Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - olkapolka

Strony: [1] 2 3 ... 408
1
Cytuj
Który Stefan? Ten z Czasu N?
Nie wiem który - po prostu Stefan - na str. 435...a że my ciągle o tym Stefanie, to się rzuciło w oczy...poza tym S. w trzecim tomie bada myszy...nie świnki...aleć;)
Cytuj
Tak, te opowiadania są do siebie podobne. I też bohaterem ogrodowego jest Krzysztof (a sądząc po szczegółach, to niemal na pewno Lem lat 21, czyli z roku 1942).
Dziewczyna na ławeczce mu "się zjawia" - tak tak to kolejny trop do do Harey.
No tak...a bohaterem "Solaris" jest Kris.
Cytuj
Zatem to nie może być po wojnie. Przed też...za młody wtedy był.
Czyli wojna, podobnie jak w Ogrodzie...tyle że jej nie widać. Ni w jednym, ni w drugim... może w tym, ze w pewnym sensie bohater niby żyje, a już jest martwy bo nosi w sobie truciznę. W warunkach okupacji Lem mógł czuć się podobnie.
Dziwne to opowiadanie - kompletnie nie ma nawet słowa o jakimś zagrożeniu, strachu, że np. musi spieszyć się z badaniami, bo zamkną laboratorium...nie...świat spokojny, letni - to on nosi w sobie jakiś ból.
1946 rok - za wcześnie na takie opowiadanie...ono pasuje na lata 50 - ta zmiana kierunków studiów, badania...
Wieku Lema nie da się dopasować, bo Krzysztof pracuje już na uniwersytecie...nie uczy się...a to musi być przedwojenny Lwów...nie jest to Lwów wstrząsany kolejnymi najazdami...
Lwów ze studenckich czasów? 39? 40?
Cytuj
Otóż - kim był Wacek?
Obrońca Lwowa odpada...raczej nie...chyba  ze licealny kolega poległy w 39?
Otóż to...ale:
Jakby to, twardą, chłopięcą czuprynę trzymał w garści, pochylił się i pocałował kamień.

Opis pasuje do dzieciaka? Przyjaciel z dzieciństwa? Młodszy brat Krzysztofa? Kuzyn?
W każdym razie Lem w "Wysokim Zamku" wspomina o dwóch kolegach zabitych przez Niemców: Józku F. i Janku Ch.
Cytuj
To jest nagrobek Józefa Mariana Mazanowskiego
i
Cytuj
A jeśli dodatkowo Harey z tych samych mgieł...to musiało być bardzo silne. Pierwsze? Czemu mam wrażenie, że ten grób istnieje fizycznie?
O! To jest trop - ale tam chyba niewiele zostało z tych nagrobków - postawiono jednakie...prawie...remoncik...
Ale tak wątek pojawiającej się, wracającej kobiety jakby znalazł apogeum w "Solaris".
I ten sam cytat - mocno zapamiętany.
Cytuj
I - kim była Krystyna?
I czy to Krystyna jest w Ogrodzie, czy może już tylko jej cień? Jeszcze zerknę, ale chyba jest bezimienna.
Ta z ogrodu chyba bezimienna...tak zapamiętałam...a Krystyna...jakby Halina? Po typie?;)

2
Cytuj
Miał Stefan, że nie dotarła do niego informacja o ciąży Nosilewskiej...to by pogrzebało...
Wykrukałaś  :)
W wariancie trzecim Stefan/Stanisław poopada w mega-depresję.
Tyle, że tym razem jako Krzysztof.  8)
Ale to Stefan mówi Szyrłowi, że zostały 4 świnki...byłaby to historia oboczna?
A jednak bardzo zbieżna...
Tak, nawet zajrzałam w to opowiadanie po "Barbarze", ale z braku czasu zaprzestałam powtórki. A szkoda, bo faktycznie wielce pasowne. Nic, teraz nadrobiłam.
Nowinek Gajewskiej jeszcze nie czytałam...ale:
Cytuj
Anna (lub Barbara) umarła, ale wcześniej zamieniła się w Wacka.
Anna, Barbara - to raczej inne byty.
Tutaj może chodzić o kogoś ze Lwowa - z wczesnej młodości Lema.
Ta dziewczyna - pojawiająca się - ona jest bardzo podobna do tej z "Ogrodu ciemności" - w sensie nieoczekiwanych spotkań na ławeczkach, rozmów, zniknięć.
Krystyna...taaa...jest wzmianka, jest też ta pasująca anegdota...ale jest i? ZIELONY ATRAMENT (normalnie Tajemnica zielonej pieczęci;)... bazgrał formuły nieczytelnym, zielonym pismem...ów Krzysztof. Zauważyłeś?:)
Cytuj
Niestety  nawet ona, mimo zachwytów, nie jest w stanie zawrócić Krzysztofa z obranej ścieżki do połączenia się... z Wackiem, nad grobem którego dzieje się część akcji.
Finis vitae sed non amoris.
Wyskrobał nań Krzysztof.
Bardzo Tajemnicza Sytuacja!
Bardzo. Z dwóch powodów.
1) rzecz dzieje się na Cmentarzu Obrońców Lwowa...ten opis..."otwarły przestrzeń" - tak właśnie zapamiętałam przejście z grobowców Łyczakowskich na Orląt. I ten tramwaj w dole...
I napis: "Mortui sunt ut liberi vivamus" - na łuku:
http://dlibra.umcs.lublin.pl/dlibra/publication/27318/edition/24432/content
Wacek byłby młodym obrońcą Lwowa? Przyjacielem? Kimś z rodziny?
Lem połączył dwie historie?
Gdyż napis komplikuje...Finis vitae sed non amoris...do Wacka?
2) A jeśli Wacek był poległą kobietą? Albo nie poległą, ale zmarłą, a kochaną?

Zwłaszcza, że Lem ten cytat wykorzystał na pewno jeszcze raz.
W zakończeniu "Solaris":

Zewnętrznie byłem spokojny, w skrytości nie uświadamiając sobie tego jasno, oczekiwałem czegoś. Czego? Jej powrotu? Jak mogłem? Każdy z nas wie, że jest istotą materialną, podległą prawom fizjologii i fizyki i że siła wszystkich razem wziętych naszych uczuć nie może walczyć z tymi prawami, może ich tylko nienawidzić. Odwieczna wiara zakochanych i poetów w potęgę miłości, która jest trwalsza niż śmierć, owo ścigające nas przez wieki finis vitae sed non amoris jest kłamstwem. Ale to kłamstwo jest tylko daremne, nie śmieszne. Być natomiast zegarem odmierzającym upływ czasu, na przemian roztrzaskiwanym i składanym od nowa, w którego mechanizmie, gdy konstruktor pchnie tryby, zaczyna wraz z ich pierwszym ruchem iść rozpacz i miłość, wiedzieć, że jest się repetierem męki, tym głębszej, im staje się przez wielość powtórzeń komiczniejsza?(...)Odejść jednak, znaczyło przekreślić tę, może nikłą, może w wyobraźni tylko istniejącą szansę, którą ukrywała przyszłość. A więc lata wśród sprzętów, rzeczy, których dotykaliśmy współnie, w powietrzu pamiętającym jeszcze jej oddech? W imię czego? Nadziei na jej powrót? Nie miałem nadziei. Ale żyło we mnie oczekiwanie, ostatnia rzecz, jaka mi po niej została. Jakich spełnień, drwin, jakich mąk jeszcze się spodziewałem? Nie wiedziałem nic trwając w niewzruszonej wierze, że nie minął czas okrutnych cudów.

3
DyLEMaty / Odp: Korone zawirrowania
« dnia: Grudzień 04, 2021, 06:37:03 pm »
Cytuj
Im mniej zaszczepionych, tym więcej zakażonych - także wśród zaszczepionych.
Skad ten wniosek? Niby sa te badania, ze viral load jest tak samo duzy u obu grup przez rozny czas; u zaszczepionych krocej, ergo krocej sa zarazliwi, ale osobiscie ich nie widzialem. Ma ktos linka do czegos takiego?
Hmmm... No wlasnie statystyki z UK pokazuja (w zaleznosci od grupy wiekowej) w proporcjach do wyszczepienia, nie tylko w liczbach bezwzglednych, ze wsrod zaszczepionych jest albo tyle samo, albo do kilka razy wiecej zakazen. Ciagle sie zastanawiam dlaczego. Najprostrza odpowiedzia byloby to, ze szczepienie ulatwia zarazenie, czemu zaprzecza wiekszosc expertow. Ale liczby nie sa po ich stronie  ;) Ta rzadowa agencja wyjasnia to (ale tak naprawde nic nie wyjasnia) innymi zachowaniami, inna checia do testowania wsrod tych 2 grup. Ale zadnych na to dowodow nie przedstawia, ot takie sobie gdybalki...
Co do zachorowań w obu grupach - może być, że będą zbieżne - dla mnie kluczowy jest przebieg zakażenia i ryzyko hospitalizacji.

