Autor Wątek: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]  (Przeczytany 21761 razy)

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1969
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #120 dnia: Październik 17, 2022, 08:55:39 am »
W szerszym oglądzie tak to jest: przychodzimy - miotamy się - wychodzimy.
Metoda wolnych skojarzeń w akcji:

„O czym to ja myślałem? – spytał sam siebie Romaszow, kiedy został sam. Nie przyzwyczajony do logicznego myślenia, stracił wątek myśli i nie mógł go od razu odnaleźć. – O czym ja teraz myślałem? O czymś ważnym, potrzebnym. Poczekaj, trzeba wrócić do początku… siedzę w areszcie… po ulicy chodzą ludzie… w dzieciństwie mama przywiązywała mnie, przywiązywała… tak, tak… Żołnierz też ma swoje Ja… pułkownik Szulgowicz… Przypomniałem sobie… No, a teraz dalej, dalej… Siedzę w pokoju. Nie zamknięty. Chciałbym i nie śmiem wyjść. Dlaczego nie śmiem? Czy popełniłem jakieś przestępstwo? Kradzież? Zabójstwo? Nie! Rozmawiając z innym, obcym mi człowiekiem, nie stałem na baczność i coś powiedziałem. Może powinienem był stać na baczność? Ale dlaczego, czy to takie ważne? Czyż naprawdę to jest najważniejsze w życiu? Oto minie jeszcze dwadzieścia, trzydzieści lat – jedna sekunda w czasie, który był przede mną i będzie po mnie. Jedna sekunda! Moje Ja zgaśnie jak lampa, w której przykręcono knot. Ale lampę zapalą znowu, a mnie już nie będzie. I nie będzie ani tego pokoju, ani nieba, ani pułku, ani całego wojska, ani gwiazd, ani kuli ziemskiej, ani moich rąk i nóg… dlatego że nie będzie Mnie…
Tak, tak, to właśnie tak. No dobrze, czekaj, trzeba stopniowo… no, dalej… mnie nie będzie… Było ciemno, ktoś zapalił moje życie i zaraz je zgasił, i znowu zrobiło się ciemno, na wieki wieków. Co robiłem w tym króciutkim mgnieniu? Stałem na baczność, wyciągałem stopę w marszu, krzyczałem na cały głos: «Na ramię broń!», wymyślałem i złościłem się z powodu źle trzymanego karabinu, drżałem przed setkami ludzi… i po co? Te złudy, które umrą razem z moim Ja, zmuszały mnie do czynienia setek niepotrzebnych i przykrych dla mnie rzeczy, a za to jeszcze obrażano mnie i poniżano. Mnie!!! Dlaczegóż w takim razie moje Ja było posłuszne tym złudom?”
Romaszow usiadł przy stole, wsparł się na łokciach i ścisnął głowę rękami. Z trudem chwytał te niezwykłe dla niego, rozbiegające się myśli.
„Hm… czyżbyś zapomniał? Ojczyzna? Kolebka rodzinna? Prochy ojców? Ołtarze? A honor wojskowy i dyscyplina? A kto będzie bronił twojej ojczyzny, kiedy wtargną do niej wrogowie? Tak, ale ja umrę i nie będzie ani ojczyzny, ani wrogów, ani honoru.
To wszystko trwa tak długo, jak długo istnieje moja świadomość. Ale gdyby znikły i ojczyzna, i honor, i mundur, i wszystkie te wielkie słowa, moje Ja pozostałoby nietknięte. Z tego wniosek, że moje Ja jest ważniejsze od wszystkich pojęć o obowiązku, o honorze, o miłości?..

(Aleksander Kuprin. Pojedynek)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6425
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #121 dnia: Październik 17, 2022, 06:53:25 pm »
Cytuj
(Aleksander Kuprin. Pojedynek)
O, i czegoś się człek dowiedział. Dotychczas nie slyszałem o Kuprinie. Lub co gorzej, zapomniałem.
Wybieram pierwsze  :D
 
Cytuj
Generalnie mam wrażenie, że ten rozdział ma inny ton - bardziej poważny. Lem zostawia na boku neologizmy, nie ma absurdalnych spotkań, zdarzeń - to bezowocna próba zrozumienia czym jest Gmach, jakimi rządzi się prawami i jakie jest w nim miejsce N.
Zgoda, mamy tu coś w rodzaju rekapitulacji dotychczasowych przemyśleń, rekapitulacji...rozszerzonej?
Gmach jako metafora życia mi pasuje. Dotychczas było wrażenie, że to centrum dowodzenia w jakiejś wojnie, ale nie... cel Gmachu jest inny – „Gmach wszelako, jako przeznaczony do wykrywania i dowiercania się istoty rzeczy przez wyłuskiwanie jej z pozorów, kolejnych masek”.
Brzmi nieomal jak narzędzie naukowo-badawcze. Akcelerator życia?
Zderzający ze sobą kolejnych agentów?

Cytuj
To - wracając do metafory Gmachu jako życia - jak szukanie sensu życia: po co się urodziliśmy? po nic? dla samego życia? czy jest jakaś Misja? Plan? wyższy porządek, którego nie widzimy? Wygląda jednak na to, że wszystkim rządzi ślepy przypadek. Gmach to chaos.
Ale chaos kontrolowany :)
Czy to ten czas, kiedy Lem walczył z postmodernistami, Derridami etc?
W świecie których, właśnie tenże chaos i każdy może sobie dowolnie układać klocki życia, literatury, czegośtam jeszcze... jak tylko zechce?
I mu zawsze zagra?
Też zwrócił uwagę ów fragment;
...ale i tamte, inne moje hipotezy przystawały do wielu faktów. Coś dziwnego jest, doprawdy, w tym, iż każda, byle dość złożona idea daje się narzucić Gmachowi i przyjąć jako jego zasada - to niepokojące jakieś...
Taa, tu uciekamy chwilowo z groteski,  To już walka Jakuba z Aniołem.
Stymże Anioł chwilowo śpi snem twardym  :)  Na chwilę przed okulawieniem miotającego się w domysłach eNa.
Czem wskakujemy w rozdział dziewiąty.
Cytuj
W sumie na tym tle dziwnym jest tylko mocny sen drugiego N...
Bo on już WIE! 8)
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6545
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #122 dnia: Październik 17, 2022, 10:01:53 pm »
W szerszym oglądzie tak to jest: przychodzimy - miotamy się - wychodzimy.
Metoda wolnych skojarzeń w akcji:
To wszystko trwa tak długo, jak długo istnieje moja świadomość. Ale gdyby znikły i ojczyzna, i honor, i mundur, i wszystkie te wielkie słowa, moje Ja pozostałoby nietknięte. Z tego wniosek, że moje Ja jest ważniejsze od wszystkich pojęć o obowiązku, o honorze, o miłości?..
(Aleksander Kuprin. Pojedynek)
Raczej błędny wniosek;)
Stety-nie-stety najpewniej to "ja" pierwsze zniknie a reszta pozostanie nietknięta. Jedynie ten ząb czasu...
Ale tak-siak...Andersen miał rację:)
Dotychczas było wrażenie, że to centrum dowodzenia w jakiejś wojnie, ale nie... cel Gmachu jest inny – „Gmach wszelako, jako przeznaczony do wykrywania i dowiercania się istoty rzeczy przez wyłuskiwanie jej z pozorów, kolejnych masek”.
Te inne warstwy Gmachu jednak wychodziły już...podszewką;)
Brzmi nieomal jak narzędzie naukowo-badawcze. Akcelerator życia?
Zderzający ze sobą kolejnych agentów?
Albo jak psychuszka...sala nr 6...taki Gmach...
Cytuj
W sumie na tym tle dziwnym jest tylko mocny sen drugiego N...
Bo on już WIE! 8)
Tyż prowda...
Stymże Anioł chwilowo śpi snem twardym  :)  Na chwilę przed okulawieniem miotającego się w domysłach eNa.
Czem wskakujemy w rozdział dziewiąty.
Zakończywszy ósmy na instrukcyjnym spostrzeżeniu N: skoro jej nie znam, nie wiem, co mnie czeka, i przyszłość jest nieznana - jak gdyby w ogóle nie istniała w aktach...
Któż chciałby żyć z Instrukcją Życia? Wypełniając jałowo jej punkty?

Ale! N widzi siebie w śpiącym...przeczuwa swój los?
Szpuncel!:)
Następuje wyliczanka funkcji - coś jakby z gwary więziennej/łagrowej/obozowej...oraz:
- Chawa - rzekł jakoś smętnie. - Napatrzyłeś się, co?
Chawa, hę?;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6425
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #123 dnia: Październik 19, 2022, 11:43:13 pm »
Cytuj
Następuje wyliczanka funkcji - coś jakby z gwary więziennej/łagrowej/obozowej..
Funkcji albo typów produkowanych przez Gmach, wedle jakiegoś schematu... agentów? ( w wariancie "żuk w mrowisku" czyli nieświadomy misji próbnik).
Mamy zatem cywków i mundurowców, wydawców, "z wyplówki", szyfrołazów, czyterdziechy ... nasz - to misyjniak.
 Czyli jednak produkcja seryjna?
Figura "czterdziechy" jest jakby od czasu przebywania w Gmachu  :-\ - im mniejsza liczba tym dojrzalszy?
Naszego podejrzewa o bycie osiemdziesiątakiem - A, jeszcze nie? Dobra. Jak gdyby osiemdziesiątak - zatem jeszcze zupełnie zielonego, co to niewiele z rozumie,
 bo za mało widział  Nie jesteś jeszcze w tym miejscu, czyli na etapie, żebyś zrozumiał, a jakbyś nawet zrozumiał piąte przez dziesiąte, to i tak nie uwierzysz.
Skoro czterdziecha to wyjadacz, a osiemdziesiątak młodzik - to czyżby w skali od 100 do zera? Trochę jak u Zajdla w Limesie?
Tak-siak szlak owych kretów podobny, skoro stary wyjadacz wie co naszego jeszcze czeka. Ale też wie, że ten nic nie pojmie, więc szkoda strzępić jęzor.
Choć strzępi i obiad poświęca.

Tłumacząc zabawę Gmachu, która raz uruchomiona trwa siłą inercji w rytm stołówkowych obiadków.
Główne zajecie to przewerbowywanie, ci trzy razy przekręceni to tryplety...ale są też już poszóstni. Kto werbuje? Teoretycznie antygmach...ale coś mi się zdaje, że to złuda i jest tylko jeden Gmach.
Którego sensem działania, że sparafrazuję -  jest gmaszenie.  :)
Agenci krążą po jego korytarzach jak te czerwone krwinki w żyłach i zastanawiają się - a po co?
Ba, z tego poziomu, tu Gödelem  trącę...odpowiedzi nie będzie.

Czemuś ważna brzytwa - dobro specjalnego znaczenia.
Cytuj
- Chawa - rzekł jakoś smętnie. - Napatrzyłeś się, co?
Chawa, hę?;)
Tu brzmi mi jak popularne przekleństwo  8)
« Ostatnia zmiana: Październik 20, 2022, 12:34:30 am wysłana przez liv »
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6425
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #124 dnia: Październik 22, 2022, 01:56:15 pm »
Jeszcze do tego
Cytuj
..to składa się na metaforę Gmachu jako życia, a wyjścia - śmierci.
W szerszym oglądzie tak to jest: przychodzimy - miotamy się - wychodzimy.
Przejrzałem jeszcze raz ten rozdział, dokładniej.
Tak jak napisałaś – on z zupełnie innej bajki.
To rodzaj światopoglądowego credo (Lema?) ubranego w metafory. W sumie - nic nowego, wręcz przeciwnie - wiele starego jak świat, a najbardziej wyeksploatowanego bodaj w baroku jako „theatrum mundi”.
Z wstępu do bryku dla uczniów:
Motyw theatrum mundi jest równie stary jak literatura i teatr - kojarzenie życia ludzkiego z tym, co dzieje się na scenie, na której aktorzy odrywają swe role jest oczywiste i nie zmienia się przez wieki... 
Życie ludzkie uznaje się wtedy za iluzję gry i teatralnej scenerii. Gra ta toczy się według ustalonych zasad: człowiek jest aktorem,
przyjmującym narzuconą mu rolę, nad którą władzy nie posiada bądź też jest aktorem zakładającym maskę z własnej, nieprzymuszonej woli.
Świat jest teatrem, nad którym czuwa wszechmocny twórca-autor. Może być nim demiurg rozumiany jako Bóg, ale może to być też fatum, los, a bardziej fatalistycznie - przypadek.

https://www.bryk.pl/wypracowania/jezyk-polski/materialy-do-matury/1010508-theatrum-mundi.html
Bóg, fatum, przypadek...zatem równie dobrze może być Gmach?   :)

A to już fragment z „wanny"

Więc tak... Podczas kiedy za zbolały pępek świata się miałem, za tarczę ciosów, ośrodek skupiający wszystkie wysiłki Gmachu - byłem kimkolwiek, nikim, stereotypową wersją, którymś tam z rzędu powtórzeniem, trząsłem się w tych samych, co poprzednicy, miejscach, jak igła gramofonowa przetwarzająca rozjechane koleiny płyty w uczucie i głos. Moje melodramatyczne reakcje, uskoki, nagłe zwroty, zrywy, uniki, to, co dla mnie było zaskoczeniem, wewnętrzną inspiracją, kolejnym objawieniem prawdy - wszystko, wraz z obecną chwilą, stanowiło jedynie paragrafy instrukcji, nie mojej, nie dla mnie stworzonej, po prostu instrukcji wypróbowanej solidnie w działaniu... Więc jeśli nie próba, nie Misja, nie chaos, co mi pozostawało? Łazienka? Korytarze? Łażenie od drzwi do drzwi, od drzwi do drzwi...

Gdzieś za rogiem czai się druga barokowa idee fix, że „życie to sen".
Taa, tu widać w końcu pokrewieństwo Lema z Gombrowiczem. Obaj obficie czerpali z barokowego skarbca literatury. Czy da się wyjść z „roli”?
Kto jest kim - naprawdę? Ile warstw ma ta cebula?
Co z człekiem, jeśli odebrać mu wyznaczoną „gmachem” rolę?
Szlachetny prostaczek, czy może potwór?
Ale to już przyprawy XVIII-wieczne.
Tak-siak nasz eN został ganc „upupiony” .  8)

Z innych skojarzeń instrukcja obsługi Gmachu przez wyjadacza zaprowadziła też tutaj...
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4928301/listy-starego-diabla-do-mlodego
Także...
https://www.youtube.com/watch?v=XG6GjCxUOfM  ;D
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6545
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #125 dnia: Październik 23, 2022, 12:04:51 am »
Cytuj
Następuje wyliczanka funkcji - coś jakby z gwary więziennej/łagrowej/obozowej..
Funkcji albo typów produkowanych przez Gmach, wedle jakiegoś schematu... agentów? ( w wariancie "żuk w mrowisku" czyli nieświadomy misji próbnik).
Mamy zatem cywków i mundurowców, wydawców, "z wyplówki", szyfrołazów, czyterdziechy ... nasz - to misyjniak.
Czyli jednak produkcja seryjna?
Jasne, że tak - tylko skojarzyło mi to do hierarchii obozowej/więziennej.
Każdy zamknięty ośrodek tworzy swoją drabinkę bytów.
Cytuj
Tłumacząc zabawę Gmachu, która raz uruchomiona trwa siłą inercji w rytm stołówkowych obiadków.
Taa...stołówka wydaje się tu polem neutralnym - człek najedzony łagodnieje?
Cytuj
Którego sensem działania, że sparafrazuję -  jest gmaszenie.  :)
Agenci krążą po jego korytarzach jak te czerwone krwinki w żyłach i zastanawiają się - a po co?
Ba, z tego poziomu, tu Gödelem  trącę...odpowiedzi nie będzie.
Sedno tego rozdziału: bezsensowne gmaszenie:)
Czemuś ważna brzytwa - dobro specjalnego znaczenia.
Cytuj
- Chawa - rzekł jakoś smętnie. - Napatrzyłeś się, co?
Chawa, hę?;)
Tu brzmi mi jak popularne przekleństwo  8)
Brzytwa ważna jako środek umożliwiający opuszczenie Gmachu?
Achawa...no właśnie - nie pasuje ni biblijny, ni kasinkowy klucz...taki awruk...
Bóg, fatum, przypadek...zatem równie dobrze może być Gmach?   :)
Ano...Gmach jako teatr, szpiedzy w życiowych rolach...

Więc jeśli nie próba, nie Misja, nie chaos, co mi pozostawało? Łazienka? Korytarze? Łażenie od drzwi do drzwi, od drzwi do drzwi...

To pytania o sens życia - egzystować od stołówki do stołówki? czy szukać instrukcji do Misji - by żyć?
Cytuj
Gdzieś za rogiem czai się druga barokowa idee fix, że „życie to sen".
W czwartek byłam na śląskiej premierze nowego filmu Lecha Majewskiego:
https://www.youtube.com/watch?v=ltko0MC-sHA
Chociaż z tego zwiastunowicza nic nie wynika...druga część filmu to poetyka snu, wyobraźni - bohater błąka się po Hotelu - szuka odpowiedzi, właściwego pokoju - trafia w same absurdy.
Gmach/Hotel można też zawęzić - nie są one całym światem - są światem zamkniętym w głowie narratora - jego wyobraźnią.
Majewski przed seansem trochę się uzewnętrznił - jedną z myśli było, że żyje/żyjemy w naszych wyobrażeniach/przewidywaniach  - to one stanowią content.

Wracając do Lema...rozdział X (nomen omen X muza:)

Kiedy wszyscy są wariatami, nikt nie jest wariatem...
W Corcoranie tylko wariat przeczuwa prawdę. Tutaj też?
Czy N postanowił zwariować?
Taa...pasuje do Stuhra w ciemności.
I do Tichego z "Kongresu..."...sala nr 6 z Czechowa...No cóż, powiadają, że przez szaleństwo duch epoki gada...

Szaleństwo Gmachu ma swoją nomenklaturę: łypanie przymusowe, drżączka wielowywiadowcza, folie en trois, obłęd samoprzesłuchiwania się, autokrypsja...cóż: mniej uprzedzeń, więcej prostoty - mówi lekarz, który deprecjonuje wszystkie obawy eNa.

Zaskakująca jest czaszka na biurku lekarza...czaszka z kompletem zębów...ten lekarz to nie chirurg...w każdem eNa nie to zastanawia...ma inne problemy: - Ciekawe, gdzie jest kręgosłup - pomyślałem...pomyślałam, że Lem w kolejnych "szkieletowych" zdaniach opisuje swoje rysunki:)

Natomiast myśl o człowieku, który "zachorował na szkielet, na swój własny szkielet" przypomina mi  S. Plath - chyba w "Szklanym kloszu":
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4871746/szklany-klosz
napisała o swoich doświadczeniach ze szpitala psychiatrycznego - rozbijała rękę o leżak by dotrzeć do szkieletu.

Jeszcze jedno: pan Majewski w przypisie nr 109 chce by rozległy opis czaszki był reminiscencją "nieukończonych studiów lekarskich Lema, jak i jego doświadczeń wojennych."
Ja tego jakoś tak nie widzę - studia kompletnie mi tutaj nie przychodzą do głowy...doświadczenia wojenne: może...albo ponownie Szekspir? Był z Otellową "pupką ubóstwianą", może jest z Hamletem? Akt V - scena z grabażami.
https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/hamlet.html
Rozważania nad marnością żywota? ...za to uśmiech - w nim nie czuło się wcale braku warg, żadnego braku w ogóle - zmuszał do zastanowienia.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14739
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #126 dnia: Październik 23, 2022, 01:15:39 am »
byłem kimkolwiek, nikim, stereotypową wersją, którymś tam z rzędu powtórzeniem, trząsłem się w tych samych, co poprzednicy, miejscach, jak igła gramofonowa przetwarzająca rozjechane koleiny płyty w uczucie i głos. Moje melodramatyczne reakcje, uskoki, nagłe zwroty, zrywy, uniki, to, co dla mnie było zaskoczeniem, wewnętrzną inspiracją, kolejnym objawieniem prawdy - wszystko, wraz z obecną chwilą, stanowiło jedynie paragrafy instrukcji, nie mojej, nie dla mnie stworzonej, po prostu instrukcji wypróbowanej solidnie w działaniu...

Swoją drogą ciekawe, że SF - choć przynależność "Pamiętnika" do niej jest dyskusyjna - lubi pokazywać bohaterom ich miejsce w podobny sposób - przypominają się wielokrotnie wskrzeszani i rozmontowywani bohaterowie "Miasta i gwiazd" (gdzie nawet bunt jest z góry zaprogramowany przez zawiadujące Diaspar komputery), matrixowy Neo, który w jednej z dokrętek odkrywa, że jest którymś z kolei Wybrańcem:

...czy wiodący (do czasu) wyliczone dla niego życie lucasowy THX 1138... Ba, nawet tytułowiec z "Doctora Who", który - choć pokazywany jako bliski wszechmocy - trafił raz, w epizodzie "Heaven Sent", do więzienia w pętli czasowej, w którym wręcz potykał się o trupy swoich poprzednich wersji, i efekty ich działań (oczywiście, uwolnił się w końcu, po 4,5 mld. lat, ale zawsze ;)), oraz cardowy Ender, któremu autor doretconował poczęcie w wyniku odgórnych manipulacji, prowadzących do ślubu jego rodziców.
Skądinąd boleśnie zyskuje to na aktualności w dobie wszechmocnych algorytmów...

Co z człekiem, jeśli odebrać mu wyznaczoną „gmachem” rolę?
Szlachetny prostaczek, czy może potwór?

Czy nie są to pojęcia czysto "gmachowe", to jest mające sens tylko wewnątrz gmachu kultury/spoleczeństwa, poza nim nieprzydatne?
BTW. tu znów przypomina się wolfe'owe opowiadanie "Śmierć doktora Wyspy".

Kiedy wszyscy są wariatami, nikt nie jest wariatem...

A tu dickowe "Klany księżyca Alfy" na tej idei właśnie zbudowane (które jednak nie mogły być inspiracją, wyszły 3 lata po opowieści o naszym eNie).

W Corcoranie tylko wariat przeczuwa prawdę. Tutaj też?

Nawiasem: niedawno zostało to sparodiowane w odcinku "ST: Lower Decks" pt. "Crisis Point 2: Paradoxus", gdzie jednym z ozdobników fantomatycznego (holodeckowego) programu powstałego na życzenie - szukającego, nawiasem mówiąc, sensu życia - bohatera serii jest szaleniec krzyczący na ulicy "We’re all holograms in a simulation".

Natomiast myśl o człowieku, który "zachorował na szkielet, na swój własny szkielet" przypomina

..też - durną po prawdzie - nowelkę "Skeleton" Bradbury'ego, którą Lem gdzieśkiedyś omawiał zdaje się:
https://www.tor.com/2018/08/29/rolling-the-bones-ray-bradburys-skeleton/
http://sweetskulls.blogspot.com/2008/10/ray-bradburys-skeleton.html
« Ostatnia zmiana: Październik 23, 2022, 02:46:15 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6545
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #127 dnia: Październik 27, 2022, 11:44:46 pm »
Śladami skojarzeń - akurat przeczytałam książkę z 1941 roku: "Ta prawdziwa" S. Marai - jej fragment  daje jeszcze jedno możliwe odczytanie metafory Gmachu.
Gmach jako świat pełen leniwych miernot chcących się pozbyć pracowitych, utalentowanych jednostek:

Ludzie chcą nie tylko chleba i posady, nie tylko pracy, lecz także misji. Inaczej ich życie nie ma sensu. Pragną poczucia, że są potrzebni, w inny sposób niż ten, w jaki w fabryce albo w biurze wykorzystuje się ich siłę roboczą, ku powszechnemu zadowoleniu. Chcą coś zrobić, zrobić tak, jak nikt inny tego nie potrafi. Oczywiście, tego chcą tylko utalentowani. Zdecydowana większość jest gnuśna. Być może i w ich duszach pełga zamglone światełko, przypominające, że nie chodzi tu o płacę tygodniową - Bóg miał co do nich również inne plany...ale to było tak dawno! A ich jest tak wielu, tych pozostałych, w których obumarło to wspomnienie. Ci nienawidzą utalentowanych. Za nadgorliwca, lizusa i karierowicza uważają tego, kto chce żyć i pracować inaczej niż oni, na sygnał syreny pędzą z miejsca, gdzie odrabiali pańszczyznę w pracy, do miejsca, gdzie odrabiają pańszczyznę w życiu. A przy tym bardzo wyrafinowanymi i skomplikowanymi, wykoncypowanymi metodami starają się odebrać tamtym utalentowanym chęć do własnej, oryginalnej pracy. Przeszkadzają, wyszydzają ich i czynią podejrzanymi.

"Utalentowany pan "N" Ripley"?;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

xetras

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 819
  • Skromny szperacz wobec różnorodności i osobliwości
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #128 dnia: Listopad 02, 2022, 06:47:07 pm »
Garść refleksji :
1.
Wstęp
Skrótowiec "własności śtej" czyli - świętej.
Mało pojętnie go potraktowałem, ale w ramach przypisów go wskazuję.
2.
I
Scena z potężnym komenderałem Kashenblade, gdzie narrator desperacko uderza na rympał do ważniaka.

Jak dla mnie mimo tego że cywil to powinien meldować kim jest i w jakiej sprawie. Tymczasem to Kashenblade mu narzuca tożsamość.
3.
|
Zleca mu : zbadać, sprawdzić, przeszukać, sprowokować, donieść.
Ogólniki, ale potem też jest bardziej "szczegółowo".
Wysyłany na robotę nawet nie powtarza treści rozkazu przełożonemu ?
Zapomina jego treści ?
Może potrzebuje zlecenia pisemnego ?Tego szuka ?
4.
Generalna uwaga - otoczenie narratora nie udziela mu informacji tylko pozyskuje je od niego, a to on jako składnik musi je interpretować, czego nie potrafi. W zasadzie to stara się dopasować do Gmachu, ale kompletnie niezdarnie.
5.
VI IX
Ta "chawa" to niby przerywnik dźwiękonaśladowczy - czasem w funkcji:  "a więc" lub "k**wa" (może jak "ave" lub "cześć") - raczej nic więcej. Ogólnie to w tekscie takich kwiatków będzie pewnie z kilkaset.


« Ostatnia zmiana: Listopad 02, 2022, 07:00:05 pm wysłana przez xetras »
~ a priori z zasady jak ? ~
{palcem po ekranie}

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6425
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #129 dnia: Listopad 12, 2022, 02:46:18 pm »
Zatem skoro dostęp do "Pamiętnika" odzyskany, może kawałek posuńmy?
Bohater przeżył kryzys, zrobił scenę (czyli awanturę) wylądował w "psychuszce" (?). Nie ma opcji, by nie kojarzyło do "Szpitala przemienienia" a Lem wraca do wymyślania, dla odmiany, ciekawych schorzeń (psychicznych).
..od niedawna mamy pewien ciekawy, trójosobowy syndrom, rzadki casus, tak zwaną folie en trois - sprzężenie troiste, to jest Dreieiniger Wahnsinn, czyli The Compound Madness autorów zagranicznych - dwu, co się stale nawzajem demaskują,
a trzeci gryzie się po nogach i rękach, żeby nie zająć stanowiska. Więc on, nieprawdaż, to jest reservatio mentalis, tyle że uwikłana...


Poza tym odwraca się kota ogonem i nicuje całą dotychczasową treść pamiętnika - jako ułudę.
Szereg niepewnych faktów które ułożył się  w głowie eNa w niemal pewny obraz całości (fałszywej - ale nie na pewno; wskakujemy tu w pętlę nie do rozpoznania plus teoria spisku - film taki)
- Oświadczył... i zastrzelił się. Pan to widział?
- No, tak, to znaczy - słyszałem strzał w przyległym pokoju, łoskot, gdy padał, i przez szparę zobaczyłem jego nogę... bucik.
- Aha. Poprzednio zaś został zaaresztowany oficer instrukcyjny, który panu towarzyszył. Wolno spytać, jak wyglądało to aresztowanie?
- Podeszło do nas dwu oficerów, odwołali go i mówili z nim - nie wiem co. Nie słyszałem. Potem jeden odszedł z nim, a drugi udał się ze mną.
- Czy ktoś powiedział panu, że to było aresztowanie?
- Nie...
- Więc właściwie nie mógłby pan na to przysiąc?


Ostatecznie wydaje diagnozę i inną interpretacje zdarzeń;
- To, co mi pan opowiedział - rzekł - to na pewno nie były zwidy, omamy ani halucynacje. Jedynie pochopność, niecierpliwość, pośpieszna chęć zrozumienia
wszystkiego od razu, odgadnięcia, co panu przeznaczono, czego od pana chcą. Przypuszczam, że pragną tu wyrobić w panu bystrość, wszechstronność obserwacji,
czujność, wrażliwą na szczegóły pamięć, zmysł krytyczny, owo intelektualne sito, oddzielające ziarno od plew, i wiele innych właściwości i cech, niezbędnych w wykonaniu
tego, co pana jeszcze czeka. Tak więc nie byłaby to, jak ją pan nazwał, próba, lecz raczej trening, a trening, zwłaszcza nieco forsowny, może doprowadzić do
przemęczenia, co właśnie stało się w pana wypadku.


Jednak podejrzliwość eNa już nie do powstrzymania. Te "dołeczki" w policzkach i brodzie, bardzo intrygujące. Portret lekarza wysoce szczegółowy.
Ale nie idę dalej w ślady bohatera, choć myśl była...  8)

Cytuj
Kiedy wszyscy są wariatami, nikt nie jest wariatem...
W Corcoranie tylko wariat przeczuwa prawdę. Tutaj też?
I jeszcze bohater dickowego Zamku...
A może rzecz trzeba odwrócić? Dopuszczając taką "szekspirowską" możliwość nie ma innej opcji jak zostać wariatem?
Rodzaj naturalnego bezpiecznika.  :-\

Cytuj
Zaskakująca jest czaszka na biurku lekarza...czaszka z kompletem zębów...ten lekarz to nie chirurg...w każdem eNa nie to zastanawia...ma inne problemy: - Ciekawe, gdzie jest kręgosłup - pomyślałem...pomyślałam,
że Lem w kolejnych "szkieletowych" zdaniach opisuje swoje rysunki:)
Taa, zaś Omlet z Hamleta (wegetariański)...co dziś mi ten Szekspirr... tym niemniej scena czaszkowa przednia i rozbudza w eNie na nowo płomień podejrzeń. W roli głównej zmysł węchu... Nie mogę się oprzeć  :D

Była szczególnie mocno uśmiechnięta, z kompletem białych, długich zębów. Wziąłem ją, nieco bezmyślnie, do ręki i parę razy kłapnąłem dolną szczęką, umocowaną na sprężynkach.
Z boków, na skroniach, były przyśrubowane haczyki - cały wierzch, odpiłowany równo, zdejmował się jak przykrywka. Nie odemknąłem haczyków, bo taka, jaka była, pełna, kulista, bardziej mi jakoś odpowiadała.
Musiano ją macerować nadzwyczaj starannie - lśniła jakby powleczona najcieńszą warstewką tłuszczu, ale połysk był suchy. Śliskość wyczułbym dotykiem.
Bardzo ładnie przedstawiały się frędzlisto zazębione z sobą, schodzące się dokładnie ciemieniowe kości sklepienia. Podstawa znów, odwrócona, przypominała nieco krajobraz księżycowy mnóstwem większych
i mniejszych kościstych gruzłów i wyrw, pagórków, iglic, z obwałowaną, wielką jak krater, dziurą pośrodku -  miejscem przytwierdzenia do kręgosłupa.


A dalej... dalej scena jak z Wyspiańskiego Wesela - nie ogarniam  ;D
« Ostatnia zmiana: Listopad 12, 2022, 03:22:29 pm wysłana przez liv »
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

xetras

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 819
  • Skromny szperacz wobec różnorodności i osobliwości
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #130 dnia: Listopad 12, 2022, 06:22:55 pm »
R. X
Rozdział X dalej gmatwa się w fabule.
Sorry - dla mnie w miarę sensowny był tylko rozdział IX z gościem od brzytwy.

Towarzystwo u nieobecnego dochtorka chce tego niegramotnego narratora upić, żeby im wszystko wyśpiewał.
Nie lubię tej całej fabuły i jej agentów, może Wam uda się ją choć trochę rozwikłać.
~ a priori z zasady jak ? ~
{palcem po ekranie}

xetras

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 819
  • Skromny szperacz wobec różnorodności i osobliwości
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #131 dnia: Listopad 18, 2022, 07:29:01 pm »
@brzytwa:
Po prostu "wariat z nożem w zębach".
@gigant gmach:
Don Kichot mi się kojarzy.

I to by było na razie na tyle. Czemu tak a nie inaczej mi się kojarzy - tego nie wiem.
W tle jeszcze - teorie spiskowe, JFK, Paragraf 22 Hellera (czy to tylko przypadkowa zbieżność czasowa ?).
~ a priori z zasady jak ? ~
{palcem po ekranie}

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6545
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #132 dnia: Listopad 20, 2022, 01:32:41 pm »
Ta "chawa" to niby przerywnik dźwiękonaśladowczy - czasem w funkcji:  "a więc" lub "k**wa" (może jak "ave" lub "cześć") - raczej nic więcej. Ogólnie to w tekscie takich kwiatków będzie pewnie z kilkaset.
Też myślę, że to taki rodzaj przerywnika...ale..."kilkaset"? to podaj chociaż jeszcze jeden taki kwiatek z tekstu. Albo najlepiej ze trzy - do bukieciku:)
[ja mam jeszcze jeden - prócz chawy]
W tle jeszcze - teorie spiskowe, JFK, Paragraf 22 Hellera (czy to tylko przypadkowa zbieżność czasowa ?).
Signum temporis.
tym niemniej scena czaszkowa przednia i rozbudza w eNie na nowo płomień podejrzeń. W roli głównej zmysł węchu... Nie mogę się oprzeć  :D
Tja..."Piękności moja" - myślałem...
Współczesna (a propos postrzegania i rozumienia różnych rzeczy w ciągu pokoleń) psychologia/psychiatria miałaby sporo do powiedzenia o skłonnościach eNa...nie dosyć, że czaszka - to jeszcze męska - zgubiona...fiuu...książka na indeksie tych zakazanych;)
Cytuj
Bohater przeżył kryzys, zrobił scenę (czyli awanturę) wylądował w "psychuszce" (?). Nie ma opcji, by nie kojarzyło do "Szpitala przemienienia" a Lem wraca do wymyślania, dla odmiany, ciekawych schorzeń (psychicznych).
Tak - niewątpliwie szpital - a nawet Szpital. Jak go ugryźć? Bo właśnie:
A dalej... dalej scena jak z Wyspiańskiego Wesela - nie ogarniam  ;D
Ja przepraszam, ale mnie się to tak skojarzyło:
https://www.youtube.com/watch?v=3_f8iiTD9B8
W sensie rozmachu-gmachu;)

Ale muszę powiedzieć, że to chyba mój ulubiony rozdział z tej książki - przełamuje jakoś beznadzieję poszukiwań eNa - to bezpłodne błądzenie po korytarzach - w końcu są ludzie z krwi i kości:))

Sempriaq - u mnie zaraz pojawia się "czarodziejski" Settembrini. Po nim Barran - wodzirej.

A między nimi kilkuzdaniowa scena nie pasująca do wcześniejszych:

Zamek jednych drzwi nie zaskoczył i otwarły się z rozmachem na powrót, ukazując salę tłoczną od starych kobiet w salopkach, woalkach i płaszczach przydługich. W przejściu owionął mnie ich w jedno zlewajacy się kłótliwy gwar.
- A to co? - rzuciłem zaskoczony. Szliśmy dalej.
- To składy - rzucił idący za mną kremator - Tam - zbiornica ciotek.


I tyle.
Skąd takie stłoczenie kobiet? Po cóż ta zbiornica?
Szpitalny oddział kobiecy? Szpiegujące ciotki do zadań specjalnych?
Czy jak chce p. Majewski w przypisie 112: "przestrzeń obozu koncentracyjnego; jest ona dalszym ciągiem łańcucha skojarzeń narratora od widoku czaszki jako preparatu anatomicznego do wrażenia realnej trupiej zgnilizny"?
Z tym, że w przejściu narratora nie owionął trupi odór, a kłótliwy gwar.
Co sądzicie?

Na razie tyle - Klappershlang (zniekształcony grzechotnik?) już przynosi wino...zaczyna się "Uczta";)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

xetras

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 819
  • Skromny szperacz wobec różnorodności i osobliwości
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #133 dnia: Listopad 20, 2022, 02:51:46 pm »
Pisząc że kwiatków kilkaset chodziło mi o używanie w dialogach skrótowego żargonu.
Np. szpuncel, tort (od tortur), ajent, cywek, wydawca,...

Nie używają prostych potocznych znaczeń a takich raczej domyślnych (ukrytych, branżowych, firmowych).
~ a priori z zasady jak ? ~
{palcem po ekranie}

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6545
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #134 dnia: Listopad 20, 2022, 03:07:31 pm »
Pisząc że kwiatków kilkaset chodziło mi o używanie w dialogach skrótowego żargonu.
Np. szpuncel, tort (od tortur), ajent, cywek, wydawca,...

Nie używają prostych potocznych znaczeń a takich raczej domyślnych (ukrytych, branżowych, firmowych).
Aa...ok. Jeśli rzecz w neologizmach czy neosemantyzacji - to takich kwiatków u Lema mamy bez liku.
Jednak one są stosunkowo łatwe do odszyfrowania i wynikają z kontekstu.
Słowo "chawa" zaś wymyka się tym regułom.

Podobnie - mam wrażenie - jest ze słowem "hallali" - pojawiającym się w takim zdaniu z rozdziału XI:

- Czołem, koleżeństwo! Czołem! Doktor nie przypłynie prędko, szef go powołał, hallali!
(nawiasem - szef cierpiał na...opadnięcie myśli;)

Czym jest "hallali"? Raczej nie przekleństwem - rodzajem lamentu?;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)