Autor Wątek: Akademia Lemologiczna [Eden]  (Przeczytany 165714 razy)

xetras

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1337
  • Skromny szperacz wobec różnorodności i osobliwości
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #210 dnia: Maja 14, 2023, 10:55:17 pm »
Wszystko łatwo krytykować z roku 2023 z dostępem do dr Gugla i weryfikacją w jaką stronę poszła nauka.
Jednak lata 50 w Polsce...
Wtrącę się. Tak około lat ~ '55-'61 było względne odprężenie.

Lata odwilży politycznej - po zawieszeniu broni w Korei, nie ma jeszcze muru berlińskiego, szantażu turecko -kubańskiego (z rakietami strategicznymi)  i dekolonizacji Afryki. (Garry Powers zestrzelony 1 V '60 to zaledwie incydent z U2, czyli podchody zwiadowcze).
Kilka przykładów dizajnu z tamtych lat:
Wygrany projekt urbanistyczny - Ściana Wschodnia (Warszawa)
Atomium i wystawa Expo (Bruxela)
I najlepsze obyczajowo kulturowe zjawisko:
Jacques Tatiszczew "Mon oncle" (Mój wujaszek"). Uwielbiam go i w ogóle film się nie zestarzał.
Było futurystycznie, nowocześnie i trochę retro a zwłaszcza - awangardowo.
Takie oto krzesło Tulipan:
https://lata60-te.pl/sklep/krzeslo-tulip-z-metalowa-podstawa-i-siedziskiem-z-wlokna-szklanego-proj-eero-saarinen-dla-knoll-international-wzor-z-1956-r/
Albo inne przykłady nowinek: muzeum Gugenheima, stolica Brasilia, pop art, minimal art, modulor*, muzyka konkretna, itd... Skrajny wynalazek tzw. metabolizmu w architekturze to późniejszy:
https://en.m.wikipedia.org/wiki/Nakagin_Capsule_Tower
(50 lat stał w dzielnicy Ginza, 1972-2022)

To kompletnie nowy świat ery atomowej. Miał być, ale Amerykańcy go popsuli, bo:
Wcześniej, tj. na przełomie lat 1959–1960 USA rozmieściły rakietowe pociski balistyczne na terytorium Wielkiej Brytanii, Włoch i Turcji, w pobliżu ZSRR. Był to największy kryzys w historii powojennego świata
https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Kryzys_kuba%C5%84ski
*Modulor, Le Corbusier i przy okazji cytat:

Antropomorfizm w ręku modernisty miał być narzędziem zapanowania nad przestrzenią, czyli przywrócenia jej ludzkiej skali, jaka w ocenie Le Corbusiera została zaprzepaszczona od czasu Rewolucji Francuskiej, gdy stary kanon zastąpiono na przełomie XVIII i XIX wieku nowym, czysto abstrakcyjnym i spekulatywnym systemem metrycznym. Le Corbusier był pewien, że to ten metryczny system pomiaru, nieodpowiedni, bo z gruntu obcy naturze, pozbawił architekturę ludzkiego punktu odniesienia i wobec tego był głównym sprawcą demontażu całej zachodniej tradycji architektonicznej"
http://miejsce.asp.waw.pl/modulor-a-sprawa-polska-2/
Ciekawy okres, przyniósł sporo zamieszania i przestrzennie i w rzeczywistości i w ogóle.
|
Wskakuję do rozdziału 6.
I na wstępie mnie zastopowało:
- ...Fizyk z Inżynierem spuścili cztery litry wzbogaconego roztworu soli uranowych z rezerwy stosu.
(...)
Z wielką uwagą odmierzali menzurką porcję cennej cieczy, dbając pilnie, aby nie przelać ani kropli.
Już przy czterech kubikach pojemności mogła się  rozpocząć  reakcja łańcuchowa.

Jak to połączyć? :-\
Pod "kubikiem" rozumie się centymetr sześcienny? Na pewno nie decymetr? :-\
Jeśli tak, to powyższy fragment należy chyba włożyć między non-science fiction.
Eee, jednak kubik to musi być więcej niż litr.
1. Przechodzę na notację naukową - więcej niż dm^3
2. Czemu autor dodaje do tego kubika - jeszcze że jest ...pojemności? To przecież oczywista oczywistość.

Kubik zwykle w budowlance slangowo jest w użyciu (Jednak też w leśnictwe przy drewnie).
https://www.rozmiar.com/ile-kubik-ma-m3-litrow.php
LA , kubik to cały metr sześcienny. Milion razy więcej niż przyjąłeś.
No to ja wysiadam: Mieli menzurkę na 4m^3 pojemności?
Cóż za poczucie humoru.
Inaczej...
To się dzieje:
Malutkim narzędziem odmierzają duże ilości, byle nie przekroczyć dopuszczalnego pułapu fizycznego tych ilości.
No to teraz załapałem absurd sytuacji.


« Ostatnia zmiana: Maja 14, 2023, 11:39:22 pm wysłana przez xetras »
~ A priori z zasady jak? ~
Dotkliwy dotyku znak.

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6605
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #211 dnia: Maja 15, 2023, 03:37:51 pm »
O szczegóły techniczne nie ma co kruszyć kopii. Są wrzucone od czapy i niespójne, niepotrzebne.
Nie wiem dlaczego Lem w tym kierunku poszedł... może mimowolnie? (pamiętając o jego technologii pisania)..
 Bo to jak z XIX wiecznych opowieści... Vernea opisującego szczegółowo Nautiliusa.

W sumie wystarczyło napisać, lecieli,  mieli nowoczesny napęd atomowy i superrakietę... i nikt by się nie czepiał.
Z drugiej strony bez tych szczegółów nie byłoby być może dramatycznych scen, jak choćby ta z wygrzebywaniem się za pomocą przekopu na powierzchnię, spaceru Inżyniera po rurze rakiety etc. Czasem odnoszę wrażenie, że w tej powieści są wymieszane dwa światy – rzeczywiste obrazy przeżyte lub znane  z opowieści oddające realia połowo-XX-wieczne i te fantastyczne - obcoplanetarne.

I że autor nie do końca panował nad tymi obrazami, czasem próbował sklejać... to co mu się „wyśniło” obrazem/sceną, z tym co chciał napisać.
I raczej te szczegóły techniczne zmyślał ad hoc...pytanie – po co?

By urealnić odbiór czytanego poprzez oddziałanie na wyobraźnię?
Inna odpowiedź jaka mi się nasuwa ta – że dla powieści, w mniemaniu autora -  to nieistotne  ???
Lub, cóż – niechlujstwo.

Podobna rozkmina była już przy wczesnych powieściach i tym zapomnianym nieco wytykaczu - Eustachym B. Cóż.
Lem by na to zapewne odpowiedział tak jak przed niemal 80 laty  ;)
Z prawdziwą przyjemnością przeczytałem (…) artykuł E. Białoborskiego, w którym wykazał on, że dane konstrukcyjne pocisku międzyplanetarnego, jakie podałem w mojej książce Astronauci, nie spełniają postulatu ścisłości fizykalnej i technologicznej i że rakieta, taka jak mój “Kosmokrator”, nie mogłaby dolecieć do planety Wenus. Dotąd większość czytelników Astronautów uważała, że autor tej książki rozwiązał wszystkie trudności, stojące na drodze urzeczywistnienia lotów gwiazdowych z pomocą energii atomowej i tym samym stanął w rzędzie najwybitniejszych wynalazców świata. Od opublikowania artykułu Białoborskiego nikt już nie będzie próbował zbudowania rakiety w oparciu o dane, zawarte w Astronautach i tym samym nie narazi się na przykre rozczarowanie…
Sugeruje to...jak w wielu obecnych mediach obrazek do artykułu, jedynie ilustracyjną rolę podanych szczegółów.

Na razie dalej akcji nie popycham, bom chyba się chyba wyrwał. W każdem jestem już po wizycie w jaskini i...  zaś – biegnący tłum nagich istot od razu wywołał skojarzenie z końcówką opowiadania „Operacja Reinhardt”.
Ale może to już odchylenie branżowo-specjalistyczne?
W każdym razie mają tego dubela „na pokladzie”. Oswajają.
« Ostatnia zmiana: Maja 15, 2023, 03:54:18 pm wysłana przez liv »
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6767
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #212 dnia: Maja 15, 2023, 09:12:24 pm »
Na razie dalej akcji nie popycham, bom chyba się chyba wyrwał. W każdem jestem już po wizycie w jaskini i...  zaś – biegnący tłum nagich istot od razu wywołał skojarzenie z końcówką opowiadania „Operacja Reinhardt”.
Ale może to już odchylenie branżowo-specjalistyczne?
W każdym razie mają tego dubela „na pokladzie”. Oswajają.
Akcja...właśnie po przeczytaniu VII rozdziału stwierdziłam, że dziwny on...właściwie akcji nie popycha, a jest stosunkowo długi.

Panowie - Koordynator, Doktor i Chemik - kontynuują zwiad. Pomimo ciemności, które okryły Eden...
Nie bardzo rozumiem dlaczego w takich warunkach decydują się na zejście do osiedla - jak je nazywają - mogli wrócić kolejnego dnia.

Jakie tam odchylenie? Tutaj akurat Lem sam o tym mówi - nawet gdyby czytelnikowi się nie kojarzyło - załoganci widzą obóz koncentracyjny, zbiorowe groby - pomordowanych?, cmentarzysko...sami tak komentują edeńską rzeczywistość.
Stąd tak - po akcji T4 wpadają w...właśnie "Operację R." lub coś w stylu łapanki albo nawet tłumu ściśniętego w komorze gazowej, falującego ze strachu...w kolejnym rozdziale rozważania czy to aby nie azyl dla obłąkanych..."Szpital..."?

W każdem -  jeden ocalony.
Dubelt, który dotarł do łazika przed nimi. Za nic nie chce wracać do swoich. Jako opiekuna upatrzył sobie Doktora - Doktor go ukrywa? Taki motyw?

Za to znajomkowie dubelta krążą godzinami - w bączkach - wokół rakiety - jakaś parada? manifestacja siły? działania obronne?

Zadziwiające, że dopiero ktoś teraz nie może spać (Fizyk), a ktoś inny (Koordynator) dostrzega konieczność wystawienia wartowników...

Co ciekawe - na zakończenie rozdziału w oddali majaczy jakby...Ziemia:)

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Cetarian

  • Full Member
  • ****
  • Wiadomości: 222
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #213 dnia: Maja 16, 2023, 10:24:47 am »
O szczegóły techniczne nie ma co kruszyć kopii. Są wrzucone od czapy i niespójne, niepotrzebne.

No, ale jak proponujesz oddzielić „szczegóły techniczne” od fabuły?

Moim zdaniem nie da się tego zrobić. Szczegóły techniczne tworzą ramę fabularną powieści. Od zderzenia z „ogonem” i z powierzchnią planety, poprzez opowieść, co się zepsuło, a co nie, czym dysponują, a czym nie, itd. To wszystko określa sytuację załogi.

Czy proponujesz ocenę jakiejś alternatywnej fabuły?

Typu: „Sześciu astronautów zostało teleportowanych na nieznaną planetę na miesiąc. Jako środek transportu dostali pikap (wydłużony, z trzema rzędami siedzeń i drzwi). Na pace mają zapas żywności i wody na miesiąc i namiot. W kaburach osobiste miotacze groźnych promieni, a na pace większy miotacz na słupku i zawiasach (na podobieństwo półcalowych karabinów maszynowych, popularnych w afrykańskich konfliktach).”

Czy tak?

Tylko, że to już nie będzie „Eden”, ale odcinek „Star-łaza”.

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 15527
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #214 dnia: Maja 16, 2023, 12:20:42 pm »
Bo to jak z XIX wiecznych opowieści... Vernea opisującego szczegółowo Nautiliusa.

Nie obrażajmy Verne'a (choć i jemu pomyłki, czy kuriozalne wizje futurologiczne się zdarzały). Starał się być ścisły. Z młodego jeszcze Patrona wyszedł tu raczej Wells (umowność techniczna i kwestie społeczne na pierwszym miejscu - wypisz-wymaluj kontynuacja tradycji "Pierwszych ludzi na Księżycu"*) chcący udawać Verne'a.

* Nawet w chowających się w glebie kielichach można się doszukać echa szybko rosnących wellsowskich lunarnych roślin.

W sumie wystarczyło napisać, lecieli,  mieli nowoczesny napęd atomowy i superrakietę... i nikt by się nie czepiał.

Wygląda na to, że Mistrz (tak, wtedy już Mistrz, którego znamy i kochamy) doszedł do podobnych wniosków niedługo później, pisząc "Solaris", i skupił się na tym, na czym się (wybitnie) znał, na naukoznawstwie.

biegnący tłum nagich istot od razu wywołał skojarzenie z końcówką opowiadania „Operacja Reinhardt”.
Ale może to już odchylenie branżowo-specjalistyczne?
Jakie tam odchylenie? Tutaj akurat Lem sam o tym mówi - nawet gdyby czytelnikowi się nie kojarzyło - załoganci widzą obóz koncentracyjny, zbiorowe groby - pomordowanych?, cmentarzysko...sami tak komentują edeńską rzeczywistość.
Stąd tak - po akcji T4 wpadają w...właśnie "Operację R." lub coś w stylu łapanki albo nawet tłumu ściśniętego w komorze gazowej, falującego ze strachu...w kolejnym rozdziale rozważania czy to aby nie azyl dla obłąkanych..."Szpital..."?

I tu właśnie wkracza artykuł linkowany przez Hoko - tak, na to wygląda bohaterom, Wam, mnie (przy iluś pierwszych czytaniach "E.", a i teraz na pierwszy rzut oka), ale czy możemy być pewni, że dobrze widzimy, że nie interpretujemy przez pryzmat bolesnej ziemskiej historii spraw zupełnie odmiennych, Obcych? Na razie na tym poprzestanę, bo kluczowe dla interpretacji Pazińskiego słowa padają dopiero w rozdziale VIII.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6605
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #215 dnia: Maja 16, 2023, 08:54:49 pm »
Cytuj
Nie obrażajmy Verne'a
A co tu ostatnio tyle o obrażaniu?   ;D
Tu dokładny opis Nautilusa i pełnione przez Verna nieścisłości w których wynika, że Nautilus nie powinien funkcjonować jak to opisał.
https://www.graptolite.net/Facta_Nautica/Nautilus_verne.html
 Jeden nawet, ten o działającym kompasie,  pasuje mi do Edenu, bo nasza szóstka też się takim ustrojstwem posługuje.
Jakby pole magnetyczne na obcej planecie było oczywistą oczywistością.

I tu znów pojawia się refleksja – na ile Eden to Ziemia?
Doktorowi czasem zlewa się.
Jak Ola zauważyła ten fragment choćby,  opisujący zachód słoń...gwiazdy - płaski, jakby wypalony brzeg planety zaklęsł nagle pod dotykiem ciężkiej czerwonej tarczy. To mogła być Ziemia.

Co razem skłania do zastanowienia, o czym tak naprawdę jest książka?
Jej przekaz, nie dekoracje.
 Wiem, półmetek to może nienajlepszy moment na takie uogólnienia, ale jako punkt wyjścia? 
Mnie na razie najbardziej wyświetla się problem niemożności zrozumienia zupełnie odmiennych cywilizacji.
Rozpatrywania wszystkiego przez ziemsko-ludzką siatkę pojęć i doświadczeń, co już Q zauważył. I co w gruncie rzeczy zostało wprost stwierdzone w powieści (jako zarzut).
 Ta niemożność zrozumienia, a z drugiej strony opowiedzenia życia w innych światach, występuje w wielu książkach pisarza.
To jeden z jego przewodnich tematów.
He, nawet mam pewien pomysł – skąd takie zainteresowanie. Niezbyt oryginalny  :)

Cytuj
No, ale jak proponujesz oddzielić „szczegóły techniczne” od fabuły?
Nie proponuję.
Natomiast skupianie się na kolejnych błędach Lema mam za jałowe. Po kilku widać, że opisane realia/technikalia  są niewiarygodne  i stwierdzając to można przejść dalej...do sedna np?
Bo co zmieni wykrycie 47 pomyłki?
Ale jeśli ktoś ma ochotę, to proszę bardzo. W sumie ciekawie się o tym czyta.
Zresztą one czasem i tak  wychodzą szwami.
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6767
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #216 dnia: Maja 16, 2023, 09:30:09 pm »
I tu właśnie wkracza artykuł linkowany przez Hoko - tak, na to wygląda bohaterom, Wam, mnie (przy iluś pierwszych czytaniach "E.", a i teraz na pierwszy rzut oka), ale czy możemy być pewni, że dobrze widzimy, że nie interpretujemy przez pryzmat bolesnej ziemskiej historii spraw zupełnie odmiennych, Obcych? Na razie na tym poprzestanę, bo kluczowe dla interpretacji Pazińskiego słowa padają dopiero w rozdziale VIII.
Oczywiście - to są wątpliwości siane przez Doktora - czy to co widzimy, jest tym co myślimy że widzimy?Czy te same zdarzenia można wytłumaczyć na różne sposoby? On od początku tak wyhacza załogę.
Rozdział VIII - że pogonię trochę - to narada półnagich mężczyzn w cieniu rakiety...
Z dziwnostek: Rana już Ci się prawie zagoiła, wiesz? Na Ziemi nie zamknęłaby się chyba tak szybko...rzecze Fizyk do Koordynatora...atmosfera Edenu jest...lecznicza? Chociaż tyle...

Ekipa rozważa możliwe warianty - próbują zrozumieć to, co zobaczyli (produkcja żywych istot?).
A dubelt (naśladując ich?) śmieje się...

Z możliwych zachowań na widok obcych: kontakt, atak, panika - Edeńczycy wydają się wybierać czwarte: obojętność.
Konkluzja: planetę toczy "rak". Coś poszło nie tak...
Trzeba wydobyć z plątaniny: Obrońcę.

Przejrzałam artykuł o Edenie - na ostateczne wnioski jeszcze za wcześnie...ale autor idzie tropem wyznaczonym przez Lema, a wspomnianym wyżej.
Wydaje mi się, że to nie jakaś nowatorska interpretacja - ona wynika wprost z napisanego.
To chyba jedna z nielicznych książek Lema, gdzie o sprawach okołowojennych mówi bez kamuflażu - chociaż przeniósł je w sferę SF i na nie-ziemski grunt.

Tak myślę - w Wiki - o tezie p.Orlińskiego:
Wojciech Orliński wysuwa hipotezę, że nie chciał o niej mówić gdyż „za bardzo się w tej książce odsłonił”. Dziennikarz sugeruje, że w fabułę wplecione są wspomnienia pisarza z lwowskiego getta[2].


Ja mam tezę, że Lem nie chciał do tej książki wracać po latach, bo być może uznał, że taki sposób pisania o cierpieniach okołowojennych jest niewystarczający? nieodpowiedni?
Najpierw był "Szpital..." - później pozostałe dwie części "Czasu..." - też nie pozwalał ich wznawiać - może chodziło o trudność w oddaniu tamtych emocji? tamtych zdarzeń? dlatego spróbował się z nimi na sposób fikcyjny? Ten też go nie zadowolił?
Może widział uproszczenia? Niemożność przedstawienia całego spektrum cierpienia i dróg doń prowadzących?
Wszak nie jest tak, że Lem nie mówił w ogóle o czasach wojennych...może szukał słów i dlatego te tematy wracają ( np. "Głos...", "Wizja..."), ale ciągle nie tak - żeby powoływać się na jedną konkretną książkę? Podpisać się pod nią - to tak było?

Wojna jest najgorszym sposobem gromadzenia wiedzy o obcej kulturze - także o obcym narodzie.


Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 15527
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #217 dnia: Maja 17, 2023, 11:39:01 am »
A co tu ostatnio tyle o obrażaniu?   ;D

;)

Tu dokładny opis Nautilusa i pełnione przez Verna nieścisłości w których wynika, że Nautilus nie powinien funkcjonować jak to opisał.

Prawda. Jednak u niego, poza jawnymi nonsensami, i rozwiązaniami, których można bronić tylko od biedy, wytłumaczenia dokładając, jest spory komponent pomysłów sensownych, czy nawet profetycznych. U młodego Lema natomiast prawie wszystko się nam - w aspekcie technicznym - rozłazi. (Inna rzecz, że może dochodzić też czynnik psychologiczny - powieści z lat '70 XIX wieku nie da się dziś traktować równie serio - więc i błędy jej łatwiej wybaczyć - co powieści znacznie nowszej, traktującej o zjawiskach pozostających dla nas wciąż pieśnią odległej przyszłości, może odleglejszej, niż się autorowi wówczas zdawało, która nie tylko - niezawinionym w sumie* - archaizmem, ale i absurdami nas w oczy kłuje.)

* SF, niestety, się starzeje.

Ta niemożność zrozumienia, a z drugiej strony opowiedzenia życia w innych światach, występuje w wielu książkach pisarza.

Przy czym w "Edenie" - jak na ironię - ta Obcość - przynajmniej na pierwszy rzut, mogącego mylić, oka - wydaje się jednak mało Obca, ot, na poziomie trochę bardziej wyrafinowanym od wspominanej parę razy powieści Wellsa, czy co mądrzejszych odcinków "ST"*. Chyba, że - właśnie - uznamy to za złudne.

* Zamieńmy hipotezy w komentarz wszechwiedzącego narratora, a wszystko stanie się aż nazbyt czytelne.

He, nawet mam pewien pomysł – skąd takie zainteresowanie. Niezbyt oryginalny  :)

Chętnie usłyszę ;) jaki to pomysł :).

Oczywiście - to są wątpliwości siane przez Doktora - czy to co widzimy, jest tym co myślimy że widzimy?Czy te same zdarzenia można wytłumaczyć na różne sposoby?

Nawiasem: zauważmy, że b. podobnie będzie potem we "Fiasku". Tam też załoganci z GOD-em, choć nawet Kwintan nie zobaczą ;), wszystko sobie pięknie - na obraz ziemskich spraw - wymodelują. I będą to spójne modele, zdolne nawet robić za ostrzegawczy komentarz do tychże ziemskich spraw. Ale do końca się nie dowiemy czy słuszne. (A o skutkach ich zastosowania szkoda nawet gadać...)

Z dziwnostek: Rana już Ci się prawie zagoiła, wiesz? Na Ziemi nie zamknęłaby się chyba tak szybko...rzecze Fizyk do Koordynatora...atmosfera Edenu jest...lecznicza?

Od jakiej strony to ugryźć? Prromieniowania metafazowe ze "Star Treka: Insurekszyna" pomińmy wyniosłym milczeniem. Co zostaje? Jakaś latająca w powietrzu nanotechnologia pozostała z lepszych czasów? Czy raczej to pytanie do Chemika?

produkcja żywych istot?

I to jest - IMHO - kluczowe dla interpretacji Pazińskiego. Bo może Eden, mimo grobowych podobieństw, nie stanowi powtórki z niedawno-obecnych ziemskich koszmarów, a przynosi swoje własne, które na Ziemi (tu zahaczamy o cetarianową uwagę, że Obcologia to w zasadzie futurologia, lub historia alt., ale i o bioetyczne pentalogi Okołowskiego z Wolniewiczem) może dopiero się zmaterializować.

A dubelt (naśladując ich?) śmieje się...

"Predator" się kojarzy:

(Choć małe szanse by twórcy "Eden" znali i inspirowali się. Kontekst też b. odmienny.)

Wojna jest najgorszym sposobem gromadzenia wiedzy o obcej kulturze - także o obcym narodzie.

I tu "Fiasko" się znów przypomina (a może raczej jest zwiastowane?).
« Ostatnia zmiana: Maja 17, 2023, 11:49:25 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6605
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #218 dnia: Maja 17, 2023, 11:22:00 pm »
Cytuj
Tak myślę - w Wiki - o tezie p.Orlińskiego:
Wojciech Orliński wysuwa hipotezę, że nie chciał o niej mówić gdyż „za bardzo się w tej książce odsłonił”. Dziennikarz sugeruje, że w fabułę wplecione są wspomnienia pisarza z lwowskiego getta[2].
Czyli można już przyprawiać surowiznę?
Ok. Poszedłem za przypisem do Orlińskiego i jego „niestejziemi”...i on tam  idzie dalej.
Niektórym scenom przypisuje wprost opisy sytuacji, które wydarzyły się  w życiu okupacyjnym Lema.. np. wydobywanie ciała pierwszego dubelta ubitego w rakiecie – to scena z „Brygidek”.
Doły ze zwłokami – Kortumowa Góra lub...od siebie dodam... Piaski, ew. obóz Janowski.
Tezy Orlińskiego są przekonywująco uzasadnione cytatami, i ...mnie przekonują.
Do tego stopnia, że sam zauważyłem inny szczegół, który być może  skleił się z życiorysem.
Ot, tak ni z gruszki jest wrzucony fragment o starym kosmonaucie: „Jako chłopak poznałem starego kosmonautę – widział więcej planet, niż miał włosów na głowie, a wcale jeszcze nie był łysy... Miał dobre chęci, chciał mi opowiedzieć, jak wygląda krajobraz, nie pamiętam już, na jakim księżycu. Tam są takie – mówił i rozkładał ręce – takie wielkie – i mają to takie, i tam jest tak, a niebo, inaczej niż u nas – inaczej, to tak – powtarzał wciąż w kółko, aż sam się zaczął śmiać i machnął ręką.”

A mi otworzył się ten stary Żyd spotkany przez Lema na terenie getta...  „który został przemycony (podobnie jak Karski) do Bełżca, a po powrocie do Lwowa odtworzył na oczach Lema szczegółowy plan obozu, aby przekazał go podziemnej komórce”. - to z Beresia.

I już zamykając temat Orlińskiego... jakoś milcząco założyliśmy, choć z dozą sceptycyzmu, że Lem kryje się pod postacią Doktora. Wedle  autora „niestejziemi” Lem byłby...dubeltem!
Istotą niedopasowana,  przeznaczoną na śmierć która marzy, by jacyś kosmici zabrali go z lwowskiego „raju”.
Cytuj
Ja mam tezę, że Lem nie chciał do tej książki wracać po latach, bo być może uznał, że taki sposób pisania o cierpieniach okołowojennych jest niewystarczający? nieodpowiedni?
Najpierw był "Szpital..." - później pozostałe dwie części "Czasu..." - też nie pozwalał ich wznawiać - może chodziło o trudność w oddaniu tamtych emocji? tamtych zdarzeń? dlatego spróbował się z nimi na sposób fikcyjny? Ten też go nie zadowolił?
Może widział uproszczenia? Niemożność przedstawienia całego spektrum cierpienia i dróg doń prowadzących?
Może być jak napisałaś.
Zwłaszcza ostatnie zdania o niemożności. Ja już to widzę...tę niemożność opowiedzenia... na swoim pokoleniowym poziomie – nie da się przekonywująco opowiedzieć młodym np. o stanie wojennym w dużym mieście. O atmosferze duszności, zagrożenia, dostania pałą za byleco, możliwości utraty studiów, roboty, internowania... a przecież to pikuś w porównaniu z przeżyciami Lema. Następnemu pokoleniu zwyczajnie brakuje aparatu pojęciowego, doświadczeń etc i wszystko powiedziane zamienia się w banał.
Bo jak wytłumaczyć te stany komuś, choćby nagłe zamkniecie na dołku bez opcji kontaktu ze światem na najbliższe miesiące...komuś,  kto za największą tragedię życiową uważa odcięcie od internetu np.
Szkoda gadać, a ci co wiedzą – to wiedzą.
I bez słów.
Powiem więcej, taka kulawa próba opowiedzenia nieopowiadalnego, to profanacja.
A z drugiej „to” domaga się wyjścia, uzewnętrznienia.
Zatem przerobienie literackie niezłym kompromisem by?
Dobra, kończę te tanie psychologizowanie.  :)
Wszak mogło być całkiem inaczej.

Ale idąc tym tropem, sądzę, że Henryk-Inżynier jest odbiciem postaci realnej. Nie mam pomysłu kto to ...być może mimo różnych nagabywań ta postać nie wyskoczyła z lemowej „czarnej skrzynki” pamięci, jak to nazwał Bereś. I podobnie "Racheli" , już zostanie tajemnicą.

Aha... jeszcze esej Jarzębskiego „Smutek Edenu” na końcu wydania G.W. Ale to może później?
Tu jest
https://solaris.lem.pl/ksiazki/beletrystyka/eden/70-poslowie-eden

Względem bioinżynierii na razie nic nic - muszę doczytać.
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

Cetarian

  • Full Member
  • ****
  • Wiadomości: 222
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #219 dnia: Maja 18, 2023, 01:02:53 am »

Cytuj
No, ale jak proponujesz oddzielić „szczegóły techniczne” od fabuły?
Nie proponuję.
Natomiast skupianie się na kolejnych błędach Lema mam za jałowe. Po kilku widać, że opisane realia/technikalia  są niewiarygodne  i stwierdzając to można przejść dalej...do sedna np?
Bo co zmieni wykrycie 47 pomyłki?
Ale jeśli ktoś ma ochotę, to proszę bardzo. W sumie ciekawie się o tym czyta.
Zresztą one czasem i tak  wychodzą szwami.

Nie chodziło mi o to, żeby wyłącznie, czy przede wszystkim tropić błędy.
Ale o to, że bohaterowie, już po zaklejeniu błędów papierem pakowym i plastrem, są dla mnie niewiarygodni.
Chcieli tylko przelecieć nad Edenem?
Ale skąd i dokąd lecieli?
Nie wiadomo.
A czy musi być wiadomo?
No, niby nie musi, ale nawet jeśli latali z prędkościami przyświetlnymi, to kiedy wróciliby na Ziemię, na Ziemi upłynęłoby tysiąc sześćset lat od ich startu.
Bregg miał problemy adaptacyjne po 127 latach. Jak wyglądałaby adaptacja po 1600 latach? To ich nie zastanawia?

Z jaką prędkością latali?

0,9c? Powrót trwałby osiemdziesiąt pokładowych lat, a hibernatora na pokładzie nie było. (A może był, tylko się o nim nie wspomina? Nikt się nie martwi, czy aby się nie zepsuł?).

0,99c? Wtedy na powrót potrzebowaliby tylko („tylko”) osiem lat czasu pokładowego. Pomińmy kwestię ilości energii potrzebnej na takie loty, ale co oni mieliby robić przez te osiem lat? Jednak hibernować?

A może „dom”, to jakaś kolonia albo baza setki lat świetlnych od Ziemi?
I nie wspomina się o tym ani słowem?

Skąd w świecie Edenu brały się dzieci? Z probówki? Czy załoga też jest z probówki? Nie tylko nie mają rodzin – więc za nimi nie tęsknią, ale nawet nie wiedzą, co to jest rodzina? A historii nie znają, bo książek historycznych nie ma w pokładowej bibliotece?     
     
*
„Jako chłopak poznałem starego kosmonautę – widział więcej planet, niż miał włosów na głowie, a wcale jeszcze nie był łysy... Miał dobre chęci, chciał mi opowiedzieć, jak wygląda krajobraz, nie pamiętam już, na jakim księżycu. Tam są takie – mówił i rozkładał ręce – takie wielkie – i mają to takie, i tam jest tak, a niebo, inaczej niż u nas – inaczej, to tak – powtarzał wciąż w kółko, aż sam się zaczął śmiać i machnął ręką.”   

No, ten fragment wkurza mnie jeszcze trochę bardziej niż inne.

Gdyby stary kosmonauta wziął ze sobą aparat Zorka pięć, to mógłby zrobić parę zdjęć i pokazać je chłopakowi.

A w 1957 roku produkowano aparaty lepsze niż Zorka.
 
« Ostatnia zmiana: Maja 18, 2023, 01:07:55 am wysłana przez Cetarian »

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6767
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #220 dnia: Maja 18, 2023, 01:52:22 am »
Poszedłem za przypisem do Orlińskiego i jego „niestejziemi”...i on tam  idzie dalej.
Zanim podążę...ja skręciłam w Trybunę Robotniczą nr 211, z 6-7 IX 1958 - wydrukowano wtedy pierwszy rozdział "Edenu"...muszę powiedzieć, że pierwsza strona mnie rozłożyła:
- "Bezpieczeństwo w górnictwie węglowym musi ulec radykalnej poprawie" - z lewej,
- z prawej: "Sytuacja w Cieśninie Taiwanu" - jakże to wszystko aktualne...a wraz ze środkiem absurdalne:
- środkiem ilustracja i  Stanisław Lem EDEN...:
https://www.sbc.org.pl/dlibra/publication/121528/edition/114178/content
Cytuj
Tezy Orlińskiego są przekonywująco uzasadnione cytatami, i ...mnie przekonują.
Do tego stopnia, że sam zauważyłem inny szczegół, który być może  skleił się z życiorysem.
Tak. Jeśli spojrzymy na Eden przez pryzmat ziemskich doświadczeń.
Jeszcze jest akcja T4 o której wspominałam - likwidacja chorych osobników i myśl, że odwiedzili szpital.
Cytuj
I już zamykając temat Orlińskiego... jakoś milcząco założyliśmy, choć z dozą sceptycyzmu, że Lem kryje się pod postacią Doktora. Wedle  autora „niestejziemi” Lem byłby...dubeltem!
Istotą niedopasowana,  przeznaczoną na śmierć która marzy, by jacyś kosmici zabrali go z lwowskiego „raju”.
W każdym razie znał uczucia stworzenia ukrywającego się przed osobnikami swojego gatunku - możliwe więc, że je wykorzystał do opisu i jakaś cząstka tamtego Lema jest w dubelcie.
Jednak Doktor wydaje się być jego doroślejszą wersją, już wykształconą, sceptyczną, ostrożnie formułująca wnioski z obserwowanego. Ponadto: zawód, zainteresowania...
Cytuj
Szkoda gadać, a ci co wiedzą – to wiedzą.
I bez słów.
Otóż to. Po latach - dodatkowo - ten fantastyczny sposób uzewnętrznienia mógł się wydawać nieadekwatnym? jakimś rodzajem profanacji właśnie? Wobec np. innych świadectw ludzi, którzy przeżyli i próbowali mówić/pisać o tym wprost?
Cytuj
Aha... jeszcze esej Jarzębskiego „Smutek Edenu” na końcu wydania G.W. Ale to może później?
Tak. Czytam to wydanie - esej na końcu i wtedy też go przeczytam:)

W sumie to gdzie jesteśmy?
Rozdział IX?
Inżynier, Fizyk i Doktor dwukrotnie ruszają po wodę - raz z nią wracają, a drugi raz przynoszą info o działaniach Edeńczyków: kopią doły, zalewają je czymś fosforyzującym - ruch jak na Marszałkowskiej.
Wszystko kończy się kanonadą, która zasiewa wokół rakiety żywopłot - wzrastający z mechanicznych ziarenek płot.
Zaczątek nekrosfery?

Przy okazji wychodzą bokiem takie wynalazki jak:
- miotacz antyprotonowy, którym dysponuje reaktywowany Obrońca,
- zmywarka (chłopaki już nie muszą zmywać naczyń - wrzucają talerze do zmywaka...;)
- syntezatory do produkcji żywności.
Ponadto nadzwyczaj szybko ekipa oczyściła i przepompowała radioaktywną wodę.
Gdyby stary kosmonauta wziął ze sobą aparat Zorka pięć, to mógłby zrobić parę zdjęć i pokazać je chłopakowi.

A w 1957 roku produkowano aparaty lepsze niż Zorka.
Za to wzięli kamerę, którą musiało dźwigać trzech mężczyzn!:)

Cóż rozsądnego jest w rakietach, które lecą do gwiazd?
- zapytuje jakby w odpowiedzi Henryk...

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6605
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #221 dnia: Maja 18, 2023, 08:50:40 pm »
Cytuj
Gdyby stary kosmonauta wziął ze sobą aparat Zorka pięć, to mógłby zrobić parę zdjęć i pokazać je chłopakowi.
Tak jest.  :)
Co tym bardziej mnie przekonuje, że to nie był żaden astronauta.
Tam gdzie go wysłano, raczej nie dało się przemycić aparatu fotograficznego. Zresztą nawet gdyby, to jak bezkarnie robić zdjęcia na planecie Bełżec?
Zostaje tylko opowiadanie tego, co nie do opowiedzenia.

Marginesem i nasi astronauci nie korzystają z urządzeń nagrywających. Dziś to byłoby pierwsze...nagrać filmiki i je potem na spokojnie analizować.
Oni nawet w tej przyszłości z rakietami atomowymi nie mają fotoaparatów?  :-\

Cytuj
W sumie to gdzie jesteśmy?
Rozdział IX?
Dobre pytanie :)
I odpowiedź  :D
Właśnie skończyłem dziewiątkę. Akcja znów rusza z kopyta. Ostrzał, samorodne zasieki , druty... ciekawe.

Cytuj
Jeszcze jest akcja T4 o której wspominałam - likwidacja chorych osobników i myśl, że odwiedzili szpital.
Otóż, zdecydowanie dużo tych znanych wątków.
Streściłaś część - i oki.
Zaspoileruję też trochę - druga ekspedycja miast kolejnej porcji wody przynosi wieści o dziwnych ruchach lepszych Rajskich.
I realistyczny ostrzał, który brzmi jak artyleryjska nawała...który to może być rok - 39? 41? 44?
Trzytysiąceileśtam oczywiście.  ;)

Atak? Kocioł? Izolacja?

A teraz - do rzeczy!  8)
Cytuj
Ponadto nadzwyczaj szybko ekipa oczyściła i przepompowała radioaktywną wodę.
Tak, ponieważ jest to bardzo zgrana ekipa... nie pierwszy raz to robią.

Rozdział IX rozpoczyna się w tych klimatach;
Z górą dwie godziny pracowali ciężko, wynosząc ze spodniej komory potrzaskane kawały automatów wryte w siebie, szczepione niemal nie do rozerwania części zapasowe, które przy zderzeniu wyrwały się z umocnień i lawiną pokryły stojącą pod nimi lawetę... Największe ciężary podnosili małym nożycowym dźwigiem, a wszystko, czego nie dało się przeciągnąć przez drzwi, Inżynier rozmontowywał pierwej pospołu z Koordynatorem.
Dwa arkusze pancernej blachy wklinowane między wieżyczkę Obrońcy i przytłaczającą ją skrzynię z ołowianymi cegłami pocięli w końcu łukiem elektrycznym, sprowadziwszy w dół z maszynowni kable z tablicy rozdzielczej reaktora.
Cybernetyk z Fizykiem segregowali to, co już wywleczono ze zgrzytającego potępieńczo stosu wraków.
Części nie do naprawienia przeznaczali na złom. Chemik z kolei dzielił ów złom wedle rodzaju materiału.

Przepraszam, za przydługi cytat, ale...
Tak się naprawia kosmolot?
Czy może demontuje?
A może jednak coś innego, hę? - np. rozbity czołg, transporter, sanitarkę? Opis "Obrońcy" bardzo przypomina ten czołg.

Teraz inne cytaty
Wywiad z pisarzem;
...moja firma organizowała wyprawy samochodami na wielkie pobojowiska... gdzie jako spawacz za pomocą tlenu, autogenowymi palnikami ciąłem korpusy zniszczonych czołgów.
Organizowano nam też wyprawy do Beutelpark der Luftwaffe... Niemcy ściągali tam rozbite pojazdy sowieckie... kiedyś zlecono mi rozbieranie dużego pojazdu sanitarnego.


fragment wczesnego opowiadania, gdzie Krzysztof to być może Lem
Krzysztof przyszedł bardziej zmęczony, niż zazwyczaj. Głowę pełną łomotu blach, płomieni i woni spalonego żelaza...uciszyła ciemność.
Na trzeci dzień Krzysztof przyszedł nieco później. Musiał pomagać przy kuciu wielkiej stalowej sztaby i ręce drżały mu jeszcze od ciężkiego  młota."

Niepodobne do tych rakietowych demontaży? Plus multum opisów z dwójki "Czasu".

W każdym razie ja przy tym fragmencie z opisem naprawy rakiety od razu zobaczyłem garaże Rohstofferfassung i ich akcje wyjazdowe na pobojowiska by demontować zniszczony sprzęt wojenny.
Jeśli domysł jest słuszny, a tych cytatów znalazłoby się więcej - to ekipa rakietowa wzorowana być mogła na ekipie warsztatowej z którą Lem pracował w tej firmie.
Wtedy Inżynier-Henryk byłby majstrem?
Lem wymienia go z imienia i nazwiska u Beresia, z dużym szacunkiem go wspomina... ale coś mi mówi a próbowałem sprawdzić tę osobę, że te personalia są fałszywe
- nie jest to Henryk w każdym razie.

Cytuj
Jednak Doktor wydaje się być jego doroślejszą wersją, już wykształconą, sceptyczną, ostrożnie formułująca wnioski z obserwowanego. Ponadto: zawód, zainteresowania...
Tak, i tylko on wykazuje wyjątkową czułość wobec dubleta - z wzajemnością. Rozumieją się lepiej.
Czyżby borghesowski motyw spotkania się z młodszym sobą?
Zakamuflowany.

Dobra, na razie tyle - zapora ze starych zegarków rośnie, ale oni postanawiają ruszyć na kolejny zwiad. Chyba "Obrońca" będzie mógł wykazać się.
Ta fascynacja Lema czołgami...w którymś Ż.P. jest opowiadanie o super-czołgu, może poszukam...  Prekursor Niezwyciężonego?

A nie...bo pamiętałem, że miał nazwę ten kołobrzeski. Ale nie "Obrońca" - to był Mściciel.


« Ostatnia zmiana: Maja 18, 2023, 10:59:29 pm wysłana przez liv »
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

Cetarian

  • Full Member
  • ****
  • Wiadomości: 222
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #222 dnia: Maja 19, 2023, 04:52:12 pm »
Cytuj
Gdyby stary kosmonauta wziął ze sobą aparat Zorka pięć, to mógłby zrobić parę zdjęć i pokazać je chłopakowi.
Tak jest.  :)
Co tym bardziej mnie przekonuje, że to nie był żaden astronauta.
Tam gdzie go wysłano, raczej nie dało się przemycić aparatu fotograficznego. Zresztą nawet gdyby, to jak bezkarnie robić zdjęcia na planecie Bełżec?
Zostaje tylko opowiadanie tego, co nie do opowiedzenia.

Czyli … twoim zdaniem, ponieważ Lem przepracowywał w książce traumy okupacji niemieckiej i getta, nie można (nie należy? nie wypada?) krytykować fabuły, bo to i tak tylko jakiś parawan, pretekst do owego przepracowywania?

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6767
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #223 dnia: Maja 19, 2023, 09:28:48 pm »
Marginesem i nasi astronauci nie korzystają z urządzeń nagrywających. Dziś to byłoby pierwsze...nagrać filmiki i je potem na spokojnie analizować.
Oni nawet w tej przyszłości z rakietami atomowymi nie mają fotoaparatów?  :-\
Używają - ale dosyć archaicznego sprzętu.
O czym wspomniałam w poprzednim poście  - to wyprzedza omawiane, bo z rozdziału X.
Tam ciężka kamera robi...200 zdjęć na sekundę:)
Niemniej zwykłych aparatów fotograficznych - nawet z filmem dziwnie kolorującym typu ORWO (pamiętacie?;) - nie stwierdzono:)
Cytuj
W każdym razie ja przy tym fragmencie z opisem naprawy rakiety od razu zobaczyłem garaże Rohstofferfassung i ich akcje wyjazdowe na pobojowiska by demontować zniszczony sprzęt wojenny.
Jeśli domysł jest słuszny, a tych cytatów znalazłoby się więcej - to ekipa rakietowa wzorowana być mogła na ekipie warsztatowej z którą Lem pracował w tej firmie.
Wtedy Inżynier-Henryk byłby majstrem?
Skojarzenie - w toku ziemskich - bardzo dobre.
Jedyna wątpliwość to ten podział ról - gdzie tam Fizyk, Chemik, Cybernetyk?
Ale tak  - postać Inżyniera mogłaby być wzorowana na kimś z tamtej roboty...
Cytuj
Tak, i tylko on wykazuje wyjątkową czułość wobec dubleta - z wzajemnością. Rozumieją się lepiej.
Czyżby borghesowski motyw spotkania się z młodszym sobą?
Zakamuflowany.
Coś w ten deseń - obdziela ich własnymi przeżyciami...
Cytuj
Chyba "Obrońca" będzie mógł wykazać się.
Taaa...w X rozdziale - Obrońca wykazuje się  -  to mieszanka czołgu - wozu  - łazika.
Raz do gruntu brakuje mu metra, innym razem dwóch, ale bywa, że i czterech:)
Generalnie to taki Wall-E?;)
Ale w jego obsłudze najbardziej rozkłada mnie sposób strzelania anihilatorem: nacisnął nogą pedał...
I oczywiście możliwość uczynienia z Obrońcy kabrioletu...wiatr we włosach, piach zgrzyta w zębach - nic tylko nakręcić filmik z życia planety...
...zupełnie sielska wyprawa...mruknął Doktor...

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6605
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #224 dnia: Maja 19, 2023, 09:45:50 pm »
Cytuj
Czyli … twoim zdaniem, ponieważ Lem przepracowywał w książce traumy okupacji niemieckiej i getta, nie można (nie należy? nie wypada?) krytykować fabuły, bo to i tak tylko jakiś parawan, pretekst do owego przepracowywania?
Ależ nie. Wypada i można.
W końcu w nazwie wątku jest "Akademia", to zaś zobowiązuje. Wszystkie koncepcje i pomysły są mile widziane.
To raczej ja jestem wstecznik i mrakobies. Mam tego świadomość, że nowoczesne nurty analizy literackiej idą dokładnie odwrotnie.
Wręcz oddzielają dzieło od autora, i pozwalają z nim robić wszystko. Dzieło staje się niezależnym bytem przez co można je interpretować dowolnie, a każda taka interpretacja jest jakoś uprawniona. 
Pewnie ma to nawet jakąś mądrą nazwę
Sam Lem dorobił się dziesiątek takich analiz z wszelkich możliwych pozycji, których czubkiem lodowym jest wiadoma książeczka.
Zatem, wracając do fabuły Edenu, należy ją krytykować, bo niby dlaczego robić wyjątek? Uważam, że książka byłaby dużo lepsza, gdyby nie te rażące błędy związane z "science", uproszczenia.
Chyba że....
Chyba że autor popełnił je z jakiegoś powodu celowo? Tego nie wiem.

Wracając do książki utknąłem nieco - tzn zacząłem X-tkę.
Wyjechał "Obrońca", na niecałą godzinę przed znaną markizą, która jak wiadomo wyszła z domu o piątej.
Kilka minut po czwartej spodnia klapa ciężarowa drgnęła i opuściła się wolno w dół jak szczęka żarłacza.
Co się stało z markizą, gdzie poszła nie pamiętam...za to obrońca wciąż przypominający czołg uderzył w barierę, która przebił i tum ulgł.
Obiecuję poprawę  8)
Cytuj
Ale w jego obsłudze najbardziej rozkłada mnie sposób strzelania anihilatorem: nacisnął nogą pedał...
Coś mi się kmini w resztach pamięci, ze w jakimś pojeździe bojowym z tamtej epoki tak właśnie odpalało się karabin. Oburącz celowało, a nogą odpalało spust.  :-\

O - M8 jest uzbrojony we współosiowy karabin maszynowy M1919A4 obsługiwany pedałem nożnym. Ten karabin maszynowy można zdemontować, a statyw do niego jest przechowywany na pokładzie, w celu zwiększenia zdolności obronnych załogi w przypadku zmuszenia jej do opuszczenia pojazdu.
https://pl.frwiki.wiki/wiki/M8_Greyhound
Ale mi drzazgą siedzi coś naszego układowarszawskiego.

To mogło Lema zainspirować bardziej
Spust uzbrojenia typu nożnego, gdzie armatę odpalało się prawą nogą, a karabin maszynowy lewą nogą.
http://opisybroni.pl/t-70-t-70m/?print=print
Cytuj
...zupełnie sielska wyprawa...mruknął Doktor...
Za to wcześniej, tuż po odpaleniu petardy - co ja tutaj robię  ;D

« Ostatnia zmiana: Maja 19, 2023, 10:01:13 pm wysłana przez liv »
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana