Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Pokaż wątki - Lieber Augustin

Strony: [1]
1
Czy jest to dobrze? Nie wiem...w każdym razie pachnie to rozpaczą, beznadzieją, niewiarygodną samotnością człeka w tym świecie.
Słowem, wszystko jest zupełnie bezsensowne, wszyscy "wychodzimy z ciemnej otchłani, schodzimy do ciemnej otchłani"?
Ja tego nie nazywam rozpaczą - tylko realizmem, bo tak de facto jest;)
Bo tak de fakto jest...
Chodzi o to, że ludzkie boleści, strachy, cierpienia rozpadają się ze śmiercią osobniczą, że nic nie pozostaje po wzlotach, upadkach... itd?
Czyli świadomość, osobowość całkowicie znikają ze śmiercią nośnika materialnego?
Hmm... za preproszeniem, a skąd możemy mieć pewność, że tak de facto jest?
O ile wiem, świadomość to taka rzecz...nie do końca zbadana. Może materialiści mają słuszność, i świadomość jest wyłącznie produktem działalności mózgu. Jak mawiał dziadek Lenin, cytując innego wulgarnego materialistę, fizjologa Cabanisa, mózg tak wydziela myśl, jak wątroba żółć.

Ale nie wykluczono też, że świadomość jest fenomenem nielokalnym, kwantowym. I to nie mój pomyśł, olka.
 
Świa­do­mość to nie­lo­kalna kosmiczna jedność, pisze Amita Goswami (http://www.kwantowo.pl/2015/05/09/dalej-niz-kot-schrodingera/)

Max Tegmark z MIT twierdzi, że świadomość może być opisana w kategoriach mechaniki kwantowej i teorii informacji, które pozwalają nam naukowo badać takie tajemnicze tematy jak samoświadomość i dlaczego postrzegamy świat w trzech wymiarach, a nie niekończącej serii rzeczywistości, w które przeskakujemy dokonując wyborów, czyli determinując odpowiedni stan kwantowy. (https://innemedium.pl/wiadomosc/nasza-swiadomosc-moze-byc-tylko-stanem-kwantowym-materii)

Właśnie przeczytałem artykuł Matyldy Błyszczuk Rozwój kwantowej świadomości: furtka dla duszy.
Domyślam, olka, nazwa może Ci nie spodobać się ze względu na słowo "dusza" ;), ale wszystko jedno, polecam :)
Autorka pisze:
Do kręgu teorii otwarcie uwzględniających ludzką świadomość należy także teoria autorstwa Davida Bohma. Wprowadza on pojęcie tzw. „niełamliwej całkowitości” na określenie porządku Wszechświata. Porządek ten porównuje posługując się analogią hologramu, w którym to każda część zawiera w sobie całość. Kiedy oświetlamy jakąś część hologramu dostajemy rekonstrukcję całego obrazu, choć zawierającą mniej szczegółów niż całość.
http://www.taraka.pl/kwantowa_swiadomosc_03

Nie wdawając teraz w szczegóły, do czego zmierzam? Moim zdaniem, pozostaje mała nadzieja, że nie wszystko marność...Lem niewątpliwie jest geniuszem, ale chciałbym, żeby tym razem nie miał słuszności.
Jak powiedział rosyjski poeta Afanasij Fet:

Не жизни жаль с томительным дыханьем,
Что жизнь и смерть? А жаль того огня,
Что просиял над целым мирозданьем,
И в ночь идет, и плачет, уходя...


Cytuj
Poza tym myśl o kresie bywa pociechą. Ot, względności...
Masz rację, olka. Bywa.

Cytuj
Obawa przed nicością? Bezpowrotnością?
Tak jest. A może też - nawet podświadoma - obawa przed tym miejscem, gdzie rzekomo znajdował się Marek Dyjak w ciągu trzech dni...

2
Forum po polsku / Nieskończoność i jej różne wymiary
« dnia: Maj 30, 2018, 10:46:13 pm »
Zbieraj się LA z desek - ja leżę;)
Juz miałam napisać, że nie...gdzieszsz ja się nie boksuję, aż tu pan Spinoza wyprowadził w moim kierunku prawy sierpowy...leżę;)
Wyprowadził go wprost ze swojej "Etyki";)
Cóż za niegodziwec z pana Spinozy – wyprowadził cios w olkę... >:(
Ty, olka, poleż trochę, odsapnij – odliczanie poza czasem może trwać dość długo :)
Ja zaś tymczasem spróbuję walnąć pana Barucha lewym hookiem i prawym crossem. Od dawna on mi się nie podoba...

A więc, zaczynamy. Lewy hook:

Jeśli (...) substancja cielesna jest nieskończona, to pomyślmy sobie, że dzieli się ona na dwie części; każda z tych części będzie albo skończona, albo nieskończona. W pierwszym wypadku coś nieskończonego składa się z dwóch części skończonych, co jest niedorzecznością; w drugim – jest więc coś nieskończonego, co jest dwakroć większe od innego nieskończonego, co jest również niedorzeczne.
(Etyka, cz. I, twierdzenie XV, dowód, przypis)


Rozpatrzymy zbiór liczb naturalnych: 1, 2, 3, ..., n
i zbiór liczb naturalnych parzystych: 2, 4, 6, ..., 2n
Obydwa zbiory są zbiorami przeliczalnymi, nieskończonymi.

Zbiór liczb naturalnych można pozpatrywać jako sumę zbiorów liczb parzystych i nieparzystych: 2n + (2n+1)

Teraz rozpatrzymy stosunek tych zbiorów, czyli granicę nieoznaczoności typu „nieskończoność przez nieskończoność”:
lim_{n–> ∞} ((2n+(2n+1))/2n) = lim_{n–> ∞} ((4n+1)/2n)
Zgodnie z regułą de l’Hospitala,
lim_{n–> ∞} ((4n+1)/2n) = lim_{n–> ∞} ((4n+1)/2n)' = lim_{n–> ∞} (4/2) = 2
(symbol ' oznacza tutaj pochodną)

Otóż to, panie Spinoza, jedna nieskończoność jest dokładnie dwakroć większa od drugiej, i to bynajmniej nie jest niedorzeczne.
IMHO, przynajmniej jedno twierdzenie pana Barucha, oględnie mówjąc, dowiedzone jest nieściśle.
No, i jak po tym ufać pozostałym twierdzeniom i aksjomatom?

Prawy cross:
Jeśli np. w przyrodzie istnieje dwudziestu ludzi (dla większej przejrzystości zakładam, że istnieją oni jednocześnie, i że przed nimi nie istnieli w przyrodzie inni)...
(Etyka, cz. I, twierdzenie VIII, dowód, przypis II)

„Jednocześnie”, ‘przed nimi” – to kategorii czasu. Według samego Spinozy czas niby nie istnieje, z punktu widzenia Boga przeszłość i przyszłość istnieją tak samo aktualnie jak teraźniejszość.

No jak, olka, pomściłem się trochę za zadany Tobie cios? :)

To wszystko, jak Ty sama rozumiesz, powiedziałem żartem... no, półżartem...
Co do mnie, mam już w nosie pana Barucha z jego eklektyczną filozofią, gęsto zamieszaną na Tałmudzie.
Tak więc, jeśli na serio – proponuję Ci remis :);)

3
Hyde Park / Poradnia językowa
« dnia: Luty 23, 2018, 11:24:39 pm »
Witam!

Mam do Państwa parę pytań dotyczących językoznawstwa.
Nie będąc natywem języka polskiego, mam pewne kłopoty z użyciem poszczególnych słów i związków frazeologicznych.
Przykładowo nie mogę zrozumieć, czym się różni spójnik „że” od spójnika „iż”, i jak ich prawidłowo używać? Z pewnością istnieje jakaś reguła gramatyczna, której nie potrafię uchwycić:

...przyszło mi do głowy, że kto jak kto, ale owe istoty, tak rozwinięte, że już lepiej nie można, na pewno wiedzą, co należy czynić...

Klapaucjusz jednak rzekł, nie tak postępować należy...

Żyje w słodkiej ciemnocie, wierząc, garb jego pełni w dziele Stworzenia rolę aż kosmiczną.

Wiem, że (iż?) nie osiągnę nigdy przyzwoitego poziomu językowego, ale nie chciałbym popełniać przynajmniej haniebnych błędów.
Na pewno należałoby najpierw przekartkować podręcznik, a już potem niepokoić szanownych Forumowiczów. Lecz na taki wyczyn ja, stary leń, już nie jestem zdolny. A więc proszę o pomóc.

Z góry dziękuję,
LA

4
Hyde Park / Rosja, ZSRR, Ukraina...
« dnia: Styczeń 27, 2018, 05:52:07 pm »
Poniższy post zaistniał początkowo w wątku "Właśnie się dowiedziałem..." jako odpowiedź na niniejszą wypowiedź maźka:
http://forum.lem.pl/index.php?topic=148.msg70981#msg70981

Wiesz co, maźku, Rosja to bardzo nieszczęsny kraj. Cała jej historia, a w szczególności od 1917 r. do dnia dzisiejszego – to historia morbi.

Większość sowieckich legendy istoriograficznych – jeżeli nie wszyscy - są „fałszywe co najmniej w 100%”. Weźmemy dowolny przedmiot dumy w Związku Radzieckim. Dzień Armii Czerwonej – 23. lutego – został ustanowiony na cześć pierwszych zwycięstw dopiero co narodzonej Armii Cz. nad Niemcami pod Pskowem i Narwą w 1918 r. Naprawdę Armia Cz. poniesła temi dniami niebylejaką klęskę i cofała się blisko 120 km – aż do Gatczyny. Kto nie wierze, może przekartkować artykuł Lenina „Ciężka lecz niezbędna nauczka” od 25. lutego 1918 r.

Co do „zwycięskiego pochodu Tuchaczewskiego za Wisłę” w 1920 r., nie będę nic opowiadał – wy, Polacy, wiecie tę historię lepiej ode mnie.

Bohaterska obrona twierdzy brzeskiej; nie mniej bohaterska obrona Odessy; 28 bohaterzy-panfiłowcy i walka koło przystanku Dubosiekowo w 1941 r.; „geniusz dowódczy” marszałka  Żukowa; i w ogóle przyczyny i winowajcy DWŚ;
Kurczatow i pierwszy ładunek atomowy RDS-1 (Rossia Delaet Sama, Rosia robi samodzielnie); Korolow z jego R-1, która – rzecz jasna – nie miała nic wspólnego z V-2; lot Gagarina – to tylko mała część mitologji radzieckiej.

Do czego zmierzam: mam wrażenie, że dowolna radziecka legenda już a priori jest kłamstwem. Ma się rozumieć, to nie jest żadnym dowodem - teoretycznie możliwe, że utalentowany samorodny konstruktor Kałasznikow, samodzielnie lub w składzie zespołu stworzył nieśmiertelny AK. Tylko pozostają pytania: pierwsze, gdzie nabrał doświadczenia w pracy konstruktorskiej ów młody utalentowany, i drugie – a co robił w tym samym czasie i w tym samym miejsce prawdziwy maître Hugo Schmeisser?

Przypadek? Nie sądzę... A wtym, diabli z Kałasznikowym i z symbolem międzynarodowego terroryzmu AK-47.
 
P.S. Długo nie odpowiadałem – choruję na odrę. Dopiero co opuściłem szpital chorób zakaźnych. Proszę wszystkich - nie powtarzajcie mego "wyczynu", lepiej bądźcie mi zdrowi...

5
Forum po polsku / Dzieła Lema. Pliki do pobrania
« dnia: Listopad 02, 2017, 08:47:24 pm »
Witam szanowni państwo!

Jestem nowicjuszem na Forum, a do tego cudzoziemcem, i nie wiem, czy poprawnie założyłem ten wątek, czy też nie.

Do istoty rzeczy: jestem wielbicielem twórczości Lema, przeczytałem niemal wszystkie jego dzieła w języku rosyjskim (co prawda, nie wszystko mi się podoba – à propos). Obecnie uczę się języka polskiego i czytam ksiąnżki mistrza w oryginale. Posiadam względnie dużą kolekcję ebook’ów i chciałbym się podzielić nimi z szanownymi Forumiczami – może akurat ktoś znajdzie coś interesującego dla siebie. Oto adres:
   :)
???
Niech to będzie, powiedżmy, wpisowe do Klubu Miłośników Twórczości Lema. Nie wiem, czy to nie narusza jakichś praw autorskich, w takiem razie proszę Moderatorów o usunięcie niewłaściwych plików.

A w zamian proszę o małą przysługę.
W żaden sposób nie potrafię znaleźć pewnego opowiadania, a mianowicie „Koniec świata o ósmej”, które bardzo mi się podoba – w przekładzie naturalnie. Zarówno redakcja z 1957 jak z 1947 roku. Chętnie bym przeczytał go po polsku. Również chętnie preczytałbym „Czarną komnatę profesora Tarantogi”.
A więc proszę o pomóc – jeżeli ktoś z szanownych Forumiczów posiada te książki, może by tak udzielił mi ebooka, a nawet fotokopię stron. Z góry jestem bardzo wdzięczny.
Przepraszam za ewentualne blędy gramatyczne oraz stylistyczne.

Strony: [1]