Stanisław Lem - Forum

Polski => Akademia Lemologiczna => Wątek zaczęty przez: Q w Styczeń 14, 2022, 06:20:56 pm

Tytuł: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 14, 2022, 06:20:56 pm
Startuję powoli (bardziej silniki grzeję) w nadziei, że dołączycie.

(https://lem.wiki/images/6/6f/Memoirs_Found_in_a_Bathtub_Polish_WL_1961.jpg)
"Pamiętnik znaleziony w wannie" (1961). Tu już na starcie jest ciekawie, bo wylągł się "Pamiętnik..." z Zaczontku, co początkowo miał być o Tichym (można go więc uznać - w najogólniejszym sensie - za prekursora "Kongresu.. ", "Wizji..." i "Pokoju..."?), tytuł to - jak zapewnia Jarzębski - nawiązanie do "Rękopisu znalezionego w Saragossie" (niewiele później zekranizowanego przez Hasa z udziałem Skarżyńskiego, który utwory Lema ilustrował), Wstęp zaś stanowi bezpardonową (lecz bardzo celną, w erze pieniądza fiducjarnego i kryptowalut nawet celniejszą) krytykę kapitalizmu, ale autodemaskuje się jako apokryf.

Zacznijmy tedy od słów Autora (które - totalizacją pojęcia intencjonalności - odsyłają nas ku "Kosmosowi" W.G.):
https://solaris.lem.pl/ksiazki/beletrystyka/pamietnik/100-komentarz-pamietnik-znaleziony-w-wannie
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Styczeń 14, 2022, 08:28:04 pm
Tu już na starcie jest ciekawie, bo wylągł się "Pamiętnik..." z Zaczontku, co początkowo miał być o Tichym (można go więc uznać - w najogólniejszym sensie - za prekursora "Kongresu.. ", "Wizji..." i "Pokoju..."?),
Tylko do tego - bo być może nie wszyscy wiedzą/pamiętają o co chodzi z tym "zaczontkiem" czyli samocytat:
Hm...ale ja chciałam jeszcze coś do "jedenastki" - a właściwie roku 1961. W tym roku powstaje też Pamiętnik znaleziony w wannie.
Czytam Listy Lem Mrożek - póki co moje obawy były bezpodstawne, ale to może po lekturze całości gdzieś tam...a tutaj chciałam wstawić mały cytat. Może to tylko dla mnie odkrycie, a dla Was oczywistość, ale w roku 1961 Lem wysłał Mrożkowi Pamiętnik...i w jednym z listów napisał:
Bo to na początku miała być jedna z podróży Ijona Tichego, taka krótsza - i był tylko Zaczontek odpowiedni, ale teraz , do druku przygotowując, wyrzuciłem ten Zaczontek i się ostało to, co wyszło, plus ten Konrad Wallenrod prozą na Poczontku.

Sobie myślę czy "jedenastka" to nie ów "Zaczontek"? Te przykrywki, zakrywki, temat itd...hmm...a wszystko w oparach absurdalnego starania się o paszporty;). Wygląda na to, ze miast jednej podróży dostaliśmy gratisową Wannę (jak pisał Lem).

11 lat?! Kiedy? :o
https://forum.lem.pl/index.php?topic=930.msg42252#msg42252 (https://forum.lem.pl/index.php?topic=930.msg42252#msg42252)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 14, 2022, 09:03:05 pm
Dzięki za przypomnienie, zwł. że tym sposobem dochodzi nam kontekst literacki w postaci "Wallenroda" i - awansującego na patrona rodzimej twórczości śpiegowskiej - Mickiewicza.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: A w Maj 29, 2022, 12:24:58 am
Zachęcony przez Q...

Paweł Majewski w opracowaniu "Pamiętnika..." wydanym przez Ossolineum (Wrocław, 2022) pisze, że "poza echami prozy Kafki i Gombrowicza dają się słyszeć także echa pisarstwa Jaroslava Haska" co chyba nie będzie zaskoczeniem. Ale dostrzega też "parodię powieści szpiegowskiej stylu Johna Le Carre" (ss. LXXXIII-LXXXIV).

Ze szczegółów w lekturze zwróciłbym uwagę na desemantyzację, czyli odbieranie znaczeń. Niszczenie. Dlaczego? Bo to wszystko napisane zostało w 1960 roku. 
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Maj 29, 2022, 10:39:01 pm
Ale dostrzega też "parodię powieści szpiegowskiej stylu Johna Le Carre"

Ciekawy trop o tyle, że obaj panowie zauważają absurdy śpiegowskiego fachu i typowego dla tychże służb (paranoidalnego) myślenia. Z tym, że Lem demaskując śmieszność  szukania wszędzie wrażych spisków, przejawów nieprawomyślności i ukrytych sprężyn idzie w kierunku wspomnianych Kafki z Gombrem, a JLC - praktyk wywiadowczej roboty - stawia na psychologię z obyczajowością i jawi się raczej spadkobiercą Grahama Greene'a, którego może warto z "Naszym człowiekiem w Hawanie" na listę odniesień wciągnąć? Zwł., że stężenie gorzkiego komizmu miejscami podobne.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: A w Maj 30, 2022, 10:15:19 pm
Ale dostrzega też "parodię powieści szpiegowskiej stylu Johna Le Carre"

(...) a JLC - praktyk wywiadowczej roboty - stawia na psychologię z obyczajowością i jawi się raczej spadkobiercą Grahama Greene'a, którego może warto z "Naszym człowiekiem w Hawanie" na listę odniesień wciągnąć? Zwł., że stężenie gorzkiego komizmu miejscami podobne.

Carre nawiązywał do Greene'a, ale w ten sposób skończymy na Arystofanesie.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Maj 30, 2022, 11:01:57 pm
ale w ten sposób skończymy na Arystofanesie.

Skoro omawiając "Dzienniki..." mogliśmy cofnąć się do Rebalais'go z "Gargantuą" i "Pantagruelem", to czemu nie (jeśli jesteś w stanie wykazać stosowne powiązanie ;), rzecz jasna).
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: A w Maj 30, 2022, 11:56:41 pm
ale w ten sposób skończymy na Arystofanesie.

Skoro omawiając "Dzienniki..." mogliśmy cofnąć się do Rebalais'go z "Gargantuą" i "Pantagruelem", to czemu nie (jeśli jesteś w stanie wykazać stosowne powiązanie ;), rzecz jasna).

Polecę Mistrzem:

Cytuj
(...) nieskończona jest ilość wymiarów przestrzeni konfiguracyjnej, w której można umiescić punkt oglądu tego, co zostało do tej pory powiedziane.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Maj 31, 2022, 12:15:07 am
Że można - zgoda. Zatem zrób to. Lem przez pryzmat Arystofanesa - nieźle brzmi.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: A w Maj 31, 2022, 12:57:10 pm
Że można - zgoda. Zatem zrób to. Lem przez pryzmat Arystofanesa - nieźle brzmi.

Ale to był żart. Tak jak w filozofii można od współczesnych filozofów zacząć i pokazać wpływy, inspiracje i skończyć na Platonie i Arystotelesie, tak chyba od le Carre'go, który zapewne inspirował się Green'em, można wyjść i skończyć na greckim starożytnym "komediancie" Arystofanesie. I stąd cytat z Lema: "(...) nieskończona jest ilość wymiarów przestrzeni konfiguracyjnej, w której można umieścić punkt oglądu tego, co zostało do tej pory powiedziane".
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Maj 31, 2022, 02:43:40 pm
Ale to był żart.

Wiem, ale jak już Ci liv wspomniał, czasem lubimy się tu droczyć. A Arystofanes, może nie w wypadku "Pamiętnika..." akurat, ale Lema w ogólności, to może być obiecujący trop, już po samej wypisce wikipedycznej sądząc. Bo to i Nie piastował w mieście urzędów i patrzył na demokrację ateńską z boku, zachowując większy obiektywizm, i Twórczość Arystofanesa w dużej mierze opiera się na komicznych przekształceniach językowych i cechuje ją niebywała pomysłowość w tworzeniu neologizmów, i słynął ten A. stąd, że w samo sedno istotnych problemów uderzał (wszystko b. w stylu Patrona; gdybyż jeszcze miał możliwość chałwę jeść - pechowo z VII-IX wieku pierwsze o niej wzmianki - i "Startreka" skrycie oglądać ;)):
https://pl.wikipedia.org/wiki/Arystofanes
Choć widać i znaczne różnice. Z najbardziej podstawowych taką, że helleński klasyk był z tych, co genitaliów stanowczo nie lekceważyli, a Mistrza - publicznego, w każdym razie - ten temat niewiele obchodził.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Czerwiec 05, 2022, 07:38:12 pm
W związku z wątkiem cenzorskim:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=2129.msg92468#msg92468 (https://forum.lem.pl/index.php?topic=2129.msg92468#msg92468)
przeczytałam ponownie "Wstęp" do "Pamiętnika...".

Jak już wiemy ów "Wstęp" został zmodyfikowany na zlecenie cenzury.
Dowiadujemy się, że teraz rządzi Ziemska Federacja (prorocze). Skoro Ammer-Ku upadło - chyba nie trzeba dodawać kto stoi na czele owej Federacji - skoro najwięcej zwolenników zdobywała "świecka gospodarka socjostatyczna".

"Zapiski człowieka neogenu"  od razu kierują mnie w stronę Dostojewskiego i jego  "Zapisków z podziemia".
To nie tylko tytuł - to także historia człowieka wyalienowanego ze społeczeństwa w którym przyszło mu egzystować.

Dzięki za przypomnienie, zwł. że tym sposobem dochodzi nam kontekst literacki w postaci "Wallenroda" i - awansującego na patrona rodzimej twórczości śpiegowskiej - Mickiewicza.
Słowa napisane przez Lema do Mrożka: plus ten Konrad Wallenrod prozą na Poczontku - nabierają wg mnie innego znaczenia.
To raczej nie chodziło o kontekst literacki "Pamiętnika..." i szukanie patrona - a o podstęp Lema by wstępem zatkać cenzurę. Wszak "Wstęp" nie zmienia wymowy "Zapisków" - jest tylko błyskotliwym odcięciem się od bieżączki politycznej.
Wstęp zaś stanowi bezpardonową (lecz bardzo celną, w erze pieniądza fiducjarnego i kryptowalut nawet celniejszą) krytykę kapitalizmu, ale autodemaskuje się jako apokryf.
To nie "Wstęp" zostaje zdemaskowany jako apokryf - tylko "pierwszych jedenaście stron" odnalezionego manuskryptu.

Na marginesie: papyroliza obecnie wydaje się mniej groźna dla istnienia państwa, niż w 1960 roku, ale elektroliza?;)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Czerwiec 05, 2022, 11:19:06 pm
Słowa napisane przez Lema do Mrożka: plus ten Konrad Wallenrod prozą na Poczontku - nabierają wg mnie innego znaczenia.

Prawda. (Aczkolwiek nie zmienia to faktu, że pozostaje Alf-Konrad prawzorem rodzimych literackich śpiegów i ajentów.)

To nie "Wstęp" zostaje zdemaskowany jako apokryf - tylko "pierwszych jedenaście stron" odnalezionego manuskryptu.

Technicznie racja, acz przez liva cytowane, plus J.J. spostrzeżenie, że "Wstęp" miał oryginalnie właśnie 11 stron, sugeruje jak rzecz rozumieć.

Przy czym... Skoro "Wstęp" apokryf i pod naciskiem, jak go teraz odczytać? Krytyka b. celna, uderzająca w sedno, ale czy Lem traktował ją - w świetle powyższego - poważnie? Czy widział alternatywy dla obśmianej przez siebie od niechcenia świeckiej wiary*?

* Skądinąd znamienne(?), że i marksizm tak zwali.

Na marginesie: papyroliza obecnie wydaje się mniej groźna dla istnienia państwa, niż w 1960 roku, ale elektroliza?;)

Ta by nas z miejsca cofnęła w warunki +/- XIX-wieczne, w dodatku nieprzywykłych...
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Czerwiec 05, 2022, 11:57:23 pm
To nie "Wstęp" zostaje zdemaskowany jako apokryf - tylko "pierwszych jedenaście stron" odnalezionego manuskryptu.
Technicznie racja, acz przez liva cytowane, plus J.J. spostrzeżenie, że "Wstęp" ma właśnie 11 stron sugeruje jak rzecz rozumieć.
Może miał te 11 stron w pierwszym wydaniu (przypadkiem? specjalnie?).
W wydaniu BN liczy sobie 14 stron.
Wydanie "wyborcze" poskładało go na 10 stronach:)

Nie wiem jak brzmi końcówka "Wstępu" z pierwszego wydania - ktoś by musiał sprawdzić - do której odnosi się JJ:
Tak zapewne miał czytać Pamiętnik cenzor z 1960 roku, nie zauważywszy, że w zakończeniu wstępu autor przekreśla go jakby, wyjawiając, iż „pierwszych jedenaście stron mają Gnostorowie Hyberiadzcy za apokryf lat późniejszych".
Podejrzewam, że brzmi tak samo:

Nie ma też zgody co do czasu powstania poszczególnych części manuskryptu - pierwszych jedenaście stron mają Gnostorowie Hyberiadzcy za apokryf lat późniejszych - dla czytelnika jednak te specjalistyczne spory nie są istotne i pora nam zamilknąć aby przemówił własnym głosem ten ostatni, jaki dotarł do naszych czasów, przekaz neogenicznej epoki papyrowej.

Autor wstępu wyraźnie mówi o manuskrypcie - nie o samym wstępie, który nie mógł być jego częścią.

Natomiast jeśli w pierwszym wydaniu "Wstęp" (czego nie dochowano w kolejnych) miał rzeczone 11 stron i Lem zrobił ten zapis z premedytacją, to jest to faktycznie "wallenrod" ale dosyć pokrętny i  zrozumiały tylko dla tych, którzy wiedzieli, że Lem musiał zmienić "Poczontek" na wniosek cenzury.

Na marginesie: papyroliza obecnie wydaje się mniej groźna dla istnienia państwa, niż w 1960 roku, ale elektroliza?;)
Ta by nas z miejsca cofnęła w warunki +/- XIX-wieczne, w dodatku nieprzywykłych...
Jak nie głębiej...wystarczy godzinka/dwie bez prądu - już ślady paniki i efekta odstawienia...
Wiele obiektów mieszkalnych stałoby się niezdatnymi do zamieszkania - to raczej nie groziło ludziom w XIXw.
Na szczęście zostałyby książki:)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Czerwiec 06, 2022, 10:55:45 pm
Może miał te 11 stron w pierwszym wydaniu (przypadkiem? specjalnie?).

Swoją drogą ciekawe jak takie dopasowanie objętości do wzmianki (lub wzmianki do objętości) technicznie zaszło (póki co, ufając Jarzębskiemu, zakładam, że miało miejsce, choć nie wykluczam do końca, iż - bieglejsi w grzebaniu w biograficznych źródłach - zastrzelicie mnie jeszcze - Ty lub liv, może oboje - jakimś falsyfikującym cytatem, albo i kilkoma). Lem wiedział ile "Wstęp" w druku zajmie, czy poprosił kogoś zaprzyjaźnionego w redakcji o wstawienie do tegoż "Wstępu" stosownej liczby?
W każdym razie, przyjmując, że J.J. się nie myli, należałoby chyba w dalszych wydaniach trzymać się jedenastostronicowej objętości (ew. traktować "jedenaście" jako liczbę objętościowo zmienną ;), a w najgorszym wypadku dawać przy niej każdorazowo stosowny przypis), inaczej "wallenrod" traci na wallenrodyczności nieco.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Czerwiec 07, 2022, 01:20:34 am
W każdym razie, przyjmując, że J.J. się nie myli, należałoby chyba w dalszych wydaniach trzymać się jedenastostronicowej objętości (ew. traktować "jedenaście" jako liczbę objętościowo zmienną ;), a w najgorszym wypadku dawać przy niej każdorazowo stosowny przypis), inaczej "wallenrod" traci na wallenrodyczności nieco.
Owszem. O ile nie był to pomysł interpretacyjny JJ, który przepadł w otchłani innych jego pism.

Mogę tylko dodać, że w listach Lem-Mrożek - na str. 58 - fragment o Zaczontku i Wallenrodzie jest oznaczony przypisem któen głosi:

"Konrad Wallenrod prozą na Poczontku - Wstęp do Pamiętnika znalezionego w wannie sugeruje (na potrzeby cenzury), że akcja powieści toczy się w podziemnym gmachu Trzeciego Pentagonu. W samym tekście powieści - zjadliwego pamfletu na totalitarne "państwo zamknięte" - żadnych już wzmianek o Pentagonie nie ma."

Za przypisy odpowiadali: Jerzy Jarzębski, Tomasz Lem, Tomasz Fiałkowski.
Kto za ten konkretny? Nie wiem, ale o żadnej liczbie i autodemaskacji nie ma mowy.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Czerwiec 21, 2022, 03:33:18 pm
Tkwiąc jeszcze we "Wstępie"...tak sobie myślę, że coś tu nie gra;)

Mamy rozwiniętą cywilizację, która lata już na...Marsa. Ba! Buduje tam bazę. Czyli to nie był świat z 1960 roku.

Od niego [papieru! - Ol] zależała też ciągłość dostaw na Marsa, gdzie Tyberis Syrtyjska znajdowała się  w pierwszym stadium budowy.

Wiedza techniczna (know how) zostaje ocalona, ale kultura i szeroko pojęte nauki humanistyczne - przepadają.
Dochodzi do niezwykłego rozdźwięku między rozwojem techniki, a stanem wiedzy o pochodzeniu człowieka, jego miejscu w świecie, historii, kulturze.
Analfabeci latający do gwiazd...?

Minęło 200 lat i lądujemy w stechnicyzowanym świecie - do tego stopnia, że cywilizacja ta posiada chronosondy wsteczne umożliwiające podglądanie przeszłości.
Dlaczego więc ekonomia miałaby zostać  sprowadzona do roli starożytnej religii (jakkolwiek bardzo pasowne to porównanie)?
Wystarczyło sprawdzić, podejrzeć jak wszystko działało.

To samo z odzyskiwaniem różnego rodzaju pism - można je było odzyskać za pomocą chronosond...ale po co? Skoro jedynym zadaniem sond jest szukanie...Pentagonu...:)

Czytając teraz powtórkowo "Pamiętnik" mam wrażenie, że "Wstęp" jest z innej bajki, jest z bajki - jest podszyty podróżami Tichego, gdzie fakty nie muszą koniecznie współgrać i wynikać logicznie, natomiast "Zapiski" mają inny charakter, inny ciężar gatunkowy.
W tym tropie wstęp rzeczywiście wygląda na błyskotliwy kawałek podrzucony cenzorom, a właściwa "akcja" rozgrywa się na kolejnych stronach.

Chociaż - nomen omen - wstępnie muszę powiedzieć, że całość nie jest utrzymana w jednym tonie i może stąd pewne pomieszanie u odbiorców.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Czerwiec 21, 2022, 04:31:22 pm
Minęło 200 lat i lądujemy w stechnicyzowanym świecie - do tego stopnia, że cywilizacja ta posiada chronosondy wsteczne umożliwiające podglądanie przeszłości.
Dlaczego więc ekonomia miałaby zostać  sprowadzona do roli starożytnej religii (jakkolwiek bardzo pasowne to porównanie)?
Wystarczyło sprawdzić, podejrzeć jak wszystko działało.

Co do współczesnej ekonomii, to skłonny jestem przyjąć, że dla ludzi z opisywanej przez Lema przyszłości (a może i dla ludzi z przyszłości realnej, jeśli będą wtedy jacyś ludzie) jest/będzie tak irracjonalna przez swoje bazowanie na wierze, przydawanie siły sprawczej papierkom (teraz już i impulsom elektronicznym), itd., że nawet gdyby wiedzieli w szczegółach jak to działa(ło), to nie umieliby rzeczy inaczej sobie tłumaczyć, niż budując analogie do jeszcze starszych wiar, zabobonów*, więc zgrzytu nie widzę**.
Natomiast jeśli chodzi o chronosondy wsteczne, to pamiętajmy, że jest to książka Lema, a więc zakorzeniona w rzeczywistości, co oznacza, że technologie - choćby futurystyczno-potężne - mają swoje ograniczenia, są też zawodne - tu zacytuję:

"Instytut dokonał dwustu dziewięćdziesięciu sondowań w głąb czasu przeszłego, zużywając 17 trylionów ergów mocy zmagazynowanej w czasochłonach satelitarnych Księżyca.
Zgodnie z teorią chronotrakcji, poruszać się wstecz w czasie można praktycznie tylko z dala od wielkich mas materialnych, każde bowiem zbliżenie do nich pochłania niesamowite ilości energii"


Więc zasadniczo zarzucić można Patronowi tylko niedoszacowanie możliwości obecnego (i przyszłego) skanowania (choć pewnie i tu można Go bronić, że siły działające w takim wypadku - zapewne wchodzi w grę otwieranie wormholi lub alcubierre'owskie warpowanie wskroś czasu - uniemożliwiają wykorzystanie w sondzie zbyt czułych aparatów (ot, zdjęcie Gmachu da się zrobić, ale niewiele więcej).

* Nawiasowo przypomina się sasanidzki (bassanidzki) lekarz Rustem z Kerakeku z "Sarantyńskiej mozaiki" (https://esensja.pl/ksiazka/prezentacje/tekst.html?id=728&strona=2) tolkienowego ucznia Kay'a. Przedstawiciel intelektualnej elity swoich czasów, "racjonalnie", czyli zgodnie z obowiązującym systemem przekonań, kierujący się (w sposób bawiący czytelnika) całym mnóstwem tabu, omenów i przesądnych nakazów. Przypuszczam, że podążający za obecnymi wierzeniami - nie tylko ekonomicznymi - budziłby podobny uśmiech zewnętrznego widza. (Acz jest i różnica - hołdowanie bóstwu Kap-Eh-Thaal daje wymierne zyski (https://www.youtube.com/watch?v=2SOhJNlZY3M); wiara w dobre i złe znaki - niekoniecznie, nawet w powieści fantasy.)

** Prędzej tryumf myśli Waltera Benjamina (https://pl.wikipedia.org/wiki/Walter_Benjamin) (ciekawe swoją drogą czy Mistrz wpadł na to samo niezależnie, czy się nim podparł?):
https://de.wikipedia.org/wiki/Kapitalismus_als_Religion
https://www.goodreads.com/book/show/1931461.Kapitalismus_als_Religion
http://raumgegenzement.blogsport.de/2009/11/02/walter-benjamin-kapitalismus-als-religion-fragment-1921/ (https://web.archive.org/web/20091109225339/http://raumgegenzement.blogsport.de/2009/11/02/walter-benjamin-kapitalismus-als-religion-fragment-1921/)
https://issuu.com/krytykapolityczna/docs/kp11-12/134

ps. Fragment następujący bezpośrednio po już przytoczonym:

"obserwacje czasu przeszłego dokonywane były przez sondy zawieszone wysoko w stratosferze. Ich nagłe pojawianie się na niebie i równie nagłe znikanie musiało stanowić nie lada jaką zagadkę dla ludzi neogenu. Jak twierdzi Prodoktor Sturlprans Drugi, wylot retrochronalnej sondy wyłania się w przeszłości jako obiekt podobny do wypukłego dysku, przypominającego dwa złożone, swobodnie unoszące się w przestrzeni talerze."

Plącze się natomiast z aktualnymi UFO-wątkami (choć wiemy, że S.L. w UFO stanowczo nie wierzył):
https://forum.lem.pl/index.php?topic=392.msg77433#msg77433
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Czerwiec 21, 2022, 07:32:17 pm
nawet gdyby wiedzieli w szczegółach jak to działa(ło), to nie umieliby rzeczy inaczej sobie tłumaczyć, niż budując analogie do jeszcze starszych wiar, zabobonów*, więc zgrzytu nie widzę**.
Przecież to nie jest cywilizacja z innej planety - tylko kontynuacja tej ziemskiej. Po 200 latach kompletnie nie potrafią zrozumieć podstawowej wymiany handlowej?
W Federacji "czy się stoi, czy się leży wszystko się należy"?
Zwrot ku religijnemu tłumaczeniu mam za świetny zabieg literacki (zwłaszcza, że dla wielu pieniądz jest bogiem), ale bez zaczepów do racjonalnego wytłumaczenia zaistniałej w powieści sytuacji.

niesamowite ilości energii
Doprawdy - wykonano 290 sondowań - można było wykonać 100 by zdobyć "niesamowite pokłady informacji";)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Czerwiec 21, 2022, 07:58:42 pm
Przecież to nie jest cywilizacja z innej planety - tylko kontynuacja tej ziemskiej. Po 200 latach kompletnie nie potrafią zrozumieć podstawowej wymiany handlowej?

Czekaj, czekaj... 200 trwały czasy chaotyckie. Wewnątrzpowieściowego autora "Wstępu" dzielą od opisywanej przez niego epoki trzy tysiące lat.

W Federacji "czy się stoi, czy się leży wszystko się należy"?

Biorąc pod uwagę, że miała się zrodzić z obozu pozostającego wobec Ammer-Ku w opozycji...

Doprawdy - wykonano 290 sondowań - można było wykonać 100 by zdobyć "niesamowite pokłady informacji";)

Zależy co dla kogo niesamowite. Złożysz sobie z przypadkowych 290 (czy nawet 2900) przypadkowych zdjęć czy filmików w miarę pełny obraz cywilizacji? ;)

ps. Wspomnę jeszcze (choć może należało to na koniec zostawić) - trudno, podpierając się p. Rojtem (choć cokolwiek... skompromitowany) - o prawdopodobnym literackim potomstwie "Wstępu":
http://kompromitacje.blogspot.com/2020/06/kolakowski-i-korwin-mikke.html
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Czerwiec 21, 2022, 09:51:10 pm
Czekaj, czekaj... 200 trwały czasy chaotyckie. Wewnątrzpowieściowego autora "Wstępu" dzielą od opisywanej przez niego epoki trzy tysiące lat.
No dobra - ale czym są trzy tysiące lat w skali kosmicznej?;))
Poważniej - to mniejsza o ilość lat - a właściwie większa, bo jeśli minęło ich 3 tysiące, a ludzie są tacy sami...nic o transhumanie...to? To zostały ich zwykłe potrzeby fizjologiczne, psychiczne - ktoś je zaspokaja za darmo? Bo z napisanego widać, że biurokracja, że sprzeczki naukowców i próby udowodnienia swojego - jak zwykle.
Cytuj
Biorąc pod uwagę, że miała się zrodzić z obozu pozostającego wobec Ammer-Ku w opozycji...
Biorąc pod uwagę, że w tym systemie dobrze żyje tylko garstka zarządzających i ich właziantygłówków?

Mam na myśli tylko to, że "Wstęp" jest pewnym popisem literackim - przełożeniem współczesnej historii na starożytną. I tyle. Bo sedno mieści się w "Zapiskach".
No właśnie:
Cytuj
ps. Wspomnę jeszcze (choć może należało to na koniec zostawić) - trudno, podpierając się p. Rojtem (choć cokolwiek... skompromitowany) - o prawdopodobnym literackim potomstwie "Wstępu":
Do takiej stylizacji uciekali się i po Lemie i zapewne przed Lemem. Lem zaś zrobił to po mistrzowsku - bo żaden z wymienionych panów takimi neologizmami nie może się pochwalić.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Czerwiec 22, 2022, 12:18:55 am
Poważniej - to mniejsza o ilość lat - a właściwie większa, bo jeśli minęło ich 3 tysiące, a ludzie są tacy sami...nic o transhumanie...to? To zostały ich zwykłe potrzeby fizjologiczne, psychiczne - ktoś je zaspokaja za darmo? Bo z napisanego widać, że biurokracja, że sprzeczki naukowców i próby udowodnienia swojego - jak zwykle.

Może, choć w trans nie wpadli, pościli tak długo, że wyszło im z tego post scarcity? ;) A bardziej serio: może - choć pozostali ludziamy z ich wadamy ;) - stworzyli jakiś inny (jaki? nie wiem, nie jestem potomnym) system ekonomii, którego nie potrafimy sobie dziś w szczegółach wyteoretyzować, tkwiąc w obecnym (i wspomnieniu o kolejnym, bardziej szarym)?*

* Bo wersja, że to celowa ironia (niby: "stare jako zabobon potępiliśmy, ale nowe takie samo"), mimo tego, co wiemy o "Wstępu" genezie, jawiłaby mi się nadinterpretacją.

Biorąc pod uwagę, że w tym systemie dobrze żyje tylko garstka zarządzających i ich właziantygłówków?

Ale cenzor udawał, że o tym nie wie ;). Zresztą czy nie ów system przywołane powiedzenie zrodził (choć wedle kolejnego, też znanego, równo dzielił niedobory)? ;)

Do takiej stylizacji uciekali się i po Lemie i zapewne przed Lemem.

Pierwszy, jaki mi przychodzi na myśl to Poe, którego "Mellonta Tauta" zawiera m.in. taki fragment:

"It appears that long, long ago, in the night of Time, there lived a Turkish philosopher (or Hindoo possibly) called Aries Tottle. This person introduced, or at all events propagated what was termed the deductive or à priori mode of investigation. He started with what he maintained to be axioms or “self-evident truths,” and thence proceeded “logically” to results. His greatest disciples were one Neuclid and one Cant. Well, Aries Tottle flourished supreme until the advent of one Hog, surnamed the “Ettrick Shepherd,” (https://en.wikipedia.org/wiki/James_Hogg) who preached an entirely different system, which he called the a posteriori or in ductive. His plan referred altogether to Sensation. He proceeded by observing, analyzing and classifying facts — instantiæ naturæ, as they were affectedly called — into general laws. Aries Tottle's mode, in a word, was based on noumena; Hog's on phenomena. Well, so great was the admiration excited by this latter system that, at its first introduction, Aries Tottle fell into disrepute; but finally he recovered ground and was permitted to divide the realm of Truth with his more modern rival. The savans now maintained that the Aristotelian and Baconian roads were the sole possible avenues to knowledge. “Baconian,” you must know, was an adjective invented as equivalent to Hog-ian and more euphonious and dignified."

A pod koniec coś brzmiącego nawet bardziej znajomo:

"Nearly all that we have hitherto known of them is, that they were a portion of the Knickerbocker tribe of savages infesting the continent at its first discovery by Recorder Riker, a knight of the Golden Fleece. They were by no means uncivilized, however, but cultivated various arts and even sciences after a fashion of their own. It is related of them that they were acute in many respects, but were oddly afflicted with monomania for building what, in the ancient Amriccan, was denominated "churches"- a kind of pagoda instituted for the worship of two idols that went by the names of Wealth and Fashion."
https://www.eapoe.org/works/tales/mellntab.htm

Tymczasem jednak zatrzymajmy się jeszcze na chwilę przy tytule "Zapiski człowieka neogenu", bo wychodzi na to, że Lem-jasnowidz wpisał się nim w spór całkiem niedawny, z połowy lat '00 ;):
http://www.pgi.gov.pl/images/stories/przeglad/pdf/pg_2005_05_18.pdf
https://en.wikipedia.org/wiki/Neogene#Disagreements

I przy zdaniach:

"Istniały już, co prawda, pierwociny pamięci mechanicznej, były to jednak machiny ogromne i kłopotliwe w obsłudze, używane zresztą do celów specjalnych i wąskich. Zwano je „elektrycznymi mózgami”, dla tej samej, tylko z dystansu historycznego zrozumiałej przesady, którą powodowani budowniczowie Małej Azji mieli wieżę świątyni Baa-Bel za sięgającą nieba."

Które - choć częściowo brzydko się zestarzały (chyba, że smartfona, z którego właśnie piszę uznamy za wymagającego dalszej miniaturyzacji molocha ;)*) - ładnie pętlą do dyskusji o AI.

* Choć - prawda - ogromne też powstają (i za awangardę robią):
https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/polska-zbuduje-nowy-superkomputer-ma-trafic-do-pierwszej-50-tki/3dswq5h,79cfc278
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Czerwiec 26, 2022, 12:21:04 pm
Cytuj
Tkwiąc jeszcze we "Wstępie"...tak sobie myślę, że coś tu nie gra;)
Mamy rozwiniętą cywilizację, która lata już na...Marsa. Ba! Buduje tam bazę. Czyli to nie był świat z 1960 roku.
Nic tam nie gra  :D
Ale chyba i grać nie musi, bo to wszak groteska.
W dodatku błędy pięknie uzasadnione, błędami dawnych badaczy.
Przez chwilę poważnie rzecz traktując - sama papyroliza jest podejrzana. Pomijając już, że nie wszystkie książki są z papieru (np pergamin), ten proces nie mógł być tak niszczący. Wprawdzie Lem, jak to on, czaruje naukowymi pojęciami, jaki to strasznie zabójczy katoczynnik (neologizm zamierzony? - oryginalnie kataczynnik) wykończył papyr (ewolucja anabiotyczna sprawcy, subatomowa struktura, inny niż zarazek) - ale dwie cechy są ewidentne: proces był rozłożony w czasie (zaczęło się od bibliotek)  i musiał być nośnik. Zatem nie wiem dlaczego izolacja w schronach hermetycznych zawiodła? Czyżby zabójca papyru miał naturę neutrinową? Niemożliwe, gdyż został zawleczony z księżyca Urana, zatem przestrzeń kosmiczna czyli próżnia, jest blokującą. W tej sytuacji wystarczyło wyekspediować ważne książki na Księżyc lub na Marsa gdzie były już ludzkie bazy etc.

Kosmorealia plus inne info też są ciekawą mieszanką, jak już to Ola zauważyła.
Mamy biurorealia lat 60-tych , w dodatku prl-owskie, jakoś mam głębokie przekonanie, że to efekt potyczek Lema z biurokracją o których można poczytać w książce Orlińskiego - sam produkował liczne analizy, wnioski, podania, prośby, zażalenia etc. Więc może pomysł o jej nagłym unicestwieniu był rodzajem psychicznej zemsty na tejże...jak by to psycholeżeństwo nazwało... ekspiacja? Katharsis?
No mniejsza - zupełnie nie pasowne do tych kosmicznych księżycowo-marsjańskich dokonań.
Ale jak występnie napisałem, chyba nie ma co robić takich analiz, skoro rzecz groteską.
W dodatku pisaną szybcikiem na potrzeby cenzury. Może mającą też odwracać uwagę od tekstu głównego?

A z jakiej wersji tekstu korzystacie? W tej najnowszej są liczne przypisy wyjaśniające od Majewskiego, np. neogen, astrogacja i tym tropem wyjaśniane kawa-na-ławę niektore neologizmy: papyroliza, Fri-sco, Ammer-Ku, Prognostor  etc. - potrzebne?
W nich pokazuje też antyczne źródła do ich budowy (neologizmy Lema urobione od rzeczownika greckiego "gnosis"). He, gniosis sie napisało  8)
Znaczy też zacząłem letnie czytanie pamiętnika.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Czerwiec 26, 2022, 02:49:39 pm
A z jakiej wersji tekstu korzystacie?

https://lem.wiki/w/Memoirs_Found_in_a_Bathtub_Polish_Interart_1997 ;)

Znaczy też zacząłem letnie czytanie pamiętnika.

Świetnie, im nas więcej, tym weselej ;).

Z dalszych skojarzeń - uparciuch Wid-Wiss przypomina oczywiście Schliemanna (a przynajmniej jego ugruntowany wizerunek odkrywcy Troi)*, zaś zalany lawą Pentagon ma w sobie dużo z Pompejów (https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1775440,1,slady-pompejanskiej-cywilizacji.read)... Jednocześnie to, co słyszymy o jego mieszkańcach odlegle przywodzi na myśl zjadliwy mackiewiczowy portret rządu londyńskiego zawarty w "Zielonych oczach", ale i w tym fragmencie wcześniejszego listu:

"Obecne moje zajęcie, czysto oczywiście teatralne, ma coś w sobie z takiej commedia dell’arte. Oto wyobraź sobie, że to stronnictwa prawdziwe, że naprawdę jest budżet, prawa, że to kogoś poza bawiącymi się wspólnie jeszcze interesuje, i w tych warunkach pokaż, co potrafisz. Ruch cząsteczek kropli deszczu jest taki sam, co ruch planet we wszechświecie, intrygi polityczne w Radzie Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej są takie same, co w wyrafinowanym parlamencie francuskim, może nawet subtelniejsze i gwałtowniejsze, bo tu ludzie nie mają nic innego do roboty, przypominają głodne pająki, które, podobno, zamknięte w naczyniu szklanym same siebie zjadają ze złości"

* Choć brzmieniowe podobieństwo łączy go znów - chyba przypadkowo - z zupełnie inną personą:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Feliks_Widy-Wirski
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Czerwiec 27, 2022, 11:10:29 pm

A z jakiej wersji tekstu korzystacie? W tej najnowszej są liczne przypisy wyjaśniające od Majewskiego, np. neogen, astrogacja i tym tropem wyjaśniane kawa-na-ławę niektore neologizmy: papyroliza, Fri-sco, Ammer-Ku, Prognostor  etc. - potrzebne?
Skoro kupiłam - to czytam -  tę "Majewską".
Może młodsze pokolenia już tak odjechały, że nie potrafią odczytać tych znaczeń?;)
Wg mnie tłumaczony neologizm to coś jak żart objaśniany - jeśli trzeba go na ławę...to albo coś nie wyszło twórcy albo tępota odbiorcy - tertium non...;)

Cytuj
jaki to strasznie zabójczy katoczynnik (neologizm zamierzony? - oryginalnie kataczynnik)
Ależeco?:)
Objaśniać neo?;))
Jakoś gładko nad tym przeszłam: katalizujący czynnik - kataczynnik. O co Ci ?
Ale tak - zawleczony i nie rozwalił lotu, a przecież papyr potrzebny by zapewnić "ciągłość dostaw na Marsa".
Cytuj
Ale jak występnie napisałem, chyba nie ma co robić takich analiz, skoro rzecz groteską.
Desejmowo napisałam wyżej - o popisie i sednie.
Z dalszych skojarzeń - uparciuch Wid-Wiss przypomina oczywiście Schliemanna
Dlaczego "oczywiście" - Lem coś o tym wspominał? Mnie jakoś tak nie pokojarzył - po prostu taki typ upartego poszukiwacza - może nawet częsty wśród naukowców zafiksowanych na jakimś temacie?
Może Wid-Wiss to po prostu Wielki Mądrala (jak podpowiada tłumacz z gugla;)?

Z tych skojarzeń przychyliłabym się do Pompejów zatrzymanych w czasie.

Mnie tak jeszcze naszło...kilka razy czytałam już ten fragment:
"Samego imienia Kap-Eh-Thaalu nie wolno było wymawiać (zakaz analogiczny do Iz-Raelskich); w Ammer-Ku nazywano to bóstwo głównie Thoo-Llar."

I widzę raczej "Kapitał" - niż kapitał - wtedy i zakaz mówienia o nim - zasadniejszy;)

Przechodząc powoli do pierwszego rozdziału - mam taką ogólną konstatację - nasz główny bohater zostaje wrzucony w świat gmachu, jakby z nicości - w sumie nie dokonuje porównań zewnętrza/aktualnego stanu świata - z wnętrzem, które go wezwało na misję.
Właściwie wyjście z gmachu to wyjście w nieznane - nikt tego wyjścia specjalnie nie pilnuje...ale o tym po tym;)

Gmach jako życie?
Przychodzisz, trochę się miotasz, nic z tego nie rozumiesz - nawet jeśli się starasz, grasz jakąś urojoną rolę, odchodzisz.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Czerwiec 28, 2022, 01:15:52 am
Dlaczego "oczywiście" - Lem coś o tym wspominał?

A ilu jeszcze było takich znanych co się uparli coś wykopać i - wbrew powszechnemu sceptycyzmowi - wykopali?* ;)

* Aczkolwiek, jak napomknąłem, Wid-Wiss szukał Pentagonu i znalazł Pentagon, podczas gdy Schliemann szukał Troi, a co znalazł? do dziś nie wiemy...
https://histmag.org/Czy-Heinrich-Schliemann-faktycznie-odkryl-Troje-21810
(No i lemowy prognostor chyba nie manipulował odkopywanym materiałem jak H. Sch.)

I widzę raczej "Kapitał" - niż kapitał - wtedy i zakaz mówienia o nim - zasadniejszy;)

Przypomina się prasowa szopka z epoki (może parę lat młodsza), dość śmiała, fragment o Marksie i Engelsie, cyt. z pamięci: "Napisali dzieła liczne, w nich mądrości całe zdroje. O tych dziełach bym napisał co też sądzę, lecz się boję."

mam taką ogólną konstatację - nasz główny bohater zostaje wrzucony w świat gmachu, jakby z nicości - w sumie nie dokonuje porównań zewnętrza/aktualnego stanu świata - z wnętrzem, które go wezwało na misję.
Właściwie wyjście z gmachu to wyjście w nieznane - nikt tego wyjścia specjalnie nie pilnuje...ale o tym po tym;)

Gmach jako życie?
Przychodzisz, trochę się miotasz, nic z tego nie rozumiesz - nawet jeśli się starasz, grasz jakąś urojoną rolę, odchodzisz.

Bardzo kafkowska sytuacja (duch Franza K. będzie nam się do końca unosił nad niniejszym wątkiem), ale czy i "Solaris", "Maska", a może i "Powrót...", a zwłaszcza ich otwarcia, się nie kojarzą?
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Czerwiec 28, 2022, 02:03:33 am
Cytuj
Ależeco?:)
Objaśniać neo?;))
Jakoś gładko nad tym przeszłam: katalizujący czynnik - kataczynnik. O co Ci ?
Moze być katalizujący, ten czynnik, a może też być zabójczy  ;)
Tym tropem
(https://thumbs.dreamstime.com/z/oprawca-15453353.jpg)
Wtedy bardziej kato-, ale katacz też oblatuje jak dla mnie.
Cytuj
Przechodząc powoli do pierwszego rozdziału - mam taką ogólną konstatację - nasz główny bohater zostaje wrzucony w świat gmachu, jakby z nicości - w sumie nie dokonuje porównań zewnętrza/aktualnego stanu świata - z wnętrzem, które go wezwało na misję.
Właściwie wyjście z gmachu to wyjście w nieznane - nikt tego wyjścia specjalnie nie pilnuje...ale o tym po tym;)
Na razie jestem ugrzęźnięty we wstępie, więc się nie wypowiadam, ale z tego co napisałaś poszła nitka skojarzeniowa do dawno oglądanego filmu, z którego zapamiętałem tyle, że bohater peęta się nie wiadomo po co, i na co, a dziwności przechodzą same w siebie.
Nie, nie Proces, ale ciepło - ten film (książki nie czytałem);
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sanatorium_pod_Klepsydr%C4%85_(film) (https://pl.wikipedia.org/wiki/Sanatorium_pod_Klepsydr%C4%85_(film))
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Czerwiec 28, 2022, 11:23:00 am
Dlaczego "oczywiście" - Lem coś o tym wspominał?
A ilu jeszcze było takich znanych co się uparli coś wykopać i - wbrew powszechnemu sceptycyzmowi - wykopali?* ;)
Nie wiem.
Miałam na myśli postać naukowca-outsidera (nie tylko archeo), który jest zafiskowany na swojej działce i wbrew powszechnym mniemaniom o sensowności podejmowanych badań/poszukiwań - trwa przy nich.
Żadnego konkretnego nazwiska.
U Lema przecież mamy kilku wynalazców - w tym typie.
Cytuj
Bardzo kafkowska sytuacja (duch Franza K. będzie nam się do końca unosił nad niniejszym wątkiem), ale czy i "Solaris", "Maska", a może i "Powrót...", a zwłaszcza ich otwarcia, się nie kojarzą?
Jasne - problemy z rozpoznaniem/poznaniem siebie i otoczenia. Takie quo vadis;)
Moze być katalizujący, ten czynnik, a może też być zabójczy  ;)
Tym tropem
Odpisując (omalże) z miasta zabójczych dowcipów (tudzież ich mordowania przez nieumiejętne opowiadanie) - Katowitz - uprzejmie donoszę, że nie chodziło mi o niezrozumienie kato- tylko węszyłam jakiś błąd w druku, któren Waćpan odkrył, a ja byłam gotowa szukać w których to wydaniach wystąpiła oryginalna kata, a w których kato;)
Cytuj
Na razie jestem ugrzęźnięty we wstępie, więc się nie wypowiadam, ale z tego co napisałaś poszła nitka skojarzeniowa do dawno oglądanego filmu, z którego zapamiętałem tyle, że bohater peęta się nie wiadomo po co, i na co, a dziwności przechodzą same w siebie.
To i "Sklepy cynamonowe"...może to po prostu znany motyw literacki: labiryntu, zagubienia człowieka w sobie/w świecie?

Chociaż to pierwsze spotkanie z bohaterem "Pamiętnika..." jest z pogranicza groteski i dramatu.
Jakby Lem nie mógł zdecydować się jaki wybrać ton - wrzucony w Gmach, traktuje swoja obecność w nim poważnie, dowódca zaś - Kashenblade - jest n a d e r groteskowy - jakby pisany dla Tichego (ucieczka mgławic, opis akcji).
Właściwie Lem z Pamiętnikarzem obchodzi się okrutnie - od razu wrzuca go na głęboką wodę doskonałego absurdu i biurokratyczej głupoty.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Czerwiec 28, 2022, 12:53:52 pm
Cytuj
- uprzejmie donoszę, że nie chodziło mi o niezrozumienie kato- tylko węszyłam jakiś błąd w druku, któren Waćpan odkrył, a ja byłam gotowa szukać w których to wydaniach wystąpiła oryginalna kata, a w których kato;)
Zatem nieporozumienie wyjaśnione, faktycznie mętnie tam napisałem.
Cytuj
Chociaż to pierwsze spotkanie z bohaterem "Pamiętnika..." jest z pogranicza groteski i dramatu.
I właśnie dlatego otworzył mi się obraz z Hassa - wejście do Pentagonu (od 5 minuty)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Czerwiec 28, 2022, 01:41:28 pm
I właśnie dlatego otworzył mi się obraz z Hassa - wejście do Pentagonu (od 5 minuty)
Pasowny.

Motyw błąkania po nieznanym przypomniał jeszcze te "boskości":

W ży­cia wę­drów­ce, na po­ło­wie cza­su,
Stra­ciw­szy z oczu szlak nie­myl­nej dro­gi,
W głę­bi ciem­ne­go zna­la­złem się lasu.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Czerwiec 28, 2022, 02:15:11 pm
I właśnie dlatego otworzył mi się obraz z Hassa - wejście do Pentagonu (od 5 minuty)
Pasowny.

Pasowny. Choć biorąc pod uwagę te hamerykańskie podziemne tajności i takie wejście się przypomina:





https://ascmag.com/articles/the-andromeda-strain-may-1971

A co do "boskości". Taki napis nad wejściem też by pasował jak nic:

"Przeze mnie droga w miasto utrapienia,
Przeze mnie droga w wiekuiste męki,
Przeze mnie droga w naród zatracenia,
/.../
Ty który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją...


(Choć przez środka wycinkę rym z rytmem stracił.)

ps. Jeszcze z filmowych skojarzeń...
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Lipiec 07, 2022, 11:55:37 am
Taki eksporemoncik  ;)
Notujcie w którym miejscu Alicja zobaczyła lusterko i się obudziła  8)

Celem bohatera „Pamiętnika znalezionego w wannie” jest załatwienie sprawy w Pentagonie. Po to został sprowadzony. Pentagon potrzebuje wykonawcy mglistego zadania . Ale na miejscu wszystko zdaje się temu przeczyć. Ciągle coś przeszkadza bohaterowi w tej misji.. Kuriozalne zachowanie urzędników Pentagonu, dziwnie upływający czas, labirynt pokoi -wszystko to jest barierą. Ale bohater  cały czas idzie po swoje. Niby to prosta fabuła. Jednak czytanie „Pamiętnika...” w sposób dosłowny jest błędem. Bo o sile tej powieści nie świadczy to czym ta powieść jest, lecz wręcz odwrotnie – to, czym nie jest.
„Pamiętnik...” nie jest powieścią z logicznie następującymi po sobie zdarzeniami. Nie ma tu wiarygodnych psychologicznie bohaterów. Nie ma wartkiej akcji, skomplikowanej historii, wielowątkowej opowieści. Tu nic się nie dzieje, w kółko przetwarzany jest jeden i ten sam motyw – bohater i jego wędrówka po Pentagonie. Powieść ta ostatecznie nie jest ani łatwa, ani lekka, ani przyjemna. Więc jaka jest? Genialna. Poprzez wszystkie te „braki”, które wymieniłem, powieść charakteryzuje się jedną z najbardziej niesamowitych i odrealnionych scenografii jakie spotkałem w literaturze. Sen jest pierwszym, naturalnie przychodzącym do głowy skojarzeniem.
Celem bohatera jest jasne i niepodważalne sprecyzowanie swojej roli i stosunków z Pentagonem. Chce też wypełnić zadanie do jakiego został powołany. Pragnie dostać to, co mu się należy. Ale wszystkie działania jakie podejmuje wydają się tylko i wyłącznie udawanymi próbami. B. niby chce, ale robi wszystko tak jakby podświadomie nie chciał. Jakby gonienie za króliczkiem było ważniejsze od złapania go. Wiele może być interpretacji „Pamiętnika w...” : kabalistyczna, religijna, teologiczna, egzystencjalna.
B. jest everymanem uporczywie szukającym własnej tożsamości i sensu istnienia. Głośno mówi o tym, że sensem tym jest Pentagon i misja, lecz podświadomie wie, że tak wcale nie jest. Owym sensem jest bowiem wędrówka po obiekcie, ciągłe dążenie do nieosiągalnego celu. O egzystencji B., tak samo zresztą jak o egzystencji każdego z nas, zdecydował chaos. Możemy tę prawdę odrzucać, ona i tak pozostanie prawdą. B. tworzy teleologiczną ułudę, bałamuci cały czas sam siebie, chce widzieć to, czego nie ma. Tak jak każdy z nas. Czy wyjdzie kiedyś z Pentagonu? „Nigdy!” – jak to usłyszał podnosząc słuchawkę. Taka natura Pentagonu  jest zbawienna, bo napędza do działania, uzasadnia życie B. Życie każdego z nas. Wędrujemy po Pentagonie, wędrując cały czas w głąb siebie.
B. jest człowiekiem. Jego wędrówka po Pentagonie to cel życia. Jak każdy człowiek, musi on uzasadniać swą egzystencję, musi widzieć jakiś cel swojego istnienia. Wszyscy chcemy poznać i zdefiniować rzeczywistość, w której przebywamy, oznaczyć ją etykietkami, sklasyfikować. Tymczasem jest ona nieprzenikniona, niezbadana, wymykająca się poznaniu. Uciekamy od przerażającej konstatacji, że o naszym istnieniu zdecydował totalny chaos, w którym my chcemy widzieć zorganizowany ład. Pentagon jest miejscem ufundowanym na białym szumie udającym porządek. Jest też nieosiągalnym, wyimaginowanym wzorcem i nadzieją, że istniejemy celowo. Wszędzie szukamy regularności, potwierdzenia sensu swoich działań oraz tego, że odbierane bodźce i doświadczane zdarzenia znaczą dokładnie to, co chcemy, żeby znaczyły. Układamy sens życia dosłownie z niczego, zupełnie jak w „Pamiętniku znalezionym w wannie” Stanisława Lema.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Lipiec 07, 2022, 05:14:36 pm
A to już czas na podsumowania? :-\

W każdem bardzo trafne - skąd ten tekst?

Taki eksporemoncik  ;)
Notujcie w którym miejscu Alicja zobaczyła lusterko i się obudziła  8)
Wiadomo - w łazience;)

Ja chwilowo odpadłam od czytania (zaraz wracam), ale za to znalazłam zakamuflowane wejście do Gmachu - niektórzy próbowali przebić się na zewnątrz...
(https://i.imgur.com/yZaik3w.jpg)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Lipiec 07, 2022, 05:44:16 pm
Cytuj
Ja chwilowo odpadłam od czytania (zaraz wracam), ale za to znalazłam zakamuflowane wejście do Gmachu - niektórzy próbowali przebić się na zewnątrz...
Wejście pasuje jak ulał i lepiej nie wchodzić, bo nie wiadomo czy ono zwrotne?
aleale...
Cytuj
A to już czas na podsumowania? :-\

W każdem bardzo trafne - skąd ten tekst?
Coś wydajemisię, że Olicja nie zerknęła w lusterko. To nie podsumowanie a prowokacyjka, w duchu Gmachu.
Zasadniczo tylko ostanie zdanie bez ingerencyjki naczprowwyżkoma. A zmiany drobne, właściwie tylko postać bohatera i miejsca zostały podmienione. No i... sam Pamiętnik.
Zatem dowodziki poproszę!  :D
Jakie miejsce i człek występują w oryginale miast B. i Pentagonu?
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Lipiec 07, 2022, 05:51:19 pm
To nie podsumowanie a prowokacyjka, w duchu Gmachu.
Zasadniczo tylko ostanie zdanie bez ingerencyjki. A zmiany drobne, właściwie tylko postać bohatera i miejsca zostały podmienione.
/.../
Jakie miejsce i człek występują w oryginale miast B. i Pentagonu?

Teraz to już wszystko jasne (a bez tej wiedzy naguglałem się, naguglałem ;)):
http://plejbekpisze.blogspot.com/2018/01/zamek.html
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Lipiec 07, 2022, 05:52:48 pm
Jakie miejsce i człek występują w oryginale miast B. i Pentagonu?
Wiadomo, ze Kafka pasowny (ale że aż tak?!) -  myślałam, że ktoś popełnił taki tekst o "Pamiętniku..."
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Lipiec 14, 2022, 05:41:34 pm
Spróbujemy zrobić kroczek?
Powtórzyłam po raz - nomen omen - enty pierwszy rozdział i podtrzymuję napisane:

Chociaż to pierwsze spotkanie z bohaterem "Pamiętnika..." jest z pogranicza groteski i dramatu.
Jakby Lem nie mógł zdecydować się jaki wybrać ton - wrzucony w Gmach, traktuje swoja obecność w nim poważnie, dowódca zaś - Kashenblade - jest n a d e r groteskowy - jakby pisany dla Tichego (mruganie gwiazd, ucieczka mgławic, opis akcji).


Dodałabym, że już w pierwszych zdaniach Lem nie kryje, że będą się nam tutaj plotły dwa działy: Werystyczny i Dezinformacji, a i tak o wszystkim zdecyduje Przypadek (każdy akt wreszcie musi trafić na właściwe [biurko - Ol]).

Chyba najlepszą kwestią komenderała Kashenblade jest ta:
W dniu N o godzinie entej, w entym sektorze entego rejonu zostaniecie wyentowani z pokładu jednostki N. Kropka.

Ładnie sumuje pierwszy rozdział: nikt nie wie o co chodzi, a nawet po co główny bohater chodzi od drzwi do drzwi...
Nader niebezpieczne! - to wszystko;)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Lipiec 14, 2022, 06:25:23 pm
Chyba najlepszą kwestią komenderała Kashenblade jest ta:
W dniu N o godzinie entej, w entym sektorze entego rejonu zostaniecie wyentowani z pokładu jednostki N. Kropka.

Prawda. I ładnie ją forumowo upamiętnił nty, biorąc sobie do sygnaturki:
https://forum.lem.pl/index.php?action=profile;u=1898
Przy czym chcąc zrozumieć zarówno sens tych (skrzydlatych) słów, jak i tego dlaczego wysłanie na Misję kończy się tragikomicznym kręceniem w kółko wewnątrz Gmachu, klucza szukałbym w słowach*:
"udawała, iż stanowi mózg i sztab mocarstwa rozciągającego się po najdalsze galaktyki"
...co nam zaraz i "niewidzialnym" Gorylium zapachnie i groteskowymi poczynaniami SS-mannów "Louisa XVI" z argentyńskiej dżungli**. Ta jednostka to oczywiście międzygwiezdny statek, a bohater nijak nie może dotrzeć do miejsca jej (rzekomego) startu, bo wtedy by się "wydało", że ani statku, ani kosmodromu, ani nawet wyjścia z Pentagonu nie ma. Jednym słowem procedury działań "wywiadowczych" Gmachu zostały skonstruowane tak, by służyć przykryciu założycielskiego kłamstwa.***

* Wzmocnionych jeszcze krzykami Kashenbladego o mrugających (zapewne porozumiewawczo) gwiazdach i uciekających mgławicach - w realiach "Cyberiady" mogłaby to być najprawdziwsza prawda, w realiach "Nowej Kosmogonii" wynikająca jakoś z acheropoulosowego odkrycia jednostkowa fiksacja sędziwego oficera, tutaj jest to część wszechobecnej paranoi, ale i wspomnianej wielkościowej fikcji.
(Uwielbiam zresztą surrealizm tej sceny, ale, że już ją cytowałem (https://forum.lem.pl/index.php?topic=659.msg53217#msg53217) tym razem sobie daruję.)

** Którzy nam jeszcze przez Antygmach pętlą do tematu, w świetle tego (https://forum.lem.pl/index.php?topic=384.msg92794#msg92794), co w "Co wymyślił..." zlinkowałem...

*** Rzecz jasna ten mój klucz to lada wytryszek, biorąc pod uwagę, że "Wstęp" powstał post factum.

ps. offtopiczny: Czy przypadkiem z tego śpiegostwa (teoretycznie) międzygwiezdnego i misyjności nie wzięły się "Trzy dni tygrysa" Jabłońskiego (o których chyba liv kiedyś przypominał?), tylko M.P.J. podał rzecz w sosie takiej sieriozności, że się u niego z tego płaski (choć temporalnie zakręcony) sensacyjniak bez filozoficznych ambicji zrobił.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Lipiec 14, 2022, 08:55:34 pm
Skorzystam wrednie z rzadkiej okazji uszczypnięcia profesora Jarzębskiego  ;) , który napisał : Lem nie miał może specjalnych powodów aby maskować tę skomplikowaną i trudną powieść przed cenzurą, ale i tego chwytu... nie potrafił sobie odmówić. "
Chyba jeszcze nasz Naczelny Wykładniczy nie znał owych cenzorskich recenzji zamieszczonych niedawno i u nas, tutaj (https://forum.lem.pl/index.php?topic=2129.msg92485#new)
Ale całość "Podróż do kresu znaczenia" (https://solaris.lem.pl/ksiazki/beletrystyka/pamietnik/102-poslowie-pamietnik-znaleziony-w-wannie), jak zwykle bardzo ciekawa i wnikliwa.

Jak widać rozglądam się po bokach, ale bazowy tekst też czytam.
Mam pytanka, może wiecie? Jak policzono czas odkrycia podawany tu i tam, choćby w wiki?
To powieść, której akcja osadzona jest w roku 3149 nowego kalendarza (ok. 5000 rok licząc według teraz obowiązującego), gdy odnaleziony zostaje tytułowy pamiętnik. Zasadnicze wydarzenia są opisane właśnie w pamiętniku i dotyczą wydarzeń sprzed 1680 lat.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pami%C4%99tnik_znaleziony_w_wannie (https://pl.wikipedia.org/wiki/Pami%C4%99tnik_znaleziony_w_wannie)
Bo coś mi ta data 3149 kojarzy (w duchu Gmachu)

Drugie, też o datę - tym razem scenariusza filmowego na bazie Pamiętnika pisanej przez Lema ze Szczepańskim. Jest w tomie "Przekładaniec", ale bez daty.
Ola, czy z posiadanych przez Ciebie wspomnień Sz. da się ją wyliczyć?
Scenariusz może być źródłem ciekawych interpretacji , ale dopiero skubnąłem.
Już na początku...miast Pentagonu mamy Septagon  8)
I cóż to może znaczyć panie Robercie ;)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Lipiec 14, 2022, 10:27:30 pm

Mam pytanka, może wiecie? Jak policzono czas odkrycia podawany tu i tam, choćby w wiki?
To powieść, której akcja osadzona jest w roku 3149 nowego kalendarza (ok. 5000 rok licząc według teraz obowiązującego), gdy odnaleziony zostaje tytułowy pamiętnik. Zasadnicze wydarzenia są opisane właśnie w pamiętniku i dotyczą wydarzeń sprzed 1680 lat.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pami%C4%99tnik_znaleziony_w_wannie (https://pl.wikipedia.org/wiki/Pami%C4%99tnik_znaleziony_w_wannie)
Bo coś mi ta data 3149 kojarzy (w duchu Gmachu)
Odkrywca Wid-Wiss  twierdził, że Ostatni Pentagon zbudowany został na kilkadziesiąt lat przed katastrofą papyrową.

Lem pisze o następujących okresach: archeocredon zostawił piramidy (to wczesny neogen) -> neocredon to opis Ameryki lat 50/60 -> socjostaza -> kyberkonomika

Wielki Rozpad  - 3000 lat temu (od daty publikacji Zapisków) - > neogen przeszedł wtedy w  czasy chaotyckie, które trwały 200 lat. Czyli około 146 roku...?

3146 - odkrycie w Górach Skalistych - Ostatni Pentagon czekał na odkrycie 1680 lat - po trzech latach - w 3149 odkryte Zapiski...
Czyli Pentagon wybudowany około 1466 roku (3146-1680=1466) - papyroliza kilkadziesiąt lat później...

Na podstawie tego mamy różnicę w datowaniu papyrolizy ponad 100lat?
Albo coś mieszam;)

Ale rok odnalezienia Zapisanego - 3149 - da się z łatwością przerobić na 1943. I co? 8)

Cytuj
Ola, czy z posiadanych przez Ciebie wspomnień Sz. da się ją wyliczyć?
Zobaczę co się da zrobić - Szczepański chyba wspominał o pisanych z Lemem scenariuszach...

Psss...w tomie III 1964-1972, str. 818 (Index utworów) - dział: Scenariusze filmowe - jest odnotowany "Gmach" - 5 razy.
- Pierwszy raz 18 stycznia 1970 - wychodzi na to, że głównym problemem był...Komorowski.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pawe%C5%82_Komorowski (https://pl.wikipedia.org/wiki/Pawe%C5%82_Komorowski)
Z Komorowskim i Staszkiem [Lemem] omawianie scenariusza. K.[omorowski] ma oczywiście mnóstwo pomysłów na udziwnienie tej historii. Będzie nam trudno mu wyperswadować.

- drugi raz 9 kwietnia 1970: Kończymy scenariusz ze Staszkiem [Lemem].

- trzeci raz 14 sierpnia 1970: A jeszcze wczoraj u Staszka [Lema] rozmowa z Komorowskim, rejestrowana na magnetofonie, w czasie której K.[omorowski] usiłował bezskutecznie tak sformułować swoje propozycje co do zmian w scenariuszu, żebyśmy się nie domyślili, że chodzi mu o zyskanie uznania "czynników" - czyli o zasugerowanie, że to satyra na Amerykę.

- czwarty raz 9 października 1970: Parę dni temu list z Plan, że odstępują od zamiaru realizacji scenariusza, który robiliśmy ze Staszkiem [Lemem]. Żadnych motywacji.

- piąty raz 13 listopada 1970: Wszystkie trzy moje scenariusze zatrzymane (praktycznie utrącone). Hubal już nie na czasie, V2 nazbyt londyńska, Gmach w ogóle bez szans jako rzecz aluzyjna.

Czyli 1970 rok...ale jak podaje to "wyborcze" wydanie - pierwszy raz wydany w WL-u w 2000 roku. 30 lat leżakował:)

Pss2 Może jednak omawianie scenariusza zostawić na poksiążce? Porównawczo? Chyba że równolegle  ;D
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Lipiec 18, 2022, 10:39:36 pm
Cytuj
Czyli 1970 rok...
Końcówka tego roku... ciekawe czy zawirowania gospodarcze, walki frakcyjne w partii i inne hocki zwieńczone grudniem 70-ąt  miały wpływ na zmianę priorytetów telewizyjnych, nie tylko "gmachowych", bo czuć w tym wpisie, że coś się zmienia  - Hubal już nie na czasie, V2 nazbyt londyńska, Gmach w ogóle bez szans jako rzecz aluzyjna.
Ale chyba dobrze, że nic z tej adaptacji filmowej nie wyszło, bo coś czuję, że by "nie pykło" w tamtych realiach finansowo-polityczno-technologicznych.
No, chyba żeby Hass, na podobieństwo swego "Sanatorium...", w sumie trzy lata późniejszego.  :-\  Jednak sanatorium miało mniej, albo i wcale tych niechcianych podtekstów.
W każdym razie dzięki za kwerendę.  :)
Cytuj
Ale rok odnalezienia Zapisanego - 3149 - da się z łatwością przerobić na 1943. I co? 8)
To właśnie ;)...czyli "i nic" .
 A może jednak coś?
W końcu gwiazdy mrugają jak pod ową beczką w parczku ogrodu botanicznego.  ;)
Lem akurat wtedy musiał się mocno maskować i krążyć w poszukiwaniu bezpiecznej "wanny". A i przypadek grał pierwsze skrzypce. Choć i w książkowej przypadkowości widać jakieś prawidłowości - wchodź tam gdzie raczej  nie ma przejścia, i odwrotnie... nie wybieraj dróg oczywistych, chodź kręto...coś podobnego pisał o czasach okupacji.

Do napisanego o pierwszym rozdziale, trudno coś dodać. Może tylko, że bezimienny bohater został wezwany i to go nie dziwi. Samo wejście nie budzi w nim zadziwienia, dopiero środek - jakby inny od oczekiwanego. No kim on jest? - faktycznie materiałem na agenta?
Łysy komenderał czemuś unaocznił się marszałkiem Rydzem, którego wizerunek Lem musiał często oglądać za młodu.
Wskakując w rozdział  drugi...
Może w końcu coś normalnego?
...wszedłem do sekretariatu. Sekretarki malowały się i mieszały herbatę.

Cytuj
Pss2 Może jednak omawianie scenariusza zostawić na poksiążce? Porównawczo? Chyba że równolegle  ;D
Oki.

Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Lipiec 21, 2022, 11:31:32 pm

Cytuj
Ale rok odnalezienia Zapisanego - 3149 - da się z łatwością przerobić na 1943. I co? 8)
To właśnie ;)...czyli "i nic" .
 A może jednak coś?
W końcu gwiazdy mrugają jak pod ową beczką w parczku ogrodu botanicznego.  ;)
Lem akurat wtedy musiał się mocno maskować i krążyć w poszukiwaniu bezpiecznej "wanny". A i przypadek grał pierwsze skrzypce. Choć i w książkowej przypadkowości widać jakieś prawidłowości - wchodź tam gdzie raczej  nie ma przejścia, i odwrotnie... nie wybieraj dróg oczywistych, chodź kręto...coś podobnego pisał o czasach okupacji.
i
Cytuj
Może w końcu coś normalnego?
...wszedłem do sekretariatu. Sekretarki malowały się i mieszały herbatę.
Na tym kończyłaby się normalność...gwiazdy do mnie mrugnęły;) - 1943 i Wydział Zbiorów (o którym zapomniałam i niedawno Q mi przypomniał - teraz już nie zapomnę), który kieruje w oczywisty sposób do Oświęcimia. Właśnie tak pamiętam moją pierwszą dziecięcą wizytę tam - stosy włosów, protez, butów, walizek...
Może tak ten rok?

Teraz dodam tylko, że zwróciły moją uwagę nazwiska: Kashenblade, Blanderdash, Dasherblar...

Czy też nazywał się może Kashlerblad? Alderklarsh? Dalderblarl? Baldaklash? Nie mogłem sobie w żaden sposób przypomnieć - chyba z głodu i złości.

A może wielce pasowny Balderdash? Bo tak mi one nazwiska składają: w brednię...

Czy macie inny pomysł na ich pochodzenie?
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Lipiec 21, 2022, 11:53:51 pm
Cytuj
Czy też nazywał się może Kashlerblad? Alderklarsh? Dalderblarl? Baldaklash? Nie mogłem sobie w żaden sposób przypomnieć - chyba z głodu i złości.

A może wielce pasowny Balderdash? Bo tak mi one nazwiska składają: w brednię...
To anagramy?
Łomatko, aleś wroto otwarła, aż boję się czytać
Jeśli tak rozumieć to zlecenie, to wydaje się ono zaskakująco bliskie zadaniu wyznaczonemu przez prężny nurt tradycji żydowskiej – kabałę. Odzyskanie zapoznanych imion ukrytych w języku, w którym objawienie w swojej szczątkowej postaci jest jeszcze możliwe, trapi bowiem na równi kabalistów, co bohatera Pamiętnika. Nieznane jest mu już imię bezpośredniego przełożonego, który miałby znać Prawdę, dysponować wiedzą na temat Misji, a zatem być kimś skontaktowanym z transcendencją i reprezentującym ją w upadłym świecie. Jego imię będące śladem boskiej obecności zostaje jednak starannie zatarte („Ładnie mnie urządził ten... ten – jakże się ten znowu nazywał?!” [s. 45]). Zastępuje je mnogość anagramów: Blanderdash, Kashlerblad, Alderklarsh, Dalderblarl, Baldaklash. W immanencji Gmachu nie może być prawdziwego imienia dowódcy („Ha ha, piękna by to była historia – jawne nazwisko głównodowodzącego, dajmy na to!” [s. 66]), tak jak nie może istnieć jakakolwiek ścieżka wyprowadzająca poza jego hermetyczne zamknięcie.
https://tekstualia.pl/files/a0a68c3b/jazienicki_zbigniew_slad_teologii_politycznej.pdf (https://tekstualia.pl/files/a0a68c3b/jazienicki_zbigniew_slad_teologii_politycznej.pdf)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Lipiec 22, 2022, 12:07:34 am
Cytuj
To anagramy?
Typu Mr Mojo Risin?;)
Nie wyglądają mi na anagramy - różnią się literkami...dlatego właśnie doprowadziły mnie do angielskiego "balderdash":
https://pl.bab.la/slownik/angielski-polski/balderdash (https://pl.bab.la/slownik/angielski-polski/balderdash)

O matko...czytałeś to? Może streścisz? :-\
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Lipiec 22, 2022, 12:36:54 am
Cytuj
O matko...czytałeś to? Może streścisz? :-\
Zwariowałaś? Kawałek. Może jutro?
Cytuj
Nie wyglądają mi na anagramy - różnią się literkami...dlatego właśnie doprowadziły mnie do angielskiego "balderdash":
https://pl.bab.la/slownik/angielski-polski/balderdash
Pasowne bzdury.
Wygląda trochę jakby "co niosła ślina na język" z pewnym porządkiem, przynajmniej na początku, ale dość luźnym (skoro szyfr 8)  )
Początek następnego wysnuty z końcówki poprzednika. Obrazujący emanację  hierarchii?
Kashenblade – szef komenderał
Blanderdash – adiutant komenderała porucznik
Dasherblar - podszyfrowy


Potem się sypie
- Bassenknack - - podsłuchowy
- anonimowy oficer
- ksiądz ..........ojciec Ammion; brat Perswazy

- major Erms
- kapitan Prandtl z wydziału szyfrów
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Lipiec 22, 2022, 01:38:22 am
Wydział Zbiorów (o którym zapomniałam i niedawno Q mi przypomniał - teraz już nie zapomnę)

Do usług ;). Zlinkuję zresztą tę przypominajkę ;), - raczej z myślą o lurkerach, niż Przytomnych:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=2161.msg90755#msg90755
I jeszcze dodam, że ten fragment jest... podstępny, bo najpierw budzi w czytelniku grozę (właśnie przez oświęcimskie skojarzenie), choć zarazem ma się świadomość, że - nawet w świecie utworu - to nieporównywalne, bo jednak tam wszystko z zamordowanych ludzi, a tu elementy szpiegowskiej charakteryzacji, fałszywki, gadżety... i już poczucie dubeltowej - dickowato-borgesowato-przedsnergowatej? - nieprawdziwości zaczyna... prawie... prawie... tę grozę rozpraszać,  gdy przychodzi refleksja, że przecież los agentów, z których to zdarto musiał być nędzny (jakieś przesłuchania, tortury, może cicha egzekucja), i że choć fikcyjni, to wszak to z życia wzięte - tu powstają z pamięci m.in. rzeczy, które L.A. z Suworowa cytował, i te, których nie przytoczył (choćby domniemane okoliczności śmierci Pieńkowskiego) -  i wtedy groza powraca, wzmocniona jeszcze o aspekt zimnowojenny.

Co do nazwisk - dobrzy jesteście (w istocie: wrota, może nawet do labiryntu, co tu b. pasowne), ja zwróciłem uwagę tylko na podobieństwo Kashenblade - Blanderdash (gdzie, owszem, wiedziałem, co znaczy* nazwisko tego drugiego)**, ale dalej nie egezegeziłem. Przyznaję, że onieśmielacie poziomem wejścia w szczegóły.

* I z czym się kulawo rymuje:
https://en.wikipedia.org/wiki/Kladderadatsch

** Dasherblara chyba też odnotowałem, ale jakoś nieuważnie. I tego Prandtla, bo jakoś z C.K. wojskiem się nazwiskowo kojarzył.

Wygląda trochę jakby "co niosła ślina na język"

To może - strzał w ciemności ;), pewnie mnie zaraz walcem dowodów rozjedziecie - były to nazwiska nadane jeszcze w wersji roboczej (kłania się "Sknocony..."), nieznacznie tylko lub częściowo popoprawiane (właśnie dlatego, że groteska i wszystko kryptonimy)?
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Lipiec 22, 2022, 04:22:27 pm
Cytuj
O matko...czytałeś to? Może streścisz? :-\
Zwariowałaś? Kawałek. Może jutro?
To te upały ;D
Przeczytałam. Po pierwszym podejrzeniu o nadinterpretację doszłam do wniosku, że Lem świadomie lub też mniej świadomie mógł odwoływać się do tradycji żydowskiej - to, że sam nie identyfikował się z tą religią nie oznacza, że wychowanie w jej oparach nie zostawiło śladu.
Coś jak my - tutaj na forum - chyba wszyscy jesteśmy niewierzący, ale wychowanie w chrześcijańskiej kulturze (także szkoła) zostawiło ten osad i trop skojarzeniowy.
Wywód przeprowadzony przez pana Jazienickiego jest spójny - szczególnie interpretacja Bramy (ale to ku końcu) - natomiast nigdy nie dowiemy się czy taki by zamysł Lema. Opierając się na jego wypowiedziach: raczej nie. Skoro jednak zgodziliśmy się, że zostawiał w swojej twórczości ślady Zagłady, można też ostrożnie przyjąć, że religijność rodziny, znajomych, którą zapewne obserwował i uczestniczył w niej dziecięciem będąc - również zostawiła w nim ślad, który przetwarzał na swój sposób.
Cytuj
Początek następnego wysnuty z końcówki poprzednika. Obrazujący emanację  hierarchii?
Na to wygląda - blad (ostrze) + dash (kropla).
Gdyby pamiętnik został napisany później mógłby pętlić do Blade Runnera;)
I jeszcze dodam, że ten fragment jest... podstępny, bo najpierw budzi w czytelniku grozę
Tak, ta zmienność narracji i nastrojów jest charakterystyczna dla "Pamiętnika".
Ten fragment o zbiorach jest chyba najbardziej realistycznym fragmentem powieści - odwołuje się wprost do doświadczeń okołowojennych.
ja zwróciłem uwagę tylko na podobieństwo Kashenblade - Blanderdash (gdzie, owszem, wiedziałem, co znaczy* nazwisko tego drugiego)**
Sęk w tym, że nazwisko drugiego nic nie oznacza:)
Występujące w książce nazwisko  "Blanderdash" to nic...no może...po namyśle...Rozmytek?;))
Bo bland - to bezbarwny, nijaki, a dash to ta kropla;)
To mnie ów Blanderdash przerobił się na Balderdash czyli Bzdurę - takiego nazwiska nie ma w książce:)
Cytuj
były to nazwiska nadane jeszcze w wersji roboczej (kłania się "Sknocony..."), nieznacznie tylko lub częściowo popoprawiane (właśnie dlatego, że groteska i wszystko kryptonimy)?
Może być - Lem próbował wymówić "balderdash"...wyszło mu "blanderdash" a potem poooszło i zostało:))

Teraz jeszcze tylko jedno. Wśród zbiorów są ziarenka maku...
mak był, ziarenko po ziarenku, wydrążony

Pierwotnie skojarzylo mi to do sztuki obozowej, ale ostatecznie do tego pana:
http://muzealnictwo.com/2021/06/mikroswiat-na-glowce-szpilki-czyli-w-krainie-miniatur/ (http://muzealnictwo.com/2021/06/mikroswiat-na-glowce-szpilki-czyli-w-krainie-miniatur/)
W maku (połowie ziarenka!) też dłubał:
https://www.wprost.pl/kultura/25001/pchla-podkuta-zlotem.html (https://www.wprost.pl/kultura/25001/pchla-podkuta-zlotem.html)

Aha...Prandtl...:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Liczba_Prandtla (https://pl.wikipedia.org/wiki/Liczba_Prandtla)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Lipiec 22, 2022, 04:30:33 pm
odwołuje się wprost do doświadczeń okołowojennych

I chyba nie tylko z Niemcami związanych - bo skoro Gmach jest zamknięty tak skutecznie, to wszelki wróg poszukiwany i demaskowany musi być wrogiem urojonym (albo za pomocą zmyślnych prowokacji w zdradę wyrobionym), a to już pachnie stalinizmem (i antycypacją degeneracji systemu Korei Płn.).

To mnie ów Blanderdash przerobił się na Balderdash czyli Bzdurę - takiego nazwiska nie ma w książce:)

 :-X Dyslektyk jestem, tylko zwykle to jakoś maskuję. Kiedyś dłuższy czas minął zanim się zorientowałem, że w "Cyberiadzie" nie występują Turul* i Klapucjusz (a Trurl i Klapaucjusz), a tego "n" - i inkszej liter kolejności - w roli różnic bym do dziś nie zauważył**, gdyby nie Ty... Kto szybko czyta... sam sobie szkodzi ;).

* Odruchowo założyłem, że skoro u Bieniasza był, to może i u Lema:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/112798/turul-wladca-puszczy

** Spytasz jak zatem napisałem to nazwisko prawidłowo, po lemowsku? Ano copy+pastłem je z posta liva wraz z komenderałowym.

ps. Spróbuję się zrehabilitować kolejnym fonetycznym skojarzeniem:
https://en.wikipedia.org/wiki/Bandersnatch
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Lipiec 22, 2022, 11:17:04 pm
Cytuj
To może - strzał w ciemności ;), pewnie mnie zaraz walcem dowodów rozjedziecie - były to nazwiska nadane jeszcze w wersji roboczej (kłania się "Sknocony..."), nieznacznie tylko lub częściowo popoprawiane (właśnie dlatego, że groteska i wszystko kryptonimy)?
Zaraz walcem...  :)
Mnie pasuje. Luźnoskojarzeniowe nazwiska (?) wymyślane ad hoc, z odrobiną zabawy i przekształceń. A potem zostały. Wspomniana prze Olę liczba Prandla poniekąd by potwierdzała ten skojarzeniowy trop, bo zapewne o takiej Lem czytał. Przypasowało - wrzucił. Zostało.
Bardziej wykoncypowane te mnisie - Ammion i Perswazy.
Erms - duże możliwości przestawki Smer  :D
Cytuj
Blanderdash" to nic...no może...po namyśle...Rozmytek?;))
Mydłek :)
Blander funkcjonuje jeszcze jako rozdrabniacz - blender (kropli?) - sitko? 8)
https://www.linguee.pl/angielski-polski/t%C5%82umaczenie/blander.html (https://www.linguee.pl/angielski-polski/t%C5%82umaczenie/blander.html)

Cytuj
Przeczytałam. Po pierwszym podejrzeniu o nadinterpretację doszłam do wniosku, że Lem świadomie lub też mniej świadomie mógł odwoływać się do tradycji żydowskiej - to, że sam nie identyfikował się z tą religią nie oznacza, że wychowanie w jej oparach nie zostawiło śladu.
Zgoda, piszesz że logiczne, to przyjmuję.
Ale, że podjęłaś walkę, szacuneczek ... to może po fali sacrum obrobisz jeszcze ciało?  ::)
https://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.ojs-issn-1896-3455-year-2018-volume-25-issue-2-article-6555/c/6555-5906.pdf (https://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.ojs-issn-1896-3455-year-2018-volume-25-issue-2-article-6555/c/6555-5906.pdf)
i przestrzeń jako świadomość ?
https://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.hdl_11089_6100/c/12-mazurkiewicz.pdf (https://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.hdl_11089_6100/c/12-mazurkiewicz.pdf)
Czy może nadużywam bateryjki?  :-*

No dobra
Z luźniejszych.
 Skojarzeń sytuacyjnych.
Z cyklu - kim jest anonimowy bohater i czy pozbawienie go nazwiska, które przecież ma (Wymieniłem moje nazwisko. Nieomal równocześnie nacisnął klawisze małej maszynki na swoim biurku), było zabiegiem celowym?
A może to maszyna?
Tak tak...otworzył się Robot snergowy (późniejszy o 12 lat). Bardzo podobna sytuacja - osobnik wrzucony w zupełnie obcy labirynt (tu podziemnego miasta), który wie, że ma misję, ale nie wie jaką. Samo jego istnienie i działanie jest ową misją - on ze swojego pod-poziomu nie musi jej znać. Ma ograniczoną celowo świadomość i złudzenie wolnej woli.  Wystarczy, że istnieje, wchodzi w interakcje i robi zamieszanie. Ci którzy go wypuścili wyciągają już swoje wnioski. Wszak Lemowy boh, wykrył i zmusił do samobójstwa szpiega (zupełnie niechcący). Zatem działa zgodnie z dewizą Bernsteina "ruch jest wszystkim, cel niczym". Poza tym są w powieści wskazówki, że jego ruchy są bacznie śledzone a nawet przewidywane. Jest zmuszony do odgrywania ról (wbrew sobie?). Więc ten opisywany chaos i przypadkowość, mogą być wynikiem jego ograniczonego horyzontu?
Lem miał bodaj opowiadanko o podobnym wniosku...jakie to?? ...wpadli w jakąś przestrzeń, statku kosmicznego?
I nic nie mogli pokapować... chyba to;
https://onebid.pl/pl/ksiazki-i-starodruki-stanislaw-lem-szczur-w-labiryncie-pierwodruk-w-przekroj-21-lutego-1956/800354#img-3 (https://onebid.pl/pl/ksiazki-i-starodruki-stanislaw-lem-szczur-w-labiryncie-pierwodruk-w-przekroj-21-lutego-1956/800354#img-3)
A skoro szczur, to jeszcze późniejszy Żuk (w mrowisku, rzecz jasna)
I tyle motyle, przegięcia zwalam na upał.

Acha, scenariusz wedle tandemu Szczepański/Lem zrealizowano w teatrze. O, tutaj wywiad z reżyserem
https://www.teatrplock.pl/pl/zagubieni-w-czasoprzestrzeni-wywiad-z-janem-tomaszewiczem (https://www.teatrplock.pl/pl/zagubieni-w-czasoprzestrzeni-wywiad-z-janem-tomaszewiczem)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Lipiec 23, 2022, 12:02:37 am
Bardziej wykoncypowane te mnisie - Ammion i Perswazy.
Erms - duże możliwości przestawki Smer  :D
Ammion to taki Amon z anionem;)
A może Ammon:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Otto_Ammon (https://pl.wikipedia.org/wiki/Otto_Ammon)
I w niemieckim tropie "Erms" to byłaby rzeka:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dettingen_an_der_Erms (https://pl.wikipedia.org/wiki/Dettingen_an_der_Erms)
Mydłek jest ok...

Czy może nadużywam bateryjki?  :-*
Może uznajmy bez czytania, że boh zagubił się we własnej lub/i kosmicznej lub/i boskiej świadomości? Trochę wariat?;)
I stąd miał problemy z utrzymaniem funkcji cielesnych - głód, brak snu - aż trafił na ucztę - ale o tym po tym;)
Bo ten upał przegrzewa bateryjki...

Teraz tylko:
ps. Spróbuję się zrehabilitować kolejnym fonetycznym skojarzeniem:
https://en.wikipedia.org/wiki/Bandersnatch
Miałam o tym napisać - szukając czegoś o tych nazwiskach trafiłam w tekst o Carrollu i nawet miałam zapytać czy to nie pierwowzór - uleciało, ale myślę, że to ciekawy trop.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Lipiec 23, 2022, 01:36:04 am
Aha...Prandtl...:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Liczba_Prandtla (https://pl.wikipedia.org/wiki/Liczba_Prandtla)

I to już zdaje się kolejny przepadek, gdy przyłapaliśmy Lema na użyciu nazwiska z nauki.
Nawiasowo dorzucę jeszcze jedną linkę:
https://en.wikipedia.org/wiki/Ludwig_Prandtl

Zaraz walcem...  :)
Mnie pasuje.

No, to jeszcze poczekajmy co na to lemolog (ten to ma walec nad wszelkie walce 8)).

A może to maszyna?
Tak tak...otworzył się Robot snergowy (późniejszy o 12 lat).

Sądzisz, że ten Gmach (odtąd nie będę zwać go Pentagonem, bo ze "Wstępu" wyszliśmy, a tak jest pojemniej znaczeniowo) to kolejna zabawka Nadistot, jak tamtejsze Miasto (i to drugie, proyasowe, z "Dark City")?
Fakt, jest to dziwna rzeczywistość, umowna, jak zrobotyzowany świat feudalny z "Maski" i Londyn-NieLondyn Gregory'ego. Z zupy w finale "Śledztwa" wzmiankowanej na chwilę się wykrystalizowały? Czy Trurl je na szalkach (albo w tym ustrojstwie z "Powtórki") trzyma?

uleciało, ale myślę, że to ciekawy trop.

Chyba wiem do czego zmierzasz. Raz, że lemowska metoda tworzenia neologizmów podobna carrollowej. Dwa - "Jabberwocky", z którego wspominany zwierz pochodzi, bywa tłumaczony jako "Bełkotnik":
http://www.spoleczenstwo.pl/poprawne-tlumaczenie-jabberwocky/
...lub "Bełkotliszek":
https://ruj.uj.edu.pl/xmlui/bitstream/handle/item/173161/schubert_bylo_smaszno_jabberwocky_lewisa_carrolla_po_polsku_2006.pdf
...a i tu mieliśmy pana, którego nazwisko bełkotem nam zabrzmiało.

Ponadto... warto pamiętać, że bandersnatch pojawia się również w "The Hunting of the Snark", a czy tamtejszy dowódca - Bellman (tu przetłumaczony jako Brząkacz) nie przypomina naszego komenderała?

"Co się tyczy Brząkacza, pod niebiosa chwalono,
Że postawę ma (nawet usiadłszy)
Tak swobodną, tak godną! A mądrość wrodzoną
Widzi każdy, kto w twarz mu popatrzy.

Kupił mapę ogromną, a na mapie, widniało
Tylko morze bez wysp, lądu takoż.
Każdy stwierdził z rozkoszą, że rozumie ją całą,
Choć nie znawca jest ani smakosz.

„Cóż za korzyść wynika ze zwrotnika, z równika,
Po co tym Merkatorem się szasta?”
Brząkacz wołał tak właśnie. A załoga odwrzaśnie:
„To są znaki umowne i basta!

Inne mapy są mętne! Jakieś brzegi pokrętne,
Jakieś wyspy! A dzięki szyprowi
(Darli się na wyprzódki) nasz ocean gładziutki,
Składa się z błękitnych pustkowi!”

Scenka, owszem, przemiła. Ale wkrótce stwierdziła
Ta załoga piejąca mu pean,
Ze trząść dzwonkiem w zadumie to jedyne, co umie
Szyper ich, by przepłynąć ocean.

Z miny żeglarz bez skazy... Ale jego rozkazy
Kręćkiem mogła przypłacić załoga.
Kiedy krzyknął: „Ster w prawo, dziób na lewo, a żwawo!’
To co sternik miał robić, na Boga?"

(Tu wróćmy na chwilę do wspomnianej metody, by zauważyć, że komenderał to komendant + admirał/generał, tak jak snark to - przypuszczalnie - snail + shark.)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Lipiec 24, 2022, 04:39:11 pm
Wracając na chwilę do Perswazego...u mnie on wyskoczył Gerwazym:)
Z cyklu - kim jest anonimowy bohater i czy pozbawienie go nazwiska, które przecież ma (Wymieniłem moje nazwisko. Nieomal równocześnie nacisnął klawisze małej maszynki na swoim biurku), było zabiegiem celowym?
Nazwisko wydaje się być czymś równie tajnym co cała misja...a nawet wygląda na to, że poddał  Dashelblara próbie...jeśli zna nazwisko: swój, nie zna: nieswój;) I jeszcze cała paletka cieni szpiegowskich tego "znania":

...przepraszam, jak pan się nazywa?
- Wciąż tak samo - odparłem z nieznacznym uśmiechem.
Oficer odpowiedział uśmiechem.

Cytuj
A może to maszyna?
Nie, raczej nie. Raczej biologiczny trybik w maszynie, która albo ma zewnętrznego operatora/obserwatora, którego nie dostrzega i nie pojmuje (próbuje zrozumieć - bezskutecznie) albo siłą bezwładu tę maszynę napędza rutyna trybików, a one pozostawione sobie.
To właśnie te możliwe odczytania: Gmach jako świat z bogiem lub bez niego, Gmach jako zagubienie w swoim śnie/obłędzie, Gmach jako portret posuniętej do absurdu biurokracji/służbistości/, Gmach jako państwo totalitarne zastraszające swoich obywateli...można mnożyć skojarzenia - generalnie chodzi o niepoznawalność świata, zagubienie, zastraszenie, winę, karę i te tropy...
uleciało, ale myślę, że to ciekawy trop.
Chyba wiem do czego zmierzasz. Raz, że lemowska metoda tworzenia neologizmów podobna carrollowej. Dwa - "Jabberwocky", z którego wspominany zwierz pochodzi, bywa tłumaczony jako "Bełkotnik":
Oprócz tego, że x-lat temu na pewno gdzieśtutaj napisałam o podobieństwie tego wiersza do Lemowego „Apentuła niewdziosek…” i Leśmiana, to do niczego nie zmierzałam – miałam tylko luźne skojarzenie – właśnie – w związku z neologizmami.
Mam wgrane tłumaczenie Słomczyńskiego..."Było smaszno..." - tam "Jabberwocky" jest po prostu Dżabbersmokiem, a Bandersnatch - Banderzwierzem.
Chyba właśnie trafiłam w linkowaną przez Ciebie stronę. Jak teraz patrzę…tam autor (Irek Sadowski) tłumaczy Bandersnatcha na Farmazyna...a to jednak bardziej pasuje do Blanderdasha albo właściwie Blandersnatcha - sugerując przekręt by dojść sedna:))
Zresztą tutaj można porównać jak radzono sobie z tłumaczeniami:
https://home.agh.edu.pl/~szymon/jabberwocky.shtml (https://home.agh.edu.pl/~szymon/jabberwocky.shtml)
Tak-siak podobieństwo w tworzeniu (i tych konkretnych nazwiskach/nazwach) – jest.
Zresztą do Lema i Carrolla należałoby dopisać i innych neologików;)…wspomniany Leśmian, Białoszewski, Joyce….itd.

Wracając do tekstu…mamy pierwszego trupa – samobójstwo szpiega, któren pomyślał, że został zdemaskowany?
Podsłuchowy Bassenknack – z pękniętym bassem (wersja niemiecka), z drygiem do basów (wersja angielska) - w każdem zgrany z funkcją;)

Okaże się, że to jednak teatr dla jednego widza? Kto czytał ten wie:)

Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Lipiec 27, 2022, 10:51:16 pm
Jeszcze raz zacząłem i coraz bardziej widzę jedenastkowy zaczontek.
Jak to miało być?
Początek podroży Tichego na planetę zbuntowanych robotów? Zatem wchodzący do Gmachu byłby pierwotnie Tichym?
Gryzie to się z wstępniakiem, gdzie mowa o Pentagonie, typowo ziemskiej instytucji do zarządzania resztkami Ameryki.  :-\
Ale tymczasem... gdzie to wchodzi nasz boh? Zauważyliście  nazwę instytucji?
Otóż to Dowództwo Okręgu  Kosmicznego, czego dowiadujemy od samego wędrowca zaraz na początku (u komenderała). Później kosmiczny wymiar wędrówki znika.
Czyżby jednak...Gmach stał się alternatywnym rozwinięciem poniższej sytuacji z jedenastki?
Tajny Pełnomocnik do Spraw Karelirii ma zaszczyt zaprosić p. Ijona Tichego na posiedzenie, które odbędzie się dn. 16 bm. o godzinie 1730 w malej sali Lambretanum.
Wstęp ściśle za zaproszeniami po prześwietleniu. Uprasza się o zachowanie sprawy w tajemnicy.
Nieczytelny podpis, pieczęć
i druga pieczęć czerwona, skosem: SPRAWA KOSMICZNEJ WAGI. TAJNE!!!


I jeszcze kawałek
Nareszcie otwarła się klapka selektywnego judasza, niewidzialny wzrok zlustrował mnie, po czym brama uchyliła się na tyle, bym mógł wejść.
– Pan Tichy – powiedział do kieszonkowego mikrofonu człowiek, który mi otworzył.
– Proszę na górę – zwrócił się do mnie. – Lewe drzwi.
Czekają już na pana.


Tiaaa...Lambretanum zamieniło się w Gmach?

Tichy poleciał – czym?
...ale chodzi o kamuflaż. Poleci pan w rakiecie podobnej zewnętrznie do wszystkiego, tylko nie do rakiety.
Ta zamieniła się  w szyfr?
Szyfr powinien przypominać wszystko z wyjątkiem szyfru – odparł. - To już w Gmachu
Tyle z porównywarki.

Cytuj
Nie, raczej nie. Raczej biologiczny trybik w maszynie, która albo ma zewnętrznego operatora/obserwatora,
Mogą być roboty biologiczne.  :-\
 A może miał być wystylizowany na robota? Wtedy znów w tropie podroży 11. Cały czas oglądają go jakby był sztuczny (takimi czasem jawią się tubylcy) i widzą w nim imitację.
A komenderał pyta wprost  - Plastykowy? - rzucił mi nagle w twarz..
Ale ten nie znając misji zaprzecza?
W każdym razie nie ma on; ojca, matki, dzieci, znajomych, rodziny, nikogo.
 Nie ma żadnych myśli poza misją i gmachem. Zresztą pracownicy Gmachu podobnie. Nie wychodzą? Nie mają spraw prywatnych? Nie rozmnażają się?
Owszem, są kobiety, ale ich główna rola to parzenie herbaty (o herbacie będzie oddzielnie) oraz malowanie się.
I zasadniczo u Lema takie wypreparowanie z życia to częste zjawisko, ale mimo to zauważam.
Jednak Gmach był starszy niż jedno pokolenie.

W ogóle wszystko jest na głowie. Boh przychodzi z zewnętrznego świata i zachowuje się „normalnie”, ale tym trybem nie może nigdzie trafić. Krąży.
Zatem zaczyna zachowywać się nienormalnie – i trafia od razu.
Co to – test na inteligencję?

A teraz "wątek poboczny"  - herbata, zauważyliście?
To drugi,  cichy bohater tej powiastki.
Policzyłem, występuje 18 razy, z czego15 razy jest mieszana (zmieszana, zamieszana, pomieszana) niemal w każdym pomieszczeniu. Sam fakt mieszania przez sekretarki został odnotowany 3 razy; raz wyziębła, raz toczona, 3 razy słodzona i tylko raz wypita – a co to za szyfr?
Bo przecież nie przypadek ;D

Na koniec coś z początku czyli Wydział Zbiorów, on,  ale nie tylko... za sprawą takich wtrętów ...najbliższy gobelin. Przyjrzałem mu się z bliska. Uszyty był z sążnistych
bród, faworytów, peruk, nanizanych na nylonową osnowę z takim zamysłem, iż złotowłose tworzyły na tle całości wielki herb państwa.

I
Całą ścianę na wprost zajmował gobelin; misterna kompozycja, utrzymana w barwach rudych i kruczych, przedstawiała akt państwowotwórczy. Adiutant, nie bez pewnego ociągania, pokazał mi przystrzyżone czarne baczki, które tworzyły część delii jednego z dostojników, dając do zrozumienia, iż pochodzą ze zdemaskowanego przezeń agenta.

Delia to coś takiego (https://pl.wikipedia.org/wiki/Delia), w sumie baczki jako surowiec nie odbiegają daleko od  futer rysiów czy innych  soboli.
Aaa...co to ja miałem...to że owe kompozycje poprowadziły jakimś ukrytym szyfrem do wytworów niejakiego Arcimboldo. Np. takich;
(https://image.posterlounge.pl/img/products/610000/603507/603507_poster_l.jpg)

Cytuj
Podsłuchowy Bassenknack – z pękniętym bassem (wersja niemiecka), z drygiem do basów (wersja angielska) - w każdem zgrany z funkcją;)
Dorzucam kolejne;
Ganzmirst płk dypl.
Gloublarchiwariusz
Kappril Anteusz - janitor
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Lipiec 28, 2022, 12:53:38 am
...przepraszam, jak pan się nazywa?
- Wciąż tak samo - odparłem z nieznacznym uśmiechem.
Oficer odpowiedział uśmiechem.

Swoją drogą Lem chyba lubił podobne przekomarzanki bohaterów - przypomina się scena pytania Pirxa o wiek i ów pilot udzielający (błędnej jak wiemy) odpowiedzi w układzie dwójkowym.

Mam wgrane tłumaczenie Słomczyńskiego...

Ja też, bo bardzo zgrabne (nie to co nieznośnie manieryczny Stiller), ale wychodzi na to, że dalekie od wyczerpania tej studni...

Zresztą tutaj można porównać jak radzono sobie z tłumaczeniami:

Nie wrzucałem, bo coś mi majaczy, że L.A. albo liv przy jakiejś okazji to robił.

Zresztą do Lema i Carrolla należałoby dopisać i innych neologików;)…wspomniany Leśmian, Białoszewski, Joyce….itd.

Zwł. że Joyce ponoć czerpał z Carrolla.

Zauważyliście  nazwę instytucji?
Otóż to Dowództwo Okręgu  kosmicznego.

A komenderał nosi mundur o naszywkach w kształcie galaktyk. Co zresztą przypomina okładkę drugiego polskiego wydania asimovowskiego "Końca Wieczności" (acz tam, zgodnie ze specyfiką służby, byly klepsydry):
(https://static.polter.pl/sub/Koniec-wiecznosci-bn30588.jpg)
(I właśnie przez te nazwy z insygniami doszukałem się w jednostce N statku kosmicznego.)

Czyżby jednak...Gmach alternatywnym rozwinieciem tej sytuacji z jedenastki?

W każdym razie pierwszy (potencjalny) Tichy rozbudowany i nie tylko do śmiechu (może dlatego m.in. tichość stracił*). BTW. w tej pierwszej scenie między skrętami w groteskę mamy pojedyncze zdania, urywki, brzmiące serio, jakby to nie Tichy, czy ajent bezimienny, ale Pirx u Szefa odprawę odbywał.

* Przy "Wizji..." z "Pokojem..." Mistrz się już poddał widząc, że stale w tym kierunku mu Ijon bryka ;).

Mogą być roboty biologiczne.  :-\

Z "Bladego..." wynika, że mogą. Takoż z "Appleseed" pana Shirowa, który potem "Ghost in the Shell" nam dał (nie bez zastrzeżeń polecam lubiącym komiksy). Tam też była enklawa (tylko bardziej tradycyjna - miasto na pustyni postapokaliptycznej) a w jej służbach bioroboty nieszczęśliwe a sfrustrowane.
Skądinąd ten trop roboci jest niegłupi, jesli nie mamy zwalić wszystkiego na karb niezgodności między resztą a "Wstępem", bo jakże to, w zamkniętym Gmachu, utrzymując fikcję jego otwartości, rodzą i poczynają dzieci pokątnie, i od małego szkolą do służby wdrażając (owszem, machina spoleczna podobna da pewno radę to wszystko zagadać - że agent od pokoleń, to agent pewniejszy - bo pewny nie jest nikt, stąd lepiej by w Gmachu się urodził i dorastał, w tajności ścisłej, od wrażych wpływów odgrodzony, ale jakoś zgrzyta wizja wewnątrzpentagonowych żłobków i przedszkoli), skądś zaś bohater musiał się w trakcie siedemdziesięciu dwu lat odcięcia od świata w tym Gmachu wziąć skoro nie wygląda na doświadczonego starca (co pół biedy, bo zawsze da się zwalić na geninżynierię czy inne telomery), ale i nie brzmi jak on.

ps. Skoro przy kwestii zamykania Pentagonu jesteśmy - w pierwszym pokoleniu mogli tam faktycznie przeniknąć szpiedzy Antygmachu, jak praktyka życiowa pokazuje:
https://wiadomosci.wp.pl/agent-kgb-w-amerykanskiej-armii-poslugiwal-sie-tozsamoscia-zmarlego-dziecka-6795039974079328a
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Lipiec 29, 2022, 07:12:25 pm
Cytuj
Z "Bladego..." wynika, że mogą. Takoż z "Appleseed" pana Shirowa, który potem "Ghost in the Shell"...
No i z "Robota" Snerga.
Cytuj
Skądinąd ten trop roboci jest niegłupi, jesli nie mamy zwalić wszystkiego na karb niezgodności między resztą a "Wstępem", (:)  skądś zaś bohater musiał się w trakcie siedemdziesięciu dwu lat odcięcia od świata w tym Gmachu wziąć skoro nie wygląda na doświadczonego starca
Faktyczne, jest tu spory zgrzyt ze wstępem. Właściwie sprzeczność.
Ze wstępu wynika; Zamknięcie Pentagonu/Gmachu, jeszcze przed papyrolizą (jak wiele przed - nie wiadomo) - potem owa katastrofa z papierem - i wreszcie po 72 latach od zamknięcia katastrofa geologiczna.
Bohater grzebie się w papierach, zatem musiał być w Gmachu przed papyrolizą, i umrzeć też bo nie ma śladów w zapiskach o takiej katastrofie, co biorąc pod uwagę jego działalność jest niewyobrażalne.
(swoją drogą, jak zapiski uchowały się przed niepowstrzymaną "zarazą?)
Ba, musiał wejść przed zamknięciem Gmachu, boć on z zewnątrz i na przepustkę.
Ale musi też być blisko ostatniej katastrofy, ze względu na codzienną higienę łazienki i rozkład zwłok. Nie mogły tam leżeć niezauważone w nieskończoność.
Zatem...może mieć nawet więcej niż 72 lata, zależnie na ile wcześniej przed "zamknięciem" wszedł.
Jednak z opisu , to co najwyżej wiek średni.  :-\
No i zupełnie bez przeszłości, czyli co - jednak robot?  ;)
Taka inna, wcześniejsza, wersja Maski"?  Która to Maska zagubiła instrukcję - po co została stworzona?

Ewentualnie cały wstęp do śmietnika.
Cytuj
ps. Skoro przy kwestii zamykania Pentagonu jesteśmy - w pierwszym pokoleniu mogli tam faktycznie przeniknąć szpiedzy Antygmachu, jak praktyka życiowa pokazuje:
https://wiadomosci.wp.pl/agent-kgb-w-amerykanskiej-armii-poslugiwal-sie-tozsamoscia-zmarlego-dziecka-6795039974079328a
Trzymając się realiów czasowych bardziej inspirujący byliby ci:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ethel_i_Julius_Rosenbergowie (https://pl.wikipedia.org/wiki/Ethel_i_Julius_Rosenbergowie)
Swoją drogą, czy przed rokiem 1960 Lem miał szansę poznać szczegóły operacji "Venona"? Raczej nie.
Bo bardzo mi ona przypomina... chyba że i to wymyślił niezależnie obok tych z Zachodu  :D
https://pl.wikipedia.org/wiki/Projekt_Venona (https://pl.wikipedia.org/wiki/Projekt_Venona)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Lipiec 29, 2022, 09:28:59 pm
Czyżby jednak...Gmach stał się alternatywnym rozwinięciem poniższej sytuacji z jedenastki?
Zapewne. Stąd też to stylowe pomieszanie: groteska, tragedia, dramat.
I to:
Cytuj
Mogą być roboty biologiczne.  :-\
 A może miał być wystylizowany na robota? Wtedy znów w tropie podroży 11. Cały czas oglądają go jakby był sztuczny (takimi czasem jawią się tubylcy) i widzą w nim imitację.
A komenderał pyta wprost  - Plastykowy? - rzucił mi nagle w twarz..
Ale ten nie znając misji zaprzecza?
Mogą. Zgadzam się z Wami, że pasowne te wszystkie porównania, ale jednak nie sądzę by końcowo była to książka o robotach i problemach z tym związanych.
Natomiast to pierwsze spotkanie z mniemanym dowódcą jest napisane w manierze Tichego, więc i pytanie o plastykowość zasadne;)
Cytuj
A teraz "wątek poboczny"  - herbata, zauważyliście?
To drugi,  cichy bohater tej powiastki.
Tajest...ta herbata to stała kosmiczna urzędów w PRL-u...mam przed oczami scenę z Barei, ale nie mogę znaleźć więc inny herbaciany klasyk:))
https://www.youtube.com/watch?v=mCajFZcxPEA (https://www.youtube.com/watch?v=mCajFZcxPEA)

Do herbaty dochodzą zwykłe zajęcia sekretarek jak jedzenie i robienie na drutach;)
Cytuj
Dorzucam kolejne;
Ganzmirst –płk dypl.
Gloubl – archiwariusz
Kappril Anteusz - janitor
Bo ja wiem? Ganzmirst - Zbrodzień?
"Mirst" wyskakuje jako umrzeć, morderstwo - tak po "ganz" całości? To zbrodniarz?
Gloubl - od globalnego? Ogarniającego wszystko?
Kaapril - kojarzy mi do kwietniowego kaprala, Anteusz to mityczny grecki olbrzym:
https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/Anteusz;3869863.html (https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/Anteusz;3869863.html)
Może to ironia, bo on staruchem powłóczącym nogami? Taki prima kaprilis;)

A Malchus i Almigens? Marfeon?

Cytuj
Ba, musiał wejść przed zamknięciem Gmachu, boć on z zewnątrz i na przepustkę.
Mógł wyjść. Brama była uchylona. Ale Gmach jest wszędzie - może dobrniemy do końcówki;)

Wg mnie nie ma ma sensu dociekać realiów w tej książce - to poetyka snu, abstrakcji, która przemyca elementy znanego świata, ale doprowadza je do absurdu, wywraca na nice. Obłęd czai się za każdym biurkiem.
Ale też pewna infantylność. Ci starzy wyjadacze szpiegostwa są zdziecinniałymi głupkami, odgrywają tylko powierzone role - bez specjalnej finezji.

Może wskoczę do "trójki"?
Rozdział trzeci - kolejne samobójstwo na skutek piramidalnych nieporozumień - "szesnastka" - brzmi jak punkt z więziennego/wojennego kodeksu...w każdem N trafia do wanny a z niej do kaplicy - i wkraczamy w świat inkwizycji;)

Więc praktyki religijne nie były nawet zajęciem ubocznym, dodatkowym, rodzajem konika, lecz stanowiły jedynie skorupę normalnej działalności urzędowej?
Ot, i cała duchowość...

Za to palec przypomina...nogę.  :-\
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Lieber Augustin w Lipiec 29, 2022, 10:58:12 pm
Bo ja wiem? Ganzmirst - Zbrodzień?
"Mirst" wyskakuje jako umrzeć, morderstwo - tak po "ganz" całości? To zbrodniarz?
Nie wiem dlaczego, ale ten "mirst" kojarzy mi się z niemieckim mären - zwlekać, ale też pleść bzdury, bajdurzyć.
"Normalna", że tak powiem, współczesna odmiana czasownika: ich märe, du märst, er/sie/es märt, itd. Lecz w konjugacji słabej, dość powszechnej w języku staroniemieckim, całkiem na miejscu mogłaby być forma du mirst - ty bajdurzysz.

Więc co? (Arcy)pleciuga?
Klituś-bajduś? :)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Lipiec 29, 2022, 11:28:16 pm
Bo ja wiem? Ganzmirst - Zbrodzień?
"Mirst" wyskakuje jako umrzeć, morderstwo - tak po "ganz" całości? To zbrodniarz?
Nie wiem dlaczego, ale ten "mirst" kojarzy mi się z niemieckim mären - zwlekać, ale też pleść bzdury, bajdurzyć.
"Normalna", że tak powiem, współczesna odmiana czasownika: ich märe, du märst, er/sie/es märt, itd. Lecz w konjugacji słabej, dość powszechnej w języku staroniemieckim, całkiem na miejscu mogłaby być forma du mirst - ty bajdurzysz.

Więc co? (Arcy)pleciuga?
Klituś-bajduś? :)
O! Liczyłam na to, że pojawisz się w tym lingwistycznym wątku :D
Myślę, że Twoja wersja pasuje do "Pamiętnika..."  - Arcybzdurant, manewr oskrzydlający - ale wszystko szyfrem - dopiero trzeba to przetłumaczyć;)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Lipiec 29, 2022, 11:51:20 pm
Cytuj
Klituś-bajduś? :)
Taa...
Widzę, że grupa bzdeszyfrantów uformowała się.  :)
To tylko wrzucę 3 grosze do Kaprila.. trop kwietniowy pasowny, tylko bym literkę przesunął. Ale olowe równie dobre kappril/kapral
Kappril Anteusz - Appril Kanteusz

Zatem dorzucam kolejny pakiecik (w trójeczkach)
Mlassgrack – brygandier
Mrayznorl – doktor
Jonaberi O. Paupa  - nugator

Udanego d-szyfrowania - tylko CIEŻUJAWA!
 bo;
(https://i.imgur.com/vzO92B0.jpg)

Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Lipiec 30, 2022, 12:34:26 am
Ale Gmach jest wszędzie

I zrobiło się borgesowato. Gmach jako inna forma Biblioteki?

"Wszechświat (który inni nazywają Biblioteką) składa się z nieokreślonej, i być może nieskończonej, liczby sześciobocznych galerii, z obszernymi studniami wentylacyjnymi w środku, ogrodzonymi bardzo niskimi balustradami. Z każdej galerii widać piętra niższe i wyższe: nieskończenie. Układ galerii jest niezmienny." - "Biblioteka Babel"

Układ niezmienny tylko ścianki działowe powstawiali? ;)

Wg mnie nie ma ma sensu dociekać realiów w tej książce - to poetyka snu, abstrakcji, która przemyca elementy znanego świata, ale doprowadza je do absurdu, wywraca na nice. Obłęd czai się za każdym biurkiem.
Ale też pewna infantylność. Ci starzy wyjadacze szpiegostwa są zdziecinniałymi głupkami, odgrywają tylko powierzone role - bez specjalnej finezji.

Swoją drogą czy to nie jest częściowa inwersja P.K.D.? W końcu - jak sam Patron pisał: "pośród postaci Dicka są narkomani, histerycy, manekiny powodowane zdalnie ludzkim umysłem, fanatycy, lecz nie ma wśród nich ani jednego szaleńca. To zrozumiałe, ponieważ on bazę gry odwrócił; jego ludzie pozostają normalni wewnętrznie wbrew światu, co ich osacza, ponieważ ten świat jest rażony obłędem: rozpada się, rozszczepia na kawały niespójne, niczym mózg schizofrenika, lecz oni, jego mieszkańcy, lecąc w otchłań na ostatnim szczątku, zachowują przytomność. Dick unicestwia światy swych bohaterów, a oni wychodzą z tego cało" - a tu i świat-Gmach szaleje i bohaterowie nie tacy normalni (nawet główny, choć najlepiej się trzyma - raz: szpiegomanią powszechną dotknięty, dwa: wiemy co mówi o samobójstwie psychiatria kliniczna). No i Koniolub fundował swoim nie-kafkowskie happy endy.

Więc praktyki religijne nie były nawet zajęciem ubocznym, dodatkowym, rodzajem konika, lecz stanowiły jedynie skorupę normalnej działalności urzędowej?
Ot, i cała duchowość...

Co przypomina heinleinowego kapelana z "Żołnierzy..."/"Kawalerii..." - jeszcze jednego zupaka, ekumenicznie, bez względu na wiarę, błogosławiącego kolegów (wśród których byli muzułmanie, chrześcijanie, gnostycy, żydzi) przed zrzutem, i harrisonowego (z "Billa, bohatera Galaktyki"), będącego parodią poprzedniego (a przy tym oficerem pralniczym i zawodowym szpiclem). Ale - od CK wojska nie uciekniemy - trop do feldkurata Katza wstecz prowadzi.

ps. a nawet psssst!
(https://przystanekprl.pl/wp-content/uploads/126-5.jpg)

(https://przystanekprl.pl/wp-content/uploads/555.jpg)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Lieber Augustin w Lipiec 30, 2022, 07:42:14 pm
Mlassgrack – brygandier
Och, coś mi podpowiada, że brygandier to bynajmniej nie brygadier. Tak samo jak krętyn (pokrętny robot) nigdy nie jest kretynem :)
A kto? Może dowódca brygantyny?
Ze względu na szybkość i zwrotność była ulubionym okrętem piratów śródziemnomorskich, a nazwę swą zawdzięczała włoskiemu słowu „brigantino” (zbójecki).
https://pl.wikipedia.org/wiki/Brygantyna_(żaglowiec) (https://pl.wikipedia.org/wiki/Brygantyna_(żaglowiec))
https://context.reverso.net/tłumaczenie/włoski-polski/brigante (https://context.reverso.net/tłumaczenie/włoski-polski/brigante)

Zatem - zbój? :-\


Notabene, u Lema jest dwóch Mlassgracków:
- To oni mają i opozycję.
- Tak, ale na jej czele też stoi Kalkulator. Profesor Mlassgrack przypuszcza, że on ma, oprócz elektrycznego, także polityczne rozdwojenie jaźni. Słuchaj pan dalej...
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Lipiec 30, 2022, 08:32:31 pm
Cytuj
Notabene, u Lema jest dwóch Mlassgracków:
A co? Pirat nie może być profesorem?  ;)
Poważniej, to mam wrażenie, że kwestię imion postaci Lem puścił na żywioł skojarzeniowy i nie do końca kontrolował. A może nie tylko imion? Jak Olka napisała - fantasmagoria (lub podobnie).
Cytuj
Zgadzam się z Wami, że pasowne te wszystkie porównania, ale jednak nie sądzę by końcowo była to książka o robotach i problemach z tym związanych.
Tak, zdecydowanie nie jest o robotach. Ciekawa, ale jednak ślepa ta uliczka.
Ogólniej, to mam wrażenie że rzecz była pisana „kompulsywnie”. Jakby pisarz podchodził do niej w różnych nastrojach i „wylewało się z niego”.
Raz długie opisy, innym razem makarony dialogów.
Gdy wpadał w fazę nelogizmów, to leciał bez kontroli i wtedy nawet miałem przesyt (w archiwum- bibliotece). W każdym razie silnie czuję spontaniczność pisanego, ale też pewną surowość materiału.
Cytuj
Wg mnie nie ma sensu dociekać realiów w tej książce - to poetyka snu, abstrakcji, która przemyca elementy znanego świata, ale doprowadza je do absurdu, wywraca na nice. Obłęd czai się za każdym biurkiem.
Tak właśnie.
Stąd też może sprzeczności - jedzonko na kartki, czy nie na kartki?.
Zamknięty? Otwarty ? – jeszcze nie doczytałem do owego przejścia, ale obiekt nie mógł być zupełnie wyizolowany bo... zupa kartoflana z grzankami, pieczyste porządnie łykowate... nie rośnie w podziemiach.
A teraz z innej, może już trochę nużącej beczki.

W jednej z podanych tu sążniście tematycznych analiz wyczytałem, że możliwa interpretacja Gmachu to getto, gdzie Lem przejściowo mieszkał podczas okupacji niemieckiej. Wprawdzie to raczej nieprawda (co innego, rodzice) – ale cały Lwów?
Tam niewątpliwie musiał się przemykać, choćby  z roboty do kryjówki i zapewne bywały sytuacje niebezpieczne. Zresztą sam o nich opowiadał.
 Zatem przeprowadziłem mały eksperyment. Podmieniłem kilka słów – przeczytajcie sami pamiętając, że nie chodzi o tchórza, a agenta do zadania specjalnego - bodaj ochotnika.

Naprzeciw, z ręką niedbale wspartą o framugę, stał w otwartych drzwiach przysadkowaty Niemiec i patrzał na mnie bez ruchu... Wnętrzności runęły mi w pustkę. Przestałem oddychać, coraz bardziej płaski pod jego znudzonym trochę, leniwym wzrokiem. Twarz jego, szeroka, o tęgich policzkach, wyrażała rosnący niesmak. ...  Stałem i czekałem. W ciszę wpłynął nosowy, daleki śpiew nadjeżdżającego tramwaju . Osłabł, znikł - i znowu słyszałem tylko własną krew. Odlepiłem ręce od lakierowanych drzwi.... Jeden krok, drugi, trzeci... szedłem... szedłem... znowu sam, wśród  ulic, schodzących się, rozchodzących, bezokiennych, zalanych blaskiem, o ścianach bez skazy, o szeregach lśniących okien, umęczony, zbyt słaby, żeby zdobyć się na ponowną próbę wtargnięcia gdziekolwiek, wejścia w któryś z tysięcznych kołowrotów, obracających się za dźwiękoszczelnymi taflami. Od czasu do czasu próbowałem opierać się o ściany, lecz były zbyt gładkie, zbyt pionowe, nie dawały oparcia, zegarek, nie nakręcony w porę, stanął nie wiadomo kiedy, i nie wiedziałem już, czy to noc, czy jeszcze dzień, chwilami stąpałem w rosnącym odrętwieniu, traciłem przytomność, nagle ocykało mnie trzaśniecie jakichś drzwi, odgłos ruszającego tramwaju, przepuszczałem ludzi z teczkami, raz robiło się pusto, raz całe korowody Niemców zmierzały w jedną i tę samą stronę - być może praca toczyła się tu okrągłą dobę - widziałem wychodzących i innych, tych, co ich zmieniali, i nie wiem dobrze, co działo się potem. Właściwie nie pamiętam z późniejszych godzin nic, bo choć szedłem przed siebie, wsiadałem do tramwaju, jechałem gdzieś, wysiadałem, odpowiadałem nawet, kiedy mnie zdawkowo zagadywano - czy nie życzył mi ktoś ,,dobrej nocy”? - umysł mój nie przyjmował niczego, odbijając tylko zewnętrzność, niby zlana wodą, połyskliwa bryła ściągniętej gliny. Na koniec, nie wiem doprawdy jak, znalazłem się w przedsionku swej kryjówki. Otworzyłem drzwi: mieściła się za nimi, podobna do chirurgicznej salki, lśniąca niklem i porcelaną łazienka, z marmurową, rzeźbioną jak sarkofag wanną; ledwo siadłem na jej brzegu, poczułem, że zasypiam. Ostatnim wysiłkiem chciałem zgasić śledzące mnie światło, ale nigdzie nie było kontaktu, więc, kiwając się na boki, siedziałem jeszcze trochę na szerokim brzegu wanny; iskry odbitego od niklowanych rur światła atakowały uparcie moje oczy, wszpilały się w powieki, podważały je, rozpryskiwały się na rzęsach - zasnąłem mimo owej tortury, zakrywszy rękami twarz, osunąłem się w jakieś twarde łoże, uderzyłem o coś kanciastego głową, ale nawet ból mnie nie otrzeźwił.
Podmiany:
oficer=Niemiec
winda=tramwaj
korytarz=ulica
drzwi ale tylko jedne = okna
łazienka= kryjówka

Cytuj
w każdem N trafia do wanny a z niej do kaplicy - i wkraczamy w świat inkwizycji;)
A  w wydziale teologicznym, którego częścią jest kaplica, trafia do dziwnej celi pustelnika Marfeona.
Coś ta cela zupełnie nie przypomina celi a...
Ujrzałem coś w rodzaju ciemnawego przedsionka, pełnego rupieci; kąty zawalone były brudnymi woreczkami, zeschłą cebulową łupą, pustymi bańkami, kołkami od kiszek, miałem węglowym - wszystko to, przemieszane z papierzyskami, pokrywało podłogę, tylko środkiem wiodło przejście, a raczej szereg łysin dających oparcie stopom, kończące się przy następnych, z nie ciosanych bierwion zbitych drzwiach. Brnąc przez śmietnisko, dotarłem do nich i nacisnąłem kutą w żelazie, ogromną, pałąkowatą klamkę. Usłyszałem pospieszne szuranie, gwałtowne szepty, i oczom moim w mroku, rozwidnionym płonącą nisko, jakby na podłodze, świecą, ukazała się chaotyczna ucieczka postaci pchających się do kątów, na czworakach włażących pod krzywy stół, pod pryczę - jeden z przebiegających zdmuchnął świecę i zapadła atramentowa ciemność, pełna swarliwych szeptów i posapywań. W powietrzu, które wciągnąłem do płuc, stał zaduch nie mytego ludzkiego mrowia.
Tu nie trzeba nic podmieniać. Opis jakby wyjęty z raportu Katzmana.

Przegapiłem kilku teologicznych;
brat Malchus.
Orfini - ksiądz-oficer
 brat Almigens
 ojciec Marfeon - pustelnik (nieobecny)


Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Sierpień 06, 2022, 04:19:01 pm
Ale Gmach jest wszędzie

I zrobiło się borgesowato. Gmach jako inna forma Biblioteki?

"Wszechświat (który inni nazywają Biblioteką) składa się z nieokreślonej, i być może nieskończonej, liczby sześciobocznych galerii, z obszernymi studniami wentylacyjnymi w środku, ogrodzonymi bardzo niskimi balustradami. Z każdej galerii widać piętra niższe i wyższe: nieskończenie. Układ galerii jest niezmienny." - "Biblioteka Babel"

Układ niezmienny tylko ścianki działowe powstawiali? ;)
Na to wygląda - dorobili łazienkę i gotowe;)
Dick też bardzo pasowny - N stara się podejść do zastanego świata gmachu racjonalnie. Próbuje tłumaczyć sobie kolejne spotkania, zdarzenia - zrozumieć swoją rolę - na nic...otoczenie nie poddaje się analizie.
W sumie to łączy się z obrazem wojny - którą przywołał liv - wojna to nie zwykły, "normalny" czas. Człowiek próbuje egzystować, pracować, żyć, ale świat zaczyna rządzić się odmiennymi prawami, nie można uzyskać odpowiedzi na podstawowe pytania, nawet najbliższa przyszłość...nadchodzące godziny...pozostają niewiadomą. Kolejne działania są podejmowane ad hoc.

Gmach nie daje się ujednoznacznić. A ta fazowość:
Ogólniej, to mam wrażenie że rzecz była pisana „kompulsywnie”. Jakby pisarz podchodził do niej w różnych nastrojach i „wylewało się z niego”.
Raz długie opisy, innym razem makarony dialogów.
Gdy wpadał w fazę nelogizmów, to leciał bez kontroli i wtedy nawet miałem przesyt (w archiwum- bibliotece). W każdym razie silnie czuję spontaniczność pisanego, ale też pewną surowość materiału.
...nie pomaga. Też mam takie wrażenie - kompulsywności. Kreowany świat raz jest poważny, raz absurdalny, groteskowy do przesady...samo życie?:)

Nazwiska...:
to samo słowo czy nazwisko znaczy na różnych piętrach coś innego.
- I nazwisko?
- A jakże! Jak się patrzy! Ha, ha, piękna by to było historia – jawne nazwisko głównodowodzącego, dajmy na to! Nie zauważył pan specyficznego brzmienia nazwisk jego sztabu?
- A rzeczywiście…
- No widzi pan.


Stąd próba rozgryzienia ich wydaje się niemożliwa, ale...:
Notabene, u Lema jest dwóch Mlassgracków:
- To oni mają i opozycję.
- Tak, ale na jej czele też stoi Kalkulator. Profesor Mlassgrack przypuszcza, że on ma, oprócz elektrycznego, także polityczne rozdwojenie jaźni. Słuchaj pan dalej...

To ciekawe, że Lem dwukrotnie użył tego nazwiska - w końcu to nie Kowalski...
Mlassgrack – brygandier...taki Mlaskacz?
Brat Malchus...to wydaje się łatwe:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Malchus (https://pl.wikipedia.org/wiki/Malchus)
Doradca? Panujący?
Cóż u Lema to tryplet "na lewo i prawo rozpowiada, że rozszyfrował Biblię"...co zagraża nie bogu, a zakonowi;)
Orfini - ksiądz-oficer...mnie kojarzy się z orfizmem:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Orfizm_(religia) (https://pl.wikipedia.org/wiki/Orfizm_(religia))
Dodajmy, że to chyba pierwsza osoba z którą N obszedł się dosyć obcesowo – strasząc wyimaginowanymi paragrafami (które nie są obce sztrykującym sekretarkom – liczącym oczka;)
Kruh – Okruch:)

Do pozostałych nazwisk może wrócę…na innych piętrach - teraz uchylam drzwi do rozdziału IV czyli  długa pogawędka przy herbatce u Ermsa i Prandtla.

Muszę powiedzieć, że jak już raz się otworzy ten worek ze skojarzeniami do doświadczeń wojennych, to trudno go na powrót zasznurować.
Czytając ponownie o wizycie N u Ermsa …cóż, przyszło mi do głowy, że te próby wydobycia papierów, instrukcji  są podobne do zdobywania przez Żydów papierów dających możliwość przeżycia.
Ale! W sensie ogólniejszym są też próbą zrozumienia świata i naszego miejsca w nim, bo to, co N przeczytał  w instrukcji  prowadzi do życiospisu – można to zrozumieć jako zapis tego co było i będzie – zajrzenie we własną przeszłość i przyszłość (poczułeś czekający za cienką przegrodą nieruchomy, biały labirynt), ale też (przyziemniej) to taka teczka spreparowana przez służby – życiorys, przegląd działalności, kontaktów…ba, moich myśli nawet – uświadamia sobie N.

Wszystko jest szyfrem.

Pan Majewski ładnie to łączy (w przypisach) z próbami analizy dzieła literackiego, nadinterpretacjami (Gigamesh?).

Kończąc – te niezapisane kartki…to już było…"Szpital…" i zapiski Sekułowskiego „Mój świat”…nie było w nich nic…nic…
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Sierpień 06, 2022, 05:44:49 pm
Notabene, u Lema jest dwóch Mlassgracków

Przypomina się też dwakroć użyty w opowiadaniach o Tichym Zazul (raz Ziemianin, raz Ardryta).

dorobili łazienkę i gotowe;)

Każdy do łazienki musi (jakoż i chodzą) ;).

W sumie to łączy się z obrazem wojny - którą przywołał liv - wojna to nie zwykły, "normalny" czas. Człowiek próbuje egzystować, pracować, żyć, ale świat zaczyna rządzić się odmiennymi prawami, nie można uzyskać odpowiedzi na podstawowe pytania, nawet najbliższa przyszłość...nadchodzące godziny...pozostają niewiadomą. Kolejne działania są podejmowane ad hoc.

Tak, ma nasz N. w sobie, a raczej w tej swojej wędrówce coś z nie tylko warszawskich (tu najsłynniejszym był Szpilman (https://www.youtube.com/watch?v=j4vK6AQen7o)) robinsonów - nb. pochodzi ten termin z przedwojennej (a wojnę antycypującej) powieści SF "Dwa końce świata" Słonimskiego, o której Lem wspominał:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Robinsonowie_warszawscy

Orfini - ksiądz-oficer...mnie kojarzy się z orfizmem:

Jako i mnie, aczkolwiek jest to nazwisko z historii eklezjalnej wprost wzięte - był taki kardynał:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Viviano_Orfini
A wcześniej (najlepsze linki po włosku, ale Translejt - kulawo, bo kulawo - przełoży) facet, który dla papieża medale i monety bił, i - najprawdopodobniej - pierwszą drukarnię we Włoszech założywszy - do spółki z Neumeisterem, uczniem Gutenberga "Boską komedię" wydał (Dante a jego włóczęgi po Piekle - które da się uznać za chrystianizację motywu zstąpienia... Orfeusza - autorsko potwierdzonym tropem?*):
https://www.nga.gov/collection/artist-info.37370.html
https://www.iisorfini.edu.it/pagine/chi--emiliano-orfini
https://it.wikipedia.org/wiki/Emiliano_degli_Orfini
https://en.wikipedia.org/wiki/Foligno#Main_sights

* A to - pamiętam, cytowałaś, ale pociągnę dalej - byłby w istocie opis drogi do Pentagonu?

"Jak tam zaszedłem, — tak snu byłem pełny,
Kiedy prawdziwą opuściłem drogę.
Ale, stanąwszy u podnoża góry,
Kędy się owa kończyła dolina,
Co serce taką ścisnęła mi trwogą, —
Spojrzałem w górę, alić na jej barki
Spływała szata z promieni planety,
Co wodzi prosto wszelkiemi drogami.
Naonczas nieco ochłonąłem z trwogi,"


(Snu pełny? Koszmarny oniryzm? Tak, to coraz bardziej pasowne...)

Nawiasem: mam wrażenie, że jest "Pamiętnik..." najbardziej humanistyczną powieścią Lema - ściślak wiele z niej tematycznie nie wyciśnie, podobnych (https://forum.lem.pl/index.php?topic=1018) wątków (https://forum.lem.pl/index.php?topic=1019) nie założy, natomiast odniesienia literacko-historyczne można mnożyć, mnożyć (jak piszesz - trudno ten worek zasznurować).
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Sierpień 10, 2022, 05:55:40 pm
Cytuj
N stara się podejść do zastanego świata gmachu racjonalnie.
No niech tam - że N. Warto ujednolicić pisownię bezimiennego.
A może N.N.?

To podczepilibyśmy Barańczaka, nawet na dwóch linach.  :D
W "tej" jest też pasowny cytat ;

Pomiędzy narodzinami a śmiercią
wiele się może wydarzyć:
między innymi (którzy są tacy jak ty)
możesz się nagle obudzić pomiędzy
sufitem a podłogą pomieszczenia, które
po jakimś czasie okaże się celą,
numerem hotelowym, mieszkaniem spółdzielczym
lub gabinetem dygnitarza

 "N.N. rozważa treść słowa «pomiędzy»"
Cytuj
Stąd próba rozgryzienia ich wydaje się niemożliwa, ale...:
Tak, skoro nazwiska też są szyfrem, może by i warto... jednak mam wrażenie, że jeśli był nawet taki zamysł - dopracować też ten poziom, to został zarzucony, zaś to co mamy jest efektem doraźnych skojarzeń.
Lem byłby zapewne ubawiony naszym dociekaniem  :)
Co nie znaczy że zniechęcam, sam się przyłączę.
Cytuj
Pan Majewski ładnie to łączy (w przypisach) z próbami analizy dzieła literackiego, nadinterpretacjami (Gigamesh?).
Ożeszsz... dopiero teraz zerknąłem. Jednak czytam z innych wersji, bo "majewska" ma za małą czcionkę. Ostro  poszedł w przypisie 33...oraz następnych.
Jeśli ma rację i całość jest literacką wariacją, głosem w wojnach semiotyków pre-, post-, trans- i -jeszcze inaczej... to... to jesteśmy w białych ustach.
Dodatkowo w okolicznościach gangabanga.
Na poważnie rozwinął te armaty kilka lat później w "Filozofii przypadku"...by?
Tak-siak - rozdział kluczowy.

No i w końcu ktoś młody, żwawy -  bo już miałem dość tych dziadersów. Konopiasty - płowowłosy, to to samo?
Zza mahoniowego biurka podniósł się oficer z konopiastą czupryną, w samej koszuli
i
Uśmiechał się wciąż; miał ujmujący wygląd płowowłosego chłopaka, choć przyjrzawszy mu się z bliska odkryłem wokół jego roześmianych, niebieskich oczu zmarszczki - ale były to zmarszczki śmiechu. Zęby miał jak młody pies.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Sierpień 12, 2022, 12:05:09 am

No niech tam - że N. Warto ujednolicić pisownię bezimiennego.
A może N.N.?

To podczepilibyśmy Barańczaka, nawet na dwóch linach.  :D
Tego eNa wzięłam z cytatu o misji:
W dniu N o godzinie entej, w entym sektorze entego rejonu zostaniecie wyentowani z pokładu jednostki N. Kropka.
Ale liny podczepiające Barańczaka – może być NN.
Nawiasem: mam wrażenie, że jest "Pamiętnik..." najbardziej humanistyczną powieścią Lema - ściślak wiele z niej tematycznie nie wyciśnie, podobnych (https://forum.lem.pl/index.php?topic=1018) wątków (https://forum.lem.pl/index.php?topic=1019) nie założy, natomiast odniesienia literacko-historyczne można mnożyć, mnożyć (jak piszesz - trudno ten worek zasznurować).
Miałam na myśli worek z odniesieniami do żydowskiego pochodzenia Lema i jego wojennych doświadczeń.
Co do humanistycznej powieści - sama nie wiem. Najpierw pomyślałam, że tak, później że jednak nie. ;D
W sumie każda książka Lema mówi o kondycji ludzkiej, poznaniu. Nawet Summa zajmuje się problemami filozoficznymi.
Ale ok - nie jest to kosmiczna opowiastka jak np. Niezwyciężony.
Cytuj
Konopiasty - płowowłosy, to to samo?
Mnie się "konopiasty" kojarzy z takimi sztywnymi, potarganymi włosami, a "płowy" z jasnymi, ale słownik mówi, że desejm:
https://polish.en-academic.com/25083/konopiasty (https://polish.en-academic.com/25083/konopiasty)
Cytuj
Tak-siak - rozdział kluczowy.
Tak. NN otrzymuje streszczenie swego żywota – bezcenne.
Miałem w ręku własny los i mogłem doń zajrzeć.
(tak się też pewnie czuły osoby, które mogły zajrzeć do teczek SB – zapisany los)

Dowiaduje się też jak działa szyfrowanie: Sztuka, literatura, czy pan wie, do czego ona służy? Do odwracania uwagi! (…) Rozłamany szyfr jest dalej szyfrem. (...) Nie ma kresu ani dna.

Początek piątego rozdziału..: Papiery rozsunęły się – wszystkie puste.
Jak wyżej: Szpital Przemienienia, Sekułowski – nie da się spisać żywotów nieświętych?

W czwartym rozdziale ujął mnie jeszcze Wydział Kanalizacyjny – chyba faktycznie cedzą te ścieki – a jak nie zdążą to mamy zalane ulice i wszystkie tajemnice wychodzą na światło…taka akcja "Kanał”;)

Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Sierpień 12, 2022, 12:41:42 pm
Lem byłby zapewne ubawiony naszym dociekaniem  :)
Co nie znaczy że zniechęcam, sam się przyłączę.

Jako i ja. W końcu spowodować, że Mistrz uśmiechnie się (albo i śmiechem parsknie) z widmotronu, to nie byle co ;).

No i w końcu ktoś młody, żwawy

Czyli kolejny podejrzany, w świetle tego, co o czasowych ramach zamknięcia Gmachu mówiliśmy. (Skądinąd: czy nie zmienia odbioru "Pamiętnika...", dodając mu austeriowatą (https://www.youtube.com/watch?v=gQTf46Co0Tk) ramę, świadomość, że zaraz ich wszystkich lawa zaleje? Na myśl o tym śmiech zamiera na ustach. Więc może nie getto czasu wojny, a przedwojenny sztetl, albo i - finał skolimowskiego "Ferdydurke" się przypomina - dowolne polskie miasto. Choć stosunki w tym Pentagonie raczej powojenne.)

Miałam na myśli worek z odniesieniami do żydowskiego pochodzenia Lema i jego wojennych doświadczeń.

Wiem, ale tu się historyczne z literackim b. splata, bo przecież twórczość Kafki i Schulza, ktora się nam tu oczywiście kojarzy, z pewnej wspólnoty żydowsko-wschodnioeuropejskich losów wynika, zresztą nie tylko żydowskich, bo i Gombro (z Witkacym), i nie tylko -europejskich, bo mówiliśmy wszak w kontekście "Pamiętnika..." o Żydzie honoris causa - Borgesie:
https://sunypress.edu/Books/B/Borges-the-Jew

NN otrzymuje streszczenie swego żywota – bezcenne.
Miałem w ręku własny los i mogłem doń zajrzeć.

Przypomina się też "Kraina Chichów", którą Mistrz - można rzec - u nas wylansował. (Czyżby ze względu na pokrewieństwo ideowe?)

W czwartym rozdziale ujął mnie jeszcze Wydział Kanalizacyjny – chyba faktycznie cedzą te ścieki

Co nas znów odsyła do "Podróży Gulliwera" (https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/podroze-guliwera.html), a dokładnie tego ich fragmentu:

"Jeszcze jeden akademik pokazał mi ciekawe pismo, zawierające sposób dochodzenia spisków i podstępów. Radził dowiadywać się, jakim pokarmem żywią się osoby podejrzane, postrzegać czas, w którym jadają, dowiadywać się, na którym boku sypiają, którą ręką ucierają sobie tył, patrzeć, jakie mają ekskrementy, i z ich zapachu, koloru, smaku, gęstości, twardości i sposobu przetrawienia sądzić o zamysłach człowieka, gdyż nigdy myśl nie bywa bardziej natężona i poważna, a umysł tak zamyślony i zatrudniony samym sobą, jak kiedy się siedzi na stolcu, czego swoim własnym doświadczeniem dowodził. Przydawał, że kiedy raz dla doświadczenia tylko pomyślał o zabiciu króla, ekskrementy jego pokazały się bardzo zielone, a kiedy zamyślił tylko podnieść bunt i stolicę spalić, znalazł je koloru całkiem innego.
Cała rozprawa napisana była z wielką przenikliwością i zawierała wiele pożytecznych uwag dla polityków, lecz zdawała mi się jeszcze niekompletna."


Choć i następujący po nim do klimatu b. pasuje:

"Ośmieliłem się nieco przydać do projektu tego polityka, co przyjął z większą chęcią niżeli inni pisarze, a osobliwie teoretycy czynić zwykli, i oświadczył mi, iż z wdzięcznością przyjmuje moje nauki.
Opowiedziałem mu, że w królestwie Tribnia, przez krajowców Langden zwanym, gdzie przez długi czas bawiłem, lud składa się po większej części z denuncjantów, świadków, szpiegów, oskarżycieli i przysięgających, jako też innych płatnych służalców ministrów i ich zastępców. Spiski w tym królestwie są zwyczajnie dziełem ludzi chcących zjednać sobie sławę wielkich polityków, wzmacniać zwariowany rząd, przytłumić lub odwrócić w inną stronę powszechne nieukontentowanie, zbogacić się skonfiskowanymi dobrami, podwyższać lub obniżać kredyt publiczny stosownie do własnych korzyści. Ci układają pierwej między sobą, które osoby mają być oskarżone o spisek, potem rozkazują zabierać im papiery, listy i wtrącają do więzienia. Papiery oddane zostają towarzystwu sztukmistrzów umiejących odkrywać tajemne znaczenia wyrazów, sylab i liter. Tak na przykład odgadują, że:
stolec oznacza tajną radę; stado gęsi — senat; kulawy pies oznacza napad nieprzyjacielski; zaraza — stałą armię; chrabąszcz — ministra; podagra — wielkiego kapłana; szubienica oznacza sekretarza stanu; uryna — komitet lordów; sito — damę dworską; miotła — rewolucję; łapka na myszy oznacza urząd publiczny; studnia bez dna — skarb państwa; kanał odchodowy — dwór; czapka błazeńska oznacza faworyta; złamana trzcina — sąd; próżna beczka — generała; ropiejąca rana oznacza administrację kraju.
Jeżeli ta metoda jest niedostateczna, wtedy używają sposobów daleko jeszcze dzielniejszych, które uczeni akrostychami i anagramami nazywają. Wszystkie wielkie litery mają u nich znaczenie polityczne.
Na przykład:
N znaczy spisek polityczny; B — pułk kawalerii; L — flotę. Albo przestawiają litery i odkrywają najtajniejsze plany niespokojnej partii. Jeżeli na przykład piszesz do przyjaciela: „Mój brat Tomasz K. miał hemoroidy”, biegły odcyfrowujący umie znaleźć w tym period znaczący: „Trójmaszt Bohemia — omyłka i mord”. To jest metoda anagramatyczna."


I teraz już wiemy jak podejrzane są te wszystkie N.  8)

(Przy czym wrażenie mam, że deszyfrując wpadamy w tę samą pułapkę, co bohaterowie, ale chyba o to chodzi, i jak długo czynimy to świadomie, w sposób kontrolowany, tylko - podszytą goryczą - przyjemność z lektury to pogłębia.)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Sierpień 14, 2022, 11:22:59 am
Cytuj
Przy czym wrażenie mam, że deszyfrując wpadamy w tę samą pułapkę.
Jak „miliony” krytyków literackich i im podobnych. I każdy ma rację.  :D
To bardzo demokratyczna zabawa.

Uciekamy już z czwartego?
Zatem może krótkie streszczenie?
Są w nim dwie ważne rozmowy, obie o szyfrowaniu i życiu. Pierwsza, wstępna, z płowowłosym (żółtoszarym) majorem Ermsem.
Druga, już bardziej „dogłębna”,  z kapitanem Prandtlem.
Rozdzielone są absurdalną akcją z likwidacją szpiega, której opis bardziej przypomina sceny uliczne z czasów okupacji, niż realność raczej wąskich korytarzy Gmachu.

Oficer wyskoczył z windy, zatrzasnął jej drzwi nogą i cisnął w nas trzymanymi w objęciach paczkami, sam zaś pognał korytarzem, otwierając w biegu futerał. Ciężka paczka jak pocisk trafiła mnie w pierś, zatoczyłem się, oszołomiony, na drzwi windy, za zakrętem łomotał karabin maszynowy, coś trzasnęło nad moją głową i wszystko zamglił wapienny kurz.
- Padnij! Padnij!!! - krzyknął Erms, pociągając mnie za ramię, i sam rzucił się na podłogę.
Leżałem obok niego między rozrzuconymi paczkami, od strzałów aż huczało, korytarz grzmiał z jednego końca w drugi, kule śpiewały nad nami, białe dymki rykoszetów buchały ze ścian. Biegnący z zadartymi wysoko połami płaszcza zwalił się na samym zakręcie, puszczone skrzypcowe pudło otwarło się w upadku, wyleciała zeń chmura papierowych strzępów, polatując jak śnieg. Woń spalonego prochu kąsała w nozdrza. Major wcisnął mi do ręki małą ampułkę.
- Jak dam znak - • w zęby i rozgryźć!!! - krzyczał mi do ucha.
Ktoś biegł.
Zagrzmiało tak strasznie, że omal nie ogłuchłem. Erms zaczął wyrywać z kieszeni zalakowane koperty, tkał je w usta, żuł z największym pośpiechem, wypluwając pieczęcie jak pestki.
Nowy grzmot.


Karabin maszynowy w korytarzu? – absurd.
Bieg z zadartymi połam płaszcza w korytarzu? - to scena przestrzenna, poza tym, po co w Gmachu płaszcz?
Granaty w zamkniętym pomieszczeniu? – absurd większy niż kaem.
I końcowo -ta ampułka z trucizną o rozgryzienia  – charakterystyczna cecha pewnych grup podczas okupacji.
Ergo – ta scena jest z innej bajki. Raczej wiadomo, jakiej.

Cytuj
Mnie się "konopiasty" kojarzy z takimi sztywnymi, potarganymi włosami, a "płowy" z jasnymi,
A mnie konopiasty z konopiami, jedną z podstawowych roślin uprawianych i pleniących  w tej części Europy (Filip z konopii). Ogólnie żółtości. 
A płowy czemuś z czerwonawym, rudym. A to pewnie wypłowiały, czyli wyblakły, czyli szarawy :)

Cytuj
Tak. NN otrzymuje streszczenie swego żywota – bezcenne.
Jemu tak się zdaje – owszem. Ale czy ujawnione potwierdza taki wniosek?
Tam wszak nic nie ma. I nie chodzi o białe, a literki – jest tylko tyle;
„Umysł twój nie przyjmował w siebie niczego, odbijał tylko zewnętrzność, niby zlana wodą, połyskliwa bryła ściągniętej głiny”...
i
„Do tej pory nie myślałeś wcale o dalszych poczynaniach. Podnosząc rękę ku drzwiom, uzmysłowiłeś sobie po raz pierwszy, gdzie jesteś, poczułeś czekający za cienką przegrodą nieruchomy, biały labirynt”.

Gdzie tu los eNa?
Ujawniony zapis brzmi jak rodzaj inicjacji – bodaj chodzi stan przed i o samo wejście do Gmachu, który ma nadać eNowi, no właśnie co... nową świadomość? 
Poznanie ukrytego?
 Biblijne skonsumowanie  owocu z  rajskiego drzewa „poznania dobra i zła" czy tego drugiego?
 Acz w tym drugim przypadku zaproszenia nie było :))
Motyw labiryntu...
Symbol labiryntu jest archetypem znanym na całym świecie: od Azji, przez Afrykę i Europę aż po Amerykę Płd. Początki powstawania struktury znaczeniowej symbolu sięgają czasów zamieszkiwania ludzi w jaskiniach i wiążą się z wynikającymi z tego tajemnicami, lękami, etc. Symbole labiryntu jako ryty naskalne pojawiają się w jaskiniach w okolicach Pontevedra w Hiszpanii (datowane na okres 900‒500 p.n.e.) i w Val Camonica we Włoszech[5] (750‒550 p.n.e.).

Jego znaczenie jest tak samo skomplikowane jak sam wzór. Konotacje z istniejącymi labiryntami-budowlami, mającymi często charakter obronny, lub utrudniający dostęp spowodowały powstanie symboliki ochronnej – wizerunek labiryntu umieszczano na greckich domach dla zmylenia złych duchów. Najczęściej utożsamiany jest jednak z rytuałem „przejścia” czy inicjacji – symbolicznym powrotem do łona matki, „śmiercią” i odrodzeniem. W tym sensie rozumiany może być jako symbol poszukiwania duchowego centrum, dążenia do samopoznania. Do celów rytualnej inicjacji symbol labiryntu wprowadzano do wczesnych świątyń.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Labirynt (https://pl.wikipedia.org/wiki/Labirynt)

Podobna jest introdukcja Snerga w późniejszym Robocie.
W takim układzie niepojęty Gmach byłby pierwociną oceanu z Solaris?

I wreszcie sztuczne muchy Kruucha.
Urwałem, sięgając po herbatę. Pływała w niej mucha, której przed chwilą na pewno nie było. Czyżby wrzucił ją otyły oficer? Spojrzałem na niego. Dłubał w nosie.
Wyłowiłem muchę łyżeczką i rzuciłem na spodek. Stuknęła. Dotknąłem jej. Była z wydmuchanego metalu.

Są tak, a muzom?
 Czy po coś?

Cytuj
Jak wyżej: Szpital Przemienienia, Sekułowski – nie da się spisać żywotów nieświętych?
No proszę i taki trop w wojenkę.
Okazuje się, że szyfry Lema są tak samo zagmatwane jak budowa i sens Gmachu.
Więc może i ta książka to klucz do całej jego twórczości?  8)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Sierpień 14, 2022, 05:28:38 pm
To bardzo demokratyczna zabawa.

Tak demokratyczna, że aż wszechobecna - vide wszystkie te modne rozważania o pattern recognition, i tym jak ("Iluzje, deluzje...") potrafi nas prowadzić na manowce, nad czym zresztą nachylał się W.G. w "Kosmosie"*, a Mistrz - tu.

* "jak to jest, że, urodzeni z chaosu, nie możemy nigdy z nim się zetknąć, zaledwie spojrzymy, a już pod naszym spojrzeniem rodzi się porządek... i kształt..."
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Sierpień 14, 2022, 10:11:03 pm
Co nas znów odsyła do "Podróży Gulliwera" (https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/podroze-guliwera.html), a dokładnie tego ich fragmentu:
Jednak u Lema nie bada się kału na zawartość spisku - jeno ścieki na zawartość spuszczonych notatek.
Cytuj
Choć i następujący po nim do klimatu b. pasuje:
Ten chyba  bardziej pasowny:
Albo przestawiają litery i odkrywają najtajniejsze plany niespokojnej partii. Jeżeli na przykład piszesz do przyjaciela: „Mój brat Tomasz K. miał hemoroidy”, biegły odcyfrowujący umie znaleźć w tym period znaczący: „Trójmaszt Bohemia — omyłka i mord”. To jest metoda anagramatyczna.
Powiedziałbym, że wprost wypożyczona metoda deszyfrowania:)
Są w nim dwie ważne rozmowy, obie o szyfrowaniu i życiu. Pierwsza, wstępna, z płowowłosym (żółtoszarym) majorem Ermsem.
Druga, już bardziej „dogłębna”,  z kapitanem Prandtlem.
Rozdzielone są absurdalną akcją z likwidacją szpiega, której opis bardziej przypomina sceny uliczne z czasów okupacji, niż realność raczej wąskich korytarzy Gmachu.
Dokładnie tak. Scena innobajkowa. Wojenna.
Cytuj
I końcowo -ta ampułka z trucizną o rozgryzienia  – charakterystyczna cecha pewnych grup podczas okupacji.
I dla okupantów. Charakterystyczna.
Cytuj
Jemu tak się zdaje – owszem. Ale czy ujawnione potwierdza taki wniosek?
Tam wszak nic nie ma. I nie chodzi o białe, a literki – jest tylko tyle;
„Umysł twój nie przyjmował w siebie niczego, odbijał tylko zewnętrzność, niby zlana wodą, połyskliwa bryła ściągniętej głiny”...
i
„Do tej pory nie myślałeś wcale o dalszych poczynaniach. Podnosząc rękę ku drzwiom, uzmysłowiłeś sobie po raz pierwszy, gdzie jesteś, poczułeś czekający za cienką przegrodą nieruchomy, biały labirynt”.
Nie "tylko tyle" jeśli powyższy akapait opisuje dosłownie jego myśli i uczucia z wejścia do Gmachu.
Jeśli on w myślach nazwał Gmach "białym labiryntem" to nie dziwi jego bełkot po przeczytaniu tego fragmentu - takie mam wrażenie, że przeczytał swoje myśli.
Cytuj
I wreszcie sztuczne muchy Kruucha.
Są tak, a muzom?
 Czy po coś?
Są rozwiązaniem szyfru?:)
"Tu ustaje praca maszyny, a rozpoczyna się ludzka. Kruuh!!"

Na polecenia Prandtla Kruuh dokonuje ostatecznego deszyfrowania, które to Prandtl odrzuca jako fałszywą asocjację. A brzmi ono:
- Wie...mm...muuu...sztucz...sztuczne m...m! M!!! Ha, ha, ha! Ha, ha, ha!

I co?;))
Cytuj
Więc może i ta książka to klucz do całej jego twórczości?  8)
Do życia? Którego nie da się spisać by nie wpaść w stereotypy, uproszczenia, w którym to popisie ulatują emocje, setki myśli...trzeba wybrać co i jak zostanie zapisane i zapeklowane na wieki?;)

Napoczynając "piątkę" - te pustek kartki - nie tak całkiem (jak i Sekułowskiego zapiski - nagle się zapełniły literkami;)  - wpędzają NN w obłęd szyfrowy:
jak pozory bezmyślnego przypadku przekształcają się w pułapkę, w którą wchodziłem coraz głębiej, aż po chwilę obecną, o wymowie tak oczywistej.

Akurat niedawno przeczytałam:
- Przecież spotkaliśmy się zupełni przypadkiem! – odpowiedziałem.
- Ech, przypadki – żachnął się Quim, nabierając w płuca powietrza z ulicy Revillagigedo jak jakiś tytan – guzik warty jest przypadek. W godzinie prawdy wszystko okazuje się nam zapisane. To właśnie ci cholerni grecy nazywali przeznaczeniem.

„Dzicy detektywi” R. Bolano.

W każdem...wymowne chuchnięcie Prandtla pachnie Gombrowiczem:)

Na razie tyle.


Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Sierpień 15, 2022, 09:42:38 pm
Cytuj
Ten chyba  bardziej pasowny:
Albo przestawiają litery i odkrywają najtajniejsze plany niespokojnej partii. Jeżeli na przykład piszesz do przyjaciela: „Mój brat Tomasz K. miał hemoroidy”, biegły odcyfrowujący umie znaleźć w tym period znaczący: „Trójmaszt Bohemia — omyłka i mord”. To jest metoda anagramatyczna.
Powiedziałbym, że wprost wypożyczona metoda deszyfrowania:)
O! Wpadliście na niezwykle interesujący trop.
Naprawdę spora zbieżność metody deszyfracji z lemowego pamiętnika z  swiftowym, XVIII-wiecznym, też poniekąd pamiętnikiem.
Cytuj
Jeśli on w myślach nazwał Gmach "białym labiryntem" to nie dziwi jego bełkot po przeczytaniu tego fragmentu - takie mam wrażenie, że przeczytał swoje myśli.
Tzn, też miałem podobne wrażenie, ale doczytałem konkret i... tam jest tylko opis stanu "przed wejściem". Fakt, zapis myśli eNa (tak zakładamy, że się rozpoznał) może budzić zdumienie.
Cytuj
W każdem...wymowne chuchnięcie Prandtla pachnie Gombrowiczem:)
A gdzie zapachowy styk?
Z Gombra cienki jestem.  ::)
Cytuj
Na polecenia Prandtla Kruuh dokonuje ostatecznego deszyfrowania, które to Prandtl odrzuca jako fałszywą asocjację. A brzmi ono:
- Wie...mm...muuu...sztucz...sztuczne m...m! M!!! Ha, ha, ha! Ha, ha, ha!
Tia... najpierw je zdobywa, potem wrzuca do herbaty przypadkowym (?) gościom, a potem mu się coś mami  :D
Aprop Kruuha - chciałem się przy nim na chwilkę zatrzymać, bo też mam asocjację  :) ,  zapewne fałszywą.
Ja sądzicie?
Kim on jest? Jaką rolę pełni w tym wydziale? Jak można go krótko, z żołnierska, nazwać?
Na podstawie opisów postaci które przytaczam;

W kwadratowym pokoju siedział przy stole nadzwyczaj otyły oficer i gryzł cukierki z papierowej torby, mieszając herbatę.

Gruby oficer, nie przestając mlaskać, pokazał mu trzy palce. Mundur miał rozpięty. Zdawał się spływać z krzesła, na którym siedział. Miał nalaną twarz, kark nabiegły tłuszczem, pofałdowany, oddychał głośno, świszcząc. Wyglądał, jakby się dusił.

Gdy odszedł, zwróciłem oczy na grubego. Cukierki zgrzytały mu w zębach. Usiadłem na krześle pod ścianą.
Starałem się nie patrzeć na chorobliwie otyłego oficera, bo drażnił mnie swoim mlaskaniem, a jeszcze bardziej tym, że wyglądał, jakby lada chwila miała go trafić apopleksja. Fałdy jego karku były aż sine pod szczotką krótko przystrzyżonych włosów. Jego tłuszcz był jego krzyżem, torturą. Oddychał z wysiłkiem, na jaki można się zdobyć chyba w ostateczności, przez chwilę, a on robił to ciągle i przy tym w ogóle jakby o tym nie wiedział. Walczył o powietrze i gryzł cukierki. Rosła we mnie chęć wyrwania mu papieru ze słodyczami; opychał się nimi, łykał, czerwieniał, siniał i sięgał lepkimi palcami po nowe.

Oficer za stołem chrapnął przeraźliwie. Drgnąłem. Wysiąkawszy nos, zajrzał do chusteczki, potem schował ją, sapiąc, z nie domkniętymi, nabrzmiałymi wargami.

Tłusty oficer musiał ją tam wrzucić, kiedy czytałem. Popatrzyłem na niego. Ziewał. Wyglądało to, jakby konał z rozdziawionymi ustami.

- Noooo? - zastękał wyrwany z odrętwienia otyły oficer. Zamglonymi, błoną jakby przesłoniętymi oczami wpatrzył się w Prandtla, który cisnął mu w twarz:
- Kancelerować!
- Neeee - zabeczał gruby falsetem.

..gruby zaniósł się niepowstrzymanym śmiechem, który przeszedł w rzężenie, okolona tłuszczem twarz posiniała mu, ze łzami, niknącymi w fałdach torbiastych policzków, łkał, łapiąc powietrze.

To wszystko. Kruuh!! - podniósł głos. Otyły całym w mundur opiętym cielskiem trząsł się na krześle, uczepiony kiełbaskowatymi palcami stołu. Na okrzyk Prandtla ucichł, chwilę pojękiwał, aż począł się gładzić obu rękami po twarzy, jakby pragnął się w ten sposób pocieszyć.

Zwróciłem oczy na otyłego. Miał wzrok śniętej ryby. Powietrze poświstywało w jego na pół otwartych ustach.


Ciekawy opis jak na kluczowe i ostatnie ogniwo deszyfracji, no nie?
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Sierpień 16, 2022, 11:08:40 pm
Cytuj
Ten chyba  bardziej pasowny:
Albo przestawiają litery i odkrywają najtajniejsze plany niespokojnej partii. Jeżeli na przykład piszesz do przyjaciela: „Mój brat Tomasz K. miał hemoroidy”, biegły odcyfrowujący umie znaleźć w tym period znaczący: „Trójmaszt Bohemia — omyłka i mord”. To jest metoda anagramatyczna.
Powiedziałbym, że wprost wypożyczona metoda deszyfrowania:)
O! Wpadliście na niezwykle interesujący trop.
Naprawdę spora zbieżność metody deszyfracji z lemowego pamiętnika z  swiftowym, XVIII-wiecznym, też poniekąd pamiętnikiem.
Wpadliście Q - ja tylko napisałam, że bardzo pasuje mi ten fragment do Lemowego:)
Cytuj
W każdem...wymowne chuchnięcie Prandtla pachnie Gombrowiczem:)
A gdzie zapachowy styk?
Z Gombra cienki jestem.  ::)
A ja zapominalska – ale czytając o chuchu, chuchu utaplanym w znaczenia…skojarzyło mi do Gombra.
U niego - o ile czegoś nie pomieszałam w niepamięci - to było kołysanie nóżką? Zwykła-nie-zwykła nóżka, która bujała się?
Cytuj
Ja sądzicie?
Kim on jest? Jaką rolę pełni w tym wydziale? Jak można go krótko, z żołnierska, nazwać?
i
Cytuj
Ciekawy opis jak na kluczowe i ostatnie ogniwo deszyfracji, no nie?
Wg mnie fakt, iż Kruuh jest ostatnim ogniwem ma podkreślić absurdalność całego procesu deszyfrowania/szyfrowania.

To nie zawiłe algorytmy ukryte w przemyślnych maszynach potrafią ostatecznie rozłamać szyfr – a brzydliwy głupek?
Który zabija czas wrzucając innym sztuczne muchy do herbaty? Poziom żartów z wczesnej szkoły podstawowej…
I to te najrozumniejsze ogniwo? Oj...;)

Tymczasem NN wpada w sidła archiwariusza Globula. Mamy tutaj taki potok słowotwórczy, że…że bardziej pasuje do kolejnej podróży Tichego :-\
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Sierpień 18, 2022, 07:23:52 pm
Cytuj
Wg mnie fakt, iż Kruuh jest ostatnim ogniwem ma podkreślić absurdalność całego procesu deszyfrowania/szyfrowania.
Może tak być, a może być odwrotnie?
Skomplikowany, uwikłany w piętra kontekstów szyfr odczytać może tylko umysł "czysty” – nieskażony wiedzą? Poniekąd odrzucający boczne-mylne tropy generowane szyfrem i  wyłuskujący esencję. Hmm.
Zresztą ostatecznym deszyfrantem jest sam pytający, boć to on z bełkotu Kruuha buduje odpowiedź. I decyduje - gdzie fałszywa, a gdzie prawdziwa ta asocjacja.
Zatem rodzaj pętli?
Pytający jest odpowiedzią?
Szyderę bardziej widziałbym w wyłuskanej finalnie odpowiedzi, której „nie będzie”. To bardzo uniwersalna odpowiedź na wiele pytań. (a przy okazji -  jakie było pytanie na które "odpowiedzi nie będzie"?)

Ale zapytałem o Kruuha z innego powodu. Takiego, że podobna scena gdzieś w mej pamięci się otworzyła.
Cytuj
- a brzydliwy głupek?  Który zabija czas wrzucając innym sztuczne muchy do herbaty? Poziom żartów z wczesnej szkoły podstawowej…
Takie też  miałem wrażenie – co tam robi mówiąc starym językiem – debil?
 A może imbecyl?
Bo moja asocjacja to obraz właśnie z imbecylami:

W ponurym półmroku rozlegał się bełkot trojga imbecylów. Każda nieartykułowana wypowiedź, każda przypadkowa sylaba była skrzętnie analizowana, porównywana, sprowadzana do postaci symboli wizualnych, przekładana na język kart perforowanych i umieszczona w odpowiednim otworze maszyny. Przez cały dzień imbecyle pletli bez ładu i śladu, uwiezieni na krzesłach z wysokimi oparciami i unieruchomieni za pomocą metalowych taśm i stert przewodów.... podobni do warzyw mamrotali na swoich krzesłach i trwali. Ich umysły były tępe, pełne zamętu i zatopione w mroku.

Tyle, że tutaj mamy proces poniekąd odwrotny.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Sierpień 19, 2022, 08:23:20 pm
Cytuj
Wg mnie fakt, iż Kruuh jest ostatnim ogniwem ma podkreślić absurdalność całego procesu deszyfrowania/szyfrowania.
Może tak być, a może być odwrotnie?
Może. Chociaż "odwrotnie" nie znaczy "inaczej" - znaczy absurdalności nie ubywa:)
Cytuj
Bo moja asocjacja to obraz właśnie z imbecylami:
Pasowny "Raporcik"...nawet sprawdziłam: z 1956 roku. W Polsce w 1987.

Ale mnie teraz tak naszło...znaczy starszy korzeń - wspólny?;)
Cytuj
Pytający jest odpowiedzią?
Słuszna uwaga...decyzja co do ostateczności deszyfryzacji należy i tak do pytającego...i tu wyświetliła mi się pytia wyrzucająca z się słowa i kapłan, który decydował jak ich użyć - tłumaczył je.

To jak? Zanurkuje ktoś w te neologizmy rozdziału piątego?;)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Sierpień 20, 2022, 02:25:46 pm
Cytuj
Pasowny "Raporcik"...nawet sprawdziłam: z 1956 roku. W Polsce w 1987.
Ale mnie teraz tak naszło...znaczy starszy korzeń - wspólny?
Trudno orzec – odnotowałem tylko podobieństwo.

Cytuj
To jak? Zanurkuje ktoś w te neologizmy rozdziału piątego?
Zanurkować to może niee, są lepsi specjaliści od nurkowania.  :D
Ale rzucik sytuacyjny?

EN wychodzi z działu szyfrów zamiarując dokładniej wejrzeć w instrukcję przekonany, że będą tam jego dalsze losy. Szuka ustronnego miejsca, tradycyjnie to łazienka, acz na innym piętrze.
Jednak widok brzytwy z jakiegoś powodu zniechęca eNa do przeglądu papierów i wraca do łazienki "starej”, wyjściowej.
Tam dobiera się wreszcie do teczki, by ze zdumieniem odkryć – większość kartek jest pusta!
Otyły Kruuh, oddał mu teczkę, ale z zmienioną zawartością. EN czuje się oszukany, ale wnet rozumie – taka „pragmatyka służby” – chuchnięcie Prandtla nabiera nowych sensów.
Jednakowoż  w teczce są dwie zapisane stronice – jedna z lokalizacją Gmachu (zajmiemy się tym?), druga z opisem akcji prowokacyjnej „Sztych”.
 I w sumie jest jeszcze trzeci świstek z numerem pokoju – ten wytyczy dalsze ruchy eNna
.

Z ciekawostek – w pisanym wraz ze Szczepańskim circa 10 lat później scenariuszu, postać Kruhha występuje w sposób bardzo ograniczony – owszem jest, i też otyły, ale nie deszyfruje, nie wrzuca much – jeno teczkę podmienia.
 I druga – w łazience, na tychże czystych kartkach z teczki, eN zaczyna spisywać ów pamiętnik który przetrwa i który czytamy.
Szkoda - żebrak początku. :)
A teraz drobna niekonsekwencja (tylko nie wiem czyja?). Jakoś tak przyjęliśmy, że eN przybywa do Gmachu z zewnątrz.
Tymczasem taki pomysł ma słabe umocowanie w konkretach. Panika, w jaką eN wpada – że będzie podejrzany o poznanie lokalizacji zapisanej na jednej z tych kartek, każe domniemywać, że wcześniej jej nie znał.  :-\
To jak - wchodził doń, ale nie wiedział gdzie jest?
Coraz bardziej eN jawi mi się jako produkt Gmachu, nie zaś przybysz z zewnątrz.

Oki, ad deszyfrorum - tu mamy pierwsze neologizmy...eN wraca do Dziaku szyfrów, ten jest akurat pusty. Tam podsłuchuje rozmowę telefoniczną (wnioski niejednoznaczne)  i zagląda do niektórych teczek. Ta z lista płac zawiera ciekawe funkcje pracowników - Infernator Tajny, Demaskator I rangi, Macerator, Fekalista, Inwigilator, Cedzacz, Dementysta Pokątny, Kremator, Osteofag.
Ale coo... tu chyba wszystko jasne  ;D
Pieklak Tajony, Ujawniacz Pierwszego Stopnia (pod killem), Mieszacz, Kanalarz, Śledczy, Durszlak, Spalacz, Kościojad...mam problem z Pokątnym Dementystą  ;)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Lieber Augustin w Sierpień 20, 2022, 07:21:31 pm
...mam problem z Pokątnym Dementystą  ;)
Dementysta jak dentysta? :)

Cóż, jeden trop prowadzi do dementi (https://sjp.pl/dementi), drugi zaś do demencji (https://www.medonet.pl/choroby-od-a-do-z/choroby-neurologiczne,demencja-i-alzheimer-w-mlodszym-wieku--objawy-moga-byc-nietypowe,artykul,56188192.html), czyli otępienia.
Zatem Sprostownik (jak prostownik), względnie Otęplator (jak kontemplator)?
Lewy, bez licencji... 8)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Sierpień 20, 2022, 08:49:45 pm
Ogólne  ;D
A w szczególe;
Cytuj
względnie Otęplator (jak kontemplator)?
Kątempator może ? Sporo pokątny?
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Sierpień 20, 2022, 09:36:34 pm
Jednak u Lema nie bada się kału na zawartość spisku - jeno ścieki na zawartość spuszczonych notatek.

Niemniej, jak wprost wynika z nazw fachów, które nam tu liv wyliczył:
Fekalista,  /.../ Cedzacz
...babranie się w odchodach (z wywiadowczo-kontrwywiadowczych pobudek) tak czy owak odchodzi.

Ten chyba  bardziej pasowny:

Swoją drogą po raz drugi już (pierwszy był w "Dziennikach..." od "Przedmowy" począwszy), albo i trzeci - jeśli uznać robocią mizantropię z "Bajek..."/"Cyberiady" za odbicie stosunku Houyhnhnmów do Yahoos, natrafiamy na wyraźny swiftowski trop u Lema. Może warto przyjrzeć się bliżej ich ideowemu pokrewieństwu?

O! Wpadliście na niezwykle interesujący trop.
Wpadliście Q - ja tylko napisałam, że bardzo pasuje mi ten fragment do Lemowego:)

Staram(y) się (zresztą wszyscy tutaj) :).

...mam problem z Pokątnym Dementystą  ;)

A, boś "Chorego Portiera" nie oglądał ;):
https://harrypotter.fandom.com/wiki/Dementor
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Sierpień 20, 2022, 11:00:15 pm
Jednakowoż  w teczce są dwie zapisane stronice – jedna z lokalizacją Gmachu (zajmiemy się tym?), druga z opisem akcji prowokacyjnej „Sztych”.
„Sztych”... NN miał rozwalić gmach od środka?

Zaś Góra Świętego Juana czyli po polsku Góra Świętego Jana…
Pan Majewski w przypisie 39 twierdzi, że nazwa góry jest fikcyjna, ale istnieje pasmo górskie San Juan w Kolorado.
A ja twierdzę, że Lem kpi…Góra Świętego Jana:
https://pl.wikipedia.org/wiki/G%C3%B3ra_%C5%9Awi%C4%99tego_Jana_(wie%C5%9B) (https://pl.wikipedia.org/wiki/G%C3%B3ra_%C5%9Awi%C4%99tego_Jana_(wie%C5%9B))
Mapa z położeniem Góry i zaraz obok widać…Kasinkę...hę? Gmach leży niedaleko od Krakowa? ;D
Ładnie się tam urządzili;)
Stąd nie dziwi wspólny scenariusz ;D
Cytuj
Z ciekawostek – w pisanym wraz ze Szczepańskim circa 10 lat później scenariuszu, postać Kruhha występuje w sposób bardzo ograniczony – owszem jest, i też otyły, ale nie deszyfruje, nie wrzuca much – jeno teczkę podmienia.
Tutaj też podmienia - przynajmniej tak sądzi NN - kiedy odkrywa puste kartki:
Wciąż przekładałem białe kartki, licząc je machinalnie, nie wiadomo po co, zarazem w myśli wracałem do Prandtla, rzucałem się na otyłego, biłem go, kopałem ohydnie napuchłe cielsko - gdybym go tylko miał przed sobą!


Cytuj
To jak - wchodził doń, ale nie wiedział gdzie jest?
Coraz bardziej eN jawi mi się jako produkt Gmachu, nie zaś przybysz z zewnątrz.
To raczej granie Lema na nucie niepoznawalności gmachu – gdyby podał jego adres i określił pochodzenie NN zrobiłaby się bardzo dosłowna i nudna historia.
W ten sposób…Gmach ma wielorakie znaczenia. Poza tym – gdyby NN pochodził ze środka…cóż...po co tyle zachodu – gmach wyprodukowałby trybik, wrzuciłby go w swe trzewia i po sprawie - po co mu wątpiacy wywrotowiec?

