Polski > DyLEMaty

Instytut ryzykownych pomyslow

(1/3) > >>

dzi:
Jest na świecie instytut, który finansuje szalone, wydawałoby się, projekty. I liczy, że jeśli co dziesiąty pomysł się sprawdzi, to i tak wyjdą na swoje.

Naukowcy z CERN, największej na świecie fabryki antymaterii (POLITYKA 41/04), wytwarzają jej dość, by 100-watową żarówkę zasilić przez... kilka sekund. Rocznie. Jaka jednak będzie wydajność takiej fabryki za 10–40 lat, tego nikt nie jest w stanie przewidzieć.

http://polityka.onet.pl/162,1210341,1,0,2485-2005-01,artykul.html

Falcor:
Jej wydajność za 40 lat będzie taka sama jak prac w CERN-ie  ;)  Tzn. może na luzie i przy pomocy ogromnych pieniędzy może do czegoś tam dojdą (i pewnie dla tego nie są w stanie niczego przewidzieć  :D ). Jak sobie pomyślę jak szybko mógłby następować rozwój w tym instytucie gdyby większość pracowników nie spędzała tak dużej ilości czasu na kawie. No i gdyby więcej płacili młodym doktorantom, bo mimo iż praca tam wydaje się ciekawa, to jak się odliczy koszty mieszkania w tamtych rejonach, to spora cześć obiecujących naukowców woli pracować za porządne pieniądze dla jakiejś komercyjnej firmy, niż dla idei dla CERN-u. Chociaż z drugiej strony Ci którzy w końcu zdecydują się tam zostać to często faktyczni pasjonaci tego co robią.

Terminus:
Heh CERN. Ja bym im doradził, jak dorobić. Zbudować kolejkę wąskotorową w akceleratorze i wozić za fifty eurocents małe dzieciaki ! (uuu to by była KASIORA )

Falcor:
Warto by też żeby ograniczyli koszty. Tam jest strasznie marnotrawiona kasa (chociaż słyszałem, że ostatnio to już się bardziej pilnują). W tym temacie jest tam znana pewna historia o gościu co to potrzebował nową lutownicę, ale przy wypełnianiu formularza zamówienia (CERN ma własny ośrodek zakupów i dystrybucji. Zresztą w większości dziedzin są zupełnie samowystarczalni) pomylił się i w końcu do głównego magazynu poszło żądanie dostarczenia stu lutownic. Nikt się nawet nie zastanowił po co jednemu człowiekowi 100 lutownic, tylko najzwyczajniej w świecie je kupili i dostarczyli mu je do biura  :D
A takich przypadków to jest tem sporo (chociaż ten jest chyba najweselszy o jakim słyszałem)

dzi:
heh, tak czytam i wydaje mi sie ze nie rozumiecie idei tej organizacji :)

chociaz ja w sumie nie wiem co to CERN...   :-[

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej