Autor Wątek: Sztuczna zwykła grawitacja  (Przeczytany 10449 razy)

Stanisław Remuszko

  • 1948-2020
  • In Memoriam
  • God Member
  • *
  • Wiadomości: 8769
    • Zobacz profil
Re: Sztuczna zwykła grawitacja
« Odpowiedź #15 dnia: Kwiecień 09, 2011, 02:05:32 pm »
Cytuj
I jeszcze tylko odnośnie do tych zawrotów: sądzę, że różnica jest sprawą najtrudniejszą do oceny (i kluczową dla tego zagadnienia), ponieważ, jeśli jesteśmy normalnymi ludźmi, akurat ona wręcz nie może nam SIĘ WYDAWAĆ na podstawie naszego ogólnego życiowego doświadczenia. Trzeba by podpytać kogoś z MEL (?) albo jeszcze lepiej z Instytutu Medycyny Lotniczej.
Ośmielam się przypomnieć swój wpis z 15 lutego 2011. Dziś uważam jeszcze bardziej, że jest to sprawa KLUCZOWA (ważniejsza od innych) dla tego zagadnienia.
S.R.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12538
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Sztuczna zwykła grawitacja
« Odpowiedź #16 dnia: Kwiecień 10, 2011, 08:16:27 pm »
Nie trzeba aż parać się mechaniką brył - wystarczy popatrzeć na pralkę podczas wirowania, gdy łachy w bębnie nierówno się rozłożą. Wirniki turbin czy inne części obrotowe też wyważa się bardzo starannie
Moim zdaniem mocno przesadzasz. Ta machina ma się kręcić maksymalnie szybko 10 razy na minutę, a nie 10 tysięcy razy na minutę. Dziesięć razy na minutę to jest mniej więcej taki rytm, w jakim poddawane są przyspieszeniom wynikającym z falowania morza statki (przy czym statki są poddawane przyspieszeniom o rząd czy dwa rzędy większym, niż daje kręcenie człowieka na płycie gramofonowej. Zakładając, że masa samego habitatu będzie równo rozłożona pozostaje zmienna masa wprowadzana przez ludzi. Nie znam szczegółów ale tę z kolei łatwo skontrować np. przepompowywaniem pewnej ilości cieczy po obwodzie habitatu lub zmieniając długość szprych. Czyli metodami znanymi ze statków podwodnych czy samolotów.

Zresztą, mamy zasady względności Galileusza... Skoro jeden człowiek mógł biegać po obwodzie Skylaba i nic się nie stało...
Człowiek całe życie próbuje nie wychodzić na większego idiotę niż nim faktycznie jest - i przeważnie to mu się nie udaje (moje, z życia).