Nawiasem – kiedy NN trafia do biblioteki, archiwum…rzuca mu się w oczy otwarty tom, z zaznaczonym hasłem:
"GRZECH PIERWORODNY  - podział świata na informację i dezinformację."
Gmach to szczyt emanacji owego grzechu?:)

Co do neologizmów – świetna robota ;D
Ale muszę powiedzieć, że sam Lem odleciał przy tej robocie deszyfryzacji:
"CEBERNAUTYKA – nauka zastępcza o pływaniu w cebrze. Por. Pseudognozja, także: Nauki Fikcyjne i Kamuflujące."
Czym jest nauka zastępcza o pływaniu w cebrze? A właściwie czym jest ta nauka oryginalna ? Podróżami  w cebrach? Ewentualnie o wykorzystywaniu cebrów do podróży międzygwiazdowych – ku chwale gmachu!:))
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Sierpień 21, 2022, 10:15:14 am
Cytuj
A, boś "Chorego Portiera" nie oglądał ;):
Ano nie. "Horego Janitora" - trzymając się gmaszej poetyki. :)
Ten Dementor coś mi bardzo przypomina Bukę od Muminków
https://www.youtube.com/watch?v=WzOdKEuJEzM (https://www.youtube.com/watch?v=WzOdKEuJEzM)
Cytuj
„Sztych”... NN miał rozwalić gmach od środka?
Nie pomyślałem o tym, a teraz...pomyślałem.
Byłaby to dość spójna koncepcja, w końcu kilku agentów nasz eN (potraktowany jako ostre narzędzie Gmachu), mimowolnie wykrył a nawet zlikwidował  :)
Cytuj
A ja twierdzę, że Lem kpi…Góra Świętego Jana:
Mapa z położeniem Góry i zaraz obok widać…Kasinkę...hę? Gmach leży niedaleko od Krakowa? ;D
A to dobre  :D Wielce prawdopodobna inspiracja.
Gdyby jeszcze gdzieś w okolicy był szczyt Harvarda.
Że nie zapamiętałem położenia Gmachu - sto osiemnaście mil na południe od szczytu Harvurda -
Może tego?
https://en.wikipedia.org/wiki/Mount_Harvard (https://en.wikipedia.org/wiki/Mount_Harvard)
Tak siak - geo-rozpiętość mamy imponującą  8)
Cytuj
To raczej granie Lema na nucie niepoznawalności gmachu – gdyby podał jego adres i określił pochodzenie NN zrobiłaby się bardzo dosłowna i nudna historia.
W ten sposób…Gmach ma wielorakie znaczenia.
Zgadzam się - Totalna Anonimizacja boha nadaje powieści nowych znaczeń i wielość możliwości interpretacyjnych. W tym jest bardzo podobna do Kawki na Zamku.
Głównym bohaterem powieści jest tajemniczy K., o którym niewiele możemy dowiedzieć się z samego tekstu. Przybywa nie wiadomo skąd do nieznanej wioski, by tam podjąć pracę geometry; nie znajduje jednak zrozumienia wśród miejscowej ludności. K. jest obcy we wsi i nie zna reguł postępowania jej mieszkańców. Wkrótce orientuje się, że nic we wsi nie może się stać bez zgody władcy zamku, kontrolującego życie wsi przy pomocy urzędników. Podstawowym wątkiem dzieła są starania K., by dostać się do unoszącego się nad wioską tytułowego zamku w celu uzyskania zezwolenia na osiedlenie się w wiosce, co okazuje się zadaniem niemalże niewykonalnym. Akcja nie znajduje rozwiązania, co nie powinno dziwić ze względu na niedokończony charakter tego dzieła, ale również z tego powodu, iż większość tekstów literackich Kafki to fragmenty.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamek_(powie%C5%9B%C4%87) (https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamek_(powie%C5%9B%C4%87))
Cytuj
gdyby NN pochodził ze środka…cóż...po co tyle zachodu – gmach wyprodukowałby trybik, wrzuciłby go w swe trzewia i po sprawie - po co mu wątpiacy wywrotowiec?
Hm, mnie to pasuje do dziwacznej logiki Gmachu: wabik, przynęta, mimowolny prowokator, szczur w labiryncie, żuk w mrowisku...
Cytuj
"GRZECH PIERWORODNY  - podział świata na informację i dezinformację."
Gmach to szczyt emanacji owego grzechu?:)
To jest bardzo akuratne - wszak owo drzewo, to drzewo poniekąd informacji (wiedzy) w dwóch aspektach. Czyż eN buszując po Gmachu, nie próbuje "poznać"?
https://pl.wikipedia.org/wiki/Drzewo_poznania_dobra_i_z%C5%82a (https://pl.wikipedia.org/wiki/Drzewo_poznania_dobra_i_z%C5%82a)
Cytuj
Czym jest nauka zastępcza o pływaniu w cebrze? A właściwie czym jest ta nauka oryginalna ? Podróżami  w cebrach?
I to jest dopiero wyzwanie!  ;D
No czym?
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Sierpień 21, 2022, 06:46:38 pm
"GRZECH PIERWORODNY  - podział świata na informację i dezinformację."

Co ciekawe lemowski autor tej definicji znalazł licznych następców w podobnym Biblii czytaniu. Od pisarza SF Stephensona doszukującego się w historii o wieży Babel infokalipsy wywołanej wirusem neurolingwistycznym:

"– To, co usłyszałem, jest opowieścią – mówi Hiro. – Myślałem, że nam-shub to zaklęcie.
– Nam-shub Enki jest zarówno opowieścią, jak i zaklęciem – odpowiada Bibliotekarz. – Samospełniającym się dziełem literackim. Lagos uważał, że w oryginale, którego przekład jest zaledwie przybliżeniem, nam-shub sprawiał to, co opisywał.
– To znaczy mieszał języki?
– Owszem.
– Ta historia podobna jest do opowieści o mieście Babel, nie? Wszyscy mówili jednym językiem, a potem Enki pomieszał im mowę i nie mogli się porozumieć. Podejrzewam, że historia z Biblii opierała się na tym tekście.
– W tej sali jest wiele kart wskazujących na takie powiązania.
– Mówiłeś przedtem, że najpierw wszyscy porozumiewali się po sumeryjsku, a potem nagle nikt. Sumeryjski wymarł jak dinozaury. I nikt nie popełnił zbrodni ludobójstwa, co tłumaczyłoby ów fakt. To wszystko zgadza się z opowieścią o mieście Babel i z nam-shub Enki. Czy Lagos uważał, że to, co napisano o budowie miasta, jest prawdą?
– Był o tym przekonany. Zajmował się liczbą istniejących na ziemi języków i uważał, że jest ich najzwyczajniej za dużo.
– Jak dużo?
– Dziesiątki tysięcy. W wielu częściach świata można spotkać ludy wywodzące się z tej samej grupy etnicznej, zamieszkujące tę samą dolinę, żyjące w podobnych warunkach i mówiące językami, które nie mają ze sobą absolutnie nic wspólnego. Sytuacje tego rodzaju nie są czymś nadzwyczajnym, przeciwnie, są powszechne. Wielu językoznawców próbowało rozwikłać zagadkę miasta Babel, to znaczy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ludzkie języki bez przerwy dzielą się zamiast łączyć w jeden, wspólny język.
– Czy ktoś znalazł odpowiedź?
– Jest to trudny i złożony problem, ale Lagos miał pewną teorię.
– Jaką?
– Uważał, że opowieść o tym, co wydarzyło się w mieście Babel, jest prawdziwym wydarzeniem historycznym. Faktem, który zdarzył się w określonym czasie, zbliżonym do zniknięcia języka sumeryjskiego. Twierdził, że przed Babel/Infokalipsą języki łączyły się ze sobą, a po niej zaczęły się dzielić, stawały się wzajemnie niezrozumiałe. Tendencja ta, jak mówił, oplotła niczym wąż ludzki pień mózgowy.
– Katastrofę tego rodzaju można wytłumaczyć tylko... – Hiro urywa, bojąc się własnych myśli.
– Tak? – pyta Bibliotekarz z zainteresowaniem.
– Sam nie wiem... – waha się Hiro. – Musiał być jakiś fenomen, który dotknął całą populację i zmienił ludzkie umysły w taki sposób, że nie były w stanie przetwarzać...  sumeryjskiego. Coś w rodzaju komputerowego wirusa, który przenosi się z jednego dysku na drugi, niszcząc po drodze wszystkie maszyny. Oplatając bezbronne procesory...
– Lagos poświęcił wiele czasu i wysiłku temu problemowi – oznajmia Bibliotekarz. – Uważał, że nam-shub Enki jest wirusem neurolingwistycznym."


Neal Stephenson, "Zamieć"

Przez Michalkiewicza, który w dziejach Józefa dopatrzył się opisu interwencjonizmu państwowego i jego skutków:
https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-socjalizm-w-cieniu-piramid,nId,3494446
Po linkowanego przez NEXa Petersona.

Czym jest nauka zastępcza o pływaniu w cebrze?

Dziecięciem specjalizacji i dezinformacji (ze szkoły duginowskiej - chaos zamiast logosu)?

Ten Dementor coś mi bardzo przypomina Bukę od Muminków

W gmachowym kontekście najważniejsze, że ten pan Buk, czy też kuzyn Nazgula, pelnił (wraz z resztą swojego gatunku) obowiązki klawisza.

ps. Przy funkcjach wyliczonych pozostając:
Infernator Tajny, /.../ Pieklak Tajony

Ci znów wyglądają na agentów Dołu* (infiltrujących Gmach? chyba nie, raczej wliczonych w przedustawny plan ;)):
https://whitewolf.fandom.com/wiki/Infernalism_(WOD) (https://whitewolf.fandom.com/wiki/Infernalism_(WOD))

* https://lubimyczytac.pl/ksiazka/77786/agent-dolu
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Sierpień 21, 2022, 09:22:08 pm
Tak siak - geo-rozpiętość mamy imponującą  8)
Nie pytaj gdzie jest Gmach,
Gmach jest w Tobie...

Cytuj
gdyby NN pochodził ze środka…cóż...po co tyle zachodu – gmach wyprodukowałby trybik, wrzuciłby go w swe trzewia i po sprawie - po co mu wątpiacy wywrotowiec?
Hm, mnie to pasuje do dziwacznej logiki Gmachu: wabik, przynęta, mimowolny prowokator, szczur w labiryncie, żuk w mrowisku...
Tak, można i tak. Ale zaraz: "logika gmachu"?;)
Cytuj
"GRZECH PIERWORODNY  - podział świata na informację i dezinformację."
Gmach to szczyt emanacji owego grzechu?:)
To jest bardzo akuratne - wszak owo drzewo, to drzewo poniekąd informacji (wiedzy) w dwóch aspektach. Czyż eN buszując po Gmachu, nie próbuje "poznać"?
https://pl.wikipedia.org/wiki/Drzewo_poznania_dobra_i_z%C5%82a (https://pl.wikipedia.org/wiki/Drzewo_poznania_dobra_i_z%C5%82a)
Jasne, że próbuje - to właściwie sens jego egzystencji wgmaszej.
Z tym, że nie przekładałabym tego tak prosto: informacja=dobro, dezinformacja=zło.
Cytuj
No czym?
Nauką o możliwych torturach zadawanych tripletom - oczywiście przy użyciu cebra - do budowy którego użyto egzotycznego drewna - takiego, jak na ławki w Krakowie w 2022 roku;)

Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Sierpień 22, 2022, 10:54:29 pm
Cytuj
Gmach jest w Tobie...
Wszystko jest Gmachem!
akurat myknęła rocznica ur. Stachury  ;)

Cytuj
Tak, można i tak. Ale zaraz: "logika gmachu"?
Pokrętna, tu z Lema pokładów pamięci (być może) ... zaczerpnął się epizod stalinowski w którym głoszono tezę, uproszczę – w miarę kolejnych naszych zwycięstw wróg staje się coraz bardziej zacięty. Efektem takiego podejścia był aksjomat – agenci muszą być w coraz większej liczbie, a jak ich nie ma , to znaczy że  służby źle działają, lub same uległy wrażym wpływom.
Zatem stosowne służby zaczęły pracować na akord, wyrabiając tygodniowe, miesięczne etc. normy złapanych "wrogów", bywało fikcyjnych, spreparowanych, losowych... tak było.

Kulturowo rzecz ujmując znalazło to wyraz w adoptowaniu,  bodaj chińskiego, powiedzenia – trudno jest znaleźć czarnego kota w ciemnym pokoju, ale my  znajdziemy.  Nawet jeśli jego tam nie ma!
A skąd mi się  ta parafraza Konfucjusza  :-\ ;D ... może z filmu „Pokuta” T. A (https://www.filmweb.pl/film/Pokuta-1984-94919/descs)?

Wypaczona logika gmachu doprowadziła sytuację do absurdu – cały Gmach został "podmieniony", wszyscy jego mieszkańcy agentami duo, tri czy więcej razy obróconymi.
Tym niemniej pozorować pracę jakoś trzeba i co jakiś czas wypuszcza się prowokatora w stylu eNa.
Wszak nie jest on pierwszym czy jedynym, a można by nawet  rzec – jest produktem seryjnym.
Otóż nikt się po takiej misji niczego nie spodziewa, nie ma instrukcji – ta tylko mitem (czego eN nie wie) i każdy spotkany funkcjonariusz jeno pozoruje swą aktywność. Odgrywa rolę, czasem w sposób bardzo teatralny, mrożkowy.
Jednak, by eN działał (może istotne dla sprawozdawczości?), istotna jest jego nieświadomość sytuacji.
Ewentualnie dociskając absurd – eN ma zadanie wyszukać nie agentów, a potencjalnie możliwych jeszcze niezwerbowanych pracowników Gmachu.
 Można to poznać tylko po ich zachowaniu wobec eNa. W tym sensie jest on rodzajem sondy.

To nie są zupełnie czcze wymysły  :) – pamiętam z dawnych tużpostkombatanckich czasów wynurzenia esbeka, który opowiadał o werbowaniu pewnego dziennikarza w Gdańsku. Jak wiadomo, ta robota jest na 3 haczyki:  szantaż/seks, kasa albo ideolo. Dorzuca się jeszcze czwarty – ego. Oczywiście w grę wchodzą kombinacje.
Ten dziennikarz się krygował, krygował, ale ostatecznie... dla dobra socjalistycznej ojczyzny... zaczął się przychylać do przedłożonej w kawiarni, jak to oni lubili,  propozycji. I już niemal przekonany, resztkami sumienia lub by je uspokoić, zapytał – czy dużo takich jak on? – dziennikarzy współpracujących ze służbami?
Esbek szczerze się uśmiał a kiedy odzyskał zdolność mowy odrzekł – po prawdzie jesteś ostatnim jeszcze niezwerbowanym.
Właściwie to w wydziale biliśmy się, kto ma ciebie opracować. Ostatecznie rzucaliśmy losy.

Cytuj
Z tym, że nie przekładałabym tego tak prosto: informacja=dobro, dezinformacja=zło.
Ale to już chyba nadinterpretacja tłumaczy? – w hebrajskim oryginale, stoi tylko  – drzewo wiedzy.

Cytuj
Nauką o możliwych torturach zadawanych tripletom - oczywiście przy użyciu cebra - do budowy którego użyto egzotycznego drewna - takiego, jak na ławki w Krakowie w 2022 roku;)
Nie wiem o co z tymi ławkami, ale  ;D
- "CEBERNAUTYKA – nauka zastępcza o pływaniu w cebrze. Por. Pseudognozja – bo o to chodzi.
Tak właśnie  - nauka o podtapianiu, rodzaj tortury. Obejrzałem narzędzie i widzę wiele możliwości :)
Kluczowy może być tu „powerek”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ceber_(naczynie) (https://pl.wikipedia.org/wiki/Ceber_(naczynie))

A poważniejąc... podobnie jak z logiką Gmachu, czasy stalinowskie i pseudonauka od Wienera – cybernetyka. Lem już wtedy o tym pisał i przemycał ją pod innymi nazwami.
To np. wstrzymało mu druk np. Obłoku Magellana , gdyż został zdemaskowany z tąż cybernetyką przez profesora Złotowskiego (za idealistyczne wstecznictwo oraz przemycanie cybernetyki) – obarczonej wtedy piętnem burżuazyjnej łżenauki ( лженауки)

Takie asocjacje pokazują silne inspirowanie się stalinizmem w opisach działania Gmachu, pod cenzurę zwanego Pentagonem.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Sierpień 31, 2022, 03:53:18 pm
Cytuj
Gmach jest w Tobie...
Wszystko jest Gmachem!
akurat myknęła rocznica ur. Stachury  ;)
Do poezji troszkę temu gmachu brakuje;)
Cytuj
Zatem stosowne służby zaczęły pracować na akord, wyrabiając tygodniowe, miesięczne etc. normy złapanych "wrogów", bywało fikcyjnych, spreparowanych, losowych... tak było.
Ok. Ale to jakaś...inna logika;)
O! Właśnie: Wypaczona logika gmachu .

Cytuj
Takie asocjacje pokazują silne inspirowanie się stalinizmem w opisach działania Gmachu, pod cenzurę zwanego Pentagonem.
Takie postawienie sprawy przekierowuje definitywnie do poszukiwania gmachu po naszej stronie kuli ziemskiej:)
Czyli Kasinka 8)
Cytuj
Nie wiem o co z tymi ławkami, ale   ;D
https://wydarzenia.interia.pl/malopolskie/news-krakow-zaplacil-ponad-milion-zlotych-za-11-lawek-z-egzotyczn,nId,6213879 (https://wydarzenia.interia.pl/malopolskie/news-krakow-zaplacil-ponad-milion-zlotych-za-11-lawek-z-egzotyczn,nId,6213879)

Co by tu jeszcze dodać o piątym rozdziale? :-\
A propos tortur - jest im poświęcony cały dział biblioteczny  - odwiedzany przez porucznika Pirpitschka...od tortur rzeźniczych przeszli do aluzyjnych, oczekiwania, predestynacji...

Zwraca uwagę dzieło "Kosmos jako skrzynia" takie Chowanna, Chowancjana - p. Majewski kieruje w przypisie do neologizmu Bronisława Trentowskiego:
https://www.bryk.pl/wypracowania/pozostale/pedagogika/15334-bronislaw-trentowski-jego-poglady-ukazane-w-dziele-pt-chowanna-czyli-system-pedagogiki-narodowej-jako-umiejetnosci-wychowania-nauki-i-oswiaty-slowem-wyksztalcenia-naszej-mlodziezy.html (https://www.bryk.pl/wypracowania/pozostale/pedagogika/15334-bronislaw-trentowski-jego-poglady-ukazane-w-dziele-pt-chowanna-czyli-system-pedagogiki-narodowej-jako-umiejetnosci-wychowania-nauki-i-oswiaty-slowem-wyksztalcenia-naszej-mlodziezy.html)
ale uznaje ten fragment za tzw. crux - niezrozumiały.

W sumie dlaczego? Brzmi to jakby "Kosmos jako skrzynia" było dziełem o wychowaniu w tejże skrzyni...Chowancjan zaś brzmi jak nazwisko - pod którym może chować się Lem...gdyż tytuł ten zaraz przywodzi na myśl Corcorana - opowiadanie zostało opublikowane rok wcześniej w "Przekroju", a wydane omalże równocześnie z "Pamiętnikiem..." w 1961 roku. Poza tym właśnie ten tytuł interesuje N:)

Ponadto w bibliotece coś, co dla N powinno zabrzmieć jak ostrzeżenie: "Żywoty łaziebne"...

W każdem - na ostatnich stronach tego rozdziału Lem dał upust swemu słowotworzeniu - "O nierządzie zdalnym" byłoby prorocze? Lem zapowiedział wsieciowy seks? :))

"Murologia" - pan Majewski w przypisie twierdzi, że trudno określić czym miałaby być...a to nie proste? Nauka o murowaniu żywcem?;)

I jeszcze jedna kwestia - ostatnie zdania rozdziału - kiedy N wyszedł z biblioteki pomyślał: nie mogłem się opędzić ohydnemu wrażeniu, że zalatuję jakąś rzeźnią.
P. Majewski traktuje je jako wskazanie bezużyteczności spisanej w księgach historii i/lub zbrodniczych konsekwencji gromadzenia wiedzy.
Nie wydaje mi się...to zdanie wg mnie nie tyle krytykuje gromadzenie informacji, co jest reakcją na przegląd okrucieństw do których ludzie posuwają się w stosunku do innych ludzi. Przyszły mi do głowy Brygidki i sprzątanie zwłok - ten zapach, którym wszystko przesiąka. Zapach śmierci.

Wracając do żywych - 6 rozdział rozpoczyna się Dostojewskim?;)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Wrzesień 05, 2022, 10:58:33 pm
Cytuj
Takie postawienie sprawy przekierowuje definitywnie do poszukiwania gmachu po naszej stronie kuli ziemskiej:)
Czyli Kasinka 8)
:D
Cytuj
Zwraca uwagę dzieło "Kosmos jako skrzynia" takie Chowanna, Chowancjana - p. Majewski kieruje w przypisie do neologizmu Bronisława Trentowskiego:
https://www.bryk.pl/wypracowania/pozostale/pedagogika/15334-bronislaw-trentowski-jego-poglady-ukazane-w-dziele-pt-chowanna-czyli-system-pedagogiki-narodowej-jako-umiejetnosci-wychowania-nauki-i-oswiaty-slowem-wyksztalcenia-naszej-mlodziezy.html
ale uznaje ten fragment za tzw. crux - niezrozumiały.
Tak, to najbardziej zauważalny fragment... dla lemolifa też. Odraz prowadzi do Corcorana i to nie może być przypadek.
Trentowskiego Lem znał, w którymś z wywiadów wspominał o tej Chowannie z przekąsem. Ba, ów neologizm "niezrozumiały" jest podobnie jak i inne lemowygibasy pojęciowe, w sensie - wieloznaczny. ???
Może o to chodziło?
Cytuj
W sumie dlaczego? Brzmi to jakby "Kosmos jako skrzynia" było dziełem o wychowaniu w tejże skrzyni...Chowancjan zaś brzmi jak nazwisko - pod którym może chować się Lem...gdyż tytuł ten zaraz przywodzi na myśl Corcorana - opowiadanie zostało opublikowane rok wcześniej w "Przekroju", a wydane omalże równocześnie z "Pamiętnikiem..." w 1961 roku. Poza tym właśnie ten tytuł interesuje N:)
Otóż właśnie azaliż przeca - kawałek dalej ten tytuł szczególnie interesuje eNa.
Jakaś korelacja treściowa, bo czasowa jest oczywista, z corcoranowymi skrzyniami i bębnem losu być musi. Dodam, że obok historycznego Trentowskiego, był też inspirowany jego ideą a wydawany "w czasach Lema" biuletyn o takimż tytule
https://journals.us.edu.pl/index.php/CHOWANNA (https://journals.us.edu.pl/index.php/CHOWANNA)
Takoż było jakoby słowiańskie bóstwo opiekuńcze o tym imieniu  :-\
Chowanna to legendarna .słowiańska (serbska) opiekunka dzieci. Jest to znana analogia do dzieła Friedricha Richtera (Jean Paula) Levena wydanego w 1806 roku.
https://bazhum.muzhp.pl/media/files/Chowanna/Chowanna-r1993-t1/Chowanna-r1993-t1-s7-15/Chowanna-r1993-t1-s7-15.pdf (https://bazhum.muzhp.pl/media/files/Chowanna/Chowanna-r1993-t1/Chowanna-r1993-t1-s7-15/Chowanna-r1993-t1-s7-15.pdf)
Od siebie dodam bardziej trywialną asocjację...bo gdzie to się eN chował ?
W wannie  8)
Podana w przypisie konotacja z "mickiewicziana" średnio mnie przekonuje, gdzyż "Chowancjana" stoi z dużej litery.
Faktycznie bardziej pasuje na nazwisko autora jak sugerujesz. Autora, który chował się w wannie, a przynajmniej tam schował pamiętnik. CBDU  ;)
Cytuj
Ponadto w bibliotece coś, co dla N powinno zabrzmieć jak ostrzeżenie: "Żywoty łaziebne"...
Mocno korelujące z ho-ho-hi  :)...cho-wanną.
Cytuj
"Murologia" - pan Majewski w przypisie twierdzi, że trudno określić czym miałaby być...a to nie proste? Nauka o murowaniu żywcem?;)
Murowane, że właśnie tak!
Cytuj
I jeszcze jedna kwestia - ostatnie zdania rozdziału - kiedy N wyszedł z biblioteki pomyślał: nie mogłem się opędzić ohydnemu wrażeniu, że zalatuję jakąś rzeźnią.
P. Majewski traktuje je jako wskazanie bezużyteczności spisanej w księgach historii i/lub zbrodniczych konsekwencji gromadzenia wiedzy.
Nie wydaje mi się...to zdanie wg mnie nie tyle krytykuje gromadzenie informacji, co jest reakcją na przegląd okrucieństw do których ludzie posuwają się w stosunku do innych ludzi. Przyszły mi do głowy Brygidki i sprzątanie zwłok - ten zapach, którym wszystko przesiąka. Zapach śmierci.
Znów muszę się zgodzić (a co ja dziś taki Zgodny Zdziś?). To bardzo wybiórczy księgozbiór i nie można traktować go jako reprezentatywnego.
To biblioteka Uniwersytetu im. Wiadomego d`Markiza.
Nie widzę tu krytyki...raczej apostrof o jednej ze stron natury ludzkiej. O tej stronie Lem sporo wiedział. I widział.
Cytuj
Wracając do żywych - 6 rozdział rozpoczyna się Dostojewskim?;)
Taa? Gdzie?
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 06, 2022, 12:34:24 pm
Zwraca uwagę dzieło "Kosmos jako skrzynia" takie Chowanna, Chowancjana - p. Majewski kieruje w przypisie do neologizmu Bronisława Trentowskiego:
Trentowskiego Lem znał, w którymś z wywiadów wspominał o tej Chowannie z przekąsem.

Ciekawy przypadek ten Trentowski:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bronisław_Ferdynand_Trentowski (https://pl.wikipedia.org/wiki/Bronisław_Ferdynand_Trentowski)
Tuwim, jeśli pomnę, liczył go - też z przekąsem - do filozofantów a nawet filozofajów. Z drugiej strony zdaje się, że jako pierwszy Polak* użył terminu cebernautyka cybernetyka, choć przydawał mu - wzorem poprzedników - znaczenie w sam raz do "Politycznej...":
https://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication/34715/edition/51878
https://polona.pl/item/stosunek-filozofii-do-cybernetyki-czyli-sztuki-rzadzenia-narodem-rzecz-tresci,OTI4OTI3Nzc/4/

* W skali światowej za prekursora - z nowożytnych - uchodzi tu André(-Marie) Ampère (ten od amperów):
https://en.wikipedia.org/wiki/André-Marie_Ampère (https://en.wikipedia.org/wiki/André-Marie_Ampère)
Który, sądzić należy, odwoływał się z kolei do Platona (z Sokratesem):
https://jurlandia.org/cybsoc/
(Przy czym niewykluczone, że szeroki w barach czy też rozwlekły w mowie posługiwał się terminem będącym już w użyciu w znaczeniu szerszym, niż nawigacja okrętem**.)

** Przyp. do przyp.: Tak to pętli nam się do nawigatora Pirxa?
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: xetras w Wrzesień 06, 2022, 05:51:10 pm
Trentowskiego rękopis "Bożycy"* jest gdzieś przechowywany i zabezpieczony przed publikacją.
Dopisek: od 7 lat wydawnictwo Kronos zapowiada publikację, "prace trwają" podobno.

On sam (mesjanista) jest (chyba?) uważany za jakby "zdrajcę" masonów (podobno).

Teraz nie pamiętam, ale oprócz pojęcia <cybernetyka> jakieś inne pojęcia stworzył, które są w użytku nie tylko wyższych sfer, ale i w mowie potocznej.
(Temat  o "Pamiętniku" jako akademicki dla mnie ciekawy, ale nie udzielam się co do treści i skojarzeń  okołoksiążkowych).
<jaźń>, <tameczny> - to pojęcia z jego języka i chyba przed nim nikt ich nie stosował.
Krótki komentarz o zapoczątkowanym dziele Bronisława Ferdynanda Trentowskiego poniżej:
https://kronos.org.pl/numery/kronos-4-432017/bozyca-trentowskiego/

*Tytuł to "Bożyca. Wiara słowiańska lub etyka piastująca wszechświat" (rękopis 1847-1848)

Mówiony rękopis (niedokończony) jest opublikowany na jutubce na kanale o nazwie: "BezChaosowania".
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Wrzesień 18, 2022, 08:58:38 pm
Od siebie dodam bardziej trywialną asocjację...bo gdzie to się eN chował ?
W wannie  8)
O! Może faktycznie Lem szukał miejsca dla pamiętnika i wpadł do tej wanny przez Chowannę Chowancjana? :-\ :D
Krótki komentarz o zapoczątkowanym dziele Bronisława Ferdynanda Trentowskiego poniżej:
https://kronos.org.pl/numery/kronos-4-432017/bozyca-trentowskiego/
Z tego opisu:
Zarazem uchodzi on jednak za pisarza manierycznego, językowo wydziwaczonego, a przez to trudno dostępnego, niezrozumiałego.
Pasuje też do Lema.
Cytuj
Wracając do żywych - 6 rozdział rozpoczyna się Dostojewskim?;)
Taa? Gdzie?
Taatoo:
Wypisując niewyraźnie numer pokoju, dopuszczono się względem mnie przeoczenia, jakże ludzkiego, i to utwierdziło mnie w przekonaniu, że mimo wszystko działa wokół mnie czynnik omylności, która dopuszcza istnienie tajemnicy i swobody.
Coś jak w „Dialogach” – system rozwalany przez człeka, który chociażby na złość  zwariuje by wyrwać się z regułki.

Czyli jesteśmy już w VI dziale…gdzie są drzwi bez klamek i sekretarka absolutna…odsyłająca petenta do samej Informacji.
Mam ten fragment za posunięte do absurdu zmagania się z PRL-owską biurokracją – petent był niczym, sekretarka z telefonem: wszechwładzą.

Z  ciekawostek: szczęśliwi i gmach czasu nie liczą: „żadnego kalendarza jeszcze nie spotkałem w Gmachu i straciłem całkiem rachubę dni”.
Towarzystwo funkcjonuje poza czasem?

NN udaje się do kantyny – bo tłum tam zmierza – i? wcina kluski z makiem.
Kluski z makiem to raczej potrawa wigilijna – niż codzienna, poza tym pochodzi ze Śląska (makówki) – a jej odmiana: kluski z makiem to chyba wynalazek małopolski (czyli gdzie ten gmach?;)) – w każdem mnie te kluski dziwią w amerykańskiej kantynie szpiegowskiej:)

Następnie NN trawi  kluski koło wanny i  stwierdza, że zostaje poddawany torturze oczekiwania…aż zostaje wzięty za tajniaka – ale to w innym odcinku:)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: xetras w Wrzesień 19, 2022, 04:14:55 pm
Mak, makówki i opiaty usypiają... (zarówno NN, jak i tłum ?).
(Zapodam swoje najprostsze skojarzenie odnośnie tego elementu fabuły i okoliczności jadła konsumenckiego).

