Warning: session_start(): open(/home/klient.dhosting.pl/ijontichy11/.tmp//sess_2b79e1067c6338aed7d06b80585c3cfd, O_RDWR) failed: Disk quota exceeded (122) in /home/klient.dhosting.pl/ijontichy11/www/forum/Sources/Load.php on line 2530

Warning: session_start(): Failed to read session data: files (path: /home/klient.dhosting.pl/ijontichy11/.tmp/) in /home/klient.dhosting.pl/ijontichy11/www/forum/Sources/Load.php on line 2530
Czy narkotyki powinny być legalne?

Polski > Hyde Park

Czy narkotyki powinny być legalne?

<< < (11/11)

maziek:
Jeśli świadomość jak działa wszelka administracja równa się jałowe narzekactwo to możesz to tak nazywać. Z tym, że ja nie narzekam, tylko pisze Ci co sądzę, bo chyba się pytałeś? Czy też to co piszesz to deklaracje i nie oczekujesz, aby ktokolwiek coś odpowiedział, a co najwyżej, że się każdy zgodzi? Natomiast na pewno nie mam żadnych "prostych pomysłów" jak zmienić cokolwiek w podobnie skomplikowanej kwestii. Kiedyś ktoś pochwalił mi się swym genialnym pomysłem na wykorzenienie alkoholizmu: sprzedawać wódkę po złotówce i motory po złotówce, to się alkoholicy pozabijają. To było dawno, motory nie są już szczytem marzeń w zakresie zmotoryzowania się a też podobnież młode pokolenie mniej pije (ale więcej bierze) - więc uwspółcześniona wersja to BMW za złotówkę i fentanyl bez ograniczeń (nawet, niech stracę, po rynkowej cenie). A już na pewno nie mam tak prostych pomysłów jak dać narkotyki za darmo i patrzeć co będzie. I nie pisz mi, że nie za darmo, bo owszem, nie za darmo, tylko z olbrzymią dopłatą - po roku czy dwóch. Albo uzasadnij, skąd narkomani niezdolni do niczego mają mieć pieniądze na Twą "rynkową cenę". Bądź jak etycznie i humanitarnie ich uśmiercać, kiedy już na narkotyki nie będzie ich stać a do pracy też nie będą już się nadawać więc prawdopodobnie w tym stadium, póki będą mogli, będą zdobywać pieniądze lub same narkotyki nielegalnie nakręcając przestępczość, którą teoretycznie Twój prosty pomysł miał zlikwidować. Nie rozmawiamy w próżni przecież, informacja o problemach przestępczością generowaną w otoczeniu przez  punkty leczenia uzależnień, w których narkomani za darmo dostają metadon (np. na Pradze Północ) są łatwe do odnalezienia. Dostają za darmo, a jednak rodzi to przestępczość. I czemuj, jak pytał klasyk?

Cetarian:

--- Cytat: maziek w Maja 20, 2026, 10:49:08 am ---Jeśli świadomość jak działa wszelka administracja równa się jałowe narzekactwo to możesz to tak nazywać. Z tym, że ja nie narzekam, tylko pisze Ci co sądzę, bo chyba się pytałeś? Czy też to co piszesz to deklaracje i nie oczekujesz, aby ktokolwiek coś odpowiedział, a co najwyżej, że się każdy zgodzi?

--- Koniec cytatu ---

Tak się składa, że mieszkam w Warszawie.
Miasto jest spore, mieszka tu około dwóch milionów ludzi.
Moim zdaniem „administracja” miasta działa dobrze, może nawet na czwórkę z plusem.
Oczywiście, zawsze mogłoby być lepiej (zwłaszcza, gdybyśmy mieli, per capita, tyle pieniędzy, co Norwegowie z gazu), ale generalnie asfalty są gładkie, komunikacja działa bardzo przyzwoicie, jest czysto, w kranach stale ciepła woda, itd.
A (prawie) wszystko, co jest robione w mieście, to skutek przetargów.

Ja oczywiście jestem zainteresowany dyskusją, ale pod warunkiem, że zachowujemy jakieś minimum rzeczowości.

Ty wkleiłeś tu długą opowieść o jednym przetargu, który nie doszedł do skutku, bo nie wszyscy zauważyli, że monitory miały być bez ramek, itd.
A „prywatny” by to zrobił „x” razy taniej i „y” razy szybciej.

Pytałem, czy w takim razie postulujesz, żeby „prywatny” podejmował np. decyzje o budowie i remontach dróg i mostów, czy wodociągów?
Odpowiedziałeś, że nie.
Nie podałeś (o ile dobrze pamiętam, nie chce mi się czytać całego wątku wstecz, ale pamięć mam, póki co, niezłą) żadnego obszaru działania „wszelkiej administracji”, który, twoim zdaniem, należałoby sprywatyzować.
(Żeby „prywatny” to robił „x” razy taniej i „y” razy szybciej.)

Nie potrafiłeś też wskazać żadnego sposobu poprawy procedur przetargowych, żeby było taniej lub/i szybciej.

Nie wiem, ile przetargów ogłasza się w Polsce rocznie, ale zapewne są ich tysiące.

Ty podałeś jeden przykład i na tej podstawie twierdzisz, że „wszelka administracja” jest zła, ale nie masz żadnych propozycji poprawy.

Więc to jest jałowe narzekactwo.

*

--- Cytat: maziek w Maja 20, 2026, 09:29:52 am ---

--- Cytuj ---
--- Cytat: maziek w Maja 09, 2026, 09:24:21 am ---Czy państwo ma prawo moralne żądać podatków?

--- Koniec cytatu ---

To jest temat, na który teoretycznie można by podyskutować, przy założeniu, że dyskusja byłaby w miarę rzeczowa, a wizja rozprutego lub rozpruwanego okrętu cywilizacji nie pojawiałaby się w co drugim akapicie twoich wypowiedzi. Na razie chyba nie ma na to szans.

--- Koniec cytatu ---

Raczej oczekiwałem, jeśli mogę użyć Twego stylu, krótkiej odpowiedzi w żołnierskich słowach tak-nie - a nie zaraz, od razu, dyskusji. To znaczy jak Ty uważasz w przedmiocie, nie dociekam, z jakiego powodu. Krótko: tak, uważam, że państwo ma moralne, czy też etyczne prawo pobierać podatki - albo: nie, nie ma takiego prawa.

--- Koniec cytatu ---

Tak/nie?

A czy przestałeś bić żonę? Tak czy nie?

*
Jak już kiedyś pisałem, niektórzy libertarianie (bo jest co najmniej kilka rodzajów, typów libertarian albo nurtów filozofii libertariańskiej) uważają, że najlepsze (pomijam tu kryteria „najlepszości”) byłoby tzw. państwo minimalne, czyli takie, w którym państwowe byłoby tylko to co (w zasadzie) musi być państwowe, czy wojsko, policja i sądy. Wszystko inne, czyli m. in. edukację, wszystkich szczebli, służbę zdrowia, ale także drogi i mosty, oraz wodę w kranie, obywatele zorganizowaliby sobie oddolnie.
W takim państwie podatki byłyby bardzo niskie, ale jednak musiałyby istnieć.

Dla porządku dodam, że istnieją także zwolennicy anarchokapitalizmu (nierzadko zaliczani do libertarian, chociaż moim zdaniem bliżej im do antyszczepionkowców i płaskoziemców)

https://pl.wikipedia.org/wiki/Anarchokapitalizm

https://en.wikipedia.org/wiki/Anarcho-capitalism

którzy uważają, że wszystko dałoby się zorganizować bez przymusu (i podatków).

W mojej ocenie anarchokapitalizm kompletnie nie trzyma się stosu, jest rodzajem świeckiego kościółka, w którym czci się abstrakcyjnie pojmowaną wolność, dyskutować o nim, a tym bardziej z jego wyznawcami nie warto, wspomniałem o tym zjawisku tylko dla porządku.
Państwo minimalne teoretycznie mogłoby funkcjonować, ale nawet ono musiałoby nakładać jakieś podatki dla sfinansowania wojska policji i sądów. 

„Czy państwo ma prawo moralne żądać podatków?”

Na tak skonstruowane pytanie nie można udzielić sensownej odpowiedzi.
(Przestałeś bić żonę? Tak czy nie? A córkę?)

Najpierw należy odpowiedzieć na dwa kluczowe pytania:
1/- na jakie cele mają być przeznaczone podatki,
oraz
2/- jak mają być rozłożone obciążenia podatkowe.

Temat jest oczywiście ogromny, więc dla ilustracji opiszę tylko jeden problem.

Od szeregu lat politycy (chyba głównie ci rządzący obecnie i w latach 2007-2015, ale może pis też to rozważał) przymierzają się do wprowadzenia podatku katastralnego.
Czy do tego dojdzie i kiedy – nie wiem.
Jakiś czas temu (chyba w ubiegłym roku) przeczytałem wypowiedź jakiegoś polityka, który zachęcał, żeby się nie martwić, ponieważ podatek katastralny, jeśli zostanie wprowadzony, będzie pobierany („dopiero”) od trzeciego mieszkania, a może nawet dopiero od czwartego.
Kto ma tylko („tylko”?) dwa, niech śpi spokojnie.

„Czy państwo ma prawo moralne żądać podatku?” (katastralnego)

Moim zdaniem, w takim kształcie, nie.

Dlaczego?

Ponieważ (przykładowa) Renata ma cztery mieszkania. Każde z nich ma trzydzieści metrów kwadratowych. Renata w jednym z nich mieszka, a trzy wynajmuje i z tego żyje.
Roman ma tylko jedną nieruchomość, jeden dom o powierzchni ośmiuset metrów kwadratowych, oraz „n” milionów dolarów i/lub Euro w akcjach, obligacjach i w złocie, którym wypycha kolejne skrytki bankowe.

Jeśli podatek katastralny, w kształcie, do którego politycy się przymierzają, zostanie wprowadzony, Renata zapłaci podatek już od dziewięćdziesiątego pierwszego metra kwadratowego, a może nawet od sześćdziesiątego pierwszego, a Roman nie zapłaci podatku nawet od nadwyżki ponad czterysta czy pięćset metrów k.w., bo ma tylko jeden dom.

Takie rozwiązanie, jeśli zostanie wprowadzone, będzie ewidentnie niesprawiedliwe, (niemoralne).

Podatek katastralny, jeśli miałby być wprowadzony, powinien być naliczany od nadwyżki powyżej „x” m.kw. łącznej powierzchni użytkowej posiadanych przez daną osobę nieruchomości mieszkalnych.
Powyżej 150 m.kw., ewentualnie powyżej 200.
I powinien być progresywny.         

Cetarian:

@ maziek

P.S.

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/2252517,1,czarny-zielony-lad-antyunijna-prawica-rosyjscy-agenci-kto-jeszcze-wykorzystuje-rolnikow.read

JOANNA SOLSKA

Czarny Zielony Ład. Antyunijna prawica, rosyjscy agenci: kto jeszcze wykorzystuje rolników

23 KWIETNIA 2024

(…)
Udział rolnictwa w polskim PKB wynosi zaledwie 2,5 proc., w unijnym już tylko 1,5 proc. W tegorocznym budżecie na wsparcie dla rolników zapisano ponad 74 mld zł. Licząc z dotacjami dla rolniczych ubezpieczeń KRUS oraz przywilejem niepłacenia PIT, to wsparcie sięga 5,5 proc. PKB. Oznacza to, że wartość sprzedanych przez rolników płodów rolnych jest ponad dwa razy niższa niż suma dotacji, jakie otrzymują. Przeciętnie każde gospodarstwo rolne, z 1,3 mln pobierających dopłaty, otrzymuje od Unii oraz od polskich podatników rocznie ponad 60 tys. zł. [bold mój - C.] Tylko górnicy dostają więcej. Ogromne wydatki na naszą obronność to 4 proc. PKB.
(…)

Czy rząd ma moralne prawo pobierać podatki, żeby dopłacać do rolników?

Oczywiście - NIE. 

To jest rozbój w formalnym [anty]majestacie prawa.


maziek:
Kto ma zdecydować, w kwestii wydatkowania zebranego podatku, jaki cel jest etyczny? Ty konkretnie: czyją decyzję w takiej sprawie byś uznał za właściwą?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[*] Poprzednia strona

Idź do wersji pełnej