Autor Wątek: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...  (Przeczytany 514469 razy)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4376
    • Zobacz profil
Re: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1215 dnia: Lipiec 11, 2011, 01:11:00 pm »
Trx nie czytałam tej książki H. (tzok ma rację - parę słów zostało tutaj zapisanych), ale właśnie przeczytałam miesięcznik Książki (GW wydała takiego cosia: http://kulturalnysklep.pl/MDC/premi/-quot-ksiazki--magazyn-do-czytania-quot-.html#description ) i artykuł (poprzedzony fragmentami nowej książki H. pt. Mapa i terytorium) Krzysztofa Vargi pt. Nowy koszmarny świat - podobno Poszerzenie pola walki to szczególnie ważna książka, bo to w niej Francuz zwarł swój program. Podobno esencja:)
Hm...a ja muszę przyznać, że lepiej czyta mi się o Houellebecqu niż Houellbecqa - może jeszcze kiedyś wrócę doń żeby zweryfikować;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

trx

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 246
  • wytwór ponowoczesny
    • Zobacz profil
Re: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1216 dnia: Lipiec 11, 2011, 04:33:52 pm »
1. Nie lubię Vargi.  ;)
2. Jaki program? Przecież tu właśnie o brak programu idzie, o wszystkich programów zrównanie, o ukazanie archaiczności wszelkich projektów i hierarchii. To dlatego bohaterowie idą na pasterkę, by potem przekroczyć progi klubu nocnego. :) Problem w tym, że takie rozczłonkowywanie, fragmentaryzowanie świata widziałem już wiele razy - zarówno w literaturze jak i kinie - zatem nie przedstawił mi Houellebecq niczego nowego. Podał to samo, aczkolwiek w innej, znacznie lżejszej* formie. Bardzo szybko się to czytało. Chociaż nie było przyjemne.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 11, 2011, 04:36:43 pm wysłana przez trx »

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4376
    • Zobacz profil
Re: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1217 dnia: Lipiec 11, 2011, 05:19:03 pm »
1. Nie lubię Vargi.  ;)
2. Jaki program?

1. Lubię Vargę - felietonistę. Jego książek nie czytałam.
2. Program czyli przewijające się w kolejnych książkach tematy: upadek moralności, zgniły Zachód, sex rekompensaty, rozpacz, rozkład, brak celu, ślepy zaułek cywilizacji itd.
Zdecydowanie: H. nie można określić słowem "przyjemny".
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 7686
    • Zobacz profil
...właśnie NIE przeczytałem...
« Odpowiedź #1218 dnia: Lipiec 11, 2011, 06:53:49 pm »
Chciałem w krakowskiej Księgarni Akademickiej przy św. Anny kupić sobie "Lema i tłumaczy", ale oni winszuja sobie za to ponad cztery dychy. Może ktoś zna tańszy namiar?
VSM-ręcista
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

Zlatan

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 253
  • Immanuel can't - Djenghis can
    • Zobacz profil
Właśnie przeczytałem...
« Odpowiedź #1219 dnia: Lipiec 12, 2011, 08:50:22 pm »
Witam po długiej przerwie.  :)
Właśnie przeczytałem książkę Paula Daviesa p.t. „The eerie Silence – are we alone in the Universe” (niesamowite milczenie – czy jesteśmy sami we wszechświecie?).
Nie jest to lektura przypadkowa – od dawna zastanawiałem się dlaczego jak dotąd nie natrafiliśmy na żadne ślady pozaziemskich cywilizacji pomimo że nauka dostarcza coraz to nowych poszlak wskazujących na to że życie nie powinno być bynajmniej zjawiskiem unikatowym:

złożone związki organiczne (do aminokwasów włącznie) unoszą się    w postaci chmur w przestrzeni międzygwiezdnej;

gdzie się nie ruszyć (planety, księżyce, komety) pełno wody;

większość albo duży procent gwiazd posiada planety;

planety typu ziemskiego nie zdają się być  szczególną rzadkością;

życie pojawia się na ziemi niemal natychmiast po uformowaniu się systemu słonecznego (kilkaset milionów lat);

