Autor Wątek: Akademia Lemologiczna [Obłok Magellana]  (Przeczytany 163534 razy)

Terminus

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Obłok Magellana]
« Odpowiedź #315 dnia: Kwiecień 15, 2006, 02:04:49 am »
A co można powiedzieć o tym zmyśle? Na pewno jest ciekawy. Ale wyobrazić sobie niczego w związku z nim nie umiem.

Niektóre rzeczy na pewno są dość nieprzyjemne przy samym wąchaniu, by jeszcze je dotykać::)

A tak bardziej na serio, zważywszy, że zapach roznosi się w formie drobinek zawieszonych w ośrodku (np. wodzie czy powietrzu), to jest wg. mnie nonsensem uwazanie że można na podstawie zapachu i jego natężenia określać kształt jego źródła lub mieć wrażenie dotykania go. Wszekże fizycznie nie ma się kontaktu z żadnym źródłem, a jedynie z drobinami zapachu. Tak też ktoś, kto 'dotykałby 'ekstraktu zapachu (np. perfumu), dotykałby czego?

Ot co.

Terminus

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Obłok Magellana]
« Odpowiedź #316 dnia: Kwiecień 15, 2006, 02:05:05 am »
Ja już skończyłem książkę, czekam tylko do poniedziałku żeby się wypowiedzieć  ::)
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 15, 2006, 02:43:34 am wysłana przez Terminus »

Miesław

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 804
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Obłok Magellana]
« Odpowiedź #317 dnia: Kwiecień 15, 2006, 02:16:04 pm »
Cytuj
A co można powiedzieć o tym zmyśle? Na pewno jest ciekawy. Ale wyobrazić sobie niczego w związku z nim nie umiem.

Ja też nie

Cytuj
A tak bardziej na serio, zważywszy, że zapach roznosi się w formie drobinek zawieszonych w ośrodku (np. wodzie czy powietrzu), to jest wg. mnie nonsensem uwazanie że można na podstawie zapachu i jego natężenia określać kształt jego źródła lub mieć wrażenie dotykania go. Wszekże fizycznie nie ma się kontaktu z żadnym źródłem, a jedynie z drobinami zapachu. Tak też ktoś, kto 'dotykałby 'ekstraktu zapachu (np. perfumu), dotykałby czego?

Ot, taki śmieszny pomysł Entreula :D . Twoje argumenty są miażdżące :D.

Cytuj
Ja już skończyłem książkę, czekam tylko do poniedziałku żeby się wypowiedzieć

Ja jeszcze mam to 5 rozdziałów do przeczytania, ale nie zajmie mi to dużo czasu. :D

ps. 2400 postów, Terminusie. Okrągła liczba. 25,53 razy tyle co ja :D
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 15, 2006, 02:18:19 pm wysłana przez Mieslaw »

Terminus

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Obłok Magellana]
« Odpowiedź #318 dnia: Kwiecień 15, 2006, 02:51:16 pm »
Cytuj

Ja jeszcze mam to 5 rozdziałów do przeczytania, ale nie zajmie mi to dużo czasu. :D

No to najlepsze przed Tobą...

Cytuj
ps. 2400 postów, Terminusie. Okrągła liczba. 25,53 razy tyle co ja :D


Ee tam nie zwracam już na to uwagi ::)

A-cis

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 204
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Obłok Magellana]
« Odpowiedź #319 dnia: Kwiecień 15, 2006, 11:46:52 pm »
Cytuj
Ja już skończyłem książkę

Ja również skończyłem (po raz trzeci :))

A przy okazji życzę wszystkim uczestnikom forum zdrowych i wesołych Świąt oraz mokrego dyngusa :)

Terminus

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Obłok Magellana]
« Odpowiedź #320 dnia: Kwiecień 17, 2006, 02:57:25 am »
Skończyłem Obłok Magellana.
Uważam że pięć ostatnich rozdziałów bardzo wydatnie rekompensuje trud przebrnięcia przez  wcześniejsze, miejscami nieco nudnawe rozwinięcie książki. Jest to, swoją drogą, nieco zaskakujące, że akcja jest tak właśnie wyważona. Finał powieści jest opisany - jeśli wziąć pod uwagę normę narracyjną wypracowaną w pierwszych trzech czwartych książki - jak streszczenie. A szkoda, miejscami, dzieją się bowiem rzeczy bardzo interesujące.

Znalezienie dwóch nowych planet, nawiązanie kontaktu (czy też może raczej można by powiedzieć - dokonanie interakcji) z obcą cywilizacją... Rzeczy te, jak mniemam, Lem umyślnie umieścił poza nawiasem, zmarginalizował nieco, można jedynie przypuszczać dlaczego. Być może tematyka kontaktu i eksploracji  samych w sobie nie była dla niego tak ważna jak opis społecznych nastrojów na statku kosmicznym.

Mnie osobiście bardzo podobał się ostatni rozdział - tytułowy Obłok Magellana, w którym przygody Zorina i Stefana przypominały nieco klaustrofobiczno-pirksowskie zajścia z Terminusa czy innych dziejów słynnego pilota P; Lem miał także interesujący pomysł na wydarzenia, jakie spotkały budowniczych 'międzygalaktycznej stacji'. (Czy to notabene nie dziwne, budować stację na czymś tak niestabilnym, jak jakaś pożal się Boże asteroidka? Rzekomo wyliczono, iż jest ona bezpiecznym miejscem, tymczasem nie minęły dwa tygodnie a dostała taki prysznic meteorytowy, że skończyło się wiadomo jak. Oczywiście - był to strumień spoza systemu planetarnego, niemniej nie ulega wątpliwości że baza zbudowana na planecie (tym bardziej takiej posiadającej atmosferę, chroniącą przed meteorytami w dużym stopniu) byłaby odporniejsza).

Atak obcych na rakiety i śmierć Amety opisane były w bardzo przyjemny sposób i logicznie wytłumaczone. Lem jednak nieco uległ w tym miejscu tępionemu w późniejszym okresie przez siebie samego dążeniu do antropomorfizowania wszystkiego co się rusza i na drzewo nie ucieka. Łatwość, z jaką Gea nawiązuje zresztą potem kontakt z obcymi także jest wyrazem brutalnego hurraoptymizmu (vide Głos Pana).

Niemniej pomysł na finał i zakończenie - mimo iż więcej w nim niedopowiedzień niż dopowiedzeń - jest interesujący i godny polecenia.

*


A teraz słowo podsumowania całej powieści.

Otóż książka bardzo mi się podoba, przynajmniej w dużej większości. Cenię ją za rozmach i odwagę z jaką zakreśla wizję podboju innych systemów planetarnych. Opis jest spójny, nie zanudza i broni się nawet po wielu latach od napisania powieści. Kto się zastanowi, ten rychło dojdzie do wniosku, że właściwie Amerykanie przez 50 lat od powstania Obłoku Magellana nie zrobili jeszcze filmu, który by w dużej rozciągłości przypominał tę powieść. Jest to moim zdaniem dla rzeczonej powieści bardzo dobra rekomendacja. Choć z drugiej strony pomysł na grupkę logicznie myślących ludzi przemierzających kosmos podchwycono ...w "Star Trek" ::) niemniej - to jednak nie to samo. Uniwersum wg. Lema to nie startrekowski ogród zoologiczny wypełniony kosmitami jak przekwitnięty staw glonami, ale bezmierna odchłań doskonale czarnej, bezlitosnej i przemarzniętej pustki - w której rozwinięte cywilizacje są towarem tak rzadkim, jak cząsteczki pierwotnego helu. Owszem, jest tu miejsce na sporo optymizmu związanego z możnością dotarcia do innych planet (ba! później - galaktyk, dzięki wynalazczości Goobara) niemniej nawet najśmielsze plany są owocem raczej chłodnej analizy niż wybujałej fantazji.

Pojawiające się wątki polityczne, takie jak wszechobecność komunizmu etc. są mało dokuczliwe i w zasadzie nie odebrały mi przyjemności z lektury. Czasami wręcz przeciwnie.

Całościowy, rozpoczęty od dzieciństwa opis głównego bohatera ("Stefana") jest także zgrabnie wpleciony w całość i poniekąd uzasadniony. Cóż, nikt lepiej od Lema nie wiedział jak to jest być synem Lekarza a potem samemu nim zostać; do tego mechaneurystyczne i kosmologiczne zainteresowania Stefana uczyniły go idealnym alter ego Lema, który dzięki temu zabiegowi mógł bez reszty wcielić się głównego bohatera (stąd też niegłupio byłoby nazywać go może Stanisławem ::) ). Zresztą, z tego co wiem, pomysł przedstawienia głównego bohatera zaczynając od jego dzieciństwa pojawił sie już w Szpitalu Przemienienia, z tym że Lem potem z tego zrezygnował.

Żadna inna powieść SF nie wprowadza tak rozległego opisu załogi statku kosmicznego, choć, jak mówiliśmy wcześniej - zasadność tego zabiegu może być podważona. Od postaci pełniących rolę kluczowe - jak Ameta czy Ter Akonian, po postaci wymienione raz i nie pełniące absolutnie żadnej roli (jak Teupane), przez takie potrzebne nie-za-bardzo (jak Mila Grotian, Kanops etc.) - mamy tu istny teatr postaci, które co za tym idzie zostały opisane dosyć powierzchownie. Jedno co pewne - ma się dzięki temu uczucie, że rzeczywiście Gea stanowiła dosyć rozległą i wewnętrznie zróznicowaną społeczność.

Cała powieść pozostawia miłe uczucie, że uczestniczyło się w prawdziwej międzygwiezdnej wyprawie, i chyba choćby dlatego warto ją przeczytać. Niech więc wszyscy, których odrzucają nudnawe fragmenty książki, wiedzą, że warto się przemóc.

Pozdrawiam
Terminus    
 
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 17, 2006, 03:03:33 am wysłana przez Terminus »

Miesław

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 804
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Obłok Magellana]
« Odpowiedź #321 dnia: Kwiecień 17, 2006, 03:08:59 pm »
Terminus jak zwykle powiedział już niemal wszystko. Ja dodam jeszcze kilka zdań.

Rozdział ostatni, gdy czytałem tą książkę rok temu, pozostawił u mnie pewien niedosyt, gdyż oczekiwałem dokładniejszego opisu istot z Białej Planety i kontaktu z nimi. Teraz już tego nie odczułem (wymagania mi się zmniejszyły albo wiedziałem, czego się spodziewać).

I jeszcze jedno- powrót Amety z lotu zwiadowczego ("Gwiazdy spadające"). Cytat: Poszliśmy z Anną za nim i stanęli z opuszczonymi, zakrwawionymi rękami, jakby dając znak, że zrobione zostało wszystko, co było w naszej mocy.
Różowa piana wyszła mu z ust, rozległ się świszczący, bulgoczący szept: (...)

Jestem niemal pewien, że gdy czytałem tą książkę poprzednim razem był tam jeszcze pewien fragment. Zorin włożył półprzytomnemu Amecie w dłonie drążek sterowniczy rakiety i zaczął nim poruszać, tak jagby pilotował rakietę do podejścia na planetę i nagle szarpnął do góry. Dopiero wtedy Ameta zaczął mówić. Możecie mi powiedzieć, czy było to w waszych książkach?

Ocena krótka acz treściwa:
książka bardzo mi się podobała, przyjemnie się ją czytało.

Jestem bardzo szczęśliwy, że uczestniczyłem po raz pierwszy w Akademii Lemologicznej.  :)

Terminus

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Obłok Magellana]
« Odpowiedź #322 dnia: Kwiecień 17, 2006, 03:21:40 pm »
Cytuj
I jeszcze jedno- powrót Amety z lotu zwiadowczego ("Gwiazdy spadające"). Cytat: Poszliśmy z Anną za nim i stanęli z opuszczonymi, zakrwawionymi rękami, jakby dając znak, że zrobione zostało wszystko, co było w naszej mocy.
Różowa piana wyszła mu z ust, rozległ się świszczący, bulgoczący szept: (...)

Jestem niemal pewien, że gdy czytałem tą książkę poprzednim razem był tam jeszcze pewien fragment. Zorin włożył półprzytomnemu Amecie w dłonie drążek sterowniczy rakiety i zaczął nim poruszać, tak jagby pilotował rakietę do podejścia na planetę i nagle szarpnął do góry. Dopiero wtedy Ameta zaczął mówić. Możecie mi powiedzieć, czy było to w waszych książkach?


Hm to co piszesz jest bardzo ciekawe. Rzeczywiście, w moim wydaniu (Iskry, 1963) jest o wiele więcej. Sporo wycięli!
---


[...]
Ostatni zastrzyk. Szkło ambułki z cieńskim brzękiem rozbiło się o podłogę. Bólu nie mogliśmy usunąć. Schrey, wciąż twarzą zwrócony do leżącego, odstąpił od stołu. Poszliśmy z Anną za nim i stanęli z opuszczonymi, zakrwawionymi rękami, jakby dając znak, że zrobione zostało wszystko co w naszej mocy.

Pod ścianą stało kilkudziesięciu ludzi. Wśród ciemnych postaci odznaczały się jasne skafandry pilotów, którzy przyjechali tu prosto z lotniska. Jeden z nich, Zorin, z przyłbicą nie odczepioną od kryzy, lecz tylko odrzuconą w tył, jak dziwaczne skrzydło, odwrócił się nagle i wybiegł. Może przez dwie minutry trwaliśmy bez ruchu. Ciszę przerywał tylko chrapliwy oddech Amety i cihchutki dźwięk sztucznego serca. Dzrze rozwarły się, pchnięte gwałtownie. Wszedł Zorin, ciągle w srebnryn skafandrze. Niósł wygiętą w kabłąk kierownicę wyjętą z pocisku Amety. Podszedł do stołu operacyjnego, podniółs najpierw jedną, potem drugą bezwładnie zwisłą dłoń Amety i zacisnął na rękojeściach jego palce. Potem ostrożnie i lekko uniósł leżącego i wsunął jego podbródek w gumowy trzymak wychodzący ze środka kierownicy, który podnosi lub opuszcza głowę pilota w zależności od ruchów steru, tak by ciemię kirowało się zawsze w stronę przeciwną do wykonywanego zwrotu.
Zorin ułożył głowę Amety na trzymaku i ująwszy kierownicę oburzącz, przegiął ją; wtedy głowa konającego podniosła się, popchnięta, a zaciśnięte na rękojeściach dłonie wykonały część obrotu. Zorin trzykrotnie poruszał kierownicą tam i na powrót, jakby zataczał koła i rozpędzał wyimaginowaną rakietę. Za trzecim razem powieki Amety uniosły się.

Różowa piana wyszła mu z ust, rozległ się świszczący, bulgoczący szept:
-Wielkie rakiety... dojdą... miasta... widziałem... wy dalej... na wielkich rakietach... telewizory... na wielkich...
[...]


---

Cenzura, panie, cenzura.

A-cis

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 204
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Obłok Magellana]
« Odpowiedź #323 dnia: Kwiecień 17, 2006, 03:56:02 pm »
Cytuj
Mnie osobiście bardzo podobał się ostatni rozdział - tytułowy Obłok Magellana

Po pierwszym czytaniu powieści pamiętałem o czym ona jest i z latami to się zacierało, aż doszło do zapamiętania "z grubsza".
Jednak silnie tkwił mi w pamięci motyw 2 osób na asteroidzie, szarpanina jednego z nich z rozbitym robotem, śmierć, i słowa: "Zorin, ja nie kłamałem".
Do tego stopnie silnie, że z czasem zacząłem to uważać za osobne - i nie związane z powieścią - opowiadanie Lema. Kiedyś nawet poszukiwałem go w zbiorach opowiadań :D
Dopiero ponowne przeczytanie książki wyjaśniło sytuację :D
Cytuj
Pojawiające się wątki polityczne, takie jak wszechobecność komunizmu etc. są mało dokuczliwe i w zasadzie nie odebrały mi przyjemności z lektury.

Należy dodać, że Lem i tak oszczędził nam - tak popularnego (wręcz obowiązkowego) w powieściach z tego okresu - zwracania się bohaterów do siebie przez "Wy", oraz nie zainstalował (aż się dziwię ze mu to stalinowska cenzura puściła) na pokładzie statku Podstawowej Komórki Partyjnej czyli tzw. POP ;)

Falcor

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 591
  • ...where no one has gone before.
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Obłok Magellana]
« Odpowiedź #324 dnia: Kwiecień 17, 2006, 11:11:25 pm »
No tak - 5 ostatnich rozdziałów było w istocie fajne (w pewnym momencie przypomniało mi się "Fiasko").

Zakończenie jak należy - bez zbędnego rozciągania, czy jakichś niezwykłych myśli podsumowujących. Takie końcówki dają większe pole do późniejszych przemyśleń - co też mogło być dalej :)

Całą książkę oceniam jako dobrą na poziomie ogólnym i nienajlepszą jak na poziom Stanisława Lema. To chyba najsłabsze jego dzieło jakie dane było mi czytać. Najbardziej irytowała mnie patetyczność języka postaci, właściwy raczej początkującym pisarzom, którzy jeszcze nie zbyt naturalnie potrafią przekazywać wzniosłe myśli. W sumie jednak jestem zadowolony, iż to przeczytałem. Zwłaszcza, że faktycznie powieści o podobnej, tak realistycznie ujętej, tematyce samej podróży miedzygwiezdnej, jest niewiele (szczerze mówiąc nie przypominam sobie abym jakąś podobną czytał ;) )

ps. U mnie także pojawił się motyw z drążkiem sterowniczym podczas śmierci Amety.

ps.2. W "Star Trek" przemierzają znacznie większe przestrzenie i dlatego jest tyle cywilizacji (ogólnie kosmos i u nich jest dość pusty), ale oczywiście amerykański realizm jest... no amerykański ;) i nie może się równać z lemowskim.

Taki zwykły dzień, biało-czarny dzień...

A-cis

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 204
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Obłok Magellana]
« Odpowiedź #325 dnia: Kwiecień 20, 2006, 02:08:55 am »
Kurcze, ale się naszukałem wątku :)
Cytuj
Najbardziej irytowała mnie patetyczność języka postaci, właściwy raczej początkującym pisarzom, którzy jeszcze nie zbyt naturalnie potrafią przekazywać wzniosłe myśli.

Ja myślę, że ten patetyczny styl (choć ja go nie specjalnie dostrzegałem), to nie tyle była wina pisarza, ile społeczeństwa które opisywał. To było społeczeństwo przyszłości tak jak je sobie wyobrażali komuniści. Tam się nie rozmawiało językiem rodem z Psów i trzeba było mieć gębę pełną frazesów.
Spróbuj sobie wybrazić takie utopijne idealne społeczeństwo. To o czym oni będą myśleli i mówili?! O dobru jednostki?! Czy społeczności?

Ja natomiast chciałem poruszyć jeszcze jedną sprawę.
Chodzi mi o stosunek Lema do kobiet występujących w powieści/ch. Wydaje mi się, że Lem bardzo "po macoszemu" traktuje relacje kobieta - mężczyzna. Główny bohater podejmując decyzję o pozostaniu na asteroidzie nawet nie myśli o swej partnerce życiowej mimo że ją - podobno - bardzo kocha. Nie uważa za stosowne skonsultować z nią swojej decyzji i traktuje ją trochę jak domowe zwierzątko.
Podobne relacje widać w drugim opisywanym związku Goobar - Callarla.

Może źle to odbieram, ale ciekaw jestem jak to wygląda z punktu widzenia kobiety.
Rachel, może byś coś napisała na ten temat (swoje odczucie)?

Rachel

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Obłok Magellana]
« Odpowiedź #326 dnia: Kwiecień 20, 2006, 08:22:45 am »
Wypowiedzieć się mogę, ale tylko ogólnie, ponieważ odstawiłam "Obłok..." na półkę po czterech pierwszych rozdziałach ;)
Nie mniej jednak nie odniosłam nigdy wrażenia, że Lem traktuje kobiety " po macoszemu" ;)
Może w tych dwóch przypadkach, które podałeś chciał przedstawić podejście niektórych mężczyzn, co to kobietę potrzebują do funkcji czysto reprezentaywno-reprodukcyjnych tylko. Nie brakuje takich przecież, a Lem zapewne też znał paru ;D
Mi osobiście podoba się podejście Mistrza do kobiet np. w "Powrocie z gwiazd" i "Solaris".
Widać w nim szacunek, typowy zresztą dla pokolenia Lema i takie trudne do nazwania i opisania, a jednak wyczuwalne uwielbienie ::)

W Dużym Formacie z 3 IV 2006 jest reportaż o Lemie i między innymi Jan Krasnowolski przyjaciel pisarza, wspomina jak wielkie obrzydzenie i złość wywołała u Lema okładka jakiegoś tomiku poetyckiego, na której to widać nagą kobietę wygiętą w łuk w ksztacie stolika, a jakiś facet je na niej obiad.
Podobno doprowadziło to Mistrza do szewskiej pasji.

mia

  • Juror
  • YaBB Newbies
  • *****
  • Wiadomości: 17
  • I love YaBB 1G - SP1!
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Obłok Magellana]
« Odpowiedź #327 dnia: Kwiecień 20, 2006, 09:45:08 am »
Cytuj
Kurcze, ale się naszukałem wątku :)


Ja natomiast chciałem poruszyć jeszcze jedną sprawę.
Chodzi mi o stosunek Lema do kobiet występujących w powieści/ch. Wydaje mi się, że Lem bardzo "po macoszemu" traktuje relacje kobieta - mężczyzna. Główny bohater podejmując decyzję o pozostaniu na asteroidzie nawet nie myśli o swej partnerce życiowej mimo że ją - podobno - bardzo kocha. Nie uważa za stosowne skonsultować z nią swojej decyzji i traktuje ją trochę jak domowe zwierzątko.
Podobne relacje widać w drugim opisywanym związku Goobar - Callarla.

Może źle to odbieram, ale ciekaw jestem jak to wygląda z punktu widzenia kobiety.


Wybiegnę nieco w forumową przyszłość. Skończyłam właśnie Solaris, a tam o stosunku do kobiety jest całkiem sporo.
A to, co jest wcale mi się nie podoba.
W pewnym momencie Snaut mówi o tym, że nie potrzebujemy innych światów, a jedynie lustra. Moim zdaniem przekłada się to i na stosunki damsko męskie- vide Kris-Harey.
On ją kocha. To fakt niezaprzeczalny. Ale jak kocha:
W sumie trzy razy doprowadza ją do samobójstwa. Z czego dwa razy skutecznie. Kiedy jest obok, ignoruje ją, cierpi, ma dylematy, odchodzi (w sensie dosłownym lub mentalnym). Trudno mu znieść jej obecność. Wkurza go ta baba, krótko mówiąc.
Kiedy udaje się w końcu niewiastę anihilować, stęskniony i zakochany siada na brzegu oceanu, żądając kolejnego cudu, jakby dwóch cudów było mu za mało.
Załóżmy, jednak, że cuda się zdarzają i brzdęk: Harey wraca. Co zrobi bohater? Mam wrażenie, że wykończy ją po raz kolejny. Obojętnością, brakiem uwagi, niemożnością budowania, tęsknotą za niemożliwym.
To taki wieczny idealista, co tak naprawdę woli tęsknić i cierpieć, jak potępieniec, niż zanurzyć się w rzeczywistość i podjąć trud mozolnego, codziennego przebywania. Wymaga od biednej kobiety absolutnego zatracenia, oferując w zamian mgliste być może.
Mam nadzieję, że to li tylko relacja bohaterów, a nie Lema stosunek do kobiet w ogóle.



Rachel

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Obłok Magellana]
« Odpowiedź #328 dnia: Kwiecień 20, 2006, 11:15:28 am »
Hmm...zupełnie nie zgadzam się z tym co napisałaś, ale skomentuję to dopiero jak zaczeniemy "Solaris" omawiać, bo nie jest konieczne robienie takiego bałaganu w Akademii ;)

Deckard

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1505
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Obłok Magellana]
« Odpowiedź #329 dnia: Kwiecień 20, 2006, 11:22:59 am »
Ja też się nie zgadzam... w tych relacjach damsko-męskich w Solarisie zupełnie o co innego chodzi... ale zostawmy tą dyskusję do pojawienia się właściwego wątku w Akademii.

CU
Deck