Polski > Lemosfera
Zaczarowana historja
maziek:
Dzięki, a wiadomo coś konkretniej skąd ta przemiana? Czy dotyczyła tylko St. Lema czy również rodziców (i ew. dalszej rodziny) - ojciec na ogół występuje, również po DWŚ, jako Samuel Lehm?
lemolog:
--- Cytat: maziek w Marca 24, 2026, 11:11:07 am ---Dzięki, a wiadomo coś konkretniej skąd ta przemiana? Czy dotyczyła tylko St. Lema czy również rodziców (i ew. dalszej rodziny) - ojciec na ogół występuje, również po DWŚ, jako Samuel Lehm?
--- Koniec cytatu ---
Być może w tamtych latach II RP był to rodzaj rodzinnego pseudonimu literackiego –
wszak ojciec Samuel publikował także pod nazwiskiem Lem –
zwłaszcza że mogli oficjalnie przyjąć to nazwisko -
zob. Lem S., Przygoda literata. - Kurjer Lwowski od 30 lipca, 3 i 4 sierpnia 1909 r.
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1075.msg71866#msg71866
maziek:
Dzięki!
lemolog:
Opinia o opowiadaniu "Zaczarowana historia" Stanisława Lema
Dr hab Paweł Okołowski z Wydziału Filozofii UW:
Piękne odkrycie. To ten sam Lem, co w opowiadaniach późniejszych, a może najbardziej w "Dyktandach". Widać, że urodził się z czarnym humorem, i urodził się pisarzem. Raczej inaczej życie jego potoczyć się nie mogło, jak - mimo wojny - się potoczyło. Najzabawniejsza i najbardziej charakterystyczna jest ta jego "przewrotność" - że głupoty wszelkie weryfikują się jako głupoty we śnie. Można powiedzieć: to "sen o jawie" albo "sen racjonalisty". Całe życie Lem spędził w takim "śnie", tylko katalog głupot się zmienił - z okultystycznych na filozoficzne, polityczne i moralne.
maziek:
Nie śmiem dyskutować z dr. hab. aliści moim zdaniem nieco przesadził jednak. Tego typu historyjki mniej więcej w tym czasie były dość typową zawartością rozmaitych krotochwilnych gazet lub dodatków do nich, mam gdzieś chyba jeszcze książczynę pełną przedruków takich krótkich form nieco psychodeliczno-komicznej twórczości z lat 30-50 (co ciekawe, o ile pomnę, wydaną przez Wydawnictwo Literackie) i mimo wszystko trudno się spodziewać, żeby 15-letni Lem był już ukształtowany. Myślę, że udatnie wpisał się w ten nurt (co zdradza oczytanie), posiadając przy tym oczywiście predyspozycje. Nie ma to znaczenia dla faktu, że wykopalisko przednie :) . Natomiast moją uwagę zwróciło coś innego - używanie nazw związków chemicznych, co z kolei z całą pewnością świadczy o tym, że już wówczas interesował się nauką i to raczej niepowierzchownie. Tak z ciekawości posprawdzałem sobie pobieżnie te związki co to i które z nich sam wymyślił.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej