Polski > Akademia Lemologiczna
Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
Q:
Cóż, dla Ciebie, jako matematyka, przywykłego do idealnych, harmonijnych abstrakcji, wśród których umysł ludzki szybuje jak Bóg, było to szokiem. Dla kogoś o zapleczu biologiczno-medycznym jest to raczej kawałek widzianej codziennie (acz - na szczęście - relatywnie rzadko na przykładzie bliskich) prawdy o życiu. Tak więc doskonale rozumiem Ksawerego, króry robi tu to, co - zapewne - robił już setki razy wykonując zawód lekarza - ucieka w chłód i fachowy dystans, by nie zwariować. (Zauważmy jednak, że ta rozmowa stanowi dka niego coś b. osobistego, swoistą "spowiedź".)
Natomiast sam opis agonii nieszczęsnego Leszka, jest b. przejmującym kawałkiem psychologicznej prozy, stojącym gdzieś w pół drogi pomiędzy "Śmiercią Iwana Ilicza", a "Oszkaną" Manna (ten sam mechanizm zaprzeczania). No i wprowadza nas, mocnym akcentem, w dalszą tematykę powieści osnutą wokół konstatacji, że materią jesteśmy, i nasza (zwłaszcza postrzegana biologicznie) materalność nami rządzi,
ps. zawsze wiedziałem, że tak naprawdę wrażliwy z Ciebie facet :), pozdrawiam :).
qertuo:
Ja jestem w sumie wdzięczna Lemowi, że przedstawił postać wuja Leszka z dystansem właściwym lekarzowi. W ten sposób nie doprowadza czytelnika do płaczu.
Scena, która mi szczególnie utkwiła w pamięci to ta, gdy Ksawery mówi o tym, jak klękał przed Hrubińskim, aby ten zgodził się operować.. a dokładnie ten fragment - (...)odwrócił się do Stefana i z takim wyrazem twarzy, jakby powstrzymywał śmiech spytał:
-Klękałeś kiedy przed kim, Stefek? Nie w kościele... - dodał szybko.
-Nie...
-No widzisz. A ja klękałem. dla mnie to bardzo poruszający moment, w któym pokazany jest ktoś, kto zapiera się siebie, ze względu na drugiego człowieka. Dla drugiego człowieka. Przez "zapiera się siebie" mam na myśli, że odrzuca dumę, nie myśli o sobie, ani tym co o nim myślą inni.
Druga część rozdziału - tak jak powiedział Term - łagodne przejście do dalszego rozwoju akcji..
Q:
--- Cytat: qertuo w Kwietnia 01, 2009, 01:01:23 am ---Scena, która mi szczególnie utkwiła w pamięci to ta, gdy Ksawery mówi o tym, jak klękał przed Hrubińskim, aby ten zgodził się operować..
--- Koniec cytatu ---
I właśnie dlatego nie nabrałem się na pozorny chłód Ksawerego, to jedno zdanie wystarcza by unaocznić jak bardzo przejmował się bratem.
Natomiast - przechodąc do dalszej części: zwróciłem uwagę na nie spotykany dziś zbyt często zwrot;
"kolega Stefana ze studiów uniwersyteckich" (obecnie mówimy raczej krótko: "studia").
Zwróciłem teź uwagę na wątek niepowodzeń erotycznych Krzeczotka, który przypomiał mi wątek podobnych niepowodzeń Pirxa. I zastanawiałem się nad tym, skąd się wziął u Lema taki powracający motyw.
No, i na wyraźną klasowość tego społeczeństwa, tego (jak się okaze, ginącego właśnie) świata, w którym "pan pięknie dawał po mordzie, a lokaj pięknie to znosił". Tak niedawny to, w sumie, świat, a tak odmienny.
ps. wuj i stryj, to - wbrew pozorom, i coraz powszechniejszej manierze językowej - nie synonimy.
olkapolka:
Witam
Zachecona Szpitalnym watkiem postanowilam wrocic do tej ksiazki po raz wtory.
Pierwszy raz czytalam te ksiazke po Kongresie.. i Masce <teraz czytam wymiennie z Zulawskiego Na srebrnym globie..hm...Lem wstepem opatrzyl..polecil..jak mus to mus;)>..nieprawdopodobne poczucie humoru...niepokoj...i Dostojewski.Bo Szpital skojarzyl sie mi z proza Dostojewskiego ktory jest jednym z moich ulubionych pisarzy ..<zreszta.. ucieszylam sie.. czytajc Dialogi ..ze odkryty dla mnie Lem cytuje Dostojewskiego;)> ... strefa pogrzebowych przemyslen Stefana jest mi na tyle bliska ze to one wlasnie stanowia dla mnie o wartosci pierwszego rozdzialu...ale o tym napisali juz Evangelos i Q :)
..."A co do tego jak ateizm Lema przejawiał się w życiu codziennym - polecam wywiad z Obirkiem, który wygrzebałem"....napisal Q...pozwole sobie na maly cytat z korespondencji z 2001r Lem-Obirek :
"(..)Nasz elektroniczny dialog napomnial mnie jeszcze raz o prostej rzeczy,ze ten,kto nadwatla wiare,nawet jesli jej nie gasi,odbiera drugiemu czlowiekowi cennosc,ktorej niczym nie potrafi zastapic(..)" tak Lem zareagowal na slowa Obirka iz pojawila sie w nim "natretna pokusa niewiary" spowodowana owa korespondencja....to chyba dostatecznie wyjasnia podejscie Lema do szerzenia ateizmu...
Hm...podobnoz ks Obirek wystapil w 2005r z zakonu i zrezygnowal z kaplanstwa...
.."No i występuje tam słówko, którego Lem często używał a które mnie notorycznie rozczula ..."buciki". Nie wiem czy ktoś zauważył
ale Lem bardzo często stosował tą formę zamiast "buty". To chyba styl dawnej polszczyzny.."..napisala Medelejne..
..otoz rozwijajac ten obuwniczy watek;)..sformulowania "buciki" Lem uzywa tylko w stosunku do Stefana..kobiety sa odziane w "podobne do butow,sznurowane,wysokie,futrem lamowane trzewiki".."wiekszosc mezczyzn nosi angliki z cholewami".."czterech roslych chlopow " ktorzy nosza trumne .."pchaja ja mocno butem"..nasuwa sie mi tu jeden wniosek..za ktory mam nadzieje nie zostac usnunieta z forum;)..otoz Stefan mial nad wyraz male stopy..stad buciki;)
I tak skonczylam jak typowa kobieta z dowcipu u ktorej efektem kazdego procesu myslowego jest nowa para butow;)
Pozdrawiam:)
maziek:
Jadę z pamięci, ale "buciki" to chyba tak jak piszesz starsza polszczyzna a nie wyraz troski o rozmiar stopy. W Wizji Lokalnej Tichy miał dać komuś testowo w gębę i nogi mu się rozjechały (bystry), więc zdjął "buciki" i spróbowł drugi raz (ubranko mu zesztywniało wówczas). Podejrzewam, że "buciki" to aliganckie półbuty sznurowane, takie garniturowe klasyki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej