Polski > Hyde Park
Ogóry
Q:
--- Cytat: liv w Stycznia 31, 2012, 09:19:57 pm ---Jak było, to niech u-boty zalinkują - gdzie?
--- Koniec cytatu ---
Czy u nas było maglowane, nie pomnę, ale pamiętam ten cytat u Dänikena (albo którego z jego epigonów - Mostowicz? Znicz?), (ż)aluzja była też w tej "Podróży..." co ją właśnie w "Akademii..." wiwisekcji poddawaliśmy:
"Co do Swifta i jego Podróży Gulliwera, w których jak wół stoi wzmianka o dwóch małych księżycach Marsa ze wszystkimi elementami ruchu, jakich nikt nie mógł znać w jego czasie, rzecz była skutkiem idiotycznego nieporozumienia. Dane orbitalne księżyców Marsa stanowiły wówczas hasło rozpoznawcze grupy naszych kontrolerów w Anglii południowej i jeden z nich, krótkowidz, wziął w szynku Swifta za nowego agenta, z którym miał się tam spotkać; nie zameldował o pomyłce, bo myślał, że Swift nie zrozumiał nic z jego słów, tymczasem parę lat później (1726) w pierwszym wydaniu Podróży Gulliwera przeczytaliśmy dane dotyczące obu marsjańskich księżyców; rozpoznawcze hasło uległo niezwłocznej zmianie, lecz passus ten musiał już pozostać w druku."
(Co mi przypomina, by w dzień "Akademię..." ruszyć ;).)
ps. A jeszcze wiąże się z tym szyfrowa historia, w której uczestniczyli Kepler i Galileusz:
http://www.daviddarling.info/encyclopedia/S/Swift.html
(Ciekawsza niż bzdury p. Browna o kodach.)
Stanisław Remuszko:
Kasia pyta, czy z jej Nidzicy można zobaczyć burzę nad moją Warszawą.
Policzyłem z Pietii Gorasa, że - ze względu na krzywiznę Ziemi - horyzont dla dwumetrowego człeka wynosi koło 7 km, dla piorunu na wysokości 1 km - 111 km, a dla piorunu na wysokości 2 km - 500 km. Na mój rozum, pioruny świecą zazwyczaj znacznie wyżej, więc z Nidzicy, odległej drogowo od Ursynowa o 155 km, co w lini prostej daje pewnie ze 120-130 km, burzę nad Warszawą musi być widać (ale jej nie słychac, bo słyszy się raczej na 15-30 km maks).
Dam wedlowską za wykazanie istotnego błędu w tych rachunkach albo w rozumowaniu!
sługa (Kasi)
VOSM
pjes: to z mego Ursynowa powinno być całkiem porządnie widać porządną burzę nad krakowskimi Klinami (siedziba Mistrza)...
maziek:
W ramach przerwy na kawę w tłuczeniu młotkiem narysowałem to sobie w cadzie i te wartości to odpowiednio 4,9, 112 i 159 km. Na pamięć to pamiętam, że dla 2m człowieka horyzont to ok. 5 km na morzu, kiedyś to liczyłem z ciekawości. Raczej nie widać, bo rzeczywisty horyzont jest bardziej skomplikowany, ale możliwe to to jest. Można zobaczyć sprity, bo te są na wysokości kilkudziesięciu km nad komórka burzową. W tym roku kamery PFN złapały już kilka w tym także wyszły obserwacje bazowe z Czechami :) .
http://www.pkim.org/?q=pl/node/2930
http://www.pkim.org/?q=pl/node/3251
Stanisław Remuszko:
A ja w trakcie podróży do domu doszedlem do wniosku, że Kasia raczej nie ma szans zobaczyć z Nidzicy burzy nad Warszawą. Pomyliłem się. Rozumowałem matematycznie, nie fizycznie.
VOSM
A teraz - dzień później - wyjaśniam jako [modify]:
Zwykłe (nawet porządne) pioruny w zwykłej (nawet porządnej) burzy dają błysk, którego widoczność zależy od miejsca obserwacji. Gdy ktoś jest mniej więcej "pod błyskawicą", to ją zobaczy, lecz jeśli jest mocno z boku (sytuacja np. Chełm-Lublin, Nidzica-Warszawa itd.), to zasłonięcie przez horyzont staje się mocno drugorzędne wobec gestej warstwy (dużej objętości) chmur dzielącej patrzącego od pioruna. Te chmury pochłaniają światło. Finito.
@ maziek
Dzięki za staranne policzenie tych horyzontów (ja liczyłem na oko). Zapamiętam sobie "do równego": 5, 100, 150; notabene, to dlatego w pogodny dzień Mistrz może z Salwatora (200 m n.p.m.) dostrzec odległe o niecałe 100 km Czerwone Wierchy (2000 m n.p.m.). I z rozpędu policzyłem jeszcze orientacyjny horyzont dla 5 kilometrów: 200 km oraz dla 10 km: 350 km.
maziek:
Sługam Twój uniżony, czołgam się do stóp, o przebaczenie łkając, psubrat...
Nie liczyłem. Nie wiem jak Ty to liczysz ale Pieti w tym nie widzę, układ równań koło - prosta. Mniejsza. Ja to tylko narysowałem w programie CAD, i zmierzyłem. To co piszesz nie jest takie oczywiste, bo często komórka burzowa jest bardzo mała, rzędu kilku-nastu kilometrów, a dookoła jest piękna pogoda jak kraj długi i szeroki. Właśnie w takich sytuacjach rejestruje się sprity. Teoreticznie zresztą gdyby te chmury były nawet wszędzie z podstawą na 2 km to i tak wszyscy (piorun i obserwator) na całej trasie widzieliby je od spodu. Co prawda chmury idą w parze z zamgleniem bądź opadami, więc myślę, że masz rację co do pochłaniania w takim wypadku. Jednak przy pięknej pogodzie dookoła myślę, że beż żadnego problemu zobaczyłbyś błyskawicę, o ile tylko nie byłaby zasłonięta horyzontem. Pisząc doniesienia o spritach szacuję odległości i bywa że są rzędu 200 km - przy czym sprity są znacznie "słabsze" optycznie niż porządne wyładowanie macierzyste, z którego się biorą.
"Zwykłe" pioruny też mają niewąski zasięg. Tu jest fajna stronka: http://en.allmetsat.com/images/lightning-poland.php . Pioruny są wykrywane automatycznymi stacjami z detekcją impulsów e-m, za pomocą pomiaru przesunięcia w czasie są one w czasie rzeczywistym (no, prawie, w tym wypadku 20 minut) nanoszone na tego typu mapki. Można więc siedzieć w domu i słuchając pomruków burzy patrzeć "na żywo", gdzie pierze. Kiedy jest noc i działają moje kamery, to często przy odległości kilkudziesięciu kilometrów widzę na ekranie pojaśnienia chmur nad horyzontem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej