Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - maziek

Strony: [1] 2 3 ... 616
1
Mam na myśli ten kumulatywny przyrost wiedzy. Raczej moim zdaniem potrzebny był przyrost potrzeb i możliwości. Co do reszty oczywiście tak, miałem na myśli tylko ten początek. Tak mi się zdaje, że troszkę się demonizuje wkład intelektualny. Nawiasem mówiąc, czy też macie wrażenie, że Lem pisze tak "socjalistycznie", "propagandowo" (wynalazki społecznie potrzebne - potrzebne właścicielom kopalń, społeczny rezonans - kapitaliści oczekujący pomnożenia zysków)?

2
Teoretycznie cóż prostszego niż połączyć heronowe aeolipile z wozem, a jednak pierwszy samojezdny parowy samochodzik-zabawkę wymyślił dopiero w 1672 Ferdinand Verbiest, by zabawić cesarza Chin. Pierwszy, zaś, wywracający zresztą na każdym zakręcie, "prawdziwy" samochód parowy Nicolas-Joseph Cugnot prawie stulecie (!) później, w roku 1769. Zaś masowy przemysł samochodowy to dopiero kwestia XX wieku. Zastanówmy się dlaczego tak to przebiegło.
W Summie to Lem pokrótce odpowiedział na to pytanie:
Doszło w ciągu kilkuset lat do „utajonego” narastania wiedzy, aż przejawił się kumulatywny efekt wydarzeń takich, jak obalenie arystotelizmu jako dogmatu i uznanie za dyrektywę wszelkiej działalności poznawczej – empirii, jak podniesienie eksperymentu technicznego do rangi zjawiska o wymiarze społecznym, jak upowszechnienie fizyki mechanistycznej. Procesom tym towarzyszyło powstawanie wynalazków społecznie potrzebnych; to ostatnie zjawisko jest niezwykle doniosłe, ponieważ potencjalnych Einsteinów czy Newtonów miał każdy naród i każda epoka, ale brak było gleby, warunków, brak zbiorowego rezonansu wzmacniającego wyniki ich jednostkowych działań.
Uważam, że tu Lem troszkę dorabia teorię do prostego zjawiska. Taki pojazd mógł być wynaleziony i przypuszczam byłby znacznie wcześniej - gdyby zaistniała potrzeba, aby to zrobić. Nie było najmniejszego sensu wytwarzanie tego typu pojazdów wcześniej z dwóch przyczyn: po pierwsze nie było presji aby to robić, bo koń (osioł, muł) sprawdzał się świetnie, a po drugie ówczesna technika (w zasadzie kowalstwo) musiałaby sięgnąć kosmosu, aby taki pojazd, zwłaszcza silnik, w tamtym czasie wykonać, jako nadający się do rzeczywistego zastosowania. Z tego powodu mogły powstawać wyłącznie zabawki jak turbina Herona itd.

Tym niemniej tam, gdzie istniała potrzeba i było to opłacalne  ludzie dużo wcześniej dokonali zadziwiających odkryć praktycznych trudno więc zakładać, że akurat silnika parowego nie wynaleziono, bo ówczesna ludzkość była do tego niezdolna mentalnie. Nie wynaleziono, bo był niepotrzebny, bo po pierwsze nie byłoby czym w nim palić, dopiero przemysłowe wydobycie węgla spowodowało, że taka żarłoczna machina mogła mieć ekonomiczną rację bytu i natychmiast takie silniki wprowadzono - oczywiście w kopalniach, do pompowania wody, bo paliwo i czynnik roboczy były na miejscu. Węgiel jak wiadomo był potrzebny w wielkich ilościach w hutach do wytopu żelaza - a żelazo z kolei wymagało narzędzi do masowej obróbki - jednym z tych narzędzi była tokarka, stworzona we współczesnej wersji w tym okresie. Nowożytna tokarka (wraz z postępami metalurgii - nóż musi być twardszy od materiału) umożliwiała wykonywanie cylindrów i tłoków - i dopiero w tym momencie powstał sens istnienia pojazdu do wożenia węgla, który w ramach istniejącej technologii można było wytworzyć (i natychmiast pojawił się Mr. Stephenson). Zwłaszcza, że gdzieś w tych latach liczba koni, szczególnie w dużych skupiskach, zaczęła prowadzić do katastrof ekologicznych (ilość paszy i ilość nawozu, kwestie sanitarne). Był problem, była potrzeba, były możliwości - natychmiast pojawiło się rozwiązanie.

P.S. Q a tak z ciekawości - to jak byś połączył turbinę Herona w roli silnika z wozem ;) ?

3
Hyde Park / Odp: Pytam:
« dnia: Dzisiaj o 10:23:15 am »
To już jak kerownyctwo uważa. Chodzi mi o to, żeby wyodrębnić bo w worze "pytam" ciężko znaleźć. Z drugiej strony może tylko ja się tym aż tak interesuję ;) .

4
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« dnia: Czerwiec 24, 2017, 06:41:32 pm »
Dyskusja dziwnie meandruje ku memu głównemu atraktorowi ;) .

Lem postawił taką tezę: wszystko co jest na świecie (ożywionym i nieożywionym) da się reprodukować, jest to kwestia wiedzy i energii. W chwili kiedy ją stawiał była ona co najmniej śmiała*, a teraz są już momenty, czy też mgnienia, kiedy człowiek coś może zrobić na poziomie natury, a nawet, przynajmniej biorąc pod uwagę ziemskie środowisko, prześcignąć ją (1).

Gwiazdka (*) jest ponieważ teza ta jest prostą konsekwencją założenia, że nie ma Boga mieszającego się. Można więc powiedzieć nieco przewrotnie, że nie jest specjalnie odkrywcza. Racjonalnym założeniem jest, że skoro ktoś czegoś dokonał, jest to możliwe.

Pytanie: czy od czasu kiedy Lem to pisał, nastąpiło jakieś odkrycie, coś umiemy zrobić LEPIEJ niż natura lub zrobić coś, czego natura nigdy nie umiała?

(1) - przykłady jakie mi przychodzą na myśl w kwestii prześcignięcia natury na Ziemi - to na przykład temperatura zbliżona do 0K lub wręcz przeciwnie taka, jak w środku detonującej bomby wodorowej, zdarzenia w wielkich akceleratorach (mówi się, że LHC zreprodukował warunki NIGDY nie istniejące po Wielkim Wybuchu), kondensat Bosego-Einsteina i inne rzeczy normalnie nie istniejące w naturze na Ziemi nigdy, lub choć obecnie. Takim przykładem "obecnie" ale niekoniecznie "nigdy" jest wystrzelenie ciała makroskopowego na orbitę lub dalej, bo aczkolwiek jest to możliwe i dziś w sposób naturalny na Księżycu czy Marsie ("wybicie" meteoroidu meteorytem) - o tyle chyba nie na Ziemi, ze względu na atmosferę (ale mogło być możliwe zanim Ziemia atmosferę "wypociła").

Można oczywiście jechać po szczegółach - ale czy ogół się zmienił?

P.S. - z drugiej strony - czy natura czegoś nie wymyśliła, a my tak?

5
Hyde Park / Odp: Pytam:
« dnia: Czerwiec 24, 2017, 04:14:21 pm »
Nie wiem, jak było ale na ogół jak to malowniczo określają elektrycy upala się przewód. Nie jest to łuk ściśle choć przez moment może wystąpić tylko jeśli na skutek np. załamania przerywa się część drucików w żyle i zmniejsza się przekrój to przewód zaczyna się nadmiernie grzać opór rośnie wraz z temperaturą więc od pewnego punktu nie ma możliwości ustalenia równowagi i przewód się rozżarza a następnie topi (w tym momencie może być ten łuk, choć przy 230V to raczej iskra). To dochodzenie do rozżarzenia trwa trochę i w tym czasie powstaje ten charakterystyczny smrodek "fajczenia się" i jak się coś zajmie to zaczyna się palić. Akurat sprzęty AGD dość dobrze się palą bo jest w nich sporo plastiku, pianek itd. Drugim takim miejscem typowym jest poluzowanie gołego przewodu w zacisku (w gniazdku czy gdzieś we flakach) - małe pole kontaktu - reszta jak wyżej. Oczywiście od czasu do czasu jest jakiś w ogóle felerny wyrób, w którym standardowo jara się np. silnik (wtedy są te akcje wymiany).

6
Hyde Park / Odp: Pytam:
« dnia: Czerwiec 24, 2017, 12:59:14 pm »
Ciąg dalszy - na razie praktyczny. Wiadomo już, że zapaliła się lodówka, ogień wydostał się na elewację i tą drogą bardzo szybko ogarnął cały budynek. Zdjęcia wewnątrz pokazują wypalone całe kondygnacje, ugięte stropy. Nie widać, aby jakakolwiek przestrzeń wewnątrz się ostała, zwłaszcza, aby pozostały drożne drogi ewakuacyjne - stąd rosnący tragiczny bilans - już prawie 80 osób. Postanowiono zdjąć tego typu okładziny elewacyjne z innych bloków.

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/pozar-wiezowca-w-londynie-policja-ujawnila-zdjecia-z-wnetrza-budynku,750028.html
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,22002920,wielka-ewakuacja-blokow-w-londynie-sa-tak-samo-niebezpieczne.html#MT

Proponuję wydzielić pożar wieżowca do osobnego wątku - temat dość ciekawy i szkoda, że nie można go znaleźć. Jeśli chodzi o moje niemertytoryczne posty w odpowiedzi Stanisławowi Remuszce to można je przy okazji skasować.

7
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« dnia: Czerwiec 23, 2017, 09:44:38 pm »
Cetarian, jeżdżę stara oktawką kombi, ma masę ze mną, złomem który wożę (bo nie chce mi się wyjąć) 1800 - coś. Można oczywiście jeździć parowozem co będzie super-bezpieczne - ale uważam, że nie przemyślałeś tego argumentu, bo parowóz na drodze per saldo  ZMNIEJSZA bezpieczeństwo statystycznie (mimo, że jego kierowca jest super-bezpieczny). Jeżdżę tym trupem głównie z powodu, że bierze mnie wstręt na samą myśl, że miałyby się zacząć te wszystkie korowody ze zmianą.

Ogólnie wydaje mi się, że się zgodzisz, że są przedmioty, które w sensie technicznym bardzo dobrze działają - i są nie lepiej, lub nieistotnie lepiej działające przedmioty - znacznie droższe. Kwestia, gdzie się między jednym a drugim postawi granicę jest spekulatywna i osobnicza, ale przypuszczam, że zgodzisz się, że zegarek elektroniczny za 10 zł z allegro praktycznie tak samo dobrze odmierza czas jak Rolex wysadzany brylantami kosztujący tyle, co moje i Twoje organy razem wzięte. Dlaczego więc ludzie kupują Rolexy?

To pytanie jest retoryczne, ale istota rzeczy polega na tym, że historycznie nigdy tak wielki odsetek populacji nie mógł sobie pozwolić na tego typu zbytki a przede wszystkim, że nigdy tak potężne byty nie biły się o palmę pierwszeństwa kto ile więcej tym masom wciśnie. Możliwe, ze to tylko moje wrażenie, ale wydaje mi się, że o ile kiedyś na rząd koński kapiący złotem i z kutasami gubiącymi brylanty stać było nielicznych - a teraz niejako cała produkcja przemysłowa przestawia się na stwarzanie analogów tego, nawet jeśli wysoce iluzorycznych. Nigdy jeszcze producenci dóbr dla mas o takim (globalnym!) zasięgu nie dokładali tak wielu starań tak wielkim nakładem, aby pod każdą strzechę trafiły nie książki, szczepionki czy "Postępy fizyki" a perkal i paciorki. Albowiem na imię mi Legion (czytaj:, jak się coś sprzedaje miliardowi, to zarobek na sztuce może być w przybliżeniu równy zero).

8
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« dnia: Czerwiec 23, 2017, 02:23:57 pm »
Twoje uwagi są w dużej mierze trafne, ale czy ktoś Cię zmusza do posiadania smartfona za 3000 zł (kiedy wystarczy za 200) albo samochodu za 200 tyś. kiedy jeżdżący i sprawny nie kosztuje więcej niż 20 tyś - pakuje się w te urządzenia super-technikę ale nie jest pierwszorzędnym celem ochrona środowiska czy inne zbożne zagadnienia a tylko przedłużenie wiadomo czego.

A są trafne, ponieważ jest to pewne continuum, i o ile złote maski potrzebne były faraonom dla podtrzymywania władzy w tym modelu, w jakim rządzili, o tyle moim zdaniem najnowszy smartfon za 3 czy więcej patyków w zasadzie zupełnie nie jest potrzebny nikomu, poza tym, że dla Miecia. Tym niemniej granica jest wysoce subiektywna i tu przyznaję rację. Raczej zbijałbym swój własny argument pytaniem, czy przypadkiem mimo wszystko smartfon nie jest produktem ubocznym technologii mających inne, "poważniejsze" zastosowanie.

P.S. poprawiłem, bo trochę mnie zjadło.

9
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« dnia: Czerwiec 22, 2017, 11:26:33 am »
Celowość o której piszesz to inna celowość niż rozumna celowość (inna kategoria pojęciowa - mówiąc o człowieku za celowe działanie ma się rozumne działanie), po drugie ewolucja bazuje na tej celowości statystycznie (wybierając osobniki, które chcą się rozmnażać a nie pisać wiersze np.) - czyli bezcelowo, po trzecie celowość działań osobników nieświadomych w ramach ewolucji nie ma nic wspólnego z "silnikiem ewolucji" - nie zmieniają się celowo płodząc potomstwo lepiej dostosowane. Człowiek może celowo zmieniać swoje projekty robiąc większe koła, skoro pojazd grzęźnie (zamiast mnożenia kółek małych i dużych i patrzenia, co z tego wyniknie).

10
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« dnia: Czerwiec 22, 2017, 09:45:46 am »
Co do ewolucji, to macie rację we wszystkim co mówicie i podpiszę się pod każdym słowem, ale nie o to mi chodzi i nie tu widzę zasadniczą różnicę, gdzie mi pokazujecie, że wychodzi na to samo. To są racje na zasadzie "palenie nie szkodzi, bo czy palisz czy nie to i tak kiedyś umrzesz".

To że człowiek nie jest w stanie przewidzieć dalekosiężnych skutków (a częściej obecnie: jest w stanie coś tam przewidzieć, na przykład wzmaganie globalnego ocieplenia, ale kapitalizm powoduje, że tego się nie da sprzedać) - więc to że nie potrafi przewidzieć odległych skutków nie zmienia postaci rzeczy, że działa celowo. Celowość działania nie oznacza ani tego, że jest to działanie szlachetne, ani że "dobre" ani że da się to sprzedać w znaczeniu wprowadzić w życie na korzyść planety i rasy ludzkiej - ani tym bardziej, że ta celowość może sięgać dalej niż horyzont wiedzy podmiotu działającego. To są zupełnie inne sprawy. Jeśli w Wasz dom (tfu-tfu) uderzy piorun to będziecie widzieli zasadniczą różnicę w porównaniu do sytuacji, kiedy wasz dom (tfu-tfu) zostanie wysadzony przez szaleńca - jakkolwiek skutki mogą być identyczne.

Żeby poważnie rozmawiać o takich technologiach najpierw sobie trzeba zdać sprawę, że (moim zdaniem) to co jest obecnie jest zupełnie czym innym niż lata 50-te. Obecnie, wskutek przyrostu wiedzy, technik projektowania etc. sytuacja wg mnie jest jakościowo odmienna od tej, w której Lem pisał Summę.

Po drugie trzeba sobie uświadomić, że krajach przodujących pod względem technologii lwia część tych technologii służy zaspokajaniu zachcianek w ogóle niepotrzebnych do życia - to też jest spora różnica w stosunku do lat 50-60-tych, zwłaszcza spędzonych w PRL. Nie ma czegoś takiego w ewolucji biologicznej. Jest to bardzo dziwna sytuacja, że wraz z rozwojem ludzkości nadal i coraz lepiej można zarobić na perkalu i paciorkach, ale tak jest. Bierzemy to do równania (uwzględniamy wszelkie technologie), czy selekcjonujemy te, które są "wyższe" w sensie celu, jakiemu służą?

Co do socjalizmu to miałem okazję w roku 1983 zaznajomić się z ludźmi mieszkającymi w Danii, którzy założyli tam komunę w kamienicy i żyli "zgodnie z ideałami marksizmu-leninizmu" w kilka rodzin. Zaobserwowałem całkowitą ich niezdolność zrozumienia na czym polega problem. Wszystko sobie tłumaczyli (oględnie, ale można było to wyrozumować), że wypaczenia  w Polsce są pochodną niedostatecznego rozwoju społecznego słowiańskiego narodu i że gdyby ten system wprowadzić w Danii, to byłoby inaczej :) . Zanotowałem pokątne sarkanie na to, kto zeżarł chleb i nie kupił nowego czy też nie posprzątał kibelka, ale były to ich zdaniem "przejściowe trudności ", wynikające ze "społecznego niedostosowania jednostek". Oni nie byli sobie zupełnie zdać sprawy z tego, że są dziuplą we w miarę normalnym społeczeństwie, cały dom obwieszony był Che, Leninem itp. Ja nie byłem im w stanie wytłumaczyć, na czym polega problem. Tak więc rozumiem Cię Nex :) .

11
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Czerwiec 22, 2017, 09:01:57 am »
Tak, oczywiście, o to właśnie chodzi - niskotemperaturowe to są działające w okolicy 0 Kelwina, tak na pamięć to gdzieś do +20K, odkryte na początku XX w. i z sukcesem wytłumaczone jakoś niedługo po DWŚ - był to wówczas kolejny wielki sukces mechaniki kwantowej, bo fizyki klasyczna nie mogła tego ugryźć. Te nadprzewodniki działają tylko w ciekłym helu

Zaś wysokotemperaturowe zostały odkryte chyba już po nagrodzie Nobla dla twórców tej pierwszej teorii i zaczynają się tak na pamięć gdzieś od 30K wzwyż, potem zaczęło być ich coraz więcej o coraz wyższej temp. krytycznej, najpierw wystarczył ciekły azot a obecnie nie wiem czy już doszli do pracujących w temperaturze suchego lodu (-78C), czy biją się o to.

I te wysokotemperaturowe 30+, odkryte w połowie lat 80-tych, to jest wciąż teoretyczna zagadka. Niektórzy twierdzą, że jest to wyraźny sygnał, że teoria wyższego rzędu (mechanika kwantowa) ma braki, skoro na jej gruncie nie można tego wytłumaczyć.

12
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Czerwiec 21, 2017, 10:07:03 pm »
Jeśli chodzi o nadprzewodniki klasyczne niskotemperaturowe to taką teorią jest teoria co Nobla dostała bodaj w latach 60-tych (inna rzecz, że możliwe iż wszystkie niskotemperaturowe nadprzewodniki zostały odkryte ZANIM ukuto tę teorię, więc w istocie rzeczy przewidzieć się nią już niczego nie da). Natomiast po odkryciu pierwszego nadprzewodnika wysokotemperaturowego okazało się, że ta teoria jest na nic w tym wypadku i nie wiadomo nawet, czy zjawiska odpowiedzialne za nadprzewodnictwo nisko i wysokotemperaturowe to te same zjawiska, czy inne.

13
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Czerwiec 21, 2017, 09:45:15 pm »
Sytuacja jest bardziej skomplikowana (o ile wiem). Istnieje dobra (i stara dość) teoria dla nadprzewodnictwa niskotemperaturowego (w okolicy 0K), natomiast nie istnieje dobra teoria dla przewodników wysokotemperaturowych.

Ja zaś przypadkiem przeczytałem, że fale grawitacyjne wykryto już 3-ci raz (w styczniu). W kwestii kiedy ludzkość będzie czytać "postępy fizyki" przy śniadaniu to chyba nieprędko, bo co prawda zarobiony jestem, ale jednak zainteresowany - a mimo obstrzału informacjami z massmediów na każdym kroku ten fakt umknął mej uwadze.

https://umdrightnow.umd.edu/news/gravitational-waves-detected-third-time

Niemniej jak to zwykle, kiedy już wiadomo, czego szukać i jak to wygląda - to łatwiej znaleźć. Przypominają mi się neutrina, które jak byłem w szkole to był w zasadzie zupełnie niewykrywalne i bezmasowe, a teraz zdjęcia z ich użyciem robią. Czekam na pierwsze foto grawitacyjne :) . Myślę, że dożyję :) .

14
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« dnia: Czerwiec 21, 2017, 07:20:57 pm »
Przepraszam Was, ale muszę odpuścić z dzień, mam taki młyn w robo, że jak wracam do domu to przy poważnych zagadnieniach literki rozbiegają się jak mrówki.

15
Hyde Park / Odp: Fakty medialne
« dnia: Czerwiec 21, 2017, 06:23:23 pm »
Stawiam, że to będzie mniej więcej to, co google już dawno robi, czyli winszuję z góry przekładu z angielskiego na polski :) . Ciekawe jak będzie się uczyć, że źle przetłumaczyła? A, pewnie wszystko będzie szło do chmury, winszuję po dwakroć :) . No pewnie coś tam pomoże, zwłaszcza coś prostego jak np. "ręce do góry, majtki w dół, a pieniądze tu na stół".

Ciekawy art "około":
https://www.technologyreview.com/s/607828/an-algorithm-summarizes-lengthy-text-surprisingly-well/ .

P.S. To jeszcze mi się przypomniało.
https://www.theatlantic.com/technology/archive/2017/06/artificial-intelligence-develops-its-own-non-human-language/530436/

W zasadzie oba linki nie powinny być w faktach medialnych, ale tak wyszło.

Strony: [1] 2 3 ... 616