Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - liv

Strony: 1 [2] 3 4 ... 419
16
Hyde Park / Odp: Fotokawiarnia pod zardzewiałym robotem
« dnia: Wrzesień 25, 2022, 10:46:55 am »
Q już częściowo wykrył zastosowanie - przystawka.
Jeszcze tylko pytanie - do czego?
Ok, to odwracam

17
Hyde Park / Odp: Fotokawiarnia pod zardzewiałym robotem
« dnia: Wrzesień 24, 2022, 09:07:32 pm »
Zagadka technologiczna!
Co to takiego, lub do czego toto służy(ło)?  :)

18
Lemosfera / Odp: Gdzie mieszkał Lem
« dnia: Wrzesień 23, 2022, 06:30:27 pm »
Wpadł w oko obrazek pracowni Lema, mam wrażenie - mało znany albo i wcale. Autorem znany fotografik Witold Górka.
Foto z 1999 roku, więc zapewne to Kliny.

Przy okazji...rok temu ukazała się książka z której owa fotografia. Była linkowana?
Nie pamietam, dlatego tutaj podrzucam;
https://sklep.nck.pl/pl/p/Stanislaw-Lem-fantastyka-naukowa-i-fikcje-nauki/938
Spis treści;
https://sklep.nck.pl/userdata/public/assets//Lem_Spis%20tres%CC%81ci%20crop.pdf

19
Cytuj
To nie jest potrawa obiadowa - raczej deser.
Tym bardziej nie pasuje do kantyny... wygląda, że nie tylko traumy wojenne wyłaziły niechcący z pisarza w amoku tworzenia.  8)
Cytuj
..że jednak? ;D
Skoro nie bytomska teściowa...
Szugerujesz wprost, że rodowita Małopolanka Danuta Szczepańska raczyła wigilijnych gości takim oto daniem?
Bo wielce jest prawdopodobnym, że wspólne wigilie w tym gronie a może i miejscu, były.

20
Cytuj
Coś jak w „Dialogach” – system rozwalany przez człeka, który chociażby na złość  zwariuje by wyrwać się z regułki.
Że niby do piszącego spod podłogi? Co to na złość mamce-naturze odmraża sobie uszy? Wiąże z dostojewszczyzną?
I nazywa to wolnością? Lub choć jej złudzeniem?
Oki, może być... choć kawałek dalej NN  podważa mylność systemu i rozważa wariant kolejnej próby.
Cytuj
gdzie są drzwi bez klamek i sekretarka absolutna…odsyłająca petenta do samej Informacji.
Drzwi bez klamek - symptomatyczne.
Ta akurat scena pokojarzyła do filmowego Birkuta. Jest taki motyw pod koniec "Człowieka z marmuru", w którym sławny już bohater próbuje wyciągnąć kolegę z pier..zienia i czeka na Ub by porozmawiać z kimś ważnym, jest i sekretarka...czeka, czeka... ale nie jest aż tak infantylny jak NN by się samooskarżać.  8)
Też poniekąd Gmach od 1;15;40
https://www.cda.pl/video/11049331c7
Marginesem, autorem scenariusza do człeka co czeka,  Ścibor - "ten" Ścibor.
Cytuj
Mak, makówki i opiaty usypiają... (zarówno NN, jak i tłum ?).
(Zapodam swoje najprostsze skojarzenie odnośnie tego elementu fabuły i okoliczności jadła konsumenckiego).
Faktyczne, dalej NN zachowuje się jakby mu zaszkodziło  :D
Cytuj
Kluski z makiem to raczej potrawa wigilijna – niż codzienna, poza tym pochodzi ze Śląska (makówki) – a jej odmiana: kluski z makiem to chyba wynalazek małopolski (czyli gdzie ten gmach?;))
Że jednak w Kasince?  8)
Cytuj
Może jego lubiona potrawa? :-\
Mam gorsze podejrzenie, bo faktycznie te kluski z makiem tam, w macdonaldowym Gmachu - ni pies ni wydra.
Zatem - potrawa wigilijna, zdziwienie pierwsze.
Ze Śląska (stamtąd nazwa)- drugie. A Bytom to Śląsk? ;)
Niedobrze po nich - trzecie.
W dodatku polane masełkiem, co NNa brzydzi. I kto mu to robił? To nie abstrakcja  ;D
Razem składa mi się to na rodzaj zemsty... lub katharsis.
W wariancie zemsty - na kim? Kto mógł gotować w domu Lemów, zwlaszcza wigilijnie? ;)

Cóż, przypomina mi się stary wpis w "szkicach gene" ... wprawdzie dodany rozsławioną przez Noblistkę metodą koniektury, aleć...
W okresie narzeczeństwa młodzi na kolejne święta obdzielali sobą rodziny, sprawiedliwie.
Raz w Krakowie, raz na Śląsku.
Tak robiło się też później, a może i do teraz.
Czyli raz na rok, dwa (zależy jak z Wielkanocą) Stanisław był  na Boże Narodzenie u rodziny Heleny i Władysława Leśniaków w Bytomiu. W trakcie tych familijnych spotkań na które zapewne schodziła cała tamtejsza rodzina przypadli sobie do gustu; on, i jedna z cioć tamtejszych? On jej może nawet bardziej.
Jakoś tak?
Po śmierci Władysława, Helenę sprowadzono do Krakowa, a bytomska ciocia została i była tam najważniejsza - skoro koniecznie u niej? Ta więź mnie zaciekawia, bo Stanisław nigdzie o niej, poza rzeczoną notatką, nie wspomina. Chyba?


I o czasie jeszcze...
Cytuj
Z  ciekawostek: szczęśliwi i gmach czasu nie liczą: „żadnego kalendarza jeszcze nie spotkałem w Gmachu i straciłem całkiem rachubę dni”.
Towarzystwo funkcjonuje poza czasem?
Tak jakby - mierzenie czasu w zamkniętym podziemnym obiekcie oderwanym od rytmów natury (poza geologicznymi), musi być nieco inne. Zegarek? To już zarost może być taką miarką. Czy tam jest jakiś, niechby sztuczny rytm - dzień/noc?
Trzymając się skojarzeń filmowych, tym razem wywaliło Sekmisję.
I Szulkiny.

Przesuwając dalej pionka - Admiradier - ten nieźle mnie rozbawił, ale o tym później.

21
Lemosfera / Odp: O Lemie napisano
« dnia: Wrzesień 18, 2022, 07:29:43 pm »
Lub powiedziano... Tym razem od strony hmm... kuchennej?  :)
Tubylców raczej nie zaskoczy...choć lulu przed 22-gą? W każdem, oczyma Pani z Wydawnictwa, Ścibora, Błońskiego, Szczepańskiego. Stan na rok 1975.
Czyli opis przypadku 54-letniego.
https://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/2803035,Nie-wszystkie-dziwactwa-Stanislawa-Lema-101-rocznica-urodzin-pisarza


22
DyLEMaty / Odp: Piotr Szulkin i to, co stworzył
« dnia: Wrzesień 14, 2022, 10:14:19 pm »
Cytuj
Ciekawe jest też to, że proza Szulkina (tzn. scenariusz-opowiadanie, na podstawie którego powstał film) nie ma takiej mocy.
Masz na myśli tę książkę?

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/79248/o-bi-o-ba-i-inne-prawdziwe-nowele-filmowe
Heh, leży gdzieś na półce od lat,  nieprzeczytana. I chyba tak już zostanie. Była próba bodaj, i masz rację - po filmach (co rzadkie) wchodziła gorzej.
Co do winyla, podobnie...leży sobie razem z całą dyskografią SBB i prawie całą  "tego" Skrzeka.Jednak w odróżnieniu od książki - odsłuchiwana. I teraz zdjąłem z półki, zobaczyć... szarawa. Najzabawniejsze, że po odwróceniu na nice okładki - wewnątrz jest jakaś inna okładka (m.in. z Krawczykiem).
Opakowanie do "wojny światów" wydrukowano na odwrocie innej okładki płyty, która być może się nie sprzedała...lub nie ukazała?
 Za to kolorowej! - rzadki przypadek okładki do plyty szaroburej  z zewnątrz a w środku kolorowej.
Esencja epoki  :D
Kiedyś się sprężę to może zrobię fotkę. Tymczasem druga strona, z opisem kto , co i jak?

23
Hyde Park / Odp: Życzonka
« dnia: Wrzesień 13, 2022, 07:04:06 pm »
Cytuj
W pewnym więc sensie zachwycanie się datą jego narodzin w tym ujęciu jest zaprzeczeniem ducha pamięci o nim ;) .
Zaprzeczanie ducha pamięci...poeta ;D
Na wszelki wypadek dodam...a nie mrugałem? Ja żartowałem.
Chociaż te numerologiczne hocki-klocki i tak zaprzeczają nazwanemu "duchu" mniej (?  ;) ), niż te horoskopiczne. Trudno bowiem poważnie traktować komunikat, że Solaris zostało napisane ponieważ akurat Saturn przechodził przez urodzeniowe medium coeli cokolwiek to znaczy.
I to jest dopiero odzieranie człeka z wybitności, skoro jego osiągnięcia zależą od bycia tych czy innych ciał niebieskich w tranzycie lub ascendencie. Nic tylko czekać na takie zbiegi... choć... przewrotnie jakoś pasuje to do "filozofii przypadku" , acz ruchy planet raczej przypadkowymi nie są... chyba bełkocę  8)
Cytuj
W każdem Polskie Radio konsekwentnie aktualizuje artykuły 13 września;)
Noba!
Jednakowoż klasyczka Gajewska ignoruje ten fakt w swej ostatniej księdze, tak pisząc;
W poniedziałek (a wczoraj nie był aby poniedziałek?) 12 września 1921 roku akuszerka Erna Baronowa zmierzała do mieszkania Lehmów, by asystować przy porodzie prawie
trzydziestoletniej Sabinie. Tego dnia prasa informowała o dymisji rządu Wincentego Witosa oraz o propozycji Paula Hymansa, by Litwa
zachowała autonomię w ramach Ziemi Wileńskiej. Te wydarzenia nie zajmowały jednak rodziny Lehmów, najważniejsze było bowiem,
by poród przebiegł bez komplikacji i dziecko urodziło się zdrowe.

Z faktu że biografka zna dane akuszerki wnoszę, iż widziała akt urodzenia - i faktycznie, w przypisie wyjaśnia;
Na podst. aktu urodzenia wydanego podczas okupacji radzieckiej we Lwowie 15 października 1939 roku, udostępnionego mi dzięki uprzejmości Tomasza Lema.
Zatem jak uwiarygodnić koncepcje z pechową trzynastką? Ciężko.
Kila osób musiałoby dać  własnoręcznym podpisem "fałszywe świadectwo" w urzędzie, ponieważ urząd miał do wypełnienia takie oto rubryki:

i

To z księgi 1918. Wszystkie późniejsze księgi urodzin "wyparowały". Za to ksiąg ślubów i zgonów z miedzywojnia - bez liku.
Wyobrażam sobie jednak takie niezbyt duże przesuniecie, jeśli dziecko urodziło się np. w nocy z 12 na 13.
Ależe Samuel byłby przesądny? Sabina?

24
Hyde Park / Odp: Życzonka
« dnia: Wrzesień 12, 2022, 11:19:59 pm »
Cytuj
12.09.1921
albo tak 129.1.921  :)
Cytuj
ta data to magia.
Powiadasz? A może jednak bardziej tamta?  8)
http://m.taraka.pl/kiedy_urodzil_sie_stanislaw_lem

25
Hyde Park / Odp: Życzonka
« dnia: Wrzesień 12, 2022, 10:51:10 pm »
Cytuj
Jak czkamy, to nie wzięła, a oddaliśmy dobrowolnie? :-\
Oj,tam...rymowanka wyszła spontanicznie i wszelkie ubytki w logice należy brać na karb i nie szukać utraconego przeminęło z wiatrem  ;)
Cytuj
A w ogóle to nie jutro?:)
Taa, jest hipoteza o pechowej trzynastce, ale... W wszelkich znanych mi urzędowych papiórach, w tym wypełnianych osobiście przez pisarza - stoi 12-stka.
Przypis w wiki tak podaje
Lem w liście do Virgilijusa Čepaitisa z 6 kwietnia 1985 pisał, że rzeczywistą datą jego urodzin był prawdopodobnie 13 września, ale w akcie urodzenia wpisano wcześniejszy dzień, by zgodnie z przesądem uniknąć pecha[3].
Czyli sam na pewno nie wiedział, bo i jak?  :D
Poza rodzinną legendą, a tej zweryfikować się nie da. Zresztą, mijając miłośników stawiania horoskopów - nieistotność.

26
Hyde Park / Odp: Życzonka
« dnia: Wrzesień 12, 2022, 09:31:29 pm »
pozostaje życzyć Jego myśli wiecznego trwania...
Jeszcze Lemmyśl nie zginęła póki go czytamy
co nam pulpkultura wzięła, to my na to .... czkamy? 8)

27
Hyde Park / Odp: Życzonka
« dnia: Wrzesień 12, 2022, 04:36:00 pm »
Wprawdzie ciszej i bez fanfar, ale znów mija kolejna, okrągła rocznica... dalmatyńska?  8)
Z tej okazji cytacik, mało-lemowy choć jego -  za to aktualny?
Marzenia zawsze zwyciężają rzeczywistość, gdy im na to pozwolić.

28
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Wrzesień 11, 2022, 10:34:20 am »
Cytuj
Wnoszą słońce w ramionach i dają radę z propagandą sukcesu.
Łomatko, a co to za podróż w czasie? Obozy, biwaki, ogniska i inne bazuny przypomniały się. Zestaw obowiązkowy.
Przebijam:)


Cytuj
Oglądałem sobie widowisko po wielu latach: "Cohen - Pieśni miłości i nienawiści" (1978). Takiego "Cohena" na swojską nutę w surowych aranżach chętnie łykam.
Tak właśnie. To wyjątkowy spektakl i warto go podlinkować, skoro jest.
 I nawet nie chodzi o Cohena i jego teksty.
Walor muzyczny - wczesny Maanam i Anawa w jednym to zestaw raczej niespotykany (Jackowscy, Kanty, Poterr, Adamiak, Poniedzielski, Zębaty...).
I nad nimi Wilhelmini.  ;)
Ostatni numer hubajfajer mam za lepszy od oryginału.  8)

29
DyLEMaty / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Wrzesień 09, 2022, 09:44:50 pm »
Cytuj
Artystom trzeba więcej powietrza, a nie rozkazów.
I jakiejś poświetliwej osoby do podcierania tyłka oraz dbania  różne trywialne życiówki... by mógł jakoś bujać w tych swych obłokach.
To apropo... (mojego muzycznego  ulubieńca).
W sumie powinno pójsć do muzycznego, ale...
Cytuj
*jest jakieś bio, wspomnienie o niej z wizerunkiem ?
Niezwykła to postać, ta pani doktor psychiatra.
Kilka zdań, bez wizerunku. Jako tej, która zatrzymała w Polsce niejakiego Portera - muzyka. Smutnych zdań, per saldo.
W czterech krokach:

episode one
W przedziale siedziała kobieta. – Zaczynasz rozmowę z kimś, kto ledwo mówi po angielsku – wspomina Porter. – Z blondynką. Jest pół butelki Johnny Walkera, jest romantycznie i kusząco, jak w filmie. Każdemu zdarzają się takie magiczne momenty.

episode two
Blondynką była Małgorzata Geismer, lekarz psychiatra. Leczyła z uzależnień. Z Markiem Kotańskim zakładała pierwszy ośrodek dla narkomanów w Głoskowie koło Garwolina. Przyjechał dla niej, a nie dla Polski. „Przez połowę drogi nie widziałem nic poza polami. Zastanawiałem się, gdzie jestem. Gdzie są ludzie?” – wspominał swoją pierwszą podróż do Polski. Potem słał listy do Małgosi. Spotkali się ponownie w Londynie. Wzięli ślub. Ona powiedziała: muszę jeszcze pomieszkać w Polsce, bo robię właśnie specjalizację. – Pomyślałem: mogę przecież tu zaczekać, dopóki ona nie skończy. Ale pewnego dnia człowiek się budzi i widzi, że został i żyje już tylko tutaj.

episode three
Z Małgosią mieszkali w klitce na Saskiej Kępie. Ona się nim opiekowała, utrzymywała i tłumaczyła, jak przetrwać w realnym socjalizmie. To ona wprowadziła go w świat artystycznych salonów. Dzięki niej poznał Małgorzatę Braunek, Korę i Marka Jackowskich, Macieja Zembatego, Kamila Sipowicza.
– Muzyk. Anglik. To było coś wyjątkowego w latach 70. – wspomina W., bywalec warszawskich salonów. Zapamiętał, że Małgosia była dla Johna wszystkim – przewodnikiem, opiekunką, tłumaczem. Mówiła: John, nie pij za dużo; John, nie pal tyle. A on był posłuszny i uległy. – Traktowała go jak syna, którym trzeba się zaopiekować w tym niebezpiecznym świecie – mówi W.

episod...ende
W., znajomy z lat 70., potwierdza tę przypadłość: – John nie ogląda się za siebie. Jak zmienia związek, to nie kontynuuje znajomości. Kiedy Małgosia, jego pierwsza żona, się postarzała, odszedł od niej. Nie interesował się, więc nawet nie wiedział, że zmarła.
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1500749,1,porter-john.read
 

30
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Wrzesień 09, 2022, 09:15:45 pm »
Cytuj
Odświeżony plebejski temat, jakich wiele w tym filmie, z dodanym stereo do oryginalnej ścieżki mono w filmie.
O, Gerard Wilk - znany tancerz...  mi mignął. Wystąpił też w Przekładańcu.
Cytuj
To tylko mnie ten oberek przypomina Letkęjenkkę? :)
A nie Belgijkę?  ;) Widać "stadne" tańce mają długą tradycję.
Tu Pani od której brał autograf taki poczatkujacy w tym czasie zespól, później jednak rozkręcił się... jako The Beatles.

Strony: 1 [2] 3 4 ... 419