Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Lipiec 02, 2022, 11:09:11 pm »
2
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Lipiec 02, 2022, 10:12:10 pm »
Z wątku obok:

Ale że cię akurat naszło na Rumunię...właśnie czytam o jej utracie przez Aureliana, jednego z najwybitniejszych cysorzy. A właściwie oddanie tej Dacji. Piszę o tym dlatego, gdzyż mam całkiem bieżące skojarzenia.
Czy te skojarzenia przypadkiem nie dotyczą Wyspy Węży i "gestu dobrej woli"? :)
https://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/8483459,brytyjski-wywiad-wyspa-wezy-rosja-wycofanie-ukraina-wojna.html
https://belsat.eu/pl/news/02-07-2022-sily-rosyjskie-zaatakowaly-wyspe-wezy-bombami-fosforowymi-kolejny-gest-dobrej-woli/
3
DyLEMaty / Odp: Jak miał wyglądać świat w roku 2000
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Lipiec 02, 2022, 03:04:17 pm »
Pamiętacie słowa z "Neuromancera":

"Płakał po nich, krzyczał i budził się samotny w ciemności, skulony w swojej kapsule w jakimś skrzynkowym hotelu, wbijając dłonie w płytę materaca. Palce ściskały piankę, próbując siegnąć konsoli, której nie było."

Jak ktoś chce sprawdzić jak to jest - może... w Warszawie:
https://www.onet.pl/turystyka/onetpodroze/wakacje-2022-najdziwniejszy-nocleg-w-zyciu-spalam-w-kapsule-relacja/wq80qxt,07640b54
4
DyLEMaty / Odp: AI - przerażająca (?) wizja
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Lipiec 02, 2022, 10:02:05 am »
Tu też jest art: https://thealgorithmicbridge.substack.com/p/dalle-2-will-disrupt-art-deeper-than .


PS nie wiadomo, co będzie, ale ten staruteńki wykres (pewnie z 15 lat ma jak nic) dostanie nowego wzgórka ;) .


5
Hyde Park / Odp: Upadek Cesarstwa Rzymskiego
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Hoko dnia Lipiec 02, 2022, 09:51:11 am »
Kanapowi generałowie nieustannie roztrząsają strategiczne decyzje Rzymian w latach poprzedzających nieszczęście.

 8)

A właściwie o co raban? Bo teorie "chrześcijańska" i "ołowiana" to chyba odeszły już do lamusa  :)
6
Hyde Park / Odp: Sprawy różnakie
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Lipiec 01, 2022, 11:43:02 pm »
Cytuj
O tym, że był jakiś tam epizod z filozofem, czy filozofami, donosi parę źródeł:
http://revistascientificas.filo.uba.ar/index.php/afc/article/download/10012/8762/
Z tym, że liczebnie dominuje wariant alternatywny, że nie łba ścięciem, a debatą z biskupem (też półlegendarnym) się zakończyło. (Subwariant kończy debatę uroczym cudem* - biskup kazał się filozofowi zamknąć w imię boże i ten pysk stulil. 8))
Widziałem tę publikację.
Jej autorzy nie ukrywają, że próbują odtworzyć proces formowania się legendy Konstantyna – a nie rzeczywistość historyczną.
Właściwie to na jej podstawie mamy niemal gotowy schemat budowania takich hagiografii, których imię to milion.
Nasza zaczyna się coś circa 200 lat po wydarzeniach, kiedy już świadkowie nie żyją i nikt nie pamięta i nie zawoła - blaga!
A jest zapotrzebowanie na bohatyra.
A, by był bohatyr, musi być i antybohatyr

Więc ten pierwszy „kronikarz kościelny” Sozemenos  około V wieku buduje zręb legendy o dyskusji światopoglądowej. Jest widać wciąż zbyt blisko wydarzeń, by uznać, że sam cesarz brał w niej udział, bo to wszak  czysty absurd. Zatem posługuje się wysłanym biskupem Aleksandrem, który czyni cuda. Jego adwersarze to jeszcze anonimowa grupka filozofów pogańskich, którzy na skutek biskupiego cudu...zaniemówili.  :)
Kar jeszcze na ten czas nie było.

Mija kolejne 300 lat i nagle legenda wzbogaca się o różne warianty i szczegóły.
Już nie jakiś biskup a sam cesarz bierze udział w dyskusji – widać uznano, że minęło stosownie dużo czasu by ten absurd został „łyknięty” przez publiczność.
Cesarza ani nie był w tym czasie chrześcijaninem, ani filozofem – to typ bardziej wojownika przyzwyczajonego do wydawania poleceń, a nie dyskutowania.
Anonimowa grupka filozofów przestaje być anonimowa. Jej twarzą staje się ów Canonaris.
 Po pół tysiącu lat przypomniano jego imię  :D   Ba, poznaliśmy nawet listę dialogową jak wyglądała pogaduszka filozofa z cesarzem.

Ale filozof Canonaris wspiął się na wysokie miejsce i gdy tłum zamilkł, zawołał donośnym głosem;
-  „Nie wywyższajcie się nad waszych przodków, którzy zniszczyliście swoich przodków”. Konstantyn zganił go i wezwał do porzucenia pogaństwa. Ale ten głośno krzyknął, że zdecydował się… umrzeć ze względu na swoich przodków i został ścięty w tym samym portyku Wiglecjusza, aby wzbudzić strach w pozostałych Gazoi


Najwyraźniej była silna potrzeba budowania wizerunku „Konstantyna – twardziela”, bo nie skończyło się na dobrotliwym zamilknięciu opozycjonistów, a pojawił się miecz.
I tak to wygląda na ten moment - rozmnożenie chleba przez Jezusa to pikuś przy cudownym namnożeniu szczegółów opowiedzianej bajki.
 Tyle, że potrzeba było na to aż  5 wieków.

Adremując  – nie ma innych źródeł do Canonarisa, a tylko to jedno.
To zresztą częsty schemat w budowaniu hagiografii, zwłaszcza, gdy przypili...potrzeba chwili  ::) 

Oto odwrócony przykład podobnego schematu z naszego podwórka, wystarczy zerknąć co z kilku enigmatycznych zdań Galla Anonima o konflikcie króla Bolesława z biskupem Stanisławem zrobił mistrz Wincenty niecałe sto lat później.
Rozmach epicki to mało powiedziane. Mnogość szczegółów, tło niemal jak z horroru i co najważniejsze zabójcą uczynił osobiście króla, któren rąbał mieczem podczas mszy w kościele na Skałce. To, że króla w tym czasie nie było w ogóle w Krakowie to nieistotny drobiazg,  gdy w grę wchodzi pilne zamówienie polityczno-społeczne zmajstrować szybko stosownego świętego, tylko dlatego, że się cudownie zrósł po śmierci. I dla paru innych drobiazgów  :)

Warto o tym  pamiętać czytając dawne kroniki – dla starożytnych, zwłaszcza Greków ale nie tylko,  nie istniało coś tak dla nas oczywistego, jak dążenie do prawdy historycznej.
Było czymś normalnym fikcjonalizowanie, że jeśli byli o czymś przekonani, a nie znali faktów to po prostu je  zmyślali i nie widzieli w tym niczego złego. Niemal wszystkie mowy z tej epoki to kreacja pisarzy z najsłynniejszą na czele. Oczywiście nie można wszystkich do jednego wora...najwyżej notowny jest Tukidydes, który rzeczywiście starał się weryfikować zasłyszane. Stosował jakąś metodologię dlatego też ma opinię pierwszego historyka (bo tytuł „ojca historii” zawłaszczył reporter i gawędziarz Herodot).
A nawet on – Tukidydes wkładał w usta opisywanych polityków mowy, które sam układał, bo uważał że „tak by mówili”.
 Z tą najsłynniejszą;
https://pl.wikisource.org/wiki/Pochwa%C5%82a_demokracji_ate%C5%84skiej
W tym kontekście wymyślenie filozofa Canonarisa to zjawisko dość typowe na tle czasów o jakich piszemy.
Cytuj
Wśród "duchowych spadkobierców" Imperium należy wymienić również Rumunię:
Ale że cię akurat naszło na Rumunię...właśnie czytam o jej utracie przez Aureliana, jednego z najwybitniejszych cysorzy. A właściwie oddanie tej Dacji. Piszę o tym dlatego, gdzyż mam całkiem bieżące skojarzenia. Poświecę jednego małego kotka i oddam głos Krawczukowi.
Ale najpierw o (przy)widzeniach Aureliana 8)

Te dwie opowieści - o ukazaniu się Apoloniusza pod Tianą i boga Słońca podczas bitwy - są o tyle ważne, że zapewne stały się bodźcem do ułożenia w kilkadziesiąt lat później tak sławnej do dziś opowieści o widzeniu Konstantyna Wielkiego; cesarz sprzyjający chrześcijanom nie mógł być gorszy od cesarza czciciela Słońca, toteż i jemu ukazywać się musiały znaki cudowne.
W każdym razie, kto wierzy w historyczność wizji Konstantyna, nie może odmawiać jej tym objawieniom i znakom, które rzekomo dane były Aurelianowi. Podstawa bowiem źródłowa w obu
wypadkach jest tak samo wątła, a funkcja propagandowa widzeń równie ewidentna


A teraz rzeczona Dacja zdobycz Trajana;

I oto natychmiast po tym imponującym zwycięstwie przyszła decyzja zdumiewająca: ewakuacja prowincji Dacji z rzymskich wojsk i ludności cywilnej! Cesarz dobrowolnie rezygnował z ziem, które przed stu pięćdziesięciu laty zdobył Trajan! Wycofywał się z potężnego bastionu po północnej stronie Dunaju, choć pozornie nic go do tego nie zmuszało. Cóż więc skłoniło Aureliana do przedsięwzięcia, które na pewno kosztowało go wiele, a raniło dumę wszystkich obywateli?

Dalej jest o motywacjach i...

Ewakuacja była w ówczesnych warunkach sprawą bardzo trudną, dokonano jej wszakże szybko i składnie. Oddziały z Dacji osadzono w dwóch miejscowościach nad rzeką, na ziemiach obecnej Bułgarii. Aby jednak duma rzymska nie doznała zbytniej ujmy i by formalnie nie zmieniła się liczba prowincji, cesarz ukonstytuował dwie nowe jednostki administracyjne na terytoriach Mezji i Tracji. Pierwsza, zwana Dacia Ripensis, czyli Dacja Nadbrzeżna, miała za stolicę Ratiarię, druga zaś, Dacia Mediterranea, czyli Śródziemska - Serdykę (to obecna Sofia).
Przesiedlono również ludność cywilną. Czy całkowicie? Uczeni rumuńscy twierdzą, że odeszły tylko warstwy zamożniejsze, miejskie, pozostała natomiast zromanizowana masa mieszkańców wsi i ona to dała później początek nowej narodowości. Ale w nauce reprezentowany jest również pogląd, że ewakuacja za Aureliana nie pozostawiła żadnych romańskich grup ludnościowych na północ od Dunaju. Owszem, utrzymują zwolennicy tego stanowiska, napłynęły one tam znowu, ale dopiero w kilka wieków później, gdy rzymska ludność z terenów obecnej Jugosławii uciekała przed Słowianami, szukając schronienia aż w górach Dacji, za Dunajem; wtedy więc dokonałaby się wtórna romanizacja tego kraju. Spór trwa od dawna i chyba niełatwo będzie go zakończyć.


7
Hyde Park / Odp: O muzyce
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Lipiec 01, 2022, 11:10:55 pm »
Super te muzyczki.
8
DyLEMaty / Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Lipiec 01, 2022, 10:28:29 pm »
Odnotujmy, że "Twin Peaks" doczekało się fanfilmu, zatytułowanego "Queen of Hearts":
9
Hyde Park / Odp: Sprawy różnakie
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Lipiec 01, 2022, 08:15:07 pm »
...i Napoleon swoje Empire na rzymskich wzorcach budował (konsul, cesarz, orły, klasycyzm), i Hitler mówił o trzeciej Rzeszy (gdzie pierwszą Święte... było), a jego świta po rzymsku mu hajlowała, i - z przykładów sympatyczniejszych - UE do wzorów karolińskich wprost się - choćby nagrodą - odwołuje...
Wśród "duchowych spadkobierców" Imperium należy wymienić również Rumunię:

I-II wiek naszej ery. Ostatnie podboje Imperium. Cesarz Trajan przyłącza do Rzymu Dację. Nie przyszło to łatwo. Ta wojna wymagała najwyższego wytężenia wszystkich sił. W jednej z najbardziej zaciekłych bitew z Dakami liczba rannych wśród Rzymian była tak wielka, że wyczerpały się wszystkie zapasy środków opatrunkowych, więc cesarz zdjął z siebie ubranie i kazał rozerwać je na wstążki - aby bandażować rannych żołnierzy.
Paradoksy historii... Ta sama prowincja Dacja, jedna z ostatnich przyłączonych do Rzymu w okrutnej wojnie, okazała się najbardziej wdzięczna. Właśnie ona, już po upadku Wielkiego Rzymu, wyrzekła się własnego imienia i przyjęła nazwę znikłego Imperium. Kraj ten do dziś szczyci się bliskością swojego języka do łaciny oraz swoją nazwą - "Romania".

(A. Nikonow. Los cywilizatora. Teoria i praktyka zagłady imperiów)

"Romania" derives from the local name for Romanian (Romanian: român), which in turn derives from Latin romanus, meaning "Roman" or "of Rome".
https://en.wikipedia.org/wiki/Romania#Etymology


Przecież i Putin opiera swoje imperialne rojenia na rzymskiej tradycji (że niby ta ich Moskwa to trzeci)...
I skończyło się tak samo jak u nas - upadkiem imperium. Ale nie nazwałbym Moskwy, jak mnich Filoteusz, Trzecim Rzymem. Trzeci Rzym to Zachód. A Moskwa to Kartagina. A Kartagina, jak wiecie, powinna zostać zburzona...
(Nikonow, ibid)
10
DyLEMaty / Odp: "Space - The Final Frontier"
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Lipiec 01, 2022, 01:58:57 pm »
Ty masz coś słabość do pisma obrazkowego, choć bardziej złożone techniki zapisu dawno wynaleźli... ::)

A co do Q, to wydaje się znamienne, że podczas gdy "PIC" wspomnianego uśmierca - "ORV" wprowadza go - czy raczej ją ;) - na nowo, z lepszym naukowym uzasadnieniem. Przy czym, skoro już o odcinku "Mortality Paradox" jesteśmy, warto odnotować końcówkę tegoż, bo mamy tam interesującą polemikę z ametowo-picardowymi pochwałami śmiertelności, połączoną z filozofowaniem o niebycie:

Ed Mercer: You know, it's interesting... as far beyond us as those people are, there's one thing we have in common: neither of us can fathom our own mortality. We all know we're gonna die, but it's impossible for us to visualize it.
Gordon Malloy: Oh, I can visualize it. Yeah. Big funeral, lots of people weeping, wishing they'd been nicer to me.
Ed Mercer: I'm not talking about your funeral, I'm talking about your actual death. I mean, it's impossible.
Kelly Grayson: I guess it'd be like a... black emptiness?
Ed Mercer: Yeah, but even in that scenario, you're still there, as an observer, picturing that void. Nonexistence is beyond our capacity to imagine.
Kelly Grayson: The only difference is, they never have to worry about it, we do.
Bortus: Death is an essential part of life. It is a noble rite of passage.
Ed Mercer: Yeah, that's the conventional philosophical wisdom, but, it doesn't work for me, never has.
Kelly Grayson: You'd live forever if you could?
Ed Mercer: Yup.
Gordon Malloy: Why?
Ed Mercer: I want to see what happens.

https://www.youtube.com/watch?v=G_DwgOudT0E

Gdzie - mimo zajęcia przez nich przeciwstawnych stanowisk - w mercerowym argumencie na rzecz fajności wiecznego życia brzmi (dosłownie i w przenośni) ta sama nuta co w słynnym "Let's see what's out there." Łysego.

Skądinąd nie był to pierwszy moment gdy w "The Orville" dało się poczuć filozoficznego ducha dawnego "Treka". We wspominanym (i chwalonym) już poprzedniosezonowym "Lasting Impressions", z ekranu padło m.in.:

Gordon Malloy: We look at these images of people who lived hundreds of years ago, and they're so distant-looking that it's easy to think that they don't matter. But then you stand in a room like that, and you realize this used to be their world. And it was just as alive to them as ours is to us.

Potem zaś miała miejsce taka, mocno dickowska, dyskusja, wynikła z tego, że pilot centralnego fabularnie statku bronił swojego prawa do zakochania w holograficznej symulacji współczesnej nam dziewczyny:

Ed Mercer: Listen, we wanted to talk to you about all this, if you don't mind.
Gordon Malloy: Sure. What's up?
Kelly Grayson: We... don't think this is particularly healthy.
Gordon Malloy: What do you mean?
John LaMarr: Dude, she's not real.
Gordon Malloy: Yes, she is. In-in all the ways that matter, she's real.
Ed Mercer: It's a simulation. It's just like... our cowboy program or Bortus's sеx lagoon.
Gordon Malloy: No, it's not. And here's why. Those are all programs written by us. I mean, not the sеx lagoon, but somebody wrote that, too. This-this is different. This-this comes entirely from her personality. Her letters, her photographs, her voice, her mannerisms... it's all her. She wrote this program about herself.
Kelly Grayson: That's a real stretch, Gordon.
Gordon Malloy: Why? Because she's technically not flesh and blood, she can't be real? I mean, what does that say about Isaac?
Talla Keyali: Isaac is self-aware.
Gordon Malloy: Is he? Do we really know that? Or is he just so sophisticated that he can fool us all? And, if so, wh-what does it matter? He seems real. We treat him that way. So, in our world, he is.
Ed Mercer: The universe is not governed by individual perception. It matters what's true.

https://www.youtube.com/watch?v=x5FJBbiOUuY
[Mocne. Gordon przywolujący kryteria testu Turinga (oraz czyniący tym samym nawiązanie do "The Measure of a Man") i Ed ostro odwołujący się do The First Duty, jak na kapitana przystało. (A przy okazji stawiane w kontekście "TNG" i "VOY" pytanie czym się różni holoprogram od androida się nam przewija.)]

Przy czym, by od międzyodcinkowego krążenia idei zacząwszy i na nim skończyć, warto dodać, że jest to poniekąd kontynuacja rozważań z wcześniejszego, znacznie słabszego, choć mającego swoje uroki, idącego w kierunku ex-machinowym, ale z typową dla "ST" antropocentryczną dobrodusznością, epizodu zatytułowanego "A Happy Refrain":

Kelly Grayson: Claire, Isaac is incapable of Incapable of love, incapable of emotion.
Claire Finn: I know. He's a machine, I understand that, but [SIGHS] when I'm with him, I don't know, we get along really well. I feel warmth.
Kelly Grayson: Is it possible that you're projecting that feeling yourself, onto Isaac?
Claire Finn: Maybe. But hey, don't we all do that? In every relationship? Especially when someone's a little mysterious.


ps. Można jeszcze dodać, że znów bratnio-konkurencyjne "SNW" błysnęło w innej typowej dla klasycznego "Treka" dziedzinie stawiając polityczne pytania, dziś nawet aktualniejsze, niż gdy piąty odcinek w/w serii był kręcony:
https://www.youtube.com/watch?v=fX9RSqdvsVk
Strony: [1] 2 3 ... 10