Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Hyde Park / Odp: Bracia mniejsi
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Dzisiaj o 03:39:03 am »
Plącze się tu po osiedlu lis, z piąty raz go widzę... Tym razem mnie obudził wydając charakterystyczne, brzmiące jak kaszel, odgłosy...
Nie wiem czy ktoś go nie hoduje, bo widywałem go w duecie z czarno-białym (ewidentnie nie-bezpańskim) psem, a raz i w tercecie, z tegoż psa właścicielem (pomykającym na rowerze) w roli trzeciego...
2
DyLEMaty / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Dzisiaj o 03:17:38 am »
Wrócę do cyklu recenzji historii z uniwersum Incala. Tym razem na tapecie "Kasta Metabaronów" ("La Caste des Méta-Barons"):
https://esensja.pl/komiks/publicystyka/tekst.html?id=32351
Lema tam niewiele (choć może nieco z dwu najmroczniejszych "Bajek..."; zresztą robobajki tam się też opowiada), ale "Diuny" pełno... I znów cytacik, powiedzmy smakowity:
"Chciałbym być obdarzony ta owłosioną częścią ciała, którą bioistoty nazywają zadkiem, by móc narobić ze strachu! Paleochryste, daj mi biojelita, bym mógł się sfajdać z ciekawości!"

A nawet dwa:
"Jodorowsky chyba najbardziej jak do tej pory zajmuje się transhumanizmem – w jego wydaniu jest radykalny i drastyczny, polegający na bezkompromisowej ingerencji w ciało. Ludzie podlegający tak gwałtownym przemianom, nie są przygotowani do tego w żaden sposób – Metabaronowie to hybrydy tworzone ot tak, pod wpływem chwili i doraźnej potrzeby. Tu nie ma ewolucyjnej drogi ku transhumanizmowi – jest rewolucyjna, zatem, w oczach Chilijczyka, skazana na niepowodzenie. Przenosi on tutaj wojnę ciała z maszyną (co nie jest nowością w jego komiksach) na zupełnie nowy poziom, mroczny i przerażający. Metal bowiem ratuje tu ciało, ale niszczy umysł. Metabaronowie ulegają ciągłej dehumanizacji, co najdosadniej widać w przypadku Dziadka Stalogłowego, najpotężniejszego i najokrutniejszego z nich. Ale na koniec, jak zwykle, Jodorowsky pokłada nadzieję w człowieczeństwie – bo to właśnie je odnajduje Bezimienny, ostatni Metabaron, i to ono u niego zwycięża."
3
Hyde Park / Odp: no nie mogę...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Maj 22, 2022, 11:00:48 pm »
W szkole mi wmówili i całe życie wierzyłem, że ptakom skrzydła wyrastają mniej więcej z tego miejsca, co ludziom ręce. A okazuje się, że kompletnie z innego...
4
DyLEMaty / Odp: Z PEWNOŚCIĄ nie jesteśmy sami..
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Maj 22, 2022, 08:55:33 pm »
5
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Maj 22, 2022, 05:46:03 pm »
Z punktu widzenia USA kanibalizacja Ukrainy, Polski, "Pribałtyki" etc. praktycznie nie ma żadnego znaczenia, to i tak dla nich za granicą świata w układzie wschód-zachód czyli powiedzmy za Berlinem. Ma trochę większe znaczenie dla starej Europy, bo miło jednak mieć przedmurze i słać ewentualnie kasę a nie najlepszych synów.

Co do USA nie jestem pewien, istnieje w ichniej myśli geopolitycznej nurt (linkowałem i przytaczałem swego czasu - cokolwiek dla śmiechu - rozważania do niego należące) widzący w naszym regionie (wtedy była mowa o Polsce, teraz chyba waleczna Ukraina w tę rolę (też) weszła) i klin wbity we Wschód (gdyby miało dojść do jakichś bardziej bezpośrednich konfrontacji NATO-FR) i przeciwwagę dla lubiących jednak podkreślać swoją niezależność sojuszników z Niemiec i Francji). Czyli sprzymierzeńca dość cennego, acz - obawiam się - masz rację, że (potencjalnie) zbywalnego i traktowanego w kategoriach wasala...

Nie chcą Rosji Putina? Hm. No nie wiem. Mam wrażenie, że "kolektywny Zachód" gotów jest nadal mieć do czynienia właśnie z Putinem

Tu bym chyba podzielił Zachód na zaoceaniczny i zachodnioeuropejski, gdzie ten pierwszy (USA) stać na ostrzejszy kurs, bo jest dalej i ma większe możliwości nabywania paliw ze zdywersyfikowanych źródeł, podczas gdy ten drugi (nazwane w poprzednim akapicie państwa stanowiące oś kręcącą w dużym stopniu Unią) wolałby miec święty (czy raczej nieświęty) spokój...
6
Lemosfera / Odp: Gdzie mieszkał Lem
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Maj 22, 2022, 05:36:33 pm »
Cytuj
To dam tutaj - zresztą o lwach też tutaj było - mam nadzieję, że to nie puste gesty  a początek pięknej przyjaźni;)
Stało się! Zatem popatrzmy   :)

https://przemysl.naszemiasto.pl/wladze-lwowa-odslonily-rzezby-lwow-na-polskim-cmentarzu/ar/c1-8826749
Cytuj
co ImageShack zrobił z moimi zdjęciami:
Prawdziwy shock!  :o
A jak to się stało?

I zupełnie z innej mańki..ale skoro wątek miejsca zamieszkania Lema został odkryty, więc tu.
Wielu było zdziwionych, że Lem nie odwiedził Lwowa po wojnie, choć mógł.
Sam Lem wprawdzie to wyjaśniał, ale i tak budowano różne domysły, czasem dość bzdurne.
Być może współczesnemu człowiekowi nie mieści się to w głowie, ale najwyraźniej w wypadku "ludzi po przejściach" bywa inaczej.
Przypadkiem znalazłem jeszcze jednego, i też pisarza (starszego o 5 lat od Lema)
Eugeniusz Paukszta we wspomnieniu syna, kawałeczek :
Do chwili śmierci mojego Ojca w 1979 roku, a także jeszcze przez kilka późniejszych lat nie można było publicznie przedstawiać wielu faktów z Jego życia. Dlatego chciałbym przypomnieć te najważniejsze, głównie z okresu wojennego i powojennego, akcentując przede wszystkim to, o czym nie można było napisać przed 1989 rokiem.
Wilno i Wileńszczyzna to miejsce dzieciństwa i młodości. Tak głęboko utrwalił się ten obraz w pamięci i w sercu Ojca, że już w wieku dojrzałym nie chciał odwiedzić Wilna pozostającego poza granicami Polski. Jeden z przyjaciół Ojca dobrze to zrozumiał, komentując: „przecież powracając do Wilna, serce mogłoby mu pęknąć”. Tam przecież rozpoczynał studia, przerwane przez wojnę. Był uczestnikiem wojny obronnej w 1939 roku. Nie skorzystał z zaistniałej możliwości wyjazdu za granicę tuż przed zajęciem Wilna przez Niemców i uniknięcia wojennej niedoli.

7
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Maj 22, 2022, 05:14:29 pm »
Teraz podobnie, nie chcą Rosji Putina, ale takiej osłabionej pod większą kontrolą - już tak, jak najbardziej.
Nie chcą Rosji Putina? Hm. No nie wiem. Mam wrażenie, że "kolektywny Zachód" gotów jest nadal mieć do czynienia właśnie z Putinem, i tylko szuka pretekstu, by pomóc mu "wyjść z twarzą" z konfliktu, zapomnieć o wszystkim co zaszło, zdjąć sankcje, i hopca-drica-lam-ca-ca, szafa gra, business as usual.

Bynajmniej nie oczekuję od "sojuszników" jakichś specjalnych walorów moralnych, jakiejś specjalnej życzliwości dla Ukrainy. W końcu Realpolitik ist Realpolitik. Jasne, że zbrodnie wojenne, zrównane z ziemią miasta, śmierć i cierpienia Ukraińczyków - to pestka. Gdyby dało się kosztem Ukrainy uzyskać gwarantowany pokój w Europie, to pies z nią tańcował, z Ukrainą. To normalne.

Ale dziwi mnie zanik u tamtejszego establishmentu elementarnego instynktu zamozachowawczego. Czyż nie jasne, że Rosji nie da się "oswoić"? Że ekspansjonizm, przede wszystkim militarny, jest jej immanentną cechą? Że gdy Putinowi uda się pokonać Ukrainę, on pójdzie dalej, i nic go nie powstrzyma? Że teraz świat ma do czynienia ze stalinowskim "wyzwoleńczym pochodem" w wydaniu 2.0?

Czyżby aż tak miło jest żyć pod mieczem Damoklesa, pod stałą groźbą uderzenia nuklearnego? Nie ogarniam. Zwłaszcza teraz, kiedy istnieje świetna okazja skończyć z tym zagrożeniem raz na zawsze, i to cudzymi rękami, małym kosztem, za cenę cudzej (ukraińskiej) krwi?
Jak wytłumaczyć nienaturalną "miłość" ze strony Zachodu, różnych tam Makaronów-Szolców, do zbrodniczego kraju i jego lidera-kryminalisty? Co to takiego? Masochizm? Zespół sztokholmski? Strach? Sprzedajność? Głupota? :-\


@maziek
Siła robacza, powiadasz?
Dorzucam do kolekcji, obok pełnonocnika i moczodawcy :)
8
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Maj 22, 2022, 04:00:18 pm »
Mnie się zdaje, że Ukraińcy paradoksalnie mają za sobą kształt USSR, bo skoro sam ZSRR uznał, że taka jest granica Ukrainy, to spadkobierca prawny ZSRR nie bardzo ma argumenty, aby to podważać. Przecież nominalnie ZSRR to była federacja narodowych republik radzieckich, z których o ile pomnę, zgodnie z konstytucją ZSRR, każda mogła w dowolnej chwili podziękować i stać się niezależnym państwem. Choć zdaje mi się, że FR miękko lawiruje w kwestii jest, czy nie jest sukcesorką prawną ZSRR. Z drugiej strony takie rozumowanie jest niekorzystne w kwestii Krymu, który został dołączony do Ukrainy niezgodnie z obowiązującym wówczas zarówno w USRR jak i ZSRR prawem, czyli de jure nielegalnie i do tego stosunkowo niedawno.


Co do Curzona to możliwe, że jednak optyka się nieco zmieniła. Zachód pomagał ZSRR, bo się zorientował, że Niemcy są zdolni zająć jego terytorium i staną się mocarstwem, z niczym nieskrepowanym dostępem do ropy i rud metali a także pokładami siły robaczej, wszystko zorganizowane inżyniersko na sposób niemiecki. Ale chyba się w trakcie zorientował, że hoduje innego potwora na miejsce poprzedniego. Teoretycznie Jałta nie była taka zła - w praktyce Zachód zamknął oczy na realizację tej umowy (kluczowa sprawa - wolne wybory, które jak wiadomo były niewolne i nikt palcem nie kiwnął). Ale, moim zdaniem, bomby atomowe, które spadły na Japonię były wymierzone w ZSRR. Machnęli ręką na nas, czyli w swoim mniemaniu "bantustan", ale równocześnie pokazali siłę i supremację. Tylko, że tę siłę błyskawicznie ZSRR z pomocą pożytecznych idiotów wykradł i przysposobił i supremacja, przynajmniej ta magiczna wzięta z wunderwaffe, wzięła znikła tak nagle, jak powstała.


Moim zdaniem USA się trochę nauczyło i daje tę kasę po to, żeby uniemożliwić Rosji pozostanie mocarstwem. Po to i w takim zakresie. Czyli trochę się nauczyli. Z punktu widzenia USA kanibalizacja Ukrainy, Polski, "Pribałtyki" etc. praktycznie nie ma żadnego znaczenia, to i tak dla nich za granicą świata w układzie wschód-zachód czyli powiedzmy za Berlinem. Ma trochę większe znaczenie dla starej Europy, bo miło jednak mieć przedmurze i słać ewentualnie kasę a nie najlepszych synów.


Kwestia potrzebności FR może się zadziwiająco szybko rozwiązać, kiedy tylko ich surowce przestaną być potrzebne, a to może nastąpić w skali geopolitycznej za mgnienie oka. Natomiast zapewne wielcy niczego się tak nie boją, jak implozji, zapadnięcia się Rosji z zassaniem okolic i jej zagospodarowania w większym czy mniejszym stopniu przez Chiny i nie tylko. Jeszcze zobaczymy, jak USA wspiera militarnie FR czy cokolwiek z niej zostanie, w jej dzielnej i nierównej walce z najazdem chińskim.
9
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Maj 22, 2022, 03:28:55 pm »
Cytuj
Chcieli nie bolszewickiej ale krótko, bo już w Jałcie jakoś lekko machnęli ręką - na Polskę i resztę demoludów. Choć podobnież Churchill miał biedak wyrzuty sumnienia.
A nawet już w Teheranie :)
Swoją drogą ciekawe, czy (w ramach powtarzającej się historii?) pojawi się kiedyś argument Ukraińskich Kresów Wschodnich.
Na razie kluczowe są działania zbrojne, ale prędzej czy później pałeczkę przejmie dyplomacja i wtedy zaczną się pojawiać się argumenty pozamilitarne.
Na przykład etniczne, językowe...czy jakoś podobnie... ważne byle inność, którą można "wyzwalać".
Pisząc wprost, czy pojawi się linia, podobnej do tej sprzed stu lat - linii Namiera (bardziej znanej jako linia Curzona).
https://pl.wikipedia.org/wiki/Linia_Curzona
Wtedy podrzucającym była dyplomacja brytyjska.
 
10
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Maj 22, 2022, 02:25:25 pm »
To jest podobny dylemat, przed którym stała Polska u progu niepodległości. Wtedy też nasi drodzy sojusznicy "nie pomagali", delikatnie pisząc. Chcieli Rosji, tyle że nie bolszewickiej.
Chcieli nie bolszewickiej ale krótko, bo już w Jałcie jakoś lekko machnęli ręką - na Polskę i resztę demoludów. Choć podobnież Churchill miał biedak wyrzuty sumnienia.
Strony: [1] 2 3 ... 10