Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - maziek

Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 807
31
DyLEMaty / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Styczeń 08, 2023, 05:45:40 pm »
Wiecie, czasami się zastanawiam, jak to możliwe, że znam tego rodzaju fakty, nawet w niektórych sprawach znacznie bardziej szczegółowo a 25 km ode mnie ludzie nie znają jutra - i mimo to mogę jeść, trawić, defekować i mimo tego wieść beztroskie po prawdzie życie...

32
Lemosfera / Odp: Neologizmy u Lema - najdłuższe slowo
« dnia: Styczeń 05, 2023, 06:03:27 pm »
A czym różni się bełkot maszyny od bełkotu człowieka (w domyśle - literata)?  ;)
Zależy, czy literat bełkocze faktycznie (bo na ten przykład nadmiernie używał literatki), czy tylko udaje że bełkocze, a jest trzeźwy jak świnia i myśli niebełkotliwie. Czyli stosuje środek artystyczny. Po namyśle uważam, że także jeśli literat spije się do nieprzytomności aby celowo bełkotać i notować swe wykwity - to też jest środek artystyczny i zaliczyłbym do neologizowania, aczkolwiek mało finezyjnego, gdyż wymuszonego fizycznie na mniętkiej istocie szarej (w dodatku połączonego z jej denaturacją). Pomijam tu, kiedy literat bełkocze z musu, bo na przykład był wsadził jęzor tam, gdzie nie trzeba. Natomiast tak samo zaliczyłbym przypadki bełkotania przez samoświadomą maszynę - w tym wypadku bełkotała niecelowo, gdyż miała zwarcia i prąd jej falował na lampie.

33
Lemosfera / Odp: Neologizmy u Lema - najdłuższe slowo
« dnia: Styczeń 05, 2023, 05:15:11 pm »
A, to spoko. Myślałem, że coś w rodzaju, że gdy doda się do siebie wszystkie litery listu, potem odejmie od nich paralaksę słońca i roczną produkcję parasoli, a z reszty wyciągnie się trzeci pierwiastek, to wychodzi z tego jedno słowo: “Krucafiks”.
Przykładowo ;) .

34
Lemosfera / Odp: Neologizmy u Lema - najdłuższe slowo
« dnia: Styczeń 05, 2023, 01:26:24 pm »
Jakbym napisała czego ta obrona dotyczyła i jak bardzo to było oderwane od rzeczywistości to byście padli🙈
Dawaj, uwielbiamy tu padać ;) ...

35
Lemosfera / Odp: Neologizmy u Lema - najdłuższe slowo
« dnia: Styczeń 04, 2023, 08:37:12 am »
Cicho bo zaraz Fancelema odbiorą doktorat, czy co to tam było przedmiotem tej obrony ;) . W dzisiejszych czasach wszystko możliwe.

36
Lemosfera / Odp: Neologizmy u Lema - najdłuższe slowo
« dnia: Styczeń 03, 2023, 08:54:16 pm »
Niech mnie kule biją. Maziek - jakeś to wynalazł?  ;D
To jest właśnie najdziwniejsze, że jakoś pamiętałem, że Elektrybałt na początku plótł bez spacji jak Piekarski na mękach. Ale jak widzisz LA i tak rutyniarsko kontroluje rozgrywkę ;) >:( .

PS najdziwniejsze - bo ogólnie to ja już nic nie pamiętam :) .

37
Lemosfera / Odp: Neologizmy u Lema - najdłuższe slowo
« dnia: Styczeń 03, 2023, 09:09:46 am »
Cześć, trudne pytanie, bo trzeba by zwracać na to uwagę, aby takie coś wyłapać, zwłaszcza z pewnością. Tak na szybko licząc na palcach to może cyberchanioł? Choć to raczej małorekordowe. A może chodziło o Elektrybałta Trurla (Wyprawa I, Cyberiada), który jak zaglądam wypuścił z siebie słowo pacionkociewiczarokrzysztofoniczny - no ale nie wiem, czy się liczy, bo z treści wynika, że to bełkot maszyny był z powodu przepalonej lampy - a czy bełkot można formalnie uznać za neologizm?

38
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Styczeń 02, 2023, 09:23:37 pm »
Na początek - pisząc z robo skrótowo - sprowadziłem wszystko do "radzieckości" ale oczywiście (tzn. dla mnie, bo z mego tekstu to nie wynika) chodziło mi też o zabory, choć przyznam, że jakoś nie myślałem za bardzo o austriackim i pruskim może gdyż akurat na mnie (a w każdym razie moich protoplastach) to ruski but odcisnął się najbardziej, a obecnie chyba nikt nie czuje szczególnego respektu przed Austriakami a tym bardziej Prusakami. Aczkolwiek początkowo byliśmy w zaborze austriackim, czyli można powiedzieć w najweselszym baraku, to zaraz (1815) popadliśmy w objęcia Imperium Rosyjskiego i tak już zostało.


Nawiasem mówiąc, ponieważ wykonuję zlecenia w całym kraju i mam do czynienia z urzędami w całej Polsce jak długa i szeroka, to musze powiedzieć, że istotnie żywą jest granica miedzy niegdysiejszymi zaborcami. W każdym razie pomiędzy bywszym Imperium Rosyjskim a resztą, bo pomiędzy Austrią a Prusami nie wyczuwam - albo jej nie ma, albo nie jestem nastrojony na odpowiednią długość fal. Po przekroczeniu granicy zaboru rosyjskiego (niestety poczynając od mojej strony w kierunku na zachód a nie odwrotnie) nagle wszystko idzie jak z płatka, urzędnicy raczej pomagają, niż wymyślają do czego jeszcze nowego można się doczepić. Przymykają czasem oko, ufają, że coś się uzupełni. Generalnie widać, że są po to, by coś załatwić i to jest ich celem, a nie przetrzepanie petenta, żeby się zeń wszystkie pióra posypały tak, żeby na koniec z ulgi i wdzięczności, że jednak się udało, płakał rzewnymi łzami i całował po rękach. Czasem się zastanawiam, czy to skutek zaborów, czy raczej jesteśmy jednak takim nieco osobnym ludem tu na wschodzie Polski. Nie mamy jeszcze własnego Twardocha Szczepana, ale kto wie, może już się łón narodził... W każdym razie w moich okolicach Ruski to Ruski i wszyscy wiedzą, o co chodzi.


Teraz apropos kariery w zaborach to cóż. Mogę napisać (=zgadzam się! ;) ) jak liv, że ogólnie nie wiem jak było. Ważenie rzeczy takich jak patriotyzm, osobista kariera (zwłaszcza, kiedy daje szansę odbicia się od osobistego dna) jest szalenie trudne, szczególnie dwa wieki do tyłu. Możliwe, że generalnie następowało "przechrzczenie" a ironiczne dworowanie z "panów" zostało dopiero później niejako odsiane i wystawione na światło dzienne przez właściwy dobór lektur po odzyskaniu niepodległości po to, abyśmy wydawali się sobie mądrzejsi od ciemiężycieli i tylko brutalną siłą przydeptani do ziemi - a w rzeczywistości stanowiło nieistotny przydatek i większość narodu uważała, że nowi "panowie" są lepsi. Z drugiej strony jednak faktem jest, że naród się, w sensie tożsamości, języka i w zasadzie instytucji także obronił i jak przyszło co do czego, to udało się jakoś zszyć "państwo narodowościowe" (oczywiście nie zapominając o rozmaitych sprawach typu niszczenie cerkwi za II RP zwane ich "rewindykacją" oraz ogólnie plany w zakresie mniejszości ideowo wielce zbieżne z tym co fizycznie zaszło w Europie kilka lat później).


To że wielu chłopów się "uszlachcało" czy do dziś "uszlachca" to jest nader ciekawe, bo musiała przetrwać w nich, pomimo oczywistego wykorzystywania, poczucie, że jednak szlachcic to prawdziwy pan, ich pan. I teraz oni chcą być takimi panami, nie być w końcu na końcu w kolejności dziobania. Wydaje mi się, że ogólnie to wszystko jest bardzo płytkie i zawiera się nadawaniu pogardliwych przydomków typu Angol, Brytol, Żabojad, Makaroniarz i czasami odczuwa się wręcz pogardę, ale trzeba na ogół słyszeć rozmówcę. Na przykład ja bardzo lubię wymienione wyżej przydomki ale kompletnie nie odczuwam, żeby to było obraxliwe ani ich tak nie używam. Nie robią też na mnie wrażenia negatywnego "polish jokes". Raz miałem zabawną sytuację, bo imprezowałem w większym gronie z rodowitymi Brytolami z tym ich akcentem, który wyłapuję, w tle leciał mecz w piłkę kopaną między nimi a nami (był to czysty przypadek, nie związany tematycznie z imprezą). Jak to przy piwku poleciało parę delikatnych żarcików najpierw takich na zwąchanie się ile można, a potem już z grubszej rurki naprzemiennie "polish jokes" i nasze typu "Rusek, Anglik i Polak" (w większości poprzerabiane na szybko z "Rusek, Niemiec i Polak"). Wszyscy chachali się po pachy, klepali po plerach, złoty płyn wypełniał powoli żołądki i rozdzielał się na spirit bijący w tętnice oraz odpadowe vehiculum nieubłaganie nadymające pęcherze - i nagle Brytole strzelili nam gola, co natychmiast zauważyli i dali narodowy aplauz. A ja, rozbawiony oporowo ryknąłem niegramotnie na całe gardło "you bloody English", w dodatku "hinduską wymową" dla jaj. No i oni się śmiertelnie obrazili, jak nożem uciął. Czar prysł. Niby nikt nie miał do mnie pretensji, wszyscy mówili że "OK, just a joke" ale jak w tym żarcie z ukradzioną stówą niesmak pozostał.

39
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Styczeń 02, 2023, 01:30:04 pm »
LA, zdawanie sobie sprawy z własnych niedostatków (także "narodowych"), mówienie o nich - a zwłaszcza umiejętność śmiania się z nich - to jak uważam zaleta. Zwykle śmieją się Ci, którzy nie mają kompleksów. Oburzeni są natomiast Ci, którzy je w temacie posiadają ;) . To tak ogólnie nt. żartów z "polaczków" (naszych, bądź cudzych, bo z zewnątrz widać przecież lepiej). Natomiast częściowo zgadzam się z livem - ja też o tych "gwiazdach internetu" słyszałem po raz pierwszy, jak zresztą prawdopodobnie o 99,9...% im podobnych. W każdym narodzie jest rozkład statystyczny problemów psychicznych, na który nakłada się obyczaj, co należy, a czego nie. Np. niektórzy (tzn. niektóre narody) uważają, że nie należy kalać własnego gniazda, niezależnie od tego, że jest de facto zadefekowane po brzegi i się ulewa - ale o tym sza. W danym wypadku to raczej kwestia psychiki i przykład raczej patologiczny.


Natomiast nie zgadzam się z livem co do tej postkolanialności, bo kolonią to my byliśmy ewentualnie radziecką, ale przecież nikt nie uważał Ruskiego za swego "pana", którego chciałoby się w czymkolwiek naśladować - bo w czym? Mieliśmy doskonałe samopoczucie pod względem naszej wyższości w każdym calu poza tym, że akurat Ruski nas przydeptał brutalnom siłom. O ile pomnę narodową literaturę to utyskiwanie, że co zagraniczne to lepsze zaczęło się strasznie dawno. Czy jednak takowe jest charakterystyczne wyłącznie dla Polaków?

40
DyLEMaty / Odp: Korone zawirrowania
« dnia: Styczeń 01, 2023, 09:21:37 pm »
Oczywiście odpowiednia dieta to podstawa, tylko o że o to trudno, patrząc na półki w sklepach i ceny zdrowej żywności.
Co ma tzw. "zdrowa żywność" do zawartości mikro i makroelementów w diecie? Niezdrowa żywność pod pewnymi względami może mieć ich dużo więcej :) . Wystarczy jeść możliwie niskoprzetworzoną żywność i w miarę zróżnicowanie, aby organizm musiał wydalać nadmiar mikroelementów i witamin (stan naturalny) a nie miał ich braki. Co wcale nie oznacza, że to będzie "zdrowe" a tym bardziej faktycznie zdrowe. Schabowy zatruty kadmem jest równie zasobny a może i bardziej w mikroelementy niż niezatruty. Większość rynku suplementów przechodzi przez człowieka jak aqua destylata - tu wlata, tam wylata. Z moczem. Nie sztuka zeżreć. Sztuka utrzymać (przyswoić).

41
Hyde Park / Odp: Życie astronautów to nie jest bajka...
« dnia: Styczeń 01, 2023, 10:25:13 am »
Taka składanka mi się zrobiła z oczywistym drugim dnem...

42
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Grudzień 31, 2022, 07:11:44 pm »
Maaziek - ja jestem już dorosły  :)
No właśnie, to powinieneś zadbać o przyszłość. Kliki gwarantem dochodu ;) . znaczy nie żebyś ty klikał, tylko żeby Ciebie klikali. Pomiędzy naszym forum a tymi klikbajtowcami jest taka różnica jak pomiędzy drutem pod prądem i gorącym pogrzebaczem - w jednym i drugim latają jak durne swobodne elektrony, z tym że w drucie w jedną stronę a w pogrzebaczu gdzie popadnie.

43
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Grudzień 31, 2022, 04:52:48 pm »
Zgromadź to pogadamy :) .

44
DyLEMaty / Odp: kłopoty z globalnym ociepleniem
« dnia: Grudzień 30, 2022, 04:16:39 pm »
Tak apropos robaków i suszi to niedawno przypadkowo przeczytałem z zainteresowaniem art. nt. rozprzestrzeniania się zoonoz z powodu zamiłowania do żarcia surowizny - m.in. sushi ale nie tylko, ogólnie z powodu dążenia do "naturalnego jedzenia". I nawet nie chodzi o to, że nie ma nic bardziej naturalnego niż padlina z robalami, tylko że ze względu na podgrzanie oceanów robale zmieniają swoje zasięgi i pasożytują na gatunkach bądź w miejscach, które wcześniej były czyste. Po drugie zaś ludzie często obecnie wybierają nieprzetworzoną termicznie żywność jako ekskluziw i skutek jest taki, że ponoć robactwo się plęgnie na potęgę w żołądkach i nie tylko, ale nie dotyczy to biedoty jak dotychczas, tylko bogaczy, a w każdym razie osób zamożniejszych. Było tam kilka mrożących w żyłach przykładów, co można mieć w ciele z czego pamiętam bardziej tylko gościa mającego jakieś mega robaki na kilogramy bo lubował się w zdrowej rybie na surowo (przy czym akurat słodkowodnej), którą żarł przez okrągły rok.


Ten baran z pizzą po rumuńsku to jakbym w książce o tym przeczytał to bym nie uwierzył. Nadział się cymbał wybitnie, ku uciesze wielu - ja też brzuch obwiązywałem ręcznikiem, żeby nie pękł - nie z powodu, że kibicuję Grecie, ale rzadko kiedy głupota jest karalna w ogóle, a tym bardziej tak ekspresowo :) . Greta może się napić szampana - to jest jakiegoś wyciągu z liścia pewnie.


Przed żabami i ślimakami mam opór. Nie zwrócę ale jadam wyłącznie jak nie wypada odmówić. Małże typu omułki w ostateczności mogą być, czasem nawet sam warzę w warunkach turystycznych - poza ostrygami, które uwielbiam. Suszi OK. Nawet wytwarzam czasami.

45
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Grudzień 30, 2022, 12:04:16 pm »
Ha. Popatrz na zwierzęta w ZOO. Jak jest za łatwo, to Cię rozkłada. To nawet, że nie za łatwo, tylko brak amplitudy. Bo wielu jest ciężko, ale tak jak w stygnącej magmie, bez wzlotów i upadków, bez szans na wypłynięcie, dowolny punkt na krzywej życia jest jej średnią. Jeden szympans zaplanował ucieczkę ze złotej klatki to go w ramach ochrony zwierząt odstrzelili z tymi, które poszły za nim.

Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 807