Polski > Akademia Lemologiczna

Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae], czyli wszystkoizm stosowany

<< < (56/57) > >>

Lieber Augustin:
Thanks :)

Q:

--- Cytat: Lieber Augustin w Listopada 21, 2018, 10:41:36 pm ---Nie jestem pewien, że to tylko metafora. O ile zrozumiałem, idea strunówki polega, między innymi, na tym, że to, co my uważamy za cząstki materii, naprawdę materią nie jest. To co subiektywnie odbieramy jako materię lub energię, jest tylko wynikiem drgań obiektów w pewnym sensie niematerialnych, „matematycznych” – jednowymiarowych strun, dwuwymiarowych bran itd.
--- Koniec cytatu ---

Tylko czy wobec tego nie powinniśmy uważać za właściwą materię właśnie owych strun? W końcu - teoretycznie - znamy niedoskonałości naszego sensorium i ograniczenia sposobu doświadczania świata. Taka np. ściana, choć jako zwartą ją widzimy, i nos sobie o nią możemy rozkwasić, nawet wedle Modelu Standardowego jest dość pusta/ażurowa, więc intuicyjność postrzegania materii dawno już poszła do lamusa. Chcąc podejść do zagadnienia z sensem nawet gdy mówisz - "cegła" myślisz - "powiązane w strukturę cząstki elementarne i sporo pustki między nimi".


--- Cytat: Lieber Augustin w Listopada 21, 2018, 10:41:36 pm ---Czy warto posługiwać się? Może i nie warto. Z drugiej strony, a czy można wymienić choćby jedną naprawdę dowiedzioną teorię fizyczną? Taką, o której można rzec: „tak, ta wielokrotnie zweryfikowana teoria jest ostateczna, prawdziwa i pozostanie nieobalona in saecula saeculorum, amen?
--- Koniec cytatu ---

Niemniej lepsze chyba modele robocze, jakoś tam obserwacjami podparte (a raczej z użyciem stosownej metodologii z nich wywiedzione), niż przyjmowanie czegoś a priori. Bo w przeciwnym wypadku dojdziemy do wniosku, że najlepsze są hipotezy metafizyczne - ich w końcu (z definicji) - w przeciwieństwie do flaszki - obalić się nie da ;).


--- Cytat: Lieber Augustin w Listopada 21, 2018, 10:41:36 pm ---A, niekoniecznie. Wystarczy reprodukcji :)
--- Koniec cytatu ---

Eee, reprodukcje. Cóż to jest dla prawdziwego estety? Ochłapy...


--- Cytat: Lieber Augustin w Listopada 21, 2018, 10:41:36 pm ---A co do fizyki... z punktu widzenia fizyki w ogóle wszystko wisi kalafiorem – praca i rozrywka, smutek i radość, miłość i nienawiść, życie i śmierć. Te kategorie nie należą do dziedziny fizyki. Czyli inaczej -  uważam, że fenomen życia nie da się całkowicie sprowadzić do praw fizyki. Tutaj mógłbym powiedzieć po marksistowsku – fizyka jest bazą, a wyżej wymienione kategorie, atrybuty życia – nadbudową.
--- Koniec cytatu ---

Ja jednak sądzę, że da się. Acz to być może, że mózgi nasze (razem i z osobna) nie będą w stanie stosownej teorii wypracować (stworzyć coś, co ją wypracuje? - to już możliwe).


--- Cytat: Lieber Augustin w Listopada 21, 2018, 10:41:36 pm ---Czy można powiedzieć, że tomik poezji – to suma pewnej ilości włókien celulozy, farby drukarskiej i kawałku lederyny? Czy wspomniany już obraz Rafaela – to nic więcej niż płótno plus olej lniany plus szczypta pigmentu mineralnego? A przecież z punktu widzenia fizyki/chemii właśnie tak jest...
--- Koniec cytatu ---

Skłonny jestem twierdzić , że jednak (mnie też to boli ;) ) nic więcej. Że wszystko co do owego połączenia płótna, oleju i pigmentu interpretacyjnie dokładamy to tylko rozbuchany subiektywizm.


--- Cytat: Lieber Augustin w Listopada 21, 2018, 10:41:36 pm ---Co zaś dotyczy naszego Universum, ostrożnie przypuszczam: gwiazdy, planety, mgławice gazowe i inne podobne układy nie nadają się jako „substrat”, nośnik dla czegoś w rodzaju supermózgu. Z powodów które już wymieniłem – są nieuporządkowane, zbyt wysoka entropia.
--- Koniec cytatu ---

Ha, zostaje nam poczekać na wypracowanie stosownych narzędzi, które pozwolą Twoje przypuszczenie zweryfikować. Ponoć szanse dożycia rosną ;):
https://tech.wp.pl/dynastia-wiecznych-miliarderow-to-bogaci-jako-pierwsi-ludzie-przedluza-sobie-zycie-6320476322920065a


--- Cytat: Lieber Augustin w Listopada 21, 2018, 10:41:36 pm ---Można popatrzeć na tę sprawę z innej strony. Gdyby możliwość „wtchnienia” rozumu w prądy lub gazy rzeczywiście istniała, ewolucja, która, jak wiadomo, wpełza w każdą niszę, prawdopodobnie skorzystałaby z niej.
Nie czekając przez miliardy lat, aż póki na powierzchni planety N przez czysty przypadek utworzy się skomplikowana molekuła DNA, matka-ewolucja urządziłaby samoorganizację materii. We wnętrzu każdej gwiazdy, w każdej chmurze zjonizowanego gazu, w każdym stawie, gdzie tylko istnieją prądy morskie. Mając do dyspozycji znacznie więcej czasu, niż miało życie białkowe na Ziemi, owoce powszechnej ewolucji materii nieorganicznej już dawno rozwinęłiby się do stadium egzystencji rozumnej. A następnie, nawjązawszy kontakty pomiędzy sobą, lokalne "mózgi" prawdopodobnie połączyliby się w jedyny kosmiczny Supermózg, czy też Superkomputer.
--- Koniec cytatu ---

Supermózg/superkomputer zostawmy na boku, choć istnieją wszak tezy panteistyczne, a i rozważane na niniejszym Forum było czy Wszechświat nie jest aby komputerem. Skupmy się na gwiazdach - pamiętasz "Prawdę"? No więc właśnie, jak na obecnym etapie chcesz stwierdzić czy gwiazdy (nie) myślą?


--- Cytat: Lieber Augustin w Listopada 21, 2018, 10:41:36 pm ---Czy taki scenariusz niczego Ci nie przypomina? Można przecież ów Supermózg opatrzyć innym mianem...
--- Koniec cytatu ---

Przypomina. W końcu czy to nie ja nazwisko Tipler przywoływałem? ;)


--- Cytat: Lieber Augustin w Listopada 21, 2018, 10:41:36 pm ---Co do biochemii i poziomu endorfinów – już pisałem o tym, nie uważam, że szczęście i ów poziom – to jedno i to samo. Owszem, uczucie radości „bazuje się” na mózgu, na układzie limbicznym i na endorfinach, ale jest czymś innym, zjawiskiem innego, wyższego rzędu.
--- Koniec cytatu ---

Ech. metafizyk. Albo i snergista* (generacja psychologiczna nad fizyczną). ;)

* Dobra, tezy Snerga też są metafizyczne.


--- Cytat: Lieber Augustin w Listopada 21, 2018, 10:41:36 pm ---Nie dam rady. Chyba nikomu do dziś nie udało się zdefinować to pojęcie.
--- Koniec cytatu ---

Jeśli tak, to o czym tu w ogóle rozmawiamy? ;)


--- Cytat: Lieber Augustin w Listopada 21, 2018, 10:41:36 pm ---Najwyżej mogę  powołać się na sławetnego Emtadratę:
Czym jest bowiem szczęście? To proste jak drut. Szczęście jest to ugięcie, a więc ekstensor metaprzestrzeni, oddzielającej węzeł intencjonalnych kolineacyjnie odwzorowań od obiektu intencjonalnego, przy warunkach granicznych ustawionych omega - korelacją w alfa - wymiarowym, więc jasne, że niemetrycznym, kontinuum agregatów subsolowych, zwanych też supergrupami moimi, to jest Kerebrona.

Rzeczywiście, proste i jasne...nieprawdaż? ;)
--- Koniec cytatu ---

Prawdaż, jak drut i jak Słońce ;).


--- Cytat: Lieber Augustin w Listopada 21, 2018, 10:41:36 pm ---Nie o „wartości zgodności z naturą” mi chodzi, Q, tylko o trudnościach, wynikających z działań skierowanych przeciwko naturze człeka. Spróbuję wyjasnić moją myśl na przykładzie.
Tak się jakoś ułożyło przypadkowo-ewolucyjnie, że zgodnie z naturą jesteśmy przyzwyczajeni do lekkostrawnego pożywienia. Toteż usiłowanie żywić się, wbrew naturze, trocinami drewnianymi, wymaga większego wysiłku podczas jedzenia i powoduje, hm, trudności z trawieniem :)
--- Koniec cytatu ---

W sumie równie dobrze mógłbyś "Podroż trzynastą" z Pintą przywołać. Pintyjczycy wszakoż tylko do absurdu doszli, a buddystom - bywa - się udaje.


--- Cytat: Lieber Augustin w Listopada 21, 2018, 10:41:36 pm ---Może i tak jest. Obawiam się jednak, że wydostawszy się z jednego kierata, owe buddyści mogą sami siebie wpędzić do innego, może nawet gorszego.
--- Koniec cytatu ---

Jakiego mianowicie?

Lieber Augustin:

--- Cytat: Q w Listopada 27, 2018, 12:32:44 am ---
--- Cytat: Lieber Augustin w Listopada 21, 2018, 10:41:36 pm ---Nie jestem pewien, że to tylko metafora. O ile zrozumiałem, idea strunówki polega, między innymi, na tym, że to, co my uważamy za cząstki materii, naprawdę materią nie jest. To co subiektywnie odbieramy jako materię lub energię, jest tylko wynikiem drgań obiektów w pewnym sensie niematerialnych, „matematycznych” – jednowymiarowych strun, dwuwymiarowych bran itd.
--- Koniec cytatu ---

Tylko czy wobec tego nie powinniśmy uważać za właściwą materię właśnie owych strun? W końcu - teoretycznie - znamy niedoskonałości naszego sensorium i ograniczenia sposobu doświadczania świata. Taka np. ściana, choć jako zwartą ją widzimy, i nos sobie o nią możemy rozkwasić, nawet wedle Modelu Standardowego jest dość pusta/ażurowa, więc intuicyjność postrzegania materii dawno już poszła do lamusa. Chcąc podejść do zagadnienia z sensem nawet gdy mówisz - "cegła" myślisz - "powiązane w strukturę cząstki elementarne i sporo pustki między nimi".

--- Koniec cytatu ---
Moim zdaniem, Q, sprawa bynajmniej nie polega na niedoskonałości naszych sensoriów. Sęk w tym, że struny i brany, będąc zgodnie z definicją obiektami odno- lub dwuwymiarowymi, z zasady nie posiadają  objętości. Tak jak w trójwymiarowej przestrzeni nie posiada jej matematyczna płaszczyzna. Jako obiekt dwuwymiarowy, hipotetyczna brana nie zajmuje miejsca geometrycznego, a zatem objętość właściwa
v(grecka litera „ny” :) )=V/m
jej rzekomej „materii” zawsze wynosi zero. Czyli jest niematerialna, i w pewnym sensie nie należy do naszego świata.


--- Cytuj ---Niemniej lepsze chyba modele robocze, jakoś tam obserwacjami podparte (a raczej z użyciem stosownej metodologii z nich wywiedzione), niż przyjmowanie czegoś a priori. Bo w przeciwnym wypadku dojdziemy do wniosku, że najlepsze są hipotezy metafizyczne - ich w końcu (z definicji) - w przeciwieństwie do flaszki - obalić się nie da .
--- Koniec cytatu ---
A co to takiego – „stosowna metodologia”? Jak dowiedzieć się, stosowną czy niestosowną metodologię używają naukowcy dla wytłumaczenia, interpretacji wyników obserwacji? Generalnie, jak odróżnić stosowną metodologię od niestosownej?

Obserwacja, można rzec, jest zawsze poprawna jako obserwacja. Natomiast wnioski z niej wyciągnięte mogą być poprawne lub błędne. Wiosło zanurzone w wodzie wydaje się złamanym. W danym wypadku obserwacja jest poprawna, bo odnosimy właśnie takie wrażenie. Ale, jeżeli na podstawie tego wrażenia zaczniemy twierdzić, iż wiosło jest rzeczywiście złamane, wniosek będzie oczywiście błednym.
W nauce tak też chyba się zdarza.

...w przeciwieństwie do...czego?? ;)


--- Cytat: Q w Listopada 27, 2018, 12:32:44 am ---
--- Cytat: Lieber Augustin w Listopada 21, 2018, 10:41:36 pm ---A co do fizyki... z punktu widzenia fizyki w ogóle wszystko wisi kalafiorem – praca i rozrywka, smutek i radość, miłość i nienawiść, życie i śmierć. Te kategorie nie należą do dziedziny fizyki. Czyli inaczej -  uważam, że fenomen życia nie da się całkowicie sprowadzić do praw fizyki.
--- Koniec cytatu ---

Ja jednak sądzę, że da się. Acz to być może, że mózgi nasze (razem i z osobna) nie będą w stanie stosownej teorii wypracować (stworzyć coś, co ją wypracuje? - to już możliwe).

--- Koniec cytatu ---

--- Cytat: Q w Listopada 27, 2018, 12:32:44 am ---
--- Cytat: Lieber Augustin w Listopada 21, 2018, 10:41:36 pm ---Czy można powiedzieć, że tomik poezji – to suma pewnej ilości włókien celulozy, farby drukarskiej i kawałku lederyny? Czy wspomniany już obraz Rafaela – to nic więcej niż płótno plus olej lniany plus szczypta pigmentu mineralnego? A przecież z punktu widzenia fizyki/chemii właśnie tak jest...
--- Koniec cytatu ---

Skłonny jestem twierdzić , że jednak (mnie też to boli ;) ) nic więcej. Że wszystko co do owego połączenia płótna, oleju i pigmentu interpretacyjnie dokładamy to tylko rozbuchany subiektywizm.

--- Koniec cytatu ---
Tu różnimy się od siebie w sposób zasadniczy, i chyba nie potrafimy się dogadać.
Oh, East is East, and West is West, and never the twain shall meet...

Ale to nic strasznego, gdyż nasze sprzeczności nie sa antagonistyczne, jak mawią marksiści :)


--- Cytuj ---Ha, zostaje nam poczekać na wypracowanie stosownych narzędzi, które pozwolą Twoje przypuszczenie zweryfikować. Ponoć szanse dożycia rosną :
https://tech.wp.pl/dynastia-wiecznych-miliarderow-to-bogaci-jako-pierwsi-ludzie-przedluza-sobie-zycie-6320476322920065a
--- Koniec cytatu ---
Z całego serca chciałbym, żebyś Ty żył długo i dożył do tej pory :)


--- Cytuj ---Supermózg/superkomputer zostawmy na boku, choć istnieją wszak tezy panteistyczne, a i rozważane na niniejszym Forum było czy Wszechświat nie jest aby komputerem. Skupmy się na gwiazdach - pamiętasz "Prawdę"? No więc właśnie, jak na obecnym etapie chcesz stwierdzić czy gwiazdy (nie) myślą?
--- Koniec cytatu ---
Z całym szacunkiem dla Lema i jego twórczej fantazji – sądzę, że gwiazdy nie myślą, a nawet nie są formą życia. Z wyżej wymienionych powodów.
Pewna regularność struktury gwiazdy, różnych tam protuberancji, języków płomienia i prądów gazowych w koronie, słowem, pozorna samoorganizacja nie może, moim zdaniem, służyć oznaką procesów podobnych do tych co zachodzą w mózgu. Bo prawdopodobnie owa regularność powstaje z tych samych powodów co komórki Benarda w oleju na patelni
https://pl.wikipedia.org/wiki/Komórki_Bénarda
a jednak nikt przy zdrowych zmysłach chyba nie nazywa rozgrzany tłuszcz formą życia :)


--- Cytuj ---W sumie równie dobrze mógłbyś "Podroż trzynastą" z Pintą przywołać. Pintyjczycy wszakoż tylko do absurdu doszli, a buddystom - bywa - się udaje.
--- Koniec cytatu ---
Udaje się – co? Żyć wbrew naturze? Oddychać pod wodą? Jeść trociny?
Może i udaje się – ale po co?


--- Cytat: Q w Listopada 27, 2018, 12:32:44 am ---
--- Cytat: Lieber Augustin w Listopada 21, 2018, 10:41:36 pm ---Może i tak jest. Obawiam się jednak, że wydostawszy się z jednego kierata, owe buddyści mogą sami siebie wpędzić do innego, może nawet gorszego.
--- Koniec cytatu ---

Jakiego mianowicie?

--- Koniec cytatu ---
A ot takiego. Mnisi tryb życia, rezygnacja z pragnień, celibat – oto „radości życia”, los praktykujących buddystów. To właśnie nazywam życiem wbrew naturze i kieratem.
I gdzie gwarancja, że nie zostaną oszukani? Że jako zapłatę za świątobliwe, a zarazem męczące życie, zamiast upragnionej nirwany lub lepszej reinkarnacji nie otrzymają figę z makiem, z pasternakiem? Czyli po prostu nie pójdą w nicość i zapomnienie?
Nie wiem...moim zdaniem, gra nie warta świeczki.
Nawiasem, to dotyczy nie tylko buddystów... ;)

Q:

--- Cytat: Lieber Augustin w Grudnia 10, 2018, 08:33:09 pm ---Moim zdaniem, Q, sprawa bynajmniej nie polega na niedoskonałości naszych sensoriów.
--- Koniec cytatu ---

Nie jestem pewien czy masz rację... Zakładając, że owe brany czy struny istnieją, można przecież założyć rówież, że do ich odbioru potrzebne są jakieś matematyczne zmysły, których nie posiadamy (lub posiadamy w stopniu niedostatecznym). Jakie? Pytaj Penrose'a, który twierdzi, że nasze mózgi odbierają w jakiś sposób matematyczny świat idei ;).

 
--- Cytat: Lieber Augustin w Grudnia 10, 2018, 08:33:09 pm ---Czyli jest niematerialna, i w pewnym sensie nie należy do naszego świata.
--- Koniec cytatu ---

IMHO to zależy od definicji. Skoro jest podstawowym budulcem materii, to jest materialna. Najwyżej nasze codzienne (potoczne, intuicyjne) postrzeganie materii jest ułomne (więc nie ma co sobie nim przesadnie głowy zawracać).


--- Cytat: Lieber Augustin w Grudnia 10, 2018, 08:33:09 pm ---A co to takiego – „stosowna metodologia”? Jak dowiedzieć się, stosowną czy niestosowną metodologię używają naukowcy dla wytłumaczenia, interpretacji wyników obserwacji? Generalnie, jak odróżnić stosowną metodologię od niestosownej?
--- Koniec cytatu ---

Jak? Po efektach. I sądzę, że obecna metodologia naukowa, choć zapewne będzie - może nawet ad infinitum - doskonalona, jest poprawna, bo przyjmuje się roboczo najprostsze możliwe wyjaśnienia, wychodząc od obserwowanych faktów, a potem - za pomocą dalszych obserwacji - warstwę teoretyczną koryguje. I jak dotąd działa to b. dobrze, pozwalając np. na konstrukcję sprzętu z pomocą którego się tu komunikujemy.
Inne podejścia - jak najbardziej - były testowane, ale, że ich użycie nie dawało dobrych skutków (okazały się poznawczo jałowe, mówiąc wprost), zostały zarzucone. Na placu boju zostało rozwinięcie metody zdroworozsądkowej, można rzec.


--- Cytat: Lieber Augustin w Grudnia 10, 2018, 08:33:09 pm ---Wiosło zanurzone w wodzie wydaje się złamanym. W danym wypadku obserwacja jest poprawna, bo odnosimy właśnie takie wrażenie. Ale, jeżeli na podstawie tego wrażenia zaczniemy twierdzić, iż wiosło jest rzeczywiście złamane, wniosek będzie oczywiście błednym.
W nauce tak też chyba się zdarza.
--- Koniec cytatu ---

Zdarza, jednak obserwując wiosło ileś razy i pod różnymi kątami, nad wodą, i pod wodą, dojdzie się rychło do prawidłowych wniosków nt. jego stanu, a jeszcze i teorię o załamywaniu się światła w wodzie można przy okazji mimochodem sformułować.


--- Cytat: Lieber Augustin w Grudnia 10, 2018, 08:33:09 pm ---Tu różnimy się od siebie w sposób zasadniczy, i chyba nie potrafimy się dogadać.
Oh, East is East, and West is West, and never the twain shall meet...
--- Koniec cytatu ---

Możliwe, ale jeśli tak, możemy zawsze sporządzić w miarę szeroki (i interesujący tak dla nas, jak i dla świadków naszego dialogu jeśli się uda) protokół rozbieżności ;)


--- Cytat: Lieber Augustin w Grudnia 10, 2018, 08:33:09 pm ---Z całego serca chciałbym, żebyś Ty żył długo i dożył do tej pory :)
--- Koniec cytatu ---

I vice versa :). Zresztą wszystkim Lemowiczom (i nie tylko Lemowiczom) tego życzę. Niestety trudno uznać nasze życzenia za przykład języka sprawczego ;).


--- Cytat: Lieber Augustin w Grudnia 10, 2018, 08:33:09 pm ---Z całym szacunkiem dla Lema i jego twórczej fantazji – sądzę, że gwiazdy nie myślą, a nawet nie są formą życia. Z wyżej wymienionych powodów.
Pewna regularność struktury gwiazdy, różnych tam protuberancji, języków płomienia i prądów gazowych w koronie, słowem, pozorna samoorganizacja nie może, moim zdaniem, służyć oznaką procesów podobnych do tych co zachodzą w mózgu. Bo prawdopodobnie owa regularność powstaje z tych samych powodów co komórki Benarda w oleju na patelni
https://pl.wikipedia.org/wiki/Komórki_Bénarda
a jednak nikt przy zdrowych zmysłach chyba nie nazywa rozgrzany tłuszcz formą życia :)
--- Koniec cytatu ---

A ja znów nie jestem pewien - przynajmniej jeśli chodzi o życie - choćby już tylko z tej przyczyny, że nie mamy jasnej definicji życia, oddzielającej ostro ożywione od nieożywionego. A co do komórek Bénarda i zewnętrznych czynników... porównywano wszak np. ludzi do kwiatów lodu. Więc...


--- Cytat: Lieber Augustin w Grudnia 10, 2018, 08:33:09 pm ---Może i udaje się – ale po co?
--- Koniec cytatu ---

By nie być, jak to Dawkins zwie, niewolnikiem samolubnych replikatorów?


--- Cytat: Lieber Augustin w Grudnia 10, 2018, 08:33:09 pm ---A ot takiego. Mnisi tryb życia, rezygnacja z pragnień, celibat – oto „radości życia”, los praktykujących buddystów. To właśnie nazywam życiem wbrew naturze i kieratem.
I gdzie gwarancja, że nie zostaną oszukani? Że jako zapłatę za świątobliwe, a zarazem męczące życie, zamiast upragnionej nirwany lub lepszej reinkarnacji nie otrzymają figę z makiem, z pasternakiem? Czyli po prostu nie pójdą w nicość i zapomnienie?
Nie wiem...moim zdaniem, gra nie warta świeczki.
Nawiasem, to dotyczy nie tylko buddystów... ;)
--- Koniec cytatu ---

Widzisz, ale Ty w tym dostrzegasz wyrzeczenie, rezygnację z czegoś wartościowego, a ja twierdzę, że o żadnym wyrzeczeniu mowy tu nie ma, ot, o spokojnej, obojętnej, rezygnacji z komicznej gonitwy za marchewką, którą nam przed nosem w/w replikatory usiłują zawiesić. (A twierdzę tak choćby już dlatego, że wszelkie wartościowanie widzę arbitralnym - i tu wracamy do cytatu o fizyce, skakaniu i trumnie.)

Lieber Augustin:

--- Cytat: Q w Grudnia 12, 2018, 11:01:32 pm ---Nie jestem pewien czy masz rację... Zakładając, że owe brany czy struny istnieją, można przecież założyć rówież, że do ich odbioru potrzebne są jakieś matematyczne zmysły, których nie posiadamy (lub posiadamy w stopniu niedostatecznym). Jakie? Pytaj Penrose'a, który twierdzi, że nasze mózgi odbierają w jakiś sposób matematyczny świat idei ;).

--- Koniec cytatu ---
Dlaczego nie posiadamy? W odróżnieniu od zwierżąt, my, ludzie – posiadamy. W mniejszym lub większym stopniu. Ten szósty zmysł nazwałbym umysłem, rozumem, inteligencją. A narząd tego zmysłu, jak słusznie twierdzi Penrose – to mózg. Zresztą, ściśle biorąc, mózg jest narządem również pozostałych pięciu zmysłów.


--- Cytuj ---IMHO to zależy od definicji. Skoro jest podstawowym budulcem materii, to jest materialna.
--- Koniec cytatu ---
Niezupełnie tak, moim zdaniem. „Budulcem materii” nie są struny-brany, tylko ich drgania. Które drgania my odbieramy, interpretujemy jako cząstki elementarne, czyli materię.

Nie wiem czy uznaliby doświadczeni fizyki taki przykład za właściwy, ale nasuwa mi się analogia z dzwiękiem. Struna skrzypiec i jej dzwięk – to bynajmniej nie jedno i to samo. Czy można twierdzić, że struna to „budulec” dzwięku?

Wyobraźmy sobie istot rozumnych z wyimażynowanego wszechświata, przystosowanych do innego zakresu częstotliwości i zdolnych odbierać fale dzwiękowe jako materię. W pewnym sensie to nie przeczy prawom fizyki, gdyż dowolną falę można rozpatrywać jako cząstkę,  zgodnie z zasadą dualizmu korpuskularno-falowego. Fizykowie owego świata mogliby dojść do wniosku, iż przyczyną i żródłem ich „materii” są drgania niewidzialnych i nieobserwowalnych, zupełnie niematerialnych z ich punktu widzenia  strun (takich jak w skrzypcech) lub membran (jak w bębnie). Niematerialnych w tym sensie, że średnica struny (grubość membrany) jest mniejsza niż długość Plancka w ich świecie niskich częstotliwości.


--- Cytuj ---Jak? Po efektach. I sądzę, że obecna metodologia naukowa, choć zapewne będzie - może nawet ad infinitum - doskonalona, jest poprawna, bo przyjmuje się roboczo najprostsze możliwe wyjaśnienia, wychodząc od obserwowanych faktów, a potem - za pomocą dalszych obserwacji - warstwę teoretyczną koryguje. I jak dotąd działa to b. dobrze, pozwalając np. na konstrukcję sprzętu z pomocą którego się tu komunikujemy.
--- Koniec cytatu ---
OK, wszystko dobrze, zgadza sie. Jednak istnieje przecież zjawisko, które nazwałbym „efektem puzzlów”. Dopóki układasz fragmenty puzzli na właściwe miejsce, wszystko idzie doskonale. Ale wystarczy przypadkiem ułożyć jeden puzzel nieprawidłowo, jak zaczynają się absurd, bezsens i niedorzeczności. Do tegoż narastające. Tak że czasem trzeba rozbierać na części niemal już gotowy obrazek. A rozbierać och jak się nie chce...
Prawdopodobnie myślę jak laik, ale czasem obawiam się, czy nie leży taki „nieprawidłowy puzzel” gdzieś u samych podstaw współczesnej fizyki? Czy nie stąd owe paradoksy, „głupie nieskończoności”, jedenaściowymiarowe grawitacje, podejrzanie duża liczba cząstek elementarnych (razem z antycząstkami jest ich już więcej niż 350, i ta liczba rośnie), itd? Hmm... :-\


--- Cytuj ---Zdarza, jednak obserwując wiosło ileś razy i pod różnymi kątami, nad wodą, i pod wodą, dojdzie się rychło do prawidłowych wniosków nt. jego stanu, a jeszcze i teorię o załamywaniu się światła w wodzie można przy okazji mimochodem sformułować.
--- Koniec cytatu ---
Tak, ale czy zawsze istnieje możliwość obserwacji „wiosła” pod różnymi kątami? Często nawet „wiosło” jest z zasady nieobserwowalne, jak w przypadku powiedzmy czarnych dziur. Zgódź się ze mną, w takich wypadkach trzeba zachowywać szczególną ostrożność przy wyciąganiu wniosków. Żeby nie było tak jak z owym profesorem ze słynnego dowcipu, który odciał żabie tylne nogi, a gdy żaba nie dokonała skoku na jego polecenie, wyprowadził głęboki wniosek: „nie słyszy rozkazu, ergo uszy u żaby znajdują się w nogach”...


--- Cytuj ---A ja znów nie jestem pewien - przynajmniej jeśli chodzi o życie - choćby już tylko z tej przyczyny, że nie mamy jasnej definicji życia, oddzielającej ostro ożywione od nieożywionego.
--- Koniec cytatu ---
Muszę Ci przyznać tutaj rację. O życiu chyba napisałem pochopnie :)


--- Cytuj ---By nie być, jak to Dawkins zwie, niewolnikiem samolubnych replikatorów?
--- Koniec cytatu ---

--- Cytuj ---Widzisz, ale Ty w tym dostrzegasz wyrzeczenie, rezygnację z czegoś wartościowego, a ja twierdzę, że o żadnym wyrzeczeniu mowy tu nie ma, ot, o spokojnej, obojętnej, rezygnacji z komicznej gonitwy za marchewką, którą nam przed nosem w/w replikatory usiłują zawiesić. (A twierdzę tak choćby już dlatego, że wszelkie wartościowanie widzę arbitralnym - i tu wracamy do cytatu o fizyce, skakaniu i trumnie.)
--- Koniec cytatu ---
Dawkins pisze, mając na myśli popęd płciowy, że „my, jako jedyni na Ziemi, możemy zbuntować się przeciw tyranii samolubnych replikatorów”.
Hm...sądzę, że idea Dawkinsa, zresztą jak idea dowolnej rebelii, „nie tam prowadzi, gdzie wskazuje”.
Na pierwszy rzut oka niby wszystko dobrze. Ot, homo novus, swoboda od zwierzęcych popędów, "mówimy NIE dla marchewki!", "precz z kieratem!" itd. Słowem, "zwycięstwo rozumu nad sarsaparillą", jak wyraził się O.Henry :)

A w rzeczywistości... Podczas gdy naprawdę dostojni i rozumni ludzie buntują się przeciw własnej naturze, przeciw rzekomej tyranii genów (drogą wyrzeczenia się rozmnażanki), inni, mówjąc eufemistycznie, mniej cywilizowane ludzie nic o tych wysokich pomysłach nie wiedzą i rozmnażają się w najlepsze. W rezultacie, zamiast odzyskać swobodę od czegoś tam, owe dostojni i rozumni po prostu spokojnie, obojętnie znikną, ustępując miejsca dzikusom...chciałem powiedzieć - uchodźcom-imigrantom. Popełnią „zbiorowe samobójstwo celibatyczne”, jak to nazywa Lem.
Przepraszam najmocniej za niepoprawność polityczną ;)

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Idź do wersji pełnej