Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - maziek

Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 807
31
Lemosfera / Odp: Neologizmy u Lema - najdłuższe slowo
« dnia: Styczeń 05, 2023, 01:26:24 pm »
Jakbym napisała czego ta obrona dotyczyła i jak bardzo to było oderwane od rzeczywistości to byście padli🙈
Dawaj, uwielbiamy tu padać ;) ...

32
Lemosfera / Odp: Neologizmy u Lema - najdłuższe slowo
« dnia: Styczeń 04, 2023, 08:37:12 am »
Cicho bo zaraz Fancelema odbiorą doktorat, czy co to tam było przedmiotem tej obrony ;) . W dzisiejszych czasach wszystko możliwe.

33
Lemosfera / Odp: Neologizmy u Lema - najdłuższe slowo
« dnia: Styczeń 03, 2023, 08:54:16 pm »
Niech mnie kule biją. Maziek - jakeś to wynalazł?  ;D
To jest właśnie najdziwniejsze, że jakoś pamiętałem, że Elektrybałt na początku plótł bez spacji jak Piekarski na mękach. Ale jak widzisz LA i tak rutyniarsko kontroluje rozgrywkę ;) >:( .

PS najdziwniejsze - bo ogólnie to ja już nic nie pamiętam :) .

34
Lemosfera / Odp: Neologizmy u Lema - najdłuższe slowo
« dnia: Styczeń 03, 2023, 09:09:46 am »
Cześć, trudne pytanie, bo trzeba by zwracać na to uwagę, aby takie coś wyłapać, zwłaszcza z pewnością. Tak na szybko licząc na palcach to może cyberchanioł? Choć to raczej małorekordowe. A może chodziło o Elektrybałta Trurla (Wyprawa I, Cyberiada), który jak zaglądam wypuścił z siebie słowo pacionkociewiczarokrzysztofoniczny - no ale nie wiem, czy się liczy, bo z treści wynika, że to bełkot maszyny był z powodu przepalonej lampy - a czy bełkot można formalnie uznać za neologizm?

35
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Styczeń 02, 2023, 09:23:37 pm »
Na początek - pisząc z robo skrótowo - sprowadziłem wszystko do "radzieckości" ale oczywiście (tzn. dla mnie, bo z mego tekstu to nie wynika) chodziło mi też o zabory, choć przyznam, że jakoś nie myślałem za bardzo o austriackim i pruskim może gdyż akurat na mnie (a w każdym razie moich protoplastach) to ruski but odcisnął się najbardziej, a obecnie chyba nikt nie czuje szczególnego respektu przed Austriakami a tym bardziej Prusakami. Aczkolwiek początkowo byliśmy w zaborze austriackim, czyli można powiedzieć w najweselszym baraku, to zaraz (1815) popadliśmy w objęcia Imperium Rosyjskiego i tak już zostało.


Nawiasem mówiąc, ponieważ wykonuję zlecenia w całym kraju i mam do czynienia z urzędami w całej Polsce jak długa i szeroka, to musze powiedzieć, że istotnie żywą jest granica miedzy niegdysiejszymi zaborcami. W każdym razie pomiędzy bywszym Imperium Rosyjskim a resztą, bo pomiędzy Austrią a Prusami nie wyczuwam - albo jej nie ma, albo nie jestem nastrojony na odpowiednią długość fal. Po przekroczeniu granicy zaboru rosyjskiego (niestety poczynając od mojej strony w kierunku na zachód a nie odwrotnie) nagle wszystko idzie jak z płatka, urzędnicy raczej pomagają, niż wymyślają do czego jeszcze nowego można się doczepić. Przymykają czasem oko, ufają, że coś się uzupełni. Generalnie widać, że są po to, by coś załatwić i to jest ich celem, a nie przetrzepanie petenta, żeby się zeń wszystkie pióra posypały tak, żeby na koniec z ulgi i wdzięczności, że jednak się udało, płakał rzewnymi łzami i całował po rękach. Czasem się zastanawiam, czy to skutek zaborów, czy raczej jesteśmy jednak takim nieco osobnym ludem tu na wschodzie Polski. Nie mamy jeszcze własnego Twardocha Szczepana, ale kto wie, może już się łón narodził... W każdym razie w moich okolicach Ruski to Ruski i wszyscy wiedzą, o co chodzi.


Teraz apropos kariery w zaborach to cóż. Mogę napisać (=zgadzam się! ;) ) jak liv, że ogólnie nie wiem jak było. Ważenie rzeczy takich jak patriotyzm, osobista kariera (zwłaszcza, kiedy daje szansę odbicia się od osobistego dna) jest szalenie trudne, szczególnie dwa wieki do tyłu. Możliwe, że generalnie następowało "przechrzczenie" a ironiczne dworowanie z "panów" zostało dopiero później niejako odsiane i wystawione na światło dzienne przez właściwy dobór lektur po odzyskaniu niepodległości po to, abyśmy wydawali się sobie mądrzejsi od ciemiężycieli i tylko brutalną siłą przydeptani do ziemi - a w rzeczywistości stanowiło nieistotny przydatek i większość narodu uważała, że nowi "panowie" są lepsi. Z drugiej strony jednak faktem jest, że naród się, w sensie tożsamości, języka i w zasadzie instytucji także obronił i jak przyszło co do czego, to udało się jakoś zszyć "państwo narodowościowe" (oczywiście nie zapominając o rozmaitych sprawach typu niszczenie cerkwi za II RP zwane ich "rewindykacją" oraz ogólnie plany w zakresie mniejszości ideowo wielce zbieżne z tym co fizycznie zaszło w Europie kilka lat później).


To że wielu chłopów się "uszlachcało" czy do dziś "uszlachca" to jest nader ciekawe, bo musiała przetrwać w nich, pomimo oczywistego wykorzystywania, poczucie, że jednak szlachcic to prawdziwy pan, ich pan. I teraz oni chcą być takimi panami, nie być w końcu na końcu w kolejności dziobania. Wydaje mi się, że ogólnie to wszystko jest bardzo płytkie i zawiera się nadawaniu pogardliwych przydomków typu Angol, Brytol, Żabojad, Makaroniarz i czasami odczuwa się wręcz pogardę, ale trzeba na ogół słyszeć rozmówcę. Na przykład ja bardzo lubię wymienione wyżej przydomki ale kompletnie nie odczuwam, żeby to było obraxliwe ani ich tak nie używam. Nie robią też na mnie wrażenia negatywnego "polish jokes". Raz miałem zabawną sytuację, bo imprezowałem w większym gronie z rodowitymi Brytolami z tym ich akcentem, który wyłapuję, w tle leciał mecz w piłkę kopaną między nimi a nami (był to czysty przypadek, nie związany tematycznie z imprezą). Jak to przy piwku poleciało parę delikatnych żarcików najpierw takich na zwąchanie się ile można, a potem już z grubszej rurki naprzemiennie "polish jokes" i nasze typu "Rusek, Anglik i Polak" (w większości poprzerabiane na szybko z "Rusek, Niemiec i Polak"). Wszyscy chachali się po pachy, klepali po plerach, złoty płyn wypełniał powoli żołądki i rozdzielał się na spirit bijący w tętnice oraz odpadowe vehiculum nieubłaganie nadymające pęcherze - i nagle Brytole strzelili nam gola, co natychmiast zauważyli i dali narodowy aplauz. A ja, rozbawiony oporowo ryknąłem niegramotnie na całe gardło "you bloody English", w dodatku "hinduską wymową" dla jaj. No i oni się śmiertelnie obrazili, jak nożem uciął. Czar prysł. Niby nikt nie miał do mnie pretensji, wszyscy mówili że "OK, just a joke" ale jak w tym żarcie z ukradzioną stówą niesmak pozostał.

36
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Styczeń 02, 2023, 01:30:04 pm »
LA, zdawanie sobie sprawy z własnych niedostatków (także "narodowych"), mówienie o nich - a zwłaszcza umiejętność śmiania się z nich - to jak uważam zaleta. Zwykle śmieją się Ci, którzy nie mają kompleksów. Oburzeni są natomiast Ci, którzy je w temacie posiadają ;) . To tak ogólnie nt. żartów z "polaczków" (naszych, bądź cudzych, bo z zewnątrz widać przecież lepiej). Natomiast częściowo zgadzam się z livem - ja też o tych "gwiazdach internetu" słyszałem po raz pierwszy, jak zresztą prawdopodobnie o 99,9...% im podobnych. W każdym narodzie jest rozkład statystyczny problemów psychicznych, na który nakłada się obyczaj, co należy, a czego nie. Np. niektórzy (tzn. niektóre narody) uważają, że nie należy kalać własnego gniazda, niezależnie od tego, że jest de facto zadefekowane po brzegi i się ulewa - ale o tym sza. W danym wypadku to raczej kwestia psychiki i przykład raczej patologiczny.


Natomiast nie zgadzam się z livem co do tej postkolanialności, bo kolonią to my byliśmy ewentualnie radziecką, ale przecież nikt nie uważał Ruskiego za swego "pana", którego chciałoby się w czymkolwiek naśladować - bo w czym? Mieliśmy doskonałe samopoczucie pod względem naszej wyższości w każdym calu poza tym, że akurat Ruski nas przydeptał brutalnom siłom. O ile pomnę narodową literaturę to utyskiwanie, że co zagraniczne to lepsze zaczęło się strasznie dawno. Czy jednak takowe jest charakterystyczne wyłącznie dla Polaków?

37
DyLEMaty / Odp: Korone zawirrowania
« dnia: Styczeń 01, 2023, 09:21:37 pm »
Oczywiście odpowiednia dieta to podstawa, tylko o że o to trudno, patrząc na półki w sklepach i ceny zdrowej żywności.
Co ma tzw. "zdrowa żywność" do zawartości mikro i makroelementów w diecie? Niezdrowa żywność pod pewnymi względami może mieć ich dużo więcej :) . Wystarczy jeść możliwie niskoprzetworzoną żywność i w miarę zróżnicowanie, aby organizm musiał wydalać nadmiar mikroelementów i witamin (stan naturalny) a nie miał ich braki. Co wcale nie oznacza, że to będzie "zdrowe" a tym bardziej faktycznie zdrowe. Schabowy zatruty kadmem jest równie zasobny a może i bardziej w mikroelementy niż niezatruty. Większość rynku suplementów przechodzi przez człowieka jak aqua destylata - tu wlata, tam wylata. Z moczem. Nie sztuka zeżreć. Sztuka utrzymać (przyswoić).

38
Hyde Park / Odp: Życie astronautów to nie jest bajka...
« dnia: Styczeń 01, 2023, 10:25:13 am »
Taka składanka mi się zrobiła z oczywistym drugim dnem...

39
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Grudzień 31, 2022, 07:11:44 pm »
Maaziek - ja jestem już dorosły  :)
No właśnie, to powinieneś zadbać o przyszłość. Kliki gwarantem dochodu ;) . znaczy nie żebyś ty klikał, tylko żeby Ciebie klikali. Pomiędzy naszym forum a tymi klikbajtowcami jest taka różnica jak pomiędzy drutem pod prądem i gorącym pogrzebaczem - w jednym i drugim latają jak durne swobodne elektrony, z tym że w drucie w jedną stronę a w pogrzebaczu gdzie popadnie.

40
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Grudzień 31, 2022, 04:52:48 pm »
Zgromadź to pogadamy :) .

41
DyLEMaty / Odp: kłopoty z globalnym ociepleniem
« dnia: Grudzień 30, 2022, 04:16:39 pm »
Tak apropos robaków i suszi to niedawno przypadkowo przeczytałem z zainteresowaniem art. nt. rozprzestrzeniania się zoonoz z powodu zamiłowania do żarcia surowizny - m.in. sushi ale nie tylko, ogólnie z powodu dążenia do "naturalnego jedzenia". I nawet nie chodzi o to, że nie ma nic bardziej naturalnego niż padlina z robalami, tylko że ze względu na podgrzanie oceanów robale zmieniają swoje zasięgi i pasożytują na gatunkach bądź w miejscach, które wcześniej były czyste. Po drugie zaś ludzie często obecnie wybierają nieprzetworzoną termicznie żywność jako ekskluziw i skutek jest taki, że ponoć robactwo się plęgnie na potęgę w żołądkach i nie tylko, ale nie dotyczy to biedoty jak dotychczas, tylko bogaczy, a w każdym razie osób zamożniejszych. Było tam kilka mrożących w żyłach przykładów, co można mieć w ciele z czego pamiętam bardziej tylko gościa mającego jakieś mega robaki na kilogramy bo lubował się w zdrowej rybie na surowo (przy czym akurat słodkowodnej), którą żarł przez okrągły rok.


Ten baran z pizzą po rumuńsku to jakbym w książce o tym przeczytał to bym nie uwierzył. Nadział się cymbał wybitnie, ku uciesze wielu - ja też brzuch obwiązywałem ręcznikiem, żeby nie pękł - nie z powodu, że kibicuję Grecie, ale rzadko kiedy głupota jest karalna w ogóle, a tym bardziej tak ekspresowo :) . Greta może się napić szampana - to jest jakiegoś wyciągu z liścia pewnie.


Przed żabami i ślimakami mam opór. Nie zwrócę ale jadam wyłącznie jak nie wypada odmówić. Małże typu omułki w ostateczności mogą być, czasem nawet sam warzę w warunkach turystycznych - poza ostrygami, które uwielbiam. Suszi OK. Nawet wytwarzam czasami.

42
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Grudzień 30, 2022, 12:04:16 pm »
Ha. Popatrz na zwierzęta w ZOO. Jak jest za łatwo, to Cię rozkłada. To nawet, że nie za łatwo, tylko brak amplitudy. Bo wielu jest ciężko, ale tak jak w stygnącej magmie, bez wzlotów i upadków, bez szans na wypłynięcie, dowolny punkt na krzywej życia jest jej średnią. Jeden szympans zaplanował ucieczkę ze złotej klatki to go w ramach ochrony zwierząt odstrzelili z tymi, które poszły za nim.

43
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Grudzień 29, 2022, 06:36:45 pm »
A tak. Wg moich obserwacji obecne sesje zastępujące niegdysiejsze zdjęcie ślubne sztuk 1 na ścianę to niemal holiłudzkie produkcje "nie naszego życia, którym chcielibyśmy żyć'.

44
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Grudzień 29, 2022, 04:12:18 pm »
Hm, może i tak, jak teraz patrzę. To raczej nie ściślactwo tylko mankamenty równoległego przetwarzania. Procesor się grzeje. W takim razie odszczekuje pod blatem i zgadzam się z Tobą :) .

45
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Grudzień 29, 2022, 03:30:36 pm »
Ostatnio jakoś z livem się nie zgadzam ;) (ale nie to, że programowo!). Wydaje mi się, że teza, iż to wszystko już było, bo były bajki w TV itd. pomija dwa istotne szczegóły - wyalienowanie związane z życiem (prawdziwym życiem, nie: udziałem!) głównie w rzeczywistości internetowej (zamiast w życiu) oraz możliwość tworzenia się w tejże rzeczywistości baniek światopoglądowych na skalę niemożliwą w realu. To przeniesienie życia i przeżywania do virtualu ma wg mnie skutki nieznane w takim natężeniu przed erą internetu a w zasadzie nie tyle internetu co tzw. "mediów społecznościowych". Kiedyś człek szedł na podwórko, jak skakał to dostał w maskę a jego poglądy były natychmiast weryfikowane i poddawane obróbce. Może ta obróbka nie była finezyjna, ale za to nie pozwalała młodym umysłom zanadto odejść od tzw. życiówki. Nie miał szans się młodziak za bardzo wyalienować bo mimo wszystko większość czasu spędzał w jakimś, na ogół mieszanym towarzystwie. Teraz wsadza się łeb do szklanej bańki i przeżywa całe istotne życie w słoiku, jak kiszony ogórek. Można też niszczyć się tak, jak to było niemożliwe w realu, bo w realu zawsze miało się kumpli i oni też mogli dać po masce, jakby co. Zaczynają powoli dochodzić do mnie skutki tego w postaci młodych ludzi, z którymi współpracuję, a którzy się do niczego emocjonalnie nie nadają. Z jednej strony mają poczucie olbrzymiej wartości własnej, a z drugiej byle drobiazg typu zwrócenie uwagi na literówkę przyjmują jak cios w dołek z następującym podbródkowym. Jest epidemia samobójstw wśród młodych. W pewnym liceum na przestrzeni roku jeden uczeń się skutecznie obwiesił a drugiego ledwo odratowali bo się nałykał prochów. Owszem, pamiętam, że za mojej młodości też się wieszali, ale nie z taką częstotliwością.

Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 807