Jak to będzie 3 dniowa jazda z zatokami to niewielki problem.
Akurat dzisiaj rozmawiałam z kobitką około 60 - dwie dawki - w grudniu miała brać trzecią czyli jest pół roku od szczepienia - tydzień temu ból zatok, katar i utrata węchu - lekarz - test - COVID - jednak dostała antybiotyk - trzy dni i po wszystkim - nawet węch jej wrócił. Koleżanka z którą pracuje - też się źle poczuła - podobny wiek i szczepienie - gorączka i gardło - kilka dni - są już w pracy.
I wg mnie o to chodzi.

Co do zachorowań po szczepieniach - ja się na grypę nie szczepiłam, ale znajomi lekarze i teściowa - w pierwszym roku szczepienia przechorowali ciężko grypę - w kolejnych latach (szczepią się co roku) nie chorowali na nią w ogóle. Może jest tu jakiś związek - nie wiem.

W ogóle to miałam na myśli, że wirus łatwiej mutuje i lepiej mu się hasa po nieszczepionym polu.
Kiedyś trafiłam w ten art i on mnie dosyć przekonuje:
https://www.dw.com/pl/czy-szczepionki-spowodowa%C5%82y-mutacj%C4%99-delta-sprawdzamy-fakty/a-58225561

Co do polityków  i zarządzania w sytuacji kryzysowej - zmilczę, bo liczba obserwowanych idiotyzmów podnosi mi ciśnienie;)
Cytuj
Z tym NHS, to jest calkowicie prawda! Ta mantra jest powtarzana jak jakas nowa modlitwa, doslownie wszedzie.
No co Ty Nexia...18h to dobry czas - dają pacjentowi szansę na załatwienie różnych ważnych spraw i jeszcze drzemkę;)
I np. na nabicie punktów w zaświatach dla przypadkowych przechodniów - jak Ty. Czyli medal z bakłażana za ogarnięcie sytuacji!:)

Nie sądziłam, że z NHS-em jest podobnie jak z NFZ-em...pacjencie płać, ale lecz się sam (czyt. prywatnie).
To już nawet oficjalne teksty z e-porady - ja np. taką dostałam - zaliczyłam wywrotkę na rowerze i łokieć mnie pobolewa od 2-3 miesięcy - zadzwoniłam, że może jednak coś by zbadać: polecam fizjoterapię - nie ma miejsc - proszę iść prywatnie...ale on dostał kasę za tę poradę!:))
Cytuj
Miałeś farta - a nie rację.
Ha, wiedzialem ze uslysze taki argument  ;D A ty mialas pecha  :P  Ja ogolnie mam malo farta. Ostatnio przegralem pare ladnych stow w kasynie, w zakladzie ktory mial 1:9000 szanse niepowodzenia. Jestem pechowcem.
;D
A żebyś wiedział - że miałam pecha. Nikt więcej się nie zaraził od tych facetów - tylko ja - a kontaktowali się z kilkoma osobami - ale ja miałam największy stres? Może dlatego.
Cytuj
Covid przeszedlem ok, z powodu statystyki i trybu zycia. Teraz, patrzac niby na te nowe objawy Omicrona, mozliwe ze mialem wlasnie ta opcje. Albo i nie...
Ja raczej Deltę. Alele...z powodu tych samych statystyk którym nie wierzysz?;)
Statystycznie to też powinno mnie ominąć. I omijało - cały rok - chociaż przez cały czas kontaktowałam się z dziesiątkami ludzi, nie pracowałam zdalnie, chodziłam na siłownię (ta z tych otwartych przez cały czas), do sklepów, wyjeżdżałam na urlop - normalne funkcjonowanie. Aż coś nie zaskoczyło.
Cytuj
Niektorzy zalecaja szczepienie 1 dawka po paru miesiacach, co osobiscie mnie nie przekonuje.
Były tutaj linkowane badania wskazujące na skok przeciwciał u ozdrowieńców po pierwszej dawce, równoważny temu po drugiej dawce u tych co nie chorowali.
Cytuj
To jakie wlasciwie mialas objawy, tak miedzy nami, covindianami?
Taka sekta?;))
Takie:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1974.msg87515#msg87515
To nie był koniec - straszna słabość (mycie zębów = 3h spania) trwała jeszcze 3-4 dni. I ustąpiła nagle - po pierwszym wyjściu z domu  - wróciłam na oparach i spałam kilka godzin - wstałam i było ok.

Było ok na powolne zwykłe funkcjonowanie - poszłam na siłownię i tu się okazało, że kondycja siadła - po burpeesach myślałam, że zejdę. O ćwiczeniach z obciążeniem mogłam zapomnieć. Nawet minuta zwykłego planku była poza zasięgiem. Wydolność babci. Siłownie w Polsce zamknęli wtedy. Chodziłam do znajomych karateków - oni mogli trenować i chyba dzięki temu się pozbierałam. Gdybym siadła w domu - nie wiem.

I dodatkowa atrakcja: miesiąc po - wypadanie włosów - mocno ponad normę. Trwało 3-4 miesiące. Czytałam, że u kobiet to częsty long covid:
https://pulsmedycyny.pl/mniej-oczywiste-powiklania-covid-19-wypadanie-wlosow-zespol-czerwonego-oka-problemy-z-libido-1122701
Taże jeśli to było łagodne chorowanie, to ja więcej nie chcę;)

Cytuj
Co do testów - rozumiem, że godzisz się na świat bez szczepień, ale zamknięty i z ciągłymi testami? Wyjście z domu: test. Tak jest w niektórych landach niemieckich - dla niezaszczepionych. Zróbmy to jeszcze dla zaszczepionych i zatoczymy piękne kółko - zamknijmy świat.
Co to za falszywe alternatywy? I insynuacje, he? Jedynie przedstawilem logiczny ciag posuniec. Jeszcze raz: Skoro zaszczepieni roznosza, a priorytetem jest powstrzymanie roznoszenia, to pozostaja testy, bo lockdowny tez nie powstrzymaly. Ja proponuje otwarcie, szczepienia dla chetnych, praca nad lekami i trzeba zyc. Ten wirus to nie jest czarna smierc i wiemy dokladnie kto sie chronic powinien najbardziej.
He?...he!...hehe:))
Otóż wg mnie od początku brak konsekwencji i logiki.
To nie są fałszywe alternatywy - świat z tym covidem tak zabrnął, że albo będą nas testować do zawsze albo zaszczepi się odpowiednia liczba osób by wyciszyć ciężkie zachorowania (jak np. z ospą, świnką odrą)...

Logicznym  ciągiem jest: mamy pandemię - zamknęliśmy świat -  jest szczepionka - obowiązkowo szczepimy i po sprawie.
Nielogicznym ciągiem jest: mamy pandemię - zamknęliśmy świat -  jest szczepionka - nie szczepimy się - testujemy - zamykamy - otwieramy- testujemy i tak bez endu.
Cytuj
Ja proponuje otwarcie, szczepienia dla chetnych, praca nad lekami i trzeba zyc. Ten wirus to nie jest czarna smierc i wiemy dokladnie kto sie chronic powinien najbardziej.
Leki nie powstrzymują rozprzestrzeniania choroby i jej mutacji - one leczą, że tak powiem post factum...w tym przypadku uważam, że mogą wspomóc szczepienia, ale nie je zastąpić.

Czy ten wirus jest tak śmiertelny...otóż to...jak napisałam wyżej: świat zabrnął, a jak napisał Lem: rozpędzoną cywilizację trudno zawrócić w biegu...
Myślę sobie, że gdyby był tak śmiertelny to kraje afrykańskie (z których np. pochodzi nowa wersja), Indie - powinny być zdziesiątkowane. A nie są.
Ale śmierć to nie jest najgorsze co może się przytrafić;)
Więc też jestem przeciwniczką lockdownów. I też uważam, że trzeba z tym żyć. I po to trzeba się szczepić:))

Kogo siecze...uważam, że nie ma tutaj żadnej reguły. Początkowo starszych - ale widać, że schodzi z drabinki...coraz częściej słyszę o dzieciakach znajomych.
Cytuj
Czy my sie zrozumielismy? Jestem absolutnym wrogiem PRZYMUSU szczepien, nie szczepionki. Absolutnie polecam szczepienie na covida kazdemu, kto jest w odpowiednim wieku, albo ma choroby zwiekszajace ryzyko covida. Poza tym, jako wolnosciowiec, polecam kazdemu, zeby sam decydowal o swoim ciele. Moje cialo - moj wybor!
Niemniej z tego co piszesz wynika, że jesteś przeciwnikiem szczepień na covid  w ogóle - chociażby dlatego, że podważasz ich działanie (szczepieni też chorują, powikłania itp.)...mniejsza.
Większa, że im dłużej politycy mają w rękach covidovy bat, tym gorzej dla wszystkich.
Nie da się żyć w dyktacie testów, nieoczekiwanych lockdownów, zakazów, nakazów wprowadzanych z dnia na dzień itp. - to jest ograniczenie wolności:)

Jasne, każdy powinien decydować sam o swoim ciele - o ile to cielę nie zagraża zdrowiu i wolności innego ciała;)

4
DyLEMaty / Odp: Korone zawirrowania
« dnia: Grudzień 03, 2021, 10:58:59 pm »
No widzisz Ola, nie zalapalem co autor mial na mysli. Musi to byc ta slawna "mozgowa mgla covidova", podobno gorsza od smolenskiej.
Nic się nie znasz Nexia...ja wszystko co zapominam (a zapominam rekordowo od zawsze) zwalam na tę mgłę;)
Cytuj
Aaaale, ten fragment: "Resort zdrowia podał, że od początku rozpoczęcia szczepienia drugą dawką (...)".  Tutaj jest sedno psa na dachu. Juz o tych wyliczeniach dyskutowalismy, moze ominelas... :-* Od poczatku szczepienia prawie nie bylo zaszczepionych, wiec oczywiscie prawie wszystkie zgony byly wsrod niezaszczepionych. A powinno byc tak:
Dobra tam...nie mieszkasz w kraju nad Wisłą i nie wiesz co ludziom robi na koniec roku Nowy Polski Burdel - otóż robi to, co jedna Lemowa maszyna: wywraca na nice...podatki.
I jedno co mogę w cyferkach ostatnio ogaranąć to księgi...głownie rozchodów.

Swoją opinię o rzetelności statystyk covidowych (a zwłaszcza tych zgonnych) już tutaj zamieszczałam. Przypomnę: nie była pochlebną.
Co od kiedy liczone, jak, kto wsadzany w jakie przedziałki - mniejsza.
Większa kto w tym roku - powiedzmy od wakacji, bo wtedy te wyszczepienia już względnie pełne - ląduje w szpitalach i to nie z tych obłożnie chorych u których covid jest n-tą chorobą, ale u względnie zdrowych.
Jakie są te statystyki?

Cytuj
I bardzo dobrze. Jezeli ktos zaklada, ze szaleje grozna pandemia, a juz dokladnie wiadomo ze zaszczepieni roznosza wirusa, to test ma o wiele wiecej sensu niz  szczepionka. A kto to jest antyszczepionkowiec? Czy ja, ktory stwierdzilem, ze statystycznie wole podjac ryzyko zakazenia, niz ryzyko szczepionki i zakazenia (jak sie okazalo mialem racje) i ktory jestem absolutnym wrogiem przymusu szczepien, tez sie zaliczam do tej kategorii? I czy powinienem sie wstydzic?  :-[
To, że zarażać będą się zaszczepieni było i jest oczywiste. Im mniej zaszczepionych, tym więcej zakażonych - także wśród zaszczepionych.
Trochę mnie wyciąłeś - w kolejnym poście szło:
Mam wrażenie, że COVID przykrywa głębsze problemy: surowce, energetyka, ślepa ściana mniemanego rozwoju...jeśli np. do Portugalii przyjedzie mniej turystów, to jej zapotrzebowanie energetyczne będzie mniejsze...naprawdę mam wrażenie, że świat zawraca w biegu - na naszych oczach.

Dla mnie takim hasłem trzeźwiącym był neon z Twojego podwórka, który można zobaczyć np. w teledysku RS "Ghost Town".
Protect NHS - nie ludzi czy siebie...ale NHS.
Co do testów - rozumiem, że godzisz się na świat bez szczepień, ale zamknięty i z ciągłymi testami? Wyjście z domu: test. Tak jest w niektórych landach niemieckich - dla niezaszczepionych. Zróbmy to jeszcze dla zaszczepionych i zatoczymy piękne kółko - zamknijmy świat.
Cytuj
A kto to jest antyszczepionkowiec? Czy ja, ktory stwierdzilem, ze statystycznie wole podjac ryzyko zakazenia, niz ryzyko szczepionki i zakazenia (jak sie okazalo mialem racje) i ktory jestem absolutnym wrogiem przymusu szczepien, tez sie zaliczam do tej kategorii? I czy powinienem sie wstydzic?
Miałeś farta - a nie rację.
Ja zanim zdążyłam wybrać - zachorowałam.
I po chorobie wybrałam szczepionkę, bo nie chcę drugi raz tak chorować. Chociaż niby to było lekko (bo nic od układu oddechowego) ale wyłączyło mnie na 12 dni  (nigdy tak nie chorowałam - to było moje drugie L4  w życiu ) i wydawało się, że będę ludzką dętką na zawsze. Taka niemoc.
Jeśli jesteś absolutnym wrogiem i się nie szczepisz? So...

5
Cytuj
Jeszcze nie przeczytałam i bez tego czytania wygląda mi to na "pod tezę"...w takim razie Solaris to też getto...albo obóz w którym więźniowie są poddawani nieludzkim eksperymentom...bez przesady, ale jak się  człek za bardzo wkręci w jeden typ interpretacji to też niedobrze.
To teza z poprzedniej książki "Zagłady i..."
Oczywiście, że Solaris getto, a zwłaszcza Eden...znaczy jest linia by tak Tłomaczyć.
Ups..."Eden" zapamiętałam, ale "Solaris" to moja metanadinterpretacja;)
W sumie to Ziemia cała takim kołchozem...i mamy z głowy Tłomaczenia ::)
Cytuj
Stefan sumuje to i owo, a później panie nieco dodają od się i zmieniają tło;)
;D ;D Coś w rodzaju 50 twarzy Stefana?
No masz! i to Lem wymyślił?!:))
Cytuj
Zaraz tam mijają. Dałbym wizytę ...Anna we właściwym szpitalu i tam trafia na siostrę Barbarę, która grzecznie zapytana kieruje ją na... Berdyczów.
:)))
Ale...jednak...mijają;)
Cytuj
Po drodze na skutek stwierdzonej bladości lica i lekkiej rzucawki trafia na sanitariuszkę Zosię, która niezbyt wprawnie ale aplikuje jej stosowny zastrzyk i wysyła na konsultację do... powiedzmy - Wyżniaka (sprawa losowa z Pyżniakiem). Ten ordynuje natychmiastową interwencję i usuwa urojoną ciążę (z rutyny); po czym przywrócona cudem do życia Anna trafia do wiadomego urzędu gdzie Pościk... i on już dojdzie z kim była ta "urojona" i czy aby na pewno urojona.
Finał widziałbym u Marcinowa w ogólnym klimacie dwunastej księgi wieszcza. Jeszcze tylko jakoś Halinę wmontować - ona z innej branży.
:)))))
Poczynię delikatne zmiany w akcji - znaczy cenzura;))
 
Zazdrosna Barbara zaraz rozpoznaje mityczną Annę i w swej ciętej wersji podnosi ciśnienie Nosilewskiej - ta spotyka Wyżniaka/Pyżniaka, któren bieżył na spotkanie z zaciążoną pacjentką  - jak zwykle w tym szpitalu: myli je...wiesz jaki tam bałagan...
Usuwa, ale: ciążę urojoną na podstawie wywiadu...czyli aborcja psychiczna - wtedy Zosia aplikuje ten strzyk na uspokojenie...bo rzucawka z nerw...Pościk akurat wracał od Stefana...zainteresował się zamętem...umawia Nosilewskiej spotkanie do Marcinowa...ale ta nie ma aluzji (widziałam kiedyś gościa pakowanego do karetki, który tak mówił do pakowacza: nie mam do Pana żadnych aluzji...).
Nosilewska wyjeżdża.

Szczęście? Miał Stefan, że nie dotarła do niego informacja o ciąży Nosilewskiej...to by pogrzebało...

Możet byt? ;D

Nie sądziłam, że ten "Czas nieutracony" ma tak wiele opcji;)

6
Wedle Gajewskiej cały ten szpital to Lwów (getto).
Jeszcze nie przeczytałam i bez tego czytania wygląda mi to na "pod tezę"...w takim razie Solaris to też getto...albo obóz w którym więźniowie są poddawani nieludzkim eksperymentom...bez przesady, ale jak się  człek za bardzo wkręci w jeden typ interpretacji to też niedobrze.
Cytuj
Tylko, jakie imię wybrać na tytuł?
 Durellowski zaczynał się Justyną.
Stefan sumuje to i owo, a później panie nieco dodają od się i zmieniają tło;)
Cytuj
A..śladami... nieee. On wszak głównie po obozach. A to ma być więcej Mniszkówna, ostatecznie Jasnorzewska łamana przez Ferrante 
Panie...no to...Anna go tam szuka...a spotyka...kogo spotyka? Wielenieckiego...co on taki sam?...niestety to nietrafiona partia...wyjeżdża do Warszawy i tak się mijają:))
Cytuj
OH! Cóż za porywający opis szczęścia, będę musiał się przedefiniować... życiowo. Przed kolejnym okrążeniem  :D
Czyli wszystko pasuje to zasady nieoznaczoności...można ew. uzupełnić klasykiem Archimedesem... szczęście myślane zanurzone w cieczy realnego, traci na wadze tyle, ile wyparte przezeń złudzenia.
Nie wiem jakie złudzenia miał Stefan...sądząc z wypowiadanych sztywnych fraz oraz zdarzeń, w których uczestniczył...dla niego szczęściem mogło być to mało porywające światło zokienne gwarantujące bezpieczeństwo.
Zresztą...jakie marzenia o szczęściu można było mieć w zrujnowanej Warszawie, z pełną głową lęków?
Abstrahując od firanek i mebli...trudno być osobą myślącą i nie mieć świadomości przemijania wszystkiego. W tym opisie może i wielkie napięcia uleciały, ale cień w rutynie został.

Niemniej - patrząc na twórczość Lema: potrafił pisać o szczęściu? Jakoś wychodzi mi, że szczęście jednego wychodziło bokiem drugiemu...

7
Cytuj
W razie, gdyby jednak czasu mało...machnę recenzję nienapisanego tomu ...o, "kwartet krakowsko-lwowyjski. Epilog".
I wtedy, do Próżni...
:))))
Raczej krakowsko-warszawski...albo krakowsko-nieczawski...chyba, że którąś wyślesz do Lwowa śladami Stefana...i jak to w "Kwartecie..."  zrelacjonuje nam zakryte karty tej...historii - jej oczyma;))
Cytuj
Fakt, mówili na nią Hela, może też Hala.... fonetyczna zbitka? Niee...sięgam głębiej, a głębiej ten kukiełkowy cytat ze Szczepańskiego (strona 339, tom I). Zaglądam, bo akurat mam  :)
I tam w przypisie... Halina z Burtanów. Kto robił przypisy do Szczepcia?
A może ona naprawdę była Halina? 
Może - nie wiem.
Ale za przypisy do Szczepcia tom I odpowiada Tomasz Fiałkowski - sprawdź na samiuteńkim końcu...
Cytuj
Aaanie - to zajawki możliwego szczęścia - preludium;)
Aaatak to? Chodzi o szczęście spełnione, jego opis? Postludium?
Pani żartujesz sobie??? Szczęście spełnione przestaje być szczęściem. To jest ta...zasada nieoznaczoności szczęścia?
To będzie w czwartym tomie...o ile coś z tego przyjeżdżamszesnastego wyszło. Coś więcej niż kolejny referat...
Nie - proszę pana - szczęście zostało opisane...postudium Stefan opisał Annie...:

Gdybyś nie odjechała wtedy, zostałabyś może moją żoną i wkrótce obchodzilibyśmy dziesiątą rocznice ślubu, tej jesieni. Mielibyśmy właśnie dostać mieszkanie, bo stawiają kolonię i klinika ma dostać jeden dom. Nowe meble, firanki w oknach, wieczorem światło, jedno z takich - wskazał ręką jasne okienka Mariensztatu. - Byłoby sporo milczenia, bo wszystko zostałoby już opowiedziane, i znalibyśmy nawzajem swoje życiorysy, ów tren, który niesie się za sobą...itd.itp.
Cytuj
Hmm...ale jak?
 Nowy, aneksy do starego? On jest dość rozbudowany.
Może tylko te sprawy, które zostały wywróconymi (lub rozbudowanymi) kolejnymi tomami?   :-\
Tak właśnie myślałam, że po prostu czytnę jeszcze raz i jak coś mi grzytnie to napiszę w tamtym wątku - tak, jak z tymi papierami Sekułowskiego.

8
Ruiny zamku kazimierzowego? ..i znikła malejąc pod dalekim wzgórzem, na którym rozsiadły się ceglane forty Kazimierza”
No właśnie: zamek. Pasuje.
Cytuj
- I tyle...Stefan wraca do Krakowa - a tam depesza: PRZYJEŻDŻAM SZESNASTEGO. ANNA
Kolejne niedomówienie, sugerujące coś więcej niż treść sama.
A przecież może potrzebowała jedynie noclegu?
W sumie to nie wiadomo, co on do niej napisał ewakuując się z W-wy, a napisał 2 strony treści nieznanych czytelnikowi.
Może to było w stylu – jeśli kochasz, to przyjedź szesnastego! – wtedy depesza jest odpowiedzią.
Ale też  może: wpadnij gdy będziesz w pobliżu?..wtedy zakończenie otwarte.
Jego radość sugeruje wariant pierwszy 8) 
Aleć tam, wierzyć emocjom faceta z bogatą wyobraźnią... patrz „zielony atrament”.
Tylkotylko...żeże - ciut przed depeszą:

Już mijając słup, dostrzegł drukowane zawiadomienie o zjeździe psychiatrów. Spojrzał na datę: szesnastego, to znaczy jutro się zaczyna - pomyślał. - Może pójść? Może...

Może ona przyjeżdża na ten zjazd i to jakieś obłędne nieporozumienie?;)
Cytuj
A jakże.
Służę obfitym biustem cytatów
Aaanie - to zajawki możliwego szczęścia - preludium;)
Próby zaś opisywania...to np. warszawskie spotkanie?
Cytuj
I przy okazji sprawdzić, czy tata mieszka u siebie, czy może na „stancji” u niejakiej Krystyny
(...)
Zrobiłem się ciekawy... Taa, to "ostateczny dowód miłości".
Trzeba zapamiętać!
Czyli? Trzeba by zmienić wątek na "Szpitalny"?

9
Lemosfera / Odp: 2021: Rok Lema
« dnia: Listopad 29, 2021, 12:06:13 am »
Ciekawe czy te opowiadania będą gdzieś dostępne? Wydane? Przeczytałabym je...
Miejmy nadzieję.
Tymczasem mogę niejako zastępczo zaproponować inne opowiadanko w stylu Lema, na podstawie Podroży XIV.
Nie, żeby mi się jakoś specjalnie podobało, ale zawsze :)
Władimir Tretiakow, "W odwiedzinach u kurdla":
https://bigliba.com/reader/662660
Przeczytałam i jakoś wyświetlił mi się obrazek z "Było sobie życie..." - podróż przez kolejne układy...ale! jakie prorocze: układ oddechowy wymaga dodatkowej komisji lekarskiej...;)
"Rezerwiści" pasowni...całkiem zgrabne opowiadanko:)

Psss...słuchowisko jakoś ominęłam, ale skoro zachwalasz - jak będzie w archiwach...to słuchnę kiedyś.

10
Lemosfera / Odp: 2021: Rok Lema
« dnia: Listopad 28, 2021, 10:03:57 pm »
Ciekawe czy te opowiadania będą gdzieś dostępne? Wydane? Przeczytałabym je...
Miejmy nadzieję.
Tymczasem mogę niejako zastępczo zaproponować inne opowiadanko w stylu Lema, na podstawie Podroży XIV.
Nie, żeby mi się jakoś specjalnie podobało, ale zawsze :)
Władimir Tretiakow, "W odwiedzinach u kurdla":
https://bigliba.com/reader/662660
O dzięki! Tylko czy mój rosyjski wystarczy? Sprawdzimy;))

11
Hyde Park / Odp: Pożegnania
« dnia: Listopad 28, 2021, 10:02:31 pm »
Jasne, że Kasia miała tutaj decydujący głos. Czyli nie zmieniamy.

Ale w ogóle to się da - musiałbyś domalować tę czarną linię na zdjęciu i podmienić awatary w profilu St. That's all.

12
Hyde Park / Odp: Pożegnania
« dnia: Listopad 28, 2021, 03:18:00 pm »
Głos Kasi (która nie wiedzieć czemu po prostu się tutaj nie zaloguje...:) : może  być bez wstążeczki. Licznik wieku niech zostanie, będzie mała zagadka.....

Czyli? Jest jak jest?;)

13
Lemosfera / Odp: 2021: Rok Lema
« dnia: Listopad 28, 2021, 01:33:07 pm »
Ogłoszono finalistów konkursu na rosyjskojęzyczne opowiadanie fantastyczne w stylu Stanisława Lema.
(...)
Pierwsze miejsce w konkursie jurorzy przyznali Artiomowi Chlebnikowowi za opowiadanie "Potieri” (Utrata), w którym autor tłumaczy, jak ważna dla przyszłości każdego człowieka jest jego historyczna pamięć. Drugą nagrodę zdobył Władimir Bieriezin za opowiadanie "Sait biez URL” (Strona internetowa bez adresu). Trzecie miejsce jury przyznało Michaiłowi Gajocho za opowiadanie "Anna”.


https://www.polskieradio.pl/399/7979/Artykul/2856453,Ogloszono-finalistow-konkursu-na-rosyjskojezyczne-opowiadanie-fantastyczne-w-stylu-Stanislawa-Lema

Ciekawe czy te opowiadania będą gdzieś dostępne? Wydane? Przeczytałabym je...

15
Hyde Park / Odp: Pożegnania
« dnia: Listopad 28, 2021, 12:53:28 pm »
Tak by to wyglądało:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1583.msg69578#msg69578
https://forum.lem.pl/index.php?action=profile;u=2642

Co do obwódki/wstążki - najpierw pomyślałam, że St i tak jest czarno-biały, ale może faktycznie - żeby wątpliwości nie było - dać np. taki mały, skośny, wstążkowy czarny pasek w dolnym prawym rogu?
Maziek mógłbyś to zrobić? Bo chyba masz to awatarowe zdjęcie St? Czy w ogóle to robić?

Strony: [1] 2 3 ... 408