Natomiast w przeciwieństwie do p. Adama nagle zmarł odbiór Chruszczewskiego. Trochę mnie zadziwia to że w połowie dekady 70 tak go promowano.
Jego senność opowieści dawała mi wypoczynek od akcji. Wtedy nie zwracałem uwagi na to że u niego człowiek/bohater/postać z fabuły właściwie nie ma jakichś swoich cech. Było to wszystko jakieś takie bezpostaciowe - czyli bez przekazu.
Z jakiejś chęci samopoznania co mi podobało się kiedyś to ostatnio szukałem u siebie jakiegoś jego tomu/tomiku ale gdzieś są pogrzebane. Raz sobie kiedyś przeczytałem wydania z lat 1976-1980, mając około 10-15 lat i wcale nie mam ochoty na odświeżanie tych nieżyciowych wywodów.
(Bo już krótki urlopik dobiegł końca)
Czy też macie wrażenie, że autor to grafoman do jednorazowego użytku?
Pamiętam, że jego twórczość dosyć lubiłem, co najmniej za odrębność i swoisty klimat. Ale czytałem ją w latach szkolnych, co najwyżej wczesnostudenckich, i później nie wracałem.
Nie mam pojęcia, jak bym odebrał dzisiaj. Coś z tych pozycji mam, ale też głęboko zakopane.
To właściwie nie była s-f - bardziej poetyckie opowiastki, z lekka filozofujące. Ten biogram dobrze oddaje to, co mi zostało w pamięci:
https://encyklopediafantastyki.pl/index.php?title=Czes%C5%82aw_ChruszczewskiPo przedwczesnej śmierci w 1982 roku Chruszczewski chyba w ogóle nie był wznawiany. (W każdym razie ja nie zarejestrowałem).