Mak jako środek przeciwbólowy na tortury ?
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Wrzesień 19, 2022, 08:36:28 pm
Mak, makówki i opiaty usypiają... (zarówno NN, jak i tłum ?).
(Zapodam swoje najprostsze skojarzenie odnośnie tego elementu fabuły i okoliczności jadła konsumenckiego).

Mak jako środek przeciwbólowy na tortury ?
Myślisz? Taki jadłospis pod potrzeby Gmachu?;))
Nawet pasuje, bo NN referuje:
Nic mnie już nie dziwiło. Zrobiłem się senny i było mi jakoś wszystko jedno. Pojechałem na górę, prosto do mojej łazienki, sprawdziłem, że jest pusta, pościeliłem sobie obok wanny, pod głowę położyłem świeży ręcznik i spróbowałem zasnąć.

Cisza jak makiem zasiał;)

Poważniej to Lem chyba jednak senność NN uzasadnia zwykłą reakcją organizmu po nadmiernym spożyciu pokarmów różnej maści. A makowe kluski? Może jego lubiona potrawa? :-\
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Wrzesień 20, 2022, 08:29:50 pm
Cytuj
Coś jak w „Dialogach” – system rozwalany przez człeka, który chociażby na złość  zwariuje by wyrwać się z regułki.
Że niby do piszącego spod podłogi? Co to na złość mamce-naturze odmraża sobie uszy? Wiąże z dostojewszczyzną?
I nazywa to wolnością? Lub choć jej złudzeniem?
Oki, może być... choć kawałek dalej NN  podważa mylność systemu i rozważa wariant kolejnej próby.
Cytuj
gdzie są drzwi bez klamek i sekretarka absolutna…odsyłająca petenta do samej Informacji.
Drzwi bez klamek - symptomatyczne.
Ta akurat scena pokojarzyła do filmowego Birkuta. Jest taki motyw pod koniec "Człowieka z marmuru", w którym sławny już bohater próbuje wyciągnąć kolegę z pier..zienia i czeka na Ub by porozmawiać z kimś ważnym, jest i sekretarka...czeka, czeka... ale nie jest aż tak infantylny jak NN by się samooskarżać.  8)
Też poniekąd Gmach od 1;15;40
https://www.cda.pl/video/11049331c7 (https://www.cda.pl/video/11049331c7)
Marginesem, autorem scenariusza do człeka co czeka,  Ścibor - "ten" Ścibor.
Cytuj
Mak, makówki i opiaty usypiają... (zarówno NN, jak i tłum ?).
(Zapodam swoje najprostsze skojarzenie odnośnie tego elementu fabuły i okoliczności jadła konsumenckiego).
Faktyczne, dalej NN zachowuje się jakby mu zaszkodziło  :D
Cytuj
Kluski z makiem to raczej potrawa wigilijna – niż codzienna, poza tym pochodzi ze Śląska (makówki) – a jej odmiana: kluski z makiem to chyba wynalazek małopolski (czyli gdzie ten gmach?;))
Że jednak w Kasince?  8)
Cytuj
Może jego lubiona potrawa? :-\
Mam gorsze podejrzenie, bo faktycznie te kluski z makiem tam, w macdonaldowym Gmachu - ni pies ni wydra.
Zatem - potrawa wigilijna, zdziwienie pierwsze.
Ze Śląska (stamtąd nazwa)- drugie. A Bytom to Śląsk? ;)
Niedobrze po nich - trzecie.
W dodatku polane masełkiem, co NNa brzydzi. I kto mu to robił? To nie abstrakcja  ;D
Razem składa mi się to na rodzaj zemsty... lub katharsis.
W wariancie zemsty - na kim? Kto mógł gotować w domu Lemów, zwlaszcza wigilijnie? ;)

Cóż, przypomina mi się stary wpis w "szkicach gene" ... wprawdzie dodany rozsławioną przez Noblistkę metodą koniektury, aleć...
W okresie narzeczeństwa młodzi na kolejne święta obdzielali sobą rodziny, sprawiedliwie.
Raz w Krakowie, raz na Śląsku.
Tak robiło się też później, a może i do teraz.
Czyli raz na rok, dwa (zależy jak z Wielkanocą) Stanisław był  na Boże Narodzenie u rodziny Heleny i Władysława Leśniaków w Bytomiu. W trakcie tych familijnych spotkań na które zapewne schodziła cała tamtejsza rodzina przypadli sobie do gustu; on, i jedna z cioć tamtejszych? On jej może nawet bardziej.
Jakoś tak?
Po śmierci Władysława, Helenę sprowadzono do Krakowa, a bytomska ciocia została i była tam najważniejsza - skoro koniecznie u niej? Ta więź mnie zaciekawia, bo Stanisław nigdzie o niej, poza rzeczoną notatką, nie wspomina. Chyba?


I o czasie jeszcze...
Cytuj
Z  ciekawostek: szczęśliwi i gmach czasu nie liczą: „żadnego kalendarza jeszcze nie spotkałem w Gmachu i straciłem całkiem rachubę dni”.
Towarzystwo funkcjonuje poza czasem?
Tak jakby - mierzenie czasu w zamkniętym podziemnym obiekcie oderwanym od rytmów natury (poza geologicznymi), musi być nieco inne. Zegarek? To już zarost może być taką miarką. Czy tam jest jakiś, niechby sztuczny rytm - dzień/noc?
Trzymając się skojarzeń filmowych, tym razem wywaliło Sekmisję.
I Szulkiny.

Przesuwając dalej pionka - Admiradier - ten nieźle mnie rozbawił, ale o tym później.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Wrzesień 20, 2022, 10:11:12 pm
Cytuj
Coś jak w „Dialogach” – system rozwalany przez człeka, który chociażby na złość  zwariuje by wyrwać się z regułki.
Że niby do piszącego spod podłogi? Co to na złość mamce-naturze odmraża sobie uszy? Wiąże z dostojewszczyzną?
I nazywa to wolnością? Lub choć jej złudzeniem?
Tak, ten deseń.
Ale ja teraz tylko w obiad pójdę, a reszta i Admiradier na deser...
Mam gorsze podejrzenie, bo faktycznie te kluski z makiem tam, w macdonaldowym Gmachu - ni pies ni wydra.
Zatem - potrawa wigilijna, zdziwienie pierwsze.
Ze Śląska (stamtąd nazwa)- drugie. A Bytom to Śląsk? ;)
Tak, też mi się ten Bytom przypomniał.
Z tym, że na Śląsku nie je się klusek (ani w rozumieniu klusek, ani makaronu) z makiem.
To wynalazek wschodni, małopolski.
U nas są makówki czyli sucharki/bułka utaplane w maku z bakaliami.
O, takie coś - tradycyjnie na wigilijnie:
https://justynadragan.pl/2018/12/slaskie-makowki.html (https://justynadragan.pl/2018/12/slaskie-makowki.html)
To nie jest potrawa obiadowa - raczej deser.

Stąd:
Cytuj
Kluski z makiem to raczej potrawa wigilijna – niż codzienna, poza tym pochodzi ze Śląska (makówki) – a jej odmiana: kluski z makiem to chyba wynalazek małopolski (czyli gdzie ten gmach?;))
Że jednak w Kasince?  8)
...że jednak? ;D
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Wrzesień 20, 2022, 10:38:09 pm
Cytuj
To nie jest potrawa obiadowa - raczej deser.
Tym bardziej nie pasuje do kantyny... wygląda, że nie tylko traumy wojenne wyłaziły niechcący z pisarza w amoku tworzenia.  8)
Cytuj
..że jednak? ;D
Skoro nie bytomska teściowa...
Szugerujesz wprost, że rodowita Małopolanka Danuta Szczepańska raczyła wigilijnych gości takim oto daniem?
Bo wielce jest prawdopodobnym, że wspólne wigilie w tym gronie a może i miejscu, były.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Wrzesień 20, 2022, 11:50:46 pm
Cytuj
To nie jest potrawa obiadowa - raczej deser.
Tym bardziej nie pasuje do kantyny... wygląda, że nie tylko traumy wojenne wyłaziły niechcący z pisarza w amoku tworzenia.  8)
Tzn śląskie makówki to nie jest danie obiadowe - być może małopolskie kluski z makiem są takowym.
Cytuj
..że jednak? ;D
Skoro nie bytomska teściowa...
Szugerujesz wprost, że rodowita Małopolanka Danuta Szczepańska raczyła wigilijnych gości takim oto daniem?
Bo wielce jest prawdopodobnym, że wspólne wigilie w tym gronie a może i miejscu, były.
Nic personalnego;)
Tylko pochodzenie potrawy...małopolskie - nie hamerykańskie:)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: xetras w Wrzesień 23, 2022, 07:48:55 pm
 Czy zbitka skojarzeniowa :
Zaczontek ~ zakątek
też dla kogoś jest znajoma ?

(Coś podobnego do tego, że dziecko chowa się w szafie).
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Wrzesień 25, 2022, 04:11:45 pm
Czy zbitka skojarzeniowa :
Zaczontek ~ zakątek
też dla kogoś jest znajoma ?

(Coś podobnego do tego, że dziecko chowa się w szafie).
Ja tu raczej widzę przeciwieństwo - nie podobieństwo.
"Zaczontek" jako początek czegoś, początek początku, a "zakątek" jako szczęśliwe zakończenie, przystań:)
Marginesem, autorem scenariusza do człeka co czeka,  Ścibor - "ten" Ścibor.
Wszystkie skojarzanki do zbiurokratyzowanego systemu: w prawie.
Po prostu jednym z wymiarów Gmachu jest biurokracja posunięta do absurdu - czyli to wszystko co znamy z PRL-u (i nie tylko - później może zmieniło się podejście urzędnicze - sekretarki zostały zdjęte z piedestałów - ale nie życie pieczęci i papierów): niemożliwość uzyskania informacji o własnej sprawie, odsyłanie od okienka do okienka, wszechwładni urzędnicy spożywający kawę/herbatę, atmosfera powagi i ponadczasowości...no, kto doświadczył ten wie:))
Wystarczyło, że Lem przetworzył swoje potyczki z urzędami w zderzenia z Gmachem i mamy to!:)
Cytuj
Tak jakby - mierzenie czasu w zamkniętym podziemnym obiekcie oderwanym od rytmów natury (poza geologicznymi), musi być nieco inne. Zegarek? To już zarost może być taką miarką. Czy tam jest jakiś, niechby sztuczny rytm - dzień/noc?
Trzymając się skojarzeń filmowych, tym razem wywaliło Sekmisję.
I Szulkiny.
Ano.
Jedynym rytmem wgmaszym, który narzuca mi się jest rytm obiadowy - kiedy tłum podąża do kantyny. Taki zegarek biologiczny?;)
W łazience chyba nawet światło nie gaśnie...nie ma ciemniejszej nocy i światłości sztucznego dnia. Albo przeoczyłam.
Cytuj
Przesuwając dalej pionka - Admiradier - ten nieźle mnie rozbawił, ale o tym później.
Mnie rozbawiająco zniesmaczył.
Ale zanim on - NN napotyka sprzątaczy, którzy międlą jedno słowo: "chawa"  - bliskie chałwie;) - sprawdziłam znaczy "wesz" - tyle, że w suahili:))
Poza tym imię żeńskie...z powiązań kulturowych pasowałoby imię żeńskie - tyle, że do tekstu pasuje "wesz". Tylko skąd u Lema suahili?;)

Jak rozumiecie ten fragment z rzucaną "chawą"?

Ale...oto i on: Admiradier! Admiradier!

Karykatura. Prawda o celebrze wojskowej przedstawiona w krzywym zwierciadle.
Zerwane okrzyki: Czom-Pa-Dierze!!!
Wielka przenikliwość Najwyższego – jedynego cywila (nasz NN), który bije w oczy innością – bierze za tajniaka…tja.

W każdem NN zostaje zagarnięty przez Admiradiera –  mijają sale: Dyplomacji, Ekshumacji, Laktancji, Tolerancji i Rehabilitacji, aż u dwojga ostatnich  drzwi wiodących do sal Degradancji i Dekorancji admiradier dźwięknął i się zatrzymał.

I tutaj przypis pana Majewskiego nr 79:
- laktancja – neologizm Lema będący absurdalnym połączeniem imienia wczesnochrześcijańskiego pisarza Laktancjusza (ok.250-330) i terminu medycznego „laktacja” oznaczającego wydzielanie mleka przez kobiety karmiące piersią.
Uważam to za skojarzenie autora przypisu – nie zamysł Lema (chyba, że Lem gdzieś wprost o tym napisał/powiedział) – pozostałe nazwy nie pochodzą od nazwisk, a są stylizowane podobnie – ncji.
Zatrzymałabym się przy samej laktacji w laktancji – to słowo w ww szeregu podkreśla absurdalność wyliczanki i sprawdza uwagę czytelnika;)

W każdem następuje proces degradacji  - zgodnie z szeptem szefa Wydziału: „pięciu – rwać – amać – czkować”
Czyli pięciu oficerów – zerwać odznaczenia – łamać szable – policzkować…NN pomagierem przy łamaniu…
Mnie ten język i sposób obchodzenia się z podwładnymi pokojarzył w przeszłości i w teraźniejszości do systemów autorytarnych – gdzie jednostka niczym – liczy się urojona racja stanu i przemoc w obchodzeniu się z niepokornymi.
Zdaje się, że coś podobnego obserwujemy obecnie w Rosji – piszę to względem ogłoszonego właśnie poboru do armii i kuriozalnych sytuacji, które mają miejsce w związku…

Wracając do NN – jest już w umysłowym gmachu – wszystko kojarzy mu do jego działań – nawet wykwity skórne admiradiera:  Bezprzedmiotowe było rozważanie, kto mówił: on – sobą, czy tamci – nim, bo to było jedno i to samo.
W tym obłędzie NN pragnie właściwie jednego: czynu.
Czynu, który albo wyniósłby go na piedestał albo strącił wgmaszy niebyt. Z tym, że to co w jednym Gmachu jest występkiem, w drugim zasługuje na nagrodę: jak gdyby moim przeznaczeniem mógł być tylko pomnik, wystawiony przed tym czy przed t a m t y m  Gmachem.

Jak dla mnie – po tym rozdziale zostaje pewien niesmak i przeciążenie poszukiwaniami NN – coś powinno się zdarzyć, bo obrana linia absurdalności i niewiedzy jest już mocna napięta.
Coś jak w „Głodzie” Hamsuna – dzień za dniem jego bohater  pogrąża się w niewyobrażalnej nędzy  - poniekąd na własne życzenie – próbując przy tym zachowywać się etycznie, honorowo.
Czytelnik brnie z bohaterem – jak przez Gmach.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Lieber Augustin w Wrzesień 25, 2022, 07:45:41 pm
Ale zanim on - NN napotyka sprzątaczy, którzy międlą jedno słowo: "chawa"  - bliskie chałwie;) - sprawdziłam znaczy "wesz" - tyle, że w suahili:))
Poza tym imię żeńskie...z powiązań kulturowych pasowałoby imię żeńskie - tyle, że do tekstu pasuje "wesz". Tylko skąd u Lema suahili?;)

Jak rozumiecie ten fragment z rzucaną "chawą"?
A co powiecie Państwo o takim tropie:
Hawa nagila   הבה נגילה   Radujmy się
https://pl.wikipedia.org/wiki/Hawa_nagila (https://pl.wikipedia.org/wiki/Hawa_nagila)
https://www.youtube.com/watch?v=y7-hrAD6PGk (https://www.youtube.com/watch?v=y7-hrAD6PGk)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Wrzesień 25, 2022, 07:56:23 pm
Cytuj
A co powiecie Państwo o takim tropie:
Hawa nagila   הבה נגילה   Radujmy się
No mnie to od razu się nasunęło, jako pierwsze i nawet miałem sprawdzić dokładniej, bo jednak prze samo "h" ale...ten tego...
Bo dosłownie sama hawa to jakby..."otwarcie"..."otwórzmy się"?
chałwa nagila.  ;)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Wrzesień 25, 2022, 09:22:22 pm
trącali się, mówiąc półgębkiem: - Kolego Merdas, chawa...chawa, kolego Brandzl, kolego Szlips, chawa...

Po namyśle  - "wesz" nie pasuje - oni nie wymieniają nazwisk z przydomkiem "chawa" (jako tych wszawych zdrayjców), a właśnie - brzmi to jak pozdrowienie - w kontekście oczekiwania na admiradiera - zagrzewanie do powitania go?

Wtedy to:
Ale zanim on - NN napotyka sprzątaczy, którzy międlą jedno słowo: "chawa"  - bliskie chałwie;) - sprawdziłam znaczy "wesz" - tyle, że w suahili:))
Poza tym imię żeńskie...z powiązań kulturowych pasowałoby imię żeńskie - tyle, że do tekstu pasuje "wesz". Tylko skąd u Lema suahili?;)

Jak rozumiecie ten fragment z rzucaną "chawą"?
A co powiecie Państwo o takim tropie:
Hawa nagila   הבה נגילה   Radujmy się
https://pl.wikipedia.org/wiki/Hawa_nagila (https://pl.wikipedia.org/wiki/Hawa_nagila)
https://www.youtube.com/watch?v=y7-hrAD6PGk (https://www.youtube.com/watch?v=y7-hrAD6PGk)
wielce pasowne:)
A że zakradł się ort?
Mnie też w chałwę poszło, więc:
chałwa nagila.  ;)
Chałwa i nagile? :-\

Może jednak zostańmy przy radujmy się...na przyjście admiradiera ;D
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Wrzesień 25, 2022, 09:59:48 pm
Cytuj
Po namyśle  - "wesz" nie pasuje - oni nie wymieniają nazwisk z przydomkiem "chawa" (jako tych wszawych zdrayjców), a właśnie - brzmi to jak pozdrowienie - w kontekście oczekiwania na admiradiera - zagrzewanie do powitania go?
Pamiętając jednak, że to nie byli sprzątacze, a coś w rodzaju borowików, chawa to nie pozdrowienie, a bardziej hasło dnia. Znak rozpoznawczy.
Jak te samolociki w klapie płaszcza na papieżu pod bramą z krzyżami w 87-dmym.
https://www.focus.pl/artykul/plecami-do-papieza (https://www.focus.pl/artykul/plecami-do-papieza)
Pomimo tej ciszy papież i towarzysząca mu niewielka świta nie byli jednak na placu Solidarności sami. W odległości kilkudziesięciu metrów stała spora grupa ludzi.
Znam dobrze jednego z tych "przypadkowych" uczestników. Samolocik w klapie był ich znakiem rozpoznawczym, i opowiadał w nowym już ustroju zdumiony "mój" - wszyscy "pielgrzymi"  takie mieli.  ;)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Wrzesień 25, 2022, 10:54:44 pm
Cytuj
Po namyśle  - "wesz" nie pasuje - oni nie wymieniają nazwisk z przydomkiem "chawa" (jako tych wszawych zdrayjców), a właśnie - brzmi to jak pozdrowienie - w kontekście oczekiwania na admiradiera - zagrzewanie do powitania go?
Pamiętając jednak, że to nie byli sprzątacze, a coś w rodzaju borowików, chawa to nie pozdrowienie, a bardziej hasło dnia. Znak rozpoznawczy.
Jak te samolociki w klapie płaszcza na papieżu pod bramą z krzyżami w 87-dmym.
Oki - hasło ukryte w pozdrowieniu...Gmach już Cię ma - myślisz jego szyfrem;))
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Wrzesień 25, 2022, 11:10:55 pm
Cytuj
Oki - hasło ukryte w pozdrowieniu...Gmach już Cię ma - myślisz jego szyfrem;))
Czy myślę? Nie wiem  :)
Znam go, podobnie jak Lem bywałem w niektorych jego pokojach.
I nie mam pewności, czy użycie czasu przeszłego jest adekwatne.  8)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Wrzesień 25, 2022, 11:14:58 pm
Cytuj
Oki - hasło ukryte w pozdrowieniu...Gmach już Cię ma - myślisz jego szyfrem;))
Czy myślę? Nie wiem  :)
Znam go, podobnie jak Lem bywałem w niektorych jego pokojach.
I nie mam pewności, czy użycie czasu przeszłego jest adekwatne.  8)
Bywasz?
Co by nie mówić i jak nie krytykować - to jednak o ton inne bywanie - to teraźniejsze.
Ale tak - Gmach jest wiecznie żywy. Amen.
A nawet: ament.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Lieber Augustin w Wrzesień 26, 2022, 08:57:01 am
Bo dosłownie sama hawa to jakby..."otwarcie"..."otwórzmy się"?
A czy ja wiem? Bardzo możebne. Przynajmniej tak podaje translator wuja Gugla. Nie jestem Żydem i nie znam się na hebrajskim :)

Z drugiej strony, rosyjskojęzycza wikipedia podaje, że tytuł piosenki pochodzi z Hallelu (https://pl.wikipedia.org/wiki/Hallel), a mianowicie z Księgi Psalmów, 117, 24:
Oto dzień, który Pan uczynił:
radujmy się zeń i weselmy!
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Wrzesień 26, 2022, 01:41:04 pm
Bo dosłownie sama hawa to jakby..."otwarcie"..."otwórzmy się"?
A czy ja wiem? Bardzo możebne. Przynajmniej tak podaje translator wuja Gugla. Nie jestem Żydem i nie znam się na hebrajskim :)

Z drugiej strony, rosyjskojęzycza wikipedia podaje, że tytuł piosenki pochodzi z Hallelu (https://pl.wikipedia.org/wiki/Hallel), a mianowicie z Księgi Psalmów, 117, 24:
Oto dzień, który Pan uczynił:
radujmy się zeń i weselmy!

Raczej psalm 118, 24:
Oto dzień, który Pan uczynił:
radujmy się zeń i weselmy!

https://wbiblii.pl/szukaj/Ps%20118 (https://wbiblii.pl/szukaj/Ps%20118)

Przetworzony przez L. Garretta:
https://hymnary.org/text/this_is_the_day_this_is_the_day_that_th (https://hymnary.org/text/this_is_the_day_this_is_the_day_that_th)
W Polsce ochoczo śpiewany (ale raczej już po napisaniu przez Lema "Pamiętnika"):
https://www.youtube.com/watch?v=xVkSxl0EaTs (https://www.youtube.com/watch?v=xVkSxl0EaTs)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: Lieber Augustin w Wrzesień 26, 2022, 03:34:51 pm
Raczej psalm 118, 24
Mea pulpa;)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Wrzesień 26, 2022, 05:43:12 pm
Raczej psalm 118, 24
Mea pulpa;)
No...doprawdy: maxima ta pulpa...bo ja np. znam wszystkie psalmy z podziałem na wersety ::) ;D
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Wrzesień 26, 2022, 06:59:13 pm
No dobra, mnie najbardziej rozbawił ten standardowy tekst wysokiej szarży do szaraczka, którego ona szarża postanowiła wyróżnić z szeregu takich samych mor...twarzy.
 Zdarzyło się  słyszeć...chyba Gierek tak zagadywał, choć bardziej na bogato?
 Ale i w wojsku.
- Cywilny?
- Tak jest, cywilny, pa...
- Służysz?
- Tak je...
- Żona, dzieci?
- Meld...
- Nna! - rzekł z dobrocią

A konkretnie "żona, dzieci". O ile żony da się jakoś w zamkniętym wszak Gmachu wyobrazić, to dzieci już mniej. Chyba co niewidzialne?  :)
Tym niemniej tekst jak najbardziej z życia wzięty.
I względem tej chałwy...
Cytuj
]Raczej psalm 118, 24:
Oto dzień, który Pan uczynił:
radujmy się zeń i weselmy!
https://wbiblii.pl/szukaj/Ps%20118

Przetworzony przez L. Garretta:
https://hymnary.org/text/this_is_the_day_this_is_the_day_that_th
W Polsce ochoczo śpiewany (ale raczej już po napisaniu przez Lema "Pamiętnika"):

Ostro idziecie. Może warto w Upaniszadach poszukać?  :D
A może bliżej? 
W niskogóralskiej gwarze z okolic Kasinki "chawa" oznacza schowany.  ;)
Podobnie w drugim końcu Polski ... My mawa, my dawa, nie chawa, my powiat Lubawa
https://www.garnek.pl/majab77/12625532/jak-to-bylo-na-mazurach (https://www.garnek.pl/majab77/12625532/jak-to-bylo-na-mazurach)
Więc, zaprawdę powiadam Wam -  z innych psalmów ten chlib wypieczon bawa.  8)
Przy okazji gwarowy passus zdradza lokalizację Gmachu. Zresztą wnet domniemani "sprzątacze" zmienili szyfr, na kaszlany
Obstawa zaszurała w głębi, lecz najbarczystszy ze sprzątaczy zakaszlał na odtrąbiono.
Ciekawe zdanie. Ewidentny błąd gramatyczny w stopniowaniu czystego baru jest kolejnym śladem na tropie tropionego. A może nawet wskazówką?
To jak - przechodzimy do kontruroczystości?

 
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Wrzesień 26, 2022, 08:45:50 pm
A konkretnie "żona, dzieci". O ile żony da się jakoś w zamkniętym wszak Gmachu wyobrazić, to dzieci już mniej. Chyba co niewidzialne?  :)
Ja tam sobie nie wyobrażam ani żony, ani dzieci - w Gmachu.
Jakoś potraktowałam to jako zapytanie o stan pozagmaszy.
Ostro idziecie. Może warto w Upaniszadach poszukać?  :D
Przyganiał kocioł rondlowi? Nna? ;D
W niskogóralskiej gwarze z okolic Kasinki "chawa" oznacza schowany.  ;)
Podobnie w drugim końcu Polski ... My mawa, my dawa, nie chawa, my powiat Lubawa
I to jest to! Nadany szyfr Kasinki rozwija się w zadziwiającym tempie ;D
A Lem został odratowan od mniemanego orta;)
Cytuj
To jak - przechodzimy do kontruroczystości?
Panowie przodem:)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Wrzesień 26, 2022, 10:39:14 pm
Cytuj
Panowie przodem:)
Oj, zbytek kurtuazji.
Wpierw musiałbym doczytać... ale opis sali robi wrażenie, zwłaszcza luster.
Dziś jednak czas na Zajączka.  ;)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
Wiadomość wysłana przez: liv w Wrzesień 28, 2022, 06:46:52 pm
Cytuj
Ja tam sobie nie wyobrażam ani żony, ani dzieci - w Gmachu.
Czyli istnieje świat pozagmaszy? Nie tacy oni "odcięci"?
Cytuj
Panowie przodem:)
Dobra, pcham się choć nie bardzo wiem co napisać  :)
 Jest ta scena z degradacją - czyli kontruroczystość. Jak rozumiem z nawy sal - uroczystość byłabyż (byżbyła; bybżyła) awansowaniem?
Scena niesłychanie malownicza, by nie rzec - filmowa.
Była to sala iście tronowa, ale i żałobna zarazem - ściany okrywał kunsztownie sfałdowany kir, na czarnych sznurach zwisały z wysoka lustra najcięższego kalibru
- ciężkie owale weneckiego szkła, półślepe, ponure zwierciadła z rozprowadzonej ołowiem rtęci, spijającej całe światło otoczenia; po kątach - rozstawione, do lustrzanych
katafalków podobne, oprawne w heban tafle zimnego szkliwa, pomiędzy nimi - jak oczy w obłędnym strachu - ziały dyski srebrzonego brązu. We wklęsłych wszystko
rozdymało się, grożąc pęknięciem, w wypukłych cała sala malała, ściągnięta w szwach perspektywy


Wszystko nastawione na efekt wizualny.
Wystrój samej sali, efektowne wyzwiska, zrywanie epoletów, łamanie szabel...nawet szwy w mundurach naderwane, by ładnej, dynamiczniej, jednoruchowo się zrywało, pruło...
A nikt nie nagrywa!
Przecież wszystko to  ma sens dopiero nagrane, zmontowane i puszczane filmem ku ogłupianiu wiernego ludu. Tymczasem jedynym odbiorcą odegranej szopki jest NN.
W dodatku przypadkowym.
Nie skleja mi się to  :-\
Ja wiem, rzecz można objaśnić paranoją i obłędem. Lub ku zadowoleniu admiradiera...ale on biedaczek aż się spocił... też się naharował by ów cyrk ukolorować.
Niee, to chyba za łatwizna?
Jaki poziom symbolizmu trzeba tu wrzucić? Oszalały świat i everyman NN symbolizujący ludzkość, która nic z niego nie rozumie?
Ale jest potrzebna, bo to dla niej ten cyrk?
Jest, jak to powiedział bohater innego filmu, jednocześnie "twórcą i tworzywem". Adresatem i odbiorcą? By mogła istnieć poczta?
Sensem przekazu jest przekaz?
Dużo pytań.
Opis rozbierającego się staruszka admiradiera wzruszający.
Relacja syna z starym ojcem...pomyślało się, że tak dokładny anatomicznie, wzięty może z obrazu umierającego Samuela?