Autor Wątek: Czy świadomość, osobowość całkowicie znikają ze śmiercią nośnika materialnego?  (Przeczytany 1830 razy)

Lieber Augustin

  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 400
    • Zobacz profil
Czy rozważamy istnienie świadomości po śmierci ciała (nośnika materialnego) saute, czyli bez innego, jakiegokolwiek nośnika? Czy też dopuszczamy przeniesienie na jakiś nośnik?
Sądzę, raczej przeniesienie na inny nośnik. Choć, wydaje się, świadomość nie jest "gołą" informacją, a jednak ściśle z nią związana. Informacja zaś bazuje zawsze na nośniku materialnym. Nie?

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4220
    • Zobacz profil
He, dzięki... po namyśle dałbym jednak "kobiercu żywota" - lepsza melodia.
To dam ;)
Cytuj
Może poczucie własnego "ja"? tego co wyodrębnia osobowość/istotę od pozostałego świata, od "nie-ja"?
I tu jest chyba pies pogrzebany.
Czy poczucie "ja" jest czymś oddzielnym, niepodległym?
 Jak, zdaje się, Ty uważasz.
Czy jest tylko sumą powyższych i jeszcze innych składników. Podobnie barwie.
Jak mi się wydaje.

Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Lieber Augustin

  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 400
    • Zobacz profil
Cytuj
Może poczucie własnego "ja"? tego co wyodrębnia osobowość/istotę od pozostałego świata, od "nie-ja"?
I tu jest chyba pies pogrzebany.
Czy poczucie "ja" jest czymś oddzielnym, niepodległym?
 Jak, zdaje się, Ty uważasz.
Czy jest tylko sumą powyższych i jeszcze innych składników. Podobnie barwie.
Jak mi się wydaje.
Chciało by się tak uważać. Ale nie wiem...
Choć wydaje się, niektóre składniki można wyeliminować, i przez to poczucie "ja jestem" nie ucierpi.
W stanie kompletnej amnezji, nie pamiętając swego imienia i nazwiska, w ogóle nic nie pamiętając, człowiek jednak mówi na siebie "ja".

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4220
    • Zobacz profil
Cytuj
W stanie kompletnej amnezji, nie pamiętając swego imienia i nazwiska, w ogóle nic nie pamiętając, człowiek jednak mówi na siebie "ja".
Nie byłbym taki pewny.
Jest jeszcze stan zaawansowanego Alzheimera...trudno orzec. :-\
Natomiast to co napisałeś;
Cytuj
Choć wydaje się, niektóre składniki można wyeliminować, i przez to poczucie "ja jestem" nie ucierpi.
Przypomina mi figurę zupełnie wypranego z cech osobowych  ??? "ja" znaną z hinduizmu - atmana.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Atman
No, ale u mnie trzecie oko słabo rozwinięte :o  to nic więcej w temacie nie orzeknę. ;)
« Ostatnia zmiana: Sierpień 02, 2018, 10:05:02 am wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Lieber Augustin

  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 400
    • Zobacz profil
Przypomina mi figurę zupełnie wypranego z cech osobowych  ??? "ja" znaną z hinduizmu - atmana.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Atman
No, ale u mnie trzecie oko słabo rozwinięte :o  to nic więcej w temacie nie orzeknę. ;)
:) :D
U mnie też - krótkowzroczne, astygmatyczne, do tegoż przysłonięte bielmem ;)

A dlaczego sądzisz, livie, że atman pozbawiony jest cech osobowych?
Ot, cytat z tej samej wikipedii:
Cytuj
Atman (dewanagari आत्म‍ ātman, sanskr. oddech, आत्मा ) – to w hinduizmie określenie duszy rozumianej jako indywidualna jaźń, obecna w każdej żywej istocie.
Jaźń natomiast to
Cytuj
...oś, wokół której organizuje się struktura psychiczna człowieka. Jest odpowiedzialna za przepływ informacji z części świadomej do nieświadomej i odwrotnie. Pełni funkcję integrującą. Celem Jaźni jest własne urzeczywistnienie w procesie teleologicznym (celowościowym), ale w trakcie rozwoju jednostki elementem pośredniczącym na tej drodze jest wytworzenie "ja" (czyli ego).
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jaźń

No nie wiem... :)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4220
    • Zobacz profil
Cytuj
A dlaczego sądzisz, livie, że atman pozbawiony jest cech osobowych?
Gdzieś przeczytałem  :)
I niby z definicji -  określenie duszy rozumianej jako indywidualna jaźń - wynikałoby, że skoro indywidualna, więc musi mieć jakieś wyróżniki, ale z drugiej strony jako oddechowi boga nie wypada być "jakimś" z cechami - byłaby wtedy podatna na zabiegi neurochirurgiczne typu lobotomia i robiła się np. ze smutnej wesoła, ze skrytej rubaszna - to bez sensu.
Co to za boskość podlegająca "skalpelowi".
Cechy indywidualne ma inna część duszy, bo u nich są bodaj trzy, takie tam dziwy Panie  :D
https://pl.wikipedia.org/wiki/D%C5%BAiwa
I po to jest ta dziwa, by atman był uniwersalny...tak mi się przynajmniej zdaje, że im się zdaje...  ::)
Co do tej jaźni, to definicja jak dla mnie ociera się o mętny bajtlok...w każdym razie nic z niej nie rozumiem   8)
I by za lekko nie było, niektórzy utożsamiają atmana z brahmanem, a ten jest...bezosobowy ...alleluja!!!  :-X
https://pl.wikipedia.org/wiki/Brahman
« Ostatnia zmiana: Sierpień 02, 2018, 09:55:26 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Lieber Augustin

  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 400
    • Zobacz profil
Cytuj
Cechy indywidualne ma inna część duszy, bo u nich są bodaj trzy, takie tam dziwy Panie  :D
A diabli ich wiedzą...czacha dymi ;)
Dusza=indywidualna jaźń=atman, tożsama z całym wszechświatem...
https://pl.wikipedia.org/wiki/Atman
z logiką i zdrowym rozsądkiem tu raczej kiepsko :)
A, zapomniałem, jeszcze atman=brachman...

Cytuj
z drugiej strony jako oddechowi boga nie wypada być "jakimś" z cechami - byłaby wtedy podatna na zabiegi neurochirurgiczne typu lobotomia i robiła się np. ze smutnej wesoła, ze skrytej rubaszna - to bez sensu.
Co to za boskość podlegająca "skalpelowi"
Może nie uda się tnąc "boskość" skalpelem, ale całkowicie wypędzić z ciała za pomocą noża lub pocisku - jak najbardziej... :o

Coś mi się kojarzy, livie... a, ot: czy hinduska triada: ciało jako mieszanka z siedmiu dhatu - dźiwa - atman nie jest odpowiednikiem chrześcijańskiej piramidki ciało - dusza - duch?
https://gloria.tv/article/xTS6XZKP74wq1MzyVktUqxLhX

A czy wspomniany duch/atman nie jest czasem tożsamy z entelechią Arystotelesa?
https://pl.wikipedia.org/wiki/Entelechia

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4220
    • Zobacz profil
Uff..burza...
Cytuj
A diabli ich wiedzą...czacha dymi ;)
Nie razbieriom  ;)
By solidniej ruszyć temat trzeba by skończyć misz i nie skończyć w masz.
Ba, a to nie wszystko przecież;
Cytuj
Coś mi się kojarzy, livie... a, ot: czy hinduska triada: ciało jako mieszanka z siedmiu dhatu - dźiwa - atman nie jest odpowiednikiem chrześcijańskiej piramidki ciało - dusza - duch?

Ach, jakie to wymieszane, gdyż twoje skojarzenie poruszyło moje skojarzenie z którego są te Greki i nie tylko Greki - i też dzielą na trzy... a nawet na pięć;
https://histmag.org/ka-ren-i-szeut-egipska-koncepcja-duszy-i-ciala-13014
By to pojąć, trzeba chyba wesprzeć się superpozycją - ona rozwiązuje wszystko gdyż mało kto ją kama.  8)
Cytuj
A czy wspomniany duch/atman nie jest czasem tożsamy z entelechią Arystotelesa?
Na powyższym tle arystotelesowa telechia wygląda ubożuchno;
trzy postaci:
-roślinną – odżywianie się i rozmnażanie;
-zwierzęcą – możliwość odbierania bodźców ze środowiska i poruszania się;
-ludzką – rozum.

Bardzo łatwo jest skalpelkiem przyciąć, a bywa nierzadko nie potrzeba skalpelka
Oj, nie rabierjiom nikagda etoi śtiemy  ;)
A jeszcze to wszystko trzeba przenieść - choć nie wiadomo nawet - co?
« Ostatnia zmiana: Sierpień 04, 2018, 08:49:25 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9172
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
czy hinduska triada: ciało jako mieszanka z siedmiu dhatu - dźiwa - atman nie jest odpowiednikiem chrześcijańskiej piramidki ciało - dusza - duch?

Zabawnie mi się zazębiliście tą dyskusją z lekturami, bo ledwo co skończyłem powtarzać sobie "Odrzucony obraz" C.S. Lewisa, poświęcony średniowieczno-renesansowemu paradygmatowi poprzedzającemu nasze próby składania wyników obserwacji do kupy (o dziwo, kochana tu tak przez niektórych, Wikipedia zawiera streszczenie dające dość kompletny obraz puli tematycznej tej pracy: https://en.wikipedia.org/wiki/The_Discarded_Image), gdzie autor - choć tęgi teista, w dodatku w omawianym przez siebie, jak go zwie, Modelu jawnie zakochany - pastwi się od niechcenia nad tym trójpodziałem, bo boli go wyraźnie wizja owego ducha - czy raczej, jak dowodzi, duchów, spirits (których mniemane krążenie po organizmie według ówczesnych koncepcji smakowicie opisuje) - jako materialnych waporów tak rozrzedzonych, że już czysto duchowa dusza (soul) jest, mimo swej niematerialności, w stanie na nie oddziaływać, a więc dziwacznego etapu pośredniego pomiędzy duchem (w konwencjonalnym tego słowa znaczeniu) a materią.

Przy czym warto zauważyć, że w przyrodzie ;) nic nie ginie. Bo przecież to, co Penrose opowiada o poziomie kwantowym, na którym niby duchowy świat platoński ma wpływać na materialny mózg, to jest w sumie koncepcyjnie to samo, tylko pod nowymi, lepiej brzmiącymi, nazwami.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 05, 2018, 03:13:37 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki