Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - maziek

Strony: 1 ... 753 754 [755] 756 757 ... 759
11311
DyLEMaty / Re: Solipsyzm
« dnia: Maj 10, 2006, 10:34:27 pm »
Cytuj
(psilocybe semilanceata
Ekhm, a gdzie te psiary rosną i ile tego trzeba, żeby takiej pewności nabrać?

11312
DyLEMaty / Re: Solipsyzm
« dnia: Maj 10, 2006, 06:41:17 pm »
Cytuj
Skad wiesz ze jest nicosc? Hehe, ok, sory, juz nie bede.  ;D
Pytanie jest logiczne. Jeśli nie ma nicości, nie ma śmierci ;D

11313
DyLEMaty / Re: Solipsyzm
« dnia: Maj 10, 2006, 05:05:58 pm »
Cytuj
"Przeświadczenie jakoby nie mógł przeżyć śmierci, kto naprawdę nie umarł zdaje mi się grubym materializmem"
Ale, ale, czy ten kto umarł doswiadczył śmierci? Chwilę przed jeszcze żył i najwyżej się jej spodziewał, nawet będąc w beznadziejnej sytuacji mógł mieć nadzieję - wieci, faceci którzy wypadli z samolotu i przeżyli, spędzili pół godziny pod lodem, straceńcy, którzy zerwali się ze sznura itp. Zawsze jest nadzieja, do ostatniej sekundy. A potem tylko nicość. A więc jeszcze chwilę przed to nie jest śmierć, a chwilę potem nie ma nic. Więc jak to przeżyć?

11314
DyLEMaty / Re: Solipsyzm
« dnia: Maj 09, 2006, 09:16:34 am »
o, to też był fjny wątek, ale bez konkluzji, a w dodatku przez skrzat.y się zagubił...

11315
DyLEMaty / Re: Manipulacje genetyczne a moralność
« dnia: Maj 09, 2006, 09:10:53 am »
tak, zeby z powrotem na wierzchu...

11316
DyLEMaty / Re: Życie / Entropia / Informacja
« dnia: Maj 09, 2006, 09:09:45 am »
tak tylko napisałem, zeby z powrotem było na wierzchu, bo po ataku skrzat.ów zrobiło sie pod spodem... ;D

11317
DyLEMaty / Re: Życie / Entropia / Informacja
« dnia: Maj 08, 2006, 07:21:06 pm »
Cytuj
Oczywiście nie jest to takie proste, gdyż to, co Murzyn czuje, w kontekście skrzyni i taśmy stanowi "nową jakość" ........ , czyli mamy do czynienia ze zjawiskiem emergentnym: całość jest czymś zupełnie innym niż jej składowe części.
No tak. oczywiście że zjawisko to jest emergentne, tak jak pocieranie dwóch kawałków drewna daje nowa jakość - ogień. Jednak jak mi się wydaje, czytałem gdzieś, że ortodoksyjny emergentyzm, zresztą jak (a może w większym stopniu) ortodoksyjny redukcjonizm zostały odrzucone, na rzecz pewnej konwergencji tych dwóch postaw, ponieważ "w praniu" to jest w praktyce badawczej ani jedna ani druga postawa nie miała sensu. Więc teraz (jak mi się wydaje) zakłada się, że mając dwa kawałki drewna  nie mozna "naprzód" przewidzieć co z tego wyniknie, ale badając zjawisko ognia można "w dół" je rozłozyć na czynniki pierwsze i wyjaśnić. Tak więc należałoby postawić pytanie, czy każde zjawisko da się rozłozyć na czynniki pierwsze, co zdaje się nieuchronnie doprowadzi nas do "muru poznania" to jest miejsca gdzie znane spotyka sie z nieznanym, bo to co znamy dało sie rozłożyć, a czego nie znamy nie, i co gorsza nigdy się nie dowiemy, czy dlatego, że jeszcze jesteśmy za głupi, czy dlatego, bo to niemozliwe.

Wracając do naszego człowieka w skrzyni, to oczywiście masz rację co do tych relacji. Pytanie tylko, czy to że nie wiemy co dokładnie dzieje się w "rozumie" w skrzyni wynika z tego że jest to, jak powiedziałeś zjawisko emergentne "ortodoksyjnie" czyli nigdy nie uda nam się go rozłożyć na czynniki pierwsze (w tym wypadku sporządzić takiego zwykłego rejestru pracy programu) czy też w stosunku do mózgu (funkcjonalnie) ludzkiego jest to możliwe - podobnie jak w przypadku komputera.

I teraz, po tak długim wstępie, przechodząc do konkretów: zakładam, ze mamy wolną wolę, czyli w naszym mózgu występuje element przypadku, nie pozwalający nas sprowadzić do roli mechanizmu. Więc jeśli wprowadzasz do takiego "wolnego" umysłu pewną znaną Ci sekwencję sygnałów, to mimo że znasz 100% algorytm działania mózgu nie możesz przewidzieć efektu na "wyjściu". Jest to niewątpliwie zjawisko emergentne. Ale - z drugiej strony - dysponując rejestrem pracy mózgu po wprowadzeniu tej sekwencji byłbyś w stanie 100% udokumentować każdy krok, każdą "myśl", ba, wskazać miejsca w których kryje się wolna wola - czyli takie gdzie przełączenia były losowe. A więc do przodu emergentyzm, ale do tyłu redukcjonizm.

Ja oczywiście potwornie upraszczam, ponieważ ilość czynników wpływających na siebie wzajemnie i połączonych wzajemnymi sprzężeniami jest w mózgu zapewne astronomiczna, a ponieważ wszystko ma wpływ na wszystko to ilość wzajemnych (no tak...) relacji jest niewyobrażalna, tylko dręczy mnie pytanie, czy to tylko komplikacja, czy coś jeszcze więcej...

11318
DyLEMaty / Re: Manipulacje genetyczne a moralność
« dnia: Maj 08, 2006, 11:46:10 am »
Cytuj
Pewnie, ze nie mozna jednoznacznie i latwo okreslic dobra i zla, bo jest to relatywne.
No właśnie, mnie to od że tak powiem "kosmologicznej" strony interesuje. Zakładając, że musiałbyś wytłumaczyć to komuś, kto nie jest człowiekiem, i miał szczęście powstać w sposób, który wyklucza Hitlera i Stalina. Taki erg samowzbudnik, czy - może to lepszy bo wyalienowany przykłąd - ocean na Solaris. Czy bylibyśmy w stanie podać definicję zła nie odwołując sie do "markerów" dla nas oczywistych (Hitler, Stalin, np), czyli do naszej kultury i historii? czy jest mozliwa definicja dobra opierająca się tylko na "stałych fizycznych", a nie będąca w istocie definicją samozadowolenia (jeśli na wyjściu układu pojawia się sygnał "jest mi dobrze" to sygnał na wejściu wypełnia definicję dobra - tylko że w takiej definicji każde zboczenie jest dobrem, bo jego uprawianie poprawia samopoczucie)
Cytuj
Albo twoj przyklad, MAZIUNIU  ;), z jazda na nartach; ja sam uwielbiam sparingi, choc krew sie leje i oboje uczestnicy robia sobie poniekad krzywde
dobra, dobra, zaraz sparingi, tak mi się z tym Nexiem wyrwało...,;D
Cytuj
Dlaczego by nie umozliwic tego rodzaju zwiazkow? Ale skoro tak, to dlaczego by nie wprowadzic mozliwosci zawierania zwiazkow zoofilnych? Albo nekrofilnych;
Tak, prawdopodobnie "pies jest pogrzebany" w tym, że pewnie nic prostszego jak zdefiniować co jest dobre dla jednostki, oraz co jest dobre dla ludzkości, nijak nie idzie jednak tego połączyć w całość.
Cytuj
To ja znam inny...
Na ławce w parku siedzą zboczeniec i sadysta. Obok przechodzi panienka. Zboczeniec:
-Z taką to tylko w krzaki...
Ależ ten to był zupełnie normalny, o co Ci chodzi! ;D

11319
Forum in English / Re: Trurl & Klapaucius - full list of stories?
« dnia: Maj 07, 2006, 07:20:46 pm »
hi, about "kobyszcze"

It is not a plural form for sure. This is a neologism, and I can't find another similarity than to "kobyła (kobyla)" what means in a disregarding manner "horse, mare" - adjactives which i connect to "kobyla" are: old, dull. There is also a polish proverb "smieje się, jak kobyla do owsa" what means: one is laughing like a "kobyla" at oats - it's for somebody, who is laughing with no reason. Word-ending "szcze" is archaic and means, that something is bigger than usually.

So "kobyszcze" is a big, dull thing, which is happy without a reason.

Of coure if we assume, that somebody who laughs is happy.

This is my point of view on the word "kobyszcze"  ;D

11320
Hyde Park / Re: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...
« dnia: Maj 07, 2006, 02:57:17 pm »
Cytuj
Czy w Polsce wszyscy sa az tak zawistni jak na tym forum? Czy gnoicie kazdego kto cos zrobi a ma tez niezalezna opinie?
Może jednak źle to odebrałeś. Nikt tu jak mi się wydaje nikogo nie gnoi a wręcz wyrażono tu podziw dla kogoś, kto coś zrobił:

Cytuj
Wszystkim zainteresowanym odpowiadam, że informacje na temat tego filmu, a także całe morze innych informacji, znalazłem w dokumencie  "pełna bibliografia wydań polskich Lema" dostępnym na www.lem.pl w dziale 'Bilbliografia". Autorem dokumentu jest p. Lech Keller.
p. Keller był tu onegdaj kilkakrotnie gościem na forum i pamiętam, że chyba dosyć niegrzecznie go tu traktowaliśmy; muszę przyznać, że na widok w/w dokumentu zrobiło mi się wstyd przed tym człowiekiem, bowiem wykonał on DOSKONAŁĄ robotę. Prawdziwy OGROM informacji w tym pliku jest nie do przecenienia. Niestety jest anglojęzyczny, ale myślę że nawet Polak nie znający ang poradzi sobie.

Ja korzystam z tego dokumentu, osobiście, przy kompletowaniu książek Lema (wyjaśnia dokładnie zawartość i chronologię poszczególnych wydań), a także do ogólnie pojętego chwalenia się swoją wiedzą ::) jak w przypadku filmu.

Pozdrawiam.
Jednak podziwianie pracy nie oznacza akceptacji dla słownictwa, stylu wypowiedzi  oraz poziomu argumentów który jest niedozwolony w żadnym towarzystwie. Jesteśmy tylko ludźmi i odbieramy inne osoby nie tylko po treści przekazu, ale także po jego formie. Przyznasz, że ataki personalne na zmarłego, w wątku poświęconym wyłącznie jego upamiętnieniu (a nie dyskusji) są nie na miejscu. To trochę tak, jakby w czasie pogrzebu, w trakcie przemówienia nad grobem ktoś z obecnych wstał i zaczął mówić, że zmarły w życiu codziennym nie mył się i śmierdział. Chyba byłoby to nie miejscu, nawet, gdyby rzeczywiście śmierdział.

Tym też ta osoba sobie zaskarbiła niechęć jak sądzę, a nie tym, że ma takie czy inne informacje na temat Lema - których to informacji wszyscy chętnie by posłuchali, gdyby były ładniej opakowane, albo chociaż podane bez opakowania. Na razie są podawane opakowane bardzo brzydko.

Swoja drogą wspaniale mówisz (a w każdym razie piszesz) po polsku. Ile lat musiałeś się uczyć? Czy korzystałeś z jakichś kursów, czy to tylko efekt konwersacji?

11321
Hyde Park / Re: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...
« dnia: Maj 06, 2006, 05:51:51 pm »
;-)))))))))))))))))))))))))))
co do zamalowania w pysk to na pewno strasznie żałuje że nie. Mógłby pisać "TO JA dokonałem tego WIEKOPOMNEGO dzieła i spisałem jego bibliografię, a on pożałował kilkuset dolców żeby ją wydać, A DO TEGO NA KONIEC ZAMALOWALI MNIE W PYSK!!!"

11322
Hyde Park / Re: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...
« dnia: Maj 06, 2006, 05:19:40 pm »
Cytuj
Połknąłem tą książkę w dwa dni ;)
No to jestes ostry gość ;D. Ja juz nie wyrabiam z takim intensywnym czytaniem, pomijając brak czasu.
Cytuj
Do dzisiaj łapię się na tym, że po przeczytaniu czegoś (książki, artykułu itd.) w pewnym momencie przypominam sobie, że przecież Lem z Beresiem o tym mówili :)
Mieli niezwykle szerokie spektrum, trzeba to przyzanć. Nie wiem do kogo czuję większy podziw - Lema, który orientował sie "poziomo" wskroś współczesnych trędów w nauce, nie będąc równocześnie ignorantem "humanistycznym" czy do Bresia, który - co sam z zadowoleniem przyznawał - był zagubiony w sprawach naukowych, ale jednak nadążał i "łapał" to co mówił Lem.
Cytuj
Druga sprawa, to stosunki Lema i Beresia - dwie książki (albo jak kto woli jedna, tylko zmieniona), dwie kłótnie. Chciałbym ich poobserwować w czasie rozmowy...
Tak, rewelacyjne były wstawki w rodzaju "(Lem wywraca oczami)" "(Lem się złości)" itd, było ich bardzo mało ale super oddawały gęstą atmosferę...
Cytuj
Wiesz, to ciekawe, bo Lem z jednej strony był złośliwy, a z drugiej strony bardzo dużo osób opisywało go jako pogodnego, miłego i uprzejmego starszego pana, chociaż nieco apodyktycznego, upartego i popędliwego. Cytowany przeze mnie wcześniej Oramus zasugerował, że Lam łączył w sobie cechy Klapaucjusz i Trurla i chyba miał rację.
Hmm, mi się zawsze kojarzył z prof. Zazulem albo Corcoranem, choć na wesoły sposób ;D

11323
Hyde Park / Re: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...
« dnia: Maj 06, 2006, 03:39:02 pm »
Cytuj
"Cyberiady" po rosyjsku, znając wersję polską, czytać się nie da
kurcze, musze spróbować. Miałem wspaniałą nauczycielke rosyjskiego. Kamień by nauczyła. Co prawda na opornych miała właśnie takie "kamieniarskie" metody.
Cytuj
chyba w "Tako rzecze Lem" Mistrz narzekał na tłumaczy swoich dzieł?
chyba tak, choc musze przyznać, że nie moge sie przez tą książkę "przebić" Zaczynałem ze trzy razy i zawsze gdzieś utykałem. Nie byłem w stanie nadążyć, ze względu na erudycję zarówno Lema jak i jego "spowiednika" panowie często mówili o rzeczach dla siebie najwyraźniej oczywistych a mi sie żadna klapka nie otwierała. Ale to prawie na pewno tam. Zresztą tamże "zjechał" swoich filmowców, szczególnie ten kawałek mi sie podoba, kiedy zarządał niebotycznego honorarium od Niemców, w oczy im mówiąc, że to na pokrycie bólu, jakiego dozna kiedy to spieprzą. Breś się pyta - i co? - i oczywiście spieprzyli...  
Cytuj
Osobiście patrzę na sprawę nieco inaczej: natura sobie zakpiła z rodzaju ludzkiego umieszczając taki umysł jak Lema w małym kraiku na końcu świata
O, tu Lem był na pewno kontent, wszak trudno o lepszą emanację prawa wielkiej liczby, które tak lubił
Cytuj
 przez co twórczość Lema pozostaje niedostępna dla większej części ludzkości.
he, he, jego twórczość pozostaje niedostępna dla większej części ludzkości z powodów że tak powiem "fizjologicznych" - to jest za małej pojemności rozumków. Przy tym tłumaczenie jest tylko usuwalną z lepszym czy gorszym skutkiem przeszkodą do pokonania. Z tym że oczywiście na serio masz rację. Gdyby Lem był tylko wypranym z "lemostwa" krzewicielem futurystycznych wizji i twórcą filozoficznych wycieczek nikt - poza być może wąskim gronem specjalistów by go nie czytał. Pod pojęciem "lemostwa" rozumiem cały zespół trudnych do wyartukułowania cech składających się na jego osobowość, z których najłatwiej wskazać bardzo mi odpowiadające, zgryźliwe poczucie humoru - reszta to metafizyka...

11324
DyLEMaty / Re: Manipulacje genetyczne a moralność
« dnia: Maj 06, 2006, 02:55:28 pm »
Cytuj
Zle jest to, co skutkuje cierpieniem.
Tak się nie da tego zdefiniować Nexiu (jeśli mogę mieć czelność tak Cię zdrabniać ;D - to jak "Maxiu" z sexmisji) - bo dobre życie też boli i powoduje cierpienia. Miłość powoduje okrutne cierpienia. Troska o bliskich powoduje okrutne cierpienia. Z drugiej strony ileż wspaniałego cierpienia jest w jeździe na nartach albo innym samo-obijaniu się. tak że - będąc niestety na bakier z filozofią, przychylam się do:
Cytuj
Deckard'a - w sprawie zdefiniowania zła skłaniałbym się do opisu, który podał Hokopoko. Zła ani dobra nie da się zdefiniować.
Zresztą sam widzisz jak to z tą żyletką jest! Samo cierpienie, a wszyscy szczęśliwi  ;D

11325
Hyde Park / Re: Dla mnie S. Lem umarl dawno temu...
« dnia: Maj 06, 2006, 02:31:27 pm »
Cytuj
Oj, Lem miał mnóstwo do powiedzenia i napisania. Sprawdził się w mnóstwie form, potykając się z niemal każdą tematyką, więc o to raczej bym się nie bał.
To ze miał wiele do powiedzenia to pewne, natomiast chodzi mi o to że jakichś powodów nie poprzez beletrystykę...
Cytuj
Pani, która była z wykształcenia specjalistą od gramatyki rosyjskiej, znała Lema tak, że było mi wstyd
Wiele bym dał, aby poczuć się Rosjaninem, lub Anglikiem i przeczytać Lema w tłumaczeniu - ale tak jak czyta go osoba nieznajaca polskiego. Wydaje mi sie nieprzetlumaczalny.... Tzn tłumacząc go trzeba chyba na tyle wykazać się kreatywnoscia, że autorstwo takiego przekladu w jakims procencie przechodzi na tlumacza. Oczywiscie nie wszystko - tyrady filozoficzne pewnie prosciej, ale z cyberiadą tragedia
Cytuj
zawsze bardzo ostro krytykował fantastykę made in USA jako bezwartościową,
myślę, że chodziło mu o to, że "science" była tam tylko gustownym dodatkiem do - w istocie - kowbojskich opowieści. Tyle że zamiast z Peacemakera Długi John wygarniał z blastera ;D

Strony: 1 ... 753 754 [755] 756 757 ... 759