Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Bladyrunner

Strony: 1 ... 12 13 [14] 15
196
DyLEMaty / Re: Batalistyczne wątki w filmach SF
« dnia: Kwiecień 13, 2005, 01:20:22 am »
Ostatnio obejrzałem sobie "Terminatora" i zauważyłem, że przedstawione w nim wątki wojny przeszłości, skromne, za to z niezłym klimatem, to w gruncie rzeczy kompletna bzdura. Pomijam sam przebieg akcji w owych wątkach, bo i nie ma nad czym się za bardzo rozwodzić, zastanawia mnie jednak kto wpadł na pomysł żeby ludzie którzy raczej kiepsko widzą w ciemności ukrywali się za dnia, a działania bojowe przeciw robotom, które dla odmiany znakomicie widzą ciemności podejmowali w nocy.

197
Lemosfera / Re: Kraków - Miasto artystów
« dnia: Kwiecień 13, 2005, 12:56:20 am »
Cytuj
W Krakowie, tej stolicy kulturalnej i  intelektualnej Polski
 


Kilka lat temu zajrzałem wieczorem do siedziby ikony krakowskiej kultury czyli do Piwnicy pod baranami. To co zobaczyły moje oczy było dość dalekie od kultury, a przynajmniej tej określanej mianem "wysokiej" (o tym co usłyszały moje uszy już nie wspomnę), w legendarnym lokalu odbywała się właśnie łupoteka, a w drzwiach minęło mnie trzech opasłych łysoli ze złotymi łańcuchami pozawieszanymi na czymś co w zamyśle natury było kiedyś ich szyjami. To takie spostrzeżenie na temat kulturalnej stolicy Polski.

198
Lemosfera / Re: Tylko głupiec i kanalia lekceważy genitalia
« dnia: Kwiecień 13, 2005, 12:37:28 am »
"Świat jest bezużyteczny, jeśli się go z nikim nie dzieli"
Obłok Magellana

199
Lemosfera / Re: Gdzie jest Lem
« dnia: Kwiecień 13, 2005, 12:18:46 am »
Może Lem jest w LEMie :)

200
DyLEMaty / Re: papiez w Rzymie
« dnia: Kwiecień 13, 2005, 12:05:47 am »
Agnostycyzm to pogląd negujący możliwość pełnego poznania, ja natomiast stwierdzając, iż jestem niewierzący nie stwierdzam jednocześnie, że poznanie prawdy na temat istnienia, bądź nieistnienia boga jest niemożliwe. Jedyne bowiem co mogę na ten temat powiedzieć, to że osobiście obecnie nie potrafię udowodnić ani istnienia ani nieistnienia boga, co jednak nie wyklucza ani tego, iż jest to możliwe, ani tego, że ktoś już tego nie rozstrzygnął, ani wreszcie tego, że sam kiedyś nie będę potrafił tego problemu rozwiązać (choć to ostatnie oczywiście uważam za mało prawdopodobne). Gdyby miało być inaczej i na podstawie swojej niewiedzy w kwestii istnienia bądź nieistnienia boga negowałbym opcję, że jest możliwe rozstrzygnięcie tego problemu, to przez analogie musiałbym również uważać prom kosmiczny za niemożliwy do skonstruowania ponieważ nie wiem jak mógłbym go zbudować.

201
DyLEMaty / Re: papiez w Rzymie
« dnia: Kwiecień 12, 2005, 03:02:05 pm »
W porządku dzi, ale jak już mówiłem nie jestem ateistą, lecz niewierzącym. Różnica jest dość istotna, bo ateizm oznacza negację istnienia boga, ja zaś poprostu w niego nie wierzę, a kwestię czy bóg istnieje czy nie pozostawiam otwartą.

Ps. Nie ja się pierwszy wtrąciłem ;), ale przyznaję ci rację, że temat jest głupi i najlepiej go skończyć. :-X

