Autor Wątek: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia  (Przeczytany 573487 razy)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3721
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2490 dnia: Wrzesień 13, 2017, 12:42:45 am »
20 minut...pomyślałam, że zobaczę, bo na pewno będzie lepszy od linkowanego powyżej Geocośtam.
Zaskakujący klimat - może to muzyczka w tle go robi, bo nie pościgi...
Za ostre cięcia i trochę toporny, ale oglądliwy.
Skojarzenie do Terminatora. Może tak by wyglądał świat zdominowany przez maszyny?
Alele...w sumie to skąd te ludzio-maszyny? Automaty je produkują i wysyłają za granicę?
Do terroryzmu - może i tak - ludzie bombki, ale tutaj zabijają negatywne emocje - czyli całkiem human ten SF;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8436
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2491 dnia: Wrzesień 13, 2017, 01:01:15 am »
Alele...w sumie to skąd te ludzio-maszyny? Automaty je produkują i wysyłają za granicę?

Niby była wzmianka, że w roli śpiochów po wojnie lepniaczo-wspanialczej  ;) zostały. Ale to norma dla tych króciaków, że - z powodów czasowych - nie dopowiadają, co im ino na dobre wychodzi, bo każdy widz może dotłumaczyć to czy owo sobie sam, niejeden pewnie lepiej niż by zdołali scenarzyści  ;).

Do terroryzmu - może i tak - ludzie bombki, ale tutaj zabijają negatywne emocje - czyli całkiem human ten SF;)

Human, human... Ten Japończyk w kawiarni (pamiętasz ten głośny zamach w tokijskim metrze?), potem jakby arabskie klimaty (i chyba nie tylko dlatego wybrane, że król Jordanii SF lubi ;))... W sumie czytałem to jako metaforyzację tego, co buzuje pod kopułką takiego zamachowca, w jakiej desperacji musi być, że się tak bierze i wysadza... I przesłanie odważnie ryzykowne - przytul terrorystę - z tego wychodzi...
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 13, 2017, 01:07:52 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3721
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2492 dnia: Wrzesień 13, 2017, 01:30:58 am »
Niby była wzmianka, że w roli śpiochów po wojnie lepniaczo-wspanialczej  ;) zostały.
Notaaa...właśnie - zapomniałam - z Allena ściągali;)
http://www.filmweb.pl/film/%C5%9Apioch-1973-12098/descs
W sumie to myk wzięty z Bladego...androidy, które nie chcą być androidami i uciekają od swojego przeznaczenia.
Cytuj
(i chyba nie tylko dlatego wybrane, że król Jordanii SF lubi ;))...
Ups...to był najdroższy odcinek w historii ST? Bo gaża musiała być królewska;)
Cytuj
I przesłanie odważnie ryzykowne - przytul terrorystę - z tego wychodzi...
Jasne, że kojarzy do zamachów...ale czy taki zamachowiec jest w desperacji, czy w szczęśliwości, bo spełnia swój obowiązek - wie tylko on.
Niemniej na pewno negatywne emocje powodują wybuchowość...czyli tak: love & peace;)

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8436
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2493 dnia: Wrzesień 13, 2017, 02:15:44 am »
Notaaa...właśnie - zapomniałam - z Allena ściągali;)

Hehe, to samo skojarzenie miałem, jak to pisałem  ;).

W sumie to myk wzięty z Bladego...androidy, które nie chcą być androidami i uciekają od swojego przeznaczenia.

I ogólnie z Dicka ("Impostor" z '53 jeszcze).

Ups...to był najdroższy odcinek w historii ST? Bo gaża musiała być królewska;)

Gdzie tam. Na ochotnika się zgłosił, jako fan*, i jeszcze nic gadać nie mógł, prawo związkowe mu nie pozwoliło.

* Nie on jeden, Hawking też.

ale czy taki zamachowiec jest w desperacji, czy w szczęśliwości, bo spełnia swój obowiązek - wie tylko on.

Też o tym pomyślałem pisząc  ;), ale służby mamy prawie dobre - wielu zamachom nie zapobiegły, ale ostatnie godziny sprawców paru niedawnych - odtworzyły: raczyli się narkotykami i niekoranicznym ankoholem gwoli znieczulenia, czyli raczej szczęśliwi nie byli. Mam zresztą - na podstawie doniesień medialnych i czytanych kiedyś analiz - wrażenie że niegdyś w tym fachu więcej było szaleńców i entuzjastycznych fanatyków, teraz - desperatów, kręconych przez fanatyków wolących zginąć na końcu (albo i - czego im nie życzę - przeżyć, i władzę wywalczyć). Inna sprawa, że w realnym życiu przytulenie desperata, jak już wysadzać się ma, na niewiele się przyda, za głęboko zabrnął. Ale i film o tyle realistyczny, że tam też - mimo najlepszych chęci - już nie pomogło.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 13, 2017, 02:19:36 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3721
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2494 dnia: Wrzesień 14, 2017, 01:18:11 am »
W sumie to myk wzięty z Bladego...androidy, które nie chcą być androidami i uciekają od swojego przeznaczenia.
I ogólnie z Dicka ("Impostor" z '53 jeszcze).
Racja. Chodzące bombki - chociaż zbrojone przez inne ręce (?;).
Cytuj
niegdyś w tym fachu więcej było szaleńców i entuzjastycznych fanatyków, teraz - desperatów, kręconych przez fanatyków
Fanatyk nie bierze się sam z siebie, ot. Więc właściwie czy "entuzjastyczny fanatyk", czy "desperacki" - ktoś go nakręca do akcji. Robi zamach dla kogoś, czegoś.
Cytuj
Gdzie tam. Na ochotnika się zgłosił, jako fan*, i jeszcze nic gadać nie mógł, prawo związkowe mu nie pozwoliło.
Rozumiem, ze za darmo, ale nieme kino? Co to ma na celu?
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8436
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2495 dnia: Wrzesień 14, 2017, 11:11:10 am »
Fanatyk nie bierze się sam z siebie, ot. Więc właściwie czy "entuzjastyczny fanatyk", czy "desperacki" - ktoś go nakręca do akcji. Robi zamach dla kogoś, czegoś.

Powtarzające się strzelaniny w amerykańskich szkołach pokazują, że morderczy desperat może się wziąć sam z siebie. Islamizm, po prostu, nauczył się ten sort ludzi "instytucjonalnie" zagospodarowywać, a niezdecydowanych - którzy sami z siebie może by frustrację/desperację w mniej destruktywny sposób wyładowali - dodatkowo podkręcać właśnie*.

* Dokładając tym zresztą nową cegiełkę do starej regionalnej tradycji, bo "entuzjastycznych fanatyków", dla odmiany, hodował "przemysłowo" jeszcze Hasan ibn Sabbah.

Rozumiem, ze za darmo, ale nieme kino? Co to ma na celu?

Ot, bardzo chciał wystąpić w ukochanym serialu...

Skądinąd: takie nieme występy - mniej lub bardziej znanych fanów, to w "ST" sięgająca czasów pierwszej kinówki, do dziś żywa, tradycja. Podobnie zresztą członkowie ekipy produkcyjnej, zwykle w admiralskich rolach, na ekranie migali.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 14, 2017, 03:10:19 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8436
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2496 dnia: Wrzesień 25, 2017, 02:04:25 pm »
Obejrzałem (do kompletu z "The Orville") i pierwsze odcinki Star Trek: Discovery. Mówiąc w skrócie "ST" dostał własne "Clone Wars" - nie należało się nabierać na marketingowe opowieści o mhroku i powadze, sympatyczna bajka dla dzieci to jest (nad którą z racji domyślnego adresata i niejakiej fajności - zwł. wizualnej, wszelkie cechy eye candy ma - nie chce mi się tu nawet szczególnie pastwić). Gdybym miał mocno nieletnie potomstwo, i chciał je na "Treka" nawrócić ;), to pewnie bym mu podsunął. Wam, jednak, ani sobie (chociem fan) rekomendować, zwł. jako SF, nie mogę. Choć widoczki miejscami ładne:



(Jednym słowem: nie upadł "ST" tak drastycznie jak, po zapowiedziach, myślałem, ale do poziomu "TMP' z "TNG" to już chyba nigdy nie wróci. Na drobne coraz skuteczniej się rozmienia.)
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 25, 2017, 02:15:03 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 550
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2497 dnia: Październik 02, 2017, 02:44:43 am »
Ta:
Jedyną szansą nowy Blade Runner, bo Ostatni Jedi będzie klonem Imperium i się załamię.

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8436
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2498 dnia: Październik 04, 2017, 04:42:30 pm »
Kolejne odcinki tych "Star Treków" ("Discovery" i "Orville") z grubsza potwierdzają to, co o nich pisałem. "The Orville" jest trochę ambitniejsze niż było, ale jak nie bierze się za - per se nawet niegłupią i jakąś tam cegiełkę do trekowej tradycji dokładającą - dyskusję o płciowości gatunku (hu... hu... humanoidalnego ofkors), którego biologii nawet z sensem nie definiuje, to międli stary jak świat temat statku wielopokoleniowego (tak, "Non stopem" pachnie, i jednym z cykli Wolfe'a), w dodatku w "ST" już poruszany (znaczy: nadal jest to poziom "Voyagera" z "Enterprise'm", konsekwentnie przyprawiany nadto humorem przez "ch" pisanym, który jednak czasem bywa zabawny). "Discovery" usiłuje znów - robiąc dziwny odskok od baśniowości pilota - pogrywać z mrokiem, ale rżnie z "Obcego" i stosuje typowo blockbusterową logikę (polegającą, jak wiemy, na logiki braku), która daje fanom dość okazji do pastwienia się, no i takie patenty jak nowy napęd nadświetlny bazujący na... zarodnikach grzybów*, co znów dało mi asumpt do stworzenia takiego oto demotywatora:

(Nawiasem: takie biologiczne mądrości również zdają się kontynuować trynd z "Vojadżerów" i "Enterprajsów". Tam też już takie kfiatki były, jak zbrodzień - po oświęcimsku - palący Obcymi w reaktorze statku, bo mu to chyżość owego korabia zwiększało. I bakterie - kapitanowi mózg wyżerające, co znamiennym się zdaje - których ściana komórkowa pozwalała im bytować poza czasem.)

* Wmieszali w to panspermię, biologię kwantową i świętość grzybków halucynków w kulturach pierwotnych.

A czy ten nowy "Blady..." taką jedyną nadzieją? Pewnie obejrzę, i to niebawem, ale jak czytam recenzje, to wygląda, że to typowy V. - jak w "Arrivalu", czyli obrazki ładne (podobno nawet b. ładne, godne oryginału) i trochę niby-głębi:
http://film.com.pl/recenzje/10079083/Po-nitce-do-klebka-Blade-Runner-2049.html
« Ostatnia zmiana: Październik 05, 2017, 11:53:58 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 550
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2499 dnia: Październik 06, 2017, 05:28:46 am »
Jedyną w sensie, ze może się coś z tego urodzi. Jak to pisałem nie było jeszcze recenzji.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3721
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2500 dnia: Październik 07, 2017, 12:47:19 am »
Blady Bladym - się zobaczy - a słyszał ktoś coś o tym (fiction podobnież jeno na końcu)?:
https://www.spidersweb.pl/rozrywka/2017/10/06/photon-recenzja-filmu/
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3721
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2501 dnia: Październik 07, 2017, 02:43:08 pm »
Blady Bladym - się zobaczy - a słyszał ktoś coś o tym (fiction podobnież jeno na końcu)?:
https://www.spidersweb.pl/rozrywka/2017/10/06/photon-recenzja-filmu/
Słyszał to nie, ale widział (teraz już) i owszem. Choć rozmach zamierzenia...światowy :)
O, tu wywiad z reżyserem który coś tam wyjaśnia.
https://www.youtube.com/watch?v=-8LOU7c__hc
« Ostatnia zmiana: Październik 07, 2017, 02:44:56 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8436
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2502 dnia: Październik 07, 2017, 04:02:19 pm »
Blady Bladym - się zobaczy

Ale może najpierw się zobaczy dwa następne
z trzech takich filmików
co była o nich mowa?;)


(Uwaga na daty w tytułach.)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3721
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2503 dnia: Październik 07, 2017, 09:37:45 pm »
O, tu wywiad z reżyserem który coś tam wyjaśnia.
Właśnie wczoraj jakiś inny wywiad - a właściwie program szerszy - wpadł przypadkowo i zaciekawił. Rozmachem;)
I faktem, że w ogóle taki film trafia do powszechnej dystrybucji. Stąd wzmianka.
Tylko pytanie jak mu wyszedł ten - nomen omen - fenomen o wszystkim i na jakim poziomie pop naukowym ustawiony...w rzeczonym programie (TVP Kultura) - jednogłośnie chwalony.
Blady Bladym - się zobaczy
Ale może najpierw się zobaczy dwa następne
O, zobaczyłam.
Anime miejscami bardzo zgrabne wizualnie - zwłaszcza obrazki miasta.
I tekst a la Terminator: and this is  I was made for....;)
[chociaż może bardziej kojarzy do I was made for loving you baby?;))]
More human than human - wziąwszy pod uwagę poprzednią scenę z wyrzuceniem z ciężarówki..;)) Ale skoro są tacy pure to skąd nagonka na nich?
Pomysł z wymazaniem baz danych - to na pewno przyszłość, a właściwie teraźniejszość - ale im większe uzależnienie od...tym większy problem.
Podobno w filmie Photon - w tej części fiction - właśnie tak - człeki-nie-człeki już bez własnej pamięci - same bazy do wysadzania;)
Filmik przynajmniej zawiera prawdę o zaświatach;)
Co do fabularnego...żeby dzieciaki w Bladym czytały Greene'a? Hm - może to przez ten black out;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8436
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2504 dnia: Październik 08, 2017, 01:48:44 pm »
O, zobaczyłam.

Też zobaczyłem, i prawdę mówiąc mam drobne ;) wątpliwości, bo dziury logiczne to tu jak w nowych "SW". Po pierwsze - niedawno trzeba było te Nexy łapać używając skomplikowanych testów Voighta-Kampffa, a teraz się nagle okazuje, że każden jeden ma numerek na oku, i po tym go od razu można. To po co się ten Deckard męczył? Po drugie - pomysł z bazami danych niczego sobie, ale mało skuteczny w tym wypadku, bo przecie tych Nexusów jest tylko kilka typów (więc i kilka powtarzających się twarzy), czyli wystarczy wydrukować ich zdjęcia (albo choć portrety pamięciowe, jeśli i zdjęcia z bazami przepadły) i na listy gończe dać, i całe wysadzanie na nic. Wreszcie... ja wiem, że to Dick (poniekąd), że logika ma prawo być specyficzna, że chodzi o wpisanie się w wizję sprzed lat (a w oryginalnym "Bladym..." Roy, zdaje się, żołnierzem był), itd., ale... jaki właściwie sens ma wysyłanie na pole walki tak skomplikowanych replikantów, jak pewnie jakieś prostsze maszyny posłać tam by się dało (dla Nexusów rezerwując rolę oficerów np.)...
No i bonusowe zastrzeżenie do filmiku, który jako pierwszy - jeszcze we wrześniu - linkowałem: czemu to ciało rządzące zbiera się w pomieszczeniu czyniącym wrażenie dość... hmmm... sfatygowanego? Rozumiem, że Ziemia umiera i wogle ;), ale przecież cywilizacja nie sczezła do cna, więc o co jak o co, ale o gmachy rządowe to się będzie raczej do końca dbać (w takim odrapanym lokalu to mógł sobie prosty człek typu Sebastiana, czy Deckarda - o ile człekiem był, mieszkać, ale wspomnijmy sobie w jakie luksusy Tyrell - facet ze szczytu piramidy, w różnych tego słowa znaczeniach - opływał).
Natomiast wizualnie - owszem - jest +/- ok.

Edit:
Mam coś jeszcze. Kolejny niezależny króciaczek:

Inspirowany taką oto sprawą:
https://en.wikipedia.org/wiki/Judica-Cordiglia_brothers
« Ostatnia zmiana: Październik 08, 2017, 08:05:34 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki