Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - lilijna

Strony: [1] 2 3 ... 28
1
Hyde Park / Odp: Kwiz
« dnia: Lipiec 12, 2011, 12:44:30 pm »
motak  troskliwiec
pełnitrosk
obawiak
smutnik przesadniak
samoszczypak
zmartwiak lubownik
trwogolub
strachojad
denerwiak pobudzak
trwożyk
trwoż samokręt
samomęcznik niespokojny
lubotrwóg

?

2
Hyde Park / Re: Kapuściński, Domosławski, Bartoszewski
« dnia: Wrzesień 21, 2010, 01:56:44 pm »
Cześć Olu! Witam też pozostałych forumowiczów po dłuuuugiej przerwie!  :)

"Non-fiction", zgodnie z tym, co napisał Evangelos, przeczytałam. Wcale nie w tak strasznych mękach. To, co Evangelos widział jako męki było raczej niezdecydowaniem, o czym dalej. Ogólnie czytało mi się dobrze, dzięki książce poznałam mnóstwo faktów, z którymi w inny sposób nie miałabym możliwości się zapoznać, o których wcześniej nie miałam pojęcia, przy czym żaden mit, w moim odczuciu, nie został obalony. Chwilami miałam jednak wrażenie jakbym czytała niepotrzebnie, bo po co mi znajomość wszystkiego o życiu Kapuścińskiego, skoro interesuje mnie głównie jako reportażysta, korespondent, więc książkę odkładałam, po czym zabierałam się za nią znowu nie będąc do końca przekonaną, czy dobrze zrobiłam sięgając po biografię, jednak ciekawość wygrywała z wątpliwościami. I tak kilka razy.
 
Skończyłam książkę jakiś czas temu, więc pierwsze wrażenia zasnuły się mgłą, a emocje świeże po lekturze, zdążyły już opaść. Przeczytałam powyższe posty i chwilami będę się trochę powtarzała.

Idąc przez kolejne rozdziały miałam silne wrażenie, że Domosławski wyciąga niechlubne fakty z życia Kapuścińskiego, po czym od razu usprawiedliwia się, że nie krytykuje, nie oskarża, a tylko opisuje jak było. Wyciągnął, wyszukał, wygrzebał, podał do wiadomości publicznej, a teraz umywa ręce, mówiąc: tak było, a wy zróbcie z tym co chcecie. Pomimo powyższego rzeczywiście nie jest w opisywaniu faktów pozytywnych i negatywnych stronniczy i to prawda, że zbierając materiały wykonał mnóstwo pracy, chcąc przedstawić Kapuścińskiego jak najdokładniej, z każdej strony.

Jeśli o mnie chodzi Kapuścińskiemu - autorowi "Non-fiction" nie zrobiło nic złego, a Kapuścińskiego człowieka, czytając cały czas usprawiedliwiałam: przecież musiał podpisać, przecież musiał mieć dobre układy, przecież musiał napisać trochę inaczej, bo bez tego, wszystko co od niego wyszło wyglądałoby zupełnie inaczej, albo nie byłoby teko wcale...

Cieszę się, że Kapuściński był, pisał i że chciał się tym wszystkim z nami podzielić i mimo, że w moim odbiorze "Non-fiction" jest mnóstwo sprzeczności nie przyszło mi do głowy, żeby wszystkie książki Kapuścińskiego zapakować do kartonu i wynieść do piwnicy...

Pozdrawiam
lil

3
Hyde Park / Re: Watek matrymonialny
« dnia: Kwiecień 16, 2010, 01:55:56 pm »
Podpisuje sie pod podziekowaniami Evangelosa. Zrobilo sie tu zupelnie sielsko i milo. Zyczenia, usmiechy...mmmmm. Istny stan rozanielenia  :)

 :) do grzechotki i bebiko dorzuce jeszcze gryzaczek, bo to chyba ten wiek...

Maziek
Jestesmy nickami z mozliwoscia wysylania PMow :). I tak sie zaczelo. Na poczatku przy wymianie informacji niewidocznych dla pozostalych forumowiczow zostalam oczarowana wdziekiem, urokiem osobistym i nieprzecietna inteligencja Evangelosa.... co skonczylo sie tak, jak wiecie  :D

Cetarian
To nie byl Krakow, Wroclaw  :). Chociaz Krakow tez sie w tej historii pojawia  :)

Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie  :-*

Lil

4
DyLEMaty / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« dnia: Kwiecień 22, 2009, 08:39:59 pm »
Dzi, jest jeszcze kwestia czy gracze grają fair (już w oderwaniu czy i jak w ogóle tu oceniać). No i można tak w nieskończoność. Mając temat i przynajmniej dwóch dyskutantów można nie dojść do konsensusu i ciągnąć rozmowy bez końca... ale chyba właśnie po to to forum jest, i dobrze.

5
DyLEMaty / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« dnia: Kwiecień 22, 2009, 12:49:01 am »
Dzi, nie, ale jako jedna z krytykujących poczułam się w obowiązku wytłumaczyć, za siebie. E, pod zdjęciem jest podpis, że to świętowanie przyznania nagrody Pulitzera za te właśnie zdjęcia, nie uroczystość rodzinna. A może jeszcze za bardzo ufam mediom... Tak na wszelki wypadek, to, że nie wklejam buziek nie znaczy, że piszę cokolwiek złośliwie ;).

6
DyLEMaty / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« dnia: Kwiecień 22, 2009, 12:09:37 am »
Dzi, podstawy, ich brak...to nieistotne, bo nie zakazuję mu się uśmiechać, co byłoby złe, mówię tylko, że mi się to nie podoba. W dzisiejszym świecie każdy może powiedzieć co myśli. I często nic z tego nie wynika. Przy czym z mojego punktu widzenia nie o ważność spraw tutaj chodzi. Tragedie są bardziej, że się tak wyrażę, medialne niż dobre wiadomości.

7
DyLEMaty / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« dnia: Kwiecień 21, 2009, 11:03:55 pm »
Uśmiech tutaj nie pasuje. Chociaż z drugiej strony nikt nie ma obowiązku osobistego podchodzenia do wykonywanej przez siebie pracy. Może to być z jednej strony sztuka, czy, jak napisał Evangelos, sposób na wypromowanie siebie, albo z drugiej strony, i ta interpretacja narzuca się przy oglądaniu tego typu fotografii, chęć zwrócenia uwagi na treść zdjęcia, na tragedię, wywołanie jakiejś społecznej reakcji, może ktoś obejrzy i stwierdzi, że tak być nie może, że trzeba coś z tym zrobić, pomóc. James Nachtwey, jeden z czołowych współczesnych fotoreporterów wojennych, jest dobrym przykładem drugiego podejścia, co pokazuje tym, że potrafi odłożyć aparat kiedy od fotografii pilniejsza jest doraźna pomoc, a otwarcia wystaw jego zdjęć nie mają nic wspólnego z wielkimi fetami.

8
Hyde Park / Re: Tabula Rasa
« dnia: Kwiecień 19, 2009, 08:05:44 pm »
O kocie. Cytat z książki poleconej przez pewnego Lorda.

"W salonie...salon był kwadratowy...zaraz - babcia zamyśla się i marszczy czoło - tak, kwadratowy. I na środku leżał wielki kwadratowy dywan. I w jednym z narożników siedział kot. Bo u państwa Kościeńskich był kot i pies. Pies był basset; brzydki, spasiony i cuchnący. Od początku obiadu oglądał się nerwowo, dreptał w tę i nazad po pokoju, zerkał na kota, znowu dreptał. Wszyscy się witali, siadali do stołu, wymieniali plotki i ploteczki. A pies dreptał i zerkał i dreptał. Za to kot...kot spokojnie. Godnie. Siedział u szczytu dywanu, na samym rożku, wyprostowany jak mała, egipska bogini (...). Kot siedział i tylko od czasu do czasu ruszał nieznacznie głową. W końcu pies nie wytrzymywał i zaczynał żebrać. Jak on się paskudnie łasił, jak mu ślina ciekła z kącików pyska...I wtedy kot ruszał się ze swojego narożnika, miękko stawiając łapki podchodził do psa, dawał mu po mordzie i wracał na swoje miejsce. Do końca obiadu siedział wyprostowany, a pies ze zwieszonym łbem dreptał po salonie, nie śmiąc podejść jeszcze raz do stołu."

Jacek Dehnel "Lala"

9
Hyde Park / Re: Forumowe spotkanie
« dnia: Kwiecień 10, 2009, 02:12:07 am »
Maziek, to dokładnie to.

10
DyLEMaty / Re: My z dzi musimy się do czegoś przyznać...
« dnia: Kwiecień 10, 2009, 02:10:55 am »
Maziek, Dzi, jeszcze raz dzięki za wyczerpujące relacje. Ciekawie to wszystko. Intrygujące, na co człowiek zwraca uwagę w stresowych sytuacjach. Czyli forum ma już teraz reprezentatywną medialnie delegację :D.
Dobrego!

11
DyLEMaty / Re: My z dzi musimy się do czegoś przyznać...
« dnia: Kwiecień 07, 2009, 11:19:00 pm »
Dobre! Dziękuję za odpowiedzi. A ja i tak zostanę przy swoim. To na pewno było przeżycie. Nerwów, o których piszecie czy spięcia nie widać na zewnątrz, a przynajmniej jest niewidoczne dla osób, które Was osobiście nie znają. Dla mnie takie stany objawiają się nerwowym tupaniem, rozglądaniem się po studiu, itp... A tego nie było. I chyba ciężko byłoby mi utrzymać rezon mówiąc o Lemie i będąc jednocześnie pod przenikliwym spojrzeniem prof. Jarzębskiego. Ciekawi mnie trochę jak to wygląda od kuchni, z góry wiedzieliście co konkretnie powiecie czy raczej przebiegało to na zasadzie spontanicznej rozmowy, gdzie tylko temat był określony?

12
DyLEMaty / Re: My z dzi musimy się do czegoś przyznać...
« dnia: Kwiecień 07, 2009, 08:22:46 pm »
Dzi, Maziek, dobra robota! Przyjemnie słuchało mi się waszych wypowiedzi, swobodne, bez skrępowania świadomością bycia oglądanymi przez milionowego widza. Ale pozostaję w lekkim niedosycie Waszych opinii. Jeśli mogę zapytać, hmmm... zapytam, najwyżej moje pytanie pozostanie bez odpowiedzi, w jaki sposób doszło do tego, że mogliśmy oglądać Was na szklanym ekranie? Przy czym uff, Dzi czy to rzeczywiście trzeba było nazywać niewiedzą, może to, zwyczajnie, różne punkty widzenia...Maziek, rzeczywiście lektura Lema w bardzo dobry sposób może zainteresować nauką, ujmując ją nietypowo, bo użytkowo i ciekawie. A opinie na temat znikomej obecności kobiet na forum, jak widzę, już się trochę zdezaktualizowały...Podsumowując, udane wystąpienia!

13
Lemosfera / Re: Filozofia Lema
« dnia: Luty 26, 2009, 01:38:08 pm »
Skrzacie, ciekawy pomysł, ale gdzie można znaleźć ów artykuł? Niestety nie znam go, a dyskusja o rzece bez znajomości jej źródła nie będzie pełna...

14
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Organizacja]
« dnia: Luty 25, 2009, 12:15:16 am »
Hmmm...A może jednak da się zakończyć dyskusję. Jeśli użyć odpowiednich nazw i określić przeznaczenie kopii, skanowanie papierowych książek przez Whizzkida, których jest właścicielem jest zupełnie legalne. Taka kopia nosi wtedy nazwę kopii zapasowej i jest sporządzana na wypadek gdyby oryginał uległ uszkodzeniu. Whizzkid posiada oba egzemplarze, więc wszystko jest w porządku.

15
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Organizacja]
« dnia: Luty 23, 2009, 10:27:04 pm »
Gdyby komuś nie chciało się czytać, to tutaj w skrócie. W ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych jest dział zatytułowany "Dowolny użytek utworów chronionych", a w nim artykuł 23, który powinien wszystko wyjaśnić:

Art. 23. 1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym.

2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.

Ludzie w najprzeróżniejszy sposób próbują obejść prawo. Na jednej ze stron internetowych, z której można było nielegalnie ściągnąć różne rzeczy, jej twórca zaznaczył, że każda osoba wchodząca na ową stronę automatycznie staje się jego znajomym. W zasadzie kombinował w dobrą stronę, ale trochę za płytko zakończył swoje logiczne rozumowanie...

......

A ze "Szpitalem..." to bardzo dobry pomysł.

Strony: [1] 2 3 ... 28