44
« dnia: Grudnia 12, 2021, 01:19:37 pm »
Jeszcze od S.Lema cmentarz i ławeczka:
"– (...) Na cmentarz?
– No to co? Tam nikogo nie ma.
Brama była zamknięta, poszli kawałek dalej, do furtki. Najpierw stały ogromne, szare, pozieleniałe grobowce patrycjuszów, mamuty z ozdóbkami, posągami, kolumnami, znicze o kolorowych szybkach, miniaturowe kościółki, mauzolea. Droga zwęziła się, kiedy zeszli z głównego traktu. Zamiast asfaltu był tu żwir, suchy, sypki, po bokach – mniejsze grobowce, jakby wykonane seryjnie, jak z taśmy; betonowe kloce, tu i ówdzie czarna polerowana płyta, na niektórych napis już się zacierał, litery wyjedzone.
Szli dalej. Coraz więcej było starych drzew, coraz mniej widoczne groby, nie skoszona trawa rosła wysoka, nareszcie Tomek zatrzymał się przed małą kapliczką między brzozami.
– Tu?
– Możemy siąść.
– Dobra.
Z boku stała ławeczka, spróchniała, w szparach drzewa – zielone nasionka, zeschłe klonowe listeczki. Siedli. Tomek otworzył nową paczkę papierosów, Mat stuknął papierosem o paznokieć – korkowy ustnik. Pewno specjalnie kupił – na spotkanie. Nic nie powiedział. Zapalili...".
(Lem S., Exodus, publikacja w 1959)