Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - liv

Strony: [1] 2 3 ... 400
1
Lemosfera / Odp: Szkice genealogiczne
« dnia: Grudzień 08, 2021, 10:07:49 pm »
Wracając do mrocznych czasów okupacji, zwłaszcza, że przytoczona historia zaczyna zazębiać się z omawianymi w Akademii opowiadaniami "z Krzysztofami".
W wątku "Czas nieutracony III: Powrót".

Nowa książka Agnieszki Gajewskiej wypełnia w dziejach Lema istotną lukę dotyczącą epizodu okupacji niemieckiej . Sięgnęła mianowicie do wspomnień profesora Józefa Motyki, które są dostępne od kilku, a może nawet kilkunastu lat, jednak jakoś dotychczas unikały szerszego rozgłosu. Zapewne z powodu małego nakładu i braku reklamy.
Chodzi o książkę  sprzed 9 lat, wydaną nakładem rodziny i być może uczelni – tę"
https://w.bibliotece.pl/1401981/Ostatni+wyk%C5%82ad
https://gbp.gminagrybow.pl/pl/1106/1393/ostatni-wyklad.html

W życiopisie tym,  rzeczony profesor wspomina czasy okupacji spędzone we Lwowie. Niestety nie mam do niej dostępu, stąd interesujące nas fragmenty zacytuję za profesor Gajewską i innymi. Oto ich część;
Jeden z epizodów życia Stanisława Lema w ukryciu podczas okupacji niemieckiej we Lwowie możemy zrekonstruować na podstawie wspomnień profesora botaniki Józefa Motyki. Choć nie wymienił on nazwiska pisarza, trudno mieć wątpliwości, jeśli zajrzymy do wspomnień Hugo Steinhausa (wydane pośmiertnie Wspomnienia i zapiski), który potwierdził, że Lem ukrywał się u Motyki w ogrodzie botanicznym. Sam Motyka pisał o tym tak: „Błagał mnie o ukrycie przynajmniej na krótki czas znany obecnie autor powieści science fiction. Było to w okresie największego natężenia furor teutonicus, teutońskiego szału, najbardziej niebezpiecznego dla osób ukrywających Żydów. Zgodziłem się na to w dość niezwykłych okolicznościach”

i dalej
Józef Motyka, ówczesny docent i wykładowca botaniki, w czasie okupacji niemieckiej zarządzał ogrodem botanicznym na Cetnerówce, gdzie kierowano z getta pracowników przymusowych. Przysyłał ich bezpośredni przełożony Motyki, major Krüger, dawny profesor weterynarii. Motyka wspominał: „Byli przerażeni, do największego stopnia, prawie nieprzytomni ze strachu. Było oczywiste, że nie nadają się zupełnie do pracy w ogrodzie”.
i
Motyka nie wspominał o warunkach życia w getcie, sam zresztą mieszkał w przeciwległej dzielnicy, nic nie wskazuje też, by miał wcześniej bliskie kontakty z żydowskimi mieszkańcami miasta. Pracownikom przymusowym, którzy przybywali do ogrodu botanicznego pod eskortą Ukraińców, radził, by urządzili zbrojny bunt, utworzyli oddziały partyzanckie i próbowali odkupić broń od niemieckich żołnierzy. W związku z zajmowanym stanowiskiem wydawał im zarówno zaświadczenia o pracy, jak i – dzięki kontaktom z proboszczem – wystawiał fałszywe metryki chrztu. Nie wiadomo, czy z tego źródła pochodziła metryka chrztu Lema, wydaje się jednak, że miał już dokumenty, zanim trafił do Motyki. Lem nie należał do grupy więźniów przyprowadzanych do pracy z getta, musiał więc z niego uciec wcześniej. Z relacji Motyki wynika, że pisarz ukrywał się z kimś jeszcze, wspominał o „dwójce Żydów”, a nie o dwóch Żydach, co świadczy o tym, że drugą osobą była kobieta. Na jej temat pojawia się tylko jedna wypowiedź Lema, zamieszczona w niepublikowanym wywiadzie z Adamem Makowskim, kiedy pisarz wspominał, że przy ulicy Zielonej u państwa Podłuskich mieszkał „na kocią łapę” z pewną dziewczyną.
i
Motyka wyznawał po latach, że ukrywanie Żydów było bardzo niebezpieczne, nawet wtedy, gdy – jak ów pisarz science fiction – mieli tzw. aryjskie papiery. „Nie mogli mieć żadnych osobistych rzeczy, nawet ręczników i zapasowej bielizny. Jadali ugotowane przez żonę posiłki na naszych talerzach, naszymi łyżkami i widelcami, spali na naszej pościeli. Płacili za utrzymanie, byli zamożni, ojciec był znanym lekarzem. Żywność trzeba było kupować za wysoką cenę na czarnym rynku – nie mieli oczywiście kart żywnościowych, żona wyliczała się zawsze z wydatków, nie zarobiliśmy na nich ani złotówki”.
Czerwone - cytaty z Motyki, pogrubienie moje.

Tyle Agnieszka Gajewska – jest jeszcze uzupełnienie, na które uwagę zwrócił nasz Lemolog, potwierdzające powyższe relacje, od samego Lema w przedmowie do książki Bartoszewskiego wydanej na rynek niemiecki;
Podczas gdy w Warszawie organizowano Żegotę, czyli Radę Pomocy Żydom przy Delegaturze Rządu RP na Kraj, „we Lwowie nie było [już] getta. Biedne kramy i małe domki za drewnianymi płotami – nigdy nie zbudowano prawdziwej ściany – były już puste. W tym czasie mieszkałem w budynku Ogrodu Botanicznego we Lwowie, który graniczy z cmentarzem w Łyczakowie, i dlatego słyszałem wybuchy w grudniowe noce, kiedy niemieccy myśliwi wrzucali granaty do grobowców, gdzie jeszcze kilku Żydów ukrywało się po ucieczce z gettta”.

Powyższe cytaty z książki Agnieszki Gajewskiej; Stanisław Lem. Wypędzony z Wysokiego Zamku, WL 2021 s. 124-126.

Z jakiegoś powodu profesor Gajewska ominęła fragment o tym, że ukrywający się Lem w oczach profesora Motyki był związany  z konspiracją.
Zatem uzupełnię z innego źródła:
W czasach II wojny światowej dyrektor ogrodu prof. Józef Motyka ukrywał w nim  Żydów. Pomagał również zdobyć metryki chrzcielne i wystawiał fałszywe zaświadczenia o  pracy. Dzięki temu kilka tysięcy osób uchroniło się przed wywózką do obozów  koncentracyjnych. Jedną z osób, której pomógł prof. Motyka, był „młody człowiek związany  z ruchem oporu, syn znanego lwowskiego lekarza, później znany pisarz science-fiction” .
Stanisław Lem (Motyka 2008, 241).
https://depot.ceon.pl/bitstream/handle/123456789/13304/3000-LIC-FP-00700001387.pdf?sequence=1&isAllowed=y - str 33.
Ten cytat też tutaj;
https://lwow.info/ogrod-botaniczny-na-cetnerowce/
Niejasna datacja publikacji profesora Motyki - w tekście rok 2008, w przypisie 2012.
Czyżby były dwa wydania? Może różniły się też treścią?


Jednak sens jest podobny - w miesiącach od lata (sugestia Gajewskiej – sierpień) do grudnia 1942 Stanisław Lem ukrywał się w ogrodzie botanicznym Cetnerówka, chroniony przez profesora Motykę. Później na skutek grożącej dekonspiracji opuścił mieszkanie tracąc notatki i pierwsze utwory;
Jeszcze raz Gajewska:
W wyniku donosu Motyka wypowiedział mieszkanie Lemowi i jego partnerce i – jak twierdził – znalazł im bezpieczną kryjówkę u koleżanki żony, która była Niemką. „Oświadczyłem gościom, że muszą natychmiast zniknąć – w swoim i naszym interesie, podałem im adres nowego schronienia. Zrozumieli, że ratuję im życie. Wrzuciłem do pieca grube zeszyty, w których mój gość pisał coś prawie bez przerwy, wyniosłem na pole i rozrzuciłem – w nocy – popiół, sprawdziłem, czy nie pozostały jakieś ślady. Czekałem kilka dni na rewizję – nie nastąpiła”. Pierwsze rękopisy Lema spłonęły więc we Lwowie podczas panicznego zacierania śladów. Motyka musiał zakładać (lub wiedział), że opisuje on bieżące wydarzenia.

Tyle jeśli chodzi o w miarę twardą bazę źródłową.
Miękka baza, bazująca na utworach Lema, interpretacje i wiadomo - koniekturalizacje, tudzież stosowne grafiki - w cedeenie.  :)

2
Cytuj
Nie wiem który - po prostu Stefan - na str. 435...a że my ciągle o tym Stefanie, to się rzuciło w oczy...poza tym S. w trzecim tomie bada myszy...nie świnki...aleć;)
He, znów mała gapa moja.
Teraz widzę...widocznie nie mam tej rzucawki ocznej stefańskiej.
Pisał rzeczone opowiadanie w 1946, więc już mógł myślami Szpital Przemienienia macerować...w tym Stefana. A, że po kilku latach myszy zamieniły się w świnki...normalne - utyły od ówczesnego dobrobytu.
Cytuj
No tak...a bohaterem "Solaris" jest Kris.
:D
Taa...i co teraz?
Jakaż tajemnicza więź łączy Krzysztofów i Krisa? Bezimienną z cmentarza (przypominającą Krystynę...skomplikujmy; to wszak żeński wariant Krisa), Bezimienną z Ogrodu (strzeliłbym na razie bez większego prochu, że Marię) i Harey z Oceanu?
Jakimi tropami wzbudzał wspomnienie cmentarz łyczakowski (46), potem ogród (47) gdzie już projekcja ukochanej jest wprost z głowy Krzysztofa i wreszcie po wielu latach planeta-ocean Solaris (61), na której nastąpi ten sam proces za sprawą cudo-stwórczego Oceanu?
Czy i tę powieść trzeba będzie uwzględnić? Idąc tropem "hipotezy Racheli"?
W każdym razie - jest junctio.
Być możne powieść nie jest o braku kontaktu z obcymi; jest o niemożliwości kontaktu ze zmarłą ukochaną.
Realizacją marzenia i jego unicestwieniem.
I to by dopiero była nowa interpretacja dobrze znanego tematu. Cały ten kosmiczny i filozoficzny sztafaż - wyłącznie decorum.  8)
Cytuj
Dziwne to opowiadanie - kompletnie nie ma nawet słowa o jakimś zagrożeniu, strachu, że np. musi spieszyć się z badaniami, bo zamkną laboratorium...nie...świat spokojny, letni - to on nosi w sobie jakiś ból.
Ano! Dlatego widzę tam dwie historie - bazową i otoczkę. Tak naprawdę oba rozdziały cmentarne mogą istnieć samodzielnie i są sercem całości. Reszta, naukowo-badawcza w niejasnym tle historycznym, zwodem tylko. Cały Lem.
Istotą ten ból niesiony... niesiony gdzieś do 48 roku. Ale, jak może w Solaris...odzywający się jeszcze czasem.
Jak Lem o niej pisał...wyskoczyła z niego. Postawił pierwsze zdanie i ...samo poszło.
Cytuj
Wieku Lema nie da się dopasować, bo Krzysztof pracuje już na uniwersytecie...nie uczy się...a to musi być przedwojenny Lwów...nie jest to Lwów wstrząsany kolejnymi najazdami...
Tak, dlatego mam to za otoczkę.
Lem mógł być na Cmentarzu Orląt i w jego okolicach do 1945 roku. Podobnie wyjęty z czasu jest Ogród (ale pozornie)
Cytuj
Lwów ze studenckich czasów? 39? 40?
Tak, tak by być mogło, ale... wtedy grób byłby sprzed wojny, a jestem przekonany, że on wojenny; zatem wizyta 44/45.
Cytuj
Otóż to...ale:
Jakby to, twardą, chłopięcą czuprynę trzymał w garści, pochylił się i pocałował kamień.
Tak, z litery czytanego Wacek jest chłopakiem, ale...  8)
Ja bym nie powiedział o chłopaku, że ma chłopięcą czuprynę - tak bym powiedział o dziewczynie, że "ma chłopięcą czuprynę".
Chłopak z chłopięca czupryną to ...pleonazm (przepraszam)
Tekst o miłości która nie umiera wraz ze śmiercią a trwa, ryty na nagrobku... nieee. Możliwość, że Wacek jest chłopcem mam za skrajnie nieprawdopodobną.
Co zostaje?
Anagram? Nazwisko? Była wtedy we Lwowie rodzina a może i kilka, o nazwisku Wacek; też Więcek etc. Dalej dość popularna ksywa z konspiracji (jeśli miała chłopięcą urodę (ta grzywka); są pewne lwowskie tradycje z taką nazwą związane... ale po prawdzie - nie wiem.
Skoro przy tym - mały skok w bok, o ile już nie jesteśmy na manowcach (ale jakich ciekawych... chyba najsłynniejszy lwowski Wacek - wrzucam bo z śląskim finałem  :)
http://sportowcydlaniepodleglej.pl/rudolf-wacek-kolarz-ze-stali-ktory-przechytrzyl-niemcow/
Cytuj
W każdym razie Lem w "Wysokim Zamku" wspomina o dwóch kolegach zabitych przez Niemców: Józku F. i Janku Ch.
Też prawda, zatem zupełnie odrzucić męskości Wacka się nie da.
Dobra wspomnę, że zabrałem się za przegląd wczesnych wierszy Lema... i tam on dopiero wychodzi. Jakże one smutne, jak napisałaś - niosą olbrzymi ból.
Z nich mogę wnieść, że "Wacek" - tego się na razie będę trzymał, był aryjką (inaczej nie byłoby grobu na tym cmentarzu), zginął od kul, co sugeruje udział w ruchu oporu, i może miał na imię Maria.
Stosowne argumenty tekstowe - później.
Rachelę Przewodasa bym odrzucił, znaczy imię i pochodzenie. Bo osoba niewątpliwie była.

I kończąc - z Lemem to jednak się nie da prosto, ot i wiadomo  :D Figa z makiem.
Ta Helena co mogła być miłosną Haliną.
Cytuj
...a Krystyna...jakby Halina? Po typie?
Helena B. już była chyba przez Lema znana, więc... ale obstawiam, że wyparła inne miraże dopiero ok 48/49. Zrzymałem się na Gajewską, na Fiałkowskiego - że imię jej podmienili; powoływałem się na płytę nagrobną...jak widać nawet groby w tej historii zwodzą.
 I przypadkiem w te wiersze ...oka-myk.
A tam?
No, Halina jak wół.
Widocznie używała obu imion. Zwłaszcza, gdy publikowała, była Haliną.
Zatem mamy całą miłosną trójkę z trójki. W jednym słupku. Co ciekawe, jest jeszcze jeden taki słupek, ale w innym ustawieniu. Wiersze?
Wyłącznie...no jakże by inaczej - cmentarne.

3
Cytuj
Ale to Stefan mówi Szyrłowi, że zostały 4 świnki...byłaby to historia oboczna?
Który Stefan? Ten z Czasu N?
Cytuj
Anna, Barbara - to raczej inne byty.
Tutaj może chodzić o kogoś ze Lwowa - z wczesnej młodości Lema.
Chyba masz rację.
Wcześniej błędnie lokowałem historię w Krakowie, i po wojnie.
Cytuj
Ta dziewczyna - pojawiająca się - ona jest bardzo podobna do tej z "Ogrodu ciemności" - w sensie nieoczekiwanych spotkań na ławeczkach, rozmów, zniknięć.
Tak, te opowiadania są do siebie podobne. I też bohaterem ogrodowego jest Krzysztof (a sądząc po szczegółach, to niemal na pewno Lem lat 21, czyli z roku 1942).
Dziewczyna na ławeczce mu "się zjawia" - tak tak to kolejny trop do do Harey.
Cytuj
...ale jest i? ZIELONY ATRAMENT (normalnie Tajemnica zielonej pieczęci;)... bazgrał formuły nieczytelnym, zielonym pismem...ów Krzysztof. Zauważyłeś?
Uhm :)
Cytuj
rzecz dzieje się na Cmentarzu Obrońców Lwowa...ten opis..."otwarły przestrzeń" - tak właśnie zapamiętałam przejście z grobowców Łyczakowskich na Orląt. I ten tramwaj w dole...
Jaciekręce... ależ ze mnie gapa. Jednak dobrze, że czytają dwie osoby, nie jedna. Jak moglem to przegapić?
Przecież to dokładny opis Cmentarza Obrońców Lwowa. Oczywiście tego ostatniego słowa, Lem, tradycyjnie już nie używa. Ale szczegóły nie pozostawiają miejsca na wątpliwości.
Zatem to nie może być po wojnie. Przed też...za młody wtedy był.
Czyli wojna, podobnie jak w Ogrodzie...tyle że jej nie widać. Ni w jednym, ni w drugim... może w tym, ze w pewnym sensie bohater niby żyje, a już jest martwy bo nosi w sobie truciznę. W warunkach okupacji Lem mógł czuć się podobnie.
Cytuj
Wacek byłby młodym obrońcą Lwowa? Przyjacielem? Kimś z rodziny?
Otóż - kim był Wacek?
Obrońca Lwowa odpada...raczej nie...chyba  ze licealny kolega poległy w 39?
Jest za to symbolicznie wspomniany inny obrońca; ten tekst z wiersza Słońskiego na nagrobku; Na swoje wiosenne gody, ująwszy ciężki swój młot, wykuję jeden dzień młody i jeden najwyższy lot! —
To jest nagrobek Józefa Mariana Mazanowskiego
- Czytamy dalej:  Ewa Trzcińska — skautka  -  ofiara  rzezi  hajdamackiej,  por.  Mazanowski  —  na  kamiennej  płycie  szereg  odznaczeń  i  słowa:  «Na wiosny idącej gody, ująwszy  ciężki  swój  młot,  wykuję  jeden  dzień  młody  i  jeden  najwyższy  lot». Ramię przy ramieniu  leży szereg żołnierzy złączony braterskim uści­skiem  śmierci  ze  swym  dowódcą:

http://mbc.cyfrowemazowsze.pl/Content/78113/00085302_-_Promien-Szkolny-dwutygo-1938-9-nr-3-15-XII-1938-_MKD-91486.pdf
strona 4 . I tutaj
Hmm...nie widzę tego napisu, albo zdjęty, albo zatarty
https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Marian_Mazanowski#/media/Plik:Lwow_(Lviv)_-_Cmentarz_%C5%81yczakowski_(Lychakiv_Cemetery)_-_summer_2017_037.JPG
Cytuj
Gdyż napis komplikuje...Finis vitae sed non amoris...do Wacka?
2) A jeśli Wacek był poległą kobietą? Albo nie poległą, ale zmarłą, a kochaną?
Tak, ten napis wyskrobany gdzieś, na nie rzucającym się w oczy rogu nagrobka, na wysokości ziemi przez Krzysztofa... mocno komplikuje - grób jest sprzed dwóch lat...zatem gdyby ustalić kiedy oni tam na ławeczce...ale chyba się nie da. Jeśli chwilę po wyzwoleniu to...jest buchające lato..pomiędzy lipcem 44 (wyparcie Niemców) a  lipcem 45 (wyjazd).
Czyli grób z 42-43.
Może to pożegnanie z.. przed ostatecznym wyjazdem z Lwowa?
Tak - wszystkie przedstawione  przez Ciebie warianty - aktualne.
A jeśli dodatkowo Harey z tych samych mgieł...to musiało być bardzo silne. Pierwsze? Czemu mam wrażenie, że ten grób istnieje fizycznie?
Cytuj
oczekiwałem czegoś. Czego? Jej powrotu? Jak mogłem?
powracała do niego już w tych opowiadaniach? w snach?
I - kim była Krystyna?
I czy to Krystyna jest w Ogrodzie, czy może już tylko jej cień? Jeszcze zerknę, ale chyba jest bezimienna.

4
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Grudzień 05, 2021, 12:39:02 pm »
He, draco_ odkopał Starszego Pana (całkiem fajnie zacina), to ja Jeszcze  Starszego (ale nie Fogga).
Wpadł przypadkiem w ucho, bo już zapomniany, wczoraj. I przypasował jakoś.

5
Cytuj
Poczynię delikatne zmiany w akcji - znaczy cenzura;))
A to się cenzura meta wyabortowała, wycięła aborcję ...no dobra, może być. Pomyłka pacjentek jak najbardziej prawdopodobna.
Dobry ginekolog sprawdzi się  w każdej sytuacji i jako psychiatra też, a zresztą pasuje do ogólnego pejzażu...
„W końcu źle się działo w państwie Czumy.”
Została  jeszcze Halina, femme fatale, która na pewno jakoś miesza w tym tyglu, mącąc niewinnemu Stefanku ścieżki cnoty.
Kontynuujmy zatem obrzeża i skraje
Cytuj
Miał Stefan, że nie dotarła do niego informacja o ciąży Nosilewskiej...to by pogrzebało...
Wykrukałaś  :)

W wariancie trzecim Stefan/Stanisław poopada w mega-depresję.
Tyle, że tym razem jako Krzysztof.  8)
Cytuj
Nie sądziłam, że ten "Czas nieutracony" ma tak wiele opcji;)
A to tylko tekst podstawowy – są jeszcze odpryski i apokryfy.
Np. takie;
Otóż w 1946 Lem popełnił dwa opowiadania, w których pojawia się główny bohater - Krzysztof. Jedno dzieje się podczas wojny, drugie po.
Krzysztof jest Niepokojąco Podobny do samego Kreatora.
O pierwszym Krzysztofie napiszę więcej, ale później i gdzie indziej, gdyż ładnie mi się  zestroił z pewnymi nowinkami od Gajewskiej.
Natomiast drugi bardziej pasuje tutaj i trochę do tomu drugiego. 
Mam na myśli opowiadanie „Dzieje jednego odkrycia” – jest tam, gdzie Barbara – zerknij w wolnej chwili.
Anna (lub Barbara) umarła, ale wcześniej zamieniła się w Wacka.
Krzysztof podąża w te ślady, zanim jednak odejdzie, snuje ciekawe uwagi biograficzne ( diagnoza „rozległy talent” nie wiedzący co wybrać)
.... do tego silny wątek cmentarny i pyszna anegdota rodzinna z mamusią, całkiem pasująca do Wysokiego Zamku.
I... jest jeszcze jedna kobieta (i są opisy)  - bezimienna wprawdzie, ale „przypominająca Krystynę”.
Niestety  nawet ona, mimo zachwytów, nie jest w stanie zawrócić Krzysztofa z obranej ścieżki do połączenia się... z Wackiem, nad grobem którego dzieje się część akcji.
Finis vitae sed non amoris.
Wyskrobał nań Krzysztof.
Bardzo Tajemnicza Sytuacja!
Acha, i rozwija się wątek napromieniowanych zwierzątek, stąd przypasowało mi do dwójki.
Wedle tego tekstu, mimo sporych ofiar ze strony świnek doświadczalnych plan rozwija się nader  obiecująco.
Rzepicki miał rację! A może on sam tam, jako Szyrło?

6
Hyde Park / Odp: Rzeź obyczajowa
« dnia: Grudzień 04, 2021, 10:55:29 am »
Cytuj
i zaznacza, by nie używać "imion typowych dla religii", takich jak "Maria i Jan", które należy zastąpić np. imionami "Malika i Juliusz".
A to dobre  :)
Czekam aż wyrzuci się Adamów, Jakubów, Ewy, Sary, Józefów i innych Izaaków, czyli ciraca 3/4 kalendarza oraz tej starszej części Biblii. O Muhamedach, Jesusach już nie wspomnę.
W zamian proponuję dla chłopców Traktory, a dla dziewczynek Elektryfikacje... aa, to już przerabialiśmy.
Zatem uwspółcześniając... może Fitek i Ekolka, Smartek? Ew, Niejebinek miast Edka i Hybrydek modny. Poza tym zawsze do wzięcia Sedes z Bakelitu i Kletolipiasz.
Choć niewątpliwie najbardziej pop byłby dzisiaj Gajusz. Mix ekologa, Rzymu dla uszlachetnienia i wiadomo kogo... Gajusz Gajewski brzmi cudnie. Do niego niebinna partnerka; kotek lub piesek dla zaspokojenia niepożądanych  atawizmów i mamy nowoczesną komórkę społeczną (jednorazową)  :D
Cytuj
. Oczywiscie z dala od polityki. Jakaś wygodna kozetka moze...
Na kozetkę za późno - dobra szpryca i podwójna lewatywa może coś by dała.  :-\

7
Lemosfera / Odp: O Lemie napisano
« dnia: Grudzień 02, 2021, 11:32:05 pm »
"Gdyby doszło do publikacji tego tomu, byłby on debiutem książkowym Lema, wydanym trzy lata przed Astronautami. W archiwum jednej z najważniejszych oficyn czasów przedwojennych, Gebethnera i Wolffa, Budrowska odnalazła kopię listu do Lema z 25 września 1948 roku, z którego wynika, że pisarz chciał w tym wydawnictwie wydać dwie powieści: Kulę czasu, której nie udało się odnaleźć, oraz Areantropos, czyli Człowieka z Marsa, która przez dziesięciolecia nie mogła się doczekać edycji książkowej. Korespondencja wewnętrzna pracowników Gebethnera i Wolffa z lutego 1949 roku dotyczyła z kolei maszynopisu Szpitala Przemienienia i zawierała prośbę wysłaną do centrali oficyny, by jak najszybciej powiadomić autora o decyzji. Jak wiadomo, oficyna Gebethner i Wolff nie wydała powieści Lema"
To cytat z najnowszej Agnieszki Gajewskiej dotyczący pierwszej znanej próby wydania opowiadań Lema.
Jak widać sprawa kręci się w latach 48-49.
Rozwinięta w linkowanym już artykule Kamili Budrowskiej "wywiad i atomy..."

Co w takim razie oznacza dopisek do opowiadania "Ogród ciemności" opublikowanego w Tygodniku Powszechnym nr 14/15 z kwietnia 1947?
Dopisek brzmi....a niech tam.. wygląda tak  :)

Ktoś coś wie o takim planie?
Lemologu masz jakieś informacje o planowanym wydaniu opowiadań Lema w początkach 1947?

8
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Grudzień 01, 2021, 11:36:20 pm »
Cytuj
Jako fan kotow, musze sie postawic przeciwko sformulowaniu "kocia muzyka" jako synonimu muzyki nedznej! Oto poszlaka. Poszlaka zas wyglada jak moj wlasny Witcher, tylko moj bardziej pyzaty:
Super ten kocj DJ  :) Wszystkim się podoba i zmusza do bujania.
Dawno okolicznościowej klasyki nie było. Właśnie pojawiły się pierwsze na mojej szer-geog.

9
Cytuj
Jeszcze nie przeczytałam i bez tego czytania wygląda mi to na "pod tezę"...w takim razie Solaris to też getto...albo obóz w którym więźniowie są poddawani nieludzkim eksperymentom...bez przesady, ale jak się  człek za bardzo wkręci w jeden typ interpretacji to też niedobrze.
To teza z poprzedniej książki "Zagłady i..."
Oczywiście, że Solaris getto, a zwłaszcza Eden...znaczy jest linia by tak Tłomaczyć.
Cytuj
Stefan sumuje to i owo, a później panie nieco dodają od się i zmieniają tło;)
;D ;D Coś w rodzaju 50 twarzy Stefana?
Cytuj
Panie...no to...Anna go tam szuka...a spotyka...kogo spotyka? Wielenieckiego...co on taki sam?...niestety to nietrafiona partia...wyjeżdża do Warszawy i tak się mijają:))
Zaraz tam mijają. Dałbym wizytę ...Anna we właściwym szpitalu i tam trafia na siostrę Barbarę, która grzecznie zapytana kieruje ją na... Berdyczów.
Po drodze na skutek stwierdzonej bladości lica i lekkiej rzucawki trafia na sanitariuszkę Zosię, która niezbyt wprawnie ale aplikuje jej stosowny zastrzyk i wysyła na konsultację do... powiedzmy - Wyżniaka (sprawa losowa z Pyżniakiem). Ten ordynuje natychmiastową interwencję i usuwa urojoną ciążę (z rutyny); po czym przywrócona cudem do życia Anna trafia do wiadomego urzędu gdzie Pościk... i on już dojdzie z kim była ta "urojona" i czy aby na pewno urojona.
Finał widziałbym u Marcinowa w ogólnym klimacie dwunastej księgi wieszcza. Jeszcze tylko jakoś Halinę wmontować - ona z innej branży.
O szczęściu na razie zmilczę  ;)

10
Lemosfera / Odp: 2021: Rok Lema
« dnia: Grudzień 01, 2021, 12:13:13 am »
Tu jest ten niedany Lemo-Kochan (jeszcze).
https://chomikuj.pl/komiks6/S*c5*81UCHOWISKA/KLASYKA+literacka+II+-+s*c5*82uchowiska+Polskiego+Radia
Trzeci od góry, trzeba kliknąć w odtwarzacz, który pokazuje się po prawo.

11
Cytuj
Raczej krakowsko-warszawski...albo krakowsko-nieczawski..
No co!  :) W pierwszym tomie jeździ do ojca, a ten we Lwowie. Wedle Gajewskiej cały ten szpital to Lwów (getto). W drugim tomie większość akcji też we Lwowie. Trzeci w Krakowie z wypadami.
Wiem, nazwa Kraków nie pada w tekście, ale i w oryginalnym "Kwartecie" też podobny zabieg, wciąż wspominany tam Wielki Poeta - ukryty dodatkowy bohater utworu, podobnie bez nazwiska (Kawafis).
Czwarty, czyli  czwartet  zatem też byłby krakowski  :) Tylko, jakie imię wybrać na tytuł?
 Durellowski zaczynał się Justyną.
Cytuj
...chyba, że którąś wyślesz do Lwowa śladami Stefana.
Bardzo dobry pomysł, trzeba go  wykorzystać.
We Lwowie mogla być Anna... ale i Barbary już napisane nie wyklucza.
A..śladami... nieee. On wszak głównie po obozach. A to ma być więcej Mniszkówna, ostatecznie Jasnorzewska łamana przez Ferrante  :D
Cytuj
Może - nie wiem.
Droczyłem się tylko, to była Helena.
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/5e/Rakowice_Cemetery%2C_tomb_of_Helena_and_Roman_Husarski_%28Polish_sculptors%29%2C_26_Rakowicka_street%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg
Cytuj
Ale za przypisy do Szczepcia tom I odpowiada Tomasz Fiałkowski - sprawdź na samiuteńkim końcu...
Zatem...jego halinia culpa.
Cytuj
Nie - proszę pana - szczęście zostało opisane...postudium Stefan opisał Annie...:

Gdybyś nie odjechała wtedy, zostałabyś może moją żoną i wkrótce obchodzilibyśmy dziesiątą rocznice ślubu, tej jesieni. Mielibyśmy właśnie dostać mieszkanie, bo stawiają kolonię i klinika ma dostać jeden dom. Nowe meble, firanki w oknach, wieczorem światło, jedno z takich - wskazał ręką jasne okienka Mariensztatu. - Byłoby sporo milczenia, bo wszystko zostałoby już opowiedziane, i znalibyśmy nawzajem swoje życiorysy, ów tren, który niesie się za sobą
...itd.itp.
Cytuj
OH! Cóż za porywający opis szczęścia, będę musiał się przedefiniować... życiowo. Przed kolejnym okrążeniem  :D
Czyli wszystko pasuje to zasady nieoznaczoności...można ew. uzupełnić klasykiem Archimedesem... szczęście myślane zanurzone w cieczy realnego, traci na wadze tyle, ile wyparte przezeń złudzenia.
Cytuj
Tak właśnie myślałam, że po prostu czytnę jeszcze raz i jak coś mi grzytnie to napiszę w tamtym wątku - tak, jak z tymi papierami Sekułowskiego.
Ok. to tego się trzymajmy.

12
Cytuj
Tylkotylko...żeże - ciut przed depeszą:

Już mijając słup, dostrzegł drukowane zawiadomienie o zjeździe psychiatrów. Spojrzał na datę: szesnastego, to znaczy jutro się zaczyna - pomyślał. - Może pójść? Może...

Może ona przyjeżdża na ten zjazd i to jakieś obłędne nieporozumienie?
Aaa, to zmienia postać rzeczy!
 Może w czwartym tomie się wyjaśni?
Widziałbym kolejną pętlę... po warszawsko-nieczawskiej -> żeńską.
Zestawienie Anny, siostry Barbary i Haliny. Przypadkiem się ot, spotkały, bieżąc na spotkanie z Stefanem.
Obsługiwałaby je ideologicznie pigułka Zosia, która akurat po kolejnym szkoleniu.
Można by z tego niezłą tragikomedię wykroić...w realiach odwilży i wczesnego Gomułki. Panie skonfrontowałyby zalety (i zaloty) S. pod katem etiologicznym.
Jeśli kiedyś będę miał więcej wolnego czasu, to dopisze te brakujące karty historii.  ;) Na razie myślę nad tytułem tej nienapisanej czwórki. W razie, gdyby jednak czasu mało...machnę recenzję nienapisanego tomu ...o, "kwartet krakowsko-lwowyjski. Epilog".
I wtedy, do Próżni...
Aprop Haliny...zabawą postawiona tutaj teza, że Halina to Helena Burtan, znalazła nieoczekiwanych, acz nieświadomych utrwalaczy. Oto czytam w Gajewskiej że Panna, nie wiedzieć czemu u niej Buranat, jest właśnie Haliną - miast Heleną, jak to jest na nagrobku.
W ZZLP poznał Romana Husarskiego i jego późniejszą żonę, Halinę Burant.
Zafrapowało skąd ta omyłka, bo raczej nie z uznania postawionej tu hipoteski.
Fakt, mówili na nią Hela, może też Hala.... fonetyczna zbitka? Niee...sięgam głębiej, a głębiej ten kukiełkowy cytat ze Szczepańskiego (strona 339, tom I). Zaglądam, bo akurat mam  :)
I tam w przypisie... Halina z Burtanów. Kto robił przypisy do Szczepcia?
A może ona naprawdę była Halina?  ;)
Cytuj
Aaanie - to zajawki możliwego szczęścia - preludium;)
Aaatak to? Chodzi o szczęście spełnione, jego opis? Postludium?
Pani żartujesz sobie??? Szczęście spełnione przestaje być szczęściem. To jest ta...zasada nieoznaczoności szczęścia?
To będzie w czwartym tomie...o ile coś z tego przyjeżdżamszesnastego wyszło. Coś więcej niż kolejny referat...
Cytuj
Czyli? Trzeba by zmienić wątek na "Szpitalny"?
Hmm...ale jak?
 Nowy, aneksy do starego? On jest dość rozbudowany.
Może tylko te sprawy, które zostały wywróconymi (lub rozbudowanymi) kolejnymi tomami?  :-\
Bo na razie mamy cudowną przemianę zwitka pustych kartek w całkiem obszerny rękopis, w dodatku szyfrowany... o - a on może był pisany cytryną?
... i dlatego w pierwszym tomie był biały?
A potem...się zaczernił 8)

13
Lemosfera / Odp: 2021: Rok Lema
« dnia: Listopad 28, 2021, 11:22:14 pm »
Cytuj
To będzie dzisiaj  :D
O 20.00.
Całkiem ciekawie to wyszło Kochanowi. Może najciekawsze, co wpadło w uszy moje, w roku owym - lemowym.
Wpierw kilka wrażeń ogólnych, potem pospojlepruję w klimacie a`la szturm białogwardzistów w śnieżnej zawiei na pałac zimowy. Lub jak kto woli z malewiczowska – białe litery na białym tle.
Dobra, stop autopromocji! Czyli #murem za... i @za murem.
Autorowi udało się naprawdę zgrabnie powiązać nitki lwowskie, literackie, filozoficzne i zawiązać w supełek w pewnym czerwcowym dniu 1976 roku. Do tego lekki otok feministyczny z domieszką śladu węglowego, ale naprawdę delikatny, nieprzeszkadzający. Ot, otoczek.
 Owszem, były drobne wpadki..bodaj pomylono Balzaca ze Beylem w temacie lustrzanego cytatu; głos Talara był zbyt zgrzybiały jak na 55 latka, a wiem co piszę bo kiedyś byłem 55 letnim facetem, dobra - on akurat schorowany, ale niee...to głos 70, albo nawet 80-latka.
 W sumie nieistotne, bo Talar pracuje nim naprawdę dobrze. Kobiecy..trochę za piskliwy jak dla mnie, ale niech tam...
Przechodząc do treści... by się zapoznać trzeba wykazać wolę i zaczernić tekst kursorem.
Odstręczam tych, co zechcą wysłuchać słuchowiska.

Do samotnie piszącego pisarza, w chwilowo opuszczonym domu na Klinach (czerwiec rodzina nad morzem) przybywa kobieta w Włoch. Upomina się o recenzję książki, którą jakoby Lem czytał i jej odesłał. Rzecz zaginęła a pisarz nie ma ochoty szukać, jest średnio miły... ale wjeżdżają na stół kremówki z Cracovii. Jako rewanż za marcepanowe...mniejsza.
Temat wizyty to rzecz jasna pretekst. Kobieta – Beatrycze chce by Lem dołączył recenzję jej nienapisanej książki do szykującego się kolejnego wydania „Próżni doskonałej”. Ale to kolejny pretekst... Pani ujawnia, że jest też trochę Maską, co w kontekście zakończenia...hmm.
Ogólnie zaś chodzi o inne, możliwe warianty życia pisarza, stąd Beatrycze/Maska zabiera go na wycieczkę Junakiem (?) w inne, mniej lub bardziej prawdopodobne, odnogi jego życia. Do tego trochę psychologizowania z mechanizmem wyparcia w roli uniwwyjwsza*
Na początek rok 1982 w którym Lem jest ciętym opozycjonistą i właśnie siedzi w areszcie za przemyt powielacza swym kanarkowym Mercem.
A przed aresztem protest mieszkańców pod hasłem „Uwolnić Lema!!!”.
Dalej jest jeszcze zabawniej... poznajemy kolejne dwa miejsca w czasoprzestrzeni; nazwę je ogólnie „zmysłowe” i „religijne”. Po tym wszystkim Lem ma dosyć i zapragnął wracać na Kliny, i tam finał. Oczywiście treść tu przedstawiona to pretekst do całkiem interesujących dialogów Lema z B.
Oj! - dobrze, że Barbary przy tym nie było  ;D
*Uniwersalny wyjaśniacz wszystkiego



14
Lemosfera / Odp: 2021: Rok Lema
« dnia: Listopad 28, 2021, 02:42:56 pm »
Cytuj
Przeczytałabym je...
Myślę, ze wkrótce jakieś stosowne sznurki doń, się znajdą... tymczasem;
To będzie dzisiaj  :D
O 20.00.

Obsada:

Niby-Lem: Henryk Talar
Beatrycze: Magdalena Górska
Opracowanie muzyczne: Maciej Kubera
Oprawa muzyczna, scenariusz i reżyseria: Marek Kochan

Czas trwania – 48’36”

(tekst – Barbara Marcinik)

***

"Lem. Alterbiografia" na "Scenie Teatralnej Trójki" w niedzielę (28 listopada) od godz. 20.05 do godz. 21.00.
[…] na świecie powinno być choćby kilku takich Quasi-Lemów, Anty-Lemów, Para-Lemów czy Proto-Lemów […] – powiedział Stanisław Lem w wywiadzie-rzece "Tako rzecze Lem". Kim byłyby te postacie, kim byłby autor "Solaris", gdyby nie był sobą?

Słuchowisko "Lem. Alterbiografia" opowiada o tych innych możliwych Lemach. Kim mogliby być? Czy Stanisław Lem wolałby być którymś z nich, niż sobą?

Jest czerwiec 1976 roku. Do domu przy ulicy Narwik w podkrakowskich Klinach, w którym mieszka pisarz, przyjeżdża młoda kobieta, która wcześniej przysłała mu swoją książkę z prośbą o recenzję. Książki nie można jednak znaleźć, recenzji też. To początek historii, która mogłaby wydarzyć się naprawdę, tym bardziej że tematem książki jest sam pisarz, Stanisław Lem.

https://www.polskieradio.pl/9/333/Artykul/2855592,Lem-Alterbiografia-%E2%80%93-listopadowa-premiera-na-STT

15
Hyde Park / Odp: Pożegnania
« dnia: Listopad 28, 2021, 01:17:12 pm »
Jak dla mnie ok. Wtedy już wstążka/obwódka niepotrzebne. Ale jeśli, to w miejsce "in memoriam", zamiast czyli.
Inaczej natłok tych funebralnych symboli.

Strony: [1] 2 3 ... 400