Polski > Akademia Lemologiczna
Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae], czyli wszystkoizm stosowany
maziek:
Także nie jestem pewien, czy model zachodni rozumieć jako "demokracja". Ponadto jest wiele przykładów, kiedy ten model zdecydowanie się nie przyjął w zderzeniu z kulturą regionu - to co było widać dobitnie już w latach 70-tych (Afryka) i to co widać teraz - "wiosna arabska". Jest wiele miejsc na świecie, w których teoretycznie jest demokracja, a praktycznie wiadomo jak. Choćby Białoruś czy Rosja, Kazachstan, Czeczenia i tak dalej, same demokracje. W każdym razie jakkolwiek niedookreślone jest to stwierdzenie, to ja osobiście widzę ostatnio raczej "cofkę". Ponadto mam wrażenie, że nawet w starych demokracjach, demokracja dawno zapomniała, co to demokracja.
Q:
Jeszcze dwa takie cytaciki z "Dylematów" uznałbym za godne nachylenia się:
"Homeostatyczna, technologiami, jako swoistymi organami, posługująca się działalność człowieka uczyniła go panem Ziemi, potężnym właściwie tylko w oczach apologety, którym jest on sam."
To jest właściwie to, co sobie myślę ilekroć gwałtowniejsza burza huczy (nie żebym się burz bał). Co zabawne pomogła mi w dojściu do tej refleksji jedna z powieści SF Stephena Baxtera (bodaj "Pływ"). Tamtejszych postludzi (takie zmyślne robociki przystosowane do życia i mnożenia się w n/w środowisku) mieszkających w gwieździe neutronowej (tak, traktuję to w tych kategoriach, co niektóre pomysły z "Bajek..." ;)) trapiły burze spinowe (będące pochodnymi zmiany tempa rotacji pulsara). I tak mnie tknęło wtedy, po tej lekturze (zwł. że zaraz przedtem, czy zaraz potem, gwałtowna, drzewa łamiąca i druty zrywająca, nawałnica przeszła, lato było jak czytałem), że mamy przecież na nasze ziemskie burze +/- tyle samo wpływu co ci fikcyjni - na tamte - gwiazdowe. Że nadal wobec przyrody jesteśmy dość bezsilni, nawet w tak - pozornie - drobnych sprawach.
Drugi cytat brzmi:
"skłonni jesteśmy zawsze przedłużać perspektywy nowych technologii liniami prostymi w przyszłość. Stąd, przezabawny dziś w naszych oczach, “świat uniwersalnie balonowy” albo “wszechstronnie parowy” utopistów i rysowników dziewiętnastowiecznych, stąd też i współczesne zaludnianie gwiazdowych przestworzy “statkami” kosmicznymi, z dzielną “załogą” na pokładzie, “wachtowymi”, “sternikami” i tak dalej. Nie o to chodzi, że tak pisać nie należy, lecz o to, że takie pisanie jest właśnie literaturą fantastyczną, rodzajem XIX–wiecznej powieści historycznej “na odwrót”, bo jak wtedy przypisywało. się faraonom motywy i psychikę współczesnych monarchów, tak teraz prezentuje się “korsarzy” i “piratów” XXX wieku. Można i tak się bawić, pamiętając, że to jest właśnie tylko zabawa."
To znów (zwł. ta część o statkach) b. mi się z "Niezwyciężonym", który w tym samym roku '64 wyszedł, kojarzy. Odbieram ją jako - poniekąd drugi już w "Summie..." - autorski komentarz do tamtej powieści. Ale to tam nienajistotniejsze. Ważniejsze jest zawarte w tych samych słowach ostrzeżenie przed budowaniem prognoz naiwnie liniowych. Ostrzeżenie, które - (mam nadzieję, wciąż zakładam, że dyskusja nam się rozkręci) - b. nam się (jako myśl, którą wciąż w tyle głowy mieć powinniśmy) w trakcie snucia rozważań w tym wątku przyda.
Cetarian:
@Q
„Pewnie wszystko zależy od przyjętej definicji.”
Tak, to prawda.
Można się umówić, że pięciotonowy roślinożerca z długą trąbą to … kaloryfer. Albo kalafior.
Albo może odkurzacz? Wszak ma długą rurę, przez którą wciąga powietrze (a nawet wodę).
*
A serio:
Summa to niemal „Ogólna Teoria Wszystkiego”, a w każdym razie jej duża część.
Mamy do czynienia nie to, że z bardzo obszernym tematem, ale co najmniej z wiązką tematów, a raczej z ich drzewem.
Z drugiej strony prawie na pewno nie będziemy się tutaj komunikowali przy pomocy kilkunasto- a tym bardziej kilkudziesięciostronicowych esejów.
Jeśli dyskusja ma się toczyć, choćby powoli, ale jednak, to musimy się starać o precyzję definicji. I w miarę możliwości używać definicji już ustalonych, będących w obiegu, doprecyzowując je, jeśli jest taka potrzeba. Postuluję (łagodnie) jak najmniej eksperymentów definicyjnych i odnoszenie się do głównych, a nie marginalnych, cech danego pojęcia.
*
Moim (raczej nieodkrywczym) zdaniem demokracja to wolne (czyli niefałszowane) wybory, wolne media, i państwo prawa (jako ideał i dominująca praktyka, żadne nie jest doskonałe,)
Być może teoretycznie dałoby się oddzielić demokrację od kapitalizmu, tzn. (dominującej) prywatnej własności środków produkcji i (mniej lub bardziej, ale raczej bardziej) wolnego rynku, ale w praktyce nikt nawet nie próbował.
Więc demokracja to:
1/- wolności polityczne: wolność słowa (druku, mediów) i wolność stowarzyszania się (w celach dowolnych, ale najważniejszy cel to ubieganie się o władzę w demokratycznym procesie)
i
2/- wolności gospodarcze: posiadania środków produkcji i uczestniczenia w obrocie (handel, usługi). (Z ograniczeniami typu HAACP [w Unii] i setki innych).
Q: „Dla mnie Hiszpania, Portugalia, Grecja i nawet blok sowiecki (w większości) to część zachodniego kręgu kulturowego”
Tu się zgadzam (z zastrzeżeniami).
Wydaje się, że można mówić o zbiorowym kapitale kulturowym.
Dlatego demokracja w Hiszpanii, Portugalii, Grecji funkcjonuje poprawnie (reguły są przestrzegane), dlatego Litwa, Łotwa i Estonia, niepodległe państwa przed 1939 rokiem, są w Unii i w NATO, podczas gdy posowieckie „–stany”, to chyba bez wyjątku satrapie z dożywotnimi prezydentami.
Z (dotkliwego) braku owego zbiorowego kapitału kulturowego załamała się (generalnie) tzw. arabska wiosna, ale sam fakt, że było coś takiego, pokazuje, że ludzie młodzi i wykształceni pragną wolności politycznych.
Także z powodu dotkliwego braku zbiorowego kapitału kulturowego afrykańskie kraje po wyjeździe kolonizatorów staczały się, niemal bez wyjątku, w mniej lub bardziej (i to raczej bardziej) krwawe dyktatury. Albo wręcz w upadłe państwa, rozdzierane konfliktami klanowo-plemiennymi.
Ale przecież Fukuyama nie stwierdził, że jest świetnie, i większość krajów osiągnęła poziom Danii (uznawanej przez niego za jakiś rodzaj wzorca, czy co najmniej ultra-pozytywnego przykładu), a pozostali dociągną w ciągu dekady, najdalej dwóch.
Wskazał na trend, moim zdaniem bardzo czytelny i wymierny w liczbach.
*
Q: „Dla mnie Hiszpania, Portugalia, Grecja i nawet blok sowiecki (w większości) to część zachodniego kręgu kulturowego”
No tak, Polska w 1964 roku, kiedy wydano Summę, była (potencjalnie?) „częścią zachodniego kręgu kulturowego”, ale, chyba w tym samym roku Kuronia i Modzelewskiego wsadzono na kilka lat do więzienia za to, że opublikowali list do rządzącej partii z uprzejmą prośbą, żeby owa, pozostając monopartią, trochę się zreformowała - więc z praktykowaniem wartości „zachodniego kręgu kulturowego” było ... niezbyt dobrze.
*
Chiny nie są „electoral democracy” ale zaimportowały kapitalizm (w części sterowany), a obywatele mają nieporównanie więcej wolności osobistych niż w 1973 roku. Mają m.in. dostęp do Internetu (cenzurowany, ale ta ściana nie jest szczelna) i (chyba całkowitą) swobodę wyjeżdżania z kraju (jeśli ktoś ma za co).
*
--- Cytat: maziek w Czerwca 17, 2017, 08:41:29 pm ---Także nie jestem pewien, czy model zachodni rozumieć jako "demokracja". Ponadto jest wiele przykładów, kiedy ten model zdecydowanie się nie przyjął w zderzeniu z kulturą regionu - to co było widać dobitnie już w latach 70-tych (Afryka) i to co widać teraz - "wiosna arabska". Jest wiele miejsc na świecie, w których teoretycznie jest demokracja, a praktycznie wiadomo jak. Choćby Białoruś czy Rosja, Kazachstan, Czeczenia i tak dalej, same demokracje. W każdym razie jakkolwiek niedookreślone jest to stwierdzenie, to ja osobiście widzę ostatnio raczej "cofkę". Ponadto mam wrażenie, że nawet w starych demokracjach, demokracja dawno zapomniała, co to demokracja.
--- Koniec cytatu ---
Czyli, kiedyś było lepiej? Ale kiedy? Raczej nie w czasach Republiki Weimarskiej.
Może było „lepiej” z demokracją w „starych demokracjach” w Europie Zachodniej w latach sześćdziesiątych?
A może po prostu demokracja nie miała wtedy (chwilowo) poważnych wyzwań?
Bo przez kilkanaście lat, (chyba m.w. do roku 1973) gospodarki Europy Zachodniej generowały więcej miejsc pracy, niż było obywateli w wieku produkcyjnym. Stąd setki tysięcy (a może i pojedyncze miliony) gastarbeiterów w Niemczech Zachodnich, głównie Turków, ale także Jugosłowian.
C.
Q:
Tylko znowu... Nie wiem jak zdefiniować wartości zachodniego kręgu kulturowego. Czy wliczać tu rewolucyjny marksizm (Niemcy go wydały), nazizm (jw.), palenie na stosach w imię wiary (praktykowane na Zachodzie dość szeroko w pewnych wiekach), krucjaty, getta...
I nie, nie chodzi mi o to, że chcę Zachód jakoś przesadnie chłostać (dumny jestem ze znacznej części jego osiągnięć, mimo wszystko, zwł. z tego, że cywilizację techniczną zrodził), po prostu chcę go rozpatrywać takim jakim konkretnie był czy jest, nie zaś redukować do jakichś obecnych - zgoda, zacnych - ideałów (które wielu jego przeszłych mieszkańców wprawiłyby w szczere zdumienie*, a niektórych z nich w morderczą furię).
* Sapkowski się przypomina:
"- Faktycznie - wydął wargi Puszczyk. - Zbyt jestem inteligentny, by tego nie zauważyć. Tak tedy, teraz powinienem zdradzić z kolei Ardala aep Dahy i przystać do ciebie, Vilgefortz? Do tego zmierzasz? Ale ja nie jestem chorągiewką na wieży! Jeśli popieram sprawę rewolucji, to z przekonania i idei. Trzeba skończyć z samowładną tyranią, wprowadzić monarchię konstytucyjną, a po niej demokrację...
- Co?
- Ludowładztwo. Ustrój, w którym rządził będzie lud. Ogół obywateli wszystkich stanów, poprzez wyłonionych w uczciwych wyborach najgodniejszych i najuczciwszych reprezentantów...
Rience rykną śmiechem. Zaśmiał się dziko Bonhart. Serdecznie, choć trochę skrzekliwie zaśmiał się z ksenoglozu czarodziej Vilgefortz. Wszyscy trzej długo śmiali się i rechotali, roniąc łzy jak grochy."
"Wieża Jaskółki"
maziek:
Przypuszczam, że jest kilka krajów, w których statystycznie obywatele powiedzieliby, że było lepiej. Z tym że nie chcę się sprzeczać, bo trzeba strasznie dużo napisać, aby umotywować swoje stanowisko, zwłaszcza przykładami. Ogólnie rzecz biorąc o ile się domyślam (sądzę), co Lem miał na myśli pisząc w Summie o "modelu zachodnim" - o tyle po pierwsze wątpię, aby wówczas to jego wyobrażenie było bliskie prawdy, raczej było "z książek i wyobraźni", a po drugie sądzę, że się w tym myśleniu przejechał i kto wie, co napisałby po okresie w Austrii, a co dziś.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej