Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - maziek

Strony: [1] 2 3 ... 626
1
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 13, 2018, 08:10:13 pm »
Trudno powiedzieć, ale z zachowanych materiałów wynika raczej, że był to wysiłek kolektywny konstruktorów ZSRR i nie był to przebłysk jednorazowy genialnego konstruktora a Kałasznikow brał w tym istotny udział. Zachowały się i są dostępne publicznie owoce trzech konkursów na kbk, do których stawali wielcy konstruktorzy - Sudajew, Tokariew, Diegtiarow, Stieczkin i inni. Sama śmietanka. Poza tym przeciw tezie, że ojcem jest Schmeisser przeczy układ broni, zdecydowanie inny niż StG. StG rozkłada się od dołu, w związku z czym przyrządy celownicze nie zmieniają położenia po złożeniu broni. AK zaś ma pokrywkę od góry i z tego powodu musi mieć te przyrządy przesunięte na obsadę lufy - co z kolei skutecznie utrudnia montaż optyki itd. Raczej nikt nie twierdzi, że AK jest rżnięty z StG, choć oczywiście jak to w technice żaden pomysł nie ginie. Poza tym Rosjanie mieli naprawdę świetnych konstruktorów broni i akurat tego nie musieli kopiować. Czasem było za to odwrotnie (Niemcy np. nie byli w stanie skonstruować udanego kb samopowtarzalnego, póki w ich ręce nie wpadło SWT). Podobnie pepesza i później PPS uważane są za lepsze od MP-40. Jak było to czort wie :) choć raczej pewne, że z Kałasznikowa uczyniono w celach propagandowych jednoosobowego geniusza, pomijając wkład wielu innych ludzi i przede wszystkim długotrwałych testów.

2
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 11, 2018, 10:20:03 pm »
Ogólnie rzecz biorąc, jeśli chodzi o zastosowania militarne, to dziś jest gorzej niż w czasie DWŚ. To co widać na tych obrazkach to amunicja grzybkująca i rozpadająca się, karabinowa w dodatku. Zasadniczo "kanał chwilowy", czyli maksymalna średnica jaka osiąga kanał kuli nie ma tak wielkiego znaczenia, jak kanał trwały i pozostałości samej kuli (jej ewentualny rozpad i pozostanie w ranie). Wojsko używa pełnopłaszczowej i zasadniczo niegrzybkującej amunicji, stosowali się do tego nawet Niemcy w czasie DWŚ. Taki pocisk, zwłaszcza karabinowy, jest oczywiście zabójczy, tym niemniej jeśli ofiara ma to szczęście, że na jego trajektorii nie będzie najważniejszych organów - to tu wlata, tam wylata. Mimo energii pocisku karabinowego, daleko większej niż potrzebna do zabicia przeciwnika, na dystansie nawet 2 km. Dość powiedzieć, że na małym dystansie taki pocisk przebija suche drewno iglaste o grubości prawie metra. Jednak, o ile ofiara miała wyżej wymienione szczęście i oberwała w miejsce nie wymagające stołu operacyjnego, to zasadniczo się wyliże.

Tym niemniej w czasie DWŚ dowództwa głównych oponentów doszły do słusznego wniosku, że amunicja pistoletowa, powszechnie stosowana w rozkwitłych w tym konflikcie pm-ach (MP-40, Sten, Tommy Gun vel Thompson) jest co prawda skuteczna, ale na zbyt małym dystansie. Karabinowa jest zaś za bardzo skuteczna, ma nadwyżkę energii, wobec czego ręczna broń staje się niekontrolowalna przy ogniu seryjnym.  Oczywistym rozwiązaniem stało się opracowanie naboju pośredniego, którego "pośredniość" polegała na tym, że był on pośredni energetycznie pomiędzy nabojem pistoletowym a karabinowym. Niechcący najpierw wyszło to Amerykanom z ich .30 Carbine, potem ruszyli głową Niemcy (7,92 Kurz) a na końcu, w zasadzie po wojnie, Rosjanie (7,62x39, powszechnie w literaturze popularnej lecz niefachowej znany jako - a jakże - 7,62 AK). Niemcy opracowali przy okazji pierwszy karabinek automatyczny, co w kręgu demoludów dość skutecznie usunęli ze świadomości Rosjanie, chwaląc swój wprowadzony w roku 1947 AK. Zysk był oczywisty - wyrażał się ilością amunicji, jaka mógł jednorazowo zabrać żołnierz oraz możliwością celnego strzelania serią z ręki.

Najdłużej walczyli ze sobą Amerykanie, którzy co prawda M1 Carbine w praktyce chętnie stosowali, ale dowództwo nadal kochało .30-06 Springfield, czyli typowy nabój karabinowy, o kalibrze ~8 mm i długości prawie 9 cm (najdłuższy z "wielkiej czwórki - w której był jeszcze 7,92 Mauser, .303 British i 7, 62 Mosin). No, w ramach NATO opracowano łaskawie nowy nabój 7,62 NATO, który różnił się od Springfielda nieco krótszą łuską (w sumie to był zabieg marketingowy, żeby wygrało USA a nie jakieś obiecujące kalibry brytyjskie). Przypadkowo w zasadzie całkowicie, w czasie wojny w Wietnamie, u jej amerykańskiego zarania, lotnictwo USA nabyło w ilości paru tysięcy sztuk przeznaczony na rynek cywilny karabin Stonera AR-15. karabin ten strzelał amunicją o kalibrze 5,56 mm, czyli w calach circa .22, jest to kaliber spotykany w wiatrówkach albo w kabekaesach czy innych zabawkowych "flobertach". Szybki rozwój wydarzeń w Wietnamie sprawił, że niejako mimochodem zakupiona broń w celu wyposażenia jednostek strażniczych na lotniskach (i to w USA, nie w strefie wojny) - trafiła na front i niebawem cała armia USA dostała nowe pukawki na ten "zabawkowy" kaliber. Który stał się armijnym standardem USA - powszechnie znanym jako M 16. W ten sposób Amerykanie nie tylko przeskoczyli z naboju karabinowego na pośredni, ale od razu na małokalibrowy. Licząca się reszta świata miała już naboje pośrednie, ale miały one tradycyjny, karabinowy kaliber ~8 mm. Tu zaś jakieś 5 mm z hakiem... Zaraz potem Rosjanie wprowadzili 5,45x39, czyli obecny standardowy nabój do kałacha "modernizowanego" (AKM).

No i tu właśnie dochodzimy do pierwszego zdania tego wpisu, że jest gorzej niż kiedyś. W każdym razie od epoki dum-dum. Mianowicie te naboje wyglądają jak zabawki z domku dla lalek. Kredka szkolna ma większy kaliber niż te pociski. A nie chodzi o zabawę, tylko skuteczne zabijanie braci. Jak z pocisku o masie zbliżonej do pistoletowego wycisnąć 4 czy 5 razy więcej energii. Ano prosta fizyka. Musi lecieć szybciej, bo prędkość do energii dokłada się w kwadracie. Cała przewaga silnika jonowego nad chemicznym z tego się bierze, że wylata szybciej, choć mniej. Ale wojskowi trafili na szkopuł, gdyż przedmuchać kogoś na wylot porządnym, drugowojennym pociskiem karabinowym to jedno, a przekłuć niewinnie szydełkiem  to drugie. Wszak nie darmo każdy oczytany przeczytał mnóstwo opisów spod znaku płaszcza i szpady, jak to skłuty zawodnik nie to że padł, co jeszcze walczył i wygrał kładąc dziesięciu, choć ukochana potem 12 dziur w najdroższym ciele całowała. Cóż po pocisku, który przeleciał i poleciał... 

Nie wiem, czy Pan Bóg do końca przemyślał swe dzieło stworzenia, ale owoc jego wynalazczości doszedł do prostego wniosku, że pocisk musi w ciele utkwić. Wówczas cała ta energia kinetyczna pójdzie na dzieło zniszczenia. Wszystkie te zabawowe kulki nie przelatują przez człowieka. Koziołkują w ranie, albo się rozpadają. Ofiara, jeśli nie trafi na stół operacyjny i cierpliwego operatora, który powyjmuje wszystkie oskołki - zemrze z zakażenia. Tak się koło historii obróciło, że ISIS strzelająca z kałachów starym kalibrem 7,62 jest bardziej humanitarna pod tym względem niż ci "dobrzy", którzy z nię walczą.

3
Forum po polsku / Odp: Lem o AI
« dnia: Styczeń 10, 2018, 08:28:19 pm »
Na przykład w Wizji Lokalnej jest bardzo ciekawy rys AI nieświadomej (bystry). Oczywiście dla równowagi Golem IV jako przedstawiciel bardzo świadomej.

4
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 09, 2018, 09:48:53 pm »
Cytuj
Zależy skąd pochodzi impuls i co uważasz za układ. Odpowiednio duża "śnieżka", jak przyleci z kosmosu, to może zruszyć orbitę
Jak już pisałem, za układ uważam Ziemię
Wobec tego oczywiście jeśli Ziemia czyli planeta "w próżni" jest takim układem, to występuje to co trafnie określiłeś próbą napędzenia łodzi poprzez bieganie od dzioba do rufy. Osoba rzucająca śnieżkę napędzi ziemię w jedną stronę, a kiedy ta śnieżka trafi w ścianę, to efekt się zniesie.
Cytuj
Założmy, że obie kulki leżą na jednej prostej, mają jednakowe masę i prędkość. Po zderzeniu obie kulki zatrzymają się. Jeśli umieścić punkt odniesienia w środku masy układu, czyli w punkcie zderzenia, wyjdzie, że suma wektorowa pędów równa się zeru do i po zderzeniu, niezależnie od tego, kto ma słuszność – Ty czy ja.
Jeśli przyjmiesz tezę, że to pęd zamienił się na energię wewnętrzną kulek (podniósł ich temperaturę) - to gwałcisz zasadę zachowania energii. Kulki miały przed zderzeniem energię kinetyczną - skoro to nie ona zamieniła się energię wewnętrzną - to co się z nią stało, skoro po zderzeniu wynosi zero?
Cytuj
Sam pisałeś przecież:
Cytuj
Przy czym poruszamy się w obrębie fizyki klasycznej, poza którą ja nosa nie wysadzam :)
Nie wysadzam w zakresie rozważań, bo na to jestem za głupi, ale z drugiej strony czytam o tym i wiem, że fotony mają pęd i dlatego może działać silnik fotonowy. Więc jakby tak superdokładnie badać klasycznie jakiś układ to pęd może nie być stały w izolowanym układzie.
Cytuj
Może jednak da się obrać taki układ odniesienia, tak żeby pęd sumarny, jak do, tak i po, wynosił zero? Jeden facet twierdził przecież, że ruch to rzecz względna, i wzystko zależy od układu odniesienia - a był on geniuszem...
Nie chodzi tu o punkt odniesienia. Pęd jest wielkością wektorową. Nie da się rozłożyć niezerowego wektora na inne wektory tak, żeby ich wektorowa suma była równa zero. Przed zderzeniem wektory pędu wszystkich kulek mają ten sam zwrot i kierunek, można je więc sprowadzić do jednego wektora tak samo skierowanego, o długości n wektorów poszczególnych kulek. Po zderzeniu, skoro pudło jest nieruchome mimo wciąż odbijających się kulek, wektor wypadkowy jest równy zero.

5
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 08, 2018, 08:20:50 pm »
Zależy skąd pochodzi impuls i co uważasz za układ. Odpowiednio duża "śnieżka", jak przyleci z kosmosu, to może zruszyć orbitę ;) . Ogólnie jeśli masz wątpliwość - musi ona także dotyczyć dwóch kulek w izolowanym układzie (pusta przestrzeń i dwie kulki). Ziemię, Słońce i całą resztę można na takie kulki, plastyczne bądź sprężyste rozłożyć. Trzeba jeszcze dodać możliwość emisji fotonów a może i grawitonów, ale poza tym to musi się zgadzać.

Dobrym modelem plasteliny w tym względzie jest sztywne, sprężyste pudełko wypełnione sprężystymi kulkami. Kiedy takie pudło leci z predkością v a kulki są wobec niego nieruchome, to pęd pudełka (załóżmy, że samo pudło jest nieważkie) wynosi nmv, gdzie n to liczba kulek, m ich masa, a pęd każdej kulki to mv. Kiedy pudło trafi w ścianę, to kulki zaczną się odbijać sprężyście od ścianek pudełka i między sobą. Można założyć, że błyskawicznie ich ruch będzie całkowicie chaotyczny (co łatwo sprawdzić rzucając kulkami stalowymi w jakimś sztywnym pudełku - nie odbije się, o ile masa pudełka jest zaniedbywalna w stosunku do masy kulek). Ponieważ kulki są sprężyste, to po odbiciu średnio każda z nich ma taki sam co do wartości pęd mv, ale że będą miały różnie skierowane zwroty, to pędy w sumie zniosą się do zera i pudełko jako układ będzie miało pęd zero. Tak więc "mikroskopowo" jest to to, o czym pisałeś - energia kinetyczna poszła na podniesienie "temperatury" - początkowo kulki w stosunku do pudełka były w bezruchu, a teraz latają po nim jak stado os.

Z drugiej strony wiesz czy nie wiesz jaka jest zawartość pudełka, to o ile znasz jego prędkość i masę (oraz obiektu, z którym się zderzyło), to możesz napisać równianie mv1+MV1=mv2+MV2. No i z tego równania siłą rzeczy "wyjdzie Ci", że obiekt, w który uderzyło pudełko otrzymał pęd, bo inaczej pudełko by się nie zatrzymało. Oczywiście to nie tyle z równania wychodzi, co tak jest skonstruowane równanie, bo tak jest jak dotąd niepodważona eksperymentalnie zasada zachowania pędu. Zwróć uwagę, że bardzo ciekawe jest to, że pudełko przekazuje pęd n kulek o wartości nmv - a równocześnie nadal każda z kulek ma średnio co do wartości taki sam pęd jak przed zdarzeniem :) , co sumarycznie, skalarnie daje również nmv.

6
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 08, 2018, 11:50:44 am »
Dziękuję, maźku, za obszerną odpowiedź. Wyłożyłeś wyraźnie, zrozumiałe, przejrzyste – wszystko jak na dłoni.
Cała przyjemność - a w każdym razie duża przyjemność - po mojej stronie. To pobudza mnie do myślenia i przemyśliwania dawno zatartych szlaków.

Cytuj
Uznajmy za układ np. nieruchomą scianę i lecącą ku nią kulkę śniegu.
Trzeba umieścić ten punkt w miejscu w którym wektory pędów są równe i mają przeciwny zwrot. Z tym, że Ty założyłeś, że "ściana jest nieruchoma". I tu jest szkopuł, ponieważ to założenie jest niefizyczne. Nie istnieją nieruchome, w znaczeniu niewzruszalne rzeczy. Gdyby zamienić to założenie na ścianę ruchomą, o masie milion razy większej niż masa śnieżki, to biorąc odpowiednio m, v, M, V za masy i prędkości śnieżki i ściany miałbyś oczywiście mv=(M+m)V. W układzie odniesienia związanym z początkowo (w tym układzie współrzędnych) nieruchomą ścianą. M+m możemy uprościć do M, ze względu na nikłość masy m. Mamy więc w uproszczeniu mv=MV. Upraszczając rozumowanie poprzez zdarzenie odwrotne: gdyby w punkcie zero tego układu współrzędnych stała ściana i "odlepiła się" od niej śnieżka z prędkością v - to właśnie w tym punkcie suma wektorowa pędów układu "ściana+śnieżka" będzie zerowa, gdyż mv=MV. Po odlepieniu śnieżki będzie się ona poruszać od tego punktu z prędkością v a ściana przeciwnie z prędkością V. I teraz, puszczając ten film do tyłu masz właśnie taki punkt, w którym pęd układu "śnieżka lecąca na ścianę i ściana" jest zerowy. Gdy patrzysz na ten punkt biorąc za odniesienie "nieruchomą ścianę" (czyli wiążąc układ odniesienia ze ścianą), to będzie on zbliżał się do ściany po trajektorii śnieżki z prędkością V i zetknie się ze ścianą w momencie, w którym trafi w nią śnieżka.

Możesz oczywiście tę ścianę zamocować, żeby się nie ruszała, np. do planety. Wówczas w tym równaniu nic się nie zmieni tylko różnica mas sięgnie nie 6 a np. 24 rzędów a ściana będzie owszem nieruchoma względem planety, ale będzie się ruszać razem z planetą.

Cytuj
Na Ukrainie nauki ścisłe – matematyka, fizyka, chemia – są tradycyjnie na wysokim poziomie, zarówno w szkole jak i na uczelniach.
Wydaje mi się, że za "moich czasów" również było to na wysokim poziomie w Polsce (można dyskutować, czy jest dzisiaj), ale chodzi mi o to, że w odniesieniu do tego poziomu, na jego tle, pojęcie pędu było za mało poruszone.

7
Forum po polsku / Odp: O Lemie napisano
« dnia: Styczeń 08, 2018, 10:11:45 am »
Dostałem pod choinkę Orlińskiego i zaraz na początku lektury natknąłem się na scenę, w której Lem gmerał w piecu "sztamajzą". Dalibóg, sztamajza - dłuto ciesielskie. Co prawda jak przezornie sprawdziłem weszło to słowo już do gwary również w znaczeniu "łom" lub "drąg" - ale jakoś nie wyobrażam sobie, żeby Lem nie wiedział, co to sztamajza...

8
Forum po polsku / Odp: Lem o AI
« dnia: Styczeń 07, 2018, 01:11:59 pm »
Cześć Em. Felietony, czy powieści? Zbierasz materiał do pracy, czy tak luźno?

9
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Styczeń 06, 2018, 12:05:14 pm »
Mnie się zdaje, że to już było...



Tu na przykład stoi: szedłem sobie przez park, kiedy spotkałem dziewczynę, w parku grały Elektryczne Gitary, ale zaczęło padać a parasol został, pchałem łapy gdzie nie trzeba, wbiła mi widelec, poszedłem szukać suchego drzewa, żeby się powiesić - ale cholera były same świerki...

10
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 06, 2018, 11:49:34 am »
Może być niezerowy, bo masz dowolność wyboru elementów układu izolowanego i punktu odniesienia. Jeśli za układ uznasz granat wystrzelony z satelity w próżnię, a za punkt odniesienia jakiś stały punkt w tej próżni, to pomijając grawitację granat będzie miał stały, niezerowy pęd. Kiedy się rozerwie, dalej będzie miał ten sam pęd jako układ a chmura odłamków i gazowych produktów wybuchu będzie miała środek masy w puncie poruszającym się tak jak przed wybuchem granat. Mimo że w tym momencie nastąpi wielka zamiana energii chemicznej na kinetyczną i łączna energia kinetyczna składników granatu po wybuchu będzie wielokrotnie większa niż granatu przed wybuchem. Poszczególne odłamki mogą mieć pęd daleko większy niż sam granat a ich skalarna suma może być olbrzymia (weźmy taką car-bombę, do niej też się to stosuje). Gdybyś tylko zaczął rozważania od umieszczenia punktu odniesienia w środku ciężkości granatu to po wystrzeleniu i wybuchu miałbyś cały czas pęd układu (samego granatu) zerowy.

Jeśli jednak do tego układu dołączysz satelitę, z którego granat wystrzelono, a satelita ten przed wystrzeleniem będzie nieruchomy wobec punktu odniesienia - to pęd tego układu, względem tegoż punktu, będzie zerowy przed wystrzeleniem granatu, po wystrzeleniu i po jego wybuchu. Gdyby satelita użył silników korekcyjnych do utrzymania pozycji sprzed wystrzelenia granatu - pęd układu dalej będzie zerowy, o ile do rozważań włączysz gazy wylotowe silników. I tak dalej. Dołączając kolejne elementy jak planety, Słońce i tak dalej wyjdziesz na pęd Wszechświata. Pęd ten, przynajmniej klasycznie, powinien być zerowy wobec środka masy Wszechświata. Wybór układu odniesienia nie ma oczywiście znaczenia, tylko ułatwia rachunki.

Przy czym poruszamy się w obrębie fizyki klasycznej, poza którą ja nosa nie wysadzam :) .

P.S. Nie wiem jak na Ukrainie, ale w Polsce, z perspektywy czasu, uważam, że pojęcie pędu jest bardzo źle traktowane w szkole.

11
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 05, 2018, 12:33:04 pm »
Tak jest. Pęd nie może zniknąć -> zasada zachowania pędu. Energia może zmienić formę.

1. zderzają się centralnie dwie kulki sprężyste o równej masie m i prędkości v - pęd układu przed i po zderzeniu jest równy zero, jeśli układ odniesienia związać z punktem zderzenia - po zderzeniu obie kulki poruszają się z takimi samymi prędkościami ale od siebie (każda z nich ma zachowany swój pęd sprzed zderzenia), obie też maja identyczną energię kinetyczną jak przed zderzeniem, energia kinetyczna całego układu przed i po wynosi mv2.
 
2.  zderzają się tak samo dwie kulki niesprężyste - pęd układu przed i po zderzeniu jest równy zero - tym niemniej po zderzeniu obie kulki nie poruszają się, ich własny pęd wynosi zero. Energia kinetyczna układu przed wynosi mv2 a po zero.

Związanie układu z punktem zderzenia jest w istocie związaniem go (w tym wypadku), ze środkiem masy układu kulek, ogólnie zawsze najlepiej rozpatrywać zderzenia sprężyste i niesprężyste w układzie odniesienia związanym ze środkiem masy rozpatrywanego układu. Samo w sobie niczego to nie zmienia, ale upraszcza.

12
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 04, 2018, 09:07:05 pm »
Ha, wiele szacownych osób łamało sobie głowy nad tą zagadką po łacinie zwaną impetus i to jest właśnie różnica między pędem a energią :) . Czegóż mam Ci nie wierzyć :) ? Sam łamałem sobie nad tym głowę i też mi się to zupełnie nie zgadzało.

Odrzut jest wyraźny, jest to takie "trzaśnięcie" nagłe - ale przecież te 20 cm o których piszesz to jest ewentualnie ruch dłoni i to w postawie "zgięty łokieć". Kulka pistoletowa ma te kilkaset dżuli, a karabinowa (tradycyjna, nie nabój pośredni) 3 czy 4 tysiące czyli o rząd wielkości więcej, a ludzie strzelają z postawy stojąc. Nie mówiąc o kalibrze .50, a przecież i z tego ludzie strzelają stojąc, choć raczej dla żartu, a ma to jeszcze z 5x więcej dżuli.

Z odwróconym filmem chodzi o to, że jest jak piszesz, energia pocisku pójdzie na sprężenie gazów, ale pęd pocisku na to nie pójdzie, musi "napędzić" strzelca, a w zasadzie układ strzelec-kulka. Oczywiście jakby puścić film do tyłu, to co ciekawe pistolet poruszałby się od strzelca (były "anty-odrzut"). Tym niemniej sprawa jest prosta - lufa pistoletu ma przeciętnie około 10 cm i jeśli na tej drodze wyhamujesz pocisk, to na rękę strzelca zadziała to tak, jakbyś go na tej drodze rozpędził do tych 300 m/s.

13
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 04, 2018, 11:33:53 am »
Przeprowadź doświadczenie myślowe, magicznie cofnij czas w chwili kiedy pocisk ledwo wychylił nos z lufy. Pocisk ma w takim momencie niemalże prędkość maksymalną. Tak więc pocisk taki cofa się w lufie, spręża gazy prochowe do łuski i na koniec w niej utyka. Czy to zabija strzelca trzymającego tę broń w ręce bądź łamie mu rękę? Odrzut z 9 mm jest raczej delikatny.

Twoje wzory są dobre, choć model fizyczny jest bardziej skomplikowany - odrzut broni obejmuje stopniowo (bo ciało jest elastyczne) masę strzelca, który jest z kolei mniej lub bardziej elastycznie "zamontowany" do matki Ziemi (chyba, żeby ktoś strzelał na łyżwach ;) ).

Jeżeli ofiara oberwie kulką, która utknie w ciele, to pęd ciała plus owo "zamontowanie"do ziemi będzie równy pędowi kulki i Twoje rozumowanie, trzeba teraz przeprowadzić w drugą stronę. Korzystając z Twoich oznaczeń (zamieniając jedynie M, v na masę i prędkość po trafieniu ciała ofiary ), jeśliby ofiara była na łyżwach ("niezamontowana" do ziemi), to mV=Mv, więc v=m/M*V. Stosunek m/M to jakieś 1/10000, więc prędkość ciała nabyta od kuli to jakieś 3-4 cm/s. Zgodzisz się, że trudno kogoś wyrzuć w powietrze z taką prędkością albo też odczuć zderzenie z drugim człowiekiem przy tej prędkości jako "uderzenie ciężarówki". Pod warunkiem, że jest to rozłożone na całe ciało jednocześnie a nie skupione na powierzchni mniejszej niż 1 cm2 .

Możesz też sobie wyguglać rozmaite filmiki z obecnych wojen, kiedy żołnierz w kamizelce jest trafiony pociskiem karabinowym. Nic takiego jak wyrzucanie w powietrze czy odrzucanie jakby go uderzyła ciężarówka. Owszem zwykle taki żołnierz pada, bo przyjęcie kuli karabinowej na płytę ceramiczną o powierzchni 0,1 m2 odbiera oddech, ale nic poza tym.

14
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 03, 2018, 10:31:40 pm »
Visa też mieli robić na .45, w celu eksportu do USA. Nawet ostatnio jak mi się zdaje odnalazł się prototyp gdzieś w Ameryce Południowej.

Z tym "uderzeniem ciężarówki" i "wyrzucaniem w powietrze" to trochę fikcja, w końcu kula per saldo tak działa na cel, jak pistolet, z którego ją wystrzelono na strzelca. Zacytowałem z pamięci Dąmbskiego, który był egzekutorem AK (przeżył wojnę, napisał książkę Egzekutor - polecam - a potem popełnił samobójstwo). Colty 1911 zrzucali nad Polska Alianci - tyle że w Polsce amunicja .45 była niedostępna (w przeciwieństwie do przepisowej dla przedwojennego WP 9 mm para, która była także standardową amunicją pistoletową Niemców). Pistolet był zrzucany w komplecie z kilkoma sztukami nabojów, po wystrzeleniu których można go było wyrzucić jako bezużyteczny (mimo, że taki był dobry). Innym takim "przypadkiem" było zrzucanie km-ów BREN, uważanych za jeden z najlepszych, ówczesnych wzorów broni. Tyle że BREN był na nabój angielski .303, którego w Polsce ze świecą było szukać. Występowało więc to samo zjawisko co z Coltem 1911. Przy czym Alianci produkowali odmianę BRENa na nabój 7,92 Mauser specjalnie dla wspomożenia sojuszników - tylko jakoś nie wpadli na to, aby zrzucać je w Polsce (szły głównie do Chin ;) ). A w Polsce tak się składa, że 7,92 Mauser był przepisowym nabojem karabinowym w przedwojennym WP oraz przepisowym nabojem karabinowym okupujących nas Niemiec :) .

15
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 03, 2018, 09:59:13 am »
Vis legendarny ale to twórcze rozwinięcie Colta 1911, pod względem zasady działania i budowy kopia. Kontynuacja dzieła geniusza - Johna Mojżesza Browninga. Podobnie zresztą jak wzmiankowany HP. Co ciekawe Niemcy wyprodukowali Visów o rząd wielkości więcej niż Polska przed drugą wojną św. Co z kolei jest poniekąd podobne do historii HP. Zarówno Vis jak i HP mogły powstać w formie w jakiej powstały ponieważ gdzieś pod koniec lat dwudziestych wygasły patenty na 1911. Nawiasem mówiąc poza Visem wszystkie te pistolety są używane armijnie do dziś m.in. kiedy trzeba pistoletu "z którego trafiony w nogę facet umiera po półgodzinie".

P.S. A propos Fogga to anegdota prawdziwa znaczy z życia - z akademika - moi koledzy, musiało to być koło 1987-88 (Fogg żył jeszcze), podłapali fuchę polegającą na ręcznym wypełnieniu treścią kilkuset plakatów reklamujących jakiś koncert, w jakiejś warszawskiej budzie. Plakaty były gotowe, uniwersalne, trzeba było tylko ręcznie dopisać kto koncertuje i godziny. Oczywiście pękła flaszka, bo praca była żmudna, kolegom dali trochę tych pustych plakatów więcej na rozkurz, no i rano mieszkańcom akademika ukazały się plakaty z krzyczącym napisem "MIECZYSŁAW FOGG LIVE!" ;) .

Strony: [1] 2 3 ... 626