Autor Wątek: Matematyka krolowa nauk ;)  (Przeczytany 27142 razy)

paszta

  • Gość
Re: Matematyka krolowa nauk ;)
« Odpowiedź #15 dnia: Maj 27, 2005, 10:15:11 am »
Od Edredona-laika nie całkiem na temat:

Co jest z kolei takiego w sześciokącie równobocznym a może w kątach 60 i 120 że spotykamy je w przyrodzie w tak różnych miejscach.

Przykłady:
1. bazalt - skała wulkaniczna wietrzeje i łamie się na sześcioboczne słupy,
2. jakieś związki chemiczne wchodzące w skład gleb (nie pamiętam to jakiś uwodniony zw-ek glinu) tworzą sześcioboczne, płaskie płytki posklejane ze sobą, które przy dostawie wody ślizgają się po sobie,
3. oczywiście sześcioramienne "gwiazdki" śniegowe rosną trichotomicznie podług kątów 60, na planie sześciokąta,
6. biologia: wężowidła, rozgwiazdy - biologicznie nieprawdopodobne istoty 6-ramienne; sześcioboczne fasetki w oczach owadów...

Rozumiem, iż w każdym z tych przypadków przyczyna lub "przyczyna" mogą być różne lecz jednak ...wątpliwość pozostaje.

Odkryłem sprawę do ARCHIWUM  X
:o ;D
« Ostatnia zmiana: Maj 27, 2005, 10:16:40 am wysłana przez paszta »

Terminus

  • Gość
Re: Matematyka krolowa nauk ;)
« Odpowiedź #16 dnia: Maj 27, 2005, 01:25:38 pm »
Mnie najbardziej fascynują płatki śniegu...

Ale jeśli chodzi o bazalt, to te sześciokąty są bardzo ciekawe. W sieci nikt tego nie tlumaczy (znalazłem jedynie stwierdzenia ,,przy ostyganiu pojawia się naturalna symetria sześciokątna'' czyli masło jest naturalnie maślane). Trzeba by poszukać dokładniej.

paszta

  • Gość
Re: Matematyka krolowa nauk ;)
« Odpowiedź #17 dnia: Maj 27, 2005, 02:44:16 pm »
Może to ma jaki związek z energią swobodną układu (dążenie do najniższej). Zasypane piętrowo kulki układają się chyba tak, że łącząc ich środki, czy też punkty styczne, otrzymamy trójkąty równoboczne i sześciokąty w 3 wymiarach. Czy się mylę?
Oczywiście ściany naczynia zaburzają ten układ. Problem najciaśniejszego ułożenia kulek w naczyniu to trochę inna sprawa... Tu chodzi o najciaśniejsze ułożenie kulek w ogóle w wycinku przestrzeni.
Tylko w przypadku bazaltu i być może związków Al w glebie Natura "rezygnuje" jakby z trzeciego wymiaru.
Dlaczego ?
Takie coś znalazłem:

http://novell.ftj.agh.edu.pl/~wolny/Wc7d59857555f7.htm
Tylko tego nie rozumiem.
Czy to o tym?
Gdy wpisałem "energia swobodna" w WP pojawiło się m.in. powyższe.
A też coś takiego:
"Stapianie strefowe metodą otrzymywania związków o wysokiej czystości".
To tyle luźnych uwag.
Nadal  ???
« Ostatnia zmiana: Maj 27, 2005, 02:59:22 pm wysłana przez paszta »

paszta

  • Gość
Re: Matematyka krolowa nauk ;)
« Odpowiedź #18 dnia: Maj 27, 2005, 03:09:40 pm »
Może należy to traktować jako rodzaj kryształu, którego przestrzenność jest pochodną właściwości związku z jakiego powstaje.. ???

dzi

  • Gość
Re: Matematyka krolowa nauk ;)
« Odpowiedź #19 dnia: Maj 27, 2005, 05:19:06 pm »
Mi sie wydaje ze tak jest najlatwiej i to dlatego
;D

Terminus

  • Gość
Re: Matematyka krolowa nauk ;)
« Odpowiedź #20 dnia: Maj 27, 2005, 05:23:22 pm »
Jeśli chodzi o stos kulek, to czy one wo ogóle mogą się ułożyć inaczej?

dzi

  • Gość
Re: Matematyka krolowa nauk ;)
« Odpowiedź #21 dnia: Maj 27, 2005, 08:45:12 pm »
Nie mogą - tak samo jak te kamienie (czy to o czym Kaczka mowi) ;)

Terminus

  • Gość
Re: Matematyka krolowa nauk ;)
« Odpowiedź #22 dnia: Maj 27, 2005, 09:32:23 pm »
Nie o tym mówię. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Mozna sobie bowiem narysowac 10 kółek na płaszczyznie, i jeśli wszystkie mają takie same promienie, to ułożą się w taki sposób, że środki będą tworzyły trójkąty. W takim razie nic dziwnego, że w przestrzeni tworzą czworościany.  Więc tu się raczej nie ma czemu dziwic...
Te szcześciokąty Edredona to zupełnie co innego, chociaz w sumie... może tylko pozornie. A właśnie, może to ja tego nie rozumiem... ciekawe. Gdyby siec krystaliczna bazaltu mogła byc przez jakąs analogię porównana do zespołu kulek, które układają się w wierzchołkach czworościanu, to fakt, że układają się w sześciokąty byłby równie trywialny jak te kulki... więc pewno nasze zdziwienie wynika tylko z nieznajomości własności bazaltu.
« Ostatnia zmiana: Maj 27, 2005, 09:32:50 pm wysłana przez Terminus »

dzi

  • Gość
Re: Matematyka krolowa nauk ;)
« Odpowiedź #23 dnia: Maj 27, 2005, 09:42:58 pm »
no ja tak generalnie rozumialem dlaczego krysztaly maja okreslone ksztalty, na bazie takich kulek wlasnie ;)

Terminus

  • Gość
Re: Matematyka krolowa nauk ;)
« Odpowiedź #24 dnia: Maj 28, 2005, 05:25:06 pm »
No powiedzmy że rozumiem.

dzi

  • Gość
Re: Matematyka krolowa nauk ;)
« Odpowiedź #25 dnia: Maj 28, 2005, 06:29:26 pm »
Tak na marginesie to nie dajcie sie nabrac na to co Wam wciskaja! <krzyczy wyciagany sila z sali>


ps: mowie o terorii kwantow np ;)


ale zeby temat, jakze piekny, nie zszedl na manowce tej brudnej czesci swiata nauki zadam pytanie...

Term, czy zauwazyles, ze znani i generalnie "wielcy" matematycy sa zazwyczaj Platonistami? Jesli tak, to jak Ci sie wydaje, jaka moze byc tego przyczyna? Czyz nie moze swiadczyc to o tym, ze w matematyce jest jednak "to cos"? ;)
« Ostatnia zmiana: Maj 28, 2005, 06:31:13 pm wysłana przez dzi »

Terminus

  • Gość
Re: Matematyka krolowa nauk ;)
« Odpowiedź #26 dnia: Maj 29, 2005, 04:48:05 pm »
Nie rozumiem co masz na myśli mówiąc ,,to coś''... A że matematycy byli i są platonistami... Hm.. Było także wielu wielkich, którzy platonistami nie byli i się z tym nie kryli; np. Herbert, Brouwer.
Platonizm jest dla matematyka bardziej nawykiem myślowym, pięknym, oczywiście, lecz nie każdy matematyk musi wyznawac platonizm z potrzeby rozumu. Rzekłbym raczej, że z potrzeby serca. Jest to trochę tak jak z poetami, którzy wierzą w natchnienie, lub na nie czekają. Natchnienie daje poecie pewnośc, ze pisze o czymś realnym, że opisuje, a nie wymyśla. Takie jest właśnie nastawienie platoników. Z kolei formalista to poeta wcale nie gorszy, lecz taki, który podchodzi bardziej rzemieślniczo i zdaje sobie doskonale sprawę z uczuc odbiorcy, więc swobodnie nimi manipuluje, przy pomocy słów. Matematyk - formalista zdaje sobie sprawę cały czas, że pojęcia, z którymi pracuje (kwadrat, pochodna Frecheta...) są konstruktami, które należy traktowac zgodnie z pewnymi zasadami, a nad ich związkiem z rzeczywistością nie ma sensu się nawet zastanawiac (inaczej: sens jest, ale to nie jego -matematyka- rola). Z kolei platonik jest tak przyzwyczajony do tychże konstruktuów, że ich istnienie traktuje nie tylko jako cos oczywistego, ale takze jako aksjomat. To, ze istnieje koło, nie podlega dla platonika dyskusji. I o tyle jest mu łatwiej... Jest takie powiedzenie, że matematycy są platonikami na codzień i formalistami w niedzielę, i jest w tym wiele prawdy, bo tak naprawdę, moim prywatnym (podkreślam) zdaniem, z platonizmem chyba łatwiej życ na codzień.
Sam zadaj sobie pytanie: czy np.  koło istnieje? Przecież używasz tego słowa na codzień... Jeśli odpowiedź jest twierdząca, to jesteś poniekąd platonistą. To wygodne i sensowne, więc zamiast zaprzątac głowę problemami sprawdzalności, rozstrzygalności itp. lepiej zając się solidną robotą - dochodząc do wielkich rezultatów.
Może dlatego właśnie wielu z wielkich, to platoniści.

No i koniec końców, mamy jeszcze konstruktywistów, ale niewielu.
« Ostatnia zmiana: Maj 29, 2005, 04:49:57 pm wysłana przez Terminus »

chmura

  • Gość
Re: Matematyka krolowa nauk ;)
« Odpowiedź #27 dnia: Maj 29, 2005, 04:54:58 pm »
dlaczego sądzisz, że platonikom "jest łatwiej?
jakie jest stanowisko "konstruktywistow"?

dzi

  • Gość
Re: Matematyka krolowa nauk ;)
« Odpowiedź #28 dnia: Maj 29, 2005, 11:30:46 pm »
Mowiac w skrocie konstruktywisci nie uznaja ~(~a) => a ;) (ej nie moge znalezc na wikipedii :/ Term, pomoz)

Powiem szczerze ze zaskoczyles mnie wypowiedzia, i zawiodles (znaczy jako reprezentant matematykow), choc jak najbardziej to stanowisko rozumiem i uznaje. Ja jak sie moze domyslasz jestem raczej formalistą, choc nie wiem czy w ogole moge tworzyc takie tezy z moja mikrą wiedzą o matematyce. Choc jesli o moj formalizm chodzi to tez nie takie proste chyba, bo np. uznaje Ensteinowskie "Bog nie gral by z nami w kosci".

A co do kola. Owszem, istnieje takie cos jak kolo, i istnialo zanim powstal abstrakcyjny byt matematyczny ktory tak nazwano. De facto to powoduje sporo problemow, zbierznosc nazw.
Pozwolisz ze zacytuje naszą ulubioną Summę ;)
Zapewne, matematyk używa, zwłaszcza przy ustalaniu wstępnych założeń, słów, które znamy z języka potocznego. Mówi on np. o kulach, albo o liniach prostych, albo o punktach. Ale nie rozumie przez owe terminy znajomych nam rzeczy. Powłoka jego kuli nie ma grubości, a punkty - rozmiarów. Przestrzeń jego konstrukcji nie jest naszą przestrzenią, ponieważ może mieć dowolną ilość wymiarów.

Nie przeczytales tych fragmentow Summy ktore Ci dalem prawda?..

A tak na marginesie, Lem jest chyba tez formalistą, ciekawe tylko czy ja jestem formalistą przez Niego czy "z natury" ;)
« Ostatnia zmiana: Maj 29, 2005, 11:31:40 pm wysłana przez dzi »

Terminus

  • Gość
Re: Matematyka krolowa nauk ;)
« Odpowiedź #29 dnia: Maj 30, 2005, 03:35:33 am »
Co to znaczy, że cię zawiodłem jako reprezentant matematyków?