Polski > Akademia Lemologiczna

Akademia Lemologiczna [Powrót z gwiazd]

<< < (5/37) > >>

maziek:

--- Cytuj ---No i zaczęli bez Maźka... oj, czuję, że to się żle skończy...  ::)
--- Koniec cytatu ---
Już ostrzę noże...

W skrócie: Bardzo mi sie podobał opis świata który zastał powracający, Lem włożył wiele wysiłku, aby stworzyć sytuację bezradności faceta, przecież wykształconego i z górnej półki umysłowej, wobec nowinek, których zupełnie nie rozumie, nie wie po co są i jest tym przerażony. Szczególnie uderzył mnie opis architektury, bo Lem wyeksponował tam odwieczne dążenie - sklepienie o jak największej rozpiętości, niewiadomo z czego, niewiadomo czym podtrzymywane. Próby postawienia poprzeczki wyżej w tej dziedzinie trwają i sposób w jaki opisał on zastany przez powracającego stan rzeczy jest absolutnie odporny na upływ czasu. Tu mozna dodac, że w tej warstwie książkę czyta się dziś podwójnie ciekawie, bo wiele "znaczników kulturowych" wówczas przez Lema uważanych za stałych i będących dobrym odniesieniem dla opisu zmian w tym nowym świecie już dziś dalece się zmieniło. Sprawy męsko damskie itd. np.

Betryzacja dla mnie osobiście to efekt przemyśleń Lema w kwestii natury człowieka. Lem (to moja osobista opinia) bardzo szybko doszedł do wniosku, że oświecenie, kultura, wychowanie itd. spływają po człowieku jak woda po kaczce. Że czymkolwiek będzie się zachwycał, jakich oper nie słuchał jak przyjdzie co do czego weźmie siekierę i zarąbie sąsiada, bo jego pies nasrał mu na wycieraczkę. Lem doszedł więc do wniosku, że o ile w kwestii wykształcenia rozwój jest możliwy, o tyle w kwestii mentalności treba jakiegoś dopalacza - i stworzył betryzację. Mi osobiście ten pomysł nie spodobał się. W ogóle było to niekonsekwentne, więc Lem musiał sam wymyślić jakąś odtrutkę chwilową na tę betryzację, za czym chcąc niechcąc przyszło mu uwzględnić jej nadyżywanie jak narkotyku i tak się to rozciapało, ze z w zasadzie z samej książki wynika wprost, że pomysł był do kitu.

Kwestie męsko-damskie w wykonaniu Lema - przyznaję - zwykle mi się nie podobają. Tzn było OK w Solaris, także zakończenie Szpitala jest OK - ale tutaj to jakieś nienaturalne wyszło. Strasznie pogmatwane, ale może to wina głównego bohatera, który mówiąc wprost żywkiem z Mickiewicza wzięty, a więc romantyczny, durny-chmurny i cierpieć musi. W ogóle u Lema charakterystyczny jest rys takiego odstającego samotnika, z lekka niedopasowanego, który nawiasem mówiąc bardzo lubię.

Q:

--- Cytuj --- Bardzo mi sie podobał opis świata który zastał powracający, Lem włożył wiele wysiłku, aby stworzyć sytuację bezradności faceta, przecież wykształconego i z górnej półki umysłowej, wobec nowinek, których zupełnie nie rozumie, nie wie po co są i jest tym przerażony.
--- Koniec cytatu ---

Mnie natomiast przyznać muszę trochę słabo to przekonywało. Dlaczego nikt bohatera (w końcu "powracajacy z gwiazd" musieli się trafiać w miarę regularnie) nie nauczył podstawowych reguł nowego świata tak jak uczy się tego dzieci. Dlaczego puszczono "jaskiniowca" z odległej przeszłości (w dodatku niebetryzowanego) normalnie na ulicę bez nijakich instrukcji Nie pokazujac mu nowych zasad ubierania się, przyswajania wiedzy, savoir-vivre'u... Przecie to musiało obrodzić efektami rodem z "Gości, gości".

Owszem, czyta się to ładnie, ale czy Mistrz nie nagiął tu zbytnio logiki dla efektownosci fabuły? (W innych dziełach Mu sie to nie zdarzało...) Może dlatego mniej lubię "Powrót..." od innych ksiazek Lema... (Choć np. moja kobita ;) za nim przepada...)


--- Cytuj --- Szczególnie uderzył mnie opis architektury, bo Lem wyeksponował tam odwieczne dążenie - sklepienie o jak największej rozpiętości, niewiadomo z czego, niewiadomo czym podtrzymywane.
--- Koniec cytatu ---

O tak, pod względem opisowym, "plastycznym", było to jak zwykle smakowite...


--- Cytuj ---w tej warstwie książkę czyta się dziś podwójnie ciekawie, bo wiele "znaczników kulturowych" wówczas przez Lema uważanych za stałych i będących dobrym odniesieniem dla opisu zmian w tym nowym świecie już dziś dalece się zmieniło. Sprawy męsko damskie itd. np.
--- Koniec cytatu ---

Powoduje to zresztą niestety efekt znacznego "postarzenia się" ksiazki...


--- Cytuj ---Lem (to moja osobista opinia) bardzo szybko doszedł do wniosku, że oświecenie, kultura, wychowanie itd. spływają po człowieku jak woda po kaczce. Że czymkolwiek będzie się zachwycał, jakich oper nie słuchał jak przyjdzie co do czego weźmie siekierę i zarąbie sąsiada, bo jego pies nasrał mu na wycieraczkę. Lem doszedł więc do wniosku, że o ile w kwestii wykształcenia rozwój jest możliwy, o tyle w kwestii mentalności treba jakiegoś dopalacza - i stworzył betryzację.
--- Koniec cytatu ---

Pytanie, czy naprawdę jest z ludzkoscia aż tak źle. Istnieja opracowania sugerujące, że jednak istnieje cos takiego jak stały postęp etyczny ludzkosci (wynikający może głownie ze zwiększającego się dobrobytu...


--- Cytuj ---Kwestie męsko-damskie w wykonaniu Lema - przyznaję - zwykle mi się nie podobają. Tzn było OK w Solaris, także zakończenie Szpitala jest OK - ale tutaj to jakieś nienaturalne wyszło.
--- Koniec cytatu ---

Owszem, choć w przeciwieństwie do Ciebie winiłbym tu raczej papierowość głównej postacio kobiecej, która głównemu bohaterowi nie tyllko wzrostem "do pięt nie dorasta"... ;)


--- Cytuj ---W ogóle u Lema charakterystyczny jest rys takiego odstającego samotnika, z lekka niedopasowanego, który nawiasem mówiąc bardzo lubię.

--- Koniec cytatu ---

A tu się zgodzę... Też uwielbiam ten typ. (I zauważmy, że nawet gdy bohaterowie maja, jak Bregg, posturę godną Conana Barbarzyńcy ;) , są przede wszystkim molami ksiazkowymi i "mózgowcami".)

Macrofungel:
Mam, czytałem!!!! Chyba dobrze trafiłem....
Aczkolwiek mało co pamiętam, i poki sobie lektury nie odświeżę pewnie nic mądrego nie napiszę 8-). Może tyle, że czepiacie się ::) Bo np. to 127 lat to wg. mnie całkiem sporo czasu, pamiętajmy, że telefony komórkowe i internet istnieją znacznie krócej, a przecież już zdążyły "wrosnąć w społeczeństwo". No ale dajmy temu spokój. Bardziej raziła mnie raczej w tej książce naiwna (tak, to chyba najodpowiedniejsze słowo), prawie że utopijna wizja świata, w którym nikt nic nie robi, nie ma biedy, wyzysku, ciekawe czego jeszcze? Pewno wszyscy są wolni, równi i szczęśliwi 8-) Nie powiem, żeby mi to czegoś nie przypominało :P

Q:

--- Cytuj ---Może tyle, że czepiacie się ::) Bo np. to 127 lat to wg. mnie całkiem sporo czasu, pamiętajmy, że telefony komórkowe i internet istnieją znacznie krócej, a przecież już zdążyły "wrosnąć w społeczeństwo". No ale dajmy temu spokój.
--- Koniec cytatu ---

Brak też ich albo ich nasatępców w świecie powieści, co dodatkowo dodaje jej archaizmu (bo akurat brak komórek czy internetu w Kosmosie, w innych utworach Mistrza jest oczywisty - ze względu na to, ze informacje przemieszczają się z prędkścia światła (no chyba, że na łącznosć tachionową by przeszli.)


--- Cytuj ---Bardziej raziła mnie raczej w tej książce naiwna (tak, to chyba najodpowiedniejsze słowo), prawie że utopijna wizja świata, w którym nikt nic nie robi, nie ma biedy, wyzysku, ciekawe czego jeszcze? Pewno wszyscy są wolni, równi i szczęśliwi 8-) Nie powiem, żeby mi to czegoś nie przypominało :P
--- Koniec cytatu ---

Nie powiem, to samo widzimy np. w "Obłoku Magellana" (i mimo, że wiem jakiej proweniencji jest ta wizja) tam nawet mi sie to podobało, bo tchnęło optymizmem i wiarą w możliwosci Człowieka (takze możliwosć stania się lepszym). Natomiast w "Powrocie..." społeczeństwo betryzowanych najbardziej chyba przypominało mi wellsowskich Elojów (a przynajmniej istoty będące na dobrej drodze do stania sie nimi...). Tylko Morlocków nie widzimy, ciekawe czy 10% niepodatnych na betryzację odegra ich rolę?

Macrofungel:
W praktyce to powinno być raczej 10% żyjących w dostatku i reszta harująca na nich, jesli już tego typu ustrój chcemy wprowadzać

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Idź do wersji pełnej