życie ziemskie posiada niewiarygodne zdolności przystosowywania się do skrajnych warunków (wykryte niedawno bakterie wykorzystujące arsen zamiast fosforu jako budulec dla swojego organizmu a zwłaszcza kodu dziedziczności);

no i wreszcie nasz układ słoneczny istnieje od ok. 4.5 miliarda lat a wszechświat liczący sobie trzy razy tyle posiadał już przed końcem pierwszego miliardzie wszystko co potrzebne aby mogły powstać  podobne do znanych nam formy życia.                                                         
                 
Okazuje się, że podobne wątpliwości nawiedzały fizyków i astronomów już dawno temu chociaż nie była im dostępna nawet połowa wymienionych wyżej odkryć.
Jeszcze w latach czterdziestych Enrico Fermi zadał pytanie nazwane później paradoksem Fermiego: Jeśli istnieją, to dlaczego ich tu nie ma?
Fakt. Powinni byli już dawno skolonizować całą Galaktykę.

Próba odpowiedzi na to pytanie stanowi główny motyw książki Daviesa. Dlatego rzuciłem się na nią zachłannie.
Sam autor jest od lat związany z projektem SETI, można powiedzieć – zawodowy poszukiwacz kosmitów. Pisze jasno, przystępnie i nie bez poczucia humoru co dodatkowo czyni lekturę zabawniejszą. Przede wszystkim jednak „Eerie Silence” to prawdziwe kompendium aktualnego (książka wyszła rok temu) stanu spekulacji (trudno powiedzieć – wiedzy) na temat pozaziemniaków (extraterrestials).
Polecam gorąco wszystkim, których ten temat interesuje. Polskiego tłumaczenia niestety nie znalazłem. Można mieć tylko nadzieję, że się ukaże.

Tymczasem jednak z mojego, być może bardziej uczuciowego niż racjonalnego punktu widzenia, książka Daviesa, ma jeden poważny mankament: Brak jakiejkolwiek, choćby najskromniejszej wzmianki o Lemie, który przecież miał na ten temat niemało do powiedzenia.
I może nawet przeszedłbym nad tym do porządku dziennego gdyby Davies nie uznawał i nie czytywał literatury SF. Inna rzecz, że Lem bolał ciężko nad utożsamianiem go z SF. A może Davies nie utożsamiał i dlatego nie czytał? Mniejsza o to.
Dość, że pełno u niego odniesień do tej literatury. Przeważnie krytycznych ale nie pozostawiających wątpliwości, że autor owszem, zna, czytuje i traktuje SF względnie poważnie.
Tam gdzie krytykuje, czy nawet wyśmiewa brzmi zupełnie jak by cytował Fantastykę i futurologię, ale jej autora nie wspomina nigdzie ani słowem.
Gorzej. Davies formułuje coś w rodzaju hipotetycznego prawa rozwoju cywilizacji od istot biologicznych do ATS (autoteleologicznych supersystemów), które same się doskonalą unieważniając darwinowski dobór naturalny. Potem stwierdza z satysfakcją: Być może zabrzmi to szokująco, ale jesteśmy zapewne tylko stadium pośrednim między zwierzęciem a myślącym komputerem. Szokująco? Może. Ale chyba nie dla nas na tym forum...
Davies podkreśla niejednokrotnie potrzebę uwolnienia się od antropocentryzmu gdy próbujemy wyobrazić sobie technologię alienów. Wylicza nawet jej możliwe cechy:

nie ma formy materialnej (nie urządzenia mechaniczne do przetwarzania obiektów materialnych ale raczej „coś” co przetwarza informację);

nie ma konkretnego kształtu ani formy;

jest dynamiczna we wszystkich skalach przestrzeni i czasu;

albo przeciwnie – nie wygląda jak cokolwiek co bylibyśmy w stanie rozpoznać;

nie składa się z oddzielnych dających się wyodrębnić elementów ale raczej jest systemem albo subtelną korelacją wyższego rzędu;

Toż przecież Lem przez całe życie nie robił nic innego tylko próbował unaocznić czytelnikom niebezpieczeństwa związane z antropocentrycznym podejściem pozaziemniaków, z wyobrażeniem, że obca cywilizacja będzie w jakiś sposób przypominała opisy autorów SF.
Mamy to jak na dłoni w Solaris i w wielu innych powieściach (Głos Pana, Niezwyciężony, Fiasko, żeby tylko wspomnieć kilka).
Płakać się chce. Wygląda na to, że narzekania Lema na brak docenienia i niezrozumienie nie były wcale wyrazem nadmiernie rozwiniętego ego jak twierdzą niektórzy złośliwcy.
On po prostu oprócz wirtualnej rzeczywistości, nanotechnologii, komputera jako następnego stadium rozwoju homo sapiens  przewidział jeszcze jedno – swoje własne rychłe odejście w niepamięć zaledwie w kilka lat po śmierci.
Zeby być geniuszem wystarczy być genialnym, jednak żeby zostać uznanym za geniusza trzeba urodzić się we właściwym czasie. Stanisław Lem urodził się o 50 lat za wcześnie.
A co z niesamowitym milczeniem, które Lem ochrzcił mianem „silentium universi” (milczenie wszechświata”? No cóż, nie każdy ATS okaże się tak gadatliwy jak Golem XIV. Przecież my też nie szukamy kontaktu z mrówkami (porównanie Lema).
Mogą też być i inne powody dla których wszechświat milczy ale lepiej niech kto może, sam przeczyta. Warto.

Na koniec coś dlla miłośników teorii konspiracji:
Davies argumentuje na rzecz trzymania w tajemnicy wiadomości o odebraniu sygnału gdyby do takowego doszło. Przecież może on zawierać informacje prowadzące do nowych straszliwych rodzajów broni (Głos Pana się kłania). Dlatego lepiej poczekać aż przekaz zostanie dokładnie zbadany, choćby to miało trwać kilka, kilkadziesiąt czy nawet kilkaset lat.
Może już czekamy?!

.chmura

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 252
  • I Love YaBB 2!
    • Zobacz profil
Re: Właśnie przeczytałem...
« Odpowiedź #1220 dnia: Lipiec 12, 2011, 09:52:06 pm »
Davies podkreśla niejednokrotnie potrzebę uwolnienia się od antropocentryzmu gdy próbujemy wyobrazić sobie technologię alienów. Wylicza nawet jej możliwe cechy: nie ma formy materialnej (nie urządzenia mechaniczne do przetwarzania obiektów materialnych ale raczej „coś” co przetwarza informację); nie ma konkretnego kształtu ani formy; jest dynamiczna we wszystkich skalach przestrzeni i czasu; albo przeciwnie – nie wygląda jak cokolwiek co bylibyśmy w stanie rozpoznać; nie składa się z oddzielnych dających się wyodrębnić elementów ale raczej jest systemem albo subtelną korelacją wyższego rzędu.
.chmura natychmiast pomyśląła o słowach Golema, który twierdził, że za dom może mieć np. prądy morskie. zawsze traktowałem te słowa Mistrza bardzo dosłownie. a potem .chmura pomyślała o możliwych etykach posiadaczy takiej technologii, a także o możliwych źródłach sensu, z których mogą Oni czerpać motywację do jakiegokolwiek działania. niestety, .chmura nie jest przekonana, czy takie małpie słowa jak: "etyka", "sens", "motywacja", "działanie" mają w tym przypadku jakiekolwiek zastosowanie. tak, czy owak fascynujące, myśli sobie .chmura...
*
.chmura czuje podskórnie, że ten temat jest obiecujący, płodny, że tu są jakieś wrota, i że coś jest za tymi wrotami.

Terminus

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 730
  • AST-Pm-105/044 Uniwersalny Naprawczy
    • Zobacz profil
Re: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1221 dnia: Lipiec 13, 2011, 09:40:47 am »
Witaj Zlatan, kupę lat!
Twój post został dołączony do tego wątku.
(Q, dzięki za hint).

pozdrawiam
Terminus

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9278
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1222 dnia: Lipiec 13, 2011, 05:39:02 pm »
Davies formułuje coś w rodzaju hipotetycznego prawa rozwoju cywilizacji od istot biologicznych do ATS (autoteleologicznych supersystemów), które same się doskonalą unieważniając darwinowski dobór naturalny. Potem stwierdza z satysfakcją: Być może zabrzmi to szokująco, ale jesteśmy zapewne tylko stadium pośrednim między zwierzęciem a myślącym komputerem. Szokująco? Może. Ale chyba nie dla nas na tym forum...

Ha! Że GOLEM to pamiętamy, ale i w "Odysei.." ksiązkowej ten schemat był... Nawet z jeszcze jednym hipotetycznym piętrem (pośrednio pokrewnym tym prądom chmury).

Davies podkreśla niejednokrotnie potrzebę uwolnienia się od antropocentryzmu gdy próbujemy wyobrazić sobie technologię alienów. Wylicza nawet jej możliwe cechy:

nie ma formy materialnej (nie urządzenia mechaniczne do przetwarzania obiektów materialnych ale raczej „coś” co przetwarza informację);

nie ma konkretnego kształtu ani formy;

jest dynamiczna we wszystkich skalach przestrzeni i czasu;

To znów brzmi jak ten umysł odcieleśniony z "Miasta i gwiazd" cośmy się z Evangelosem o jego potencjalną realność spierali.

Ale ogólnie to sie nad tymi rozważaniami Daviesa duch "Nowej Kosmogonii" unosi.

niestety, .chmura nie jest przekonana, czy takie małpie słowa jak: "etyka", "sens", "motywacja", "działanie" mają w tym przypadku jakiekolwiek zastosowanie. tak, czy owak fascynujące, myśli sobie .chmura...

Q sobie myśli, chmuro, że tu pewna minimalna antropomorfizacja ma sens. "Działanie" to jest dokonywanie zmian we Wszechświecie (czy jego kawałku), "sens" to jest estymowany cel ostateczny owych zmian (obojętnie jak by nie był nam OBCY), a "motywacja" to to co do działania popycha.

Co zaś do etyki, to Q nie wie jak to z ową jest i czy u takich ATS to ona istnieje, pamięta za to, że Bradbury (tak, ten prymitywista SF ;)) zdefiniował chyba celnie minimum etyczne (a raczej minimum kompatybliności etycznej Obcego z człekiem) w opowiadaniu "Ogniste balony", gdzie wyszło na to, że ta moralność to bezinteresowna życzliwość z ew. narażeniem siebie dla drugiego (z poprawką na fakt, iż definicje "siebie" i "drugiego" też mogą być problematyczne, co "Summa..."  i "GOLEM..." sugeruje, a Benford - w "Centrum Galaktyki" - rozwija). Inna rzecz, że ten fundament - nawet gdyby w istocie był wspólny - może owocować b. rożnymi nadbudowami (dobrze to obrazuje choćby - nie zgłaszajacy zresztą zbytnich pretensji do realizmu i upraszczający radośnie - dwutomowy finał "Fundacji" Asimova, gdzie w imię etyki roboty wzięły ludzkość pod klosz i za pysk, w obawie by się małpia ludzkość zbyt brzytwą nie pocięła; skądinąd, by sie komu chciało w takie opatrzności nad nami bawić to raczej Q nie wierzy).

(Q, dzięki za hint).

No ba! Wiedziałem, że z takiego donosu to się ucieszysz ;D. (Ja też się cieszę jak kto z Wielkich Przedwiecznych ;) Forumowiczów wraca.)
« Ostatnia zmiana: Lipiec 13, 2011, 08:50:57 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Zlatan

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 253
  • Immanuel can't - Djenghis can
    • Zobacz profil
Re: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1223 dnia: Lipiec 14, 2011, 02:59:23 pm »
Cytuj
(Ja też się cieszę jak kto z Wielkich Przedwiecznych  Forumowiczów wraca.)

Cała przyjemność po mojej stronie chociaż wzrostu jestem podłego a i do domu starców mi nieśpieszno.

Przede wszystkim dzięki Q za przypomnienie mi o Nowej kosmogonii. Czytałem kupę lat temu i prawie już zapomniałem że Lem coś takiego napisał. Davies i tak mu do pięt nie dorasta. Jedyne na co się zdobył to pomysł komputera kwantowego zawieszonego gdzieś w przestrzeni międzygwiezdnej albo jeszcze lepiej międzygalaktycznej (lepsze chłodzenie) i rozwiązującego skomplikowane a dla nas całkiem niedostępne problemy matematyczne. Miliardy lat rozwoju i tylko tyle? Tymczasem Lem proponuje coś co naprawdę jest na skalę miliardów lat: Supermózgi prowadzące grę gdzie pionkami są prawa fizyki a rezultatem wszechświat w którym żyjemy.

A jeśli chodzi o etykę takich gigantów myśli? Czy mogą odczuwać jakąkolwiek solidarność z nami? Czy też bylibyśmy dla nich czymś takim jak dla nas bakterie? Nie mam pojęcia. Nie wiem nawet czy jakąś podpowiedź stanowi tu fakt, że sami siebie nawzajem potrafimy traktować jak istoty niższego rzędu. Nawet mniej niż istoty. Dla Arystotelesa (bądź co bądź jednego z najwybitniejszych umysłów starożytności, twórcę podstaw logiki) niewolnicy byli tylko gadającymi narzędziami.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 14, 2011, 08:47:16 pm wysłana przez Terminus »

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9278
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1224 dnia: Lipiec 14, 2011, 04:00:02 pm »
Davies i tak mu do pięt nie dorasta. Jedyne na co się zdobył to pomysł komputera kwantowego zawieszonego gdzieś w przestrzeni międzygwiezdnej albo jeszcze lepiej międzygalaktycznej (lepsze chłodzenie) i rozwiązującego skomplikowane a dla nas całkiem niedostępne problemy matematyczne. Miliardy lat rozwoju i tylko tyle?

Stara to zresztą śpiewka... Lata temu Simak w jednym ze swoich ciekawszych opowiadań (czyt. zdatnych do czytania wogóle) przedstawiał cywilizację która se wzniosła komputer wielkości planety, po czym go porzuciła, bo uznała, że za mały. Ostatnio Reynolds, w "Przestrzeni objawienia" opiewał gwiazdę przebudowaną na superkomputer (finał tej powieści zresztą strasznie zrzęty z w/w "Odysei..."). Po drodze Zelazny sprezentował - w cyklu o Amberze - komputer (a nawet S.I., Ghostwheel się wabił) celowo osadzony w starannie wybranym wszechświecie dającym mu - z racji swojego zestawu praw - max. mozliwości obliczeniowe; który to Ghost (jak go w skrócie zwano) miał dostęp do całego multiversum i  mógł nim nawet dość swobodnie operować co czyniło go dobrym kandydatem na przyszłego Boga (choć póki co przypomninał cos pomiędzy aportującym psem, a rozbrykanym dzieckiem). Asimovowskiego Multivaca mniemam, że nawet przypominać nie trza.

Wszystko to było nawet ciekawe, acz - w wykonaniu - niejednokrotnie nieintencjonalnie zabawne.

Tymczasem Lem proponuje coś co naprawdę jest na skalę miliardów lat: Supermózgi prowadzące grę gdzie pionkami są prawa fizyki a rezultatem wszechświat w którym żyjemy.

Nawet nie wiadomo czy mózgi. Natura Graczy jest przed nami zakryta, po owocach ich tylko poznajemy.

Ładnie mi sie zresztą "Nowa.." z "Głosem.." splata, a Tobie?

A jeśli chodzi o etykę takich gigantów myśli? Czy mogą odczuwać jakąkolwiek solidarność z nami? Czy też bylibyśmy dla nich czymś takim jak dla nas bakterie? Nie mam pojęcia.

Ja jeszcze nad jednym wariantem się zastanawiam, trochę a'propos mojego startrekowego imiennika...Otoż Voltaire napisał kiedyś, że świat jest tragedią dla człowieka czującego i komedią dla człowieka myślącego, gdy połaczyć to z GOLEMową pogardą dla ludzkiej literatury (że tą samą skończoną ilość wariantów magluje z konieczności) można zacząć się zastanawiać czy postawą takiego nadumysłu nie byłaby pewna obojętność, połączona z nie traktowaniem niczego serio (wedle naszej kategorii sieriozności), wynikła z przewagi myślenia nad czuciem.

(Bo wszak wszystkie nasze tragedie i dylematy wynikaja z ograniczoności naszej skali.)

Wyjaśnienie o tyle dobre, że tłumaczące zarówno Silentium Universi jak i - że Twoim wzorem pokłonię się spiskomaniakom ;) - humorystyczność doniesień o UFO ;D.

ps. zawsze chciałem pochwalić Twój opis ;D; głęboki wbrew pozorom jest...
« Ostatnia zmiana: Lipiec 14, 2011, 06:27:53 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Zlatan

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 253
  • Immanuel can't - Djenghis can
    • Zobacz profil
Re: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1225 dnia: Lipiec 14, 2011, 10:51:03 pm »
[quote Q]Ładnie mi sie zresztą "Nowa.." z "Głosem.." splata, a Tobie?
[/quote]
I owszem. Podczas gdy "Golem XIV" zdaje się zawierać rozwinięcia niektórych wątków "Nowej..." (nie wiem zresztą czy został wydany później czy wcześniej) to "Głos Pana" jest jakby barwną powieściową ilustracją do tamtych dwóch z konieczności suchych rozpraw filozoficznych.
Swoją drogą bardzo podoba mi się pomysł albo raczej zawoalowana aluzja (Go)lema, że zasada antropiczna może być skutkiem działania kosmicznych superumysłów.

Cytuj
ps. zawsze chciałem pochwalić Twój opis ; głęboki wbrew pozorom jest...

Dziękuję. Nawzajem.

PS: Jak myślisz, czy warto Daviesowi zwrócić uwagę na istnienie Lema czy też jest to pomysł bez szans i sensu?

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9278
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1226 dnia: Lipiec 14, 2011, 11:37:29 pm »
PS: Jak myślisz, czy warto Daviesowi zwrócić uwagę na istnienie Lema czy też jest to pomysł bez szans i sensu?

Co do szans to nie wiem jak je oszacować, zwł, że nie mam też pojęcia kto i jak by się tym zajął, ale niejaki sens rozsławiania Imienia Lemowego ;) widzę.

Ba, sam nawet odważyłem się kiedyś maznąć do naszego Forum Admin kiedyś coś w podobnej sprawie:

Szanowny Panie Tomaszu!

Piszę tak po cichu, żeby nie robić widowiska, ale niedawno znalazłem - i wrzuciłem na Forum - link do bloga Frederika Pohla (kojarzy Pan zapewne to nazwisko), jednego z ciekawszych autorów zachodniej SF i b. sędziwego już człowieka. Otóż p. Pohl wyraził tam radość z odnalezienia sztuki "Korzenie" i gorącą chęć jej przeczytania. Tak się zastanawiam, czy gyby Pan, albo Pan Zemek, znany nam jako skrzat, zechciał przetłumaczyć owe drrama i wysłać p. Pohlowi, nie byłby to ładny gest pod adresem, bliskiego już pewnie śmierci, dziewiędziesięcioletniego człowieka (który w dodatku zaprzyjaźniony był z tłumaczonym przez Pana na język polski A.C.C.).

pozdrawiam i z góry przepraszam za zawracajdupstwo

(Swoja droga jestem ciekaw finału mojej prośby, więc cytując poniekąd i nieśmialo ;) o niej przypominam.)
« Ostatnia zmiana: Lipiec 14, 2011, 11:39:59 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Terminus

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 730
  • AST-Pm-105/044 Uniwersalny Naprawczy
    • Zobacz profil
Re: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1227 dnia: Lipiec 14, 2011, 11:47:37 pm »
Kurczę, ale się tu porobiło, jak 'w rodzinie'.

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9278
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1228 dnia: Lipiec 15, 2011, 12:44:06 am »
Eee gdzie? Ani radia ani ma (kto) ryja...
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4376
    • Zobacz profil
Re: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1229 dnia: Lipiec 15, 2011, 10:45:17 pm »
Chciałem w krakowskiej Księgarni Akademickiej przy św. Anny kupić sobie "Lema i tłumaczy", ale oni winszuja sobie za to ponad cztery dychy. Może ktoś zna tańszy namiar?
VSM-ręcista

Niestety. Na Allegro tez najtaniej około 40 zł. Też nabrałam chęci na tłumaczonego Lema - właśnie przeczytałam w tym temacie felieton W. Orlińskiego pt. Wyrwa enroiczna:http://wyborcza.pl/1,99069,9954685,Wyrwa_enroiczna.html.

Tak na marginesie rozmów o adaptacjach/ekranizacjach Solaris:
Polscy fani Lema przeważnie nie są zadowoleni z dwóch ekranizacji "Solaris", choć do obu zabierali się filmowcy z najwyższej półki: Andriej Tarkowski (1972) i Steven Soderbergh (2002). Ale oni przecież przede wszystkim czytali inne książki, w której inny był Ocean i inaczej wyjaśniano jego naturę.
Może powinniśmy przeczytać - miast się znęcać nad filmami? ;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)