Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Lemosfera / Odp: Wokół Lema się dzieje
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Dzisiaj o 10:56:19 am »
Cytuj
Po dłuższym czasie dodam, że ten łemkowski wywiad też się na stronie "Przekroju" znajdzie:
Pani Bodnar miała chyba Lema w przekrojowym  "przydziale", gdyż co jakiś czas przypominała o jego obecności ... dwa lata później
https://przekroj.pl/archiwum/artykuly/85003?f=autor:2320

Natomiast poniższa zapowiedź to, niestety, żarcik  :)
https://przekroj.pl/artykuly/recenzje/zapiski-z-nieprzestworzy
...a może stety?
2
DyLEMaty / Odp: "Space - The Final Frontier"
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Smok Eustachy dnia Dzisiaj o 12:48:03 am »
Orville to statek porównywany niekiedy do cumla (smoczka) albo do nocniczka. Wraz z załogą jest bohaterem serialu który podoba się widzom. Marudzą jedynie ci od Family Guya. Że ni ma Family Guja w kosmosie a miał być. A tak to grupa docelowa jest zadowolona. Może być pod tym względem niedoścignionym wzorem dla innych. Niestety 3 sezon będzie chyba ostatnim. Jakby mieli ogłosić 4 to by ogłosili już dawno. Chociaż formalnie nie jest zakończony czy tam skancelowany. Lepiej jednak otrzymać serial zamknięty przez twórców i skończony niż urwany w jakimś losowym miejscu z jakiś tam przyczyn. Pora zatem na krótkie podsumowanie: zastanówmy się dlaczego Orville jest najlepszym serialem na platformie Disney+?


Ojcem sukcesu jest tu niewątpliwie Seth MacFarlane, autor pomysłu i scenariusza. Ale mamy tu udział takich osobistości jak Jon Favreau, Jonathan Frakes, Brannon Braga etc. Zwrócę wam tu uwagę na reżyserię Jona Cassara, który wyreżyserował najwięcej odcinków.
Podstawą sukcesu jest znakomity scenariusz. MacFarlene chciał żeby to był Star Trek ale się mu nie zgodzili. W końcu wcisnął Foxowi ciemnotę ze to będzie Family Guy w kosmosie i Fox się zgodził. Faktycznie trochę takiego humoru było w pierwszych dwóch sezonach ale serial zasadniczo utrzymany jest w stylistyce Star Treka The Next Generations. Trzeci sezon został przeniesiony na platformę Hulu i wyszedł na tym bardzo dobrze. Odcinki mają charakter w zasadzie filmów telewizyjnych i potrafią trwać nawet półtorej godziny. Taki czas trwania znakomicie przysłużył się budowaniu fabuły, która może sobie spokojnie wybrzmieć.

image
Sukces serialu ma charakter systemowy: odpowiedni podział pracy. Seth jest szefem wspieranym przez reżyserów i resztę ekipy. Aktorzy zatem są odpowiednio prowadzeni i nawet średni potrafią wycisnąć wiele ze swoich ról. Potrafią tam prowadzić w odcinku dwa a nawet trzy wątki, czego nie potrafi taki Kenobi np. Dalej mamy estetykę stosowną: serial jest tak kręcony żeby się go przyjemnie oglądało: kolorystyka, filtry, kadrowanie, przestrzenne pomieszczenia ładnie oświetlone... Porównajcie sobie ze Star Trekiem Discovery, który jest koszmarnie nakręcony i zmontowany.

Mamy tu też szacunek dla fanów: obejrzyjcie materiały dodatkowe do Mandalorianina, tam Favreau opowiada o szacunku do fanów. Tymczasem w innych serialach/filmachfani dostają kopa w ryj na samym początku (Discovery, Kenobi, Ostatni Jedi, Picarditp.). Gwiezdne Wojny też są. W każdym odcinku praktycznie jest jakieś starcie. Widać co prawda ograniczenia budżetowe, ale widać też że im się chce. Wyciągają maksimum z posiadanych możliwości (w przeciwieństwie do takiego Kenobiego, który jest ordynarnym przepaleniem budżetu). W Gwiezdnych Wojnach nie ma gwiezdnych wojen praktycznie od czasów Odrodzenia Skywalkera.

Aby nie przedłużać zwrócę waszą uwagę na obyczajówkę i analizowane problemy egzystencjalne. Na klimat Star Warsów obecny tu i ówdzie. Na ładne widoczki kosmiczne. Na docenienie robotów jako istot myślących i mających swoje prawa. W Hanie Solo były ordynarne podrywy robocie a tu nie ma. Jest za to konsekwentna budowa bohaterów i trzymanie się ich charakterystyk.

II Spoilery



W 3 sezonie, który jest na platformie Hulu a u nas na Disnej Plasie mamy kontynuację wątków z sezonów poprzednich: wojna z Keylonami, cywilizacyjne wygibasy Moklan, pojawia się nawet planeta Fejsbuka. Konflikty cywilizacyjne są kontynuowane i rozwijane. Roboty od razu bez zbędnych kontrowersji są uznawane za istoty rozumne. Ciekawy zabieg fabularny: co chwilę opowiadają o Isaacu że nie  ma uczuć a widać że ma. I albo idziesz za tym co mówią, albo za tym co widzisz. Interesujący moment poznawczy. Izaak odczuwa emocje i ma uczucia, ale po swojemu. Po robociemu. Dlatego serial kończy się jego ślubem. Coś jak w Panu Tadeuszu: wrogość zakończona ślubem, który kończy konflikt Unia-Keyloni. Sztuczna Inteligencja nie ma bagaży miliardów lat ewolucji, odruchów warunkowych nie ma i bezwarunkowych. Dlatego postrzega rzeczywistość w sposób odmienny niż istoty biologiczne.

Dalej mamy cywilizacyjne uwarunkowania Moklan, którzy pogardzają dziewczynkami. Jest tu paradoks bo od niedawna mogą je przekształcać w chłopczyków. Najpierw musieli technologię opracować wszak. W każdym bądź razie kobitki się buntują a Moklanie nawiązują współpracę z Krilami, rządzonymi demokratycznie przez kancerzycę z którą dziecko ma ktp. Mercer. Jest to wszystko zawikłane ale sezon większość wątków zamyka. Tak powinno być wszędzie. Dostajemy sygnał, że Mercer wraca do Kelly, której zdrada rozpoczęła serial. Bortus i Klayden wracają do siebie, dr Claire do Isaaca.


Można mieć tu sporo zastrzeżeń do tego i owego ale mi się nie chce. Trochę mi już przeszło i jest nadzieja na 4 sezon. Ale jak się skończy na 3 to też OK. Jakoś tam zamknięta opowieść jest lepsza niż ten cyrk który się teraz dzieje. Albo pourywane albo przeciągane. 

Seth i Ekipo: Dziękujemy za wszystko.

3
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Sierpień 10, 2022, 05:55:40 pm »
Cytuj
N stara się podejść do zastanego świata gmachu racjonalnie.
No niech tam - że N. Warto ujednolicić pisownię bezimiennego.
A może N.N.?

To podczepilibyśmy Barańczaka, nawet na dwóch linach.  :D
W "tej" jest nawet pasowny cytat ;

Pomiędzy narodzinami a śmiercią
wiele się może wydarzyć:
między innymi (którzy są tacy jak ty)
możesz się nagle obudzić pomiędzy
sufitem a podłogą pomieszczenia, które
po jakimś czasie okaże się celą,
numerem hotelowym, mieszkaniem spółdzielczym
lub gabinetem dygnitarza

 "N.N. rozważa treść słowa «pomiędzy»"
Cytuj
Stąd próba rozgryzienia ich wydaje się niemożliwa, ale...:
Tak, skoro nazwiska też są szyfrem, może by i warto... jednak mam wrażenie, że jeśli był nawet taki zamysł - dopracować też ten poziom, to został zarzucony, zaś to co mamy jest efektem doraźnych skojarzeń.
Lem byłby zapewne ubawiony naszym dociekaniem  :)
Co nie znaczy że zniechęcam, sam się przyłączę.
Cytuj
Pan Majewski ładnie to łączy (w przypisach) z próbami analizy dzieła literackiego, nadinterpretacjami (Gigamesh?).
Ożeszsz... dopiero teraz zerknąłem. Jednak czytam z innych wersji, bo "majewska" ma za małą czcionkę. Ostro  poszedł w przypisie 33...oraz następnych.
Jeśli ma rację i całość jest literacką wariacją, głosem w wojnach semiotyków pre-, post-, trans- i -jeszcze inaczej... to... to jesteśmy w białych ustach.
Dodatkowo w okolicznościach gangabanga.
Na poważnie rozwinął te armaty kilka lat później w "Filozofii przypadku"...by?
Tak-siak - rozdział kluczowy.

No i w końcu ktoś młody, żwawy -  bo już miałem dość tych dziadersów. Konopiasty - płowowłosy, to to samo?
Zza mahoniowego biurka podniósł się oficer z konopiastą czupryną, w samej koszuli
i
Uśmiechał się wciąż; miał ujmujący wygląd płowowłosego chłopaka, choć przyjrzawszy mu się z bliska odkryłem wokół jego roześmianych, niebieskich oczu zmarszczki - ale były to zmarszczki śmiechu. Zęby miał jak młody pies.
4
DyLEMaty / Odp: Korone zawirrowania
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Sierpień 10, 2022, 02:42:21 pm »
Szykuje się powrót maseczek (chociaż tylko dla seniorów)?
https://www.medonet.pl/koronawirus/koronawirus-w-polsce,wroca-maseczki--wiceminister-zdrowia--prawie-na-pewno,artykul,67325427.html

Ale są i dobre wieści, wygląda na to, że mieszanki betaferonu z nirmatrelvirem (składnikiem paxlovidu) i EIDD-1931 (aktywnym metabolitem molnupiraviru) radzą sobie z koroniakiem koncertowo (mieszanka z aprotyniną* też wydaje się obiecująca):
https://www.journalofinfection.com/article/S0163-4453(22)00455-8/pdf
https://www.medonet.pl/koronawirus-pytania-i-odpowiedzi/leczenie-koronawirusa,to-moze-byc-przelom-w-leczeniu-covid-19--te-leki-juz-sa-na-rynku,artykul,69803305.html

* O której przeciwkoronnym działaniu mówi się od jakiegoś czasu:
https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/eci.13776

I jeszcze anegdotyczno-medyczny drobiażdżek pod rozwagę dla miłośników teorii spiskowych:

Larry Niven, prawnuk potentata naftowego, należy do rodzin, które stoją wysoko w amerykańskiej elicie. Stąd Niven często pojawiał się jako doradca prezydentów bądź różnych organizacji doradczych rządu federalnego. Jako pisarz SF był zapraszany do tych komisji, które miały na celu prognozowanie przyszłości pod kątem społecznym, socjologicznym czy np. terroryzmu. /.../ w jednej z organizacji, SIGMA, miał taki oto projekt: skoro Latynosi, nawet nie mówiący po angielsku, korzystają nagminnie z lecznictwa federalnego, to aby ograniczyć ten proceder należy rozpuścić plotkę wśród hiszpańskojęzycznych obywateli USA, że federalna służba medyczna zabija… pacjentów.
http://www.sedenko.pl/2012/04/27/ciemne-sprawki-drobne-wady-kilka-anegdot-ze-swiatka-sf/
https://www.nationaldefensemagazine.org/articles/2008/2/29/2008march-science-fiction-mavens-offer-far-out-homeland-security-advice
(Jak widać drugoobiegowe szeptane mądrości ludowe też mogą być narzędziem manipulacji i to brutalnej.)
5
Lemosfera / Odp: Wokół Lema się dzieje
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Sierpień 09, 2022, 06:54:57 pm »
St. Lem dla "P.". - Przekrój, 1990, nr 2375, s.8-9:

Po dłuższym czasie dodam, że ten łemkowski wywiad też się na stronie "Przekroju" znajdzie:
https://przekroj.pl/archiwum/numery/2374/5

Poza tym na stronie w/w pisma natrafić można na skany fragmentów - ostro potraktowanej w "Fif-ie" - powieści "The Voyage of the Space Beagle" Van Vogta, które ukazały się kiedyś w nim (w jednym występuje potwór Ixtl, co jaja znosi):
https://przekroj.pl/archiwum/autorzy/a-e-van-vogt
Ciekawe czy jest w tej sprawie jaki lemowski trop?
7
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Sierpień 09, 2022, 05:13:07 pm »
Pamiętacie - dobre, bo beztrzechprawne ;) (m.in.) - opowiadanie "Robbie" Asimova? Jego realizacja blisko, coraz bliżej...
https://www.elle.pl/decoration/artykul/robot-prawie-jak-niania
https://www.igorjankovic.com/portfolio/sipro/
(Chociaż cztery lata od pojawienia się w/w artykułu minęły, a cena nadal nieznana...)
8
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Sierpień 09, 2022, 04:17:50 pm »
Tymczasem na Krymie...


Tu natomiast mamy spojrzenie na dziejące się za naszą wschodnią granicą ludobójstwo z perspektywy chyba najbardziej poruszającej - bliskich ofiar:
https://wiadomosci.wp.pl/ladunek-200-umyl-narzeczona-ubral-w-ulubiona-sukienke-i-pochowal-6762110566501184a

ps. Muszę przyznać, że czerpię pewną - sadomadochistyczną - radość z czytania stron powielających rosyjską propagandę. Kiedy bowiem zdarza mi się natrafić na takie kwiatki jak Dugin płaczący, że car i naród dobry, ale bojarzy dotknięci zgniłym zapadnictwem, to wiem, że się tam musi ostro kotłować na szczytach. Gdy zaś widzę jak Girkin vel Striełkow biadoli, że decyzję o wojnie rozpoczęto chyba z poduszczenia CIA, bo bynajmniej nie kwiaty Rosjan witały, a w ogóle czuje się w tym Doniecku pozostawiony sam sobie przez Putina (któremu los Milošewića lub Kaddafiego wieszczy), Szojgu zaś widzi za kratami za kryminalne... zaniedbania, to nie mogę mieć cienia wątpliwości jak dobrze idzie okupantom. A propos:
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/2167505,1,igor-girkin-byly-pulkownik-fsb-ostro-atakuje-putina-a-kreml-pozwala.read
9
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Hoko dnia Sierpień 09, 2022, 02:10:01 pm »
10
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dzienniki gwiazdowe]
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Sierpień 09, 2022, 10:40:16 am »
Odświeżałem sobie "Drogę do science fiction", w której drugim tomie znaleźć można opowiadanie "Król z probówki" ("The Tissue-Culture King"):
https://en.wikipedia.org/wiki/The_Tissue-Culture_King
https://archive.org/details/Amazing_Stories_v02n05_1927-08_017/page/n35/mode/1up?view=theater
Pióra Juliana Huxley'a (brata Aldousa i noblisty Andrew, wnuka Thomasa - słynnego darwinowego buldoga, znajomka Wellsa, wczesnego transhumanisty, współzałożyciela WWF, dyrektora generalnego UNESCO; no poważnej figury jednym słowem):
https://en.wikipedia.org/wiki/Julian_Huxley
https://pl.wikipedia.org/wiki/Julian_Huxley

Opowiadanie z grubsza pamiętałem (lata temu zrobiło na mnie wrażenie, choć przy powtórce może nawet większe, mimo pewnych naiwności), ale przy obecnym czytaniu jąłem zastanawiać się, czy Lem je znał (i się inspirował), bo widzę pewne podobieństwo. Jego bohater (też szalony naukowiec, choć innymi dziedzinami się parający), wykorzystuje bowiem naiwność stereotypowo ukazanych Afrykańczyków, i ambicje polityczne jednego z nich, by zapewnić sobie swobodę badawczą:

"Hascombe’a olśniła pewna myśl. Zwrócił się do tłumacza.
‒ Powiedz tak: Oddajecie cześć Krwi, tak jak my, ludzie biali; lecz my posuwamy się dalej ‒ umiemy sprawić, że ukryta natura i prawdziwe oblicze krwi stają się widzialne i za pozwoleniem pokażę te wielkie czary.
Przywołał tragarza, który dźwigał jego bezcenny mikroskop, ustawił aparat, nożem naciął czubek palca i wycisnął kroplę krwi, którą umieścił między dwiema szklanymi płytkami. Dostojnicy najwidoczniej się zainteresowali. Zaczęto szeptać między sobą. ‒ Pokaż nam ‒ wódz rozkazał na koniec.
Hascombe zademonstrował preparat z przejęciem znacznie większym niż wówczas, gdy miał do czynienia ze studentami  pierwszego roku medycyny. Wyjaśnił, że krew składa się z małych ludzików różnego rodzaju żyjących własnym życiem, a my, podglądając, uzyskujemy nowe źródło władzy nad nimi. Starszyźnie to mniej lub bardziej zaimponowało. W każdym razie widok tych tysięcy drobinek w miejscu, gdzie przedtem nic nie widzieli, uzmysłowił im, że biały posiada moc, dzięki której mógłby z niego być pożądany sługa.
W żadnym wypadku nie chcieli pokusić się o obejrzenie własnej krwi w obawie, że ten widok oddałby ich w ręce tych, którzy próbkę zobaczą. Kazali jednak pobrać krew od niewolnika. Hascombe poprosił też o ptaka i zdołał wzbudzić pewne zainteresowanie pokazując, jak zupełnie inne są ludziki w ptasiej krwi.
‒ Powiedz im ‒ zwrócił się do tłumacza ‒ że dysponuję wieloma innymi zdolnościami i czarami, które pokażę, jeżeli zechcą dać mi czas.
Krótko mówiąc, darowano mu i jego towarzyszom życie. Hascombe dodał, że poznał wtedy uczucie, jakiego doznaje oskarżony, gdy sędzia ogłasza: „Tydzień więzienia“.
Jeden ze starszych plemienia ‒ wysoki, potężnie zbudowany mężczyzna w średnim wieku - przyciągnął uwagę Hascombe’a, który poczuł się mile zdziwiony, gdy następnego dnia ten właśnie człowiek przyszedł do niego z wizytą. Ze względu na połączenie cech męża stanu i duchowego Hascombe dał mu później przydomek Książę-Biskup; naprawdę jednak nazywał się on Bugala. Jego pragnienie bliższego zapoznania się z tajemniczymi umiejętnościami i zasobami wiedzy Hascombe’a dorównywało dążeniu tego drugiego, by jak najwięcej dowiedzieć się o ludziach, w których ręce wpadł. Spotykali się więc prawie co wieczór i długo w noc wiedli rozmowy.
U obu dociekania w niewielkim tylko stopniu wypływały z czysto akademickiej ciekawości. Bugala, pod wrażeniem magii mikroskopu, a jeszcze bardziej efektu, jaki wywarła ona na innych starszych, palił się do tego, by wybadać, czy przy wykorzystaniu nadprzyrodzonych mocy białego nie dałoby się sobie samemu zapewnić awansu. W końcu dobili targu. Bugala przypilnuje, żeby Hascombe’owi włos nie spadł z głowy, w zamian za co Hascombe swe zasoby wiedzy i umiejętności musi oddać do dyspozycji Rady, a Bugala tak pokieruje sprawą, żeby samemu na tym skorzystać. Na ile Hascombe zdołał wywnioskować, Bugala nosił się z zamiarem wprowadzenia zasadniczej zmiany w religii narodowej, czegoś w rodzaju reformacji opartej na czarodziejskich sztuczkach Hascombe’a; sam zaś miał wyłonić się jako Arcykapłan tego zmienionego systemu.
Poczucie humoru, którego Hascombe nie był pozbawiony, zostało połechtane. Wydawało się więcej niż pewne, że nie zdołają uciec, a przynajmniej nieprędko. W takim razie, dlaczego by nie skorzystać z okazji prowadzenia badań na koszt państwa ‒ przecież to szansa, jakiej w kraju on i jemu podobni zawsze domagali się z wielkim krzykiem. Puścił wodze fantazji. Dołoży wszelkich starań, żeby wywiedzieć się, ile tylko można, o obrządkach i wierzeniach plemienia. A elementy rytuałów, sposób wyrażania wierzeń oraz cały fizyczny aspekt religijności plemienia, przy użyciu swej władzy i umiejętności naukowych wyniesie na wyżyny, które w ich oczach powinny wyglądać na prawdziwy cud.
Szkoda mojej fatygi, żeby relacjonować wszystkie rokowania, niewypały, nieporozumienia. W końcu jednak Hascombe zdobył to, co chciał ‒ budynek, który mógł posłużyć jako laboratorium, nieograniczone zastępy niewolników do niższych posług i kapłanów do ważniejszych poruczeń w charakterze asystentów laboratoryjnych, a ponadto obietnicę, że z chwilą wyczerpania się jego materiałów naukowych Rada zrobi wszystko co w jej mocy, by sprowadzić nowe z wybrzeża; obietnicy tej skrupulatnie dotrzymywano i Hascombe nigdy nie był zmuszony stosować ograniczeń z powodu braku czegoś, co można nabyć za pieniądze."


(Śwarnetyka też się znajdzie: poza klonowaniem tkanek, wstrzykiwaniem hormonów, embriologią eksperymentalną i przymiarkami do wywoływania partenogenezy u kapłanek, Hascombe trudni się również eksperymentami z telepatią, co ciekawe - z sukcesem.
Niejakie paralele do Łysenki - który zaczynał już wtedy swą działalność - również da się przeprowadzić.)
Strony: [1] 2 3 ... 10