Autor Wątek: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia  (Przeczytany 1142888 razy)

Luca

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 143
  • Odi profanum vulgus et arceo.
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2370 dnia: Kwiecień 22, 2017, 02:13:47 pm »
Cytat mocno przydługi, choć i tak pokrojony, ale bardzo na temat. A i spod ręki samego Mistrza, w formie dobrze znanej forumowiczom przypowieści.

Cytat: Cyberiada, „Wyprawa siódma, czyli o tym, jak własna doskonałość Trurla do złego przywiodła”
(...) Dlatego, przysiadłszy fałdów i wezwawszy całe swoje mistrzostwo do pomocy, Trurl skonstruował mu państwo zupełnie nowe. Pełne było grodów, rzek, gór, lasów i ruczajów, z niebem i chmurami, z drużyną wojów, pełnych chuci bitewnej, z warowniami, fortecami i fraucymerami; (...) A wszystko to razem mieściło się, zespolone, sprzęgnięte i doszlifowane, w pudle, nie nazbyt dużym, takim akurat, że bez wysiłku mógł je Trurl unieść; za czym dał je Eksyliuszowi w darze, ofiarowując na wieczne władanie (...)

Więc, chociaż zrazu poczuł się urażony darem Trurlowym monarcha, że zbyt małe było to państwo i zanadto podobne do dziecinnej zabawki, widząc jednak, jak wielkie staje się w nim wszystko, oglądane przez grube szkło wierzchnie, a może nawet przeczuwając niejasno, iż skala wielkości nie ma tu nic do rzeczy, ponieważ nie mierzy się spraw państwowych metrem ani kilogramem, uczucia zaś, doznawane przez olbrzymów czy karzełki są jakoś sobie równe (...)

 Trurl zaś, powróciwszy do domu, opowiedział zaraz, nie bez zadowolenia, przyjacielowi Klapaucjuszowi, jakim popisem mistrzostwa konstruktorskiego pogodził dążenia monarchistyczne Eksyliusza z republikańskimi byłych jego poddanych. Klapaucjusz jednak, o dziwo, bynajmniej nie wyraził mu uznania. Przeciwnie, coś w rodzaju przygany mógł Trurl wyczytać w jego oczach.

- Czy dobrze cię pojąłem? - powiedział. - Ofiarowałeś temu okrutnikowi, temu urodzonemu dozorcy niewolników, temu torturofilowi, czyli mękolubowi, całą społeczność we wieczne władanie? (...)

- Żartujesz chyba! - zawołał Trurl. - W końcu całe to państwo mieści się w pudle, a format jego wynosi metr na sześćdziesiąt pięć centymetrów na siedemdziesiąt - i nie jest to nic innego, jak tylko model...

- Model czego?

 - Jak to: czego? Społeczności, sto milionów razy pomniejszony.

- A skąd wiesz, czy nie istnieją społeczności sto milionów razy większe od naszej? Czy wówczas te nasze nie byłyby modelami owych olbrzymich? A w ogóle jakie znaczenie mają rozmiary? (...) Czy oni nie cierpią, nie pracują w trudzie, nie umierają?

- No no, mój drogi, przecież sam wiesz, że wszystkie owe procesy idą tak, ponieważ je zaprogramowałem, a więc toczą się nie naprawdę...

- To jest - jak to: nie naprawdę? Czy chcesz powiedzieć, że pudło jest puste, a pochody, tortury i ścinanie są jeno złudzeniem?

- Złudzeniem nie są o tyle, że zachodzą istotnie, wszelako jedynie jako pewne zjawiska mikroskopijne, do których zmusiłem roje atomowe - rzekł Trurl. - W każdym razie owe narodziny, miłowania, bohaterstwa, donosy są jeno harcowaniem w próżni drobniuchnych elektronów, uporządkowanym dzięki precyzji mego nieliniowego kunsztu, który...

(...)

- A czy my sami, gdyby nas badać fizykalnie, kauzalnie i namacalnie, również nie jesteśmy chmurkami elektronowego hartowania? Ładunkami dodatnimi i ujemnymi, wmontowanymi w próżnię? I czy byt nasz nie jest rezultatem tych utarczek cząsteczkowych, choć sami odczuwamy łamańce molekuł jako trwogę, pożądanie lub namysł? I cóż więcej dzieje się w twojej głowie, gdy marzysz, oprócz dwójkowej algebry przełączeń i niestrudzonej wędrówki elektronów?

- Mój Klapaucjuszku! Utożsamiałżebyś nasz byt z bytem tego, w pudle szklanym zamkniętego, niby-państwa?! - zawołał Trurl. - Nie, tego już za wiele! Przecież intencją moją było sporządzić jeno symulator państwowości, model cybernetycznie doskonały, nic więcej!

- Trurlu! Doskonałość nasza jest naszym przekleństwem, które nieobliczalnością skutków obarcza każdy nasz twór! - wielkim głosem powiedział Klapaucjusz. - Gdyż naśladowca niedoskonały, pragnąc zadawać tortury, wybudowałby sobie niekształtnego bałwana z drewna lub wosku, a przydawszy mu niejakie zewnętrzne podobieństwo do istoty rozumnej, znęcałby się nad nim namiastkowe i sztucznie! Lecz pomyśl ciąg doskonalenia takich praktyk, mój drogi! Pomyśl następnego rzeźbiarza, który buduje lalę z gramofonem w brzuchu, by mu jęczała pod razami; pomyśl taką, która, uderzona, pocznie błagać o litość, taką, która z bałwana staje się homeostatem, pomyśl lalę roniącą łzy, krwawiącą, lalę, która obawia się śmierci, choć zarazem pociąga ją jej spokój, ze wszystkich najpewniejszy! Czy nie widzisz, że doskonałość naśladowcy sprawia, iż pozór staje się prawdą, a udanie rzeczywistością? Oddałeś okrutnemu tyranowi we władanie wieczne niezliczone rzesze istnień, zdolnych do cierpienia, popełniłeś więc rzecz haniebną...

- To wszystko sofizmata! - wykrzyknął Trurl, tym bardziej gwałtownie, że słowami przyjaciela poruszony. - Elektrony skaczą nie tylko wewnątrz głów naszych, ale i wewnątrz płyt gramofonowych, i z tej ich powszechności nic takiego nie wynika, co by uprawniało do analogii tak hipostatycznych! Poddani potwora Eksyliusza istotnie tracą głowy, życia, szlochają, biją się, miłują - dlatego, ponieważ zestroiłem parametry w sposób pożądany, ale o tym, czy cokolwiek czują przy tym, nic nie wiadomo, Klapaucjusz bo o tym nic ci skaczące w ich głowach elektrony nie powiedzą!

- Jeślibym tobie rozbił głowę, też nic bym prócz elektronów nie ujrzał, to pewne - rzekł tamten. - Udajesz chyba, że nie widzisz tego, co ci ukazuję, bo wiem dobrze, że nie jesteś taki głupi! Płyty gramofonowej o nic nie spytasz, płyta nie będzie cię o zmiłowanie błagała ani na kolana nie padnie! Nie wiadomo, powiadasz, czy oni jęczą pod razami tylko dlatego, że tak im ze środka elektrony podmrugują, jakoby kółka poruszaniem głos wydające, czy też naprawdę ryczą z rzetelnie doznawanej boleści? A to mi dopiero rozróżnienie! Przecież cierpiący nie jest ten, kto ci to swoje cierpienie da do potrzymania, abyś je mógł zmacać, nadgryźć i zważyć, lecz ten, kto zachowuje się jak cierpiący! Udowodnij mi tu zaraz, że oni n i e czują nic, że n i e myślą, że nie ma ich w ogóle jako istot, świadomych zamknięcia między dwiema otchłaniami niebytu, tą sprzed narodzin i tą spoza zgonu, udowodnij mi to, a przestanę cię molestować! Udowodnij natychmiast, żeś tylko naśladował cierpienie, lecz go nie stworzyłeś!

- Wiesz dobrze, że to nie jest możliwe - odparł Trurl cicho. - Gdyż biorąc instrumenty do ręki, gdy pudło było jeszcze puste, już wtedy musiałem przewidzieć ewentualność takiego dowodu, po to właśnie, by jej zapobiec przy projektowaniu państwa Eksyliuszowego, a to dlatego, by nie powstało w monarsze wrażenie, iż ma do czynienia z marionetkami, kukiełkami zamiast poddanych najzupełniej realnych. Nie mogłem uczynić inaczej, zrozum! Gdyż wszystko, cokolwiek podważałoby złudzenie absolutnej realności, unicestwiłoby zarazem powagę władania, sprowadzając je do mechanicznej zabawy...

 - Rozumiem, ależ rozumiem doskonale! - zawołał Klapaucjusz. - Intencje twoje były zacne - chciałeś tylko sporządzić państwo jak najbardziej podobne do prawdziwego, podobne wręcz nie do odróżnienia, i pojmuję ze zgrozą, że to ci się udało!

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14727
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2371 dnia: Kwiecień 22, 2017, 04:12:18 pm »
Ano, wokół tego krążymy. Jestem prawie pewien, że olka się do tej "Wyprawy..." świadomie odwołała, bo nie tak dawno była ona ("Wyprawa...", nie olka ;) ) w roli argumentu, którym NEX mi tak po łbie dał, że z wrażenia zaniemówiłem ;), użyta  8).
(A warto rzecz odnotować, bo +/- od tych nexowych słów dyskusje w starym stylu na powrót ruszyły ;).)
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 22, 2017, 04:43:02 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6544
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2372 dnia: Kwiecień 22, 2017, 07:20:08 pm »
Thx Luca za przypominajkę - dobrze Q, że dodałeś "prawie", bo kompletnie nie pamiętałam o Cyberiadzie - jeno skrzynie przyszły mi do...co napisałam. I nie zamierzałam nią nikogo "po łbie walić";)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2836
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2373 dnia: Kwiecień 22, 2017, 07:40:47 pm »
Ostatnio duzo slucham Jordana Petersona na Tubie (psycholog kliniczny I wykladowca) I on fascynujaco mowi o ludzkiej psychologi od strony psychologii ewolucyjnej.
Otoz wychodzi na to, ze nasza konstrukcja psychiczna I wszystkie z tego wynikajace emocje sa spuscizna ewolucyjna. Niby rzecz znana I wiadoma, ale jednak jak sie poslucha calego, usystematyzowanego  wykladu to pelniej to do czlowieka dociera I duza ilosc szczegolow uklada sie w pelna calosc. Ba, nawet okazuje sie, ze poglady I sympatie polityczne wynikaja z typow osobowosci, a te z kolei znowu maja zrodlo w ewolucji I typach srategii na rozmnazanie (miedzy innymi), co akurat nie jest bezposrednio zwiazane z tematem tutaj, ale warte jest dyskusji z pewnoscia.
 Wracajac do emocji I czy mozna by je przypisac lub symulowac w komputerach; byc moze trzeba by modelowac cala ewolucje najsamwpierw ;).  Mieli bysmy tutaj nawiazanie do ‘Elektrybalta’, pamietacie?  Zeby zrobic poete, trzeba bylo wymodelowac cala ewolucje od poczatku, nastepnie cala cywilizacje I kulture, na koncu ktorej dopiero mielismy wierszoklete, czyli kogos kto operuje slowem na poziomie emocji.  Innymi slowy nie dalo sie tego zrobic ‘w prozni’. Podobnie moze byc wlasnie z uczuciami I emocjami, za ktorymi stoja mld lat ewolucji I caly system informacyjno-biochemiczny. Informacyjny, czyli przyjmowanie bodzcow z zewnatrz, a biochemiczny bo powstaja scisle sprzezenia pomiedzy nimi.
Ciekawym przykladem byla omawiana przez Petersona sytuacja z ‘dominance hierarchy’. Chodzi o ustalenie pozycji w stadzie/grupie, takze wsrod niestadnych zwierzat. Otoz pozycja czlowieka w stadzie przeklada sie bardzo bezposrednio na procesy chemiczne, hormonalne, neuroprzekaznikowe w mozgu I calym organizmie. Najpierw wiec mamy pozycje w stadzie, jej zmiane, z tego wynikaja emocje I uczucia (nawet jesli nie sa one w pelni swiadome), to z kolei powoduje uruchomienie procesow natury chemicznej, a to z kolei powoduje konkretne zmiany w mozgu I calym organizmie, co z kolei wplywa na emocje I uczucia. Takie rozne petelki sie tworza ze wzmocnieniem, albo oslabieniem, zeby sie system nie rozpadl, albo zawiesil.
 A teraz rzecz najciekawsza: Mechanizm uwalniajacy badz blokujacy wydzielanie I dzialanie tych substancji, zwiazany z pozycja w stadzie jest taki sam u ludzi, jak I u… Nie, nie szympansow, czy innych ssakow, ale siega az do skorupiakow. Badane byly konkretnie homary.
Tak wiec dzielimy nasz system emocjonalny I biologiczny (choc wlasciwie trudno je rozdzielic, jak sie okazuje) ze stworami, z ktorymi mamy wspolnego przodka setki mln lat temu. Czy dalo by sie to szast-prast cyfrowo odwzorowac?

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6424
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2374 dnia: Kwiecień 23, 2017, 12:41:36 am »
Cytuj
A teraz rzecz najciekawsza: Mechanizm uwalniajacy badz blokujacy wydzielanie I dzialanie tych substancji, zwiazany z pozycja w stadzie jest taki sam u ludzi, jak I u… Nie, nie szympansow, czy innych ssakow, ale siega az do skorupiakow. Badane byly konkretnie homary.
No ciekawe, najbardziej zdziwiło, że skorupraki to zwierzęta stadne. Jakoś trudno mi to sobie wyobrazić.
E, a  może to komary były? Cała hmara komarów.  ;)
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2836
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2375 dnia: Kwiecień 23, 2017, 12:56:32 am »
No właśnie nie są stadne. Tym bardziej to dziwi. Po prostu jak się parza albo gromadzą wokół padliny to zaczynają wytwarzać hierarchię. Podobnie rekiny (konkretnie Białe) stadne nie są, ale w rejonach obfitej zwierzyny, np. przy koloniach fok, albo przy przynecie, kiedy się gromadzą zaczynają wytwarzać hierarchię.

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6424
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2376 dnia: Kwiecień 23, 2017, 01:21:35 am »
No właśnie nie są stadne. Tym bardziej to dziwi. Po prostu jak się parza albo gromadzą wokół padliny to zaczynają wytwarzać hierarchię. Podobnie rekiny (konkretnie Białe) stadne nie są, ale w rejonach obfitej zwierzyny, np. przy koloniach fok, albo przy przynecie, kiedy się gromadzą zaczynają wytwarzać hierarchię.
A, to ma sens. Tworzą stado incydentalne walcząc o dostęp do żarełka.
Element wspólny z stadem stałym to rywalizacja.
W sumie to dobrze, że mamy jedzonka w nadmiarze. Można pobawić się, w ciekawsze sprawy bez takich presji. Ta druga presja też mija...z wiekiem  ;)
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12721
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2377 dnia: Kwiecień 24, 2017, 05:27:59 pm »
Trochę mnie odcięło. Zakładając, że człowiek to mechanizm, to jedna z największych zagadek - jak wobec tego powstaje świadomość? Ponieważ z naszego punktu widzenia wydaje nam się, że gdybyśmy stworzyli byt zachowujący się jak świadomy - to ten byt tylko udawałby świadomość, bo trybiki nie myślą. Żeby to była prawda, to człowiek musiałby mieć jakiś pierwiastek boski, spoza tego świata. Emocje są jeszcze niżej i w pewien sposób są "prawdziwsze" od świadomości ale ma je w jakiejś formie cały świat ożywiony. O ile trudno mówić o świadomości robaka, o tyle o emocjach można. Porządny komputer może odciąć dane, które prowadzą do problemów. To idiotyczne, że rozum (intelekt) boi się, czy ulega emocjom. Z punktu widzenia działania rozumu lęk czy emocje to zakłócenia, raz  fałszujące dane na wejściu, dwa obniżające jego sprawność obliczeniową. Logicznym byłoby, aby umysł mógł być ponad tym - a w zasadzie nie może, pomijając zaciskanie zębów lub (z punktu widzenia średniej) - patologię.

Ola - pytanie brzmi, czy szarości o jakich mówisz nie są odbiciem złożoności przypadku i czy gdyby go rozłożyć na składniki pierwsze to szarości nie znikłyby. Psychologowie prześcigają się w wymyślaniu sytuacji, wobec których w  żaden sposób nie można postąpić zgodnie z sumieniem - ale to są sytuacje złożone (na jednym torze stoi moje dziecko a na drugim 10 nieznanych mi osób - jak przestawić zwrotnicę?).

Nex, nie sądzę, żeby trzeba było powtarzać ewolucję. Jeśli trzymamy się założenia, że człowieka da się wytworzyć sztucznie wg planu - to nie.

Luca - :) .
Człowiek całe życie próbuje nie wychodzić na większego idiotę niż nim faktycznie jest - i przeważnie to mu się nie udaje (moje, z życia).

