Autor Wątek: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia  (Przeczytany 638171 razy)

xpil

  • Full Member
  • ****
  • Wiadomości: 161
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2520 dnia: Grudzień 28, 2017, 05:22:56 pm »
Obejrzałem sobie wczoraj w kinie tego całego ostatniego dżedaja i kurdę nie wiem, czy to signum temporis, czy po prostu się starzeję, ale już bez dreszczyka było. Co z tego, że efekty całkiem przyzwoite jak na 2017 rok, skoro fabuła mętna i niejasna, a luk skajłoker nie dość, że stary, to jeszcze zdalny? Moim zdaniem słabe 5/10. Fajnie tylko że tego gościa co miał ewidentne kłopoty dermatologiczne rozchlastali na pół, bo ten to już mi całkiem nie leżał w kontekście.

Tyle w tym fajnego, żeśmy sobie z Żonką wreszcie sami do kina poszli, po raz pierwszy od niepamiętamkiedy.

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10534
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2521 dnia: Grudzień 28, 2017, 11:58:52 pm »
Muszę przyznać rację, że lipa jak diabli. Kiedyś to się mówiło "nikt nic nie wie - czeski film", ale nie wiem, czy to zacne porzekadło jeszcze komuś trąca jakąś strunę...
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9001
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2522 dnia: Grudzień 29, 2017, 08:51:33 pm »
Do tego stopnia lipa, że fani twierdzą, iż filmik złożony z obrazków (tzw. cutscenes) z drugiego ze zrebootowanych Battlefrontów (taka seria starłorsowych gier) od tego Epizodu lepszy:

Nie wiem czy nie przesadzają, ale poziom - w istocie - porównywalny.

A fabuła tego battlefrontowego "filmu" też mało odkrywcza - ostro nawiązuje do "Przebudzenia Mocy" - również na pierwszym planie panie (nie powiem, należało im się za lata męskiej w SF-i-pokrewnych dominacji), i w podobną (edypalną?) uśmiercankę tatusiów idą.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 29, 2017, 09:51:30 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 575
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2523 dnia: Grudzień 30, 2017, 02:13:01 am »
Trochę bluźnią.....

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9001
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2524 dnia: Styczeń 07, 2018, 05:58:54 pm »
Zrobiłem sobie w międzyczasie drobne wampiryczne rekolekcje ;) powtarzając "Only Lovers Left Alive" (tytuł w oryginale, bo polski przekład nieco gubi) Jarmuscha i "What We Do in the Shadows" (jw.), który reżyserował p. Waititi od ostatniego "Thora".
Pierwszy z tych filmów (choć pod pewnymi względami najbardziej przypomina "The Hunger", drugiego z braci Scottów, znany u nas jako "Zagadka nieśmiertelności") zdaje się być godnym - może nawet udoskonalonym - następcą "Wywiadu z wampirem", przyzwoitą opowieścią o krwiopijcach, z sensem wykorzystującą ich symbolikę. Przy czym mogę tylko polecić, streszczanie nie ma sensu - fabuła jest dość banalna, o wszystkim decyduje obraz (próbka), muzyka, przesłanie i rozmaite smaczki zawarte w warstwie dialogowej.
Drugi - cóż, jak zwykle pozostawił mnie b. chłodnym. Może, po prostu, nie jestem właściwym odbiorcą tego typu humoru.

ps. Wiem, że niby nie do końca SF (choć ten Tesla jarmużowy...), ale skoro nawet Dukaj i Watts...

Edit:
Czytanie "Lovers..." jako historii alternatywnej (by bardziej SFowo było):
http://brightlightsfilm.com/the-end-of-history-in-jim-jarmuschs-only-lovers-left-alive/
« Ostatnia zmiana: Styczeń 08, 2018, 11:44:59 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4238
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2525 dnia: Styczeń 14, 2018, 02:47:01 am »
W końcu wpadł nowy Blady - z grubsza zgadzam się z tym co napisał Nex.
Film robi dźwięk/muzyka i zdjęcia = klimat. To zachowane.
Jak już w innym wątku ktoś zauważył - Joi faktycznie przypomina Halucynę (moja halucynacja pewnie po tym, że nie tak dawno oglądałam serialik o Tichym - przez wzmiankę o Joi - pętlę się;)...ale wg mnie najnudniejsze, najsłabsze w filmie są gadki wstawiane przez Wallace (brakowało mu do pary Gromita;) - nadęty właściciel świata - porażka.
Za to pies pijący whisky? Hm...;))
Maszyna do czytania wspomnień...tja.
Trochę za mało Deckarda i rozmyta końcówka - jakby film miał potrwać jeszcze z pół godziny...ale to chyba faktycznie drzwi do kolejnej odsłony - Revolution 2079 - to może być niestrawne.
Można się przyrzepić tu i ówdzie, ale po co? Całkiem znośne 163 minuty.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9001
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2526 dnia: Luty 19, 2018, 09:39:53 pm »
W stronę słońca.
Tutaj to już w ogóle nie ma co krytykować potknięć i zastanawiać się nad sensem fabuły...styknie jej streszczenie:
Grupa kosmonautów musi dostarczyć na Słońce ładunek jądrowy.

Nie ma. A jednak kogoś na analizy ledwo co wzięło ;):


"Kontakt", zwany przez Mistrza naszego guzik wartym elaboratem, też się doczekał:
« Ostatnia zmiana: Luty 19, 2018, 09:44:28 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9001
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2527 dnia: Luty 24, 2018, 07:21:49 pm »
Takie pytanko... Oglądał kto "Bez słowa" ("Mute") Jonesa (vel Bowiego juniora)? Z tego co wiem facet dalej inspiruje się klasyką ("Moon" zdawał się nawiązywać do stylu "Odysei..." i "Solaris", tym razem ma być wielkomiejski cyberpunk idący w kierunku "Bladego..."). Krytykom ponoć się nie podoba...


Aha: poza tym media donoszą, że szykuje się trzeci z kolei rimejk "Battlestar Galactica":
http://www.comingsoon.net/movies/news/925457-exclusive-francis-lawrence-talks-battlestar-galactica-movie-more
Prawdę mówiąc zdaje mi się, że poziom abramsowych "StarTreków" to maksimum tego, czego można się spodziewać...
« Ostatnia zmiana: Luty 24, 2018, 07:27:51 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

wiesiol

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1001
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2528 dnia: Marzec 26, 2018, 12:19:13 am »
Takie pytanko... Oglądał kto "Bez słowa" ("Mute")
Można obejrzeć z przymrużeniem oka jak ktoś lubi "romanse"  ;) Ale dlaczego tu piszę, ano dlatego , że jestem świeżo po obejrzeniu Anihilacji Garlanda i muszę przyznać jestem pod wrażeniem. Nie obyło się od paru byków jak to w sf , mimo to polecam. Wizualnie , aktorsko no i ba nawet muzyczne wstawki nie banalne, w scenariuszu może bym trochę namieszał  8) Film na  podstawie jakieś trylogii  Vandeermeera, Q pewnie będzie wiedział o co chodzi  8)
« Ostatnia zmiana: Marzec 26, 2018, 12:25:32 am wysłana przez wiesiol »
jak się mać skoro tego nikt nie pamięta

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9001
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2529 dnia: Marzec 26, 2018, 01:22:17 am »
jestem świeżo po obejrzeniu Anihilacji Garlanda i muszę przyznać jestem pod wrażeniem.

Tego od "Tesseractu" i "Ex Machina"? To może się skuszę.

Film na  podstawie jakieś trylogii  Vandeermeera, Q pewnie będzie wiedział o co chodzi  8)

Q wie ;).
I da info w ingliszu:
https://en.wikipedia.org/wiki/Southern_Reach_Trilogy
https://en.wikipedia.org/wiki/Annihilation_%28VanderMeer_novel%29
https://en.wikipedia.org/wiki/Authority_%28novel%29
https://en.wikipedia.org/wiki/Acceptance_%28novel%29
Oraz recki po naszemu ;):
http://katedra.nast.pl/art.php5?id=6791
http://katedra.nast.pl/art.php5?id=6881
http://katedra.nast.pl/art.php5?id=6808
« Ostatnia zmiana: Marzec 26, 2018, 07:59:08 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9001
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2530 dnia: Kwiecień 10, 2018, 05:08:07 pm »
Widzieliście zapowiedź nowego "Solo"?


Ja jestem nielicho zaskoczony, bo wygląda na to, że będzie to prawdopodobnie pierwszy film spod znaku "SW", o którym da się powiedzieć, że jest... mało imponujący wizualnie. (W skrócie: jakiś taki ciemny i brudny.)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9001
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2531 dnia: Kwiecień 21, 2018, 11:47:18 pm »
"Atropa" rozrasta się właśnie w - dostępny w mocno nietypowej formule - miniserial. Oto trailer:
https://vimeo.com/259386229

I okolicznościowy wywiad z reżyserem:
https://fanfilmfactor.com/2018/04/20/atropa-what-really-happens-when-you-try-to-sell-your-sci-fi-fan-film-to-the-big-guys-audio-interview-with-eli-sasich/
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4156
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2532 dnia: Maj 20, 2018, 03:52:05 pm »
W końcu wpadł nowy Blady - z grubsza zgadzam się z tym co napisał Nex.
Film robi dźwięk/muzyka i zdjęcia = klimat. To zachowane.
Jak już w innym wątku ktoś zauważył - Joi faktycznie przypomina Halucynę (moja halucynacja pewnie po tym, że nie tak dawno oglądałam serialik o Tichym - przez wzmiankę o Joi - pętlę się;)...ale wg mnie najnudniejsze, najsłabsze w filmie są gadki wstawiane przez Wallace (brakowało mu do pary Gromita;) - nadęty właściciel świata - porażka.
Za to pies pijący whisky? Hm...;))
Maszyna do czytania wspomnień...tja.
Trochę za mało Deckarda i rozmyta końcówka - jakby film miał potrwać jeszcze z pół godziny...ale to chyba faktycznie drzwi do kolejnej odsłony - Revolution 2079 - to może być niestrawne.
Można się przyrzepić tu i ówdzie, ale po co? Całkiem znośne 163 minuty.
W końcu wpadł i do mnie. Z grubsza zgadzam się z tym co napisała Ola i Nex.
A teraz z cieńsza.
Obrazki ładne, faktycznie, "robią film", ale na mój gust przydługie przez co film "się ciągnie". Rozumiem budowanie nastroju, gadek i akcji za wiele nie ma, ale sceny mogłyby być krótsze, a film z powodzeniem, zachowując klimat mógł mieć 2 godzinki. Może z niewielką górką. Tymczasem leci ta kropla i leci już widzę, że się rozpryśnie ale ona jeszcze leci..., albo ten "grawitolot" leci, leci i leci, sceny w kinie- rzędy krzeseł stoją, stoją, stoją; a Pan Młody gada gada gada (a skąd tu Pan Młody?)... dobra tam - deczko przeciągnięty w budowaniu nastroju.
Z innej beczki - podstawowe skojarzenie co sam się zdziwiłem - z kodem Leonarda da Vł.
Czyli Brownem De.
Tam też szukali świętego dziecka, a może nawet świętej rodziny, też zakon tajemnicy, też przewrót w tle, na bazie tego "cudu". Czyli zmierzając w kierunku fabuły - o co w tym chodzi?
Nie wiem.
Są replikanci starsi, nowsi. Z jakiegoś powodu spora część systemu używa olbrzymich środków by likwidować starszych, łagodnych, pracowitych etc. Podany powód, by prawdziwi ludzie się lepiej czuli jakoś do mnie nie przemówił. Zwłaszcza, że prawdziwych ludzi w filmie jak na lekarstwo. I jak się okazuje z obsesją na punkcie rozmnażania, bo to jedyna różnica wyróżniająca tych prawdziwków.
Zatem zalążek intrygi pachnie mi absurdem. Przy okazji, są szerokie kadry, panorama na LA i okolice (napisy cyrylicą na fermie replikanta, to moze dlatego?) - zero ludzi, a podobno przeludnienie?
 Takoż komunikacyjnie - nikt poza policją i służbami się nie przemieszcza. Tak "puste" drogi widziałem w filmach PRL z lat 60-tych. Na prowincji.
Trzymając się wątku komunikacyjnego - pojazd ekstraklasa, bezdźwiękowy, płynnie się poruszający, jak mucha zwrotny, stający w  miejscu na "pstryk", pionowowzlot; napęd nieustalony - stąd może prawem kontrastu zwróciły uwagę poczciwe wycieraczki na szybie... szast, prast, rozganiające krople deszczu, jak w tych filmach noir z lat 60-tych.
Tym tropem drążąc, kaloryfery, też się nie zmieniły - żeberkowe.
Ba w końcu to raptem za 30 lat :)
Wirtualna partnerka - potwierdzam, czysta Halucyna z tej niemieckiej ekranizacji Tichego.
W sumie najbardziej z  pomysłów na "zaniedługo" podeszły spersonalizowane holograficzne reklamy, które gadają z potencjalnym klientem. No, ale u Dicka już było nawet gadające piwo, także reżyser...wywiązał się.
Sumując, bredzikowo, ale dobrze się ogląda. Jako kryminał.
Akurat główny aktor mi podszedł - miał coś z bohaterów Chandlera. Z Bogarta?
Panie mniej, może poza jedną  :)
Ten nadczłowiek, rzeczywiście porażka - połączenie miernego kaznodziei z Kubą rozpruwaczem.
tyle.
« Ostatnia zmiana: Maj 20, 2018, 04:07:47 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4238
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2533 dnia: Maj 20, 2018, 08:50:16 pm »
Są replikanci starsi, nowsi. Z jakiegoś powodu spora część systemu używa olbrzymich środków by likwidować starszych, łagodnych, pracowitych etc. Podany powód, by prawdziwi ludzie się lepiej czuli jakoś do mnie nie przemówił. 
To akurat chyba łatwe do wyjaśnienia - starsi replikanci się zbuntowali - zaczęli śnić o owieczkach. Już w pierwszej części mieli przekichane - mieli być odstrzeleni.
Ta część to tylko kontynuacja eksterminacji jednego pokolenia przez - drugie.
Plus polowanko na naczelnego  buntownika.
Nowsze pokolenie - lojalne względem władzy - ot, różnica.

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4156
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2534 dnia: Maj 20, 2018, 09:11:13 pm »
Cytuj
starsi replikanci się zbuntowali - zaczęli śnić o owieczkach.
Śnili? To rzeczywiście powód do eksterminacji.
I jak pamiętam, cichaczem powracali, ale żeby rewolucje robić? Tego nie pamiętam.
A w tej pierwszej części replikanci też, poza tym że sieroty - istoty białkowe jak ludzie, jeno wiecznożyjące?
Bo z drugiej wygląda, że tylko tym różnią się od "prawdziwków", że nie mogą się rozmnażać.
Sierotki, bezpłodne - to i dzisiaj są tacy ludzie, ale nikt ich z tego powodu nie morduje. Jakoś przed oglądaniem wydawało mi się że to bardziej maszyny, metalowo-syntetyczne - a to bardziej klony, z mięsa, kości i krwi.
Czemuś to mi zmienia ogląd całości.
No i gdzie są obrońcy życia? "Ekolodzy" wyginęli razem z ostatnim drzewem?
Cytuj
Plus polowanko na naczelnego  buntownika.
To ten farmer hodujący robaki-larwy?
Nijak nie wyglądał na buntownika. Supermaskowanie.  :D
« Ostatnia zmiana: Maj 20, 2018, 09:19:30 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią