Nie, to ty zakładasz, że ja coś zakładam.
Zakładam, owszem, że wypowiadasz się, przynajmniej z Twojego punktu widzenia, racjonalnie, a z mojego punktu racjonalności (równie subiektywnego prawdopodobnie jak Twój) nie można sądzić, że jeśli za sprzeciw wobec reżimu idzie się do piachu (jak ówcześni mieli tego liczne przykłady) - to ludzie będą pozostawiać, statystycznie niezerowo, materialne ślady ukrytego, wewnętrznego sprzeciwu. W przeciwnym razie wg mojej racjonalności byłbyś zupełnie nieracjonalny nie dostrzegając tej udokumentowanej oczywistości.
Pomiędzy „drobiazgowym śledztwem, adwokatem i niezawisłym sądem”, a karą śmierci wymierzoną od razu na miejscu, albo w ciągu godzin czy pojedynczych dni, po krótkim postępowaniu, którego wynik jest znany z góry, istnieje przestrzeń do rozwiązań pośrednich.
Tak, oczywiście, noc długich noży była zaledwie rok po przejęciu władzy przez Hitlera - i w którym miejscu, Twoim zdaniem, biorąc śledztwo "cywilizowane" i mord bezsądowy za, odpowiednio, 10 i 0 pkt. - ona się plasowała? Bliżej 9 czy bliżej 1? Co prawda fakt, noc długich noży była usankcjonowana prawnie bardzo solidnie, aczkolwiek post factum, bo uchwałą rządu niemieckiego już po dwóch dniach od zajścia, mianowicie że nie popełniono żadnego przestępstwa a była to wyłącznie "samoobrona państwa".
Cały ten krótki kurs historii w twoim poście jest generalnie nie na temat.
Jak uważasz. Z tym, że ja o MP itd. pisałem na marginesie, jako przypomnianej sobie ciekawostce.