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6544
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2378 dnia: Kwiecień 24, 2017, 07:04:29 pm »
Ponieważ z naszego punktu widzenia wydaje nam się, że gdybyśmy stworzyli byt zachowujący się jak świadomy - to ten byt tylko udawałby świadomość, bo trybiki nie myślą. Żeby to była prawda, to człowiek musiałby mieć jakiś pierwiastek boski, spoza tego świata.
A skąd ten pierwiastek boski? Ja przynajmniej niczego takiego nie sugerowałam.
Za to napisałam, że by się bać potrzebna jest świadomość strachu - żeby odczuć te emocje - jak człowiek ( o tym było;).
Nie, nie udawałby, ale byłby świadomy na sposób swój - niedostępny dla człowieka - ale może nieodróżnialny. Ani dla nas, ani dla niego.
Dodatkowa kwestia - osobowości?
 
Cytuj
To idiotyczne, że rozum (intelekt) boi się, czy ulega emocjom.
Noo...a Ty chcesz nimi "zarażać" porządne komputery;)
Zależy jakim emocjom - służącym przetrwaniu czyli np. system szybkiego reagowania zwany strachem - nie tak idiotyczny.
Poza tym człowiek jest bytem społecznym i trudno wchodzić w różne interakcje bez podstawowego pakietu emocji - chociażby empatia?
Cytuj
Logicznym byłoby, aby umysł mógł być ponad tym - a w zasadzie nie może, pomijając zaciskanie zębów lub (z punktu widzenia średniej) - patologię.
Logicznym by było, by był ponad emocje, które prowadzą do autodestrukcji.
Cytuj
Ola - pytanie brzmi, czy szarości o jakich mówisz nie są odbiciem złożoności przypadku i czy gdyby go rozłożyć na składniki pierwsze to szarości nie znikłyby.
Dyć zrozumiałam pytanie.
Musiałyby istnieć jednoznaczne wartościujące sądy? T/N na każdą podstawową, wyjściową sytuację?
Być może jest ich skończona liczba, ale nie komplikują się na kolejnych etapach?
Chodzi mi o to, że z wyjściowo skomplikowanej emocjonalnie sytuacji zastanej w życiu społecznym - po rozbiorze na składniki pierwsze - no właśnie - co dostajemy?
Zawsze li tylko pakiecik kilku podstawowych możliwości? Jednaki dla każdego człowieka?
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 24, 2017, 07:06:09 pm wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12721
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2379 dnia: Kwiecień 24, 2017, 07:41:51 pm »
Ja sugeruje, znaczy głośno myślę. Jeśli uważamy, że nasza świadomość to jest coś specjalnego, czego nie da się zaprogramować, odtworzyć bo wówczas będzie to udawane - to wychodzi na to, że jest jakiś dodatkowy składnik potrzebny, spoza tego świata. Inaczej to założenie (że się nie da) nie może się utrzymać.

Żeby świadomie czuć emocje świadomość jest potrzebna ;) , ale w ogólniejszej perspektywie emocje (a w każdym razie ich część) obywają się bez świadomości.

Ogólnie to myślę, że stwierdzenie, że coś będzie świadome na swój sposób jest tak pojemne, że aż puste ;) . Powstaje pytanie, jak mielibyśmy te świadomość wykryć, skoro będzie inna niż nasza?

Co do zarażania komputerów strachem - głośno myślę kilkuwątkowo. Oczywiście nie chciałbym, żeby mógł się zestrachać a tym bardziej popaść w katatonię komputer sterujący przepustnicą w moim samochodzie - ale myślę, że odtworzenie rzeczywistego strachu będzie zdobyciem wysokiej góry.

Są ludzie, którzy nie odczuwają strachu a poza tym są zasadniczo normalni, są tez zasadniczo normalni, ale nie odczuwający empatii, są i zasadniczo normalni ale bez wsparcia neuronów lustrzanych i są wreszcie ludzie mocno ograniczeni umysłowo, którzy jednakże czują emocje jak inni ludzie. Wszystko to, co do zasady, powinno dać się zrobić na krzemie "osobno".
Człowiek całe życie próbuje nie wychodzić na większego idiotę niż nim faktycznie jest - i przeważnie to mu się nie udaje (moje, z życia).

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14727
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2380 dnia: Kwiecień 24, 2017, 09:30:29 pm »
Czekajcie... Co do stworzenia świadomości w komputerze, to mam pewien pomysł, z gatunku ekstremalnych, ale teoretycznie niewykluczonych...
Pamiętacie naszą starą dyskusję o teleportacji i duszy decantorowej (ew. duszy Decantorowej ;))? Otóż tak sobie myślę, że gdyby technologia doszła do etapu - pamiętajcie, że głośno gdybamy i nie bijcie ;) - na którym można dokonywać teleportacji kwantowej obiektów makroskopowych typu człowiek ;), to gdyby teleportować stan kwantowy jakiego (powiedzmy: konającego, by humanitarnie było) ochotnika nie na atomy autentyczne, a w komputerze wiernie symulowane*, to otrzymalibyśmy - jak się zdaje - b. ludzką emocjonalnie Sztuczną Inteligencję z automatu.

* Tu dodać trzeba, że badania nad symulowaniem w komputerze cząstek elementarnych trwają:
http://www.nature.com/nature/journal/v534/n7608/full/nature18318.html
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 24, 2017, 09:36:33 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Stanisław Remuszko

  • 1948-2020
  • In Memoriam
  • God Member
  • *
  • Wiadomości: 8769
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2381 dnia: Kwiecień 24, 2017, 11:29:09 pm »
@ Maziek, Olkapolka, Liv, Nex...
Co Wasze głosy mają wspólnego z wątkiem (przynajmniej tytularnie)? Nie trzeba Waszych głosów przenieść tam, gdzie jest ich merytoryczne miejsce?
R.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6544
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2382 dnia: Kwiecień 25, 2017, 12:04:41 am »
@ Maziek, Olkapolka, Liv, Nex...
Co Wasze głosy mają wspólnego z wątkiem (przynajmniej tytularnie)? Nie trzeba Waszych głosów przenieść tam, gdzie jest ich merytoryczne miejsce?
R.
To, o czym mówimy jest do zobaczenia w filmach SF;)
Jeśli uważamy, że nasza świadomość to jest coś specjalnego, czego nie da się zaprogramować, odtworzyć bo wówczas będzie to udawane - to wychodzi na to, że jest jakiś dodatkowy składnik potrzebny, spoza tego świata. Inaczej to założenie (że się nie da) nie może się utrzymać.
Nie napisałam, że się nie da w ogóle odtworzyć - tylko, że może się nie dać zredukować zero-jedynkowo.
I napisałam o emergencji - to jest ten pierwiastek boski? Paranormalny? Serio pytam.
Cytuj
w ogólniejszej perspektywie emocje (a w każdym razie ich część) obywają się bez świadomości.
W tym sensie, że niezależnie i bez wpływu. Ale przeoczyć je raczej trudno.
Cytuj
Ogólnie to myślę, że stwierdzenie, że coś będzie świadome na swój sposób jest tak pojemne, że aż puste ;) . Powstaje pytanie, jak mielibyśmy te świadomość wykryć, skoro będzie inna niż nasza?
Kiedy rozmawiasz, czy nawet - tak, jak teraz ze mną - piszesz - z kimś to chyba potrafisz stwierdzić czy jest świadomy siebie, otoczenia itp?
Ja zakładam interakcję - jeśli Ty nie - to faktycznie - nie da się stwierdzić niczego. Czarne pudełko.
Z tą "inną świadomością" - nie chodzi mi o jakąś jej tajemną wersję uniemożliwiającą porozumienie. Tylko - jeśli mówimy o emocjach - społecznie różną.
Cytuj
ale myślę, że odtworzenie rzeczywistego strachu będzie zdobyciem wysokiej góry.
Dlaczego akurat strachu?
Ekstrakt strachu, empatii, choroby umysłowej...tja - trzeba dać kompom możliwość wyłączenia się;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Stanisław Remuszko

  • 1948-2020
  • In Memoriam
  • God Member
  • *
  • Wiadomości: 8769
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2383 dnia: Kwiecień 25, 2017, 01:02:19 am »
Filmy SF?
R.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14727
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2384 dnia: Kwiecień 25, 2017, 01:22:33 am »
"2001, odyseja kosmiczna" (HAL, w którym ewidentnie budzi się instynkt samozachowawczy kiedy mają go wyłączyć), "Blade Runner" (kwestia nie/człowieczeństwa replikantów, test Voighta-Kampffa itd.), "Solaris" (na ile ta Harey jest tamtą Harey, a dochodzi i problem różnicy budulca), "Ghost in the Shell" (cały wątek Puppet Mastera, ale i kwestia tożsamości bohaterki głównej), "Test pilota Pirxa" (nieliniowcy), "Star Trek" (antycypujący tezy Penrose'a wątek V'Gera, postać Daty), "Obcy..." (Ash, Bishop), "Ex Machina", nawet "Moon" (bo jest tam GERTY)... Czyż niniejsza dyskusja nie krąży wokół tej samej tematyki?
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 25, 2017, 01:24:22 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki