Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Lieber Augustin

Strony: [1] 2 3 ... 92
1
Dobra, przekonaliście mnie :)

Po namyśle, zaczynam podzielać wątpliwości Olki:
Cytuj
...ale zrozumienie zapisów matematycznych tylko na zasadzie szukania prawidłowości w czytanym? Bez wiedzy co oznaczają różne symbole? Gdyby chociaż nauczyciel-pijanica dał mu jakieś podstawy...?
Właśnie przypomniałem sobie słowa Ruperta Trutti, profesora of computer science, które w przestrzeni rosyjskojęzycznej od dawna należą do zbioru złotych myśli Patrona:
Żeby się dowiedzieć czegokolwiek, trzeba już coś uprzednio wiedzieć.


Notabene: Jeśli tak, to czy z tego wynika, że nowo narodzone dziecko nie jest kompletną tabulą rasa, lecz z góry posiada jakąś określoną, niezerową wiedzę?

2
KWW rośnie. Ciekawie przyswaja prawidła matematyczne nie mając nijakich podstaw. Lem opisał to bardzo obrazowo.
No właśnie - mam to za trochę naciągane. Tzn. nie genialność, łatwość przyswajania wiedzy i wnikanie w zawiłości matematyczne, "widzenie" - jasne i owszem...ale zrozumienie zapisów matematycznych tylko na zasadzie szukania prawidłowości w czytanym? Bez wiedzy co oznaczają różne symbole? Gdyby chociaż nauczyciel-pijanica dał mu jakieś podstawy...raczej z biblioteki księdza ich nie wydobył - a z rybek? Hm.
Hm. Czy ja wiem? Ogólnie rzecz biorąc, zapisy matematyczne, owe wzory i równania są w istocie rodzajem języka. Więc czy nie da się, mając do dyspozycji głowę na karku plus wystarczająco spory tekst w tym języku, dokładając odpowiednich starań, wyłapać, "wydedukować" prawidłowości i reguły języka i przyswoić sobie, dajmy na to, rachunek róźniczkowy czy całkowy? Z grubsza tak jak ktoś, kto nie ma zielonego pojęcia o regułach języka polskiego, w trakcie lektury prędzej czy później zorientuje się, że końcówkę -li (byli, biegali) czasowników używa się jedynie w parze z rzeczownikami męskoosobowymi, a i to tylko gdy chodzi o istoty żywe.
Czytałem gdzieś, zdaje się u Sołżenicyna, o pewnym więzniu GUŁAGu, który, przypadkiem dysponując grubą książką w angielskim, potrafił przyswoić sobie ten język w swoisty sposób. Czytał biegle, acz na przykład typowe zdanie zamiast "Ze Impaja Stejt Bildin" brzmiało u niego jak "Tche Em-pi-re Sta-te Bu-il-ding". Czy to nie to samo co widelec zamiast psi?

3
Hyde Park / Odp: Przyczyny katastrofy
« dnia: Lipiec 20, 2021, 05:25:05 pm »
 ;D ;D ;D

Skoro już mowa o dzieciństwie... Przypomina się stary szkolny dowcip o Czapajewie. Jak Wasilij Iwanowicz wraca po pojedynku z pewnym ninja, mistrzem sztuki bojowej, i wycierając skrwawioną szablę o galife, oznajmia: "Co za błazen z tego Japończyka! Z goła piętą na szaszkę!"

4
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Lipiec 20, 2021, 12:09:12 pm »
Kartofle też umierają, abyśmy mogli je zjeść.
Solanum tuberosum mortua est ut nos bene edamus...
Make salad Olivier, not war :)

5
Hyde Park / Odp: Przyczyny katastrofy
« dnia: Lipiec 17, 2021, 08:39:20 pm »
Cytuj
co do samolotu można wysnuć podejrzenie, że poszczególne jego elementy maja prawdopodobnie większą wytrzymałość, niż człowiek lub narządy wewnętrzne człowieka.
Czy martwy metal ma większą "rezerwę wytrzymałości" niż żywy człowiek? Hm. To pytanie. Są różne opinie na ten temat.
Ot, na przykład poeta Siergiej Orłow uważa, że nie:

Броня от солнца горяча,
И пыль похода на одежде.
Стянуть комбинезон с плеча –
И в тень, в траву, но только прежде
Проверь мотор и люк открой:
Пускай машина остывает.
Мы всё перенесём с тобой –
Мы люди, а она стальная...

("После марша", 1944)

W dosłownym tłumaczeniu:
"Pancerz rozgrzany słońcem, i kurz pochodu na ubraniu. Ściągnij kombinezon z ramienia - i w cień, w trawę, ale przedtem sprawdź silnik i otwórz właz: niech maszyna stygnie. My z tobą wszystko zniesiemy - bo myśmy ludzie, a ona jest stalowa..."

Hiperbola poetycka? Być może...

6
Hyde Park / Odp: no nie mogę...
« dnia: Lipiec 16, 2021, 04:58:42 pm »
Tymczasem;
Z nałką za pan brat o poranku
https://pbs.twimg.com/media/E6VJNOzWEAMikmf?format=jpg&name=900x900
Źródło w języku rosyjskim:
https://naukatv.ru/articles/638

Z sąsiedniej beczki:

Rektor uniwersytetu przejrzał kosztorys wydatków na aparaturę naukowo-badawczą, który mu przedstawił dziekan wydziału fizyki, i westchnąwszy oznajmił:
- I dlaczego fizycy zawsze potrzebują tak kosztownego sprzętu? Ot, na przykład matematycy proszą jedynie o pieniądze na papier, ołówki i gumki.
Po chwili zastanowienia dodał:
- A filozofowie są jeszcze lepsi, bo nie potrzebują nawet gumek...

https://sernia.ru/training/science/fiziki_shutyat_/

7
Hyde Park / Odp: Przyczyny katastrofy
« dnia: Lipiec 15, 2021, 12:59:43 pm »
Cytuj
Zresztą operowanie "g" mało mówi.
Z tym się zgadzam. Sama w sobie wielkość "g" jeszcze o niczym nie decyduje. Oto tzw. "krzywa Patricka", stosowana m.in. w badaniach dotyczących bezpieczeństwa pasażerów samochodów podczas kolizji:


http://www.aae-press.ru/f/94/10.pdf
Napis pod rysunkiem: "Granica oddziaływania uderzeniowego na głowę człowieka, które wywołuje wstrząsnienie mózgu średniego stopnia. Uderzenie czołem o twardą powierzchnię; n - przeciążenie na głowę."
Strefa pod wykresem - to strefa bezpieczeństwa. Jak widać, gdy czas oddziaływania przeciążenia jest poniżej 5..10 ms, przeciążenie rzędu 100, a nawet 250 g uznaje się za bezpieczne. Przy czym proszę zwrócić uwagę, idzie nie o fragmentację, nie o "rozlatywanie się" głowy na kawałki, nawet nie o pękniecie czaszki, tylko o wsztrąs mózgu średniego (sic!) stopnia.

8
Hyde Park / Odp: Szachy
« dnia: Lipiec 14, 2021, 02:03:30 pm »
Taaa, Janek jest prawdziwym mistrzem wybrnięcia z tarapatów.
Brawo, Panie Janie Krzysztofie! Pokonać taką legendę jak Kasparow to nie w kij dmuchał :)

I Tobie biję brawa, Panie Potworny Gąsiorny :D
Zuch jesteś, nie ma co.

9
Hyde Park / Odp: Przyczyny katastrofy
« dnia: Lipiec 13, 2021, 09:31:12 pm »
Dzięki za rzeczowy wykład, maźku. To, o czym piszesz, jest dość dalekie od mojej branży, i dlatego szczególnie interesujące :)

Cytuj
Co do kwestii dlaczego 10^6 N/m2 (czyli 1MPa/m2).
Cytuj
Prawdopodobnie Artymowicz gdzieś na swoim blogu te wartość solidnie umotywował, z podaniem źródeł.
Możebne.
Prof. Artymowicz w zalinkowanym wyżej fragmencie dyskusji powiedział dosłownie co następuje:
"Напряжение пластического изменения грунта, оно порядка 1000 000 ньютонов через метр в квадрате. 60 метров… Примем такую цифру, 60 метров квадратных площадь самолёта… фюзеляжа…".
Rozumiem tę wypowiedź w tym sensie, że deformacja plastyczna gruntu w miejscu upadku odpowiada ciśnieniu, które oddziaływało na grunt, rzędu 1000 000 niutonów na metr kwadratowy. Dalej prof. mnoży tę wartość przez pole powierzchni kadłuba 60 m2, dzieli przez masę 60 000 kg i uzyskuje przyśpieszenie (ujemne) 100 g, QED.

Nie wiem, czy rzeczywiście ktoś tam badał deformację plastyczną gruntu w miejscu katastrofy, ale nie będę kwestionował słów profesora.

Tym niemniej zdaje się, że wynik obliczeń jest przynajmniej kilkakrotnie zawyżony. Albowiem prof. wychodzi z założenia, że samolot spadł na ziemię cała swoją powierzchnią, tzn. 60 m2. Ale w rzeczywistości tak chyba nie było. Uważa się, że zderzył się z ziemią pod kątem 12 stopni. Niektórzy podają nawet liczbę 20 stopni. Odpowiednio, pole powierzchni pierwotnego "kontaktu" z gruntem, a zatem i opóźnienie powinno być o wiele mniejsze.

10
Hyde Park / Odp: Przyczyny katastrofy
« dnia: Lipiec 12, 2021, 04:11:27 pm »
Dziękuję, maźku. Twoje rozumowanie jest ok, bez zarzutu.
Pamiętam ze szkoły, że 1 kg=9,8 N. Innymi słowy, siła i masa to w pewnym sensie jedno i to samo. Ale na śmierć zapomniałem, dureń, że współczynnik 9,8 to nie jakaś tam liczba bezwymiarowa, tylko przyśpieszenie g, i ma zatem wymiar [m/s2].
Słowem, wszystko się zgadza, i niejasnym pozostaje tylko pochodzenie liczby 1000 000 N/m2.

Zdejmuję przed Tobą kapelusz, maźku, a zarazem z najwyższą skruchą składam przeprosiny panu profesorowi za to, że się ośmieliłem podejrzewać go o elementarny błąd.

Nieco pociesza mnie fakt, że, jak to wynika z dalszego ciągu wykładu, sam Sołonin również nie zrozumiał, o co chodzi Artymowiczowi. Chyba napiszę mu o tym. Amicus eee... Marcus, sed magis amica veritas :)


Cytuj
Z doskoku - wydaje się, że jedyną możliwością jest wciśnięcie drzwi poprzez kadłub samolotu.
Albo ja wiem? Wszystko może się zdarzyć. Aczkolwiek jakoś nie przemawia do mnie taka wersja. Trudno. Po pierwsze, o ile się nie mylę, owe drzwi znaleziono daleko z tyłu względem miejsca upadku tutki.

Po drugie, krawędź drzwi i powierzchnia ziemi wokół bynajmniej nie wyglądają tak, jakby po nich przejechał całym swoim ciężarem kadłub samolotu:
https://m.salon24.pl/c2dd298d8815c1dfe072a5fe090d3fa5,860,0,0,0.png
Wyraźnie brakuje bruzdy, a i reszta drobnych fragmentów w takim wypadku prawdopodobnie zostałaby wciśnięta w grunt. A nie, leżą sobie na powierzchni, jak gdyby nigdy nic.

Po trzecie, jeśli drzwi zostały wciśnięte "mechanicznie", na krawędzi chyba powinny pozostać ślady po otarciu, takie charakterystyczne równoległe rysy, podobne do tych co pozostają po ukośnym zderzeniu samochodów. Ciekawym, jakie są wyniki ekspertyzy trasologicznej?

Po czwarte, taki scenariusz imho zakłada, że w momencie kontaktu z ziemią drzwi były otwarte. Wówczas teoretycznie mogłyby zostać wyrwane razem z zawiasami siłą przeciążenia. Ale podczas lotu szczelnie zamknięte drzwi nie wystają poza obręb kadłuba, i z punktu widzenia wytrzymałości konstrukcji stanowią z nim jednolitą całość. Więc dlaczego by miały wyskoczyć z otworu drzwiowego podczas "ślizgania"? W takim razie powstaje pytanie: jaka siła zerwała jakże mocne zasuwy i rygle zamków i wyważyła drzwi, jeszcze zanim samolot dotknął ziemi?

11
Hyde Park / Odp: Przyczyny katastrofy
« dnia: Lipiec 11, 2021, 07:53:26 pm »
Cytuj
No cóż, wojna, jak historia uczy, zwykle może być o wszystko, jak piękne kobiety, miłość własna, złoto, terytorium, religia - lub tylko dla zajęcia własnego ludu, żeby nie miał czasu kombinować. Natomiast jak się tak dobrze zastanowić, to wojny o prawdę zdarzały się w historii nader rzadko i nie wiem, czy którąś wojnę ta prawda przeżyła w ogóle, nie mówiąc, żeby ją wygrała ;) .
Ano prawda. Dlatego w naszym z Tobą przypadku należałoby wziąć słowo "wojna" w cudzysłów. A nawet w dwa cudzysłowy, dla pewności :)
Gdyż nie uważam Cię za nieprzyjaciela lub rywala, i nie żywię do Ciebie żadnych wrogich uczuć, jeśli nie liczyć niekłamanego szacunku ;D

Jasne, nie pali się, ale wszak jestem ciekaw Twojej opinii na temat, za pozwoleniem, "obliczeń" pana profesora, dotyczących owych 100 g.

12
Lemosfera / Odp: O Lemie napisano
« dnia: Lipiec 11, 2021, 07:13:33 pm »
W "Mein Kriegstagebuch. Aufzeichnungen eines Stukafliegers" - jeśli polski tłumacz nic nie opuścił - Rudel pisze tylko sucho: "Hannelore — mój pseudonim w radiu"
Liczyłem raczej na zawartość domowych bibliotek, ew. na to, że ktoś z Obecnych ;) zechce ją sobie o w/w tytuł powiększyć
Zamiast niemieckiego oryginału sprawdziłem rosyjski przekład. I cóż? Zgadza się! Chyba niepodobna, by dwóch tłumaczy niezależnie jeden od drugiego wymyślili ten szczegół.

Во время одного из первых боевых вылетов в район Изюма кто-то вызывает меня по радио: «Ханнельоре (это мой позывной)! Это ты – тот парень, что колол орехи?» Я не отвечаю, но он продолжает повторять свой вопрос снова и снова. Внезапно я узнаю голос – он принадлежит офицеру разведки, с которым мы часто сотрудничали и с дивизией которого прекрасно взаимодействовали, когда я «колол орехи» – уничтожал танки. Я нарушаю правила безопасности, поскольку не могу не ответить, что я действительно колол орехи и что помню о его футбольном мастерстве. Он радостно принимает мою похвалу.

Podczas jednego z pierwszych bojowych wylotów do rejonu Izium ktoś wywołuje mnie przez radio: "Hannelore (to mój znak wywoławczy)! Czy jesteś facetem, który łupał orzechy?" Nie odpowiadam, ale on ciągle powtarza swoje pytanie. Nagle poznaję głos - należy do oficera wywiadu, z którym często współpracowaliśmy i z którego dywizją dobrze współdziałaliśmy, kiedy "łupałem orzechy" - niszczyłem czołgi. Łamię zasady bezpieczeństwa, bo nie mogę powstrzymać się od odpowiedzi, że rzeczywiście "łuskałem orzechy", i że pamiętam jego umiejętności piłkarskie. Z radością przyjmuje moją pochwałę.

13
Hyde Park / Odp: Przyczyny katastrofy
« dnia: Lipiec 11, 2021, 02:16:02 pm »
Cóż, skomplikowane obliczenia, przeprowadzone przez prof. Pawła Artymowicza, wywołują mimowolny szacunek. Wniosek jest taki, że w tamtych warunkach drzwi nie mogly się wbić w ziemię na metr głębokości. Zgoda. Ale fakt pozostaje faktem: wbiły się. W jaki sposób? Na to pytanie profesor nie daje odpowiedzi.

Niedawno na antenie radia "Echo Moskwy" odbyła się publiczna dyskusja na temat smoleńskiej katastrofy, w której brali udział Mark Sołonin, Marek Ciszewski i prof. Artymowicz:
https://www.youtube.com/watch?v=7joPUY7B_00

Podczas dyskusji profesor udowodnił jak dwa razy dwa cztery, że sam tylko pionowy spadek samolotu mógł spowodować opóźnienie rzędu 100 g:
https://youtu.be/YSqswEasfQ4?t=3383
(od 56:23)

Prof. policzył dosłownie "na palcach", ku wstydowi wszelkiej maści ignorantów i niedowiarków. Wychodząc z wielkości siły, która oddziaływała na grunt w miejscu upadku, 1000 000 niutonów na metr kwadratowy (notabene, skąd się wzięła ta liczba, nie do końca jasne, ale niech i tak będzie), pola powierzcni samolotu (kadłuba) 60 m2 i masy 60 ton, prof. drogą nieskomplikowanego mnożenia i dzielenia uzyska upragnioną liczbę 1000 m/s2, czyli 100 g:
1000 000(N/m2)*60(m2)/60 000(kg)=1000(m/s2)

Brawo, profesorze! A to niczego, że w liczniku siła podana w niutonach, a masa w mianowniku - w kilogramach? U mnie, kompletnego laika w arytmetyce, wychodzi 100 m/s2, czyli 10 g. Nie mówiąc już o tym, że uzyskana liczba "1000" ma wymiar N/kg, czyli jest bezwymiarowa. Co to ma wspólnego z wymiarem przyśpieszenia, [m/s2] ?
Może czegoś nie rozumiem?

Cytuj
Jeśli to będzie wojna o prawdę - to zaciągnę się.
O prawdę, całą prawdę i tylko prawdę.
O cóż jeszcze? :)

14
Lemosfera / Odp: O Lemie napisano
« dnia: Lipiec 09, 2021, 09:37:14 pm »
Możliwe. Niemniej... nie pogniewam się jeśli ktoś sprawdzi jeszcze niemiecki oryginał, tak na wszelki wypadek.
Rzuć linkę do tekstu, to sprawdzę :)

Idąc dalej w ślady pielewinowskiego splatania dałoby się z tego wypędzania niewiernej (ideologicznie) żony zrobić "Egzorcyzmy Hanne(lore) Rudel", nawiązując do pewnej głośnej - też niemieckiej - historii:
https://www.filmweb.pl/film/Egzorcyzmy+Anneliese+Michel-2007-476475
 ;D 8)
Bombowy pomysł ;D ;D

15
Hyde Park / Odp: Przyczyny katastrofy
« dnia: Lipiec 09, 2021, 09:32:59 pm »
Muszę przyznać, maźku, że Twoje argumenty brzmią bardzo przekonująco. Ponadto amerykański crash-test samolotów, to co się dzieje z konstrukcją, "pasażerami" i "załogą" przy stosunkowo łagodnym "zderzeniu z ziemią" pod ostrym kątem 6 lub 20 stopni, z prędkością zaledwie 112 węzłów, robi ogromne wrażenie. Bez względu na to, że pomiary wykazały opóźnienie (pionowe i poziome), nie przekraczające 15..30, góra 44 g.

Zaczynam ostrożnie wątpić, czy w podobnych warunkach zamachowcom* w ogóle potrzebny był wybuch na pokładzie. Chociaż... jak wytłumaszyć drobne fakty i fakciki, np. wbite w ziemię z prędkością pionową 100 m/s drzwi pasażerskie, nie uciekając do hipotezy eksplozji na pokładzie? Ale mniejsza z tym.

W tej rundzie dyskusji odniosłeś niekwestionowane zwycięstwo, maźku. W związku z czym składam swoje serdeczne gratulacje :)
Ale: przegrać bitwę nie znaczy przegrać wojny ;)


* Uparty jak stary robot (S. Lem, "Wyprawa profesora Tarantogi")
 ;D

Strony: [1] 2 3 ... 92