Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - liv

Strony: [1] 2 3 ... 419
1
Cytuj
Oki - hasło ukryte w pozdrowieniu...Gmach już Cię ma - myślisz jego szyfrem;))
Czy myślę? Nie wiem  :)
Znam go, podobnie jak Lem bywałem w niektorych jego pokojach.
I nie mam pewności, czy użycie czasu przeszłego jest adekwatne.  8)

2
Cytuj
Po namyśle  - "wesz" nie pasuje - oni nie wymieniają nazwisk z przydomkiem "chawa" (jako tych wszawych zdrayjców), a właśnie - brzmi to jak pozdrowienie - w kontekście oczekiwania na admiradiera - zagrzewanie do powitania go?
Pamiętając jednak, że to nie byli sprzątacze, a coś w rodzaju borowików, chawa to nie pozdrowienie, a bardziej hasło dnia. Znak rozpoznawczy.
Jak te samolociki w klapie płaszcza na papieżu pod bramą z krzyżami w 87-dmym.
https://www.focus.pl/artykul/plecami-do-papieza
Pomimo tej ciszy papież i towarzysząca mu niewielka świta nie byli jednak na placu Solidarności sami. W odległości kilkudziesięciu metrów stała spora grupa ludzi.
Znam dobrze jednego z tych "przypadkowych" uczestników. Samolocik w klapie był ich znakiem rozpoznawczym, i opowiadał w nowym już ustroju zdumiony "mój" - wszyscy "pielgrzymi"  takie mieli.  ;)

3
Cytuj
A co powiecie Państwo o takim tropie:
Hawa nagila   הבה נגילה   Radujmy się
No mnie to od razu się nasunęło, jako pierwsze i nawet miałem sprawdzić dokładniej, bo jednak prze samo "h" ale...ten tego...
Bo dosłownie sama hawa to jakby..."otwarcie"..."otwórzmy się"?
chałwa nagila.  ;)

4
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Wrzesień 25, 2022, 01:42:40 pm »
Cytuj
ukryty wcześniej, dziadek o dwóch kulach, więc omijam go szerokim łukiem ale ten coś gada, więc się zatrzymuję.
Mówię Ci - to upiór był. Sam go wywołałeś. Sowozająca.
A nie miał wydłużonych uszu i wytrzeszczonych gał?  ;)
Cytuj
co reakcja rodaków (że nie został potępiony). Słusznie czy niesłusznie zasług i win nie waży się się jedną wagą a raczej tym bardziej, im później nastąpiły.
Faktycznie, jakoś nie. Sam pamietam ze szkoły nazwisko z tytułem - namiestnik Zajączek - wpada w ucho nawet największemu tumanowi. I wystarczyło znać.
Bez żadnych ocen.
Moze dlatego, że ci "realiści" jak ich nazwał bodaj Norman (versus romantycy), nie mieli innego wyjścia? Po kongresie Wiedeńskim byli w gorszej sytuacji niż antykomuniści po 45, nie mieli nawet gdzie uciec. Właściwie wszyscy  "napoleończycy" dokonali tego zwrotu. Ale też i car Aleksandryn był jeszcze w fazie sympatycznej, liberalnej, masońskiej... taki Gorbaczow, szukając na siłę analogii. Oraz, co może najważniejsze - ci kolaboranci będąc u steru władzy przez te 15 lat dokonali skoku cywilizacyjnego Kongresówki nieporównywalnego z niczym...no, może z ostatnimi 30 laty. Może to przeważyło szale opinii współczesnych? Wrzuciłem arbuza na listę lektur - zobaczymy co ma do niego (na niego) Brandys - wtedy skrobnę więcej.

5
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Wrzesień 25, 2022, 12:54:21 pm »
A co, masz ochotę pogadać o Zajączku?
Liv, ponieważ nie pomne, gdzieśmy to pańszczyznę obrabiali (odrabiali?) - to pozwolę sobie tu na offtop a Ty odpowiedz gdzie uważasz sensowniej. A jak to było z gen. Zajączkiem? Przypadkowo ostatnio trafiłem, bo szczerze mówiąc to dotąd wiedziałem, że jest taka ulica i mgliście mocno za co mu ją dali (oraz zdawało mi się, że to jego noga, tfu kula, to jest proteza - jest w MWP - ale to Sowińskiego), a tu czytam że o ile wsławił się wielce za czasów Kościuszki i Napoleona dając mocno łupnia Rosji, o tyle później nie dość, że car go nie stracił, czy choć nie zesłał na Sybir - to dał mu namiestnika Królestwa Polskiego, które to stanowisko ponoć sprawował ulegle i zgodnie z wolą cara i Konstantego. Mimo to w oczach rodaków nie popadł jakoś w niełaskę (wyobrażam sobie, co by go spotkało dziś).
Nie wiem czy będę stosownym rozmówcą, gdyż jakoś omijałem tę postać. Same szablony.
Ale mogę zerknąć, to tu to tam? Zerkam.
Faktycznie ciekawa.
Cytuj
bo szczerze mówiąc to dotąd wiedziałem, że jest taka ulica i mgliście mocno za co mu ją dali
Jeśli myślisz o swych rodzinnych stronach, to ulica pewnie za bitwę z czasów kościuszkowskich
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Che%C5%82mem_(1794)

Proteza może być Sowińskiego (co to w okopach Woli, w kościółku małym ...też ciekawa choć raczej legenda), ale Zajączek...też bez nogi (stracił nad Berezyną)
W sumie podstawowe info jest w Wikipedii
https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Zaj%C4%85czek

Będąc wrednym można by spuentować postać herbem jakim się znaczył, a który potwierdził  dodatkowo car nadając tytuł księcia.
https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awinka_(herb_szlachecki)
Ale nie jestem wredny i wiem, że całe te kluczenie ma bardziej skomplikowane powody i ucieka prostym ocenom.
Jak dla mnie - dałbym herb "Zygzak", ale takiego nie ma :)))

Jeśli gadka się rozwinie, to może więcej o jego zwrotach, bo faktycznie amplituda skrajnie wysoka.
Ujęty w piosence  Czecha "Somosierra, śpiewanej przez Kaczmarskiego
„Ci, co polegli - idą w bohatery Ci, co przeżyli - idą w generały Potem zaś czyści w paradnych mundurach Galopem w wąwóz wielkiej polityki Gdzie w deszczu złota i kadzideł chmurach Pióra miast, armat, państw krzyżują szyki (…) Nie ten umiera co właśnie umiera Lecz ten, co żyjąc w martwej kroczy chwale Więc ci, co zginęli, poszli w bohatery Ci, co przeżyli - muszą walczyć dalej”

i drugiej o Poniatowskim
„Na murach Lipska legł bitewny pył, A w kraju dźwięczy melodyjka stara, Że ten kto wczoraj jakobinem był, Jutro zostanie namiestnikiem cara”.

Dla Brandysa - generał Arbuz
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/82051/general-arbuz

Mnie, szczerze pisząc, bardziej zaciekawia jego żona  8)
Generałowa Zajączkowa była słynna ze swojej urody, którą zachwycała do później starości. Według przekazów sekretem jej młodości były kąpiele w lodowatej wodzie, spanie w nieogrzewanej sypialni ochładzanej lodem, spożywanie tylko zimnych i surowych posiłków, a dla utrzymania dobrej kondycji codzienne dziesięciokilometrowe spacery i jazda konna. Świeży wygląd skóry na ramionach w późnym wieku zawdzięczała jednak cienkiej warstwie wosku. W 1836 roku poznała Honoriusza Balzaca, który ocenił według urody jej wiek na 35 lat, a w wieku 60 lat zasłynęła romansem z młodszym od niej o 40 lat Wojciechem Grzymałą, który wkrótce porzucił ją dla młodszej George Sand.
W 1818 wraz z mężem otrzymała tytuł książęcy herbu Świnka.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Aleksandra_Zaj%C4%85czek
Ale może tobie chodziło o okres "namiestnikowski?
Na razie tyle.

6
Hyde Park / Odp: Fotokawiarnia pod zardzewiałym robotem
« dnia: Wrzesień 25, 2022, 11:14:24 am »
Cytuj
Do odbierania napędu z silnika gramofonu na szpulki zakładane na wystające trzpienie.
Ta jest!!!
  Ustna pochwała przed frontem.... atmosferycznym?  ;)
To jest to;
http://technique.pl/mediawiki/index.php/Viola_-_przystawka_magnetofonowa_Sp%C3%B3%C5%82dzielnia_Pracy_Elektrotechnika_1956

A działało podobnie jak Toni - męski (i niemiecki) odpowiednik Violi :)

7
Hyde Park / Odp: Fotokawiarnia pod zardzewiałym robotem
« dnia: Wrzesień 25, 2022, 10:46:55 am »
Q już częściowo wykrył zastosowanie - przystawka.
Jeszcze tylko pytanie - do czego?
Ok, to odwracam

8
Hyde Park / Odp: Fotokawiarnia pod zardzewiałym robotem
« dnia: Wrzesień 24, 2022, 09:07:32 pm »
Zagadka technologiczna!
Co to takiego, lub do czego toto służy(ło)?  :)

9
Lemosfera / Odp: Gdzie mieszkał Lem
« dnia: Wrzesień 23, 2022, 06:30:27 pm »
Wpadł w oko obrazek pracowni Lema, mam wrażenie - mało znany albo i wcale. Autorem znany fotografik Witold Górka.
Foto z 1999 roku, więc zapewne to Kliny.

Przy okazji...rok temu ukazała się książka z której owa fotografia. Była linkowana?
Nie pamietam, dlatego tutaj podrzucam;
https://sklep.nck.pl/pl/p/Stanislaw-Lem-fantastyka-naukowa-i-fikcje-nauki/938
Spis treści;
https://sklep.nck.pl/userdata/public/assets//Lem_Spis%20tres%CC%81ci%20crop.pdf

10
Cytuj
To nie jest potrawa obiadowa - raczej deser.
Tym bardziej nie pasuje do kantyny... wygląda, że nie tylko traumy wojenne wyłaziły niechcący z pisarza w amoku tworzenia.  8)
Cytuj
..że jednak? ;D
Skoro nie bytomska teściowa...
Szugerujesz wprost, że rodowita Małopolanka Danuta Szczepańska raczyła wigilijnych gości takim oto daniem?
Bo wielce jest prawdopodobnym, że wspólne wigilie w tym gronie a może i miejscu, były.

11
Cytuj
Coś jak w „Dialogach” – system rozwalany przez człeka, który chociażby na złość  zwariuje by wyrwać się z regułki.
Że niby do piszącego spod podłogi? Co to na złość mamce-naturze odmraża sobie uszy? Wiąże z dostojewszczyzną?
I nazywa to wolnością? Lub choć jej złudzeniem?
Oki, może być... choć kawałek dalej NN  podważa mylność systemu i rozważa wariant kolejnej próby.
Cytuj
gdzie są drzwi bez klamek i sekretarka absolutna…odsyłająca petenta do samej Informacji.
Drzwi bez klamek - symptomatyczne.
Ta akurat scena pokojarzyła do filmowego Birkuta. Jest taki motyw pod koniec "Człowieka z marmuru", w którym sławny już bohater próbuje wyciągnąć kolegę z pier..zienia i czeka na Ub by porozmawiać z kimś ważnym, jest i sekretarka...czeka, czeka... ale nie jest aż tak infantylny jak NN by się samooskarżać.  8)
Też poniekąd Gmach od 1;15;40
https://www.cda.pl/video/11049331c7
Marginesem, autorem scenariusza do człeka co czeka,  Ścibor - "ten" Ścibor.
Cytuj
Mak, makówki i opiaty usypiają... (zarówno NN, jak i tłum ?).
(Zapodam swoje najprostsze skojarzenie odnośnie tego elementu fabuły i okoliczności jadła konsumenckiego).
Faktyczne, dalej NN zachowuje się jakby mu zaszkodziło  :D
Cytuj
Kluski z makiem to raczej potrawa wigilijna – niż codzienna, poza tym pochodzi ze Śląska (makówki) – a jej odmiana: kluski z makiem to chyba wynalazek małopolski (czyli gdzie ten gmach?;))
Że jednak w Kasince?  8)
Cytuj
Może jego lubiona potrawa? :-\
Mam gorsze podejrzenie, bo faktycznie te kluski z makiem tam, w macdonaldowym Gmachu - ni pies ni wydra.
Zatem - potrawa wigilijna, zdziwienie pierwsze.
Ze Śląska (stamtąd nazwa)- drugie. A Bytom to Śląsk? ;)
Niedobrze po nich - trzecie.
W dodatku polane masełkiem, co NNa brzydzi. I kto mu to robił? To nie abstrakcja  ;D
Razem składa mi się to na rodzaj zemsty... lub katharsis.
W wariancie zemsty - na kim? Kto mógł gotować w domu Lemów, zwlaszcza wigilijnie? ;)

Cóż, przypomina mi się stary wpis w "szkicach gene" ... wprawdzie dodany rozsławioną przez Noblistkę metodą koniektury, aleć...
W okresie narzeczeństwa młodzi na kolejne święta obdzielali sobą rodziny, sprawiedliwie.
Raz w Krakowie, raz na Śląsku.
Tak robiło się też później, a może i do teraz.
Czyli raz na rok, dwa (zależy jak z Wielkanocą) Stanisław był  na Boże Narodzenie u rodziny Heleny i Władysława Leśniaków w Bytomiu. W trakcie tych familijnych spotkań na które zapewne schodziła cała tamtejsza rodzina przypadli sobie do gustu; on, i jedna z cioć tamtejszych? On jej może nawet bardziej.
Jakoś tak?
Po śmierci Władysława, Helenę sprowadzono do Krakowa, a bytomska ciocia została i była tam najważniejsza - skoro koniecznie u niej? Ta więź mnie zaciekawia, bo Stanisław nigdzie o niej, poza rzeczoną notatką, nie wspomina. Chyba?


I o czasie jeszcze...
Cytuj
Z  ciekawostek: szczęśliwi i gmach czasu nie liczą: „żadnego kalendarza jeszcze nie spotkałem w Gmachu i straciłem całkiem rachubę dni”.
Towarzystwo funkcjonuje poza czasem?
Tak jakby - mierzenie czasu w zamkniętym podziemnym obiekcie oderwanym od rytmów natury (poza geologicznymi), musi być nieco inne. Zegarek? To już zarost może być taką miarką. Czy tam jest jakiś, niechby sztuczny rytm - dzień/noc?
Trzymając się skojarzeń filmowych, tym razem wywaliło Sekmisję.
I Szulkiny.

Przesuwając dalej pionka - Admiradier - ten nieźle mnie rozbawił, ale o tym później.

12
Lemosfera / Odp: O Lemie napisano
« dnia: Wrzesień 18, 2022, 07:29:43 pm »
Lub powiedziano... Tym razem od strony hmm... kuchennej?  :)
Tubylców raczej nie zaskoczy...choć lulu przed 22-gą? W każdem, oczyma Pani z Wydawnictwa, Ścibora, Błońskiego, Szczepańskiego. Stan na rok 1975.
Czyli opis przypadku 54-letniego.
https://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/2803035,Nie-wszystkie-dziwactwa-Stanislawa-Lema-101-rocznica-urodzin-pisarza


13
DyLEMaty / Odp: Piotr Szulkin i to, co stworzył
« dnia: Wrzesień 14, 2022, 10:14:19 pm »
Cytuj
Ciekawe jest też to, że proza Szulkina (tzn. scenariusz-opowiadanie, na podstawie którego powstał film) nie ma takiej mocy.
Masz na myśli tę książkę?

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/79248/o-bi-o-ba-i-inne-prawdziwe-nowele-filmowe
Heh, leży gdzieś na półce od lat,  nieprzeczytana. I chyba tak już zostanie. Była próba bodaj, i masz rację - po filmach (co rzadkie) wchodziła gorzej.
Co do winyla, podobnie...leży sobie razem z całą dyskografią SBB i prawie całą  "tego" Skrzeka.Jednak w odróżnieniu od książki - odsłuchiwana. I teraz zdjąłem z półki, zobaczyć... szarawa. Najzabawniejsze, że po odwróceniu na nice okładki - wewnątrz jest jakaś inna okładka (m.in. z Krawczykiem).
Opakowanie do "wojny światów" wydrukowano na odwrocie innej okładki płyty, która być może się nie sprzedała...lub nie ukazała?
 Za to kolorowej! - rzadki przypadek okładki do plyty szaroburej  z zewnątrz a w środku kolorowej.
Esencja epoki  :D
Kiedyś się sprężę to może zrobię fotkę. Tymczasem druga strona, z opisem kto , co i jak?

14
Hyde Park / Odp: Życzonka
« dnia: Wrzesień 13, 2022, 07:04:06 pm »
Cytuj
W pewnym więc sensie zachwycanie się datą jego narodzin w tym ujęciu jest zaprzeczeniem ducha pamięci o nim ;) .
Zaprzeczanie ducha pamięci...poeta ;D
Na wszelki wypadek dodam...a nie mrugałem? Ja żartowałem.
Chociaż te numerologiczne hocki-klocki i tak zaprzeczają nazwanemu "duchu" mniej (?  ;) ), niż te horoskopiczne. Trudno bowiem poważnie traktować komunikat, że Solaris zostało napisane ponieważ akurat Saturn przechodził przez urodzeniowe medium coeli cokolwiek to znaczy.
I to jest dopiero odzieranie człeka z wybitności, skoro jego osiągnięcia zależą od bycia tych czy innych ciał niebieskich w tranzycie lub ascendencie. Nic tylko czekać na takie zbiegi... choć... przewrotnie jakoś pasuje to do "filozofii przypadku" , acz ruchy planet raczej przypadkowymi nie są... chyba bełkocę  8)
Cytuj
W każdem Polskie Radio konsekwentnie aktualizuje artykuły 13 września;)
Noba!
Jednakowoż klasyczka Gajewska ignoruje ten fakt w swej ostatniej księdze, tak pisząc;
W poniedziałek (a wczoraj nie był aby poniedziałek?) 12 września 1921 roku akuszerka Erna Baronowa zmierzała do mieszkania Lehmów, by asystować przy porodzie prawie
trzydziestoletniej Sabinie. Tego dnia prasa informowała o dymisji rządu Wincentego Witosa oraz o propozycji Paula Hymansa, by Litwa
zachowała autonomię w ramach Ziemi Wileńskiej. Te wydarzenia nie zajmowały jednak rodziny Lehmów, najważniejsze było bowiem,
by poród przebiegł bez komplikacji i dziecko urodziło się zdrowe.

Z faktu że biografka zna dane akuszerki wnoszę, iż widziała akt urodzenia - i faktycznie, w przypisie wyjaśnia;
Na podst. aktu urodzenia wydanego podczas okupacji radzieckiej we Lwowie 15 października 1939 roku, udostępnionego mi dzięki uprzejmości Tomasza Lema.
Zatem jak uwiarygodnić koncepcje z pechową trzynastką? Ciężko.
Kila osób musiałoby dać  własnoręcznym podpisem "fałszywe świadectwo" w urzędzie, ponieważ urząd miał do wypełnienia takie oto rubryki:

i

To z księgi 1918. Wszystkie późniejsze księgi urodzin "wyparowały". Za to ksiąg ślubów i zgonów z miedzywojnia - bez liku.
Wyobrażam sobie jednak takie niezbyt duże przesuniecie, jeśli dziecko urodziło się np. w nocy z 12 na 13.
Ależe Samuel byłby przesądny? Sabina?

15
Hyde Park / Odp: Życzonka
« dnia: Wrzesień 12, 2022, 11:19:59 pm »
Cytuj
12.09.1921
albo tak 129.1.921  :)
Cytuj
ta data to magia.
Powiadasz? A może jednak bardziej tamta?  8)
http://m.taraka.pl/kiedy_urodzil_sie_stanislaw_lem

Strony: [1] 2 3 ... 419