202
DyLEMaty / Re: papiez w Rzymie
« dnia: Kwiecień 12, 2005, 01:26:50 pm »
Ziemska ocena papieża nie oznacza postrzegania go jako starszego pana z administracji, lecz ocenę całokształtu jego ziemskich dokonań. Zresztą funkcja głowy kościoła przecież nie polega tylko na przerzucaniu papierów i odnoszenie do niej określenia "czynność" wydaje mi się raczej nie na miejscu, gdyż narzuca mechaniczny sposób jej postrzegania. Ponieważ nie można jednoznacznie udowodnić istnienia Boga, to z naszego punktu widzenia papieża możemy oceniać tylko w tak jak to czynimy w przypadku innych jednostek, tj. poprzez czyny (nie czynności), nie zaś poprzez domniemane jego relacje z domniemanie istniejącym Bogiem. Stawianie tezy o niestosowności oceniania głowy kościoła umotywowanej poprzez odnoszenie się do Boga, który istnieje lub nie, stanowi przykład argumentacji czysto idealistycznej, pozostającej w stosunku nieprzystającym do argumentacji racjonalistycznej. Jeśli więc ktoś odmawia innym prawa do racjonalnej dyskusji stosując argumenty idealistyczne, to przynajmniej w moim mniemaniu trąci to fanatyzmem.
Na zakończenie chciałbym poruszyć jeszcze kwestię mojej, jak to określił Terminus "niedelikatności". Jako osoba niewierząca (lecz nie ateista) nie posiadam emocjonalnego stosunku do wiary, toteż nie mam za bardzo wyczucia kiedy moje wypowiedzi w tej kwestii mogą być niedelikatne, jeśli więc obraziłem czyjeś uczucia religijne, to przepraszam.

203
DyLEMaty / Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Kwiecień 09, 2005, 01:47:33 pm »
Pomyślałem, że byłoby niezłym pomysłem, gdyby forumowicze dzielili się ze sobą wrażeniami na temat ostatnio przeczytanej książki. Ponieważ "na każdym zebraniu jest tak, że ktoś musi zacząć, więc ja..." nakreślę parę słów o właśnie przeze mnie ukończonym "Czasie poza czasem" Dicka. Jak wszystkie pozycje tego autora wszystko zaczyna się naprawdę nieźle. Mamy pozornie normalne życie amerykańskiego przedmieścia, pozornie zwyczajnych bohaterów i ich pozornie zwyczajne sprawy. Jednak spod tego płaszcza codzienności zaczynają z czasem wyłaniać się wątpliwości, zagadki, by ostatecznie wydobyć zasadnicze pytanie - na jakim świecie my żyjemy? Taka sytuacja jest mniej więcej do połowy lektury, później następuje załamanie. Kurtyna tajemnicy zaczyna się podnosić, przy czym nie czyni tego płynnie, lecz skokami, a to co odsłania jest nie do końca przemyślane, miejscami naiwne, a czasem wręcz banalne. Oczywiście wszystko okazuje się być tylko iluzją, ale wytłumaczenie powodów owej mistyfikacji jest na poziomie debiutanckiej książki Ziemiańskiego. Niestety Dickowi zabrakło pomysłu, bądź chęci do należytego doprowadzenia sprawy do końca, podobnie było zresztą z jego powieścią "Kosmiczne marionetki", gdzie w pewnym momencie dało się wyraźnie odczuć wyczerpanie pomysłu.
Jedyną rzeczą wartą zauważenia przy tej książce jest fakt, że "Czas poza czasem" mógł posłużyć jako inspiracja do napisania scenariusza "Truman Show", ale to tylko niepotwierdzone odczucie.
)


Ze względu na bezcelowe inicjatywy lubujących się w redundantności osób, temat ten poszerzamy niniejszym
o książki przeczytane nie tylko "właśnie".

Moderator

204
DyLEMaty / Re: papiez w Rzymie
« dnia: Kwiecień 02, 2005, 01:48:25 am »
Cytuj
Nie do nas nalezy ocena czy Ojciec Swiety powinien odejsc czy nie. O tym zadecyduja Niebiosa. Być może wypełniła sie już Jego misja na Ziemi. Teraz czas abyśmy zaczeli zgłebiać madrość, wiedze i milość której nauczał.


Jezus powiedział "Cesarzowi co cesarskie, a Bogu co boże".  Jako głowa ziemskiej instytucji papież podlega ziemskiej ocenie, Bóg co najwyżej może się do niej ustosunkować, w swoim czasie.
To tak dla wszystkich fanatyków religijnych, żeby sobie przemyśleli.

205
DyLEMaty / Śmierć na żywo
« dnia: Kwiecień 01, 2005, 11:57:42 pm »
"Śmierć na żywo", była taka książka, skądinąd niezła, która traktowała o robieniu medialnego show ze śmierci człowieka. Dziś, czy oskarżycie mnie o cynizm jeśli powiem, że słowo ciałem się stało? Czy jest coś bardziej obrzydliwego, niż prześciganie się poszczególnych stacji w przebojowości programu o umierającym papieżu? No tak, wszak o widza trzeba dbać. Trzeba było skrupulatnie zebrać materiały i ustalić kolejność, wysłać korespondentów do Watykanu, Wadowic i gdzie się tylko dało, kupić kilogramy cebuli, żeby mieli oni szkliste oczy. Pomyśleć, że wszystkie media szykowały się do tego od tygodni, bo przecież takiego widowiska nie można przygotować od ręki. Jedyne czego jeszcze brakuje, to transmisji na żywo z papieskiej komnaty z pulsującym w tle wykresem elektrokardiogramu.
Na ogół cieszy mnie gdy rzeczywistość dogania fantastykę.
Na ogół.

206
DyLEMaty / Re: Jacek Dukaj
« dnia: Marzec 23, 2005, 01:11:29 am »
Cytuj
do tej pory nic nie czytalem, tylko techniczne, nie mialem na studiach czasu
przez przypadek czasem zachaczylem Penrosa, Hawkinga, jakies historie filozofii...
nie jestem przyzwyczajony czytac ksiazek dla rozrywki, czytam dla rozwoju, to pociaga za soba to poczucie "bezsensu" czytania beletrystyki i uczucie zmarnowanego czasu


Oj dzi, a co z rozwojem duchowym, co z rozwojem estetycznym, co z rozwojem wrażliwości, tego nie wyczytasz w książkach technicznych. A poczytałbyś sobie trochę (skoro ma już być to fantastyka) późnej twórczości Ursuli Le Guin, może wtedy byś zrozumiał, że nie tylko fizyka rządzi światem.

207
DyLEMaty / Re: Filmowe wizje książek
« dnia: Marzec 22, 2005, 08:26:15 pm »
Z "Gateway: Droga do gwiazd" to by powstał raczej film erotyczny ;)

208
DyLEMaty / Re: Piszemy opowiadanko on-line
« dnia: Marzec 14, 2005, 01:46:30 pm »
-      Nie ściany lecz gruba warstwa miedzi, którą je wyłożyliśmy zanim umieszczono tam ładunek, ale widać nie dość szczelnie i jest jakieś przebicie, za słabe wprawdzie na mózgi ludzi, ale te sztuczne są bardziej czułe.
-      A dlaczego miedź?
-      Skąd mam wiedzieć, miedziana była skrzynia w której obiekt znaleziono, stąd wiemy jak się zabezpieczyć przed polem, ale to niestety jedyne co wiemy.
-      Widzę więc, że musimy znaleźć sposób, żeby zamknąć skrzynię.
-      Trzebaby zrobić kombinezon z miedzi, albo coś w tym stylu.
-      Na szczęście miedzi to akurat mamy na statku pod dostatkiem.
-      Fakt, tylko dlatego nam się udało. Byłem akurat w sterowni, pełno tam miedzianych przewodów w ścianach, osłabiło to nieco efekt i nie straciłem możliwości poruszania się, normalnie człowiek zastyga w bezruchu, a porusza się tylko w myślach. Wiedziałem poza tym co jest grane i choć otaczały mnie rozległe zielone doliny, wymacałem wajchę bezpieczeństwa, resztę pan zna. Całe szczęście, że grodzie nie odsuwały się w bok, bo rozcięły by pana na pół.
-      Interesuje mnie jeszcze tylko jedno, jak skrzynia została otwarta.
-      Cóż, okazuje się, że nie tylko kapitan na tym statku jest nadmiernie ciekawski. Zaraz po tym wypadku kiedy leżał pan nieprzytomny sprawdziłem stan załogi, brakuje jednego z mechaników. Brakuje też zapasowego kapitańskiego klucza. Widocznie łapserdak wlazł do ładowni, zamknął za sobą drzwi, żeby nikt nie zauważył i dobrał się do skrzyni.
-      Musimy więc działać, proponuję naradę załogi.
-      Słusznie i tak wszystkiego muszą się dowiedzieć.


PS. PRZEPRASZAM ZA LEKKIE ZŁAMANIE ZASAD, ALE OKAZAŁO SIĘ, ŻE TO CO NAPISAŁEM W JEDNYM POŚCIE SIĘ NIE MIEŚCI.

209
DyLEMaty / Re: Piszemy opowiadanko on-line
« dnia: Marzec 14, 2005, 01:43:26 pm »
-      Ten obraz który widziałem, czym on był?
-      To rodzaj snu na jawie, ta maszynka wytwarza jakieś nieznane nam pole, które oddziałuje na mózgi wszystkich żywych stworzeń, jeśli znajdzie się w nim człowiek, ma wrażenie, iż znalazł się w krainie swoich marzeń, co do realizmu tego złudzenia to miał pan znakomitą okazję przekonać się samemu..
-      Ale dlaczego to było włączone?
-      Raczej dlaczego nie zabezpieczone? Nawet ci obcy trzymali arkadion, bo tak ochrzciliśmy to urządzenie w ekranującej pole skrzyni, a przynajmniej tak zostało znalezione. Ktoś skrzynię otworzył i był z tym nie lada problem, udało się ją zamknąć dopiero załodze stacjonującego w systemie krążownika za pomocą zdalnie sterowanego robota. Najlepsze jednak było to, że pole objęło swym działaniem całą planetę.
-      Chyba zaczynam rozumieć.
-      Jak pan wie szykujemy się do desantu na planetę  Gator w systemie Odonimod. Nasze niszczyciele oczyściły już tamtejszą przestrzeń z jednostek wroga, a od kilkudziesięciu godzin gromadzimy tam siły desantowe. Obrona przeciwkosmiczna Gatoru jest nie do ruszenia z przestrzeni, ze względu na gigantyczne zasoby energii ma ona większą siłę i zasięg niż broń najpotężniejszych liniowców. Jedyną metodą jest zrzucić tam wojska i walczyć na powierzchni. Takie rozwiązanie to jednak istna rzeź niewiniątek, szacujemy, że w tym przypadku bezpiecznie wylądować uda się tylko od 19 do 22 procentom żołnierzy. Przy ilości jaką poślemy do walki to jednak wystarczy żeby wygrać.
-      Dlaczego zamiast kapsuł desantowych nie zarzucicie ich bombami?.
-      Można by, ale co by nam to dało. Niszczenie jest nieopłacalne gdy można coś zdobyć, zwłaszcza, że od jakiegoś czasu coraz wyraźniej wygrywamy tą wojnę. Ale wróćmy do sprawy. Tam gzie zmierzamy ma na nas czekać wojskowa fregata, która przejmie ładunek i pogna prosto do Odonimoda. Ale musimy tam być nie później niż za 96 godzin, mamy doniesienia wywiadu, że z odsieczą Gatorowi nadlatuje piąta flota wroga i desantu trzeba dokonać zanim przybędzie. Ustalono więc czas uderzenia, nastąpi ono za 137 godzin. Fregata potrzebuje na dotarcie około 40 godzin plus jedna godzina w zapasie. Jeśli udałoby nam się zdążyć i arkadion trafił by na Gatora, nasza flota bojowa mogłaby bezpiecznie podejść tak blisko jakby chciała i chirurgicznym ostrzałem zniszczyć stanowiska ich obrony przeciwkosmicznej. Tamci, po przebudzeniu znaleźliby się w celownikach naszych okrętów nie mogąc im w żaden sposób zagrozić i pozostałoby im tylko jedno - poddać się.
-      Dobrze, wszystko pięknie, ale jak zamierzecie dostarczyć urządzenie na powierzchnię planety?
-      Zrobimy desant pustch kapsuł, a w jednej z nich będzie arkadion.
-      Ma raczej małe szanse na dotarcie.
-      Niezupełnie tak to wygląda. Obroną przeciwkosmiczną sterują  komputery bojowe, a te działają według prostej zasady, najpierw atakowane są cele najbliższe. Jeśli więc puścimy w jedno miejsce całą chmarę obiektów i ustawimy to w odpowiedni szyk, to szanse powodzenia rosną do około 92 procent.
-      Zaraz, przecież jeśli obroną sterują komputery to pole nie będzie na nie działać.
-      Będzie, pamięta pan, mówiłem iż tylko zdalnie sterowany robot dał radę w Bellatixie, to dlatego, że przecież sztuczne mózgi to w większości żywa tkanka. Wyjaśnia się tu od razu co stało się z centralnym komputerem Mizarda, on też odleciał do ciepłych krajów. Ciekawe byłoby dowiedzieć się czym są te jego ciepłe kraje, ale to już inna sprawa.
-      Przecież ściany ładowni ekranują pole.

210
DyLEMaty / Re: Piszemy opowiadanko on-line
« dnia: Marzec 14, 2005, 01:40:32 pm »
10 min później stał już pod wejściem do ładowni. Rozejrzał się czy nikogo nie ma w pobliżu. Był to raczej odruch dziecka, które zamierza zrobić coś zakazanego, niż działanie świadome. Wiedział, że jest na tym poziomie sam.
Z podwyższonym tętnem i pierwszymi oznakami potu na dłoniach sięgnął do kieszeni i wyciągnął z niej kapitański klucz magnetyczny w obliczu którego wszystkie grodzie i drzwi na statku stawały otworem. Nastąpił moment wahania, ale na dobrą sprawę już gdy skierował się w stronę ładowni w jego głowie nieśmiało dawały o sobie znać symptomy nijako samoczynnie podjętej decyzji o tym co zrobi kiedy dotrze na miejsce. Kapitan wziął głęboki oddech i zdecydowanym ruchem umieścił niewielki prostopadłościenny klucz w szczelinie pośrodku drzwi. Czerwona dioda, która jeszcze przed chwilą jaśniała obok szczeliny ustąpiła miejsce zielonej - służbowe wejście do ładowni było otwarte. Ruszył przed siebie popychając ciężkie stalowe wrota, które za sprawą zainstalowanego wspomagania ustąpiły jakby w ogóle ich nie było i nagle w jednej chwili wszystko znikło. Kapitan stanął jak wryty, patrzył na ocean. Stał na plaży o jasnym czystym piasku, delikatnie smaganej falami. Dalej rozpościerała się wspaniała błękitna laguna o niewiarygodnie wręcz przejrzystej wodzie. A od strony lądu napierał eksplodujący mnogością barw tropikalny las. Nie było śladu po statku, drzwiach, nie było w ogóle żadnego śladu człowieka w tej dziewiczej krainie. Było to miejsce o jakim zawsze marzył oraz w jakie pragnął pojechać i osiąść na nim, gdy już przejdzie na emeryturę. Nagle poczuł gwałtowne uderzenie, nieznana siła, rzuciła nim o niewidzialną przeszkodę , stracił przytomność. Ocknął się w fotelu swojej kabiny, nad nim z pełną napięcia miną stał Gregorius, pierwszy mechanik. Poczuł pulsujący bul w okolicy skroni, sięgnął ręką i natrafił na opatrunek i jeszcze wciąż lekko oszołomiony spytał niepewnie.
-      Co się stało?
-      Uderzyły pana zamykające się drzwi do ładowni.
-      Drzwi, przecież mają zabezpieczenie, poza tym widziałem...
-      Wiem co pan widział, zresztą nie jako jedyny, a blokada, cóż, nie działa gdy włączy się awaryjne uszczelnienie statku, wtedy wszystkie grodzie zamykają się z trzaskiem nie bacząc na nic.
-      A kto uruchomił to draństwo?
-      Ja.
Zapanowała chwila ciszy, kapitan obserwował jak jego rozmówca stoi nieruchomo ze wzrokiem wbitym w jeden punkt, sprawiając wrażenie jakby wahał się nad podjęciem ważnej decyzji.
-      Tak - powiedział w końcu Grerorius - sytuacja chyba wymaga żebym skończyć z  konspiracją - tu zrobił przerwę i spojrzał na kapitana - nie jestem do końca tym za kogo mnie pan uważa. Jestem oficerem wywiadu wojskowego i przydzielono mnie tu abym miał oko na nasz cenny ładunek.
Zamilkł, kapitan również milczał, wiedział co oznaczały te słowa, wiedział, że faktycznie nie on jest tu dowódcą.
-      Nie czas i miejsce na przydługie opowieści, więc przedstawię sprawę w dużym skrócie. Jak pan wie ładunek, który mamy na pokładzie pochodzi z ostatniej planety systemu Bellatix. Jest to niezamieszkana planeta, na której odkryto ślady obcej cywilizacji prawdopodobnie wymarłej tysiące lat temu. Prowadzimy tam prace archeologiczne, ale oficjalnie ze względu na wojnę ich skala jest dość ograniczona. W rzeczywistości jednak podstawowym powodem ich ograniczenia jest fakt, co można w trakcie takich badań znaleźć. Odkryliśmy wiele działających urządzeń, ci obcy używali technologii, które nie tylko wytrzymały próbę czasu, ale nasi w ogóle nie potrafią zrozumieć sposobu ich działania. Nawet nie znamy przeznaczenia żadnego z tych urządzeń, mamy na ten temat jedynie mgliste domysły. Wieziemy właśnie jedno z takich urządzeń, a skutki jego działania zdążyłeś już trochę poznać

Strony: 1 ... 12 13 [14] 15