Autor Wątek: "Komandor Koenig do bazy..."  (Przeczytany 8148 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8906
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
"Komandor Koenig do bazy..."
« dnia: Maj 26, 2009, 01:42:56 pm »
Z tego co zauważyłem, na tym zacnym Forum spora jest (a raczej była w dniu jego narodzin) grupa wielbicieli serialu "Space: 1999" (nie dziwota zresztą, kiedyś oglądali to wszyscy zainteresowani SF).

Szukając całkiem czego innego znalazłem piękne recenzje wydobywające z odcinków tego "Kosmosu..." więcej niż byłem w stanie się w nich doszukać, i to mi tak jakoś sentyment obudziło:
http://reflectionsonfilmandtelevision.blogspot.com/2005/07/cult-tv-flashback-2-space1999s-force.html
http://reflectionsonfilmandtelevision.blogspot.com/2009/05/cult-tv-flashback-73-space1999-dragons.html
http://reflectionsonfilmandtelevision.blogspot.com/2008/04/johnny-byrne-thought-of-day-5.html
http://reflectionsonfilmandtelevision.blogspot.com/2008/04/johnny-byrne-thought-of-week-6.html
(Swoją drogą o "Odysei kosmicznej" czy "Star Treku" ten pan równie ładnie pisze.)

Grzebałem dalej, i znalazłem dwie całkiem fajne strony o nim, tym "Kosmosie..":
http://www.space1999.net/~spazio/
http://www.space1999.net/~catacombs/cybermuseum/
a na jednej z nich prawdziwe cudo - Moonbase Alpha Technical Notebook:
http://www.space1999.net/~catacombs/cybermuseum/MATN/matnindex.html

oraz informacje o innym (bodaj nawet ciekawszym, bo bliższym wymogom hard SF), projekcie tej samej ekipy:
http://reflectionsonfilmandtelevision.blogspot.com/2008/12/cult-movie-review-day-after-tomorrow.html
http://www.fanderson.org.uk/epguides/tdateg.html

No i tak se siedzę i wspominam

powspominacie ze mną? :)




ps. Co ciekawe "Space: 1999" miał być (jak na ambitne przedsięwziecie przystało) połączeniem zalet (kultowych wtedy w kręgach kosmicznie zorientowanych ;)) "Odysei kosmicznej" i "Star Treka", i w tym celu zatrudniono specjalistę od scenografii i F/X z "Odysei...", a potem dodano mu do pomocy jednego z startrekowych producentów (skądinąd tego odpowiadajacego za najsłabszy sezon filmidła). Niestety - mimo pięknej, realistycznej, scenografii - serial połączył estetyki obu tych produkcji bardzo zgrzytliwie, i powierzchownie: imitowanie "2001..." dało w efekcie napuszoną, pretensjonalną nudę (tak, językiem "Odysei...", czy "Solaris", można mówić jesli ma się do powiedzenia tyle co Kubrick, czy Tarkowski, inaczej ryzykuje się nieuniknioną śmieszność), i pozbawionych wyrazistych cech bohaterów, imitowanie "ST" - kretyńskie scenariusze* i spore stężenie kiczu (zwłaszcza w drugim sezonie). Czyli otrzymaliśmy w efekcie drewnianych bohaterów nachylających się z nadętą powagą, nad (nie mającymi nic wspólnego z jakąkolwiek naukowością) problemami wziętymi z kina klasy B (jeśli nie Z) i wiarygodnie wyglądających kosmonautów spotykających campowych Obcych rodem z balu przebierańców. Choć oglądało się to, oglądało, zwłaszcza jak się młodym było, i o Kosmosie marzyło.

Tym niemniej była rzecz, która czyni ten serial niezapomnianym - naprawdę znakomita, realistyczna  scenografia, nad którą długo mógłbym piać z zachwytu, i która dziś robi wrażenie niemniejsze niż wtedy, tak pięknie to wszystko (baza, "Orły") od strony technologicznej dopracowane. To ona powoduje, że wspominam ten serial tak miło po latach. I może jeszcze jedno, fakt, że - w ułomnej zreszta formie - dawał ów "Kosmos..." czasem poczuć na karku oddech Nieznanego, zwłaszcza w pierwszym sezonie** (podczas gdy np. w "Star Treku" zwykle wszystko kawa na ławę). (Było to wszystko na tyle hipnotyczne, że mógł się człowiek jak pilot Pirx poczuć ;D.)

(Aha: maźku zajrzył do poczty, przesłałem Ci więcej "znalezisk" z tego zakresu, którymi nie chcę już Forum zamulać...)


* pod względem scjentyficznej akuratności ponoć daleko za "Star Trekiem" nawet...
** ładnie się to Nieznane zresztą komponuje z tym o czym dziś ANIEL-a wzmiankowała :)
« Ostatnia zmiana: Maj 27, 2009, 03:20:16 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Evangelos

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 639
  • Mistyk! Wierzy, ze istnieje.
    • Zobacz profil
Re: "Komandor Koenig do bazy..."
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 26, 2009, 03:15:46 pm »
Ten pierwszy, blizszy statek, do zludzenia mi przypomina pojazd, na ktorym przybywali z Matplanety Pi i Sigma.
I to chyba wszystko co mam do powiedzenia w tym watku - zupelnie nie mam pojecia o tym serialu.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8906
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
Re: "Komandor Koenig do bazy..."
« Odpowiedź #2 dnia: Maj 26, 2009, 04:38:31 pm »
Ten pierwszy, blizszy statek, do zludzenia mi przypomina pojazd, na ktorym przybywali z Matplanety Pi i Sigma.

Hehe, cała historia się z tym wiąże. Nasi scenarzyści (o prawach autorskich wtedy jeszcze nie słyszano ;)) kupili (bodaj w DDRze) model "Orła 6", na bardziej kolorowo przemalowali, i wykorzystali.

Zresztą nie jedyny to taki przypadek - w bajeczce dla dzieci "Lecimy na nieznaną planetę" (dostępnej lata temu, w wersji książeczki, i filmu do wyświetlania rzutnikiem) bohaterowie (we śnie co prawda, jak na koniec wychodzi) lecą na w/w planetę statkiem, który też ewidentnie na "Orła" wygląda. (Nawet się grafikowi nie dziwię, bo wtedy serial był głośny, że hoho.)

ps. skoro mowa o modelu...
http://www.galaxykits.com/?news/227
« Ostatnia zmiana: Maj 26, 2009, 05:00:06 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4169
    • Zobacz profil
Re: "Komandor Koenig do bazy..."
« Odpowiedź #3 dnia: Maj 26, 2009, 04:43:50 pm »
Hm...W kwestii serialu Space 1999 tez mam mizerne wiadomosci ale Q i Evangelos Sigma i Pi przypomnial mi o drugim hicie filmowym "tamtych lat";)Mianowice o Zalodze G.Transformacja!;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8906
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
Re: "Komandor Koenig do bazy..."
« Odpowiedź #4 dnia: Maj 26, 2009, 05:56:09 pm »
Młodzi jesteście, i przez to... ;)

W związku z czym nie zakręci się Wam w oku, to co mi się zakręciło, kiedy przed chwilą wyszperałem (i obejrzałem) jeszcze TO:


(Nie miałem dotąd pojęcia, a okazuje się, że pod 20 latach, dokładnie w roku 1999, dokręcono parominutowy finał serialu, ze scenariuszem - czy raczej monologiem - autorstwa poety Johnny'ego Byrne'a uważanego za najlepszego ze scenarzystów "Kosmosu...", i z udziałem odtwórczyni jednej z głównych, acz nie najgłówniejszych, ról.)

Edit: a otóż i wywiad z w/w Byrne'm:
http://www.johnkennethmuir.com/JohnKennethMuirsRetroTVFile_Space1999.html
« Ostatnia zmiana: Maj 28, 2009, 03:05:46 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4074
    • Zobacz profil
Re: "Komandor Koenig do bazy..."
« Odpowiedź #5 dnia: Maj 26, 2009, 09:09:27 pm »
Cytuj
Młodzi jesteście, i przez to... Wink
Każde pokolenie ma swoje cośtam, śpiewał takijeden, że sprecyzuję.
 O Kosmosie powiem tyle. Widziałem go jako nastolatek i w niedzielę (lub sobotę), z nabożeństwem oczekiwałem i oglądałem - każdy odcinek, całą rodziną zresztą. Potem jeszcze w szkole były dyskusje co, jak, kto itp. Powtórnie obejrzałem go (kilka odcinków) niedawno w jakiejś naszej TV. I..., ech...szkoda gadać. Sentymentu starczyło na te właśnie kilka, potem jak podleciało, oglądałem lub nie. W sumie dochodzę do wniosku, że najbardziej rajcował mnie sam wstęp i  idea podróży księżycem, jak dawni żeglarze odkrywający nowe lądy. To, że Alfianie co chwila zaliczali jakąś gwiazdę czy planetę, wtedy jakoś mnie nie dziwiło. No i scenografia była rzeczywiście wypasiona.
P.
« Ostatnia zmiana: Maj 26, 2009, 09:54:19 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8906
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
Re: "Komandor Koenig do bazy..."
« Odpowiedź #6 dnia: Maj 27, 2009, 03:19:24 pm »
Powtórnie obejrzałem go (kilka odcinków) niedawno w jakiejś naszej TV. I..., ech...szkoda gadać.

Tak, zderzenie z legendą młodości i dla mnie było straszne. Dostrzegłem tą mieszankę patetyzmu i głupoty.

Jednak najbardziej odstręczył mnie nadmiar ;) snujących się bohaterów drugoplanowych, i w sumie rzadkie pojawianie się głównych, gubiłem się w tym (często łapałem się na tym, że nie wiedziałem kto jest kim, i o co w tym chodzi). Z tym, że tak naprawdę ten "nadmiar" był realistyczny - wizja ze "Star Treka", w której wszystkie istotne wydarzenia dokonują się z udziałem bohaterów głownych, a akcja (mimo tlumionej pobytem w holorzeczywistości nudy kosmicznych podróży) gna do przodu jak szalona, jest może wygodniejsza dla widza, ale stanowczo, bazuje na znacznie grubszych uproszczeniach. I tak naprawdę muszę to "Kosmosowi..." docenić*.

(Choć, jak mówiłem, z b. efektowną formą nie idzie tu w parze godna jej treść, przez co wypada ów serial ocenic tym surowiej, bo przerost formy nad treścią jest tu doprowadzony do najwyższego chyba znanego mi stężenia. I głupkowata treść podana w wymagajacej skupienia formie odrzuca - w efekcie - w dwójnasób.)

idea podróży księżycem, jak dawni żeglarze odkrywający nowe lądy. To, że Alfianie co chwila zaliczali jakąś gwiazdę czy planetę, wtedy jakoś mnie nie dziwiło.

W sumie to owo "latanie księżycem" jest symptomatyczne. Serial od początku stał w rozkroku pomiędzy zamiarem nakręcenia realistycznej, nie wyzbytej pewnych ambicji, wizji przyszłej eksploracji Kosmosu (stąd ten realizm techniczny, ci drugoplanowi, te filozofujace monologi, ten "europejski rys" (o którym Orliński wspominał), a zamiarem wyprodukowania kosmicznej megaprzygodówki. W efekcie realistyczna konwencja była co i rusz rozsadzana durnotami wprowadzonymi zgodnie z wymogami "przygodowości". I to od początku: chcemy realistyczną (bo startrekowa umowność nam wstrętna) bazę kosmiczną konfrontować z dziesiątkami Obcych i innymi cudactwami? Wedle wymogów realizmu się nie da? Nic to, ruszymy z posad bryłę Księżyca, wymyślając takie fenomeny, które nie zmuszą nas do spaceoperowego bredzenia o napędzie FTL, dając ten sam efekt; a że nikt normalny Ksieżycem szybował po dobroci nie będzie, zróbmy z tego katastrofę. I tak oto rozdżwiek między realizmem, a barwną bzdurą łatano megabzdurami (z dwojga złego FTL jednak "wiarygodniejszy"), co skazało serial na klęskę niejako już na starcie.

(No i jeszcze jedno: porażał niestety analfabetyzm naukowy scenarzystów, analfabetyzm tak elementarny, że na tym tle fabuły Van Vogta zdają się szczytem wiarygodności. Skoro zadbano o dekoracje, należało zadbać i o to, zatrudniając konsultantów naukowych -  tacy fachowcy mądrzy ludzie, i parę bzdur scenarzystom z głowy by wybili, i może nawet kilka zgrabniejszych pomysłów, na zachowanie równowagi w tym rozkroku, podpowiedzieli**.)


* zabawne zresztą, że nikt w Hollywood, do dziś nie odważył się tego powtórzyć, owszem, w takiej np. "BattleStar Galactica" zestaw bohaterów nie ogranicza się do "mostkowych", ale i tak wszystkie kluczowe dla fabuły wydarzenia zachodzą z udziałem paru (choć dobranych bardziej przekrojowo) osób.

** tymczasem, o ile w pierwszym sezonie usiłowano wytłumaczyć ten analfabetyzm koncepcją, że oto na realistycznym tle snujemy baśniowe opowieści/przypowieści składające się na mitologię ery kosmicznej (co może nie brzmiało zbyt przekonująco - zwłaszcza dla widza nastawionego na to, ze obejrzy SF - ale jeszcze miało jakiś sens; i było prekursorskie wobec póżniejszych przebojów - klimatem wobec "Obcego", baśniowością wobec "Gwiezdnych wojen"), o tyle w drugim zupełnie zrezygnowano z jakichkolwiek ambicji, i specyficznego klimatu "jedynki", do czego zresztą walnie przyłożył się ten sam psuj, który wcześniej przyłożył rekę do psucia (i, w efekcie, zawieszenia emisji) "Star Treka"...
« Ostatnia zmiana: Maj 28, 2009, 04:14:07 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8906
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
Re: "Komandor Koenig do bazy..."
« Odpowiedź #7 dnia: Maj 03, 2012, 01:28:40 pm »
Tytułowy "Kosmos..." jako kino nieme:
Space:1899
 ;D
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10460
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: "Komandor Koenig do bazy..."
« Odpowiedź #8 dnia: Maj 12, 2012, 05:30:00 pm »
Zgrabne, lubiałem to ;) ...
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8906
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
Odp: "Komandor Koenig do bazy..."
« Odpowiedź #9 dnia: Lipiec 28, 2017, 09:25:06 am »
Taki drobny komunikacik, a nuż kogo obejdzie... ;) W zasadzie jestem już w drodze na tegoroczny SkierCon (kolejny sabat SFowy ;)). Dziś o 16:00 będę tam opowiadał o "Space: 1999", broniąc tezy, że jego pierwszy sezon to - mimo wszelkich zastrzeżeń jakie da się zgłosić (co też i tu czyniłem ;)) - najlepszy serial SF jaki powstał i zachęcając widownię by dała mu szansę. (Organizatorzy przydzielili na ten cel aulę, czyli zakładają, że rzecz może być atrakcyjna i dla współczesnego widza. Ha, zobaczymy...)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4074
    • Zobacz profil
Odp: "Komandor Koenig do bazy..."
« Odpowiedź #10 dnia: Lipiec 29, 2017, 10:33:14 pm »
Cytuj
Dziś o 16:00 będę tam opowiadał o "Space: 1999", broniąc tezy, że jego pierwszy sezon to -
I jak było, obroniłeś Kosmos?  :)
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8906
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
Odp: "Komandor Koenig do bazy..."
« Odpowiedź #11 dnia: Lipiec 30, 2017, 01:13:54 am »
I jak było, obroniłeś Kosmos?  :)

Nie musiałem, okazało się, że wszyscy, którzy przyszli - oglądali ;).

Natomiast odnotować muszę, że organizatorzy konwentu mieli w programie jeden całkiem fajny punkt lemowski (konkurs pt. "LEMowiedzówka", mianowicie). Obiecałem, że spróbuję ich skontaktować ze skrzatem (i - via skrzat - z Adminem), bo zdają się mieć chęć robić coś na niwie popularyzacji Lema. Ucieszyli się.

Ew. honorowy patronat medialny naszego Serwisu nad przyszłoroczną edycją pewnie też by wchodził w grę. (Tj. w sensie gotowości ich strony, nie wiem jak naszego Naczalstwa ;).)
« Ostatnia zmiana: Lipiec 30, 2017, 06:25:29 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki