Autor Wątek: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]  (Przeczytany 104 razy)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5902
    • Zobacz profil
Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« dnia: Wrzesień 13, 2021, 10:24:02 pm »
To zakładam.
Tom trzeci mocno przesuwa bohaterów w czasie i miejscu. Jak Ola pisała, skok o ponad 2 lata, w rok 1945.
Tworzy się nowa  "ludowa" administracja" a widzimy to oczyma Wielenieckiego, czyli towarzysza Wieloryba. Najpierw przygląda się zniszczonej Warszawie, potem trafia do Wrocławia. Z reminiscencji wynika, że przeniósł się do Warszawy już wcześniej - z tego nienazwanego Lwowa.
By pasowało, tom II kończy się na wsypie w początkach 43, zatem ci ocaleni (przez profesora Rzepickiego) zmieniają miasto? Na pewno przed powstaniem jeszcze, bo Wieleniecki wspomina, że spędził je w Podkowie Leśnej (jak wielu).
Jednak nie zagrzewa miejsca w stolicy, gdyż jako delegat ministra (to tytuł rozdziału) przemieszcza się do Wrocławia. A tam jeszcze po ulicach wala się dymiący niemiecki sprzęt i zwłoki.
Czyli okolice początku lata 45. Nie myślałem, że Wrocław w takiej skali zniszczony.
https://histmag.org/Oblezenie-Wroclawia-Smierc-ostatniej-twierdzy-Rzeszy-15965
To może tyle tytułem wstępu?
Ze zdziwień - wędrując ruinami Warszawy nosi w teczce "Komizm" Bystronia.
Rok wydania 1939, czyli pewnie ten... sugestia geograficzna?

Kontrapunkt?
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5980
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 15, 2021, 12:04:29 am »
Tak, tom trzeci przesuwa wszystko w czasie...ale jest to czas nieutracony - szczegóły o kolejnych postaciach (Wieleniecki, Marcinow, Dolaniec, Durzyk) wychodzą na jaw...natomiast sytuacja polityczna jest całkowicie pominięta. To znaczy jak doszło do tego, że uwięzieni, wygnani komuniści przejęli władzę i  budują ten nowy ład.

Akurat przeczytałam "Wyspę ocalenia" Odojewskiego - tam światło na zagmatwaną sytuację na krańcach wschodnich - na problemy polsko-ukraińsko-rosyjskie. Nie bez powodu cenzurowano mu ten tekst. Pewnie dlatego Lem całkowicie pominął te lata. Pominął albo wyrzucił z książki, bo nie dało się osiągnąć żadnego kompromisu.

Wracjaąc do Wielenieckiego - za pierwszym czytaniem wydawało mi się jakby Lem całkowicie go odmienił - dla zaspokojenia smoka?
Wcześniej był takim sobie komunistą - filozofem, co to wybrał ten prąd w kontrze do faszyzmu.
Teraz? Jakby skostniał. Jako jedyny z profesorów donosi komunistom - idzie do bezpieki - na leśnych. Izoluje się od innych profesorów, co potwierdza, że w całym wykształconym autobusie tylko on był komunistą. Ale nie miał odwagi się przyznać.

I właśnie - z Warszawy przemieszcza się do Wrocławia, ale ten postój był w Opolu? Tam spotkanie z Marcinowem? Tam wizja lokalna w byłym więzieniu gestapo? Tam Dolaniec i Durzyk?

O tych sprawach może później. Teraz tylko do tego "Komizmu" , który w pierwszym czytaniu wyszedł mi "Komunizmem";)
Faktycznie - Wieleniecki sam nie wiedząc po co - nie czytał nawet tej książki - nosi ją ze sobą jak skarb. Jak skarb po zabitym w powstaniu koledze.

Sam tytuł gdzieś nasunął mi myśl, że lata które miał opisać Lem w tym tomie nosiły takie piętno - komizmu.
Po niewyobrażalnych cierpieniach, śmierci, zniszczeniach - odbudową ludzi i kraju mieli kierować Ci z drugiego tomu: prostacy, i głupcy, jednym słowem: ciemni.
Czyli śmiech przez łzy.

A kiedy przeczytałam wstęp do tej książki, pisany ręką autora:

Teorią komizmu zajmowałem się od szeregu lat. Doradzali mi nieraz znajomi, abym porzucił błahy i mało poważny temat. Nie rozumiałem co prawda nigdy, dlaczego praca nad teorią komizmu ma być czymś mniej poważnym od np. teorii tragizmu, ale ostatecznie pogodziłem się z tym, że wielu rzeczy nigdy nie zrozumiem; co zaś do dobrych rad, to przestałem się nimi przejmować. Zajmowałem się dotychczas dość rozmaitymi zagadnieniami; otóż — o ile pamiętam nie było chyba tematu, którego by mi z różnych stron nie odradzano.

W książce niniejszej nie cytuję literatury przedmiotu, nie daję aparatu krytycznego, nie demonstruję erudycji. Czytałem to i owo z obszernej literatury teoretycznej, poświęconej komizmowi ; bardzo często miałem wrażenie, być może niesłuszne, że tematem tym zajmowali się ludzie, którzy nigdy w życiu się nie śmiali. Świadomie więc nadaję książce ton popularnego wykładu ; będę się cieszył, jeżeli czytelnik nie zauważy tych trudności, które na każdym niemal kroku stawały przede mną.

Oczywiście, nie mam żadnych złudzeń co do tego, że ogromna większość czytelników będzie traktowała niniejszą książkę jako zbiór mniej lub więcej wesołych opowiadań zabawnych konceptów. Niech i tak będzie ! Jeśli teoria okaże się chybiona, to niech przynajmniej książka w tej niezamierzonej roli okaże się przydatna. Tyle jest książek na świecie, i to z najbardziej dostojnymi tytułami, z których nawet takiego pożytku nie ma!

Zakopane, w lecie 1938.

http://charliethelibrarian.com/jan-stanislaw-bystron-komizm/

...pomyślałam, że gdyby zamienić "komizm" na "SF" to trafiamy w coś znajomego - coś fantastycznego, coś futurologicznego - byłaby to matka "FiFy"?;)

Lwów - Warszawa...docelowo: Wrocław...
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5902
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 16, 2021, 07:08:40 pm »
Cytuj
...natomiast sytuacja polityczna jest całkowicie pominięta.
Co może i dobrze?
W tamtych realiach nie dało się wyjść poza narzucony szablon. W sumie najostrzejsza scena, to ta, gdy źli z bandy (nienazwanej. Użyty zwrot "armia polska" to nie nazwa własna..raczej. ubrani w hełmy i mundury poniemieckie) zabijają sympatycznego młodego komunistę.
Scena jest całkiem realistyczna i dziwna jak na soc - prawie nie ma epitetów. Raz czy dwa pada ten zwrot "banda", i to później, już w obecności ubeka.
Bardziej w tej scenie widać dramat bratobójstwa "Dwaj leśni przeciągnęli przez rów milicjanta, który leciał im z rąk...Obaj prowadzący go byli młodzi i włosy ich były tak samo ciemne jak jego, z odległości mogło się zdawać, że dwóch starszych braci-żołnierzy prowadzi trzeciego. Nawet mundury mieli podobne. A on, ten młodszy brat, ukląkł, więc poderwali go w górę."
Ten dramat Polaków, gdzie często bardziej przypadek niż świadoma decyzja wpływał  na stronę gdzie zastał ich koniec wojny, ciekawie rozwija Nienacki w powieści "Liście dębu".
Cytuj
Wracjaąc do Wielenieckiego - za pierwszym czytaniem wydawało mi się jakby Lem całkowicie go odmienił - dla zaspokojenia smoka?
Taa... racja. Jakoś mi umknęło. Wyzbył się wątpliwości?
Cytuj
, ale ten postój był w Opolu?
No, pada taka sugestia, wcześniej myślałem, że cofnęli się do Warszawy. Na pewno nie dojechali do Wrocławia... zostaje to wspomniane Opole.
Cytuj
Sam tytuł gdzieś nasunął mi myśl, że lata które miał opisać Lem w tym tomie nosiły takie piętno - komizmu.
Komizm-komunizm-kontrapunkt.
Przypomnę, tak nazywała się pierwotnie całość. A tom trzeci "Powrót z wysp".
Czyli skąd?
Warto zerknąć na książkę okiem cenzora.
https://www.aan.gov.pl/lem/#page/29
Cytuj
...pomyślałam, że gdyby zamienić "komizm" na "SF" to trafiamy w coś znajomego - coś fantastycznego, coś futurologicznego - byłaby to matka "FiFy"?
Nieźle odbiłaś  :) Ale tak, coś jest na rzeczy.

Czy w tomie drugim Dolaniec był już  Joachimem?
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 16, 2021, 08:41:54 pm wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.