1
DyLEMaty / Odp: Matematyka królowa nauk ;)
« dnia: Grudnia 07, 2025, 08:27:55 pm »
Nie pamiętam czy tutaj było - ja pamiętam ze szkoły (nie swojej:)) - że jest gotowy wzór:)
Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.
To są żarna historii niestety.W ten sposób – historią i jakimiś nad - niewiadomoodczegoikogowyższymi-przyczynami - można usprawiedliwić wszystko.
Sztuka się nie liczy.Liczy się. Chociaż świata globalnie nie zmienia – może wpłynąć na sposób myślenia jednostek. Ta akurat była niezbyt wysokich lotów, a przetrwała dziesiątki lat. Ciągle koncertują. Ciągle generują bunt - co uważam za bardzo ważne.
Jak z Białorusi próbują się przedostać osoby antropologicznie innego pochodzenia niż europejskie, w dodatku metodą na rympał, to wzbudza to podejrzenia. Niestety w masie jednostki giną.Jasność. I przykrość. Jednostka ginie i gnije w masie. Te żarna.
olka,No dobrze, niech będzie, że ironia – tak lekka, że prawie niedostrzegalna;)
Toć czytałem, a ta moja kwestia 'po co...' to była ironia n a Twoje pytanie![]()
Ale w sumie chat dobrze to zrekapitulowałZrekapitulował...to jest POTWÓR...muszę powiedzieć, że nie wpadłam na to, by prosić chata o streszczenia książek...więc to mój pierwszy raz i zaiste: zbierałam szczękę z podłogi...tylko nie wiem nadal czy dlatego, że nie mogę zweryfikować treści, czy jest tak dobry;)
Czy problem migracji da się sprowadzić WYŁĄCZNIE do liczby migrantów? A "jakość" migrantów?Oczywiście, że nie. Ale mam wrażenie, że w tym wątku skupialiśmy się głównie na nielegalnej migracji. Nielegalna migracja raczej opiera się na słabej jakości.
nie no... po co mam czytać kilkaset stron, kiedy mogę zapytać sztucznej inteligencjiJestem wstrząśnięta.
"wywrotowe" to za mocne słowo, to jest głos w dyskusji, raczej publicystyka niż nauka.

Może się mylę, ale taka postawa bierności, rozgrzeszania siebie przez brak czynnego uczestnictwa w zbrodni – jest chyba charakterystyczna dla zniewolonych narodów.w Niemczech wiedza o tym, co się dzieje była - dominowała bierność.To dość nieźle przedstawia - co by o nim dziś nie sądzić (może zresztą własne głębokie uwikłanie pozwalało mu podobne rzeczy rozumieć) - Szczypiorski w powieści "Za murami Sodomy" (w Niemczech dość wysoko cenionej).
Dwieście tanio – bierz....zobacz spryciarza z allegro:
Z innych przypisów - może to opracowanie:
https://academic.oup.com/book/47860
No, może bym i przeczytał, ale
Ian Kershaw
“Popular Opinion and Political Dissent in the Third Reich Bavaria 1933–194”
“e-book” kosztuje na Amazon.com … 219 złotych 46 groszy.
Słownie: dwieście dziewiętnaście złotych i 46 gr. E-book!!
https://www.amazon.com/s?k=ian+kershaw+popular+opinion&crid=2BN06HU1JWMXO&sprefix=ian+kershaw+popular+opinion%2Caps%2C299&ref=nb_sb_noss
( … może to niemiecka robota, żeby ludzie nie czytali?)
Victor Klemperer - "LTI - notatnik filologa". Jest takie dzieło, bazujące na notatkach autora żyjącego w czasach Trzeciej Rzeszy i dokumentującego zmiany czyt. wypaczenia w języku niemieckim, jakie się wówczas dokonywały. Pamiętam, że zaskoczenie z istnienia takiej pozycji było głównym powodem, dla którego po nią swego czasu sięgnąłem.Pozakładkowałam (jako i książkę polecaną przez akonda w innym wątku) – bo chociaż autor nie wydaje się być przeciętnym Niemcem (Bertągerdąhertą), to pozycja wygląda na ciekawą – od języka wiele się zaczyna - thx.

Kolejna para, 50 i 110, daje 80. Więc per analogiam, w następnej parze też miałoby być 80... Mówię przecież, że naciąganeNo właśnie - a jest 79 - to dopiero naciągane;)
Czyli jeszcze raz się potwierdziło, że dobrą teorię da się dorobić do wszystkiegoNo właśnie napisałam wcześniej - że daj głupiemu ciąg, to znajdzie na niego paragraf;).
Ja jestem co prawda dopiero w trakcie lektury, ale szczęki raczej szybko na podłodze nie znajdę.To może podrzuć kilka punktów, które spowodowały u Ciebie taki szczękowy wstrząs - na zachętę...
Wszyscy tutaj jesteśmy ofiarami mitów na temat migracji i zaiste nikt z nas nie ma pojęcia o jej mechanizmach i skutkach. Lepiej byłoby milczeć, bo tylko propagujemy nasze uprzednie założenia.

Jednak co do tego, czy potencjalne treści pamiętników krytycznych wobec atakowania i zajmowania kolejnych krajów byłyby karane aż na gardle, nie mam 100% pewności.Mnie nie chodziło o strach przed nożem na gardle – raczej myślę, że przeciętny człowiek (nie tylko ówczesny Niemiec) nie ma zwyczaju utrwalania swoich myśli na papierze.
jakie było stanowisko zdecydowanej większości Niemców z niepowikłanym życiorysami wobec wojny, a w zasadzie wojen napastniczych, toczonych przez kraj, którego byli obywatelami, w czasach, kiedy armia niemiecka odnosiła bezdyskusyjne i łatwe sukcesy, a z terenów zajętych obficie napływały rozmaite dobra....z tego fragmentu:
Zatopiony statek Wilhelm Gustloff.Ja akurat czytałam wszystkie jej książki.
W pewnej rozmowie wypłynęło nazwisko, a nawet imię, Magdaleny Grzebałkowskiej, które to nazwisko kojarzyłem, ale nie czytałem żadnej jej książki.
Zajrzałem do Wikipedii, a w szczególności do hasła o jednej z jej książek „1945. Wojna i pokój”, która jest opisana następująco:
W dalszym ciągu w.w. rozmowy zarysowała się różnica zdań, czy niemieckim cywilom (tym 6600, którzy zmarli z wychłodzenia, bo chyba nawet nie zdążyli się potopić, ale też generalnie) należy (przynajmniej w jakimś stopniu) współczuć, czy też, wedle maksymy,Kiedyśtam przeczytałam „Wielką ucieczkę” Thorwalda (tego od chirurgów):
„Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę” dostali to, na co się pisali.
No i tak sobie niemiecki lud jęczał pod hitlerowskim jarzmem przez dwanaście lat, aż go alianci wyzwolili.Dobre.