Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - chmura.

Strony: [1] 2 3 4
1
Akademia Lemologiczna / Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Lipiec 05, 2006, 07:44:07 pm »
Cytuj
może takie wątpliwości nie mają sensu? pewnie - za cenę skomplikowania "niezwycięzonego" - dałoby się to jakoś logicznie wytłumaczyć, jednak to nie ma większego znaczenia. po prostu "niezwycięzony"  nie jest o tym... ch.  

chmura. uśmiecha sie do Was z daleka, :). ch

2
Hyde Park / Re: Czy wszystkich porwało UFO?
« dnia: Lipiec 04, 2006, 12:38:24 pm »
Cytuj
Chciałem też odnieść się do szergu działań mających charakter niskiej manipulacji i indoktrynacji, a mających skłonić mnie do porzucenia wspaniale szkodliwej dla wzroku poświaty monitora na rzecz jakichś tam jeziorek (z pewnościa zatęchłych), drzew (z których mozna spaść i coś sobie zrobić) i nieba rzekomo niebieskiego (ale jak się pod nim pojawię to zaraz będzie burza). Aaaaaa, było jeszcze coś o wspinaniu się na jakieś skały..., no chyba żeby sobie coś połamać albo zwichnąć!
[size=18]Otóż nikt mnie nie wyrwie z mojego środowiska naturalnego, w jakim przebywam![/size]
jak dobrze Cie rozumiem, o maźku! chmura. także uwielbia swojską smrodliwość swojej "pracowni", :). ch.

3
Hyde Park / Re: Czy wszystkich porwało UFO?
« dnia: Lipiec 04, 2006, 12:28:10 pm »
Cytuj
to może jakis wakacyjny wątek? zastanawiam sie co wypożyczyć z bibliotekima ktos pomysł? Jestem po Narkotykach Witkacego i kończę właśnie Po drugiej stroie lustra Dicka, więc jeszcze nowa część Harrego i nikt mnie nie zagnie jeżeli rozmowa zejdzie na tematy narkotykowe  :D
a jakbyś, draco, wziął i przeczytał "zaproszenie na egzekucję" albo "śmiech w ciemności" wladimira nabokowa? nie robie żadnych jaj. wakacje są takim czasem, kiedy warto w siebie inwestować, rozszerzając sobie świadomość. żebyśmy się nie zasklepili w sobie, żebyśmy nie stetryczeli na drobnomieszczańskich kanapach. wielu twierdzi, ze ten rosjanin jest najwybitniejszym anglojęzycznym pisarzem XX w., i że to jest dostojewski w nowych dekoracjach. :).  Mistrz recenzował entuzjastycznie słynną "lolitę" w swoich "rozprawach i szkicach".
*
nabokow miał ambicję tworzenia Piekna za pomoca słów.  rzeczywiscie, jego słowa - niekiedy - bardzo oszałamiaja chmurę. jednak uwaga: nabokow jest trochę (tylko trochę!) jak tarkowski. ten arystokrata ducha nie jest latwy i zyjący na początku XXI w. młody polak może być (na początku) nieco zszokowany nabokowem.
*
w ramach rozszerzania sobie świadomości chmura. przeczytało rok temu "duszę gory" pewnego chińskiego noblisty. na cale życie zapamietałam wtedy chińskich wiesniakow prastarą "piesń do wołu", a także kilka oszałamiających, sugestywnych, oryginalnych i obcych nam, jednak europejczykom, słownych gier tego żółtego dzentelmena. nie zastanawiałem się jeszce, po co sięgnę w te wakacje... ch.

4
Cytuj
primo: oczywistym jest należne chmurze prawo do sądzenia, że roztrząsanie, czy stworzony przez Lema świat na Regis jest kompletny czy nie jest bezzasadne, że jest to bez znaczenia dla myśli autora - nie zgadzam sie jednak z tym sądem, albowiem zawsze najciekawsze jest nie to co pasuje do ogólnego obrazu, a to, co się z nim nie zgadza. Osobiście sądzę, że kiedy Lem to pisał stan wiedzy o ewolucjoniźmie pozwalał na takie niedomówienia, a teraz już nie.
dobra. do protokołu rozbiezności.
Cytuj
secundo: chmura pozwala sobie na bardzo daleki (acz uroczy) antropocentryzm, zakładając, że fakt, że zbiór ruchów elementów składowch chmury, widziany oczami Rohana, w takich czy innych okolicznościach przyrody, świadczy o jakimś misterium, czy też "głębszej prawdzie" jaka kryje się w chmurze, i że z tego wynika powinowactwo pomiędzy chmurą a solaris. Tzn. chmura tu przykłada linijke estetyzmu (kopulujacej małpy), a także zakłada, że jak coś jest uporządkowane i ładne, a dla nas niezrozumiałe, to musi za tym stać coś mądrzejszego od nas (lub przynajmniej mądrego inaczej).

Tymczasem może był to zwykły sys-check, podczas którego układ sprawdza zdolności manewrowe w pojedynke i w różnych układach, przelicza się po bitwie z Cyklopem, itd...  (Sprawdza i przelicza nie w taki sposób, jak robi to rozumna istota, ale w taki, w jaki robi to wydajac charakterystyczne dźwięki komputer chmury, kiedy się go rano włącza). Skoro jak ostatnio doniesiono, mrówki potrafią liczyć swoje kroki, czyli uprawiaja hodometrię (jak łaziki na Marsie)...
przecież jesteśmy skazani na wnioskowanie o "psychiczności" różnych podmiotow wyłącznie na podstawie obserwacji ich zachowania. dębowi raczej odmawiamy statusu "bytu psychicznego", bo dąb jes bierny i do nas niepodobny; z "psychicznością" jamnika jest nam o wiele łatwiej się pogodzic , bo on ma sierść (jak my), przynosi nam do wyra - jak sądzimy, w charakterze podarunku - ziemniaki, skamle i uroczo patrzy w oczy; zaś co do "psychiczności" kagana w ogóle nie mamy wątpliwości, bo kagan nie tylko ma sierść, ale w dodatku jest zdolny dyskutować z nami na tym forum o Mistrzu. jak sądzę, czarna chmura zachowywała się w sposób co najmniej równie złożony, jak jamnik. skoro tak, to hipoteza o jej "psychiczności" zasługuje na poważne potraktowanie. zwróć przy tym uwagę, o mazieku, że w poprzednim swoim poście ostrożna chmura. niczego nie przesądzała i wcale nie twierdziła, że czarna chmura NA PEWNO jest "bytem psychicznym". cytuję samą siebie: "już nic NIE JEST WYKLUCZONE (podkreślenie moje - ch.), łącznie z HIPOTEZĄ (podkreślenie moje - ch.) o quasi psychicznym życiu czarnej chmury." ch.

5
Akademia Lemologiczna / Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Lipiec 02, 2006, 11:15:31 am »
cytowane wyżej fragmenty zaprzeczają wypowiedzianym przez chmurę. wcześniej myślom o "prymitywiźmie" czarnej chmury zdolnej tylko atakować na oślep wszystko, co się rusza... oglądane przez osłupiałego rohana pełne pobłyskiwań, półgrzmotów, delikatnych pulsowań i zdeformowanych obrazów Misterium W Martwej Dolinie awansuje czarną chmurę do rangi istoty niemożliwej do pojęcia przez przybyłe z dalekiej ziemi małpie potomstwo. już nic nie jest wykluczone, łącznie z hipotezą o quasi psychicznym życiu czarnej chmury. no bo jak nie odmawiamy zdolności do quasi psychicznego życia kleistemu solaryjskiemu oceanowi, to niby dlaczego mielibyśmy odmawiać jej metalowej czarnej chmurze?
ch.

6
A oto i najważniejsze przesłanie "Niezwyciężonego", przesłanie - prawie - tożsame z przesłaniem "Solaris". Mistrz nadaje mu formę myśli Rohana, mimowolnego świadka wiadomego Misterium w Martwej Dolinie:  "Rohan wstał wówczas, na miękkich nieco nogach. Wydał się sobie nagle śmieszny  (...), czuł sie niepotrzebny w owej krainie doskonałej śmierci, gdzie przetrwać zwycięsko mogły tylko formy martwe, aby odprawiać tajemnicze działania, ktorych nie miały oglądać żadne żywe oczy. Nie zgrozą, ale pełnym oszołomienia podziwem uczestniczył przed chwilą w tym, co się stało. Wiedział, ze żaden z uczonych nie będzie zdolny podzielić jego uczuć, lecz chciał wrócic teraz juz nie tylko jako zwiastun zagłady zaginionych, ale i jako człowiek, który będzie się domagał pozostawienia planety nietkniętą. NIE WSZYSTKO I NIE WSZEDZIE JEST DLA NAS (podkreślenie moje - ch.)  - pomyślał, schodząc powoli w dół."
*
14. lipca w stolycy w "Kinie Lab" w Zamku Ujazdowskim odbędzie się inne misterium: można bedzie obejrzeć "Solaris" wielkiego Tarkowskiego.   
ch.  

7
Jak to sie stało, że chmura., tyle razy czytając "Niezwycięzonego", do tej pory zupełnie nie zwracała uwagi na te, tak bliskie swoim duchem "Solaris",  fragmenty? Idzie mi na przykład o ten oto opis "chmurzych" nibygodów: "Chmury zajmowaly teraz obie strony wąwozu; przez ich czarne kłęby przechodził jakby porządkujący prąd, bo zgęszczały się na krańcach, tworząc prawie pionowe kolumny, podczas kiedy ich części wewnętrzne wybrzuszaly się ku sobie i zbliżaly coraz bardziej. Było to całkiem jakby jakiś tytaniczny rzeźbiarz z niezwykłą szybkością kształtował je niewidzialnymi chwytami. Kilka krotkich wyładowań przeszyło powietrze między najbliższymi punktami obu chmur, które pozornie rwały się ku sobie, a przecież każda została po swojej stronie, łopocąc tylko centralnymi kłębami coraz gwałtowniejszym rytmem. Blask owych błyskawic był dziwnie ciemny; obie chmury rozbłysły w nim na mgnienie jako znieruchomiale w locie miliardy czarnosrebrnych kryształów. Potem - kiedy skały powtórzyły kilka razy echo grzmotów, słabe i stłumione, jakby okrył je nagle pochłaniający dźwięki materiał, drżąc, napięte do ostateczności, obie strony czarnego morza połączyły się i przeniknęły."
*
Albo ten fragment, jakby żywcem wyjęty z opisu perypetii Bertona, Kelvina... "Powietrze pod nimi ściemniało, jakby zaszło słońce, zarazem pojawiły się w nim niepojete, gnące się linie, i Rohan dopiero po dłuższej chwili zrozumiał, że to są zniekształcone groteskowo odbicia skalnego dna doliny. A tymczasem owe lustra powietrzne pod pułapem chmury falowały i rozprężały się; aż naraz ujrzał olbrzymią, sięgającą szczytem głowy mroków, postać ludzką, która patrzała nań nieruchomo, chociaż sam obraz drgał i tańczył bezustannie, jakby wciąż gasnący i wciąż na nowo wzniecany tajemniczym rytmem. I znów upłynęly sekundy, zanim poznał w nim własne odbicie, zawieszone w pustce między bocznymi zwisami chmury."
*
Jakże sugestywny jest opis tej pustej i martwej doliny, i tego misterium, dziejącego się wśród "skalnych szczytów krwawiących ostatnim blaskiem słońca"...
ch.

8
Akademia Lemologiczna / Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Lipiec 01, 2006, 01:10:10 pm »
Cytuj
Tym niemniej drobiazgowo zastanawiając sie nad tym wszystkim dochodzę dp wniosku że w tym (tamtym - na Regis) świecie jest kilka dziur - z których najpoważniejsza to ta, że na lądzie nie ma roślin (choć jest woda), ani pomniejszych zwierząt. Sądzę, że chmura nie uganiałaby się za każda myszą... Czym więc tłumaczyć całkowite wyjałowienie gruntu?

może takie wątpliwości nie mają sensu? pewnie - za cenę skomplikowania "niezwycięzonego" - dałoby się to jakoś logicznie wytłumaczyć, jednak to nie ma większego znaczenia. po prostu "niezwycięzony"  nie jest o tym... ch.  

9
Akademia Lemologiczna / Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Czerwiec 06, 2006, 01:14:41 am »
Cytuj
Bardzo lubię u Lema tą jego zdolność do pisania o rzeczach, których jeszcze nie wynaleziono w sposób taki, jakby były powycierane, używane, sto tysięcy razy widziane i na nikim nie mogły wywrzeć żadnego wrażenia. Ot, taki sobie zwykły krążownik, z poddaną hibernacji załogą.
tak. dokladnie tak. po prostu Mistrz był Pisarzem przez duże "p"... ta "aura zuzytych rzeczy" skutkuje naturalnością i wiarygodnością opisów. chmura także zwróciła uwagę na ten aspekt pisarskiej techniki Mistrza... do tego dochodzą - niekiedy - istne fajerwerki psychologiczne ( np. w "ananke" pirx na około dwóch stronach myśli o starości tak, że ciarki chodzą po plecach...; terminus ma - zdaje sie - sygnaturke z cytatem z tego fragmentu "ananke", :)...).
Cytuj
Pobrzmiewa w tej książce motyw człowieka - zdobywcy, króla stworzenia. Jest w niej, dziś juz lekko de mode nutka królowania nad przyroda...
czy aby na pewno? chmura. ciągle jescze sądzi, że "niezwycięzony" jest nastepną (obok "solaris") wariacją na temat ograniczeń naszej rasy... co to za krol stworzenia, któremu za chwilę... no ale nie uprzedzajmy wypadków, :).
ch.

10
Akademia Lemologiczna / Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Czerwiec 05, 2006, 06:36:09 pm »
Cytuj
 Już się muszę z pierwszym postem chmury nie zgodzić, albo może nie-całkiem zgodzić. Chmura sugeruje, że "Niezwyciężony" to jest "Solaris" w wersji dla fanów "Star Wars". Macrofungel sądzi tymczasem, że  problematyka tej książki jest nieco inna, a już na pewno porusza ona pewne wątki nieobecna w "Solaris".
chmura. nie miala na myśli absurdalnego twierdzenia, że "niezwyciezony" jest doskonałą kopią "solaris". [te bliźnięta ("solaris" i "niezwyciezony") oczywiście nie sa jednojajowe]. chmura. wskazywala na podobieństwo najogólniejsze: w "niezwycięzonym" (podobnie jak w "solaris") czlowiek znowu staje -  bezradny - wobec zadziwiającego "obcego". i znowu Mistrz zmusza w ten sposób czytelnika, aby ten uświadomił sobie własne ograniczenia, aby pojął, że bywa "za krótki", że "nie wszystko i nie wszędzie jest dla niego"...
Cytuj
chciałbym zwrócić uwagę na rozpoczynający powieść opis "budzącego się" krążownika. Dla mnie jest to szczególnie ważny fragment.
nie przeczę, ten opis robi wrażenie, :), (podobnie budzila się ze snu załoga w filmie "obcy, ósmy pasażer nostromo")...
 
Cytuj
Zauważmy, jak wszystkie podzespoły statku kontrolują się same, bez udziału człowieka- cała załoga śpi sobie przy tym w najlepsze, i gdyby odpowiedni automat nie wysłał sygnału do hibernatora, spałaby tak aż do końca Wszechświata. O ile wcześniej układy podtrzymujące ich przy życiu nie przestałyby funkcjonować. A więc maszyny decydują o życiu i śmierci człowieka- patrzcie, do czego to zostaliśmy zredukowani >:(        
aby to zobaczyć, nie trzeba "niezwyciężonego". wystarczy pomyśleć o tej gumowej uszczelce, która zabila załogę "challengera"...
ch.

11
Akademia Lemologiczna / Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Czerwiec 05, 2006, 01:54:06 am »
te mikropowieści ("solaris" i "niezwycięzony") są bliźniętami. tyle, że "solaris" jest - zdaje się - dla "jajogłowych", a "niezwycięzony" dla milosnikow scen batalistycznych.
*
w obu przypadkach wszystko zaczyna się prawie dokładnie tak samo: bohaterowie opowieści przybywają na obcą planetę, następuje sugestywna scena lądowania i - jest "dziwnie"... rolę murzynki gibariana pełni "czarny deszcz". napięcie rośnie. jaką postać przyjmie tym razem "obcy", z którym "kontakt" nie ma sensu?  
ch.

12
Akademia Lemologiczna / Re:  Akademia Lemologiczna [Solaris]
« dnia: Czerwiec 02, 2006, 11:46:24 am »
Cytuj
Ciekawe, czy ktoś ma jeszcze inne wersje...
na pewno są tacy. myślę np., że z powodzeniem kagan już wkrótce uznac może ocean za dojrzały efekt ewolucji Wielkiego Syjonu. okaże sie wtedy, że "solaris" jest o spisku Światowego Żydostwa.
ch.

13
Akademia Lemologiczna / Re:  Akademia Lemologiczna [Solaris]
« dnia: Czerwiec 02, 2006, 11:33:01 am »
Cytuj
(...) teraz mam wrażenie, że tu wcale nie chodzi o opis jakiejś pozaziemskiej formy świadomości, ale że cały Ocean jest taką metaforą służącą opisowi człowieka właśnie. Ciekawe, czy ktoś ma jeszcze inne wersje...

moim zdaniem w calej książce nie ma ANI JEDNEGO ZDANIA, które bez wątpienia moznaby uznać za "OPIS pozaziemskiej formy świadomosci". to byłoby sprzeczne z założeniem Autora, zgodnie z którym "obce" formy "umyslowej" aktywności są dla nas po prostu niemożliwe do pojecia.
*
piszesz: "cały ocean jest taką metaforą służącą opisowi człowieka własnie". hm. owszem, dzieki spotkaniu oceanu rasa ludzka dowiedziala sie wiele o wlasnej ograniczoności... ale to nie znaczy jeszcze, że ocean jest "metaforą". ocean, sądzi chmura., istnieje, i sam w sobie jest autonomicznym i fascynującym obiektem. i o nim także jest ta książka. np. Mistrz pisze o stanowiących - być może - zmaterializowane "wizualizacje" matematykopodobnych "mysli" oceanu symetriadach, które to symetriady sa ciekawe same przez się...
ch.

14
Akademia Lemologiczna / Re:  Akademia Lemologiczna [Solaris]
« dnia: Czerwiec 02, 2006, 09:22:55 am »
"prawdziwe" dzielo sztuki jest "bogate" i - inaczej niż np. książke kucharską - można je interpretowac na wiele sposobów.
*
dla Mistrza "solaris" jest krytyką tak popularnego antropocentryzmu i naiwnej wiary w łatwy "kontakt" ludzi i obcych". dla tarkowskiego "solaris" jest o uczuciach. dla chlopaków z choliłód "solaris" jest O Wielkiej i Beznadziejnej Milości Kobiety i Męzczyzny. dla dwunastoletniego kumpla chmury. "solaris jest "o rakietach"...
ch.

15
Lemosfera / Odp: RUS czyli Robot-Ubik-Solaris
« dnia: Czerwiec 02, 2006, 12:00:37 am »
Cytuj
Ubik (...) ma też jedno z najlepszych pierwszych zdań, jakie czytałam: Piątego czerwca 1992 roku o trzeciej trzydzieści nad ranem czołowy telepata w obrębie systemu słonecznego znikł z mapy w nowojorskim biurze firmy Korporacja Runcitera.
pozwole sobie zauważyc, że Mistrz także miewał bardzo charakterystyczne pierwsze zdania: "Staroświecka winda o szybach wyrzynanych w kwiatki suneła w górę. Słychać bylo miarowe szczękanie kontaktow na pietrach. Stanęła. Czterej mężczyźni szli korytarzem, mimo dnia palily sie lampy." i zaraz potem rozpoczął sie wiadomy danse macabre.
:). ch.


Strony: [1] 2 3 4