Autor Wątek: Co tępora, to mores...!  (Przeczytany 257266 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12661
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1245 dnia: Listopad 24, 2020, 06:55:00 pm »
Że niby klingońskie "It is only an empty shell now. Please treat it as such." ma realny pierwowzór? ;) Zresztą i refleksje naszego Stefana T. ("trumna zawiera nie stryja, a tylko jakąś pozostałość, jakąś resztę po jego osobie") się kojarzą...
Przywołałem te skrajności nieprzypadkowo, bo trzeba chyba b. mocno wierzyć w wychodzącą z ciała duszę, albo nie wierzyć w nią wcale (będąc konsekwentnym, zimno-realistycznym, materialistą), by tak traktować zwłoki. (Przy czym jedno i drugie nie wyklucza żałoby, czyli cierpienia z powodu straty bliskiej osoby, czy traktuje się ją jako definitywną, czy doczesno-przejściową.)
« Ostatnia zmiana: Listopad 24, 2020, 07:01:33 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5832
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1246 dnia: Listopad 26, 2020, 12:34:27 am »
Może po prostu inne uwarunkowanie kulturowe, tak jak dla nas balsamowanie zwłok a la faraon czy Lenin to gruba przesada to u nich odwrotnie, może łatwiej odłączali człowieka od trupa? Żałoba jest po człowieku, a nie po trupie ;) .
Chyba jednak sęk w posiadaniu.
Ci, którzy mieli ów skrawek ziemi grzebali swoich zmarłych przy domu - do wspólnej dziury: biedacy.

Wszędzie, da paese a paese, natykamy się zatem na małe kapliczki, grobowce i mauzolea, tu pod kasztanowcem, tam w przesianym światłem i cieniem gaju oliwnym, pośrodku grzędy dyń, na polu owsa albo na stoku porośniętym pierzastym, żółtozielonym koprem włoskim.

Podobno obrzędy okołopogrzebowe były tam rozpowszechnione na wielką skalę czyli nie lekceważyli trupów.
Ale nie było ogólnodostępnych cmentarzy - to dziwne.
Może dlatego, że Korsyka była podobno bardzo zalesiona?

To grzebanie przy domu, czy w dziwnych miejscach przypomina mi grób, który widziałam na Malcie - na skraju klifów Dingli:
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2563
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1247 dnia: Listopad 29, 2020, 04:32:27 am »
Ha, ciekawe. A to byl na pewno grob? Bo ja bedac na Gozo (tez Malta) widzialem takie ulozone kamienie z krzyzami, tez blisko krawedzi klifu i myslalem ze podobnie jak przy polskich drogach, gdzie stawia sie krzyze w miejscu wypadkow, ktos sie z tego klifu zwalil do morza/na morskie skaly i stad takie krzyze. Tym chetniej w ta teorie uwierzylem, kiedy po minieciu jednego z miejsc w ktorym stalem blisko krawedzi, po spojrzeniu z innego kata (te klify maja ksztalt pofalowany, wychodzac bardziej lub mniej w morze), zobaczylem, ze tam gdzie stalem to nie byl solidny klif, tylko skalna polka, grubosci ok 50cm, wystajaca na jakies 2.5m z solidniejszej skaly. Brrrr!

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5832
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1248 dnia: Listopad 29, 2020, 12:13:17 pm »
Hm...teraz to posiałeś niepewność:)
Mnie to wyglądało na grób - i ktoś o niego dbał. Tak to:


Ale może to tylko nagrobek? Chyba jednak masz rację, że tam ten chłopak mógł spaść i w ten sposób upamiętnili - bez ciała. Na ale czy grób bez ciała to dalej grób?;)

Klify okrutne. Jak w tamto miejsce podjechałam samochodem - trzeba było zjechać kilkanaście metrów z głównej drogi (która była chyba główną tylko w rozumieniu maltańskim i wg mnie i tak szła za blisko krawędzi) to wysiadłam na miętkich nogach i myślałam tylko żeby nie pomylić hamulca z gazem;))

Na Gozo też byłam - samochodem - promem - jednodniowa wycieczka.
Bardzo urokliwe - bardziej niż Malta. Nawet myślałam żeby tam wrócić  - docelowo.

Z moresu i Twojego "chorowania" to przypomniało mi się, że nigdy i nigdzie nie zaskoczyła mnie tak kasjerka w markecie (całkiem spory, przy głównej ulicy w jednym miasteczku) jak na Malcie - wino na taśmie - skasowała i pyta czy - hę - otworzyć na miejscu? Myślałam, że nie zrozumiałam - ale jednak - taka miła;))
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11978
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1249 dnia: Listopad 29, 2020, 01:03:05 pm »
Może grób symboliczny, czyli kiedy ciała brak. Np. babcia mego funfla wykupiła miejsce na cmentarzu i zleciła wykonanie nagrobka dla męża, który zaginął w czasie wojny. Szukała go przez Czerwony Krzyż itp. i dopiero gdzieś w latach 70-tych uznała, że musiał zginąć, a nie tylko zaginąć. Przy czym nie wiadomo było o jego losach kompletnie nic, nawet kiedy go aresztowano względnie zgarnięto w łapance, nul, zero. Człowiek nieokreślonego dnia zniknął. Wydaje mi się, że u nas w takim wypadku pod tablicą jest dopisek "grób symboliczny" - parę razy takie widziałem i na tym grobie też tak jest. No ale na cmentarzu, a nie w plenerze.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5832
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1250 dnia: Listopad 29, 2020, 03:03:43 pm »
Przepisałam napis z płyty do tłumacza:
B' tifkira ghaziza ta
[nazwisko]
Li gie maqtul
F' dan il post
[data]


Gugiel podał:
Z miłą pamięcią
...
kto został zabity
w tym miejscu.

Nie sądzę by zabity - raczej w znaczeniu "zginął" w tym miejscu.
Czy to jedyny jego grób? Czy raczej coś a la polski krzyż? Nie wiem.

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2563
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1251 dnia: Listopad 30, 2020, 01:32:06 am »
Trudno było by drążyć grób w takiej skale. Jeśli już to jakaś urna. A może nigdy nie odzyskali Ciała z tej przepaści/morza bo prąd zabrał?

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1347
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1252 dnia: Listopad 30, 2020, 09:36:10 am »
Oto charakterystyczny szczegół, dotyczący śródziemnomorskich obyczajów:

O pół mili od wioski, po wielu kołowaniach, Kolomba zatrzymała się nagle na zakręcie. W
miejscu tym wznosił się kopczyk z gałęzi, jednych zielonych, drugich uschłych, wysokości
około trzech stóp. Na szczycie widać było wystający koniec drewnianego, czarno pomalowanego
krzyża. W wielu okolicach Korsyki, zwłaszcza w górach, bardzo dawny obyczaj, sięgający
może zabobonów pogaństwa, nakazuje przechodniom rzucać kamień lub gałąź na miejsce,
gdzie człowiek zginął gwałtowną śmiercią. Przez całe lata, tak długo, jak długo przechowuje
się w tradycji wspomnienie tragicznego końca, szczególny ten pomnik rośnie z każdym
dniem.
Kolomba zatrzymała się przed tą kupą liści i odrywając gałąź, dorzuciła ją do piramidy.
– Orso – rzekła – tutaj umarł ojciec. Módlmy się za jego duszę, bracie.

(Prosper Mérimée, "Colomba")

Więc może tamta kapliczka jest swoistym odpowiednikiem owej piramidy z liści, czyli mucchio, jak ona się nazywa w oryginale?

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12661
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1253 dnia: Grudzień 04, 2020, 10:49:53 am »
Z innej beczki...
https://www.rp.pl/Polityka/201209775-Adolf-Hitler-wygral-wybory-w-Namibii.html
(Link mówi prawie wszystko. Ale prawie, jak wiadomo...)
« Ostatnia zmiana: Grudzień 04, 2020, 11:25:52 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5772
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1254 dnia: Grudzień 08, 2020, 07:16:12 pm »
Tu wykupują, tam wykupują, czasem kogoś wykopią...
I apropo tego kopią- wykopią... często kopana jest futbolówka
Arabowie wykręcili numer. Może nie wykopali, ale wykupili ;
https://www.onet.pl/sport/onetsport/pilka-nozna-beitar-jerozolima-ma-nowego-wspolwlasciciela-kibice-oburzeni/zd71z8j,d87b6cc4
Zwłaszcza zważywszy, czym dla Żydów był niegdyś Beitar
https://pl.wikipedia.org/wiki/Betar
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5772
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1255 dnia: Grudzień 18, 2020, 11:41:54 pm »
Gdzie szła dyskusja o tym, że Hitler o włos wyprzedził Stalina w 1941? Czyli teza Suworowa i innych?
chyba w poradni, ale nie mogę znaleźć, zatem tu - właściwie głównie do LA.
Dalej jesteś zwolennikiem tej koncepcji?
Jeśli tak, to znalazłem coś na wsparcie - nie tylko Suworow lata później tak uważał. To z wspomnień jednego Lwowiaka, ale nie Lema  8)
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1347
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1256 dnia: Grudzień 19, 2020, 08:04:59 pm »
Dzięki, livie :)
Ciekawym, skąd pochodzi ten fragment?

Cytuj
Dalej jesteś zwolennikiem tej koncepcji?
Tak jest. A Ty dalej jesteś jej przeciwnikiem?

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5772
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1257 dnia: Grudzień 19, 2020, 08:51:21 pm »
Dzięki, livie :)
Ciekawym, skąd pochodzi ten fragment?

Cytuj
Dalej jesteś zwolennikiem tej koncepcji?
Tak jest. A Ty dalej jesteś jej przeciwnikiem?
Fragment z tego
http://humanitas.pl/antykwariat/pod-znakiem-lwa-i-syreny-stanislaw-pempel.html
Co do koncentracji znacznych sił sowieckich na linii demarkacyjnej z Niemcami w okolicach połowy czerwca 41, raczej wątpliwości nie ma.
Ale na wyciągniecie z tego wniosków, o które się spieraliśmy... brakuje mi jeszcze "paru rozwiań" - powiedzmy, że pozwalam sobie na luksus nieposiadania jednoznacznego zdania w temacie. Przeciwnik to za mocne...powiedzmy,  że jestem krytyczny.  :)
Przy okazji... pisałeś też o przestoju w ofensywie niemieckiej wrzesień 39. I w tym temacie pojawiają się "wywrotowe" książki, choć trochę z historii alternatywnej.
https://www.polskieradio.pl/8/2222/Artykul/2583110,Czy-Polacy-mogli-wygrac-w-1939-roku
To tak, remanenty końcoworoczne  ;)
« Ostatnia zmiana: Grudzień 19, 2020, 08:57:09 pm wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1347
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1258 dnia: Grudzień 19, 2020, 09:36:34 pm »
Fragment z tego
http://humanitas.pl/antykwariat/pod-znakiem-lwa-i-syreny-stanislaw-pempel.html
Thanks :)

Cytuj
Przy okazji... pisałeś też o przestoju w ofensywie niemieckiej wrzesień 39.
Nie pamiętam, czy podawałem tutaj ten oto fragmencik?


Nawet gdybym już podawał, niech będzie po raz drugi. Bo, po pierwsze, repetitio est mater studiorum, a po drugie, po prostu miło mi to czytać :)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5772
    • Zobacz profil
Odp: Co tępora, to mores...!
« Odpowiedź #1259 dnia: Grudzień 20, 2020, 03:25:00 pm »
Cytuj
Nawet gdybym już podawał, niech będzie po raz drugi. Bo, po pierwsze, repetitio est mater studiorum, a po drugie, po prostu miło mi to czytać
Co mi nasuwa pewien pomysł na świąteczna niespodziankę...  8)
Tymczasem, pozostając w okolicy wywrotowych pomysłów historycznych, jeszcze jeden - natknąłem się nań u Aleksandra Wata, w jego nietypowym pamiętniku mówionym - "Mój wiek"
https://pl.wikipedia.org/wiki/M%C3%B3j_wiek
Otóż w jednej z rozmów, wyraża zdziwienie co do okoliczności przejęcia władzy przez Hitlera w początku lat 30-stych.
Mianowicie był on w Berlinie pod koniec lat 20-stych i jako zadeklarowany wtedy komunista, wszędzie oprowadzany i wtajemniczony w ich rzeczywistość widział magazyny z bronią i szerzej sprzętem do zrobienia tam rewolucji "od ręki", sprzętem dostarczone przez sowietów. Pewnie przerzucanym przy okazji umowy z 1926 potwierdzającej najwyższe uprzywilejowanie gospodarcze w relacjach dwustronnych zawarte jeszcze w Rapallo.
I kiedy Hitler przejmował władzę, podpalenie Reichstagu i rozbicie komunistów było kluczem. I oni dali się wziąć "bez walki", choć mieli narzędzia? (to zdziwienie Wata, ja tylko relacjonuję)

Wat jest tym zdumiony i nie może się nadziwić - dlaczego?
Z tego zdziwienia produkuje teorię, że to musiał być rozkaz.
Że to była decyzja samego Stalina, zakazująca niemieckim komunistom kontrakcji, by pozwolić Hitlerowi dojść do wladzy. Dość szokująca teza, którą dalej Wat racjonalizuje tak - zwycięstwo komunistów w Niemczech, to przeniesienie centrum światowego komunizmu do Berlina i marginalizacja Rosji.
Czyli też jego.
Motyw odwieczny, który ponad tysiąc lat wcześniej , skłonił  papieża do zaskakującego ukoronowania Karola Wielkiego na cesarza "tylko" zachodniorzymskiego.
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.