Polski > DyLEMaty

"Space - The Final Frontier"

<< < (2/68) > >>

Q:

--- Cytuj ---Jeśli chodzi o dyskusje na temat który statek jest lepszy czy jak działa fazer to zawsze pole do wykorzystania wyobrażni.
--- Koniec cytatu ---

Przy czym istnieje jeszczo coś takiego jak "Star Trek Technical Manuals", uważane kiedyś za część tzw. "kanonu Star Trek" opracowania opisujące poszczególne fikcyjne statki i urządzenia, ich budowę, oraz sposób działania.


--- Cytuj ---Choć nie wiem czy da się ocenić który jest lepszy, akoro may różne klasy i przeznaczenie.
--- Koniec cytatu ---

I dlatego dyskusje takie są zwykle równie zażarte co nierozstrzygalne ;).


--- Cytuj ---Zdaje się że Enterpirse i Voyager to dwa różne statki i nie ma co ich bezwzględnie porównywać.
--- Koniec cytatu ---

Powyżej była mowa o Defiancie. Voyagerem (klasy Intrepid) latała nieszczęsna kapitan Janeway...


--- Cytuj ---Ale cóż mam zrobić Q skoro ta tematyka mnie interesuje?
--- Koniec cytatu ---

Zawsze możesz podyskutować na "moim" forum ;).


--- Cytuj ---Natomiast jest już przesadą dla mnie jak się mieszkanie dekoruje na wnętrze statku, czy nosi uniformy załogantów.
--- Koniec cytatu ---

Cóż... Jest to niewątpliwie pewno forma fanatyzmu (pięknie takie zjawisko wyszydza "Galaxy Quest" - nawiasem mówiąc niezła komedia). Choć szczytem był tu pewien osobnik, który przyciął sobie ogrodowym sekatorem kształt uszu by wyglądać jak mr. Spock...

Evangelos:

--- Cytuj ---Natomiast jest już przesadą dla mnie jak się mieszkanie dekoruje na wnętrze statku, czy nosi uniformy załogantów.
--- Koniec cytatu ---

Uooo tam, kazdy ma swojego bzika. Moj przyjaciel na przyklad ma w pokoju lampe sygnalowa z u-boota, zyroskop i wysokosciomierz z MIGa, na allegro szuka do kupienia smigla, a na scianie wisi zegar z sowieckiej lodzi podwodnej (nakrecany na sprezyne, chodzi na niej 8 dni). O calym fetyszyzmie elektronicznymi bibelotami, radiostacjami i nosnikami danych nie wspomne.
Wszystko to fajne i zdrowe i zapobiega kompletnemu zwapnieniu mozgu, wzglednie zamienienia sie w do bolu nudnego pracownika biurowego z dzialu finansow :-)

Q:

--- Cytuj ---Uooo tam, kazdy ma swojego bzika. Moj przyjaciel na przyklad ma w pokoju lampe sygnalowa z u-boota, zyroskop i wysokosciomierz z MIGa, na allegro szuka do kupienia smigla, a na scianie wisi zegar z sowieckiej lodzi podwodnej (nakrecany na sprezyne, chodzi na niej 8 dni). O calym fetyszyzmie elektronicznymi bibelotami, radiostacjami i nosnikami danych nie wspomne.
--- Koniec cytatu ---

Wiem, że to wszystko są autentyczne militaria (i nie tylko), ale jakoś mi to wszystko na kilometry klimatem "Pirxa" (który uwielbiam) zapachniało :).


EDIT: najnowszy epigoński flim z cyklu "Star Trek" będzie miał niebylejakiego konsultanta naukowego - doktor Carolyn Porco.

TU więcej o tej (zasłużonej) damie:
http://en.wikipedia.org/wiki/Carolyn_Porco
http://www.space.com/businesstechnology/technology/porco_boldly_050214.html
http://www.ted.com/speakers/view/id/160

A TU wywiad z nią.

Evangelos:
Madra kobitka. Doradzala tez przy filmie Contact. Jesli ze Star Trekiem pojdzie jej tak samo dobrze, to moze zaczne ogladac.

Mam jednak wrazenie, ze w Star Treku kosmos jest mniej istotny, niz napotykane wciaz cywilizacje, wszystkie mniej lub bardziej humanoidalne i mowiace po angielsku (czasem z akcentem bliskowchodnim)

Q:

--- Cytuj ---Madra kobitka. Doradzala tez przy filmie Contact. Jesli ze Star Trekiem pojdzie jej tak samo dobrze, to moze zaczne ogladac.
--- Koniec cytatu ---

Chciałbym, żeby ze "Star Trekiem" poszło lepiej. "Kontakt" (choć stanowi poprawną SF, a to w kinie rzadkie) jest taaaki sobie...


--- Cytuj ---Mam jednak wrazenie, ze w Star Treku kosmos jest mniej istotny, niz napotykane wciaz cywilizacje, wszystkie mniej lub bardziej humanoidalne i mowiace po angielsku (czasem z akcentem bliskowchodnim)
--- Koniec cytatu ---

Zdarzają sie wyjatki np. pierwszy film kinowy "ST" - "Star Trek - The Motion Picture", owszem mamy tam w załodze humanoidalnych Obcych (choć czy u Le Guin tak nie bywa?), ale fabuła "kręci się" dookoła czegoś zupełnie innego i statek przemierza Kosmos aż miło.

Zresztą "Star Trek" (ten Roddenberry'ego, bo o kręconym po jego śmierci lepiej zamilczeć), jest cholernie nierówny - jedne odcinki (gdy pominąć zatrącajcą silnie o kicz otoczkę w postaci dziwacznie postrojonych humanoidów) zawierają głębokie treści i przesłania, do wydobycia spod (podyktowanej głównie względami budżetowymi) tandety. I można traktować je jak swoisty teatr, ot na zasadzie "Wyprawy profesora Tarantogi", która wspaniale "Star Treka" pastiszuje.
Inne znów odcinki są pełne sprzeczności - pomysły zawierają bez mała genialne i prekursorskie, lecz wykonanie to dno.
Są też w końcu odcinki o których nic dobrego powiedzieć się nie da, takie stężenie bzdur zawierają.

Więcej moich opinii na ten temat znajdziesz TU

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Idź do wersji pełnej