Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - liv

Strony: [1] 2 3 ... 419
1
Lemosfera / Odp: Co wymyślił Lem... kompendium.
« dnia: Październik 03, 2022, 06:39:12 pm »
Noo...świetnieświetnie...ale trzeba mieć garderobianego żeby rano wyjść po bułki... :D
Jasne, do tego mam dwie uwagi "techniczne".
Pierwsza...ubranie "natryskowe" odtwarza kształt ciała, uwypukla. Heh modelka jest akurat oki, ale...
Z moich obserwacji wynika, że u zdecydowanej większości ludzi ubranie, oprócz ochronno-ozdobnej, pełni rolę raczej maskująco-skrywajacą
Dwa - nie widzę zamków, guzików, czyli...jak to się zdejmuje? Lateksowa jednorazówka?  8)

2
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Październik 01, 2022, 01:21:34 pm »
Mniej metaforycznie  :)
Ostatnio jesień zaczynaliśmy opadającymi liśćmi w wariantach różnorakich.
Ponizsze też już było, ale się przypomniało akurat... dziś ładny, słoneczny.
Klasyczny wczesnojesienny dzień.
To z Filem  ;)

3
Cytuj
Wracając - po wstępnym litościwym respekcie - NN raczej boi się o siebie - bo co jeśli starzec zejdzie przy nim? Przez niego?
Po spowiedzi - kiedy zauważa, że starzec przespał wybuch szczerości...już nie ma takiej sympatii - jest brzydliwość. I szyfr.
Jasne, w kontekście książki i jej treści tak to wygląda.
Ale ja nie o tym, a o samym procesie pisania, autorze. Coś go skłoniło do tak długiego i obrazowego opisu starości, a miał ten obraz w pamięci - pisząc ...coś co nie ma uzasadnienia w akcji.
Jak maszynka deszyfrująca Prandtla i ten śliniący się tłuścioch od sztucznych muszek, wyłapałem trzecie echo...dno pisanego...odautorskie. Podglebie. Ten cień litości...i jako źródło obrazu jedynie odchodzący ojciec przyszedł mi do głowy. Był też trochę despotą  ;D
A dokładniej ten z opisów w Czasie N.

4
Cytuj
Tak to odebrałeś?
Hm.
Ja właściwie całkiem odwrotnie - z pewnym obrzydzeniem - bez żadnego wzruszenia.
Pomijając indywidualność odbioru... zauważyłaś jaki to długi i szczegółowy opis starości?
Moja uwaga widać, skupiła się na innych fragmentach, tych...

Starzec oddychał nieco ciszej, a ja nuciłem dziarsko, krzątając się, jego oczy ostrożnie, trwożliwie nawet odprowadzały jedną po drugiej buteleczki, które stawiałem, jak podszepnął mi domysł, tuż przed nim. Kazał wyrównać ich szereg liniałem i prostując się na fotelu - słyszałem potrzaskiwanie wyschłych jego kości - podwinąwszy rękaw munduru, delikatnie, jak tylko mógł, ściągnął rękawiczkę. Gdy spod zamszu wyłonił się wyschły, plamiasty grzbiet dłoni, z żyłkami, groszkami i bożą jakąś krówką...

Nie szło mu to jakoś - zęby dzwoniły o szkło, przyniosłem drugą szklankę, do której wpuścił je, jak białą, na dwoje rozłamaną bransoletę, po czym, z trudem i poświęceniem, wychylił zbawczy płyn. Przytrzymałem mu pomocnie rękę - kostki chodziły w niej jak zesypane luźno do skórzanego woreczka. Drżałem, żeby mi tylko nie zasłabł....

Obnażoną, chrupką, złożył na drugiej ręce, tej z bożą krówką, zakaszlał cichutko, nadzwyczaj delikatnie, z błyskiem niepokoju w oczach łowił to, co rzęziło mu w piersi, a ja nie przestawałem mówić, rozwijając przed nim poplątany korowód mej udręki; jego słabości, spowodowanej podeszłym wiekiem, nieobca była na pewno życzliwość dla wszelkiej innej słabości, a przynajmniej dogłębne jej zrozumienie; z jakąż troskliwością dbał o biedny swój oddech, który wciąż zdawał się go zawodzić...  Twarz jego, pokryta wątrobianymi zaciekami, plamami, zdrobniała wobec woskowo rozchylonych uszu, kojarzących się w niewybrednym umyśle z pokracznym jakimś lotem, właśnie swoim steraniem, cierpiętniczym uwiądem budziła mój respekt, nawet litość, pokrewną synowskiej...


Cytuj
Ale całość przypomina mi jednak sąd doraźny - szybko i na temat: rwanie, łamanie, policzkowanie.
Tak to właśnie wygląda. Nie pasuje mi wysoka ranga wykonawcy. To jest szopka obliczona na widzów...tak się robiło degradacje, publicznie, bo w nich chodzi o wstyd - karę dodatkową. Do degradacji prywatnej wystarczył sierżant, albo i zwykły zupak... albo i nikt. Degradacja miała zazwyczaj walor wychowawcho-pokazowy i działa się "przed frontem" jak to mówią w żargonie wojskowym, ku przestrodze. Inaczej po co się fatygować łamaniem szabel?

5
Cytuj
Jaki tam błąd, to neologizm ku pożytkowi czytelnika
W takim razie każde odstępstwo od regół to neologizm?..właśnie stworzyłem kolejny :)
Cytuj
Po co pisać <najbardziej barczysty>, skoro można użyć znakomitego i śmiesznego:<najbarczystszy> ?
Nie wiem. Tylko sprawdziłem w słowniku, jak powinno wyglądać stopniowanie wedle zasad języka polskiego.
Zapewne masz rację względem twórczego przekształcenia, bo trudno podejrzewać Lema o niehlujstwo.
Swoją drogą, to chyba przez ten bar- ? Bo samodzielne "czysty" bez problemu piętrzy "najczystszym"?
Może chodzi o pewną trudność w wymówieniu?
Cóż, bar w szerokim rozumieniu (czyli niemleczny) potrafi zaplątać język.  :D

6
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Wrzesień 29, 2022, 06:02:03 pm »
Radosna rockendrollowa łupanina ;)
Heh, "najszybszego gitarzysty" wciąż dobrze się słucha.  :)
Zaraz zaniósł mnie w późniejsze rejony typu "ich pierwszy przebój". Większość przebojów z fabryki LP nie utrzymała się w mym rankingu. Czas jest bezlitosny.
Kilka jednak tak, a w tych kilku starter geograficzno-klimatyczny krążący latem 82 w trójce w wykonaniu zespołu, którego składu początkowo nie znano.
A w nim zza ścian gdy się wsłuchać to gra...

7
Cytuj
Ja tam sobie nie wyobrażam ani żony, ani dzieci - w Gmachu.
Czyli istnieje świat pozagmaszy? Nie tacy oni "odcięci"?
Cytuj
Panowie przodem:)
Dobra, pcham się choć nie bardzo wiem co napisać  :)
 Jest ta scena z degradacją - czyli kontruroczystość. Jak rozumiem z nawy sal - uroczystość byłabyż (byżbyła; bybżyła) awansowaniem?
Scena niesłychanie malownicza, by nie rzec - filmowa.
Była to sala iście tronowa, ale i żałobna zarazem - ściany okrywał kunsztownie sfałdowany kir, na czarnych sznurach zwisały z wysoka lustra najcięższego kalibru
- ciężkie owale weneckiego szkła, półślepe, ponure zwierciadła z rozprowadzonej ołowiem rtęci, spijającej całe światło otoczenia; po kątach - rozstawione, do lustrzanych
katafalków podobne, oprawne w heban tafle zimnego szkliwa, pomiędzy nimi - jak oczy w obłędnym strachu - ziały dyski srebrzonego brązu. We wklęsłych wszystko
rozdymało się, grożąc pęknięciem, w wypukłych cała sala malała, ściągnięta w szwach perspektywy


Wszystko nastawione na efekt wizualny.
Wystrój samej sali, efektowne wyzwiska, zrywanie epoletów, łamanie szabel...nawet szwy w mundurach naderwane, by ładnej, dynamiczniej, jednoruchowo się zrywało, pruło...
A nikt nie nagrywa!
Przecież wszystko to  ma sens dopiero nagrane, zmontowane i puszczane filmem ku ogłupianiu wiernego ludu. Tymczasem jedynym odbiorcą odegranej szopki jest NN.
W dodatku przypadkowym.
Nie skleja mi się to  :-\
Ja wiem, rzecz można objaśnić paranoją i obłędem. Lub ku zadowoleniu admiradiera...ale on biedaczek aż się spocił... też się naharował by ów cyrk ukolorować.
Niee, to chyba za łatwizna?
Jaki poziom symbolizmu trzeba tu wrzucić? Oszalały świat i everyman NN symbolizujący ludzkość, która nic z niego nie rozumie?
Ale jest potrzebna, bo to dla niej ten cyrk?
Jest, jak to powiedział bohater innego filmu, jednocześnie "twórcą i tworzywem". Adresatem i odbiorcą? By mogła istnieć poczta?
Sensem przekazu jest przekaz?
Dużo pytań.
Opis rozbierającego się staruszka admiradiera wzruszający.
Relacja syna z starym ojcem...pomyślało się, że tak dokładny anatomicznie, wzięty może z obrazu umierającego Samuela?

8
Hyde Park / Odp: Poradnia językowa
« dnia: Wrzesień 27, 2022, 07:27:46 pm »
A ja się zastanawiam, czy można i "byłżby" i "byłbyż"?
Miarodajne czynniki twierdzą że "byłbyż" jest formą poprawną.
Byłżby zasadniczo na nie, ale z cieniem niepewności, bo coś tam z pakułą, partycj...o, partykułą i że czasem ją można przestawiać?
Nie zrozumiałem newansów.  ;)

9
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Wrzesień 26, 2022, 11:08:32 pm »
Ten Zajączek to niezły kabaret. Amplituda dwubiegunowej-afektywnej przy jego zwrotach - to pikuś.
Na początek muszę sprostować.
Cytuj
Mimo to w oczach rodaków nie popadł jakoś w niełaskę (wyobrażam sobie, co by go spotkało dziś).
Współcześni jechali po nim jak po łysej kobyle. Kolejne pokolenia faktycznie, nieco mniej.
Może dlatego, że stosownie wcześniej umarł, przed powstaniem listopadowym i oszczędzone mu było dokonywanie "trudnych wyborów"? 
A znów jako ten namiestnik-wicekról aż tak się nie pohańbił. Uległy był, ot.

Jednak nazwisko i didaskalia nie zostały ominięte - najbardziej skrótowy tekst - "Zajączek herbu świnka, którego car przerobił na królika"
 (był "wicekrólem")
Ale  skąd ten arbuz?
Jeszcze nie wiem - na razie pojawił się generał Ananas...no, prawie. W czasie wychyłu w ostre patriotyczne lewo, a był polskim jakobinem w dobie insurekcji kościuszkowskiej (chwilę wcześniej służył targowiczaninowi Branickiemu) - zapatrzył się w jakobinów francuskich. Akurat były to czasy terroru tam.
I podczas obrad rządu insurekcyjnego, uchodził za głównego "czerwońca".  W czasie jednej z ekstaz retorycznych zażądał, by dla dobra powstania szlachta oddała majątki chłopom, ba - by na wzór francuski zrezygnowała z swych szlacheckich nazwisk realizując tym  zasadę równości.  I sam siebie jako pierwszy zaproponował...że porzuca nazwisko Zajączek.
Zapytany na jakie zmienia - odrzekł, że Ananas. Generał Ananas.
Z trudem i trochę żartem wyperswadowano mu ten pomysł.
Ponoć to był jego ulubiony owoc.
A co do Chełma, wstydliwie przerżnął bitwę - nie wiem za co mu ulica.

I jeszcze jedno, aktualnością mi zapachniało. 4 lata wcześniej, podczas obrad Sejmu Wielkiego, chwilę po zerwaniu z prorosyjskim Branickim, przeszedł na stronę magnatów szukających poparcia w Prusach - tzw. patriotów. Ci obrażeni na Katarzynę, że nie pozwoliła im obalić króla  uciekli w objęcia Fryderyka Wilhelma. Ten owszem przygarnął, ale nie za darmo i zażyczył sobie brakujących mu po I rozbiorze Gdańska z Toruniem.  W zamian za gwarancje antyrosyjskie.
Zajączek miał ten układ przedstawić na Sejmie i w ferworze emocji rzucił coś takiego - kto nie popiera oddania Gdańska Prusom, ten jest ruskim agentem!
Jeszcze onuce nie były w użyciu (słownym)  ;) Znaczy nieco innymi słowy się wyraził , ale sens ten.

10
Cytuj
Panowie przodem:)
Oj, zbytek kurtuazji.
Wpierw musiałbym doczytać... ale opis sali robi wrażenie, zwłaszcza luster.
Dziś jednak czas na Zajączka.  ;)

11
No dobra, mnie najbardziej rozbawił ten standardowy tekst wysokiej szarży do szaraczka, którego ona szarża postanowiła wyróżnić z szeregu takich samych mor...twarzy.
 Zdarzyło się  słyszeć...chyba Gierek tak zagadywał, choć bardziej na bogato?
 Ale i w wojsku.
- Cywilny?
- Tak jest, cywilny, pa...
- Służysz?
- Tak je...
- Żona, dzieci?
- Meld...
- Nna! - rzekł z dobrocią

A konkretnie "żona, dzieci". O ile żony da się jakoś w zamkniętym wszak Gmachu wyobrazić, to dzieci już mniej. Chyba co niewidzialne?  :)
Tym niemniej tekst jak najbardziej z życia wzięty.
I względem tej chałwy...
Cytuj
]Raczej psalm 118, 24:
Oto dzień, który Pan uczynił:
radujmy się zeń i weselmy!
https://wbiblii.pl/szukaj/Ps%20118

Przetworzony przez L. Garretta:
https://hymnary.org/text/this_is_the_day_this_is_the_day_that_th
W Polsce ochoczo śpiewany (ale raczej już po napisaniu przez Lema "Pamiętnika"):

Ostro idziecie. Może warto w Upaniszadach poszukać?  :D
A może bliżej? 
W niskogóralskiej gwarze z okolic Kasinki "chawa" oznacza schowany.  ;)
Podobnie w drugim końcu Polski ... My mawa, my dawa, nie chawa, my powiat Lubawa
https://www.garnek.pl/majab77/12625532/jak-to-bylo-na-mazurach
Więc, zaprawdę powiadam Wam -  z innych psalmów ten chlib wypieczon bawa.  8)
Przy okazji gwarowy passus zdradza lokalizację Gmachu. Zresztą wnet domniemani "sprzątacze" zmienili szyfr, na kaszlany
Obstawa zaszurała w głębi, lecz najbarczystszy ze sprzątaczy zakaszlał na odtrąbiono.
Ciekawe zdanie. Ewidentny błąd gramatyczny w stopniowaniu czystego baru jest kolejnym śladem na tropie tropionego. A może nawet wskazówką?
To jak - przechodzimy do kontruroczystości?

 

12
Cytuj
Oki - hasło ukryte w pozdrowieniu...Gmach już Cię ma - myślisz jego szyfrem;))
Czy myślę? Nie wiem  :)
Znam go, podobnie jak Lem bywałem w niektorych jego pokojach.
I nie mam pewności, czy użycie czasu przeszłego jest adekwatne.  8)

13
Cytuj
Po namyśle  - "wesz" nie pasuje - oni nie wymieniają nazwisk z przydomkiem "chawa" (jako tych wszawych zdrayjców), a właśnie - brzmi to jak pozdrowienie - w kontekście oczekiwania na admiradiera - zagrzewanie do powitania go?
Pamiętając jednak, że to nie byli sprzątacze, a coś w rodzaju borowików, chawa to nie pozdrowienie, a bardziej hasło dnia. Znak rozpoznawczy.
Jak te samolociki w klapie płaszcza na papieżu pod bramą z krzyżami w 87-dmym.
https://www.focus.pl/artykul/plecami-do-papieza
Pomimo tej ciszy papież i towarzysząca mu niewielka świta nie byli jednak na placu Solidarności sami. W odległości kilkudziesięciu metrów stała spora grupa ludzi.
Znam dobrze jednego z tych "przypadkowych" uczestników. Samolocik w klapie był ich znakiem rozpoznawczym, i opowiadał w nowym już ustroju zdumiony "mój" - wszyscy "pielgrzymi"  takie mieli.  ;)

14
Cytuj
A co powiecie Państwo o takim tropie:
Hawa nagila   הבה נגילה   Radujmy się
No mnie to od razu się nasunęło, jako pierwsze i nawet miałem sprawdzić dokładniej, bo jednak prze samo "h" ale...ten tego...
Bo dosłownie sama hawa to jakby..."otwarcie"..."otwórzmy się"?
chałwa nagila.  ;)

15
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Wrzesień 25, 2022, 01:42:40 pm »
Cytuj
ukryty wcześniej, dziadek o dwóch kulach, więc omijam go szerokim łukiem ale ten coś gada, więc się zatrzymuję.
Mówię Ci - to upiór był. Sam go wywołałeś. Sowozająca.
A nie miał wydłużonych uszu i wytrzeszczonych gał?  ;)
Cytuj
co reakcja rodaków (że nie został potępiony). Słusznie czy niesłusznie zasług i win nie waży się się jedną wagą a raczej tym bardziej, im później nastąpiły.
Faktycznie, jakoś nie. Sam pamietam ze szkoły nazwisko z tytułem - namiestnik Zajączek - wpada w ucho nawet największemu tumanowi. I wystarczyło znać.
Bez żadnych ocen.
Moze dlatego, że ci "realiści" jak ich nazwał bodaj Norman (versus romantycy), nie mieli innego wyjścia? Po kongresie Wiedeńskim byli w gorszej sytuacji niż antykomuniści po 45, nie mieli nawet gdzie uciec. Właściwie wszyscy  "napoleończycy" dokonali tego zwrotu. Ale też i car Aleksandryn był jeszcze w fazie sympatycznej, liberalnej, masońskiej... taki Gorbaczow, szukając na siłę analogii. Oraz, co może najważniejsze - ci kolaboranci będąc u steru władzy przez te 15 lat dokonali skoku cywilizacyjnego Kongresówki nieporównywalnego z niczym...no, może z ostatnimi 30 laty. Może to przeważyło szale opinii współczesnych? Wrzuciłem arbuza na listę lektur - zobaczymy co ma do niego (na niego) Brandys - wtedy skrobnę więcej.

Strony: [1] 2 3 ... 419