Autor Wątek: Lem, ghost story i insze horrory  (Przeczytany 3097 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8902
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
Lem, ghost story i insze horrory
« dnia: Wrzesień 23, 2010, 05:14:35 am »
Lem - jak wiadomo - horrorem (począwszy od jego ojca założyciela - Lovecrafta) pogardzał, cenił zaś sobie (podobnie jak inne brytyjskie wynalazki ;) "Bondy" i kryminały) klasyczną ghost story, będącą tegoż horroru szlachetniejszą poprzedniczką (nb. co lepsze horrory doby mniej lub bardziej współczesnej, choćby "Nawiedzony fom" R. Wise'a, uważany do dziś za "najstraszniejszy film wszechczasów" czy świetne "Lśnienie" Kubricka do tradycji ghost story nawiązują całkiem otwarcie).

Owa ghost story rozwijała się trójetapowo. Etap pierwszy, tzw. metaficzyczny to epatowanie grozą wywiedzioną z tradycji religijnych chrześcijaństwa oraz z wcześniejszych wierzeń ludowych i traktowaną dość serio (nurt ten, zapoczątkowany przez J. Sheridana Le Fanu,  do dziś kontynuują tzw. horrory satanistyczne - "Dziecko Rosemary", "Omen", "Adwokat Diabła" itp. acz kiedyś więcej tam było widm i wampirów niż potęg zła wyższego rzędu ;)). Znając Lema nie możemy spodziewać się by stworzył coś pasującego do tego nurtu... choć "Przyjaciel" - w jakimś sensie traktuje o opętaniu...

Etap drugi, zwany psychologicznym (jego czołowe nazwisko to Walther de la Mare, zalicza się tu też "W kleszczach lęku" Henry'ego Jamesa, z rzeczy autorów nie-brytyjskich można też wymienić "Lokisa" Merimee'go czy niektóre z opowiadań Grabińskiego) pokazuje zaświatową grozę dwuznacznie w sposób świadomy - nigdy nie wiemy do końca na ile jest ona realna, na ile zaś pochodzi wyłacznie ze schorzałej wyobraźni protagonistów, bo właśnie warstwa psychologiczna w tych utworach jest najważniejsza. Cóż.. Czy aby w "Solaris" nie mamy specyficznego "ducha", który nie do końca jest duchem? Czy fabuła nie daje się równie dobrze interpretować w kategoriach snu lub halucynacji Kelvina? I czy właśnie - ładnie eksponowana w obu ekranizacjach, acz w tej Tarkowskiego oczywiście z nieporównywalnie większym wdziękiem - warstwa psychologiczna nie jest tu istotna?

Etap trzeci zaś nazywa się antykwarycznym, na cześć tych "Opowieści.." M.R. Jamesa, co to je Mistrz polecał (w istocie miodzio). Tu zabawa polega na tym (o czym oczywicie była mowa w "Fif"), że bohater/owie po zetknięciu z Nieznanym/nadnaturalnym (ukłony, maźku ;)) zostają z gruzami swego dotychczasowego światopoglądu (materialistycznego, racjonalistycznego, etc.) w garści ;). W tym zresztą (powielanym do dziś - vide niezły "Przesąd" D. Ambrose'a czy co lepsze odcinki "Iksów") patencie na budzenie w czytelniku uczucia zetknięcia z Nieznanym Lem widział istotną wartość fantastyki grozy. I sam z możliwosci budzenia tegoż uczucia skorzystał pisząc rasowy kryminało-horror "Śledztwo". Walił też nas Nieznanym po łbie, aż furczało, w genialnym opowiadaniu o Skrzyniach Corcorana i - może jeszcze genialniejszym - "Terminusie".

A horror krwisto-flakowy, o którym Lem nie uznał za stosowne - nawet z pogardą - się wypowiadać? On zapewne nie miał wpływu ma mistrzową twórczość? Hmm... Niektóre z "Dyktand" zdają się temu przeczyć.

A Was co najbardziej u Lema przestraszyło? Widmo komunizmu w "Obłoku..." czy co  insze? ;)

ps. aha, wątek mi się narodził stąd, że tuż przed zniknięciem z netu powtórzyłem sobie - uważanego za film w swej klasie wybitny - "Hellraisera", i jedyne co o nim pomyślalem to "o k...ruca, jak się postarzał", w efekcie zaś pomyślalem, że widać ze straśnych widziadeł wyrosłem, i że to chyba efekt obcowania z twórczością Lema, a potem kołatało mi po głowie: horror... Lem... Lem... horror... I tak jakoś wyszło.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 04, 2011, 08:01:39 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10428
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Lem, ghost story i insze horrory
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 23, 2010, 08:51:41 am »
że bohater/owie po zetknięciu z Nieznanym/nadnaturalnym (ukłony, maźku ;)) zostają z gruzami swego dotychczasowego światopoglądu (materialistycznego, racjonalistycznego, etc.)
Głupki. Ciekawe jak stwierdzili tą nadnaturalność  8) .
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8902
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
Re: Lem, ghost story i insze horrory
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 23, 2010, 09:11:07 am »
Głupki. Ciekawe jak stwierdzili tą nadnaturalność  8) .

Jak się wkurzę, to powiem, że intuicyjnie, jak Poincaré przykazał ;D.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10428
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Lem, ghost story i insze horrory
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 23, 2010, 10:12:07 am »
Przyjmuję to wytłumaczenie.
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8902
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
Re: Lem, ghost story i insze horrory
« Odpowiedź #4 dnia: Wrzesień 24, 2010, 08:34:53 pm »
Bo też na potrzebę analizowania fikcyjnej sytuacji i takie wystarczy ;).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Terminus

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 730
  • AST-Pm-105/044 Uniwersalny Naprawczy
    • Zobacz profil
Re: Lem, ghost story i insze horrory
« Odpowiedź #5 dnia: Wrzesień 25, 2010, 12:49:20 am »
Widmo komunizmu w "Obłoku" to mi się akurat takie straszne wcale nie wydało, wręcz przeciwnie :)
To była taka próba opisania komunizmu takiego, jaki się nigdy nigdzie nie udał, i chyba nie uda. Więc można było sobie poteoretyzować.
Reszty tematu nie kupuję, bo z Lemem nie ma wiele wspólnego więc nie umiem wiele powiedzieć :)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8902
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
Odp: Lem, ghost story i insze horrory
« Odpowiedź #6 dnia: Lipiec 16, 2017, 09:51:15 am »
Pozwolę sobie (w tym wątku, bo niby gdzie?) zacytować komentarz jaki umieściłem pod wywiadem z dr. Płazą (który niedawno linkowałem):

Na marginesie Lovecrafta i Lema... Chciałbym zwrócić uwagę, że relatywnie mało znane opowiadanie tego drugiego, zatytułowane "Prawda", jest najbardziej lovecraftowskim utworem jaki czytałem, który nie wyszedł spod pióra Samotnika.

Owszem, nie ma tam macek i epitetów typu "bluźnierczy", do których to elementów mniej pojętni epigoni skłonni byliby redukować HPL-owski styl, ale... jest obłąkany, wyrażający się tyleż histerycznie, co ekstatycznie (niczym bezimienny  - acz zwany czasem Robertem Olmsteadem ;) - narrator "Widma nad Innsmouth"), protagonista, jest kosmiczna skala przekraczająca możliwość ludzkiego zrozumienia (a raczej intuicyjnego wczucia się), jest sytuacja "scalenia rozproszonej wiedzy", gdy najnowsze badania nad plazmą zdają się nagle łączyć w całość ze starożytnymi(!) wierzeniami kultów solarnych, jest wreszcie ostateczna kosmiczna groza od której nie sposób uciec, skoro jej źródłem okazuje się byt stanowiący przyczynę/gwarancję istnienia ludzkości (który kiedyś, za lat miliardy, upomni się o swoje... o czym przypominają ostatnie zdania tegoż utworu).


Przy czym - ze względów kurtuazyjnych, podyktowanych tym na jakiej stronie się wypowiadałem  - nie rzekłem tam wprost, że uważam Lema za ucznia, który przeszedł mistrza, bo horror lovecraftowski jest od strony rekwizytorni arcykiczowaty zwykle, tymczasem Lem potrafił poruszyć tę samą problematykę bez oklejania jej tego typu ozdobnikami, a w roli monstrum obsadził - co uważam za ruch śmiały i oryginalny (acz echo "Astropilota" Bradbury'ego w nim pobrzmiewa) - pozornie tak oswojone, poczciwe, Słońce, i tym samym osiągnął mocniejszy, lepszy artystycznie, efekt.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 16, 2017, 01:02:24 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8902
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
Odp: Lem, ghost story i insze horrory
« Odpowiedź #7 dnia: Marzec 10, 2018, 03:39:41 pm »
Adam Iwanowski "O istocie horroru - na marginesie lektury 'Śledztwa' Stanisława Lema":
http://www.brulion.vxm.pl/felietony.php?idzdo=felietony&folder=2&felieton=oistociehorroru

Zdaje się, że tekst ów ma coś wspólnego z wygłoszoną w roku 1999, na Czwartym Seminarium Filmowym UG i GKF, prelekcją Iwanowskiego "Istota horroru. Stanisław Lem Śledztwo".
Niestety, do wcześniejszej - i lepiej pasującej do tematu - pracy tegoż autora (zatytułowanej po prostu "Lem i horrory") nie udało mi się dotrzeć (acz wiem gdzie się ukazała). (A szkoda, bo skoro się o niej dowiedziałem, byłem ciekaw co ktoś miał do powiedzenia w sprawie dekadę przed momentem, w którym założenie niniejszego wątku do głowy mi przyszło.
« Ostatnia zmiana: Marzec 10, 2018, 03:45:25 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki