Autor Wątek: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...  (Przeczytany 893978 razy)

Q

  • Gość
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #735 dnia: Grudzień 05, 2007, 06:40:30 pm »
Zbiór świetnych cytatów z Dicka.

Niektóre kojarzą się też z wątkami z twórczosci Mistrza.

ANIEL-a

  • Gość
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #736 dnia: Grudzień 14, 2007, 03:35:58 pm »
W sumie i dawniej i właśnie :) Przeczytałam wczoraj jeszcze raz "Hamleta", a w tak zwanym międzyczasie sobie czytałam różne rozprawy krytyczne, o "Hamlecie" też. I tak sobie myślę, że pisanie, że Hamlet (postać, nie książka) jest niezdecydowany oraz określenie "hamletyzować" nie do końca są słuszne. Bo każdy prawie czytając "Hamleta" (książkę, nie postać ;) ) wie, co będzie dalej - znamy treść, czasem nawet ciężko powiedzieć, skąd - ze sztuki w teatrze, tekstu, a może streszczenia. Więc dla nas to ciągłe Hamletowe rozważanie, co robić dalej, jest irytujące, niezrozumiałe, jest przejawem niezdecydowania. A trzeba wziąć pod uwagę, że on po prostu NIE WIE, co się zdarzyło, nie ma danych. Większa część dramatu, to śledztwo, co tak właściwie zaszło... Hamlet nie ma naszej pewności, że stryj jest mordercą, nie może wiedzieć, czy jego niechęć jest uzasadniona, czy może wynika z dziecinnej niechęci do pana, który zajął miejsce taty...

Tak sobie pomyślałam zupełnie nie a propos czegokolwiek, a już najmniej pracy ;D

maziek

  • Gość
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #737 dnia: Grudzień 14, 2007, 03:49:55 pm »
Hamlet to ten z czaszką? Czy z chochołem co tańczył?

ANIEL-a

  • Gość
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #738 dnia: Grudzień 14, 2007, 03:54:16 pm »
Ten, co udawał dziennikarza, a naprawdę umiał latać, ale tylko jak miał niebieski strój i czerwone majtki na tym  :P

maziek

  • Gość
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #739 dnia: Grudzień 14, 2007, 04:17:14 pm »
Aaaa, bo mi się z de Funes'em pomajtało ;).

Na serio (bardziej) to chyba zawsze tak jest, że kiedy dzieło jest nowe i nieznane, swieże, inaczej się je odbiera. Jak jest już zadomowione, a w tym wypadku już klasyczne i to jak - to odbiera się to zupełnie inaczej. My wiemy co on zrobi, a on wie, że my wiemy.

Kiedyś się zainteresowałem na chwilę hermeneutyką - to jest taki dział nauki zajmujący się zrozumieniem, jak rozumieli biblię ludzie jej współcześni. Jest w tym coś z tego...

dzi

  • Gość
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #740 dnia: Grudzień 14, 2007, 04:17:40 pm »
Cytuj
W sumie i dawniej i właśnie :) Przeczytałam wczoraj jeszcze raz "Hamleta", a w tak zwanym międzyczasie sobie czytałam różne rozprawy krytyczne, o "Hamlecie" też. I tak sobie myślę, że pisanie, że Hamlet (postać, nie książka) jest niezdecydowany oraz określenie "hamletyzować" nie do końca są słuszne. Bo każdy prawie czytając "Hamleta" (książkę, nie postać ;) ) wie, co będzie dalej - znamy treść, czasem nawet ciężko powiedzieć, skąd - ze sztuki w teatrze, tekstu, a może streszczenia. Więc dla nas to ciągłe Hamletowe rozważanie, co robić dalej, jest irytujące, niezrozumiałe, jest przejawem niezdecydowania. A trzeba wziąć pod uwagę, że on po prostu NIE WIE, co się zdarzyło, nie ma danych. Większa część dramatu, to śledztwo, co tak właściwie zaszło... Hamlet nie ma naszej pewności, że stryj jest mordercą, nie może wiedzieć, czy jego niechęć jest uzasadniona, czy może wynika z dziecinnej niechęci do pana, który zajął miejsce taty...

Tak sobie pomyślałam zupełnie nie a propos czegokolwiek, a już najmniej pracy ;D
Tak to jest jak się logikę miesza z literaturą!

;)

Q

  • Gość
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #741 dnia: Grudzień 14, 2007, 04:32:06 pm »
Cytuj
Przeczytałam wczoraj jeszcze raz "Hamleta", a w tak zwanym międzyczasie sobie czytałam różne rozprawy krytyczne, o "Hamlecie" też. I tak sobie myślę, że pisanie, że Hamlet (postać, nie książka) jest niezdecydowany oraz określenie "hamletyzować" nie do końca są słuszne. Bo każdy prawie czytając "Hamleta" (książkę, nie postać ;) ) wie, co będzie dalej - znamy treść, czasem nawet ciężko powiedzieć, skąd - ze sztuki w teatrze, tekstu, a może streszczenia. Więc dla nas to ciągłe Hamletowe rozważanie, co robić dalej, jest irytujące, niezrozumiałe, jest przejawem niezdecydowania. A trzeba wziąć pod uwagę, że on po prostu NIE WIE, co się zdarzyło, nie ma danych. Większa część dramatu, to śledztwo, co tak właściwie zaszło... Hamlet nie ma naszej pewności, że stryj jest mordercą, nie może wiedzieć, czy jego niechęć jest uzasadniona, czy może wynika z dziecinnej niechęci do pana, który zajął miejsce taty...

A mi się Hamlet zawsze zdawał raczej człowiekiem czynu, (i nawet dość sprytnym graczem) gębę wiecznie wahającego się to mu (IMHO) romantycy dorobili... A on po prostu inteligentnie rozważa sytuacje, zanim podejmie działnie... Do Kordiana (ten to był rozlazły) baardzo mu daleko...

Q

  • Gość
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #742 dnia: Grudzień 14, 2007, 04:33:25 pm »
Cytuj
Hamlet to ten z czaszką?

Tenże sam.


Cytuj
Ten, co udawał dziennikarza, a naprawdę umiał latać, ale tylko jak miał niebieski strój i czerwone majtki na tym  :P

Że niby jednak ten?


Cytuj
Aaaa, bo mi się z de Funes'em pomajtało ;).

A to był ten:
« Ostatnia zmiana: Grudzień 14, 2007, 04:37:27 pm wysłana przez Q »

Q

  • Gość
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #743 dnia: Grudzień 14, 2007, 04:41:34 pm »
Cytuj
Na serio (bardziej) to chyba zawsze tak jest, że kiedy dzieło jest nowe i nieznane, swieże, inaczej się je odbiera. Jak jest już zadomowione, a w tym wypadku już klasyczne i to jak - to odbiera się to zupełnie inaczej. My wiemy co on zrobi, a on wie, że my wiemy.

Dlatego nie zapomnę wrażenia jakie zrobił na mnie (wtedy może z 9 letnim) przeczytany po raz pierwszy "Makbet"... Zakładałem, że główny bohater przegra (a może już mi się to o uszy wtedy obiło), ale reszta była dla mnie tajemnicą... (Swoją drogą "Hamlet" smakuje nieźle nawet gdy zakończenie znamy, to jego - nie jedyna - wyższość nad kryminałami...)

Cytuj
Kiedyś się zainteresowałem na chwilę hermeneutyką - to jest taki dział nauki zajmujący się zrozumieniem, jak rozumieli biblię ludzie jej współcześni.

Mam nadzieję, że kiedyś machniesz nam mały wykład... ;)



Cytuj
Tak to jest jak się logikę miesza z literaturą!

;)

A jak się do literatury logiki nie miesza to w 90% wypadków grafomania wychodzi :P.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 14, 2007, 04:45:21 pm wysłana przez Q »

ANIEL-a

  • Gość
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #744 dnia: Grudzień 20, 2007, 03:05:28 pm »
Przeczytałam antologię w teorii zabawnych opowiadań "Czarnoksiężnicy z Krainy Osobliwości" - nazwiska zebrane w tomie zachęcją: D.ick, Pratchett,  Lewis, Bradbury, Vonnegut...  Ale niestety - nie polecam. Wiele (większość?) opowiadań to sympatyczne, staroświeckie ramotki, może zabawne i odkrywcze, kiedy powstawały w XIXw i na początku XXw., ale teraz już raczej nie wywołają salw śmiechu.

A ostatnie opowiadanie to już kompletna pomyłka! Redaktor, Peter Haining, zapowiada salwy śmiechu, a jest to historia przerażającego świata, w którym starzy ludzie są zachęcani, by popełnić samobójstwo i zrobić miejsce nowym ludziom... a kończy się doprawdy przygnębiająco... Podejrzewam albo świadome oszustwo albo nieprzeczytanie nawet opowiadania (a za to właśnie ktoś wziął pieniądze >:( )

Więc nie dajcie się nabrać na kolorową okładkę i entuzjazm wydawców ;)

Pod tym adresem można sobie przeczytać listę twórców:
http://www.sefer.pl/literatura/37977-isaac-asimov-brian-w-aldiss-ray-bradbury-terry-pratchett-ursula-k-le-guin-kurt-vonnegut-jr-philip-k-dick-fritz-leiber-arthur-c-clarke-herbert-george-wells-clive-staples-lewis-douglas-adams-lord-dunsany-john-coliler-henry-kuttner-eric-frank-russel-stephen-

Q

  • Gość
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #745 dnia: Grudzień 20, 2007, 03:44:06 pm »
No to jak już odeszliśmy od Hamleta w kierunku twórczości mniej ambitnej, oto kilka przykładów przyzwoitej SF w starym stylu (czyli nieszczególnie genialnej, średnio ambitnej, ale bazującej na solidnych naukowych podstawach i - nawet - dajacej do myślenia):
1. Opowiadanko "Fresco" A. Reynoldsa napisane na zamówieniu... UNESCO (w wersji eng.). (Znaczy ten Reynolds nie może być taki kiepski, skoro poważna instytucja pisanie mu zleca... :P)
Oraz dwa przykłady że nawet na tak ograny i skompromitowany temat jak wojna w Kosmosie (już słyszę to oburzenie i nie dziwię się mu ;)) można coś napisać z niejakim sensem, czyli:
2. "Na szańcu Oriona" S. Baxtera
i
3 "Spirey and the Queen" w/w Reynoldsa.
(Oba też po angielsku.)

Jednym słowem godziwa rozrywka dla myślących. (Utwór Baxtera każe wspomnieć "Nową Kosmogonię".)

EDIT:
Jeszcze jeden "kawałek" - fragment powieści "Arka Odkupienia" - też Reynoldsa, po polsku. Moim zdaniem bardzo przyzwoita SF.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 20, 2007, 06:32:28 pm wysłana przez Q »

Q

  • Gość
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #746 dnia: Styczeń 25, 2008, 03:46:33 pm »
Dowiedziawszy się, iż szykują się wznowienia dwu klasycznych powieści SF, a mianowicie:
1. "Żołnierzy (vel Kawalerii) Kosmosu" Roberta A. Heinleina (tu fragment, tam zaś posłowie Oramusa),
2. "Cieplarni" Briana W. Aldissa (odpowiednio fragment i kawałek posłowia Marka O.).

Postanowiłem wrócić do tychże dzieł. Czytając je po raz wtóry, z dystansem, przewartościowałem swój stosunek do nich. To jest: "Cieplarnia" w moich oczach cokolwiek straciła, bo ulegajac już mniej magii słowa Aldissa i hipnotycznej mocy jego wizji zauważałem często-gęsto biologiczną bezsensownosć niektórych roziązań tamtejszego świata przyrody, zbytnią baśniowość niektórych wątków i absurdalność niektórych z plemiennych obyczajów. "Żołnierze..." przeciwnie, w moich oczach zyskali, bo choć pisani stylem właściwym czytadłom i schemat fabularny mający też na miarę czytadła ratują się profetyzmem technologicznym wysokiej próby (gdzieś co drugi fabularny patent juz jest w użyciu lub czeka na realizację). Tak czy owak obie powieści są (mimo swych wad) znakomite, jeśli ktoś z Was jeszcze ich nie czytał świetna okazja by to nadrobić. Mało pisze się tak dobrej i tak "gęstej" SF.

Miłość moja (bo za "kobitę" się obraża) tymczasem przeczytała "Ludzi", drugi tom neandertalskiej trylogii Sawyera (fragmencik) i twierdzi, że autor ten napakował do swego cyklu tyle wiedzy o neandertalczykach ile jej aktualnie posiadamy, a całość okrasił pewną ilością fizycznych ciekawostek. Poleca więc jako (mówiąc Dukajem) fest czytadło.



ps. trochę rzeczy które czytałem czas jakiś temu, czyli:

1. trochę cyberpunku (w końcu SF nie stoi w miejscu):
- recenzja nowej powieści W. Gibsona:
-fragment "Wgrzeszników" Pat Cadigan:
-oraz fragmenty powieści Kathleen Ann Goonan, zatytułowanych kolejno: "Jazz Miasta Królowej", "Muzyka światła" i "Kości czasu"
Oczywiscie przeczytałem wiecej niż fragmenty i recenzje. Gibson dobry jak zwykle (choć widać, że zaczął "odcinać kupony"), twórczość obu pań szczerze mnie wynudziła, ale może Wam się spodoba (nie pretenduję wszak do miana literackiej wyroczni dobrego smaku).

2. trochę New Wave (znów dam fragmenty)
-"Kryptozoik" i "Siwobrody" - oba Aldissa
- oraz "Na skrzydłach pieśni" Thomasa M. Discha.
Tradycyjnie jest to dobre od strony czysto literackiej i ciekawe nawet psychologicznie, i tradycyjnie zmęczyła mnie dość podejrzana warstwa "naukowa", a jednak "czyta się" (choć w tempie mało "rewolwerowym") i są w tym fragmenty zapadajace w pamieć... Gdyby autorzy hard SF mieli podobną literacką biegłość...  ::)

3. cykl humorystycznej fantasy, którego autorką jest Patricia C. Wrede (tomy: "Konszachty ze smokami", "W poszukiwaniu smoka" i "Przywołanie smoków"; pod linkami fragmenty).
Ot, błahostka, ale dała mi kupę radości. Baśniowymi motywami nawet Sapkowski tak sprawnie nie żonglował...
« Ostatnia zmiana: Styczeń 25, 2008, 04:56:00 pm wysłana przez Q »

lilijna

  • Gość
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #747 dnia: Marzec 27, 2008, 11:53:29 pm »
Czy ktoś wie cokolwiek albo w ogóle słyszał i mógłby coś powiedzieć o dwóch poniższych książkach?

"Między zwierzęciem a maszyną. Utopia technologiczna Stanisław Lema." Paweł Majewski (Monografie FNP)

"O poznaniu w twórczości Stanisława Lema." Maciej Płaza (jak wyżej)

Q

  • Gość
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #748 dnia: Marzec 28, 2008, 12:21:41 am »
O w/w książlach nic nie wiem niestety, za to przeczytałem niedawno dwa opowiadania

"Zapomnienie" aut. T. Zbigniew Dworak
http://www.fahrenheit.net.pl/archiwum/f36/26.html

"Prawda was wyzwoli" aut. Janusz A. Urbanowicz
http://esensja.pl/magazyn/2001/07/iso/04_03.html

Może Wam się spodobają.

Q

  • Gość
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #749 dnia: Kwiecień 02, 2008, 07:55:25 pm »
Zachwalałem (do pewnego stopnia) twórczość A. Reynoldsa. Oto kilka dalszych fragmentów jego utworów:

1. "Przestrzeń objawienia"
http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/alastair_reynolds/przestrzen_objawienia/fragment

2. "Migotliwa wstęga" - kolejne dwa fragmenty
http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/alastair_reynolds/migotliwa_wstega_poscig/fragment1
http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/alastair_reynolds/migotliwa_wstega_odwet/fragment

3. kolejny fragment kolejnego tomu "Arki odkupienia"
http://www.gandalf.com.pl/fragment/arka-odkupienia-2/

Jedne lepsze, drugie gorsze...
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 02, 2008, 08:05:38 pm wysłana przez Q »