Autor Wątek: ANDRIEJ TARKOWSKI CZYLI SOLARIS I NIE TYLKO:)  (Przeczytany 66772 razy)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4341
    • Zobacz profil
ANDRIEJ TARKOWSKI CZYLI SOLARIS I NIE TYLKO:)
« dnia: Sierpień 06, 2010, 04:04:19 pm »
Hmm...założyłam ten topic w celach porządkowych i nie tylko:)
Twórca, ktory tak zirytowal Pana Lema wg mnie zasługuje na przeswietlenie;)Ponadto tu i ówdzie trafiam na slady Tarkowskiego w Waszych postach.Pomyslalam, że warto byloby zebrac je w calosc.Ostatnio pojawily sie rowniez linki z muzyka z jego filmow.Moze przekopiowac je w jedno miejsce?Zwlaszcza ze Tarkowski tworzyl calosc: tresc - obraz - dzwiek.
Myslalam o tym wczesniej a teraz zdopingowal mnie post Q w umieszczony w Filmy SF...

(BTW: moze Wszechmocni Moderatorzy przeniesliby Tarkowskiego tutaj?oczywiscie za zgoda Q;)chcialam sie odniesc jeszcze do jego slow  a wykracza to poza filmy SF - slowem bylaby jakas ciaglosc dyskusji...co Panowie na takie porzadki?;)).

Oczywiscie ze to nie jedyne powody...na forum czesto pojawia sie nazwisko "Tarkowski" w kontekscie dwóch filmow: Solaris i Stalkera(przy czym ten drugi wg mnie zbyt pochopnie oceniany jako film SF) a to tylko waski wycinek jego tworczosci.Warte zauwazenia i porozmawiania o nich sa  na pewno  jego filmy:Dziecko wojny, Andriej Rublow,Zwierciadlo, Nostalgia i Ofiarowanie.

Niektorzy dziela tworczosc Tarkowskiego na dwa rozdzialy których granice stanowi Zwierciadlo (nomen omen jest to film który powstal pomiedzy Solaris a Stalkerem).Podzial ten mialby wynikac (najkrocej mowiac) z ewolucji relacji bohaterow ze swiatem zewnetrznym - np w Solarisie Kelvin odbudowuje na koncu dom ojcowski jako jedyne idealne miejsce we wszechswiecie, a w Ofiarowaniu (ostatnim filmie AT) Aleksander spala dom rodzicielski w ktorym byl podobniez szczesliwy.W tym kontekscie Zwierciadlo jest filmem wyjatkowym w tworczosci Tarkowskiego.Jak sam mowil: wszystkie sytuacje mialy miejsce w rzeczywistosci.Na potrzeby filmu kazal zbudowac dokladna kopie swojego domu rodzinnego i jak w lustrze przedstawil swoje relacje z matka i zona na tle wydarzen historycznych ktore sa nieodlaczne ludzkiemu trwaniu - vide list Puszkina odczytywany z ekranu.Niemniej bohater Zwierciadla w odroznieniu od Kelvina nie znajduje swojego miejsca - pozostaje w zawieszeniu.Kontynuacje tego watku mamy w kolejnym filmie - Stalkerze.Tam Pisarz i Profesor sa postaciami cynicznymi, bez wiary w idealy.Strefa im to uswiadamia.Czy w komnacie pojeli swoja pustke?Czy dlatego wycofali sie?
Wracajac na chwile do Zwierciadla:ogladalam ten film niedawno i coz widze?Widze The Ring - Krąg i Lsnienie Kubricka:)
Pamietacie scene kiedy maly chlopczyk budzi sie i pytajaco mowi: Tata?...wchodzi do kuchni a tam matka nad miednica stoi z opuszczonymi na twarz bardzo dlugimi, mokrymi wlosami...odchodzi od niej tylem, schylona , juz-juz ma odslonic twarz, ale nie robi tego -mocna scena - po wielokroc wykorzystywana w Kręgu.Ta scena wraz z nastepujacym po niej rozpadaniem sie domu, zalewaniem go przez wode, odpadajace tynki - pomyslalam Kubrick musial to widziec nim puscil krew w windzie:)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4341
    • Zobacz profil
Re: ANDRIEJ TARKOWSKI CZYLI SOLARIS I NIE TYLKO:)
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 06, 2010, 04:04:39 pm »
Chcialam sie jeszcze odniesc do tego co napisal Q:

Cytuj
Ja to wszystko o czym piszesz wiem (to, że Tarkowski był teista, w dodatku dość określonej barwy, takoż),
Hm...nie wiem jakie barwy teizmu masz na mysli ale nie zgadzam sie na szufladke: teista.Najpierw definicja teizmu:
to wiara w istnienie Boga, bogów lub bogiń, którzy są osobami ingerującymi w losy świata, który jest ich dziełem; czuwającymi nad biegiem wydarzeń lub podtrzymującymi świat w istnieniu
To slowo niesie za soba znaczenia ktore wg mnie nie pasuja do Tarkowskiego.Posluguje sie on bardzo czesto symbolami prawoslawia (wspominalam juz o jego rosyjskich przeciez korzeniach), ale nie tylko np Stalker modli sie/monologuje  slowami zblizonymi do Lao Tse i nie jest to przypadkowe gdyz Tarkowski sklanial sie ku filozofii Wschodu (w tym kontekscie pojawia sie tez czesto motyw wody w jego filmach).Jednak ta symbolika nie jest  prosta, nachalna, narzucajaca sie kazdemu, determinujaca odbior filmu.Filozofia Tarkowskiego to filozofia zycia w ruchu.To filozofia przemian ktorym podlega cala nasza rzeczywistosc, to relacje miedzy czlowiekiem a silami natury.Stad czesto akcentuje motyw drogi (zauwazcie ze w jego filmach bohaterowie bardzo czesto odbywaja podroz w : przestrzeni (np Stalker), czasie (np Zwierciadlo) a zawsze duchowa/intelektualna. Dla Tarkowskiego religią byla sztuka (vide jego zapiski z Dziennikow) dlatego tak wazne jest nierozdzielanie jego pogladow od filmow.
W Zwierciadle lekarz (A.Solonicyn ktory zagral Pisarza w Stalkerze, Rublowa i Sartoriusa w Solaris) mowi o pedzie w ktorym zyjemy,gnamy bez zastanowienia - szukamy ale nie znajdujemy jednosci z otaczajaca nas rzeczywistoscia bo brak nam wiary.Tak, tylko nie wiary w sensie religii mono czy inno - teistycznej tylko wiary w czlowieka.Trzeba pamietac o Dostojewskim ktory nie koncentruje sie na Bogu, bogu czy bozku tylko w centrum postawil czlowieka ze swoimi rozterkami - Tarkowski czyni podobnie.Moze rzecz w milosci ktora powinna przejawiac sie w dzialaniu - vide Stalker i jego zona na tle Profesora i Pisarza- i ktora czyni nas mniej samotnymi i pogodzonymi ze swiatem?
Ogladajac jego filmy czasem mysle: geniusz, czasem : hm...nuda?, czasem: ale o co chodzi?...zawsze jednak zostaje w glowie niepokoj i szereg kadrow, obrazow.Czasem mysle ze jego filmy to wlasnie ciag obrazow nie zwarta fabula.
Andriej Michalkow - Konczalowski (wspolpracowal z Tarkowskim) zarzucal (?) mu nawet ze zdjecia,obraz dominuja nad trescia, przytlaczaja ja swoim brakiem umiaru.Mysle ze jego tworczosc nalezy traktowac calosciowo zeby zrozumiec jaka wrazliwoscia charakteryzowal sie ten czlowiek.

Puff...;))Moze niektorzy z Was widzieli rowniez inne jego filmy i chcieliby podzielic sie swoimi przemysleniami?Filmy Tarkowskiego sa pelne ukrytych znaczen - nie sa jednowymiarowe - stad powstaje wiele interpretacji.Cieszyl sie zreszta z tego.Ciekawa jestem jak Wy rozumiecie jego droge?Jego rzeczywistosc?Czy trafia do Was?Co z Solarisem?Z sajensfikcyjnoscia Stalkera?I innymi filmami?
Na zakonczenie - poniewaz czesto linkujemy tutaj rozne rankingi - podam Wam liste 10 filmow ktore Tarkowski w 1972 roku wybral jako najwybitniejsze (jego zdaniem) w historii kina - mysle ze moze to nakreslic tez jego owczesne postrzeganie swiata:
1) Dziennik wiejskiego proboszcza (1951) Robert Besson -
http://www.filmweb.pl/film/Dziennik+wiejskiego+proboszcza-1951-111023,
2) Goscie Wieczerzy Panskiej (1963) I.Bergman
http://www.filmweb.pl/Goscie.Wieczerzy.Panskiej,
3) Nazarin L.Bunuel,
http://www.filmweb.pl/film/Nazar%C3%ADn-1959-8041
4) Tam, gdzie rosna poziomki (1957) I.Bergman,
http://www.filmweb.pl/Tam.Gdzie.Rosna.Poziomki
5) Swiatla wielkiego miasta (1931) C.Chaplin,
http://www.filmweb.pl/film/%C5%9Awiat%C5%82a+wielkiego+miasta-1931-31693
6) Opowiesci ksiezycowe (1953) K. Mizoguchi,
http://www.filmweb.pl/film/Opowie%C5%9Bci+ksi%C4%99%C5%BCycowe-1953-138786
7) Siedmiu samurajow ( 1954) A.Kurosawa,
http://www.filmweb.pl/film/Siedmiu+samuraj%C3%B3w-1954-31369
8) Persona (1966) I.Bergman,
http://www.filmweb.pl/Persona
9) Mouchette (1967) R.Bresson,
http://www.filmweb.pl/film/Mouchette-1967-112534
10) Kobieta z wydm (1964) H. Teshigahara.
http://www.filmweb.pl/film/Kobieta+z+wydm-1964-31739

Coz...po przejrzeniu tej listy Lem nie powinien sie dziwic temu co sie stalo z Solarisem na ekranie;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Terminus

  • Gość
Re: ANDRIEJ TARKOWSKI CZYLI SOLARIS I NIE TYLKO:)
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 06, 2010, 04:34:07 pm »
Filmy Tarkowskiego sa pelne ukrytych znaczen - nie sa jednowymiarowe - stad powstaje wiele interpretacji.

Bardzo trudno było mi wyjaśnić osobom, które obejrzały "Zwierciadło", że w filmie, oprócz pragnienia wyrażenia prawdy, nie ma innego, ukrytego zaszyfrowanego sensu. Moje zapewnienia wywoływały często niedowierzanie, a nawet rozczarowanie. Niektórzy widzowie pragnęli czegoś więcej: poszukiwali utajonych symboli i sekretnych znaczeń. Nie byli przyzwyczajeni do poetyki obrazu filmowego. Wtedy z kolei ja czułem się rozczarowany. [...]
(A. Tarkowski, Czas Utrwalony, wyd. Pelikan, W-wa, 1991, str.  96).

To po pierwsze.

Po drugie - "wszechmocni moderatorzy" nie mają możliwości przenoszenie postów z tematu x do y, a jedynie odrywania postów od tematów i tworzenia z tych oderwanych postów nowych tematów. Mógłbym ostatecznie stworzyć kompendium postów o AT i wkleić je tutaj, ale najpierw Ty musisz je wszystkie znaleźć i przesłać mi adresy:)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4341
    • Zobacz profil
Re: ANDRIEJ TARKOWSKI CZYLI SOLARIS I NIE TYLKO:)
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 06, 2010, 05:31:42 pm »
Filmy Tarkowskiego sa pelne ukrytych znaczen - nie sa jednowymiarowe - stad powstaje wiele interpretacji.
Bardzo trudno było mi wyjaśnić osobom, które obejrzały "Zwierciadło", że w filmie, oprócz pragnienia wyrażenia prawdy, nie ma innego, ukrytego zaszyfrowanego sensu. Moje zapewnienia wywoływały często niedowierzanie, a nawet rozczarowanie. Niektórzy widzowie pragnęli czegoś więcej: poszukiwali utajonych symboli i sekretnych znaczeń. Nie byli przyzwyczajeni do poetyki obrazu filmowego. Wtedy z kolei ja czułem się rozczarowany. [...]
(A. Tarkowski, Czas Utrwalony, wyd. Pelikan, W-wa, 1991, str.  96).
To po pierwsze.

Wszystko sie zgadza...przeciez napisalam powyzej:
W tym kontekscie Zwierciadlo jest filmem wyjatkowym w tworczosci Tarkowskiego.Jak sam mowil: wszystkie sytuacje mialy miejsce w rzeczywistosci.Na potrzeby filmu kazal zbudowac dokladna kopie swojego domu rodzinnego i jak w lustrze przedstawil swoje relacje z matka i zona na tle wydarzen historycznych ktore sa nieodlaczne ludzkiemu trwaniu - vide list Puszkina odczytywany z ekranu.

Zreszta to ciekawe...Tarkowski probowal pozniej odcinac sie od etykiety"poeta obrazu" (znajde stosowny cytat).A w Zwierciadle rowniez umieszcza swoje stale symbole - vide plakat z Andrieja Rublowa by Tarkowski.Zreszta jak waznym byl ten film dla niego swiadczy chociazby jego nieustepliwosc przy realizacji: rozstal sie ze swoim wieloletnim wspolpracownikiem - autorem zdjec do jego filmow i przyjacielem Wadimem Jusowem (gdzies mam wywiad z Jusowem - poszukam).

Po drugie: myslalam ze mozna posty odciac i przeniesc - maziek robil cos takiego przy okazji kwietniowej katastrofy?)...coz...jesli nie to pozostaje mi zbieractwo;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10594
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: ANDRIEJ TARKOWSKI CZYLI SOLARIS I NIE TYLKO:)
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 06, 2010, 06:37:32 pm »
Jam na wczasach. Swoją drogą co za czasy - interek na kempingu. Ale znów nadaję z kompa wielkości pczki fajek ;) . Do moderatorstwa to nie zachęca. Ale sobie Was czytuję :) .
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

Terminus

  • Gość
Re: ANDRIEJ TARKOWSKI CZYLI SOLARIS I NIE TYLKO:)
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 07, 2010, 12:57:51 am »
Nie no spoko, piszesz, że filmy są pełne ukrytych znaczeń, zaś AT że nie są, ale nie ma żadnej sprzeczności :)
A że maziek jest już moderatorem, to nie wiedziałem. Miło, bo ja się urlopu prędko nie spodziewam...

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4341
    • Zobacz profil
Re: ANDRIEJ TARKOWSKI CZYLI SOLARIS I NIE TYLKO:)
« Odpowiedź #6 dnia: Sierpień 07, 2010, 02:44:54 am »
Nie chce mi sie klocic. Lapac za slowka.Naprawde.
Moze rzecz w definicji symbolu i ukrytego...filmy Tarkowskiego sa pelnie odniesien do religii, filozofii, dziel literackich i plastycznych.Nie sa oderwane od kultury w ktorej wzrastal (pamietasz co mowil o dziecinstwie?jak wielkie ma znaczenie?).Tarkowski brzydzil sie epatowaniem prostackimi symbolami z ekranu.Dlatego obrazy umieszcza w tle, z ewangelii cytowanej przez Stalkera wywala Chrystusa, Ikarowi obrywa skrzydla itd itp - ale te odniesienia sa ukryte w jego filmach.Oczywiscie ze jak sam mowi : deszcz w filmie jest deszczem i niczym wiecej.Co nie znaczy ze np rzeczony plakat z Rublowa w Zwierciadle tkwi sobie przypadkiem na scianie....po poprzednim lokatorze.
Moze pora wprowadzic na scene Pana Seweryna Kusmierczyka - tlumacza ksiazek Tarkowskiego (zerknij do Czasu utrwalonego ).Z tego co wiem intensywnie korespondowal z rodzina, przyjaciolmi Tarkowskiego.Jednym z wielu przykladow siegania w głąb filmow T. jest jego artykul pt Stalker jako ikona.Naprawde polecam.Moge zeskanowac i rozeslac:)
Ponadto warto zajrzec do...kultowego wrecz dla wielbicieli Tarkowskiego...Kwartalnika filmowego z 1995 roku - w calosci poswieconego A.T. - zreszta w nim tez jest umieszczony artykul p.Kusmierczyka, stamtad wzielam 10 Tarkowskiego.Tylko nie wiem czy jest do zdobycia?W razie czego mam;)
A tutaj spis tresci:http://katalog.czasopism.pl/index.php/Kwartalnik_Filmowy_9-10_%281995%29
Dla jasnosci: oczywiscie ze mozna ogladac filmy Tarkowskiego "po prostu"...z tym ze wg mnie to troche jak czytac Lema nie probujac zrozumiec roznych odsylaczy do swiata nauki w jego tworczosci.
Tyle.
P.S. Z pczka fajek czy bz - udanego kempingowania dla mazka;)

EDIT: zapomnialam napisac ze w przyszlym tygodniu TVP Kultura robi przeglad filmow rosyjskich i 10 sierpnia o 20.10 bedzie mozna zobaczyc Stalkera a 11 sierpnia o tej samej godzinie Nostalgie.Naprawde warto:)
« Ostatnia zmiana: Sierpień 07, 2010, 03:00:39 am wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Terminus

  • Gość
Re: ANDRIEJ TARKOWSKI CZYLI SOLARIS I NIE TYLKO:)
« Odpowiedź #7 dnia: Sierpień 07, 2010, 12:27:57 pm »
Widzisz, w tym właśnie sęk. Ja się tylko z Tobą bawię, udając że nie wiem o co Ci chodzi, i używając słów samego AT byś nie mogła uznać ich za moje poglądy. To oczywiste, że AT nawalił do filmów symbolizmu tyle, że chyba tylko logo wytwórni w jego filmach jest jednoznaczne. Chodzi o coś innego.
O to, że to są właśnie symbole, i omawiając ich 'znaczenie', uprawiasz autokreację, autopsychoanalizę. Z Twoich recenzji Stalkera etc. dowiemy się wiele o Tobie, ale o filmie niekoniecznie. Nie mam oczywiście nic przeciwko temu. Chciałem tylko w nieco pokrętny sposób uświadomić Ci, że to widzę... Sama zresztą pewnie jesteś tego doskonale świadoma. Filmy AT to wręcz kopalnie odniesień, i wykazujesz się tu spostrzegawczością. Ale jakoś nie widzę tu materiału do rzeczowej dyskusji.

Filmy AT to prawdziwa sztuka. Nie możesz jej nikomu objaśnić. To trochę tak, jakby członkowie forum byli wycieczką, a ty kustoszem muzeum. Razem podchodzicie do Czarnego Kwadratu Na Białym Tle Malewicza. I Ty zaczynasz im objaśniać "co to jest". Mówisz o biografii Malewicza, o okresie, w którym to malował, co tam się działo w 1915... Wszystko pięknie. Ale na ścianie jest tylko czarny kwadrat na białym tle. Każdy sam go trawi... obraz sięga w głębie dusz widzów, i dotyka strun, które tam są... niechybnie - a jeśli nie ma strun, trafia w pustkę. Czy trzeba mu pomagać? DODAWAĆ znaczeń? To Ty je tworzysz!

Nie poczuj się krytykowana za założenie tego wątku. To szczytne. Po prostu ostrzegam Cię, że sztuka to materia bezpośredniego doświadczenia, omawianie go to zaś tylko marna namiastka. Krytycy sztuki to szakale, żywiący się padliną. Nawet Tarkowski tak naprawdę nie ma prawa 'tłumaczyć' tych filmów.  

Cytuj
Dla jasnosci: oczywiscie ze mozna ogladac filmy Tarkowskiego "po prostu"...z tym ze wg mnie to troche jak czytac Lema nie probujac zrozumiec roznych odsylaczy do swiata nauki w jego tworczosci.

I tu właśnie jedziesz ostro po bandzie i mylisz się o 180 stopni. To, że Lem powie coś o neutrinach, może Cię zaciekawić i wysłać do wikipedii. Ale to, że Tarkowski pokaże Ci coś takiego:

czyni Cię bezsilną jak dziecko. O czym chcesz rozmawiać patrząc na ten kadr? O śniegu? O płaszczach? O architekturze?
Ok. spoko. Ale dla mnie jest tak - albo oglądając ten obraz klęczysz, albo nie. I ja właśnie w tym miejscu stawiam Twoje sakremantalne " Tyle.".


« Ostatnia zmiana: Sierpień 07, 2010, 04:08:44 pm wysłana przez Terminus »

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4341
    • Zobacz profil
Re: ANDRIEJ TARKOWSKI CZYLI SOLARIS I NIE TYLKO:)
« Odpowiedź #8 dnia: Sierpień 07, 2010, 03:22:45 pm »
Cytuj
Widzisz, w tym właśnie sęk. Ja się tylko z Tobą bawie
Rozrywka jak rozrywka.Ech...wiec z pozycji myszki zapedzonej pod miotle symbolizmu: uczepiles sie jednego zdania z mojej wypowiedzi – 2 razy piszesz ze jest nieprawdziwe, potem twierdzisz ze się bawisz i ze mam racje, nastepnie ze mogę sobie interpretowac Tarkowskiego a pozniej ze nawet on nie ma prawa „tlumaczyc” swoich filmow.Oczywiscie: decydujac sie na wypuszczenie "dziecka" w swiat artysta poniekad winien dawac zgode na dowolnosc odbioru (mam taki fragment kiedy Tarkowski mowi ze cieszy sie kiedy ludzie roznie interpretuja jego mysli).
Tylko ze nie rozumiemy się w jednym podstawowym punkcie: jak zaznaczylam w poscie w Filmach Sf: nie zamierzalam i nie zamierzam czynic nikomu jedynie prawdziwej wykladni z czyjejkolwiek tworczosci - a Ty usilnie stawiasz mnie na takiej pozycji.W ogole zal ze trzeba to…tlumaczyc;)
Moja intencja było zebranie blakajacych się po forum informacjach i przemysleniach o Tarkowskim.I tak, oczywiście ,również rozmowa o jego filmach prezentujaca rozne podejscia.Owszem,odbior sztuki jest wysoce indywidualny i natrafiamy na duze trudnosci probujac to wyartykulowac. Niemniej nie popadajmy w jakies skrajnosci ze nie można podyskutowac o filmie, o jego tresci.Absurd.
Nikt nie mowi tutaj o rozdrapywaniu poszczegolnych kadrow i zgadywaniu czy w Strefie jest plaza w tle z Ostatnia Wieczerza.Szkoda. Wystarczylo dac ten kadr bez zlosliwosci.Bo wart tego.I o to m.in. chodzilo kiedy zakladalam watek.
Natomiast o ile nie ma sensu dyskusja nad wyrwanym z calosci  jaka jest film – kadrem – o tyle ma sens nad odbiorem calego filmu.
Nawiasem o "poetyce obrazu" Tarkowski pisal ze to truizm – odcinal się od skatalogowanych pojec i robil swoje.
I wiesz co: bez zlosliwosci, naprawde:nie dodawaj mi znaczen - moje "tyle" nie jest wcale sakramentalne;)Jest zwyklym tyle bez intencji ostatecznych podsumowan.
O strunach bardzo ladnie napisane.
No.*

*bez odniesien do teatru, negacji czy innych utartych skojarzen.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9219
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: ANDRIEJ TARKOWSKI CZYLI SOLARIS I NIE TYLKO:)
« Odpowiedź #9 dnia: Sierpień 07, 2010, 04:49:26 pm »
to, że Tarkowski pokaże Ci coś takiego:

Abstrahując od meritum dyskusji zaznaczę tylko, że ten kadr jest dla mnie kwintesencją "strefowatości" Strefy, a zatem i ulubionym momentem całego filmu.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10594
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: ANDRIEJ TARKOWSKI CZYLI SOLARIS I NIE TYLKO:)
« Odpowiedź #10 dnia: Sierpień 07, 2010, 07:38:54 pm »
A że maziek jest już moderatorem, to nie wiedziałem.
Na mnie też nagle to spadło.. :) .
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

Terminus

  • Gość
Re: ANDRIEJ TARKOWSKI CZYLI SOLARIS I NIE TYLKO:)
« Odpowiedź #11 dnia: Sierpień 07, 2010, 07:53:48 pm »
Przeszukałem forum i wyszło że Tarkowski jest wspomniany w ok. 30 postach, ale nie wiem czy ma sens wycinać to i wklejać tu. Nie stworzyłyby one racze razem żadnego kontekstu, nie ma między nimi ciągłości. Więc może zgodnie z olkowym zamiarem niech będzie taki temat tu, i już.
To pozostając w temacie spytam dlaczego olka uważa, że Stalkera nie można nazwać filmem sf.

.chmura

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 252
  • I Love YaBB 2!
    • Zobacz profil
Re: ANDRIEJ TARKOWSKI CZYLI SOLARIS I NIE TYLKO:)
« Odpowiedź #12 dnia: Sierpień 07, 2010, 11:12:51 pm »
Twórca, ktory tak zirytowal Pana Lema wg mnie zasługuje na przeswietlenie
heh! .chmura sądzi, że trudno jest pisac o filmach tarkowskiego. (choc wierzę, że - chyba wbrew terminusowi - ich nietrywialna analiza jest możliwa). trudno jest pisac o filmach tarkowskliego, bo trudno jest pisac o Pięknie i jego, nieuchronnie skrajnie zindywidualizowanej, percepcji.
*
gdzies tam, kiedys .chmura pisała: '"solaris" tarkowskiego .chmura widziało kilkanaście razy. to nie jest cholilód. zdaniem .chmury tarkowski to osobny, niesamowity świat. swiat, w którym dzieją się sprawy pod względem estetycznym najważniejsze. tarkowski nie działa przez rozum. tarkowski dziala przez emocje, jest jak afrykański bęben, którego dźwięk wprawia słuchacza w trans. jednak problem z tarkowskim jest taki, że aby go odbierać, trzeba mieć odpowiedni odbiornik. bez odbiornika do kontaktu nie dojdzie. kto nie ma odbiornika, pozostanie w krainie ślepców. jak - nie przymierzając - Mistrz... .chmura uważa, że Mistrza książka "solaris" i tarkowskiego film "solaris" to dwa wielkie dokonania dwudziestowiecznej myśli i sztuki. nie wiem, jakim cudem tarkowski, który jest jedną wielką emocją, sięgnął po zimną prozę racjonalnego lema.' nadal tak sądzę.
*
warstwa "fabularna" tarkowskiego była i jest dla mnie nieistotna. ważne są emocje wywoływane przez konkretne sceny (wiele z tych scen oddziałuje na mnie z siłą parowego młota...). co ciekawe, kiedy przeglądam youtube, okazuje się, że wielu innych, z całego świata, wybiera dokladnie te same fragmenty dzieł Wielkiego Rosjanina. (oto jeden przyklad:
&feature=related ). jest chyba tak, że aby "prześwietlić" tarkowskiego, aby zrozumiec, na czym polega Jego fenomen,  należałoby spróbować odpowiedziec na pytanie, cóż takiego jest własciwie w tych kombinacjach muzyki i obrazów, że - zdarza się - ludzie placzą, oglądając je. karkołomne zadanie, wymagające wiedzy, wrażliwości, wielkiej wladzy nad słowami, czasu.    
*
dodam może, że im więcej lat mija, tym bardziej rośnie w moich oczach Tarkowski. coraz częściej myślę sobie, że to zaszczyt dla Mistrza, iż Geniusz zechciał uczynic ze (wspanialej) książki Mistrza pretekst swojej wypowiedzi; i że między Mistrzem a Tarkowskim nie mogło byc porozumienia, bo Mistrz był (powtórzę to, :)) "ślepy" na emocje, z których utkał swoje arcydzieło Tarkowski. (kiedys ktoś - bereś (?) - pisał, że nie przypadkiem w prozie Mistrza nie ma (?) wiarygodnych postaci kobiet, a także niebanalnego opisu tego, co  - niekiedy - dzieje się między kobietą, a mężczyzną). hm.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 07, 2010, 11:21:29 pm wysłana przez .chmura »

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9219
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: ANDRIEJ TARKOWSKI CZYLI SOLARIS I NIE TYLKO:)
« Odpowiedź #13 dnia: Sierpień 08, 2010, 12:27:57 am »
Ja zaś bronić będę swojej tezy, że "Stalker" jest SF, choć oczywiście nie jest to jedyna "miarka", którą można do tego filmu przyłożyć, bo opinie o uniwersalnej paraboli, wizualnym arcydziele, kinie medytacyjnym, klasyce kina europejskiego (bo Rosja jest, jeśli chodzi o kulturę wysoką, b. cenną częścią dziedzictwa europejskiego, gorzej z codziennymi realiami) są równie uprawnione.

Przy czym określenie takie jest nobilitujące dla SF jako konewencji (skoro wybitny reżyser zechciał się nią poslużyć), nie jest zaś umniejszające dla Tarkowskiego, bo Tarkowski byłby genialny kręcąc nawet romans rycerski, gdyby to właśnie chansons du geste chciał dla odmiany sfimować (podczas gdy np. Emmerich - wiem jak koszmarnie wyglądają te dwa nazwiska w jednym zdaniu - będzie kiepski kręcąc nawet rzecz tak mało wymagającą jak porno, bo rozumu, ani talentu nie ma).

Owszem, Tarkowski nie był częścią środowiska tzw. fandomu, czy też "getta" SF, ale to o niczym nie świadczy. Kiedy Verne, Wells, Żuławski tworzyli podwaliny SF nijakie getta nie istniały. Huxley, Orwell, Stapledon dojrzewali twórczo poza "gettami" i tylko wyszło to ich prozie na zdrowie. W sumie nawet Lema, nawet Clarke'a to dotyczy, bo owszem amerykańskie produkcje "gettowe" czytywali, ale fandom był w USA, a oni żyli w trochę innych krajach. To dało im swobodę tworzenia własnych, oryginalnych wizje, swobodę, której nie mieli Asimov i Heinlein, dla których punktem odniesienia pozostawał "Doc" Smith i jego płody. Dick z kolei równie dobrze mógłby tworzyć poza fandomem, jak mówił Lem i w konwencji bajki spirytystycznej.
Tarkowski to podobny przypadek - wybitny Twórca, który w pewnym momencie uznał za stosowne powiedzieć swoje językiem SF.

Tu dodam, że autorem SF jest (przynajmniej dla mnie) ten kto tworzy dzieła pasujące do tej definicji, a nie kto jest z getta (pisarz "gettowy" tworzący romansidła osadzone w sceneriach SF tworzy właśnie romansidła, tyle, że bezwstydnie udające co innego), przy czym nie jest to też "łatka" przyklejalna na całe życie. Sięgasz po konwencję SF, jesteś autorem SF, siegasz po inna konwencję, autorem SF być przestajesz. Do konwencji mogą być przypisane dzieła, nie ludzie. Chyba, że kto całe życie pozostaje z wyboru wierny danej konwencji, wtedy sam się do niej przypisał.
Tarkowski, Kubrick, Scott (ten trzeci zwykle najmniej artysta), których przywołałem, to twórcy SF, bo chcieli nakręcić filmy w tej konwencji, ale i twórcy nie-SF, bo kręcili i inne rzeczy. Szufladki nie pomieszczą wybitnych indywidualnosci.

Przechodząc zaś do definowania gatunku: SF jest zasadniczo o ideach, porusza problemy, o których nie da się mówić w skali literatury realistycznej, bo wykraczają poza zakres spraw międzyludzkich, dotykajac całej ludzkości, albo i całego Wszechświata. Zobaczmy - oni są tam, w "Stalkerze", jednak nazwani jak w "Edenie": Pisarz, Profesor, Stalker - od funkcji, czyli to nie jest o jednostkach, jak w realizmie. To jest - jak w SF - o postawach, o ideach, o ludzkości itp. "Stalker" to SF bardzo specyficzna, ale bez SF tego filmu by nie było ("literowy" wstęp, "fach" stalkera, sama Strefa - to są elementy SF, a nie da się wyobrazić sobie "Stalkera" bez Strefy, to będzie zupełnie inny film). W czasie wędrówki przez Strefę bohaterowie stawiają sobie pytania cywilizacyjne, filozoficzne, a właśnie SF jest od takich pytań, na płaszczyźnie realizmu nie postawisz ich tak ostro. (Oczywiscie jeśli odbierasz SF przez pryzmat różnego holyłódzkiego gówna to on zupełnie do tak pojętej SF niepodobny, ale moim zdaniem granice gatunku określają arcydzieła, nie szmira. Kinowa SF zaczyna się na Kubricku i Tarkowskim - geniuszach kina, a kończy na Cameronie i Spielbergu - b. solidnych rzemieślnikach. Emmerichów należy wyrzucić do kosza jak wszystko co śmierdzi.)

Dodam też, że Amerykanie mają dwa terminy: "SF" i "Sci-fi". SF to fantastyka poważna, Sci-fi* jej bękarci podgatunek, fantastyka spod znaku "zabili go i uciekł". "Gwiezdne wojny" to zatem Sci-fi pełna gębą, z tym, że udana (brednie Emmericha to też sci-fi, tylko kiepska). "Star Trek" i "Avatar" stoją gdzieś w pół drogi (jak i Asimov z Heinleinem), a Lem, Clarke, Le Guin - to jest SF. Dick też, choć w estetyce sci-fi babra się z lubością. Tarkowski tworzy więc dla mnie SF (acz conajmniej "Stalker" granice samej SF przekracza), natomiast sci-fi brzydzi się wręcz wyczuwalnie (Scott np. się nie brzydzi).


* Harlan Ellison powiedział nie tak dawno: "'Sci-Fi' is a debasement. /.../ 'Sci-Fi' is...a simplistic, pulp-fiction view of the world exemplified by the movie Independence Day, which warps our curiosity about the possibility of other life in the universe into an apocalyptic Saturday-morning cartoon."
« Ostatnia zmiana: Sierpień 08, 2010, 01:09:21 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4341
    • Zobacz profil
Re: ANDRIEJ TARKOWSKI CZYLI SOLARIS I NIE TYLKO:)
« Odpowiedź #14 dnia: Sierpień 08, 2010, 01:49:28 am »
Przeszukałem forum i wyszło że Tarkowski jest wspomniany w ok. 30 postach, ale nie wiem czy ma sens wycinać to i wklejać tu. Nie stworzyłyby one racze razem żadnego kontekstu, nie ma między nimi ciągłości. Więc może zgodnie z olkowym zamiarem niech będzie taki temat tu, i już.
To pozostając w temacie spytam dlaczego olka uważa, że Stalkera nie można nazwać filmem sf.
Racja ze nie ma sensu przenosic postow sprzed kilku lat - chociazby dlatego ze nie wiadomo gdzie je tu wkleic a tamte watki stracilyby ciaglosc.Ostatecznie mozna tu linki wstawic.Mialam raczej na mysli wklejenie tutaj paru ostatnich postow z Filmow Sf...czyli od postu Q nr 1783.Moze tez post miazo z O muzyce...nie jest wpisany w jakis dialog a pasuje tutaj:post 178 i 180 od Q.Ot tyle;)

Dlaczego nie mozna nazwac Stalkera filmem SF wg mnie?
1)w miare obiektywnie: hm...wychodzac od tego samego punktu co Q w poprzednim poscie: definicji SF.
Otoz wg mnie def Q jest jego prywatna analiza tworczosci SF.O ideach i sprawach ogolnoludzkich w powiesciach realistycznych , jakoz i filmach mozna mowic swobodnie - a nawet to jest ich tematem czesto.Nie jest to dla mnie wyznacznikiem przynaleznosci gatunkowej.
Dla mnie definicja tego gatunku to cos na ten ksztalt:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Fantastyka_naukowa
I , owszem - traktujac Stalkera jako ekranizacje Strugackich czyli majac w pamieci cala ksiazke - tak to SF.Bardzo dobra zreszta.Natomiast skupiajac sie na samym filmie - wg mnie nie spelnia zalozen gatunku.Kontakt z obca cywilizacja?Maybe...powtorze z upartoscia oslicy: kosmiczne ONZ-ty - nigdy (sie uczepilam;)).Hm...ze to film SF ktory wykroczyl poza gatunek?Oki...ale jak wykroczyl poza tzn ze nie mozemy go prosto połatkowac jako SF.Zreszta Q sam mowi ze szufladki nie pomieszcza indywidualnosci a jednak dawaj Stalkera do SF:)
2) fifty- fifty: towarzysza mi slowa Tarkowskiego ze ksiazka to tylko punkt zaczepienia/wyjscia i film nie ma z nia wiele wspolnego
3) zupelnie subiektywnie: traktuje tworczosc T calosciowo (moze to błąd - nie wiem - mnie pasuje)...pamietam o wczesniejszym filmie czyli A. Rublowie - jestem skazona obrazami z tego filmu i jak widze odnosniki don w innych to "czytam" je, jesli wiem ze T probuje powiedziec nam cos poza ostro postawionym kadrem to probuje to zrozumiec - stad uwazam ze mozna ogladac Tarkowskiego "po prostu" ale dla mnie jako widza jest ciekawa rowniez ta podskorna warstwa filmu czyli dlaczego np w Zwierciadle mowi o ksiazce Czechowa, dlaczego w scenie z drukarni pojawia sie nazwisko Marii Lebiadkin (przez mowilam ze Dostojewski wielkim pisarzem byl;))- po cos u licha tego uzywa a jesli przypadkiem (nie sadze)to musi sobie zdawac sprawe ze skieruje mysli widza w ta konkretna strone.
Mialam o Stalkerze:) Wiec subiektywnie widze staranne oddzielenie Strefy od codziennego zycia, widze postaci z ikony Rublowa, widze ludzi ktorzy konsekwentnie (w kolejnych filmach) traca wiare (rozumiana tak jak juz pisalam.To slowo moze jest zbyt silnie nacechowane - troche mnie juz mierzi tlumaczenie za kazdym razem co rozumiem pod tym pojeciem), slysze plynace z ekranu slowa i pytam dlaczego te bo rozpoznaje w nich to co pisalam wczesniej?Slowem: to co widze i slysze (zupelnie subiektywnie) rowniez nie pasuje mi do schematu SF.Od razu dodam: nie pytajcie mnie jaki to gatunek- jesli nie SF -bo zadnej szufladki nie otworze:)
Dlaczego dla Q to SF juz wiemy - a dlaczego dla Ciebie Terminusie?:)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)