Polski > Akademia Lemologiczna

Akademia Lemologiczna [Fiasko] - czyli dlaczego bez kobiet się nie udaje

(1/63) > >>

ANIEL-a:
Udekorowana trybuna, flagi, gołębie i baloniki. Wchodzi mówca:
Panie i Panowie, niniejszym ogłaszam rozpoczęcie początku otwarcia:

Truuutuuutuuuuum-tadadadam! Paramparampaaa...ekhhh...argh...buuuu <trybuna_sie_zawala_flagi_spadaja_baloniki_kradna_dzieci_a_golebie_brudza_przechodniow>

To nie jest uroczyste otwarcie, to Fiasko.

Ostatnia powieść Lema, wydana w 1987.

Podstawowe informacje oraz recenzja Jerzego Jarzębskiego znajdują się
tutaj: http://www.lem.pl/polish/dziela/dziela.htm

Proponuję porozmawiać najpierw chwilę o pierwszym rozdziale - o Lesie Birnam. Nie byłam wcale zdziwiona dowiadując się, że powstał on osobno, wcześniej i miał być (chyba) zaczątkiem całkiem innej opowieści.

Zastanawiam się, czy tytuł rozdziału jest znaczący - las Birnam występował w Makbecie. Makbet zdobył koronę poprzez morderstwo, a zachęciły go do tego (oprócz żony) przepowiednie wiedźm, które powiedziały mu, że przegra dopiero, gdy ruszy na niego las Birnam, a pokona go człowiek niezrodzony z kobiety. Makbet odebrał te słowa jako zapowiedź swoich nieustannych zwycięstw. Okazało się jednak, że był to podstęp: Makduff, prawowity pretendent do tronu, kazał swej armii dla ochrony wziąć gałęzie z drzew - co wyglądało z daleka, jakby sam las ruszył na zamek, a ponadto nie był zrodzony z kobiety, gdyż przy porodzie jego umierającą matkę rozcięto, by wydobyć żywe dziecko... Tak więc wiedźmy powiedziały prawdę, a jednocześnie oszukały Makbeta i wydały go na zgubę.

W powieści, której początek rozgrywa się na Tytanie - jednym z księżyców Jowisza, las Birnam to tworzące się dynamicznie struktury z zamarzających gazów, które wciąż się przesuwają - widziane z daleka przypominają ośnieżony, wędrujący las. Stąd nazwa - nadana przez jakiegoś miłośnika Szekspira. Są jednak groźne - mogą się zapaść w każdej chwili, grzebiąc pod sobą wędrującego między nimi śmiałka, a wyznaczane przez naukowców "bezpieczne" trasy zawodzą. Cała historia rozpoczyna się od wejścia w ten las przez pilota Angusa Parvisa  w poszukiwaniu wcześniej zaginionych ludzi, między innymi komandora (już nie pilota) Pirxa...

Na dodatek z powodu tej prawie-mitologicznej nazwy, nazwisko Angusa zostaje skojarzone przez pracownika stacji i lotniska z Parsifalem - jednym z rycerzy króla Artura, poszukującym świętego Graala...

Niby przypadek.

Ale mi się to odesłanie do dramatu opisującego klęskę Makbeta wydaje znaczące - to jakby zapowiedź klęski bohaterów powieści. A nauka, która mówi im "tu jest bezpiecznie, idź tędy" i zawodzi, wiodąc śmiałka na zgubę, czyż nie jest równie podstępna jak Szekspirowskie wiedźmy? I równie godna zaufania...?


Edit

Aha - opisy tworzenia się i upadania tworów w lesie Birnam są moim zdaniem niezwykle bliskie opisom z Solaris

Q:
Doczekałem się wreszcie ;). "Fiasko" moja ulubiona powieść Lema (choć teoretycznie przy moim technooptymizmie nie powinienem jej lubić :P). Przez niektórych krytyków uważana za ponowne zmierzenie się z tematyką "Obłoku Magellana" po latach, zaś przez część zachodnich krytyków zajmujących sie tylko SF zestawiana (na zasadzie przeciwieństw i podobieństw) z serialem "Star Trek - The Next Generation" (i - oczywiście - wygrywajaca w tym zestawieniu). Powieść nad którą unosi sie duch zaklęty potem przez niejakiego Czernomyrdina w zgrabne zdanie "chcieliśmy jak najlepiej - wyszło jak zawsze", pokazująca wielkie tryumfy (pierwszy lot ku spotkaniu z Obcymi, zgrabne wskrzeszanie nieboszczyków, superkomputer itd. itp.) ale i wielką klęskę ludzkości, która pod nowymi gwiazdami popełnia stare błędy, bo niedaleko jeszcze od drapieżnej małpy odrosła...

No ale miało być po kolei.... Zatem "Las Birnam"...

Na pierwszy rzut oka wygląda on jak opowiadanie jak wyjęte z cyklu pirxowskiego wzbogacone o iście mangowe wielkochody, i doskonały opis pozaziemskiego pejzarzu (na godnego konkurenta musiał Mistrz czekać aż do pojawienia sie "Trylogii Marsjańskiej" Robinsona przy czym jednak opisy Robinsona są odtwórcze, podczas gdy Lem musiał je wymyślić). Jednak już tu pojawia się istotna różnica wzgledem "Pirxów". W "Opowieściach..." nasz kadet/pilot/komandor, choć przeciętny był zawsze zwycięski, tu pojawia się już jako bohater, żywa legenda, ale i jako.. (prawdopodobny) trup. Bycie starym wygą Kosmosu nie uchroniło go przed popełnianiem błędów, przed śmiercią...

To dobrze zapowiada z czym bedziemy mieć do czynienia dalej...


ANIEL-a, ta interpretacja bohatera (a może i całej załogi, czy wręcz ludzkości) jako Parsifala, zadufanego w sobie jak Makbet, który miast znaleść swego Graala, narobi jak rzeczony Makbet świństw i jak on marnie skończy (choć koniec pasuje raczej do Pirxa/Parvisa, a świńtwa do całej reszty, no chyba, że Parvis to Tempe - wtedy metafora jest pełna). Bardzo mi się podoba...

(Choć mam nadzieję, że w praktyce sytuacja nie okaże się tak - dla ludzkosci - tragiczna.)

ps. a swoja drogą nie wiem czemu w pesymizmie "Fiaska" wyczuwam silną nutę rozczarowania trzęsącym się wtedy w posadach komunizmem, tak jakby dla Mistrza klęska rozumów usiłujących zbudować raj na Ziemi dowodziła, że rozum zawsze poniesie fiasko w swych poczynaniach (osobiście uważam ten pesymizm jednak za zbyt daleko idący)...

lilijna:
Mmmm… :)Aniela, dobry wstęp. Zresztą zawsze z większym zainteresowaniem patrzy się na spektakularne fiasko niż na poprawne uroczyste otwarcie…
Też do Was dołączę, ale trochę później, bo kiedy w trakcie nominacji typy zaczęły oscylować raczej koło "Fiaska", przerwałam lekturę żeby później mieć wszystko na świeżo. Muszę nadgonić.

Hokopoko:

--- Cytat: Q w Maj 18, 2008, 03:12:36 pm ---interpretacja bohatera (a może i całej załogi, czy wręcz ludzkości) jako Parsifala, zadufanego w sobie jak Makbet, który miast znaleść swego Graala, narobi jak rzeczony Makbet świństw i jak on marnie skończy (choć koniec pasuje raczej do Pirxa/Parvisa, a świńtwa do całej reszty, no chyba, że Parvis to Tempe - wtedy metafora jest pełna). Bardzo mi się podoba...

--- Koniec cytatu ---




Ten cały las to rzecz wyimaginowana, zresztą jak i wielele innych rzeczy z tej książki. Pomysły ad hoc dla stworzenia metafory albo zawiązania akcji, a zupełnie odstrychnięte od tego, co może się rzeczywiście zdarzyć. Nie przepadam za tą powieścią w dużej mierze właśnie dlatego, że to wszystko takie intelektualnie wyimaginowane.

Hokopoko:

--- Cytat: Q w Maj 21, 2008, 07:24:34 pm ---

--- Cytat: Hokopoko w Maj 21, 2008, 06:17:07 pm ---Pomysły ad hoc dla stworzenia metafory albo zawiązania akcji, a zupełnie odstrychnięte od tego, co może się rzeczywiście zdarzyć. Nie przepadam za tą powieścią w dużej mierze właśnie dlatego, że to wszystko takie intelektualnie wyimaginowane.
--- Koniec cytatu ---

To mi już bardziej do "Solaris" pasuje...  ;D

--- Koniec cytatu ---

Bynajmniej. Solaris tchnie może i miejscami pewnym anachronizmem technologicznym, ale tam czuć jakiś autentyzm, natomiast Fiasko to w moim odczuciu konstrukcja czysto spekulatywna, jakaś parobola, baśń, która ma obrazować problem "ogólny". Solaris dzieje się sama, a Fiasko jest tylko ilustracją.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej