Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - olkapolka

Strony: [1] 2 3 ... 425
1
Ale Gmach jest wszędzie

I zrobiło się borgesowato. Gmach jako inna forma Biblioteki?

"Wszechświat (który inni nazywają Biblioteką) składa się z nieokreślonej, i być może nieskończonej, liczby sześciobocznych galerii, z obszernymi studniami wentylacyjnymi w środku, ogrodzonymi bardzo niskimi balustradami. Z każdej galerii widać piętra niższe i wyższe: nieskończenie. Układ galerii jest niezmienny." - "Biblioteka Babel"

Układ niezmienny tylko ścianki działowe powstawiali? ;)
Na to wygląda - dorobili łazienkę i gotowe;)
Dick też bardzo pasowny - N stara się podejść do zastanego świata gmachu racjonalnie. Próbuje tłumaczyć sobie kolejne spotkania, zdarzenia - zrozumieć swoją rolę - na nic...otoczenie nie poddaje się analizie.
W sumie to łączy się z obrazem wojny - którą przywołał liv - wojna to nie zwykły, "normalny" czas. Człowiek próbuje egzystować, pracować, żyć, ale świat zaczyna rządzić się odmiennymi prawami, nie można uzyskać odpowiedzi na podstawowe pytania, nawet najbliższa przyszłość...nadchodzące godziny...pozostają niewiadomą. Kolejne działania są podejmowane ad hoc.

Gmach nie daje się ujednoznacznić. A ta fazowość:
Ogólniej, to mam wrażenie że rzecz była pisana „kompulsywnie”. Jakby pisarz podchodził do niej w różnych nastrojach i „wylewało się z niego”.
Raz długie opisy, innym razem makarony dialogów.
Gdy wpadał w fazę nelogizmów, to leciał bez kontroli i wtedy nawet miałem przesyt (w archiwum- bibliotece). W każdym razie silnie czuję spontaniczność pisanego, ale też pewną surowość materiału.
...nie pomaga. Też mam takie wrażenie - kompulsywności. Kreowany świat raz jest poważny, raz absurdalny, groteskowy do przesady...samo życie?:)

Nazwiska...:
to samo słowo czy nazwisko znaczy na różnych piętrach coś innego.
- I nazwisko?
- A jakże! Jak się patrzy! Ha, ha, piękna by to było historia – jawne nazwisko głównodowodzącego, dajmy na to! Nie zauważył pan specyficznego brzmienia nazwisk jego sztabu?
- A rzeczywiście…
- No widzi pan.


Stąd próba rozgryzienia ich wydaje się niemożliwa, ale...:
Notabene, u Lema jest dwóch Mlassgracków:
- To oni mają i opozycję.
- Tak, ale na jej czele też stoi Kalkulator. Profesor Mlassgrack przypuszcza, że on ma, oprócz elektrycznego, także polityczne rozdwojenie jaźni. Słuchaj pan dalej...

To ciekawe, że Lem dwukrotnie użył tego nazwiska - w końcu to nie Kowalski...
Mlassgrack – brygandier...taki Mlaskacz?
Brat Malchus...to wydaje się łatwe:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Malchus
Doradca? Panujący?
Cóż u Lema to tryplet "na lewo i prawo rozpowiada, że rozszyfrował Biblię"...co zagraża nie bogu, a zakonowi;)
Orfini - ksiądz-oficer...mnie kojarzy się z orfizmem:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Orfizm_(religia)
Dodajmy, że to chyba pierwsza osoba z którą N obszedł się dosyć obcesowo – strasząc wyimaginowanymi paragrafami (które nie są obce sztrykującym sekretarkom – liczącym oczka;)
Kruh – Okruch:)

Do pozostałych nazwisk może wrócę…na innych piętrach - teraz uchylam drzwi do rozdziału IV czyli  długa pogawędka przy herbatce u Ermsa i Prandtla.

Muszę powiedzieć, że jak już raz się otworzy ten worek ze skojarzeniami do doświadczeń wojennych, to trudno go na powrót zasznurować.
Czytając ponownie o wizycie N u Ermsa …cóż, przyszło mi do głowy, że te próby wydobycia papierów, instrukcji  są podobne do zdobywania przez Żydów papierów dających możliwość przeżycia.
Ale! W sensie ogólniejszym są też próbą zrozumienia świata i naszego miejsca w nim, bo to, co N przeczytał  w instrukcji  prowadzi do życiospisu – można to zrozumieć jako zapis tego co było i będzie – zajrzenie we własną przeszłość i przyszłość (poczułeś czekający za cienką przegrodą nieruchomy, biały labirynt), ale też (przyziemniej) to taka teczka spreparowana przez służby – życiorys, przegląd działalności, kontaktów…ba, moich myśli nawet – uświadamia sobie N.

Wszystko jest szyfrem.

Pan Majewski ładnie to łączy (w przypisach) z próbami analizy dzieła literackiego, nadinterpretacjami (Gigamesh?).

Kończąc – te niezapisane kartki…to już było…"Szpital…" i zapiski Sekułowskiego „Mój świat”…nie było w nich nic…nic…

2
Bo ja wiem? Ganzmirst - Zbrodzień?
"Mirst" wyskakuje jako umrzeć, morderstwo - tak po "ganz" całości? To zbrodniarz?
Nie wiem dlaczego, ale ten "mirst" kojarzy mi się z niemieckim mären - zwlekać, ale też pleść bzdury, bajdurzyć.
"Normalna", że tak powiem, współczesna odmiana czasownika: ich märe, du märst, er/sie/es märt, itd. Lecz w konjugacji słabej, dość powszechnej w języku staroniemieckim, całkiem na miejscu mogłaby być forma du mirst - ty bajdurzysz.

Więc co? (Arcy)pleciuga?
Klituś-bajduś? :)
O! Liczyłam na to, że pojawisz się w tym lingwistycznym wątku :D
Myślę, że Twoja wersja pasuje do "Pamiętnika..."  - Arcybzdurant, manewr oskrzydlający - ale wszystko szyfrem - dopiero trzeba to przetłumaczyć;)

3
Czyżby jednak...Gmach stał się alternatywnym rozwinięciem poniższej sytuacji z jedenastki?
Zapewne. Stąd też to stylowe pomieszanie: groteska, tragedia, dramat.
I to:
Cytuj
Mogą być roboty biologiczne.  :-\
 A może miał być wystylizowany na robota? Wtedy znów w tropie podroży 11. Cały czas oglądają go jakby był sztuczny (takimi czasem jawią się tubylcy) i widzą w nim imitację.
A komenderał pyta wprost  - Plastykowy? - rzucił mi nagle w twarz..
Ale ten nie znając misji zaprzecza?
Mogą. Zgadzam się z Wami, że pasowne te wszystkie porównania, ale jednak nie sądzę by końcowo była to książka o robotach i problemach z tym związanych.
Natomiast to pierwsze spotkanie z mniemanym dowódcą jest napisane w manierze Tichego, więc i pytanie o plastykowość zasadne;)
Cytuj
A teraz "wątek poboczny"  - herbata, zauważyliście?
To drugi,  cichy bohater tej powiastki.
Tajest...ta herbata to stała kosmiczna urzędów w PRL-u...mam przed oczami scenę z Barei, ale nie mogę znaleźć więc inny herbaciany klasyk:))
https://www.youtube.com/watch?v=mCajFZcxPEA

Do herbaty dochodzą zwykłe zajęcia sekretarek jak jedzenie i robienie na drutach;)
Cytuj
Dorzucam kolejne;
Ganzmirst –płk dypl.
Gloubl – archiwariusz
Kappril Anteusz - janitor
Bo ja wiem? Ganzmirst - Zbrodzień?
"Mirst" wyskakuje jako umrzeć, morderstwo - tak po "ganz" całości? To zbrodniarz?
Gloubl - od globalnego? Ogarniającego wszystko?
Kaapril - kojarzy mi do kwietniowego kaprala, Anteusz to mityczny grecki olbrzym:
https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/Anteusz;3869863.html
Może to ironia, bo on staruchem powłóczącym nogami? Taki prima kaprilis;)

A Malchus i Almigens? Marfeon?

Cytuj
Ba, musiał wejść przed zamknięciem Gmachu, boć on z zewnątrz i na przepustkę.
Mógł wyjść. Brama była uchylona. Ale Gmach jest wszędzie - może dobrniemy do końcówki;)

Wg mnie nie ma ma sensu dociekać realiów w tej książce - to poetyka snu, abstrakcji, która przemyca elementy znanego świata, ale doprowadza je do absurdu, wywraca na nice. Obłęd czai się za każdym biurkiem.
Ale też pewna infantylność. Ci starzy wyjadacze szpiegostwa są zdziecinniałymi głupkami, odgrywają tylko powierzone role - bez specjalnej finezji.

Może wskoczę do "trójki"?
Rozdział trzeci - kolejne samobójstwo na skutek piramidalnych nieporozumień - "szesnastka" - brzmi jak punkt z więziennego/wojennego kodeksu...w każdem N trafia do wanny a z niej do kaplicy - i wkraczamy w świat inkwizycji;)

Więc praktyki religijne nie były nawet zajęciem ubocznym, dodatkowym, rodzajem konika, lecz stanowiły jedynie skorupę normalnej działalności urzędowej?
Ot, i cała duchowość...

Za to palec przypomina...nogę.  :-\

4
Hyde Park / Odp: Upadek Cesarstwa Rzymskiego
« dnia: Lipiec 27, 2022, 12:15:42 am »
Cytuj
Czyli pewnie Yoda z rzymską wilczycą... ::)
A Yoda miał brata bliźniaka?
 Ten 1/2 bliźniak ujeżdżający symbol zachodniej cywilizacji kogoś mi przypomina z postury, ale ...aż boję się napisać...  8)
Nie pękaj;)
Najbardziej wygląda na buddyjskiego mnicha - jeno szata obwiązana dziwnie...tak-siak: wschód ujarzmił zachód - symbolicznie;)

Bóg jest jeden, a wszystkie dzieci nasze są...wilczyca jest areligijna;)

5
Lemosfera / Odp: O Lemie napisano
« dnia: Lipiec 26, 2022, 10:19:33 pm »
A miało być zabawnie  :D
Czyli popsułam - sorr  :-X :D

6
Hyde Park / Odp: Upadek Cesarstwa Rzymskiego
« dnia: Lipiec 26, 2022, 10:17:10 pm »
To jest z centrum kultury - łączą wszystkie religie...jeden bóg...itp:
https://rukhordo.kg/en/about-ruh-ordo

Czyli pewnie Yoda z rzymską wilczycą... ::)

7
Lemosfera / Odp: O Lemie napisano
« dnia: Lipiec 26, 2022, 03:24:46 pm »

To kolejna książka, w której Malecki (nie mylić z Małeckim) implementuje Lema. Nic w tym dziwnego, w końcu też wyszedł z sci-fi.
E? nie mylić "Małeckich" Jakuba (tego od Lema) i Roberta (piszącego kryminały)...ale "Malecki"? :-\

8
Lemosfera / Odp: O Lemie napisano
« dnia: Lipiec 26, 2022, 12:44:24 pm »
...Jakub Małecki w książce "Dżozef":

"Siadał [dziadek Grudkiewicz - Ol] z "Przekrojem", brał Stasia do siebie, otaczal ramieniem i zaczynał:
- Fantastyka, Stasiu, słyszałeś kiedyś? Fantazja. Polak pisze...- Czasem urywał, zagryzał wargi i unosił głowę. Czasami szedł do łazienki, wracał po dłuższej chwili. - Stanisław ma na imię, jak ty. Stanisław Lem. Może ty też będziesz kiedyś sławnym panem Stanisławem?
(...)
- "Jak zmyty uciekłem na ulicę..." - czytał warszawski dziadek.
A w głowie już tylko Rabinowo, wuja, dziadek, mama i inni.
- "...złapałem wolny eboret...""

czyli Podróż XIV - "Przekrój" 1956.

9
Wracając na chwilę do Perswazego...u mnie on wyskoczył Gerwazym:)
Z cyklu - kim jest anonimowy bohater i czy pozbawienie go nazwiska, które przecież ma (Wymieniłem moje nazwisko. Nieomal równocześnie nacisnął klawisze małej maszynki na swoim biurku), było zabiegiem celowym?
Nazwisko wydaje się być czymś równie tajnym co cała misja...a nawet wygląda na to, że poddał  Dashelblara próbie...jeśli zna nazwisko: swój, nie zna: nieswój;) I jeszcze cała paletka cieni szpiegowskich tego "znania":

...przepraszam, jak pan się nazywa?
- Wciąż tak samo - odparłem z nieznacznym uśmiechem.
Oficer odpowiedział uśmiechem.

Cytuj
A może to maszyna?
Nie, raczej nie. Raczej biologiczny trybik w maszynie, która albo ma zewnętrznego operatora/obserwatora, którego nie dostrzega i nie pojmuje (próbuje zrozumieć - bezskutecznie) albo siłą bezwładu tę maszynę napędza rutyna trybików, a one pozostawione sobie.
To właśnie te możliwe odczytania: Gmach jako świat z bogiem lub bez niego, Gmach jako zagubienie w swoim śnie/obłędzie, Gmach jako portret posuniętej do absurdu biurokracji/służbistości/, Gmach jako państwo totalitarne zastraszające swoich obywateli...można mnożyć skojarzenia - generalnie chodzi o niepoznawalność świata, zagubienie, zastraszenie, winę, karę i te tropy...
uleciało, ale myślę, że to ciekawy trop.
Chyba wiem do czego zmierzasz. Raz, że lemowska metoda tworzenia neologizmów podobna carrollowej. Dwa - "Jabberwocky", z którego wspominany zwierz pochodzi, bywa tłumaczony jako "Bełkotnik":
Oprócz tego, że x-lat temu na pewno gdzieśtutaj napisałam o podobieństwie tego wiersza do Lemowego „Apentuła niewdziosek…” i Leśmiana, to do niczego nie zmierzałam – miałam tylko luźne skojarzenie – właśnie – w związku z neologizmami.
Mam wgrane tłumaczenie Słomczyńskiego..."Było smaszno..." - tam "Jabberwocky" jest po prostu Dżabbersmokiem, a Bandersnatch - Banderzwierzem.
Chyba właśnie trafiłam w linkowaną przez Ciebie stronę. Jak teraz patrzę…tam autor (Irek Sadowski) tłumaczy Bandersnatcha na Farmazyna...a to jednak bardziej pasuje do Blanderdasha albo właściwie Blandersnatcha - sugerując przekręt by dojść sedna:))
Zresztą tutaj można porównać jak radzono sobie z tłumaczeniami:
https://home.agh.edu.pl/~szymon/jabberwocky.shtml
Tak-siak podobieństwo w tworzeniu (i tych konkretnych nazwiskach/nazwach) – jest.
Zresztą do Lema i Carrolla należałoby dopisać i innych neologików;)…wspomniany Leśmian, Białoszewski, Joyce….itd.

Wracając do tekstu…mamy pierwszego trupa – samobójstwo szpiega, któren pomyślał, że został zdemaskowany?
Podsłuchowy Bassenknack – z pękniętym bassem (wersja niemiecka), z drygiem do basów (wersja angielska) - w każdem zgrany z funkcją;)

Okaże się, że to jednak teatr dla jednego widza? Kto czytał ten wie:)


10
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« dnia: Lipiec 24, 2022, 04:26:40 pm »
Po co Moskwie jeszcze jedna enklawa?
Inna rzecz, gdyby udało się im stworzyć takie połączenie, czyli zdobyć całą strefę przybrzeżną, od Chersonia, poprzez Mikołajów i do Odessy...
A po co im Kaliningrad?
Ale! Właśnie to miałam na myśli - nie enklawa, a krok po kroku od wschodu, przez południe i wy tą solą...największe i strategiczne miasto na południu.
Mikołajów...akurat wczoraj kiedy napisałeś te słowa, że się trzymają to ruscy przypuścili zmasowany atak...
Czytałam, że zmienili taktykę - już nie wchodzą do miast/wsi zanim ich nie zbombardują.
Mam nadzieję, że na Odessę nie mają odwagi (może też sił - by ją utrzymać) i jest tak, jak napisałeś.
Może w porozumieniu nie było, że nie będą atakować magazynów zboża, a tylko, że nie będą atakować statków je wywożących. W związku z tym statków nie atakują tylko próbują zniszczyć zboże zanim zostanie załadowane. Może to taka logika. Formalnie pacta sunt servanda.
Nie sądzę by Rosjanie tak to rozkminiali i dzielili włos na pięcioro - od początku wojny lekceważą prawo międzynarodowe, łamią postanowienia - nihil novi. Inaczej tej wojny by nie było.
Zresztą sami plączą się w zeznaniach, co raczej wskazywałoby na bałagan i brak dobrego porozumienia na linii politycy/wojskowi - w dowodzeniu tą "operacją":

- Rosjanie przekazali nam, że nie mają absolutnie nic wspólnego z tym atakiem i że bardzo dokładnie i szczegółowo badają tę kwestię - mówił w sobotę minister obrony Turcji Hulusai Akar.
Tymczasem w niedzielę gen. Konaszenkow poinformował, że rosyjska marynarka wojenna przeprowadziła uderzenie z użyciem rakiet precyzyjnych na ukraińską jednostkę nawodną i magazyn z przekazanymi Ukrainie przez USA pociskami przeciwokrętowymi Harpoon w porcie w Odessie.


https://www.rp.pl/konflikty-zbrojne/art36749541-rosjanie-zapewniali-turcje-ze-nie-zaatakowali-odessy-zmienili-zdanie

11
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« dnia: Lipiec 23, 2022, 09:43:58 pm »
Czyli dokładnie tak, jak media różne to przekazały...najważniejsze, że mieszkańcy nie ucierpieli.
Natomiast:
Szczerze mówiąc, niezupełnie rozumiem logikę Rosjan. Po co był potrzebny ten atak? By zerwać porozumienie? By po raz kolejny potwierdzić reputację R. jako kraju, który zawsze łamie obietnicy? :-\
na to wygląda...chociaż...w tle może być Naddniestrze. W ostatnich dniach były tam jakieś ruchy separatystów, ogłaszali, że chcą przyłączenia do Rosji...ale sednem i tak chyba możliwa blokada Naddniestrza, którą grozi Mołdawia.
https://forsal.pl/swiat/bezpieczenstwo/artykuly/8497661,separatystyczne-naddniestrze-ponawia-chec-przylaczenia-sie-do-rosji.html

Wobec takich planów Odessa jest solą w oku...

12
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« dnia: Lipiec 23, 2022, 04:06:46 pm »
LA co dzieje się w Odessie? Złe wiadomości o bombardowaniu portu ze zbożem...

13
Bardziej wykoncypowane te mnisie - Ammion i Perswazy.
Erms - duże możliwości przestawki Smer  :D
Ammion to taki Amon z anionem;)
A może Ammon:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Otto_Ammon
I w niemieckim tropie "Erms" to byłaby rzeka:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dettingen_an_der_Erms
Mydłek jest ok...

Czy może nadużywam bateryjki?  :-*
Może uznajmy bez czytania, że boh zagubił się we własnej lub/i kosmicznej lub/i boskiej świadomości? Trochę wariat?;)
I stąd miał problemy z utrzymaniem funkcji cielesnych - głód, brak snu - aż trafił na ucztę - ale o tym po tym;)
Bo ten upał przegrzewa bateryjki...

Teraz tylko:
ps. Spróbuję się zrehabilitować kolejnym fonetycznym skojarzeniem:
https://en.wikipedia.org/wiki/Bandersnatch
Miałam o tym napisać - szukając czegoś o tych nazwiskach trafiłam w tekst o Carrollu i nawet miałam zapytać czy to nie pierwowzór - uleciało, ale myślę, że to ciekawy trop.

14
Cytuj
O matko...czytałeś to? Może streścisz? :-\
Zwariowałaś? Kawałek. Może jutro?
To te upały ;D
Przeczytałam. Po pierwszym podejrzeniu o nadinterpretację doszłam do wniosku, że Lem świadomie lub też mniej świadomie mógł odwoływać się do tradycji żydowskiej - to, że sam nie identyfikował się z tą religią nie oznacza, że wychowanie w jej oparach nie zostawiło śladu.
Coś jak my - tutaj na forum - chyba wszyscy jesteśmy niewierzący, ale wychowanie w chrześcijańskiej kulturze (także szkoła) zostawiło ten osad i trop skojarzeniowy.
Wywód przeprowadzony przez pana Jazienickiego jest spójny - szczególnie interpretacja Bramy (ale to ku końcu) - natomiast nigdy nie dowiemy się czy taki by zamysł Lema. Opierając się na jego wypowiedziach: raczej nie. Skoro jednak zgodziliśmy się, że zostawiał w swojej twórczości ślady Zagłady, można też ostrożnie przyjąć, że religijność rodziny, znajomych, którą zapewne obserwował i uczestniczył w niej dziecięciem będąc - również zostawiła w nim ślad, który przetwarzał na swój sposób.
Cytuj
Początek następnego wysnuty z końcówki poprzednika. Obrazujący emanację  hierarchii?
Na to wygląda - blad (ostrze) + dash (kropla).
Gdyby pamiętnik został napisany później mógłby pętlić do Blade Runnera;)
I jeszcze dodam, że ten fragment jest... podstępny, bo najpierw budzi w czytelniku grozę
Tak, ta zmienność narracji i nastrojów jest charakterystyczna dla "Pamiętnika".
Ten fragment o zbiorach jest chyba najbardziej realistycznym fragmentem powieści - odwołuje się wprost do doświadczeń okołowojennych.
ja zwróciłem uwagę tylko na podobieństwo Kashenblade - Blanderdash (gdzie, owszem, wiedziałem, co znaczy* nazwisko tego drugiego)**
Sęk w tym, że nazwisko drugiego nic nie oznacza:)
Występujące w książce nazwisko  "Blanderdash" to nic...no może...po namyśle...Rozmytek?;))
Bo bland - to bezbarwny, nijaki, a dash to ta kropla;)
To mnie ów Blanderdash przerobił się na Balderdash czyli Bzdurę - takiego nazwiska nie ma w książce:)
Cytuj
były to nazwiska nadane jeszcze w wersji roboczej (kłania się "Sknocony..."), nieznacznie tylko lub częściowo popoprawiane (właśnie dlatego, że groteska i wszystko kryptonimy)?
Może być - Lem próbował wymówić "balderdash"...wyszło mu "blanderdash" a potem poooszło i zostało:))

Teraz jeszcze tylko jedno. Wśród zbiorów są ziarenka maku...
mak był, ziarenko po ziarenku, wydrążony

Pierwotnie skojarzylo mi to do sztuki obozowej, ale ostatecznie do tego pana:
http://muzealnictwo.com/2021/06/mikroswiat-na-glowce-szpilki-czyli-w-krainie-miniatur/
W maku (połowie ziarenka!) też dłubał:
https://www.wprost.pl/kultura/25001/pchla-podkuta-zlotem.html

Aha...Prandtl...:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Liczba_Prandtla

15
Hyde Park / Odp: no nie mogę...
« dnia: Lipiec 22, 2022, 11:24:27 am »
A kogo widzicie?
Bo ja Cimoszewicza :D

Strony: [1] 2 3 ... 425